poniedziałek, 20 marca 2017

HM #10 Dziady część -II i pół

   
Hejka :)
Taeyeon: Wichry za oknem takie, że aż strach się bać. Heh, dlatego też i w HM wieje chłodem. *Nie wierzę, że ja to naprawdę napisałam..*  Siedzę sobie w mojej fortecy ze styropianu, materacy i koców. Otacza mnie ciemność po obu stronach, gdyż ponieważ jestem na drugim, nieskończonym jeszcze piętrze mojego domu i 1. po mojej prawej jest okno balkonowe, na którym nie ma rolet *Coś mnie może obserwować, rozumiecie?* oraz 2. po mojej lewej nie ma drzwi, więc widzę ciemność korytarza, nieskończonego pokoju siostry oraz okno, zza którego coś również może mnie obserwować B)*. Takie tam życie w strachu, rozumiecie. Normalne. Hmm... W ogóle to powinnam się uczyć na sprawdzian z matematyki lub na konkurs z historii, ale... Heh, po co B)
Sangrim: Wpisałam w wiadomości słowo "Yeheteter" i wiecie co? Okazało się, że chyba istnieje :'))) Bo nigdzie mi go nie podkreśla na czerwono xD Próbowałam googlować, ale nic mi konkretnego nie wyszło (tylko dwa dziwne wyniki poszukiwań). Kto ma pomysł, jakie to może mieć znaczenie? xD *Zagadka tygodnia*

Hug Me | Dziady część -II i pół | 8.314 słów

   To uczucie, kiedy rano nie chce się wstawać do szkoły/pracy/czegokolwiek... Kiedy z niechęcią istota ludzka zostaje rozbudzona budzikiem, zwierzakiem skaczącym po nim lub robiącym po prostu hałas, słońcem, które przez niezasłonięte roletą okno wali po oczach albo z innego powodu zostaje wyrwana ze snu. Wstaje wtedy człowiek z niechęcią i chwiejnym krokiem, bo będąc na wpół śpiącym, przystępuje do przygotowań do wyjścia. Szybki nur w szafę, ubieranie się, konflikty łazienkowe (Zarówno rano występują, jak i wieczorem. Chyba, że mieszka się samemu.) i wymijanie się w korytarzu jak zombie. To leniwe robienie śniadania, czesanie się i pakowanie ostatnich rzeczy lub przeglądy techniczne swoich "walizek służbowych". Tak, dzisiaj zapowiadało się być tak samo. Do rozpoczęcia procesu rozbudzania pozostało kilka minut.
  V kolejny raz wstał przed innymi. Często mu się to zdarzało. Zszedł więc na dół coś wykombinować czy tam dosypać karmy do misek piesków. Czuł potrzebę zrobienia czegokolwiek ze swoim życiem.
   Idealnie wyczuł moment do zejścia. Gdy mijał telefon stacjonarny, ten zaczął dzwonić. Taehyung więc go szybko odebrał, by głośnym dzwonkiem nie rozbudził za dużej ilości ludzi. No, może by nie płakał z powodu Sehuna, ale nie wiedział, jak bardzo czuły na hałas z rana jest, a nie zawsze warto ryzykować. Czasem strategia jest bardziej opłacalna.
 Przyłożył szybko białą słuchawkę telefonu i rozpoczął rozmowę, z czasem przebiegu której podnosił mu się z zadowolenia coraz bardziej kącik ust.
   Zakończywszy rozmowę, pocieszył się chwilę, zachowując ciszę i rozesłał wiadomości pozostałym przez telefon. Gdy zaczną dzwonić budziki, to zobaczą. Musiał się jedynie pofatygować do Huna, bo jego numeru nie miał i nie starał się specjalnie pozyskać. Więc na pewno nie na palcach i niezbyt delikatnie rozbudził nowego znajomego i chłodno przekazał mu, że dzisiaj nie trzeba wstawać do szkoły.
   Powód tego znany do końca nie był. Sekretarka mocno kręciła, wspominając co jakiś czas o remoncie, włamaniu i wypadku jednocześnie. Trudno ustalić przyczynę, ale liczy się, że można dłużej pospać, nie? I to przez kilka dni! Bo podobno do końca tygodnia!
   Tak jak się można było spodziewać, po obudzeniu się wiadomość od Informatora była źródłem radości. Pozwolono sobie na jeszcze kilka minutek.
   Jako pierwszy obudził się na dobre Iwoncjusz. Magicznym sposobem, a może i z powodu ingerencji wróżek, nawet on mógł pozostać w domu. To takie niesamowite i podejrzane, No patrzcie. Dwie placówki za jednym zamachem, mmmmm-hyyyyyymmm! Double Kill bym powiedziała B) Każdy by tak chciał B)
   Zatem Baek zrobił sobie coś do jedzenia (konkretnie to kanapkę z jego nowo kupioną Nutellą) i wyszedł na świeże powietrze, żeby umyć auto. A przynajmniej miał zamiar to zrobić, bo jak wyjdzie, to sama Iwona nawet nie wie. Wszystko wskazuje na to, że umyje to auto, bo poszedł nawet po wiadro, do którego nabrał wodę o idealnej temperaturze. Gąbkę znajdzie się gdzieś przy okazji.
   Z gotowym sprzętem wyszedł na zewnątrz i zostawił go na placyku przed wejściem. Wyjechał swoją karocą i postawił w dogodnym miejscu. I jako, że to jego autko, musiał obowiązkowo chwilę postać z boku i popodziwiać jego piękno.
   O prawie tej samej godzinie pobudzili się Sehun i Jongin. Wiadomo, że poranna toaleta na początek dnia to podstawa, więc co tu opisywać? Rozmawiając o niczym szczególnym na korytarzu, kierowali się piętro niżej. Ostatnio wkręcony w oglądanie Tv Kai rozsiadł się na kanapie ze swoim śniadaniem i pokiwał z uśmiechem na widok pełnej miski. Mądrzy ludzie. Natomiast Yehetete wyszła na zewnątrz, witając się przy okazji z upajającą się widokiem swojej maszyny Iwoną i szybkim krokiem podchodząc do skrzynki pocztowej. Odebrał pocztę i wrócił z nią do środka. Swoje pismo, na które czekał, wziął, a resztę, czyli pewnie jakieś rachunki, oddał w ręce przyjaciela. Potem zniknął na chwilę.
   W następnej kolejności wstała Rim. Po ogarnięciu się i ubraniu, z nudy zeszła na parter z chęcią taką samą jak zawsze - pograć na konsoli. Uniemożliwiał to oglądający sobie telewizję Kai. Co to oznaczało? Musi znaleźć inne zajęcie. Podjadając sobie swoją prostą kanapkę, rozglądała się po szafkach za czymś interesującym. Niczego nie znalazła.
- Serio kupiliśmy wczoraj tak mało? - zdziwiła się, po zobaczeniu prawie pustych szafek i lodówki.
- Śpieszyliśmy się - odpowiedział ogólnie Kai.
- Jutro lub góra za dwa dni, znowu będzie tu bieda. Idziemy na zakupy?
- Nie chce mi się.
- A chce ci się umierać z głodu?
- To idź, jak chcesz.
- Sama?
- A potrzebujesz eskorty?
By mieć na nią lepszy widok, chłopak obrócił się na chwilę. Rim wzdychnęła.
- Dobra, idę sama - powiedziała, zakładając ręce na biodra. - Chcesz coś?
- Bukiet czerwonych róż, przepasanych tęczową wstążką, drogie i wytrawne wino oraz płyn do kąpieli z bąbelkami. - Jongin wyszczerzył się w szerokim uśmiechu.
- I tak ci nie kupię. - Aniołek wystawił na to język. - Kwiatkami się nie najesz.
- Kup cokolwiek - stwierdził ostatecznie Kai, obracając się na nowo przodem do telewizora - Zaskocz.
- Idziesz gdzieś? - spytał Sehun, pojawiając się na horyzoncie i schodząc aktualnie po schodach.
Pojawił się w końcu.
- Do sklepu - odrzekła, zakładając już buty - Jakieś zamówienie?
- Chyba nie. Ale daj mi chwilę na zastanowienie.
- No, to się jeszcze nie zbieraj - rzucił do Sangrim Kajsa, śmiejąc się - Najwcześniej za rok da ci znać, co chce.
- Oglądasz telewizję? Oglądaj dalej, mną się nie przejmuj.
- Zmieniałeś bandaż? - konsultuje się z Kajuszem lekarz prawie pediatra Rim.
- Jeszcze nie.
- Czyli nie wiesz, czy jakieś w ogóle tutaj mamy?
- Nie powinny znikać.
- Ale ostatnio dużo ich poszło i chyba od tego czasu nie kupowaliśmy niczego.
- Mogę te płatki? - przerwał Hun, wyciągając z szafki pudełko jakichś płatków śniadaniowych.
- Które? - dopytywała Sangrim, kończąc wiązać sznurówki w butach i z przedsionka nie widząc, co nowy współlokator sobie wybrał.
- Jakieś białe.
- Jasne. Tylko bierz z tego opakowania, gdzie nie ma narysowanej flamastrami czerwonej kropki. Te z kropką to osobiste pudełko Taehyunga, którego za nic nie można dotykać.
- Kończą się już - zauważył ze smutkiem, wkładając prawie całą głowę z opakowanie.
- Miałam je kupić.
- Przynieś też coś do zestawu przeciw umieraniu, plis - poprosił przy okazji Kai.
- Mhym. To idę, baja.
- Tylko zostaw też coś innym, a nie wykupuj cały sklep! - ostrzegał i zapytywał ZNJZOWPL (Znajomość skrótu od dziś obowiązkowa. Będzie na przyszłym sprawdzianie z biologii.)  - Na obiad zdążysz?
- Zrozumiałam. - Stojąc w drzwiach, Rim odkrzyknęła wesoło. - Wrócę, zanim się ktokolwiek zorientuje!
- Ciekawe. - Jongin uniósł w górę brew, spodziewając się całej sieci marketów wykupionej na własność.
Wysłuchując krótkiej uwagi i reagując na nią naturalnie śmiechem, szatynka wyszła na zewnątrz z jakaś torbą na zakupy i portfelem w ręce. Telefon w kieszeń i idziemy!
   Mimo, że zapowiadało się na to, że auto Iwony zostanie dzisiaj umyte przez samego właściciela, to wciąż praca nie została zaczęta. Baek uważnie przyglądał się miejscu, gdzie jeszcze niedawno była rysa. Sprawdzał jakość wykonania pracy w warsztacie. Ku jemu zadowoleniu, nie było nic widać.
   Przy okazji wybudził się też V. Niby wstał najwcześniej, ale jak okazało się, że dzisiaj nie ma szkoły, to musiał skorzystać z okazji do ponownego położenia się. Dopiero co wstał i ogarnął się. Właśnie zamierzał myć zęby. Wziął już do ręki tubkę z pastą, ale zabrakło mu czegoś ważnego. Jego szczoteczka gdzieś zniknęła.
   Nie mając zamiaru myć uzębienia palcem, jak jakiś żul z wyboru spod monopolowego, zły użył schodów do przeniesienia się piętro niżej, gdzie spodziewał się znaleźć winowajcę tej zniewagi.
   Sehun wyjął z lodówki mleko i przygotował sobie miskę, do której wsypał płatki. Puste opakowanie wyrzucił, a przy okazji z szafki obok wyjął łyżkę. W zasięgu jego wzroku pojawił się wkurzony Taehyung, ale nie zwrócił na niego za dużej uwagi.
   Wziął w ręce mleko i wlewał do miski, gdy przy nim stanął V. Pchnął mocno miskę, zwalając ją ze stołu i tłukąc na podłodze. A zaskoczony Sehun lał mleko na blat, patrząc ze zdumieniem na Kosmitę.
- CZEŚĆ - powiedział niemiło V, wyrywając mu karton z mlekiem, by rzucić nim w siedzącego przy wysepce kuchennej chłopaka.
- Moje płatki... - zajęczała Sylwia, spoglądając w dół na stłuczoną miskę i rozsypane po podłodze chrupki.
- CZEŚĆ. - V powtórzył, a w jego głowie wyraźnie była wyczuwalna irytacja, złość i nienawiść.
- Cześć? - odpowiedział Sehun, nieświadomie zamieniając zdanie twierdzące w pytające, z nutką niepewności i braku pomysłu na to, do czego jeszcze jest zdolny Taehyung.
- Gadaj, gdzie moja szczotka do zębów? - V od razu przeszedł do rzeczy, cały czas mówiąc tym samym tonem.
- Skąd mam wiedzieć?
- Rano byłem w łazience i ona leżała w kubku na szczotki - gdzie ją dałeś i po co ruszałeś?
- Po co miałbym ruszać twoją szczotkę?
- PRZYZNAJ SIĘ. Wziąłeś ją?
   Początkowo Kai był zbyt wciągnięty w jakiś ciekawy program o koalach, ale w końcu doszły do niego głosy kłócących się jego przyjaciół. Uświadomił sobie przy okazji coś jeszcze, o czym zapomniał. Udając, że spokojnie i bez stresu wstaje, wyszedł z salonu, by udać się do łazienki na parterze.
- I co miałbym z nią zrobić? - bronił się Hun - Nie mam twojej szczoteczki i jej nie brałem!
- Kłamca!
- Czego od razu wylatujesz z pretensjami do mnie?! Skąd pewność, że to ja?!
   Nie budząc podejrzeń, Jongin wyszedł po bardzo krótkim czasie z łazienki i trzymając coś blisko siebie, wszedł na pierwsze piętro.
- Dzisiaj byłem w łazience pierwszy i widziałem ją raczej - kłócił się dalej V - Baek, widząc, że łazienka na górze jest zajęta przeze mnie, zszedł na dół, Rim była też na dole, bo słyszałem wodę z kranu na dole, zostałeś jeszcze ty i Kai, ale chwile słyszałem, że robicie coś przy drzwiach dłuższą chwilę, a potem ty ewidentnie do niej wszedłeś, zganiając Kaia na dół. Więc przestań udawać Greka!
- Jest tam tyle szczoteczek, ile powinno! W tym szósta jest moja!
- Przyznaj się! - Z furią Kosmita uderzył pięścią w blat, maskując skutecznie fakt, że uderzenie trochę go zabolało, chociaż nie miało. - I czego ty jesz MOJE PŁATKI?!
- To nie są twoje! Wziąłem z tego drugiego opakowania, bez kropki! No i lubię te płatki!
- Jak śmiesz lubić takie same płatki co ja?! - V zbliżył się niebezpiecznie.
- A zabronisz mi lubić te same płatki?!
- TY MAŁY..! - wrzasnął głośno, rzucając się na Sehuna.
Oboje, omijając kałużę z mleka, zaczęli się przepychać i wyzywać.
    Z trzech różnych miejsc przypatrywały się im pieski, zastanawiając się na pewno, czy ci ludzie teraz brykają, tak jak one zawsze w ogródku. A jeśli nawet - to dlaczego ludziom można to robić w domu, a im nie zawsze?
   Chłopaki tłukli się tak, zakładając sobie nawzajem dźwignie, podkładając nogi i takie tam, gdy przychodzi się człowiekom bić. Byli nieco za głośno, ale to dla kogoś dobrze. Kajsa przynajmniej wiedział, czy wściekły V jest blisko niego. Musiał w końcu odłożyć tę szczoteczkę, którą przypadkiem zwalił do kibla i musiał potem wrzątkiem wyparzać w drugiej łazience. Przystąpił do zacierania śladów po swojej bytności i chwilowym braku szczoteczki. Ułożył ją idealnie tak, jak zazwyczaj leży taehyungowa szczoteczka do zębów - czyli byle jak. Wcześniej jeszcze schłodził jakkolwiek szczotkę do mniej podejrzanej temperatury i przetarł, by nie była mokra. Gdy skończył, wyszedł na palcach z łazienki, ustawiając drzwi tak, jak je zastał i zszedł na dół, by niepodejrzanie oglądać dalej program o koalach. Wydawało się, że mu nie przeszkadzają "przyjacielskie" przepychanki współmieszkańców.
    Tylko nie dawało to spokoju jednej z dwóch dziewczyn, która była obecna w tej chwili w domu. W piżamie wyskoczyła z łóżka i przyśpieszonym krokiem poszła w stronę hałasu, który ją wybudził.
- O CO SIĘ TAK DRZECIE Z RANA?! - Taeyeon, stojąc na schodach między parterem, a piętrem, ochrzaniała ich, nie kryjąc tego, jak bardzo niezadowolona jest z przedwczesnej pobudki.
- Bo on mi szczoteczkę..! - piszczał V.
- A on mi śniadanie! - Sehun również zamierzał się bronić.
- Ty pierwszy zacząłeś!
- To ty mnie pierwszy zaatakowałeś, nie zmyślaj!
- Ale ty mi schowałeś szczoteczkę, bym nie umył zębów i miał nieświeży oddech!
- V, czego go uderzyłeś? - Demon zadał pytanie, schodząc do nich.
- Bo szczoteczka, No! I chcę naleśniki!
- To nie powód, by kogoś bić!
- Ale ja serio chcę naleśniki!
- A ja też chciałem coś zjeść, tylko mi zawaliłeś płatki! - wtrącił się Sehun.
- Tae! - zajęczał z nadzieją poparcia Taehyung, pokazując na Yehetete palcem i będąc zagłuszanym trochę przez mruczenie czegoś Sehuna.
- CICHO! - wrzasnęła na nich Taeyeon, uciszając skutecznie.
- Taeeeeee..! - prosił jeszcze szeptem Kosmita, patrząc z nadzieją na Demona.
- Hun, oddaj mu szczoteczkę - odezwała się zaraz dziewczyna - A ty, V, przeprosisz go za to, że mu zwaliłeś jedzenie i zacząłeś bić.
- Ja nie mam tej szczotki! - upierał się przy swoim Hun.
- I jej jednocześnie nie ma w łazience! - burknął V.
- Pokaż - poprosiła go Tae.
   Więc Kosmita, o którego dumę i rację tu teraz szło, poprowadził wszystkich do łazienki. Otworzył drzwi na oścież i gestem ręki zaprosił ich do środka.
- No to patrzcie - powiedział triumfalnie.
- Co ty pitolisz? Przecież leży ci tu jak kamień! - zaczęła mówić Tae, pokazując na zielony przyrząd do czyszczenia zębów - Nie widziałeś?
- Ale... - Taehyungowi opadła szczęka. Wkroczył do łazienki i z niedowierzaniem lustrował wzrokiem zgubę. - Ale jej tu nie było!
- Weź daj sobie spokój - Demon wyszedł, kręcąc ze znudzenia głową. - Gdyby istniał podatek od głupoty, to płaciłbyś go najwięcej.
   Pierwsza opuściła pomieszczenie ona, a zaraz po niej Sylwia, posyłając złowrogie spojrzenie Kosmicie. Musi sobie zrobić już coś innego na śniadanie. V uświadomił sobie, że to jego pewnie zagoni się do sprzątania.
- Ale ja nie kłamię! Tej szczoteczki naprawdę tu nie było! - zaczął krzyczeć z lekką paniką w głosie Taehyung. Nie chciał, żeby uznano go za kłamcę - przecież wcześniej sprawdzał i rzeczywiście jej nie było.
Szatyn wyszedł z łazienki i skierował się do kuchni, idąc krokiem tak powolnym, jakby szedł właśnie na ścięcie. W pomieszczeniu Taeyeon stała naprzeciwko bałaganu spowodowanego przez dwójkę, a gdy tylko Kosmita pojawił się na horyzoncie, podniosła na niego mordercze spojrzenie.
- Zapinkalaj to sprzątać! - krzyknęła brunetka, wycofując się z kuchni. - Co wam odwala z rana... - mruknęła pod nosem, wspinając się po schodach, żeby wrócić do swojego cieplutkiego łóżka.
- Jest za wcześnie rano, żeby używać mózgu - skomentował sprawę Jongin, nadal siedząc na kanapie przed telewizorem.
Demon zatrzymał się na szczycie schodów i uważnie spojrzał na bruneta przez szklaną ściankę.
- Ty się nie odzywaj, debilu, bo siedzisz tak sztywno, że na sto procent masz coś wspólnego z tą sprawą - rzuciła do niego dziewczyna.
Widząc, że na te słowa Kai jeszcze bardziej się spiął, utwierdziła się w przekonaniu, że ZNJZOWPL coś ma na sumieniu, ale jedynie westchnęła, kręcąc głową nad głupotą ludzi, z którymi przyszło jej mieszkać. Skierowała się do swojego pokoju i już wkrótce zniknęła chłopakom z pola widzenia.
- O co ona mnie oskarża... - Jongin zaczął żalić się swoim psiakom, które zostały wpuszczone do domu przez Baekhyuna i natychmiast podbiegły do swojego pana, pragnąc się z nim pobawić.
Blondyn najwidoczniej stwierdził, że już samochód umył albo że zrobi to później, ponieważ zostawił wiaderko razem z gąbką na zewnątrz, a sam wszedł do domu i spojrzał na Kaia z zaciekawieniem.
- Słyszałem, że Tae krzyczała, co się stało? - zapytała Iwona, podchodząc do kanapy. I wtem... - O ja pierpapier, co tu się odwaliło?
Dostrzegł swojego brateła, który sprzątał podłogę z kawałków porcelany i czegoś, co wyglądało... jak płatki z mlekiem? Później jego wzrok spoczął na Sehunie, który siedział na blacie kuchennym, pałaszując jakąś kanapkę i z lekkim uśmiechem obserwował poczynania V.
- Wolisz nie wiedzieć - stwierdził Kai, biorąc na kolana Monggu i zaczynając go głaskać, podczas gdy pozostali dwaj członkowie Trójcy Puchatej urządzili sobie zawody w przeskakiwaniu stóp bruneta.
- Przytyłeś, Monnie. Wracasz na dietę, dobrze, skarbie? Od jutra będziemy wstawać wcześnie rano i biegać. Albo nie... Rano nie... W nocy, dobrze, Monnie?
- Psst... Czy to nie jest dziwne, że on gada z psem? - zapytał Baekhyuna Sehun, zeskakując z blatu, kiedy z jego kanapki zostały jedynie okruszki.
- Hm? Nie. Dziwne byłoby, gdyby Monggu zaczął mu odpowiadać - stwierdziła Iwona, zastanawiając się, czy pomóc Taehyungowi, ale w końcu się nad nim zlitował i zaczął sprzątać razem z nim.
Przy okazji chciał się dowiedzieć, co się stało, bo z krzyków Demona dowiedział się jedynie, że ktoś się wydzierał z rana i przez to się obudziła. A wypadałoby wiedzieć, czemu w ich domu panuje taka atmosfera.
- Czy to nie koty biegają za czerwonymi kropkami? - zapytała Sylwia, przysiadając na skraju kanapy i obserwując, jak Jjangah próbuje chwycić kropkę, którą Jongin wyczarowywał mu brelokiem. Gwoli ścisłości, to nie był jego brelok. Ale leżał sobie na stole, więc trzeba korzystać.
- Moje skarby też za nią biegają - odpowiedział Kajtek, posyłając kropkę na fotel, co spowodowało, że cała trójka psiaków się na nią rzuciła.
- A co jeżeli one wiedzą, że czerwona kropka nie jest prawdziwa i gonią ją, żebyś ty się cieszył? - zapytał szatyn, patrząc na przyjaciela uważnym spojrzeniem.
- Spadaj jeść swoje płatki, kurwiu - zbulwersował się Jongin, na co Sehun wzruszył ramionami i usiadł sobie na schodach, przeglądając Instagrama. Znudzi mu się po kilku minutach, ale cóż jak się nie ma co robić, to dobre i kilka minut rozrywki...
Wtem... Rozległo się pukanie do drzwi, ale nie takie miarowe pukanie, tylko łomotanie.
- Hun, ruszaj swój chudy tyłek i otwórz te drzwi - rzucił Kai, który w końcu odłożył magiczny brelok na stół.
- Jjangah... Ty biegasz za tą kropką, dlatego, że chcesz, a nie dlatego, żebym się cieszył, prawda? - zapytał białego psiaczka, który zwrócił na właściciela zdezorientowany wzrok. Ale zamerdał ogonkiem, więc Kai uznał, to za "Prawda". - Moja psinka - powiedział z uczuciem i pogłaskał słodziaka.
- EJ, BO JA TU UMIROM! - Krzyk Sangrim przerwał trwającą w domu ciszę.
- Sehun, miałeś otworzyć drzwi - upomniał chłopaka blondyn, podnosząc się z podłogi, kiedy większość bałaganu była sprzątnięta i należało jedynie zetrzeć podłogę mopem, żeby nikt się na niej nie zabił.
- Jak się je otwiera? - zapytała Sylwia, która od przynajmniej dwóch minut mocowała się z kluczem.
- Otwarte są! - krzyknął Baekhyun, podnosząc wzrok na sufit.
- Nie są otwar... O, rzeczywiście... Sori, Rim - powiedział szatyn, kiedy w końcu otworzył drzwi i przechwycił od dziewczyny wszystkie reklamówki, jakie był w stanie unieść.
- Jak ty to wszystko przeniosłaś? - zdziwiła się Iwona, zabierając od Aniołka resztę reklamówek z prowiantem i przenosząc je do kuchni.
- Mówiłem, że wykupi cały sklep! - zaśmiał się Jongin, który aktualnie leżał na dywanie i był atakowany przez niezmiernie groźną Trójcę Puchatą.
- Nie niosłam ich sama - wytłumaczyła Sangrim, powodując, że Kai natychmiast podniósł się do siadu, przy okazji sprawiając, że oburzone psiaki z niego zeskoczyły i posłał swojej dziewczynie uważne spojrzenie. Tryb zazdrośnik włączony.
- Kto ci pomagał? - zapytał brunet, unosząc do góry jedną brew.
Taehyung nareszcie skończył sprzątać podłogę kuchni i zdążył się już wyżalić Rim, jak to okrutnie został potraktowany przez los, a teraz pomagał Baekhyunowi rozpakować zawartość reklamówek i poroznosić rzeczy do odpowiednich szafek/lodówki.
- Kto ci pomagał? - powtórzył Jongin, podchodząc do Rim, po czym oparł się o blat tuż obok dziewczyny, oczekując odpowiedzi.
- Kojarzycie tego Minho z hotelu? - zapytała retorycznie dziewczyna, przeczuwając, że wzmianka o nim zirytuje bruneta.
- No. I co z nim? - zapytał Kajtek, marszcząc brwi.
- No i spotkałam go w sklepie, a on zaproponował mi, że zabierze mi część reklamówek. Właściwie, nie zaproponował, tylko zabrał prawie wszystko i powiedział, że mnie odprowadzi - wytłumaczył Aniołek, nalewając sobie soku do szklanki.
- Mam rozumieć, że ten skur...
- Nie tak cię wychowałem. Proszę wyrażać się grzeczniej - obruszył się Baekhyun, wrzucając ostatnią z reklamówek do szafki. Nigdy nie wiadomo, kiedy taka reklamówka się przyda.
- ...wiel - dokończył Jongin, ignorując narzekającą, jak zwykle zresztą, Iwcię. - Jest w naszym mieście i cię spotkał?
- No.
- Cholera, Rim, pakuj walizki, wyjeżdżamy stąd.
- Kaju, weź nie przesadzaj i zacznij robić obiad - stwierdził Baek, po czym trzepnął ZNJZOWP w tył głowy, kiedy ten otworzył usta, żeby coś powiedzieć i wsadził mu do ręki jakiś garnek.
- Jak oberwiesz tym garnkiem, to zobaczysz...
- Jak oberwę tym garnkiem, to ty zobaczysz.
- Czemu wszyscy w domu są tak konfliktowo dzisiaj nastawieni? Mamy piękny, słoneczny dzień. Nie musieliśmy iść do szkoły. Możemy cały dzień grać w gry. Heloł, to jest pora, by się radować - stwierdziła Sangrim, uśmiechając się szeroko do chłopaków.
- Co, ty jesteś szczęśliwa, bo widziałaś tego skur...
- KAI! - wrzasnął Baekhyun i odciągnął Jongina na drugi koniec kuchni, pozostawiając skonfundowaną Rim ze szklanką soku w dłoni.
- Emm... To co wy na to, żeby się pobawić Kinectem? - zaproponował Sehun, który wcześniej zniknął w łazience, a teraz znowu się pojawił i dostrzegł, jaka panuje atmosfera.
- Czemu nie - stwierdził Aniołek, odstawiając szklankę na blat.
- O! Zagrajmy w "Przygody w Disneylandzie"! - krzyknął podekscytowany V, rzucając się, żeby odnaleźć wśród stosu gier tę jedną jedyną.
- Nie zapraszałem cię do gry - oznajmiła Sylwia, mrużąc oczy, kiedy Taehyung uruchamiał wcześniej wspomnianą grę.
- Nie zapraszałem cię do domu. Popatrz, oboje przeżyliśmy rozczarowanie - rzucił z przekąsem Kosmita, nie zaszczycając wyższego chłopaka spojrzeniem.
- Co się wszystkim dzieje? - wyszeptała dziewczyna do Iwony, która zostawiła Jongina samego z przygotowywaniem obiadu i postanowiła dołączyć do grania w "Przygody w Disneylandzie".
- Mnie się pytasz? Nie mam pojęcia - odpowiedział blondyn, wzruszając ramionami. - Wiesz co, chyba jednak odpuszczę sobie grę z wami i pójdę umyć ten samochód... - stwierdził, gdy zobaczył, jak dwójka szatynów mierzy się spojrzeniami tak morderczymi, że jeszcze chwila i zaczęliby rzucać w siebie piorunami.

- Baek, muszę ci coś powiedzieć - zaczął Taehyung, kiedy obiad nareszcie był gotowy, a cała szóstka okupywała krzesła w kuchni i spożywała posiłek przygotowany przez Kaia.
Wcześniej można byłoby usłyszeć przelatującą gdzieś w pobliżu muchę, ponieważ wszyscy milczeli i wyraźnie nie byli w nastrojach do żartów.
- Co znowu narobiłeś? - zapytał Baekhyun, patrząc na brateła podejrzliwie, przypuszczając, że kolejny raz zepsuł któryś z jego mebli.
- Nienawidzę tego, że od razu mnie oskarżasz. Nie masz do mnie za grosz zaufania. Co jeżeli chciałem powiedzieć, że jesteś dla mnie naprawdę ważną osobą i cieszę się, że mieszkamy razem? - spytał V, sprawiając, że cała reszta zaczęła się przysłuchiwać rozmowie.
- Dobra, dobra, przepraszam. Co chciałeś mi powiedzieć? - westchnęła Iwona i tak pewna, że chodziło o któryś z jego mebli.
- Stłukłem lampę.
- UGH, TY... - zawarczał Baekhyun, przechylając się do Taehyunga nad stołem.
- Nie tak cię wychowałem. Proszę wyrażać się grzeczniej - rzucił do niego Kajtek, patrząc na blondyna z obrażoną miną.
- Ty lepiej nie cwaniakuj i się przyznaj, co rano zrobiłeś z tą szczoteczką V - powiedziała mu Taeyeon, posyłając mu uważne spojrzenie.
- A co miał zrobić? - zaczęła zastanawiać się Sangrim, wpatrując się podejrzliwie w Jongina, który widocznie się speszył.
- Tak, a może ty nam powiesz, o co chodziło z tą twoją wczorajszą rozmową przez telefon - dodał od siebie Kajsa-sa, starając się obronić, ale nie wyszło mu to.
- Jaką rozmowę? - zapytała Rim, przesuwając podejrzliwe spojrzenie na Demona.
Taehyung drgnął, przypominając sobie, że również słyszał podejrzaną rozmowę Taeyeon z kimś przez telefon. Demon wpatrywał się w bruneta z pokerfacem, ale na ułamek sekundy w jej oczach pojawił się strach, który Kai wyłapał natychmiastowo.
- Ekhem - odchrząknął Jongin, spuszczając wzrok na swój talerz. - Jedźcie, bo będzie zimne.
- Już jest zimne - zauważył Sehun, który wcześniej nie wdawał się w rozmowy, tylko pałaszował przyrządzone przez przyjaciela danie.
- Zamówmy coś i pograjmy w Dance Central na Kinect'cie - zaproponowała Sangrim, więc paczka wstała i chętni do gry usunęli stolik, odsunęli kanapę i fotele, po czym ustawili się przed telewizorem, wybierając sobie piosenki do pojedynków tanecznych.
W domu tym zabrakło radości... Kolory życia uciekły, schowały się gdzieś. W milczeniu, czasem przerywanym jakimiś pomrukami, Sangrim odpalała swój sprzęt...
Za poważnie?
Przepraszam, już się poprawiam xD
No, tak. Było wciąż cicho. Nikt nie chciał ze sobą żywiej rozmawiać, ani dobrać się w jakieś pary na głos. Baek wymienił porozumiewawcze spojrzenie z właścicielką konsoli. Hey, trzeba coś z tym zrobić!
Braci koala para, co nigdy nie nawala!
Braci koala para o pomoc się postara!
W każdej chwili złej!
*przypomniało się po latach...*
Ale to nie są prawdziwe koale. Prosimy nie mylić.
Swojego brateła przyciągnęła do siebie Iwona, zasiadając na oparciu fotela. Brateł brateła zawsze pocieszy w chwilach złych. Z uśmiechem głaskał go po głowie jak matka swoje dziecko, jednocześnie trzymając go pod ramieniem. Chwilę V udawał obojętność, ale gdy poczuł, że jego oczy za bardzo się pocą, obrócił się w stronę Baekhyuna i zasłonił swoją twarz jego podkoszulkiem. Materiałem ubrania tłumił też wszelkie odgłosy, które nie chciał, by inni słyszeli.
Spięto-zło-smutny i tknięty jakimiś wyrzutami sumienia, Kai przywołał sobie całą trójeczkę psich aniołków, które zaprosił na swoje kolana. Nie ma nic bardziej uspokajającego niż zwierzęca, miękka sierść i świadomość, że zwierzak czuje to przywiązanie. A w tym przypadku zwierzaki - liczba mnoga.
Sehun nie wiadomo, o czym myślał. Przywdział pokerface i siedział, patrząc w dywan na podłodze.
Ze względu na sytuację, pierwsze zaczęły grać dziewczyny. Ustalono, że na początek każda para będzie tańczyć do dwóch piosenek. Na pierwszy ogień poszło "On the Floor". W czasie tańca Aniołek starał się odwkurzyć Demona, prowadząc jakieś głupie rozmowy od czapy, w które czasem wtrącał się Baek-Pocieszyciel. Utwór został wykonany perfekcyjnie. Istniało prawdopodobieństwo, że wyszedł tak dobrze ze względu na to, że obie bardzo często go włączały w czasie gry. Ale to niepotwierdzone info ;P
Po takiej malutkiej rozgrzewce, przyjaciółki wybrały sobie coś z pełnej tuby [papierowej! ^^] - "Gangnam Style". Bo to jest po prostu fajne, ponadczasowe, bekowe i kul (tak, tak to się pisze 😁). Tylko tym razem połowa zespołu się starała od startu. Taeyeon początkowo wykonywała narzucane ruchy, ale potem zwolniła tempa, patrząc na człowieka obok, który już po pierwszych kilku sekundach odpuściła sobie choreografię i tańczyła sobie bądź co, coś co jej pasowało i zgrywało się jakkolwiek z rytmem. Nowe Dance Version.
Zawsze losowi nie podobało się obchodzenie systemu. Dlatego Rebeliant-Rim, za jego sprawą, zahaczył się o swoją własną nogę i poleciał w przód i bok jednocześnie! Dwa w jednym!
- Moja waza! - syknął Baek, poskramiając ledwo co emocje w chwili, gdy ręcznie malowana przez niego mini waza z gliny (pochodząca jeszcze z dawnej wycieczki szkolnej), zachwiała się po uderzeniu Rim w powierzchnię, na której stała.
- Złapałam! - odezwała się, gdy gliniaczka (autorskie słowo) spadła jej na głowę i zatrzymała się na szyi.
- Chodź tuuuuu... - zawołała ją Współgracz Tae, przestając tańczyć - Bo zniknęłaś z pola i teraz przełączyło mnie na ciebie i tobie teraz nabijam punkty!
- Ja tutaj tańczę! - Machanie rękami na boki miało znaczyć tyle, co taniec.
- To ja nie będę za ciebie nic robić.
- Daj jej się zastanowić nad życiem.  - Iwona machnęła włosami i pokiwała głową. - Nie widzisz, że wspomina?
- Nie, nie, tylko jaram tę cytrynę w twoim dzbanku - odezwał się Aniołek.
- Tam była cytryna?
- Nah. W całej swej kwasowości.
- A co jak to nie cytryna? - zwątpiła Taeyeon, już marząc o tym, by to było coś fajnego.
- To jest cytryna. I leje mi się z tego dzbanka po mordzie.
- Brzmi jak "miałam drzwi od kuchni i je zamknęłam". Ten sam sens.
- A wiesz, co jest w tym najlepsze?
- Dajesz.
- Ja nie mam drzwi w kuchni. Booooo-yaaaaaa!
- Jak ja mam cię ochotę skopać. - Demon musiał na to strzelić facepalma.
Liczy je ktoś w ogóle? Jak tak, to ile już ich mamy? XD
- PPAP! - wystartowała z drugiej strony kija Sangrim, leżąc z facjatą w meblu, na który wcześniej wpadła - I Have a Pen. I Have an Apple. UGH. Apple-Pen. I Have a Pen. I Have a Pineapple. UGH. Pineapple-Pen. Apple-Pen. Pineapple-Pen. UGH. Pen-Pineapple-Apple-Pen!
- I Have widelec. - Baekhyun przyłączył się ze swoją wersją. - I Have przedłużacz. UGH. R.i.p.
Słyszalne było ciche parsknięcie śmiechem. V, czy to ty?
- I Have zwykłe słuchawki. - Yeon przyłączyła się. - I Have iPhone 7. UGH. Sami wiecie.
- R.i-i-i-iiiii.p. Sami wieeeecieeee...
- UGH.
- 2/10.
Idealnie w tym momencie piosenka skończyła się, a tym samym nastąpił KRES kolejce przyjaciółek. Stery przejmuje w menu Demon.
- Lubię to - uświadomiła sobie ten fakt Tae.
- Polecam, Kim Jongin. - W końcu przemówił ktoś nowy - Yehetete, który wypowiadając się, trącał pocieszająco Kaia-Nie w humorze-ZNJZOWPL-Jongina.
- No chyba ty - odpowiedział, mając ochotę trzepnąć go.
- Tak, ty.
- Ej, zaczepiłam się o coś - przerwała nagle Rim.
Chociaż się podnosiła i chciała wstać, to nie mogła. Mebel trzymał ją na smyczy.
- Ciągnij na chama - poleciła Iwona.
- Nie chcę rwać sobie tego makaronu.
- Makaronu spaghetti - doprecyzował Sehun.
- Nie, to prędzej mogą być macki. - Demon poprawił.
- Czarne macki, którymi będę w stanie chwytać ludzi! - Aniołek ekscytował się. - Ale jak stąd wyjdę!
- No to powodzenia!
Trochę się porwała, pookręcała wokół czegoś, co ją trzyma, posyczała, aż w końcu udało jej się uciec. Taka szybka akcja.
Więc kolejka poszła dalej. Doskonały pokaz umiejętności i doświadczenia w DC Jongina, który wszedł w jakiś neutralny stan (czyli lepszy) i dzisiaj nie do końca udany występ Sehuna. Mógł grać pierwszy raz i nie znać kroków - wszyscy rozumieli. W stan spokoju wszedł też smutnawy V, który był cały czas pocieszany przez brateła. Starszy od czasu do czasu coś mu szeptał do ucha, a ten chichotał. I w końcu musieli też wyjść oni. Nieśmiało sobie pląsali, ale za to na drugiej piosence zmieniło się dużo rzeczy w tej kwestii. Kolejka szła dalej.
Po godzinie zabawy, gdy nogi (i niektórym ręce) odmawiały posłuszeństwa, zaproponowano zajęcie się jakimś innym twórczym "czymś". Problemem było tylko jedno. Mianowicie, nikt nie wiedział, czym by było to zajęcie. Padła jednak od kogoś propozycja, dla beki pewnie wypowiedziana na głos, by udać się na lody. Jednak okazało się, że wszyscy wzięli to na serio i stwierdzili, że na te lody pójdą. Wyzbierano się więc, już w mniej złych humorach, ale nadal w za wielkim spokoju.
Tymczasem nie wiemy, co się dzieje z dzbankiem Iwony. Wali cytryną i tyle wiadomo.
Mmmmm... Tylko na którą lodziarnię się zdecydować..? Tak! Ta najdalej od domu będzie najlepsza! Bo w kij dużo jest ich koło parku, ale zawsze można chcieć się przespacerować trochę dalej, czyli na rynek miasta! Cel obrany - czas na dojście.
- Którą wybrać..? - Po dłuższej chwili marszu Baekhyun zatrzymał się na środku drogi i z frasobliwą miną, spoglądał na trzy lodziarnie mniej więcej przed nim. - Tą po prawej? Czy tą po lewej?
- Tą na wprost - doradził trzymający się go blisko V, idąc w stronę wybranego lokalu jako przewodnik.
- Tak też można. One point for you.
- Pobiegniemy potem do fontanny? - Z zachwytem, Sangrim pociągnęła za rękę ZNJZOWPL. - Proszę!
- Nie chce mi się - odpowiedział jej.
- Ksz-ksz! - Jonginowi sie nie chce - Ksz-ksz! - Sehun przyłożył usta do swojego nadgarstka i udawał, że rozmawia przez jakiś odbiornik czy coś w tym stylu. - Odbiór. - Ksz-ksz!
- Przyjęłam. Odbiór - odezwała się Taeyeon, robiąc tak samo i materializując się przed Kaiem, zwracając się potem do niego - Weź te tabletki z witaminersami.
- Jak w reklamie.
- Dziś mi się nie chce - wymruczał Jongin, z półuśmiechem patrząc na to, jak Sehun zaczął dogadywać się ze wszystkimi w tak krótkim czasie.
- Dziś mi się chce! - poprawił go Sehun.
- Tak! Dziś ci się chce! - krzyknęła radośnie Rim, ciągnąc bezskutecznie pewna osobę do fontanny - Idziemy tam!
- Potem.
- Potem to jedzie pewnie teraz ten Gnom! Ja chcę już-teraz-zaraz-now!
- Z tego ciągu wybieram "zaraz". Idziemy jeść lody.
Szmutny Aniołek jeszcze popatrzył błagalnie, ale nikt nie chciał iść do fontanny. A nawet wzięto ją ze sobą, nie pozwalając iść samej.
- Tae, jakie lubisz lody? - zapytał nagle Kosmita.
- Dobre - udzieliła odpowiedzi Taeyeon, wybierając sobie jakieś krzesło przy stoliku na zewnątrz.
- Konkretna dziewczyna. Takie lubię.
- V, ty romantyku jeden ty. - Brwi Iwony zaczęły latać w górę i w dół, a on usiadł obok brateła.
Gdy już trzy osoby siedziały przy jednym stole, to co reszta ma się izolować - stolik wybrany, trzeba siadać.
- Wyglądam romantycznie? - spytał V, urywając sobie z doniczki jakiegoś czerwonego, wątłego kwiatka i trzymając go w zębach, tak jak Książę z Bajki trzymał podczas tańca z Fioną w Shreku 2. Nawet ten sam wyraz twarzy miał.
- Z tym chabaziem to nie - ocenił szybko Kai.
Na to Kosmita wypluł tego śmierdzącego chwasta i rozglądnął się za czymś lepszym. Dostrzegł, że za nim siedzi jakaś para ludzi, która była sobą bardzo pochłonięta. A na podłodze, obok siedzącej bliżej niego kobiety przy stoliku obok, leżał bukiet czerwonych róż. Dbając o dyskrecję i jak najmniej podejrzany wygląd, schylił się tylko po jedną różę i delikatnie mówiąc - pod*ebał ją.
- A z tym? - ponownie zapytał, zmieniając atrybut.
- Z tym jak idiota - wyraził swoje zdanie Sehun.
- On zawsze wygląda jak idiota - zauważył mądrościowo Demon.
- No to teraz wygląda jak idiota z kwiatkiem.
- Dziękuję. - Taehyung odłożył różę na miejsce, układając się na siedząco swoim przyjaciołom. - Dziękuję.
- Kto idzie zamawiać? - odezwał się Baek.
- Zgaduj Iwa-wawa-i. Ciekawe, kto to by mógłby pójść..?
- Pff, ja ostatnio szłem do sklepu.
- SZEDŁEM. - Agresywnie wprowadziła mini korektę w słowa Tae. - Ilekroć mówisz "szłem", to zabijasz jednorożca.
- Podobno jak mówi się "aha", to też ginie jednorożec.
Trzech chłopaków i dwie dziewczyny zamilkli, wpatrując się w najstarszego z oburzeniem.
- Double Kill - skomentowała Rim.
- TY MORDERCO! - mówił z powagą Kajsa. - Nie zadaję się już z tobą!
- Ale za to jak jakiś najnowszy w grupie przyjaciół pójdzie po lody dla wszystkich, to wtedy rodzi się nowy jednorożec... - Najpierw pocieszył swoją grupę Kosmita, a potem wydał Hunowi rozkaz. - Więc Sehun - wypad po mrożoną ambrozję!
- Błagam idź odkup grzechy Iwony - Demon obdarował Yehetete błagającym spojrzeniem.
- Na jakie się decydujecie? - Wzrok Tae, skłonił Sylwię do wstania. - I w ogóle po ile gałek?
- My z Rim bierzemy dwie.
- Ja chce więcej! - zaprotestowała dziewczyna.
- I tak nie zjesz.
- Ja zjem! - dołączył do protestu Jongin.
- Dostaniesz swoje. To dla mnie cytrynowe i migdałowe.
Sejun spojrzał na Sangrim.
- Nutella i Straciatella! - wybrał Aniołek.
Spojrzenie przeszło na Baekhyuna.
- Jabłko i mięta - powiedział.
- I nie ma klienta! - uzupełnił za niego Kosmita, klaszcząc w dłonie, a potem dostając lekką kosę między żebra.
- A do tego Nutella. - Po chwili zastanowienia i chwili dla błyskotliwości Kosmity, Iwona dobrała sobie trzeci smak.
- Lol, brzmi to dobrze.
- Ja chcę czekoladę, śmietankę i smerfowe. - Tak brzmiała zachcianka Kajsy.
- Wow.
- Cytrrrrrrrrrynaaaa! - krzyknął na końcu Taehyung, gdy nadeszła pora na zdradzenie jego wymysłów. Krzyknął tylko to, by nie budzić za dużo podejrzeń i nie wnerwiać Tae, że znowu bierze to samo co ona.
- Tylko jedna? - zdziwił się Hun.
- Nie! Nie! Ja chce cztery gałki cytryny!
- Dasz radę czterem?
- Na luzie.
- Ok.
Powtarzając sobie jeszcze raz wszystko to, co miał zapamiętać i potem zamówić, poszedł nasz Sehun do środka budynku, by wejść w niewielką (o dziwo) kolejkę i stać w niej, dopóki nie przepcha się do lady.
- Taehyung, coś ty powiedział? - zagadał Demon - Nie zjesz tyle.
- Ty w nikogo nie wierzysz.
- Moja wiara w ludzkość została dawno zachwiana, przez pewne osoby, których nie wskażę palcem.
- Tak, wyzwól swoją agresję! - włączyła się w wir rozmów Rim - W niej jest moc!
- Sithowsko mi to zabrzmiało.
- Bo tak miało.
- Oglądałaś w nocy?
- Yup.
- Bez nas?! - zakrztusił się powietrzem Baek.
- Spaliście już. A ja poczułam zakłócenia w mocy i stwierdziłam "sprawdzę tv". Okazało się, że lecą Gwiezdne Wojny, to zostałam.
- Czuję się zdradzona. - Yeon, udając bardzo smutną, spoglądała w niebo. - Dołączam do obsady filmu "Oszukane".
- Ja też - zsolidaryzowała się z nią Iwona.
- Tak jak oni, czuję się OSZUKANA - dołączył do nich również i V.
- Niczego nie żałuję, bo oglądałem już pierdyliard razy - pochwalił się z uśmiechem Kai.
- Jak ja. - Aniołek pokiwał głową.
- Ty oglądałaś wczoraj pierdyliard pierwszy raz. O jeden więcej. Czujesz tę różnicę?
- Nie.
- Ja też.
- O, patrzcie, Gazeta. - Demon zgarnął ze stołu makulaturę, przeglądając ją bardzo powierzchownie.
- Dobre papierowe. - Sangrim dalej kiwała głową.
- Co my tutaj mamy... Nic w niej ciekawego nie ma.
- Ten świat teraźniejszy - taki szary!
- Bez smaku. Jak woda niegazowana.
- Haaaaaalp! - Zza drzwi wejściowych do lodziarki wychyliła się głowa Sehuna. - Wszystkiego sam nie przyniosę wam!
- Leć, V, leć! - Pchnęła Kosmitę Yeon. - Mknij jak twój TaehyungomobilYeon. - Mknij jak twój Taehyungomobil po autostradzie!
- Będę jeszcze szybszy! - odkrzyknął, szybko wstając z krzesła i nie bacząc na nic, próbował wydostać się zza stołu.
- Krzesło, debilu - ofuknęła go Iwona, podnosząc zawalone na ziemie krzesło.
- Kij z krzesłem. Nie moje.
- Zaraz będziesz na nim siedział.
I pomknął jak strzała przed siebie! Zaskoczony brakiem jakichkolwiek złych spojrzeń ze strony V Sehun, patrzył na pomocnika. Ale to i lepiej dla niego.
Wejść do lokalu byyyyle jakiego,
Nie dbać o buty, nie dbać krzesło.
Ściskając w ręku niiiiiic ciekawego,
Patrzeć jak wszystko zostaje w tyyylee!
- Ale dym - powiedziała z uznaniem Sangrim.
- Wyleciał jak dzik po mleko - dodał Kai.
- Nioh! Nioh!
- Nie tak robią dziki.
- Skąd wiesz?
- Nie musisz pytać.
- Mamy to!!! - Momentalnie przy stoliku z powrotem był Taehyung. Na szczęście z lodami! - Prosimy się częstować.
- Mogę iść po łyżeczkę? - zapytał Aniołek, po otrzymaniu swojego rożka.
- Idź, jak chcesz. - Machnęła tak trochę ręką Tae.
- Przynieś mi też - zwrócił się do niej pomocnik żony faraona.
- Przynieś wszystkim.
- Jakie kolory?
- Obojętnie - powiedział Jongin - Tylko mi weź czerwony.
- Ja chcę zielony! - powtarzał w kółko V - Ja chcę zielony! Ja chcę zielony!
- Miały być obojętnie jakie. - Ze śmiechem dziewczyna uczepiła się trochę słów. - Idę!
- Będę liczył jej czas.
- Nie opłaca się.
- Widzę, że brałeś się za mycie auta - zagadał Kajsa do Iwony, zajętej delektowaniem się smakiem lodów Nutellowych.
- Umyłem je nawet. Aspekt dokonany.
- Gdzie porysowałeś? Gdziekolwiek nie popatrzysz to i tak nic nie widać.
- Dobrze wyklepany, hehehe. Nie powiem ci.
- Dla każdego mam inny kolor! - przerwała tę rozmowę zaraz potem Ta Od Łyżeczek, rozdając każdemu jedną.
- O jak ładnie - podsumowała Tae, dostając błękitną.
Zebrani oto tutaj przyjaciele zaczęli konsumować swoje lody. Pierwszy skończył V. Bo zależało mu na zjedzeniu jako pierwszy. Zjadł on, a reszta kończyła.
- Hey, słuchajcie. - Stukając ręką w stół, Kosmita prosił o uwagę. - Mam dla was żart.
- Powinniśmy się zacząć bać? - Profilaktycznie Hun zadał pytanie.
- Zależy.
- Słuchamy.
- Z czego składa się powietrze?
Kawalarz przygryzł wargę, tak jak to miał w zwyczaju przy opowiadaniu żartu.
- No? - spytała Taeyeon, po chwili ciszy.
- Z bąków Kaia! - Rozśmieszony swoim własnym żartem, V klasnął nagle w dłonie.
- Ale suchy i nieśmieszny żart - prychnął z ukrytym uśmiechem nie wiadomo czego Kajsa.
- Typowy żart V - podsumował ruszony tym Baek.
Natomiast dziewczyny nie kryły się z tym, że ich to jakoś śmieszy i śmiały się, ku zadowoleniu Kosmity. A Sehun gdzieś tam na boku, tłumił śmiech, wyglądając przy tym dziwnie.
- Z czego się śmiejesz? - Trącił swojego girlfrienda bohater żartu. -  Myślałem, że jesteś po mojej stronie!
- Lol, to było... Nieeeee...
- Przestań się śmiać! - Trzepał ją dalej, kończąc na tym, że sam też zaczął się śmiać.
Odebrał ze stołu Tę Gazetę i zaadoptował ją sobie.
- Zdrajczyni - rzucił na chwilę przed rozpoczęciem tłuczenia papierem Rim.
Nie dało to wiele. Tylko zaczęto się przez to jeszcze przepychać i kopać.
- Ou! - syknął Kai, dostając w kostkę - Nie żyjesz!
- Hahaha! - zaśmiał się złowieszczo V, materializując się za nim i okładając go wielką książką. - A ja mam menu!
Tego za wiele. Śmiejący się Kajsa wstał i zaczął udawać, że dusi V. A ten, nieprzerwanie, dalej nawalał w niego swoją bronią. W końcu przyjaciel odebrał mu menu i przegonił go. W trakcie ucieczki na swoje miejsce, został ruchomą tarczą, w którą Jongin musiał rzucić odebraną znajdźką. Celując precyzyjnie, czy nie - trafił go w głowę, przez co ten poleciał trochę bardziej do przodu, potknął się o nogę od krzesła Taeyeon i sruuuu zleciał Taehyung na płotek.
Teraz to już śmiechli głośno wszyscy.
W jednym momencie spadły też resztki, rozchwianych po bitwie, lodów na ubrania dwóch stron, które tę bitwę toczyły.
- Mianuję was Idiotą i Idiotką - odezwała się do JongRima Tae, gdy skończyła opłakiwać [łzami śmiechu] najmłodszego z zebranych w tym miejscu - Możecie się pobić.
To się pobili. Symbolicznym policzkiem.
- A ty zostaniesz moim błaznem - zwróciła się potem do V.
A V był szczęśliwy jak nigdy dotąd, bo został w pewnym sensie własnością Tej Tae.
Kilka chwil pogaduch później, postanowiono pozbierać się z lodziarni. Uczynna Iwonka poszła wyrzucić łyżeczki i serwetki, Sehun z V znaleźli sobie powód do sprania się, a Kai im dopingował, nie biorąc tego na serio.
Tae i Rim zostały same. Padła propozycja od strony tej pierwszej, by coś wykombinować.
Wyszły po cichu z ogrodzonego miejsca i pobiegły za róg pewnej niskiej budowli, i tam się ukryły.
Chłopaki wyszli i nie spodziewając się nie zastać zaprzyjaźnionych pań stali i zastanawiali się, gdzie są.
Szukali, ale nie znaleźli. Taehyung sprawdził nawet pod stołem, a Kai dla pewności za doniczką ze śmierdzącymi kwiatkami.
- Chłopaki... Mam dobrą i złą wiadomość - zaczął Jongin, patrząc na zdezorientowanych sytuacją V i Sehuna. - Zła to taka, że zgubiliśmy Rim. Dobra to taka, że zgubiliśmy Tae - stwierdził, zatrzymując się na środku placu przed lodziarnią.
- Dobrze to by było, jakbyśmy ciebie zgubili. - Sylwia spojrzała na niego z miną w stylu "Pardon".
- Właśnie! - dorzucił od siebie Taehyung, przybierając na twarz wojowniczy wyraz. Tryb Kung Fu Alien za trzy... dwa...
- Psst... Są niebezpiecznie blisko naszej kryjówki - wyszeptała prawie bezgłośnie Rim do Demona, nadal kryjąc się za niskim murkiem. Interesująco musiało to wyglądać dla przechodniów... Ale kto w dzisiejszych czasach się nimi przejmuje? Zdecydowanie nie vlogerzy oraz Jongin i Wspólnicy.
- Ty idziesz w lewo, a ja w prawo - zarządziła Tae, pokazując przyjaciółce, gdzie znajdzie lepszą kryjówkę.
- Ay-ay, sir! - zasalutowała szatynka, przeczłapując do miejsca, gdzie murek był wyższy.
Wtedy zauważył ją kilkuletni chłopiec, którego matka wdała się w rozmowę z kelnerką pracującą w lodziarki. Dziecko najwidoczniej się nudziło, gdyż momentalnie zaciekawił go chowający się Aniołek.
- Ciii... Jestem wybrańcem - szepnęła dziewczyna, kiedy tylko zarejestrowała zainteresowane spojrzenie chłopca.
- Nie - zaprzeczyło dziecko, kręcąc gwałtownie głową. - Jesteś wariatką spod murku.
- Hej, gówniarzu, nie poz... - zaczęła Sangrim, ale zorientowała się, że stała się obiektem zainteresowania matki chłopca, więc posłała jej szeroki uśmiech w stylu "Nie, wcale nie jestem wariatką spod murku, która przezywa twoje dziecko" i odczłapała ukryć się trochę dalej.
Lustrowanie przez kobietę wzrokiem czegoś za murkiem poinformowało Jongina, gdzie ukrywa się jego dziewczyna, więc przyklęknął przed niską ścianką i przechylił się nad nią, obserwując kulącą się Rim.
- Mam cię - stwierdził po chwili, dźgając ją palcem, kiedy w końcu podniosła na niego wzrok.
- To mam dla ciebie nagrodę - uznała dziewczyna, przyglądając mu się z podejrzanym uśmieszkiem.
- No jaką niby? - zapytał, podając jej rękę, żeby przeszła przez murek bez obchodzenia go.
- Taką, że~ - przeciągnęła Rim w czasie przechodzenia, a potem dodała szybko: - Ścigamy się do fontanny.
I pomknęła niczym błyskawica w kierunku wcześniej wspomnianego obiektu. Na początku Kai odprowadzał ją wzrokiem, ponieważ naprawdę nie chciało mu się biegać, ale finalnie stwierdził, że woli się zmęczyć, niż znosić skutki olbrzymiego focha przez resztę dnia. Brunet westchnął lekko i rzucił się niczym torpeda do przodu, żeby przegonić swoją dziewczynę.
Tymczasem... Dam, dam, dam, dam... Taeyeon stwierdziła, że nie chce się jej dłużej chować. Hah, jaki zerowy suprajs. Podeszła do reszty chłopaków, jak gdyby nigdy nic i udawała, że nie dostrzega żadnego z posłanych jej pytających spojrzeń.
- Zjadłbym coś... - powiedział w końcu Baekhyun, rozglądając się dookoła, jakby zaraz miał się przed nim ukazać stragan z szyldem "Darmowy sernik".
- Dopiero co wpierdzieliłeś trzy gałki lodów - wypomniał mu brateł troskliwy bardzo.
- Nie widzę żadnego powiązania - uznała Iwonka, wypatrując JongRima, który gdzieś im się zapodział. - Czy my właśnie zgubiliśmy kolejną dwójkę ludzi? - zapytał blondyn, wyciągając szyję, żeby zlokalizować dzieciaki.
- Hmm... I don't think so - odrzekła Yehetete, pokazując palcem na Kaia, który dobiegł do fontanny jako drugi i teraz był okrutnie wyszydzany przez Aniołka.
Uczcijmy go sekundą smutku.
Dobra, już minęła, więc kontynuujmy.
Finalnie ZNJZOWPL (Chociaż w sumie w tym przypadku powinno być "Z obecnych wokół ludzi", bo w końcu nie byli w żadnym pomieszczeniu, ale już nie dodawajmy skomplikowanych skrótów, które pojawią się na sprawdzianie z biologii. Nienawidzę dygresji, a sama ich używam.) zakończył wyszydzanie, stosując zapomnianą od czasów starożytnych matematyków metodę "Przechyl dziewczynę nad brzegiem fontanny tak, żeby nie miała jak się podnieść, to zacznie panikować i przestanie cię wyszydzać". Starożytni wykorzystywali rzeki zamiast fontann.
- Rim ma długie włosy... - zauważył po chwili Taehyung, kiedy reszta postanowiła, że dołączy do dwójki idiotów przy fontannie, bo gdyby ich zostawili to... W sumie nic by się nie stało, ale hmm... Udawajmy, że wtedy wymarłyby wszystkie nutrie amerykańskie.
- Geniuszu, odkryłeś to po... emmm... jak długo my mieszkamy razem? - zapytał blondyn, patrząc po reszcie z miną myśliciela, ponieważ naprawdę nie wiedział, jak długo dzieli dom z tymi idiotami (i Taeyeon ;D).
- Dwa lata? - odpowiedział Demon, ale zabrzmiało to bardziej jak pytanie, więc prawdziwości słów nie można zagwarantować.
- Wiecie o tym, że dziesięć centymetrów włosów kosztuje około milion wonów? - Kiedy cała paczka znalazła się w jednym miejscu, Sylwia zadała niezwykle problematyczne pytanie, które sprawiło, że Taeyeon odwróciła się do szatyna z podejrzanym uśmieszkiem.
- Jej włosy mają tak na oko osiemdziesiąt centymetrów... - oszacował Taehyung, chcąc się jakoś wtrynić do rozmowy, kiedy zauważył, że Demon zainteresował się tematem.
Szatynka na chwilę zaprzestała ochrzaniania Kajsy i posłała im zdezorientowane spojrzenie, gdyż nie spodziewała się nagłego zainteresowania długością jej włosów.
- Osiem milionów wonów... - wymamrotała Jej Tae, przyglądając się, jak Jongin lituje się nad piszczącą Rim i odstawia ją na miejsce. (If u know what i mean, a chyba jedyną osobą, która ogarnie jest Rim. A jak nie ogarniesz, to Cię wydziedziczam B).)
- Od moich włosów się odczepcie - stwierdziła, wycofując się za bruneta.
- Dla ośmiu milionów wonów mogę zaprzepaścić naszą przyjaźń - uznał Demon, uśmiechając się iście demonicznie.
- Dobrze wiedzieć - powiedziała Sangrim, robiąc naburmuszoną minę jak kilkuletnie dziecko, którym w sumie mentalnie była.
- Może pójdziemy do kręgielni? - zapytał nagle całkowicie z innej beczki Baekhyun, przypominając sobie, że całkiem dawno nie był w tamtym miejscu. Musiał się przecież pochwalić, jak doskonale gra w tę grę.
- W sumie możemy... - rzucił po chwili zastanawiania się Sehun, a że reszta również się zgodziła, nie widziano większych przeciwwskazań, więc Jongin i Wspólnicy skierowali się na chodnik, którym mogli dotrzeć do kręgielni.

Już na miejscu okazało się, że wszystkie tory były zajęte, więc paczka przyjaciół uznała, że spędzi wieczór właśnie w tym miejscu. Na początku koniecznością było wybranie butów w odpowiednich rozmiarach i poczekanie na wolny tor, więc JongRim rzucili się w kierunku innych atrakcji, które proponował budynek i zaczęli grać w piłkarzyki. Wciągnęli się w to tak bardzo, że nawet nie zarejestrowali, kiedy reszta doczekała się wolnego toru i rozpoczęła swoją zabawę.
Kiedy finalnie oderwali się od gry, zorientowali się, że do kręgielni weszli ich koledzy z klasy. Jungkook, Hyungsik, Joohyuk i Junhong, widząc swoich znajomych, zaproponowali swego rodzaju zawody, gdzie oni będą wchodzili w skład jednej drużyny, a cztery osoby z Wielkiej Szóstki w skład drugiej.
Gra toczyła się o honor, więc od razu wytypowano Iwonkę Boskoczołą, Kajtka Zwirzockiego, Taehyunga I Podejrzanie Wyszczerzonego oraz uwaga, uwaga, jedyną dziewczynę, nie licząc Iwci - Sangrim II Granatowobluzoodzianą.
Podczas gdy Kai zaliczył potężnego faila na torze i prawie upuścił na swoją stopę kulę do kręgli, V wdał się w ostrą walkę o punkty z Jungkookiem, Sylwia Czerwonobutoubrana i Taeyeon Bezprzydomkowa wcinali frytki i nachos przy barze.
- I gotta be a bad boy - zaczął nucić Sehun razem z "Rainism", które leciało w kręgielni.
- Boże... - westchnęła Tae, uśmiechając się z zażenowania.
- How do you feel? - śpiewał dalej szatyn, opierając się o blat i przenosząc na dziewczynę uwodzicielskie spojrzenie. - Now you completely fell in - nucił, podpierając twarz na łokciu w ten sposób, że ich twarze dzieliło jakieś piętnaście centymetrów. - I'm gonna be crazy now. Yes, crazy now...
- Dobra, dobra, panie szalony, jedz te frytki, zanim napadnie nas frytkożerna zgraja - stwierdził Demon, odsuwając się od chłopaka.
- Pochwalę się Tae, że mam najwięcej punktów - uznał Taehyung, który chyba jako jedyny z grających nie widział poprzedniej sytuacji przy barze.
- We are the champions~ - nuciła Rim z Iwonką, kierując się w stronę jedzonka, żeby też upolować coś dla siebie z menu.
- Naprawdę cię nie rozumiem, V - powiedział Kai do swojego najlepszego przyjaciela, który razem z nim został wyznaczony do stania w kolejce, żeby złożyć za resztę zamówienie. - Widzisz przecież, że on się jej podoba - wytłumaczył, kiedy Alien zmierzył go zdezorientowanym spojrzeniem.
- Ach... Nie wiem, czy zrozumiesz, ale... Im starszy się staję, coraz bardziej uświadamiam sobie, że to w porządku żyć życiem, którego inni nie potrafią zrozumieć.

Mamy nadzieję, że się podobało
Mile widziane będą komentarze
Team Sernikoluby

czwartek, 16 marca 2017

HM #IG V

Vitay 
(If you know what I mean B))) )
Sangrim: Hello... It's me... Nie można się mnie pozbyć xD Nawiedzam wciąż i nic nie wnoszę xD W sumie tak jak akwizytorzy pod sklepami xD Dzisiaj przedstawiamy - tratararaaaa! - kolejne IG. Dawno nie było w sumie. Hahah, dzisiaj pod nóż idzie V XDDD Dobra, już idę. Przeszkadzam teraz tylko xD I nadużywam "xD". Tylko gdybym go nie używała, to jak bym wyrażała swoje emocje..? 🤔
Taeyeon: Ja sobie siedzę spokojnie przed telewizorem z obiadkiem, oglądając dla beki "Kuchenne rewolucje", a tu nagle pisze do mnie Rim z "Napisałam do V". Ja takie "WTF" XD No i jakieś 5 minut zajęło mi ogarnięcie, o co chodziło, ale cóż... Heh, bycie życiowym nieogarem zawsze spoko ;D


Terminator_rozowych_kotkow_z_planety_wscieklych_mrowek

❤️ 734 polubień

Terminator_rozowych_kotkow_z_planety_wscieklych_mrowek Iwona wygryzła mi dziury! Zaraz ja Ci pójdę gryźć fotele w samochodzie! #dziurgi #haha #widać_ząbki
Zobacz wszystkie komentarze: 555
ryzoznawca_w_swiecie Spróbuj tylko.
krabmyta Czy te spodnie z dziurami na d*pie to od tego projektanta?
2cocojumbooo_e24 @krabmyta Mój pies gryzie podobne.



Terminator_rozowych_kotkow_z_planety_wscieklych_mrowek





❤️ 629 polubień

Terminator_rozowych_kotkow_z_planety_wscieklych_mrowek Widzisz ten napis..? Ja nie D: #zagadka #napisy_tajemne #ja_jednak_wiem
Zobacz wszystkie komentarze: 271
902lebronjames56 Jeśli spóścićisz głowę, to zobaczysz
taiomichelle02 @902lebronjames52 Ryly?
bloody_unicorn_7 Lol, jakie długie palce xD


Terminator_rozowych_kotkow_z_planety_wscieklych_mrowek 

❤️ 1001 polubień

Terminator_rozowych_kotkow_z_planety_wscieklych_mrowek Idę się wieszać na tym czerwonym szaliku, który znalazłem w nie mojej szafie #nie_moje #dhdoyiysdyodyo #hahah
Zobacz wszystkie komentarze: 720
Chan_Brother_Of_Your_Sister Nie umirooooooj!
ColorMyWorld To moja bandana, cepie.
Kai_the_braineater A idź pan xD


Terminator_rozowych_kotkow_z_planety_wscieklych_mrowek 

❤️ 1652 polubień

Terminator_rozowych_kotkow_z_planety_wscieklych_mrowek Gdy widzę moje nju auto B) #car #brumbrum #moje
Zobacz wszystkie komentarze: 426
ColorMyWorld Nawet ja muszę przyznać, że wyglądasz tu zajebiście
tic0toc0 Gdzie tam nowe, u sąsiada klepane *bc please*
neema_voulde "Kiedy jadę do oppy" B)


Terminator_rozowych_kotkow_z_planety_wscieklych_mrowek 

❤️ 999 polubień

Terminator_rozowych_kotkow_z_planety_wscieklych_mrowek Demon się nie wkurzy, jak tylko na chwilkę pożyczę jej okulary ^^ #oksy #stajlisz #podwędzone
Zobacz wszystkie komentarze: 456
bgcolor=love OMG <3 ;** <3 Jesteś moim idolem!!!
ColorMyWorld Nie, wcale. Przecież to nie moje okulary.
ryzoznawca_w_swiecie Och. Czyli już wiem, kto porysował okulary mojej mamy, które zostawiła w moim samochodzie, gdzie chwilę potem wpadł Taehyung...

Terminator_rozowych_kotkow_z_planety_wscieklych_mrowek 

❤️ 1537 polubień

Terminator_rozowych_kotkow_z_planety_wscieklych_mrowek Eloooooo @ryzoznawca_w_swiecie #Iwona #power #best
Zobacz wszystkie komentarze: 937
303molotov303 Który z Was to który?
ryzoznawca_w_swiecie @Terminator_rozowych_kotkow_z_planety_wscieklych_mrowek Eloooo :")
zogi4 Jesteście braćmi?

Terminator_rozowych_kotkow_z_planety_wscieklych_mrowek 

❤️ 1895 polubień

Terminator_rozowych_kotkow_z_planety_wscieklych_mrowek A w święta... Zjem sernik C: #święta #Vudolf #sernik<3
Zobacz wszystkie komentarze: 879
ColorMyWorld Jak sam upieczesz ;D B)
Kai_the_braineater Ej, wkopmy go w skombinowanie sernika!
Chan_Brother_Of_Your_Sister Ej, zróbmy z niego sernik xD

piątek, 10 marca 2017

HM #9 Dżdżownicą go!

Hej :)
Taeyeon: Przed chwilą skończyłam pisać końcówkę tego rozdziału B) (Ekhem, jak to piszę to jest 19.02, ekhem) Zrobiłam sobie przerwę na pizzę. Rodzice kupili jakąś królewską, chłopską i z szynką. Powiem Wam w sekrecie, że to były najlepsze pizze, jakie w życiu jadłam XD Chłopskiej nie spróbowałam, ale cóż... reszta była dobra :") I teraz sobie piję Colę... A zaraz lecę pisać dalszą część rozdziału 10, bo Rim swoją część zaskakująco szybko skończyła i teraz to ja muszę nadrabiać pisanie... Zła Wioska Debilna. Także ja żegnam. Dziękuję, że jesteście z naszym "Hug Me" ;)
Sangrim: Dzisiaj stanowczo najlepszy gif, który dotąd pojawiał się po adnotacjach 👍🏻  Piękny 👌🏻 Zazwyczaj cały czas piszę "co tam u mnie", tak trochę samolubnie to wychodzi. Dlatego spytam, co tam u was? C: Jak tam czas mija? C: Muszę niestety brzydko się przyznać, że ja piszę adnotacje stosunkowo późno, bo zapomniałam o niej, ale grunt, że napisałam w końcu :') Przepraszam, to było znowu o mnie. Dziwnie mi tak zacząć bez niczego xD Więc cóż, dla odmiany może ktoś by chciał opowiedzieć co tam u niego? :) A teraz Miłego czytania ;)


Hug Me #9 | Dżdżownicą go! | 10.055 słów

- Trzaśnij mnie drzwiami - mruknęła do Sangrim Taeyeon, przechodząc przez drzwi i od razu siadając na podłodze. 

- Czego? - zapytała dziewczyna, wchodząc zaraz po niej. 

- Bo straciłam radość życia, dwa włosy, ulubiony długopis i dziedzictwo. 

- Naprawdę? 

- No może nie straciłam dziedzictwa, ale resztę chyba tak. I chcę spać. 

Niewyspana siedziała na podejrzanie czystych płytkach, a inni mijali ją w przejściu. Dwoje "Best Friendów" musiało znaleźć się jak najdalej siebie w przedsionku, Rim stała nad Tae, wyczekując kolejnych słów, a Kai zdjął szybko buty, bo nie rozwiązywał sznurówek. Gdzie zniknęła Iwona? Czemu jej nie ma? Odpowiedź jest prosta - tylko wydaje się, że jej nie ma. Bo Baek tak naprawdę dopiero kilka chwil później wszedł do domu! Ha! Zagadki kryminalne level null XD 

- Ledwo przychodzisz do domu, dobrze butów nie zdejmiesz, a już włączasz telewizję - zauważył Demon, obserwując jak zaraz po rzuceniu butów w jakiś zakamarek, Kai siada na fotelu ze swoimi żywymi pluszakami i zaczyna skakać po kanałach. 

- OOOOOOOO!!! - Jongin przełączył na kanał z kreskówkami i automatycznie po rozpoczęciu się intra jednej z nich, zaczął śpiewać. - Kto ananasowy pod wodą ma dom!? 

- Taehyung Kanciastomordy! - dokończył Sehun, kierując się do niego. 
- Ej! - V oburzył się i podbiegł do Sehuna, by uderzyć go w ramię. 
- Gąbczasto-kanciasty i żółty jak on!? 
- Sehun Obwisłoporty! - Do wesołego śpiewu przyłączył się Kosmita, okazując, jak bardzo nie podobają mu się luźne spodnie Huna. 
- Kto grzyby i fale ze śmiechu chce gryźć ?! 
- Iwona Boskoczoła! - wtrącił się Baek, z dumą wkraczając do salonu po zdjęciu swego obuwia. 
- Proszę, skończcie to - zajęczała zażenowana Tae. 
- Jest coś do jedzenia? - Taehyung od razu zainteresował się konkretami, idąc na penetrację lodówki. 
- Nieszczęśliwe ludzkie dusze i problem egzystencji - odpowiedział Demon, z daleka widząc rażącą biel i czystość środka. 
- No i dżem - przypomniała Rim. 
- Całkiem pusto jest tutaj - zmartwił się Baek. 
- Tyle wolnego miejsca, że moglibyśmy schować całego Chanyeola z jego zaczepistą pufą. - Ze strony Aniołka padła teoria spiskowa oparta na faktach. 
- Którą sam mu podarowałem. - Baek musiał zaznaczyć ten ważny szczegół. 
- Das rajt. 
- Wydaje wam się, że trzeba coś kupić? - Taeyeon zadała pytanie retoryczne. 
- Mmmmm... - V zaczął rozmyślać. - Właściwie można, ale mamy jeszcze słodycze, mąkę, resztki sera żółtego, Nutellę, piętkę chleba i wspomniany wcześniej dżem. 
- Ale Nutella to jest moja! - mówił powoli Baekhyun. 
- Nie podzielisz się? 
- Nie, bo i tak mi ją już wyżarłeś do dna. 
- Serio? 
- Patrz, jak nie wierzysz. - Najstarszy z towarzystwa, nie tylko z tego koło lodówki, sięgnął po starannie skitrany słoik. - Teraz można tylko wyskrobywać resztki ze ścian słoika. 
- To może zakupy? - zaproponowała Yeon. 
- Jestem wyjątkowo chętny. - Z kanapy przemówił Jongin, aktualnie przysypany pieskami. - Przy okazji poszedłbym do fotografa wywołać zdjęcia. 
- Załatwisz nam odbitki? - Demon zadał pytanie. 
- Ile? 
- Pokaż, jakie zdjęcia masz. 
- A co z obiadem? - zaskomlał pewien Kosmita. 
- A co mam ci ugotować z kilku plasterków sera, piętki od chleba, mąki i dżemu? - Padło pytanie retoryczne ze strony kucharza. - Mam wsypać wszystko do gara, zalać wodą i udawać, że to zupa? 
- Nie jadłbym - odezwała się Sylwia - Nie polecam. 
- Dokładnie. 
- To co zjemy? - V marudził dalej, co chwila sprawdzając, czy w lodowce rzygającej lodem nie pojawiło się nic nowego, kiedy nie patrzył. - Jestem głodny! 
- Na mieście zjemy. Przy okazji zakupów. 
- A właściwie to co wy na to, by pojechać na przejażdżkę rowerową? - Taeyeon na głos wypowiedziała swoje myśli i przemyślenia. 
- Brzmi dobrze! - pochwalił pomysł V. 
- Jadę! - oświadczyła Rim. 
- Ja chyba też. - Kucharz, mający w posiadaniu kolekcję zdjęć z gór, pokiwał głową. 
- Mam taki zajeblasty rower, że aż szkoda byłaby nim nie pojechać. - Jeśli każdy już zaczął się deklarować, to i Baek postanowił to zrobić, chwaląc się przy okazji rowerem "nówka-nieśmigany". 
- Nie mam roweru - uświadomił sobie Hun, przybierając frasobliwą minę. 
Kącik ust V podniósł się. Miał już nadzieję na zostawienie go w domu jako opiekunkę dla Trójcy Puchatej, ale pokrzyżował plany jego drugi najlepszy przyjaciel. 
- Mamy jakiś zapasowy - oznajmił Kai. 
- Dziwnym cudem zawsze macie coś zapasowego dla mnie. - Sehun zaśmiał się, wyglądając na szczęśliwego z kolejnego przypadku. 
- Najwyraźniej od zawsze czekaliśmy na ciebie, bracie mój powiązany ze mną więzami krwi i tych długich żelków z osiedlowego sklepiku. 
- Przestań cały czas powtarzać to samo! - Sylwia przysunęła się do starego przyjaciela i udawała, że go dusi. - Jak opętany mówisz wiecznie o powiązaniu między mną, a tobą! Jeszcze wmów mi, że jestem twoim ojcem! 
- Jesteś..? - Przyjaciel zapytał z "nadzieją" w głosie. 
- Lol. - Sehun puścił go. 
- Dobra, mamy trochę po trzynastej, więc jeśli szybko zjemy i zrobimy zakupy, to zostanie nam dużo czasu na rowery. 
- Więc lecim, załogo! - wesoło podsumował Baek. 
Większość załogi uparła się, by w pierwszej kolejności iść do tego fotografa. Tak gdzieś 4/6. Po skróceniu 2/3 B) *szpan z matmy* 
U fotografa w sumie nie zeszło dużo czasu. Jeszcze chwila na szybkie, konkretne zakupy i w następnej kolejności musiała być już szama. 
Szama! Szama! 
Zajechali na jakąś ulicę i pozamawiali zapiekanki. Dla niektórych udało się zamówić takie z pomniejszonym składem, a dla innych (dla równowagi 😁) z poszerzonym składem. I obowiązkowo był ketchup. Lub inne sosy jak kto wolał. To naprawdę jeden z krótszych wypadów na miasto, ale taki był planowany. Bo trzeba zaraz wracać, pozbierać się i wyruszyć w świat! 
Więc wyciągnięto z garażu od razu sześć rowerów, a dopiero potem zaparkowano zabawkę Iwony. 
O ile pięć niedawno używanych rowerów było w miarę czyste, to zapasowy okazał się mocno zakurzony. Oczyszczenie go na pewno jakiś czas by trwało, dlatego uznano, że zrobi to ktoś inny niż Sehun. W mycie roweru wkopał V Jongina. Stwierdził, że "jak ty przypomniałeś sobie o rowerze i zaproponowałeś go jako takiego zabrudzonego, to powinieneś sam to umyć". A brzmiało to zbyt życzliwie pod kątem Huna. Często zmuszany do prac Kajsa musiał zatem iść po przeznaczoną do tego żółtą gąbkę i (najlepiej) jaskrawozielone wiadro z wodą. W zamian za to, szczęśliwie też na dodatek, reszta miała spakować jego plecak. Bo jechać na wyprawę bez niczego?! To nie przejdzie! 
I takim sposobem po spakowaniu od razu ruszono w drogę. Pojawił się jeszcze pomysł, by zaprosić kogoś, ale nikt nie miał czasu. Forever alone. 
Wyjechali z miasta, a przynajmniej z jego centrum na obrzeża, gdzie było więcej zieleni. Napatoczył się też pewien mały sklepik, w którym musiano kupić lody. Taki obowiązek, rozumiecie. 
- Jakie smaki? - spytał Baek, którego wybrano do dokonania trade'u z magiem-sklepikarzem. 
- Cytrynowy! - krzyknęły dziewczyny, schodząc na chwilę z rowerów. 
- Cytrynowy! - Idąc w ślad za Tae, młodsze Tae wybrało to samo. 
- Cytrynowy. - Sehun również wybrał to samo, bo w sumie dawno nie jadł, jak sobie uświadomił. 
- Cytrynowy? - powiedział niepewnie Kai, jeszcze myśląc, czy na pewno ten chce i czy powinien iść ścieżką utartą przez innych. 
- Czyli tylko ja chcę truskawkowy - wzdychnął Baek, dowiadując się, że nikt nie weźmie solidarnie z nim jego ulubionego smaku. 
- Będziesz taki wyjątkowy! - Chciał pocieszyć go Hun.
Udało się. Iwona chwyciła się za serducho teatralnie i popatrzyła na pocieszyciela z miłym uśmiechem. A potem zniknęła za bramą od zamku czarnoksiężnika.
- I udowodnij mi, że Taehyung ma określony kształt - zagadał Demon do Aniołka, wskazując wzrokiem widok przed nimi. 
Na barierce, która stanowiła ochronę przed samochodami, owijał się jak wąż Kosmita. Robił to sprawnie, szybko i dziwnie. Był jak liana pnąca się po drzewie, czy cokolwiek innego, co się ciasno owija i kręci. 
- To jest tak możliwe jak trzaśnięcie drzwiami obrotowymi - odpowiedziała jej przyjaciółka. 
- No i przy ochronie, bo byle gdzie drzwi obrotowych nie ma - wypowiedział się też Kai, który do rozmowy domyślnie zaproszony nie był, ale słuchał i musiał coś powiedzieć, by nie wyjść na podsłuchiwacza. 
- V to ciecz - udowodnione - skwitowała Taeyeon. 
- Czym jestem? - Zmiennokształtny Kosmita zbliżył się do reszty, zaprzestając swojej zabawy. 
- Listonoszem? - Strzeliła Sylwia. 
- Tak, tak. I przyniosłem wam rachunki. 
- Nie-mo-żli-we..! - sylabizował z udawaną trwogą Jongin. 
- Buahahahaha! Miłego... 
- Dnia! 
- Jak kto woli. 
- Nie to chciałeś powiedzieć? 
- Chyba mnie nie zrozumiałeś. 
- No właśnie! 
- Przybywam z towarem - oświadczył Baekhyun, który nie był w stanie unieść na tylko dwóch rękach *Iwoncia to nie Stitch* aż tylu rożków lodowych - A teraz wyskakiwać z kasy, bo odsetki naliczę. 
- Huuu-huuuu-huuu! - zagwizdał Kajsa - Boję się ciebie, Iwono Biznesu. 
- Jeszcze wstrząsnę światem. 
- Na pewno nie będziesz taki kul jak ja i nigdy nie będziesz mieć swojej własnej sekty - zaśmiał się Aniołek. 
- Racja, bo będę mieć dwie. I to przynajmniej. 
- Mieć plany na przyszłość to podstawa. 
Najprzyjemniejsza część przed nimi - jedzenie! Bo dostali już w łapki lody, po opłaceniu dilera. 
- Można też zawsze zostać kieszonkowcem - podsunął pomysł V. 
- Iwona w roli kieszonkowca? - Na to scherzo Jongin spojrzał z politowaniem na śmieszka. 
- "Ja tu jestem tylko kieszonkowcem" - wziął telefon i spinkolił - Przedstawiła całość w kilku słowach Taeyeon. 
- Robiąc przy tym mnóstwo hałasu - dopełnił wypowiedź Tae V. 
- Ty byś zamiast telefonu wziął papierek po cukierku. - Iwona, otwierając swój lód, starała się dogryźć bratełowi. 
- Ja bym nie zostawał kieszonkowcem. 
- Te lody są fajnie zielone. - Rim wyszła z innym tematem od czapy, by chłopaki nie pokłócili się za bardzo. -Jak Cthulhu! 
- Lody z Cthulhu... - Demon zamyślił się, jedząc lody z miną myśliciela. 
- My Little Cthulhu! - V zaczął śpiewać cienkim głosem i tańczyć pokracznie z rożkiem w ręku. - My Little Cthulhu! 
- Muzyka nie przeszkadza ci w tańcu? - zainteresował się Sehun.
- Mi, w przeciwieństwie do ciebie, nie przeszkadza. A co? 
- Tak tylko pytam. 
- Żryj to dobrze, bo się tylko oplujesz i pobrudzisz ubrania niepotrzebnie - zwrócił mu uwagę Baek, zatrzymując w miejscu roztańczonego Taehyunga. 
Gdy zjedli, mogli w spokojnie usiąść znowu na rowery i ruszyć dalej. Mieli wyjeżdżać spod sklepu, ale zatrzymali się jeszcze na chwilę, by znowu coś pozbierać. 
- Check out my motherfluffing scooter! - krzyknął V, na chwilę przed zjechaniem z krawężnika. 
No, uznajmy to za "zjechanie". Właśnie lepiej by było to nazwać "zeskokiem". Chociaż nie ważne, jak to nazwać - skończyłoby się to tak samo bez względu na to. Zeskoczył, obrócił się trochę, ześlizgnął się i spadł na bok. 
- Następny zjazd po rampie szpitalnej - powiedziała melodyjnie Taeyeon, podając mu rękę. 
- Z tobą - zawsze. - Chłopak uśmiechnął się szeroko. 
Przez taką odpowiedź Demon parsknął śmiechem i mruknął tylko pod nosem "Wariat". A droga została wznowiona. 
W końcu dotarli do ustalonego przez samą pomysłodawczynię miejsca, czyli kładkę nad małym potoczkiem, który nawet nie zawsze nim był. Poziom wody na ogół nie wynosił żadnej kosmicznej liczby, dlatego często zasychał w miejscu malutkiej kładki. Dzisiaj woda obecna, a cel to pójście w górę niej. 
- Łoo - rzucił V, rozglądając się dookoła, jakby pierwszy raz w życiu widział coś podobnego.
- Spoko miejscówka - skomentował Baekhyun, zeskakując ze swojego roweru, po czym postawił go tak, żeby się nie przewrócił.
- Kiedy ją odkryłyście? - zainteresował się Kai, kładąc swój pojazd na trawie nieopodal tego Iwony, bo, niestety, jego rower nie miał podpórki.
- Skąd podejrzenie, że odkryłyśmy je obie? - zapytała Tae, dołączając swój rower do kolekcji chwilowo zbędnych dwukołowców, która stała sobie przy brzegu potoczka.
- Bo gdyby Rim była tu pierwszy raz, to cieszyłaby się jak niedorozwinięte dziecko i skakała po tej kładce... jak V - dokończył Jongin, wskazując ruchem głowy na szatyna sprawdzającego wytrzymałość pomostu. Za nim czaił się Sehun, ale pomińmy ten interesujący aspekt i przejdźmy do wytłumaczenia dziewczyn.
- Emm... Jakiś czas temu...? - stwierdziła wymijająco Sangrim.
- I dopiero dzisiaj mnie tu przyprowadziłyście? - zapytał z mieszanką oburzenia i niedowierzania w głosie Jongin.
- Popacz się, jaki lajf yz brutal.
- To było miejsce tap sikret, rozumiesz - nie mogłeś o tym wiedzieć.
- Czekaj, a to nie tu nagrywałyście ten film? - zapytał Baekhyun, który po podejściu do rozmawiającej trójki, zrozumiał, dlaczego kojarzyło mu się to miejsce.
- Aaa... faktycznie. "Efekt motyla"! - przypomniał sobie Kai, uśmiechając się szeroko na wspomnienie filmu, a raczej filmiku, nakręconego przez dziewczyny.
- O dżizyz, nie wspominaj nawet, bo mi głupio na myśl o nim - stwierdziła Taeyeon, uśmiechając się z zażenowaniem.
- Nie było tak źle. Jakby dopracować kilka...
- MORDUJO! - pisnął nagle V, kiedy spadł z kładki wprost do potoczka, bo oparł ze zbyt dużą siłą o źle umocowaną poręcz.
- Zepchnąłeś go? - zapytała Iwona z podejrzliwą miną, przyglądając się Sehunowi stojącemu na kładce z zadowolonym uśmiechem.
- Co... Nie! - zaprzeczył natychmiastowo szatyn, ale demoniczny uśmiech nie opuszczał jego twarzy, a nikt wcześniej nie zwracał na tę dwójkę uwagi, więc można było mieć wątpliwości co do prawdziwości jego słów.
- V, wstawaj z tej wody, bo będziesz mieć buty mokre! - ofuknął brateła blondyn, patrząc na niego z niezadowoloną miną.
- Topię się~! - wrzasnął Taehyung, patrząc z udawanym przerażeniem na wodę płynącą koło jego traperów.
- Ej, czy to jest ryba? - zapytał Demon, obserwując uważnie coś próbujące uwolnić się spod buta szatyna.
Taehyung pisnął jak dziewczynka, orientując się, że rzeczywiście stoi na rybie i wybiegł z wody, podczas gdy reszta paczki musiała sprawę skomentować donośnym śmiechem. W tej sytuacji V musiał dołączyć do wesołej gromady i przyjąć wyśmianie przez resztę z obojętnością.
Ha, ha, ha. Niezupełnie.
Musiał wymyślić coś jeszcze głupszego.
- Hej, za co to?! - krzyknął Sehun, kiedy oberwał od V garścią ziemi, która zostawiła ślad na jego białej dotychczas bluzie.
- ZA ŻYWOTA! - Tae odpowiedział mu znaną kwestią ich zrzędliwego nauczyciela od fizyki i schylił się, żeby nabrać więcej ziemi.
- Fu, będziecie brudni! - jęknęła zdegustowana Iwona, patrząc z obrzydzeniem na chłopaków.
- Sehun, dżdżownicą go! - dopingował wyższego Jongin.
- Pff... Dzięki, wiesz - prychnął V, obrywając w tej samej chwili ziemią od Huna.
- A nie pamiętasz już, jak wepchnąłeś mnie do fosy i nie chciałeś pomóc wstać? - wypomniał mu zwirzok numer jeden, powodując u Taehyunga szeroki uśmiech, a nie wyrzuty sumienia.
- Jak sądzisz, który wygra? - zapytała Rim, rozmyślając nad tym, czy dołączyć do bitwy i zaatakować swojego chłopaka.
- Wiem, co ci chodzi po głowie i nawet się nie waż - ostrzegł szatynkę Kai, łapiąc ją za nadgarstek, kiedy zaczęła się schylać.
- Serio jestem taka przewidywalna?
- Serio, serio.
- Możecie to skończyć? - zapytała ostatecznie wkurzona Taeyeon, stając pomiędzy chłopakami.
Heloł? Widział ktoś gorszy pomysł stawać pomiędzy obrzucającymi się błotem, trawą i Bóg wie, czym jeszcze osobami?
Prawdopodobnie nie. A przypuszcza już ktoś, co się wydarzyło dalej? Prawdopodobnie tak.
- Ugh... - warknął Demon, patrząc na ziemię, która wylądowała na sweterku dziewczyny. - Dziewięćset siedemdziesiąt jeden... Dziewięćset siedemdziesiąt... Dziewięćset sześćdziesiąt dziewięć.
- Co robisz? - zapytał V, patrząc ze skruchą na liczącą Tae.
- Zamknij się, dopóki nie doliczę do zera, bo pożałujesz - ostrzegła brunetka, otrzepując się z ziemi bez przerywania liczenia.
- Tae, ja... - zaczął Sehun, odchodząc na bezpieczną odległość od miejsca zbrodni.
- Ty też.
- Yeon, to...
- Ty też, Kai! Dziewięćset czterdzieści osiem...
- Ja nic nie zrobiłem! - bronił się brunet, wyciągając przed siebie czyste ręce na dowód.
- Ale chciałeś! Dziewięćset czterdzieści cztery...
- To ja się nawet nie odzywam - stwierdził Aniołek, który naprawdę miał względem Demona niecne zamiary.
- Więc może w końcu zeszlibyśmy z tej kładki po drugiej stronie i przeszli w górę potoku, żeby zobaczyć, co tam jest - zaproponował Jongin, zeskakując z kładki.
- Już tu byłyśmy - zgasiła jego entuzjazm odkrywcy już na samym początku szatynka. Ignorując wyciągniętą dłoń Kaia, zeskoczyła samodzielnie z pomostu, ale trzeba pamiętać, że mowa tu o Kim Ciamajdzie Sangrim. Dziewczyna straciła równowagę i poślizgnęła się na mokrych kamieniach. Gdyby nie Jongin, który zawsze... często... hmm... no dobra, zazwyczaj... jest w odpowiednim miejscu o odpowiednim czasie i natychmiast rzucił się do ratowania Aniołka, ten wylądowałby w wodzie. Płytkiej, bo mającej co najwyżej 20 centymetrów głębokości, ale hej! nie umniejszajmy wagi szlachetnego czynu Rycerza-Kaia.
- Możesz mnie już puścić - stwierdziła Rim, kiedy już stanęła na kamieniach, a Jongin nadal ją obejmował.
- Ale nie muszę - odpowiedział ten z rozbrajającym uśmiechem.
- No ja przepraszam bardzo, ale jest w olerę zimno, więc możecie się pomigdalić w domu, a z mojej linii skoku wypad! - ofuknęła ich Iwona, która powód do narzekania znajdzie wszędzie. W końcu to jej pasja!
- Jak zeskoczysz, to też będzie ci zimno.
- Tae, oddaj mi bluzę! - poprosił Baek, kiedy po zeskoczeniu z kładki zrozumiał, że Kai miał rację.
- Bier. - Alien rzucił mu swoją bluzę, bo jemu i tak zawsze było gorąco, a Iwona w potrzebie to brateł w potrzebie. Bratełowi pomagać trzeba.
- Czekaj, pomogę ci. - Sehun podał dłoń Demonowi, żeby pomóc dziewczynie zeskoczyć, ale ona go zignorowała.
- Zapamiętaj sobie, że zła Tae to zła Tae. Była taka już w podstawówce. Biada koleżankom, które śpiewały piosenkę z "Krainy Lodu"!
- Jak chodziliście do podstawówki, to nie było jeszcze "Krainy Lodu".
- Iwona, chamie, efekt psujesz!
- Chodzi o sam przekaz.
- Kai, nie ględź, tylko prowadź, bo sam zaproponowałeś, żeby tu pójść!
- Ale Rim mówiła, że już tu była z Tae... Chwila, szłyście same w tak odludnym miejscu koło drzew?! - wykrzyknął nagle Jongin, odwracając się z miną dramatycznej wiewiórki do swojej dziewczyny.
- Miałyśmy ogromnego patyka do obrony! - odpowiedziała mu Sangrim z uśmiechem.
- Masz mi tu więcej nie chodzić sama!
- Nie sama, tylko z Tae - dopowiedziała natychmiastowo szatynka, obracając się do Demona, który teraz prezentował swojego focha, rozmawiając tylko i wyłącznie z Baekhyunem.
- Tae też ma tu sama nie chodzić! - stwierdził od razu Sehun.
- Właśnie! - dorzucił V, karcąc się w duchu, że pierwszy tego nie powiedział. Zerknął na brunetkę, ale ta nie zwracała na nich uwagi, więc istniała szansa, że niedosłyszała, kto co powiedział.
- Jak chcesz tu chodzić to tylko ze mną, ewentualnie z Tae i którymś z naszych! - bulwersował się nadal Kajsa-sa.
- No bo jakby się tu pojawił jakiś zabójca, to na pewno byście nas ochronili... Szczególnie Baek.
- Co ja? - zdziwiła się Iwona, mrużąc oczy, ale nikt nie kwapił się, by mu odpowiedzieć.
Jednak rozmowa zeszła na zjawiska nadprzyrodzone, które można byłoby spotkać w takim tajemniczym miejscu.
- A co jeżeli te ptaki to tak naprawdę wróżki i pokazują nam drogę do Krainy Wróżek? - zaczęła zastanawiać się Rim.
- To czemu w takim razie tak szybko odlatują, kiedy do nich dojdziemy? - Baekhyun natychmiast przedstawił na głos swoje wątpliwości względem teorii szatynki.
- No, żebyśmy nie zboczyli ze szlaku - wytłumaczył blondynowi V, popierając przyjaciółkę.
- Albo po prostu boją się, że zdradzimy ich sekret komuś innemu. - Kai dołączył do rozmowy, od razu stając po stronie swojej dziewczyny.
- Spokojnie, wróżki! Nie mamy zamiaru, możecie nas zaprowadzić do waszej królowej! - krzyknął Taehyung, patrząc po drzewach, ale nic się tam nie poruszyło.
- Skąd pomysł, że wróżki mają królową...? - zapytał ze zdziwieniem Sehun, patrząc na V ze zmarszczonymi brwiami.
- W każdej bajce mają - stwierdził Jongin, odpowiadając, mimo że to nie do niego było skierowane pytanie.
- A co jeżeli panuje u nich monarchia stanowa? - Baek zadał pytania, wpatrując się w przyjaciół z zamyśleniem.
- To nie średniowiecze - oświadczyła Rim, rzucając się do przodu, kiedy dostrzegła tajemniczego ptaka, ale ten odleciał, gdy tylko do niego podeszła.
- Lol, wyobrażacie sobie, jak muszą wyglądać wróżki z plebsu? - zaśmiał się Kosmita.
- ...
- W takim razie muszą mieć prezydenta! - ogłosił Aniołek, uznając, że to dobra teoria.
- I że niby zaprowadzą nas do ich pani prezydent? - zapytał niższy szatyn, patrząc z zaskoczeniem na Sangrim.
- Czemu twierdzisz, że to pani? Nie istnieją wróżki mężczyźni? - Hun rzucił pytanie tak do nikogo, więc odpowiedział mu V.
- A widziałeś kiedyś wróżkę-mężczyznę?
- A widziałeś kiedykolwiek wróżkę-kobietę?
- To ci pojechał... - JongRim roześmiali się, słysząc ripostę Sehuna, ale już po chwili kontynuowali wędrówkę.
- A co jeżeli mają cesarzową? - zapytał po kilku minutach Baekhyun, uświadamiając sobie, że istnieje jeszcze taka możliwość.
- Lub cesarza! - dodał natychmiast Sehun.
- Wiecie, że "cesarz" wzięło się od słowa "kaiser"? - rzuciła tak od niczego Taeyeon, ale po chwili zorientowała się, że miała mieć focha, więc natychmiast zamilkła.
- Kajzerki! - krzyknął Taehyung z uśmiechem.
- Bułki z twarzą Kaia... - Sangrim zamyśliła się i spojrzała na Jongina, żeby wyobrazić sobie jego twarz jako bułkę.
- Nie jadłbym... - oświadczył w końcu Sehun.

Po jakiejś godzinie przedzierania się przez krzaki lub drzewa, które musiały zostać przewrócone, ogromne liście i przechodzenia "krabem" w miejscach, gdzie znajdował się jedynie wąski pas ziemi, otoczony dużo głębszą niż przy kładce wodą, stało się to, co stać się musiało.
- MOJE BUTY! - załkał rozpaczliwie Baekhyun, patrząc na buty, które wcześniej były białe, a teraz całe uwalane w błocie, ponieważ chłopak wdepnął w błoto.
- Nikt ci nie kazał ich brać - zauważyła mądrze Taeyeon, wzruszając ramionami.
- O, już z nami rozma...?
- Dziewięćset trzydzieści jeden...
- Godzinę temu było dziewięćset czterdzieści cztery! - uświadomiła sobie Sangrim.
- Właśnie.
- Co was obchodzili jej liczenie! MOJE BUTY SĄ BRUDNE! - Iwona nadal rozpaczała nad stanem swojego obuwia. Później trzeba będzie kupić wybielacz...
- Jeny, nie przeżywaj. Umyjesz je, jak wrócisz - rzucił Jongin, odchylając gałąź tak, żeby nie uderzyła ona jego dziewczyny.
- Tylko uważaj, żeby nie wpaść do wody - rzucił do szatynki, ale hmm... powiedział to tak z sekundę za późno.
- Fu... Będę mieć mokre skarpetki! - stwierdziła z obrzydzeniem w głosie dziewczyna, patrząc na wodę, która zdążyła zmoczyć nogawki jej spodni.
- Wyłaź z tej wody, a nie stoisz jak kołek!
Wtem nagle..!!!
Nic.
Choroba sieroca po prostu postępuje.  To znaczy - kołek nie ma zielonego pojęcia, co ze sobą zrobić i czy jak zrobi, to czy nie zmoczy się jeszcze bardziej. Nie godne dużej uwagi.
- To gdzie mam iść? - zapytała, nieporadnie stojąc w wodzie.
- Gdziekolwiek idź sobie, ja tu buty zbrudziłem!!! - Tymczasem u Baeka pogłębiał się atak paniki.
- Mam teraz ochotę wejść na drzewo i spaść z niego. - Zabrzmiał odgłos plasknięcia ręką o czoło.
Co to za Pokémon [który zaprezentował jak poprawnie i w jakiej sytuacji zrobić Facepalm]?
...
To Taeyeon!
- Złapać cię na dole? - Taehyung ożywił się.
Niepotrzebnie właściwie, bo tylko został poczęstowany tym takim spojrzeniem, które było specjalnością Demona.
- Okey... - Chłopak speszył się, kuląc po takim wzroku.
- Z mokrymi butami, czuję się, jakbym miała żelki i gluty pod stopami... - odezwała się Sangrim, która w międzyczasie zdążyła wyjść z przerośniętej kałuży [nie]chwały.
- Żelowa chmura! Jak z reklamy!
- Tylko, że bez żelu.
- Buty... - W tle usłyszano żałosny jęk. - Białe buty...
- Nadal rozpaczasz?
- To dramat!
- O, Iwa, patrz.
- AGGAGAPGPAPGATOAOM!!!
Ten krzyk Iwony, gdy zorientowała się, co tak właściwie brateł mu pokazuje.
- Kałamaji!!! - W Kosmitę wstąpił karateka, który kontrolując jego ciało, zaczął przybierać połamane pozy kung fu.
- Co. To. Jest?! - Baekhyun wyglądał, jakby skamieniał.
- Co? - zdziwił się Sehun.
- YYYYY!!! - Rim dołączyła do wszechobecnej paniki, sianej do przed chwili tylko przez najstarszego, zaczynając piszczeć i otrzepywać ręce. - IGHYGHYGHY!!!
- Mrówki - powiedział V, gdy już wszyscy dowiedzieli się, z czym mają do czynienia - Giga-mrówki.
Na oko centymetr długości i pół centymetra wysokości. Czarne, z niegolonymi nogami i pragnieniem krwi Iwony.
- Bear Grylls zjadłby ze smakiem - stwierdził tak od czapy Kai.
- Fuuuuuu... - skrzywiła się na to Taeyeon.
- Nie waż się tego jeść - ostrzegała Jongina Sylwia - Widzę w twoich oczach rządzę białka z robala!
- No chyba ty chcesz to zjeść.
- Czy zauważyliście w ogóle, że idą po tym złamanym drzewie? - zagadnął Kosmita, podchodząc do niżej położonej części drzewa, które nad korytem małego potoczka zwisało sobie.
- A co, miałyby po nim pływać?
- Nie, ale spójrzcie... One idą tylko górą i w dwa kierunki. Tak równo i tylko jednym pasem dla każdego kierunku. Niesamowite, nie?
- Ummm, nie - wyraził swoje zdanie Baekhyun - Dla mnie to gigantyczne Fu-robaki! Bleeeeeeh!!!
- Nie obrażaj ich. Kiedyś jak byłem mały, to przyjaźniłem się z królową mrówek.
- I co? Zapraszała cię na herbatkę o piątej?
- No, nie. Przynosiła mi piasek.
- Khhym-khym... - Kaszląc, Sehun poprawił nieco wypowiedź raczej najmłodszego ze wszystkich uczestnika wyprawy, stając przy Jonginie i pochylając się do niego, by usłyszał. - Znosiła go do mózgu.
Dwóch starych ziomków zachichotało, nie zwracając NICZYJEJ uwagi.
- Ale chodzi mi teraz o to, że one tak ładnie chodzą! - kontynuował swoje objaśnienia V. - To musi być znak!
- NA ODYNA! - "przeraził się" Kajsa.
- Nie, nie od Odyna. Od Królowej Wróżek!
- Czekaj, ale nie wiadomo, czy ona jest królową - wtrąciła Yeon.
- Nieważne! Grunt, że to do niej prowadzi!
- Ale trzeba będzie pod tym przejść... - zauważył z trwogą Baek, wskazując na cieniutkie tak naprawdę drzewo, pełniące funkcję mrówczej autostrady.
- No raczej nie inaczej. Chyba, że przeskoczysz tam tam.
- Ja nie przejdę!
- Ja też..! - Rim joins the Lobby.
Już po drugiej stronie tego ekscytującego odcinka stali Sylwia, Kajsa i Kosmita, niby czekając na pozostałe po drugiej stronie trzy osoby, ale jednak wiedząc, że bez pomocy nie przejdą do nich.
- Kaptury macie? - zapytał dla pewności Hun.
I tutaj mamy małe komplikacje. Iwona miała kaptur, ale tylko dlatego, że wzięła od brateła bluzę. Tae ma przecież sweterek, więc kaptura w nim nie znajdziemy. Chociaż na to dziewczyna znalazła jakiś sposób i schowała się najzwyczajniej pod bluzą V na Baeku. A Rim też była bez niczego, dlatego tylko schowała głowę pod swoją własną rękę, udając, że to pomaga.
- Ruszcie swoje siedzenia i przechodźcie - ponaglił trójkę Kai, widząc, że ci patrzą to na siebie, to na mrówczą autostradę.
- Chyba solidarnie z nimi, zostanę tutaj - stwierdziła Tae, widząc, że ani Aniołek, ani Iwona nie kwapią się do przejścia pod drzewem.
- O nie, V, tracimy połowę załogi, z czego wszystkie to kobiety! - krzyknął Jongin z udawanym przerażeniem w głosie.
- I po ostatniej samicy... - westchnął Taehyung, patrząc na trójkę nielubiącą giga-mrówek z teatralnym smutkiem.
- Nie jestem kobietą! - zbulwersował się Baekhyun.
- Tak? To przestań dygotać i pomóż im przejść - odszczeknął się mu Kajtek.
Zastygł w miejscu ten nasz Baek. Naciągnął sobie kaptur na oczy i stał w towarzystwie dwóch, też niechętnych do przechodzenia pod mrówkostradą, dziewczyn. Po minucie oczekiwania, gdy już było wiadome, że nikt się nie ruszy, Jongin przywołał do siebie V, idąc z powrotem pod drzewem i rzucił jeszcze Sehunowi słowo.
- Pilnuj, by nie zaczęły rzucać dzidami - powiedział mu, pokazując na mrówki stanowiące poważne zagrożenie dla życia.
- Yehet - odrzekła mu Sylwia, kiwając głową.
Na odsiecz przybyła ekipa ratunkowa, która od razu rzuciła się na pomoc ludziom w potrzebie. Jakoś dało się przeprowadzić wszystkich, uspokajając osobą Huna, odpowiedzialną za pilnowanie małych żyjątek.
- Masz robaka na kapturze - zauważył Taehyung, patrząc na swoją bluzę, w którą ubrany był Baek.
- Fuj! Masz tu jakiegoś żuka! - pisnął Demon, odskakując od Iwony. Przecież ten żuk mógł skakać!
- FUUUUUUUUUUJ!!! FUJFUJFUJFUJFUJFUJFUJ!!! FUUUJ!!! - Baekhyun zaczął wrzeszczeć, kręcąc się dookoła, żeby zrzucić niepożądaną istotę z siebie.
- Stój! - krzyknął V, który chciał mu jakoś pomóc, ale nie mógł, kiedy jego brateł ciągle się ruszał.
Chłopak machnął ręką, by strącić żuka z kaptura, ale Iwona znowu zaczęła biegać w kółko i krzyczeć z przerażenia.
- Ja ci..! - zaczął Taehyung, nie mogąc wykrztusić z siebie reszty zdania z powodu śmiechu.
- Zabierz go! - piszczał dalej blondyn, patrząc na niego błagalnie.
- Ja ci go do kieszonki wywaliłem! - dokończył w końcu V, nie przestając się śmiać.
- BLERHG!!! - Baekhyun zajęczał z obrzydzenia i zaczął zdejmować z siebie bluzę.
- Dobra, już go nie ma - zatrzymał go szatyn, nim ten pozbył się okrycia wierzchniego. Kurczę, to tak mądrze brzmi.
Zatrzymany smutnie spojrzał na brateła i z szokiem w oczach, wrócił do niego.
- Nie ma? - zapytał, patrząc na niego uważnie, żeby wyczytać, czy ten nie kłamie.
- Nie ma - odpowiedział V, starając się zabrzmieć jak najbardziej przekonująco.
- Na pewno? - dopytała Iwona.
- Na pewno.
Idąc teraz dla swojego bezpieczeństwa pod ramieniem V, Baek wyciszał się i próbował uspokoić. Medytacja na idąco B)
- !#*?%, jak nie mrówki to pszczoły! Nie dam ci satysfakcji i nie będę się bał, ty mały bezkręgowcu w żółte paski! - wrzasnął zdenerwowany blondyn, kiedy przed nimi przeleciało kilka pszczół.
- Czarne - stwierdził Kai.
- A nie żółte? - zdziwił się Sehun.
- Jak żółte, jak przecież czarne  - dodał od siebie V.
- Jak Taehyung mówi, że tak jest, to tak jest! - ogłosił wszem i wobec Kajsa-sa.
- A kopnąć cię? - zapytał najmłodszy i udając groźnego, podszedł do Jongina, ale został zmierzony spojrzeniem "Bitch, please", więc się odsunął.
- JEDEN KIJ! - Baekhyun Pogromca Pscółek dokonał morderstwa jednej z nich, która usiadła na świętym terenie zwanym powszechnie ramieniem Iwony Boskoczołej.
- W domu zaparzę ci herbatkę z melisy - stwierdził Taehyung, patrząc na blondyna ze zdziwieniem.
Uspokajając brateła, V chodził sobie i obserwował te wszystkie skarpy.
- Jak dla mnie to dziwne, że jest ich aż tak dużo - uznała w końcu Taeyeon, przyglądając się uważnie kilkunastu pszczołom krążącym w oddali.
- Jeśli jest gdzieś w pobliżu ul, to bym się nie dziwił - rzucił Sehun z lekkim uśmiechem.
- Ale patrz, ile ich tutaj lata. Każda w te i nazad jakby jej za kilometry płacili. - Demon wskazał ruchem głowy na zachowujące się podejrzanie owady.
- Monarchia niewolnicza - oświadczył Taehyung, pragnąc jakoś wciąć się w rozmowę tej dwójki.
- Nie ma takiej - zgasił go już na początku Hun.
- Jest - uparcie twierdził V, patrząc na niego ze spojrzeniem, które dosłownie krzyczało, że może się o to kłócić cały dzień.
- Nie zaczynaj - ostrzegł go Sehun, mrużąc oczy.
- Ale jest! Sam ją wymyśliłem! - odkrzyknął Kosmita, ale wyższy z szatynów już stracił zainteresowanie jego osobą, przyglądając się Taeyeon patrzącej na pszczoły.
- A zaraz potem sam wykopałeś Wielki Kanion pomarańczową łopatą Iwony - dopowiedział Jongin, który swoim skromnym zdaniem milczał już za długo.
- Tak było! - przyznał z szerokim uśmiechem Hyung.
- Idź ty - rzucił z rozbawieniem w głosie Kajtek.
- Nie podoba mi się tyle pszczół... - stwierdził Baekhyun, wypatrując zagrożenia.
- Czy to kolejny znak? - spytała Sangrim, unosząc brew.
- Nie pomyśleliśmy o tym od tej strony - uświadomił sobie Pan Zwirzok Numer Jeden.
- Dlaczego wróżki nie mogą dać jakiegoś milszego znaku? Jakaś tęcza, kosogłos z Igrzysk Śmierci, niebieskie motylki czy równie rosnące kwiatki by mi wystarczyły - uznała Taeyeon.
- Ale dostałaś pszczoły - rzekła Rim w odpowiedzi.
- O! Kosogłos! - wykrzyknął V, pokazując palcem na lecącego z zadziwiającą prędkością brązowego ptaszka.
- Nie pierdziel - powiedział Kai, patrząc za odlatującym stworzeniem.
- Potwierdzam, przelatywał tędy - przyznała rację Taehyungowi Tae, na co ten uśmiechnął się do niej z błyskiem w oku.
- Modły wysłuchane! - krzyknęła Sangrim teatralnym tonem.
- Ciiiii..! Bo ktoś usłyszy! - Kajtek nagle się zestresował i przyłożył palec do ust swojej dziewczyny.
- Kto niby? - zapytał Sehun, patrząc na swojego frienda ze zdziwieniem.
- Nie wiem. Każdy - odpowiedział Jongin, wzruszając ramionami, a raczej jedną ręką, bo drugą zasłaniał Rim usta, ale kto zwracałby na to uwagę.
- Jeff the Killer, Rake albo Slenderman. Kogo wolisz? - zapytał V, patrząc na najlepszego przyjaciela z podejrzanym uśmiechem.
Kai zabrał rękę z ust Sangrim, stanął przodem do Taehyunga i zamyślił się. Skądś kojarzył te nazwy, ale nie wiedział co znaczą.
- Jeff to psychopata z nożem, wyciętym uśmiechem na ryju i twarzą, której już nawet krem Nivea i botoks nie pomoże. Rake to taki stworek, co kica sobie po świecie i ostrymi, metalowymi szponami rozrywa ofiary. A Slendera znasz z mojej gry, w którą ostatnio graliśmy - przypomniał mu Aniołek - specjalista od dziwnych stworów ze strasznych makaronów i gier.
- To już nie będzie twoja gra - oznajmił jej Kai z podejrzaną miną.
- No. Wisisz mi też hajs, a gra kosztowała akurat tyle co dług. A jak wiesz, chętnie bym wszedł w jej posiadanie. I ty też mi nadal wisisz, biedaku - dodał V, oskarżycielsko celując palcem w klatkę piersiową Kaia.
- Dobrze, że odsetek nie nalicza - westchnął ciężko Jongin.
- A chcesz płacić odsetki? Dla mnie nie ma problemu. Pisiont od godziny - odpowiedział natychmiastowo Taehyung, zastanawiając się, czy nie dał przypadkiem za niskiego procentu tych odsetek.
- Lepiej było nie wspominać nawet. - Sehun spojrzał na Jongina z politowaniem.
- Hmmm... Jeszcze tylko Sehun nic mi nie musi oddawać... - uświadomił sobie Taehyung, przenosząc wzrok na wcześniej wymienionego.
- Niech tak zostanie - uznał Hun, podnosząc przed siebie otwartą dłoń.
- A może znajdzie się... Do oddania... Mi... - zaczął V.
- Słyszeliście? - zapytał Demon, powodując przerwanie poprzedniej rozmowy.
Jako pierwsza Taeyeon odebrała jakieś niepokojące ją dźwięki.
- Sheed - szepnęła Rim, orientując się, o co chodziło jej najlepszej przyjaciółce.
Do przysłuchujących się z szeroko otwartymi oczami dziewczyn, dołączył Baek, kuląc się przy nich. Sam nic nie usłyszał, ale te dziwne zachowania wystarczyły mu, by zacząć się bać.
- Coś wam się dzieje? - zapytał ze zdziwieniem Kajsa-sa, patrząc na nich uważnie.
- Cicho! - ofuknęła go Iwona, nasłuchując.
- Nie cichej mnie! - zbulwersował się Jongin.
Odgłosy odebrał również V, który chcąc się bardziej w nie wsłuchać, uciszył Kajsę, przytykając mu dłoń do ust od tyłu.
Podejrzany szelest doszedł do wszystkich par uszu. Towarzyszył mu akompaniament łamanych gałązek na ziemi. Mimo to, nikogo nie było widać.
Po przestaniu chwili w jednym miejscu, w ciasnej kupie, napięcie rozluźniło się. Nikogo nie było ani widać, ani słychać.
- No to nara! - stwierdził Sehun, natychmiast zawracając.
- Nie słyszałeś, tępa dzido, że to z tamtej strony dochodzą odgłosy? Z resztą, ja cię nie zatrzymuję. Idź, jak chcesz - dodał po namyśle Kosmita, machając mu.
- Nie, nie, nie! Czekaj. Posłużysz nam jako ochroniarz - stwierdziła Tae, łapiąc wyższego z szatynów za rękaw bluzy.
- Jako kto? - zdziwił się chłopak, patrząc na brunetkę z zaskoczeniem.
- Ochroniarz. Niejasno mówię? - zapytał Demon, nie spuszczając z Sehuna wzroku.
- Jasno. Tylko... Co ja mam właściwie...? - zaczął chłopak.
- Badyl, żaba - proszę - stwierdził Jongin, wpychając mu do rąk to, co przed chwilą znalazł na ziemi.
- Na jaką cholerę mi żaba? - zdziwiła się Sylwia, patrząc na przyjaciela z nieogarniającą rzeczywistości miną.
- Nie wiem. Znalazłem, to ci ją dałem - wytłumaczył Kajtek, wzruszając ramionami.
- To ona jest prawdziwa?! - wykrzyknął Hun, wypuszczając z rąk żabencję.
- Pokaż mi żabę! - krzyknęła Rim, przepychając się przez chłopaków, żeby zobaczyć stworzenie.
- Tam już siedzi - rzuciła Taeyeon, pokazując jej na żabę zajmującą sobie niewielką skałę.
- Jak tak mogłeś? Znęcać się nad zwierzętami i rzucać je na kamienie. - Sangrim spojrzała na Sehuna z oburzeniem i podbiegła do żabki, żeby przyjrzeć się jej z bliska.
- To tylko żaba - stwierdził chłopak, podziwiając badyla otrzymanego od Kaia. Wysoka jakość...
- Taaaa, "to tylko żaba" - prychnął Taehyung, podchodząc do Aniołka.
- Też zwierzę! - krzyknęła szatynka, patrząc z wyraźnym zainteresowaniem na żabę.
Sehun's Turn. Sehun use: Wtf Face.
- Lubi żaby - wytłumaczył przyjacielowi Kajsa-sa.
- I jaszczurki - dodała Taeyeon.
- A innych pełzaczy już nie? - zapytał Sehun, żeby się upewnić, czy jak dostanie do ręki węża, to czy może go wyrzucić bez zagrożenia ze strony Rim.
- No tak wyszło - stwierdził Baekhyun.
- Kobiety nie zrozumiesz - dopowiedział Demon, obserwując Sangrim i Taehyunga żegnających się z żabą.
- W końcu powiedział to ktoś odpowiedni - uznała z uśmiechem Iwona.
- Zaraz specjalnie dla ciebie znajdę jakąś glizdę w ziemi i wsadzę ci ją za kołnierz - zagroziła Taeyeon z demonicznym uśmiechem.
- Nie musisz! Ldhpdhkgafakafkgk..! - Baekhyun aż się wzdrygnął na myśl o gliździe w swojej koszulce. Fu.
- To ty idziesz przodem, gorylu - stwierdził Kai, kiedy cała paczka była już w komplecie i popchnął Huna z badylem naprzód.
Nieporadnie wyglądający ochroniarz, nie wiedząc, co tak właściwie mu kazano i czy to nie był, tak nawiasem mówiąc, żart, ale dzierżąc Badyl Prawdy w prawej dłoni, szedł powoli przed wszystkimi. Badyl to śmiercionośna broń. Wyskoczy ci z każdej strony i rzuci się na ciebie, by wryć ci się w krzyż lub jefnąć w głowę. (Kto grał w Stunt Master na internecie, ten pewnie wie, o co chodzi. xD) Na chwilę obecną wielki patyk zapewniał najlepszą ochronę.
Z gorylem na przodzie ekspedycji, udało się gdzieś dotrzeć. Było tam dużo miejsca. Na samym dole tej strefy, stali przyjaciele *ekhem. No niby Sehun i Taehyung się nie przyjaźnią, ale większość tak, więc...*, podziwiając ten widok. W tym miejscu zrobiło się coś na wzór wielkiego wgłębienia. Przed nimi znajdowały się stosu starych, wielgachnych opon, nadających się idealnie do wspinania po nich na drugą stronę, a obok opon - kawałek ziemi, który pewnie prowadził dalej w las. Podzielono się ponownie na kilka obozów. Jedni chcieli jak normalni ludzie przejść po ziemi, drudzy stwierdzili "chrzanić normalność" i pobiegli urządzać wspinaczki na porzuconych oponach. Każda z tych dwóch dróg doprowadziła do jednego miejsca - bardziej płaskiej przestrzeni przed kolejnym zwężeniem i zapewne dalszym odcinkiem ścieżki oraz potoku. Nad ich głowami, dało się dostrzec pomalowaną na wyblakły już chabrowy kolor szopę, lub coś w tym stylu. Początkowym pomysłem było wspięcie się do niego po całkiem stromym zboczu, ale chęć do wykonania tego przeminęła po kolejnym znaku obecności kogoś jeszcze.
Coś zawyło w tle i spowodowało tym, następny wybuch paniki u Iwony. Dziewczyny, jak zawsze, zaczęły nasłuchiwać bardziej lub mniej przestraszone, Ochraniacz ściskał mocniej swój drewniany miecz, a reszta rozglądała się, szukając wyjącej istoty. Wystarczyła krótka wymiana spojrzeń, by każdy przekazał każdemu, że sądzi, że oto pojawił się wilko-pies. Wilko-pies mógł znajdować się coraz bliżej i bliżej, aż nagle wyskoczył i zatrzymał się zaraz przy krańcu skarpy. W rzeczywistości okazał się mniejszy niż myślano. Ale za nim, ukazał się również i jego pan. Bo nie ma dymu bez ognia i wilko-psa bez swojego właściciela czarnoksiężnika.
Czarnoksiężnik wytoczył się pod górę i stanął koło swojego pupila ze zdziwioną miną. Robiąc to niedyskretnie i nie kryjąc się z tym, przyglądał się szóstce przybyszy. Zamiast laski, dzierżył w dłoni pustą, brązową butelkę bez etykietki nawet. Ze stylową, brudną i na 100% znalezioną na śmietniku czapką z Hello Kitty, stał sobie w skarpetkach i sandałach (Brzmi niczym "Miecze i Sandały". Tak, grałam. /Rim ), bełkocząc coś nie do zrozumienia pod nosem.
- Ave Cezar! - krzyknął do niego Kai, podnosząc do góry wyprostowaną rękę.
Na te słowa, pan Mag z otwartą japą patrzył na niego wiercącym wzrokiem.
- Przybywamy w pokoju! - oznajmił Jongin, starając się uspokoić nieznajomego.
- Co ty odjaniepawlasz? - szepnął do niego Baekhyun, patrząc na niego jak na niedorozwiniętego.
*Taki klasyk, że trzeba aż użyć xD W sensie, że to "odjaniepawlanie"*
- Negocjuję twoje życie, za naszą wolność - wyjaśnił mu Kajtek z opanowaną miną.
- Przyjaciel roku - stwierdził Sehun, stojąc przy dziewczynach ze swoją potężną bronią.
- O wielki Magu-Pustelniku! Proszę, ześlij nam jasność twej nauki, a w zamian ofiarujemy ci miejscową księżniczkę - Iwoncję I Strachliwą! - krzyknął Jongin, łapiąc blondyna za rękę i przesuwając go przed siebie, żeby mężczyzna na pewno go widział.
Przestraszony Baek nic nie zrobił. Tak jest, jak jest się przestraszoną Iwoną.
- Lub jeśli nie życzysz sobie posiąść na własność Iwony, to możesz wziąć żonę egipskiego faraona Ohoratona - Yehetete! - uznał Kai, siłą zaciągając Huna przed siebie, a Iwonę odciągnął za siebie.
- V, zrób coś! On przechodzi na ciemną stronę mocy, wyrzekając się każdego z nas po kolei, jak stoimy! - Demon zaczął używać konspiracyjnego krzyko-szeptu.
- Ej, ej, ej! Przystopuj, młody padawanie, bo z tych emocji potkniesz się i uderzysz czołem w cztery litery - zakrzyknął Jego Tae, podchodząc do Kaia.
- Ciiiii! Ja tu negocjuję! I tak wszystkich potem odbijemy, przylatując na swoich jednorożcach z lukrowymi dzidami! - wyszeptał Jongin.
- Tae, mamy my jednorożce? - zapytała Rim z podekscytowaniem w głosie.
- Najwyraźniej - odpowiedział Demon, nie spuszczając wzroku z Maga-Pustelnika.
- Kolega mówi, że w barze niedaleko podają dobre jedzenie i poleca te dwa dania, które polecił wcześniej! - krzyknął V do czarnoksiężnika z miłym uśmiechem.
- Kim wy k***a jesteście?! - wrzasnął zirytowany dziad.
- No i co zrobiłeś? Speszyłeś go - ofuknął Taehyunga Jongin, odpychając go i zrobił krok naprzód, patrząc na maga.
- Mi się bardziej wydaje, że go zirytowaliśmy - uznał Hun z zamyśleniem, nadal dzierżąc przed sobą drewniany miecz.
- Kai zirytował - uściśliła Tae.
- Nic by się nie stało, gdybyście mi negocjacji nie psuli! - zbulwersował się Kai, patrząc na przyjaciół z oburzoną miną. Nie dość, że chciał pomóc, to teraz jeszcze się go oskarża o jakieś niestworzone rzeczy. Chamstwo w państwie.
- Okraść mnie chcą! - krzyknął czarnoksiężnik, chwiejąc się lekko. Widać było po nim, że jest nieźle upity.
- Z czego miałbym cię panie okraść? Z tej durnej czapki, czy ze skarpet w sandałach? - zapytał Jongin, już nie siląc się na uprzejmość.
- Kai! Nie prowokuj go! - ostrzegła swojego chłopaka Rim.
- To tyś mi wychlał całe wino ananasowe, złodzieju! - Mag-Pustelnik oskarżycielsko wskazał palcem na Jongina.
- To do mnie było? - Kai spojrzał na mężczyznę z miną "Pardon".
- Poznaję cię ty mały..! - krzyknął dziad, wygrażając mu ręką.
- Może się jeszcze dogadamy? - zaproponował Kajtek z gracją, niczym jakiś dyplomata.
Wściekły wzrok spowił twarz Dziada (z Brodą, bo brodę miał).
- Ej, ludzie... - zaczął Jongin, cofając się o krok. Nie spuszczał wzroku z wyraźnie wkurzonego Maga-Pustelnika. - Odwrót - wyszeptał, patrząc, jak mężczyzna kieruje się trochę w bok, gdzie znajdowała się ścieżka, którą mógł zejść na dół.
- Co? - zapytał V, bo wcześniej niedosłyszał, co powiedział jego przyjaciel, a tu nagle reszta paczki zaczęła się gwałtownie cofać.
- Odwrót, powiedziałem! - krzyknął szeptem i złapał szatyna za rękaw, ciągnąc go za sobą.
Cała szóstka zaczęła biec w kierunku, skąd przybyli. Dziewczyny (i Baekhyun) były na przodzie, natomiast naprawdę odważna ochrona biegła tyłem, rozglądając się dookoła.
- Mam się bać? - zapytała Sangrim Iwonę, która ku zdziwieniu wszystkich okazała się niezwykle dobrym biegaczem.
- Czego? - Baek nie ogarniał, o co chodziło szatynce. - Aa.. Masz na myśli tego Maga-Pustelnika? Nie, co ty. Patrzaj, jakiego Sehun ma kija.
- O, ekstra - rzucił Demon z sarkazmem, mijając blondyna, który na chwilę przystanął. - Na pewno jak oberwie takim mieczem, to padnie nieżywy, a Sehun zostanie oskarżony o zabójstwo.
- Co ja? - zdziwiła się Sylwia, nagle wyłapując z rozmowy swoje imię.
- Ej, ale wyobraź sobie, że taki Mag-Pustelnik dostaje w twarz takim patykiem - zaczęła śmiać się Rim, na samą myśl o zdezorientowanej minie, którą miałby wtedy Dziad z Brodą.
- Ponoć pił jakieś wino ananasowe. Może się okazać, że ma jakieś magiczne właściwości i ten patyk odbił się mu od twarzy... - Demon jak to demon, zaczął sobie wyobrażać, jakby to wyglądało, gdyby takim odbitym patykiem oberwał Jongin.
- A jeżeli Sehun zostanie oskarżony o zabójstwo, to czy Kai nie pójdzie siedzieć za to, że sam mu dał ten patyk...? - zapytał po chwili Baekhyun, przeskakując niczym Matrix nad jedną z gałęzi.
- To co wy na to, żeby jeszcze wkopać V o znęcanie się nad światem i mieć dom tylko dla siebie...? - zaproponował Demon, patrząc po reszcie z Trollfacem.
- Miałabym telewizor do grania zawsze wolny... - rozmarzyła się Rim, podczas biegu zwracając głowę w jakiś punkt na niebie, jakby właśnie widziała tam retrospekcję. Poskutkowało to potknięciem się o gałąź, ale hej! Nie wywaliła się, więc udawajmy, że nic się nie stało.
- Mógłbym siedzieć w łazience, ile tylko bym chciał... - westchnął Baek z marzycielskim uśmiechem.
- A mi nikt by nie wyjadał sernika... - rzuciła Taeyeon z teatralnym westchnięciem.
- Będziecie dalej urządzać sobie pogaduszki czy zaczniecie biec? - zapytał Kai, dźgając palcem Iwonę w plecy.
- Pies na horyzoncie! PIES NA HORYZONCIE! - zaczął piszczeć V, dostrzegając w oddali Wilko-psa idącego przy swoim właścicielu, który ledwie trzymał się w pionie i mamrotał coś do siebie pod nosem.
- O nie, mrówki! - krzyknęła Sangrim, cofając się o krok, kiedy przed nimi pojawiło się złamane drzewo z gigantycznymi mutantami mrówek.
- A fuj! - jęknęła Tae, odskakując za Taehyunga, który stał najbliżej.
- Pozwólcie mi tu umrzeć! - zapłakał Baekhyun, otrzepując się. Automatyczny odruch kogoś kto widzi mnóstwo robali - masz wrażenie, że wszystko to, co widzisz, po tobie chodzi. Anyone else?
- Chcesz umierać przy tych mrówkach, żeby mogły obsiąść cię, gdy tylko przestaniesz się ruszać? - zapytał Demon, na co Iwona zaczęła jeszcze bardziej płakać i otrzepywać się z niewidzialnych robali.
- EJ, BO NAS DOGONIĄ! - zaczął krzyczeć szeptem Kai, zamaszyście gestykulując przy tym rękami.
Kosmita został przydzielony do przeprowadzenia trójki pod złamanym drzewem i zapewnienia ich, że mrówki nie skaczą na nich z dzidami z tego drzewa, Kai jako pierwszy przeszedł pod mrówkostradą, a Sehun stał sobie przytulony do swojego kijowego miecza i mógł jedynie obserwować sylwetkę dwóch niepożądanych istot, zmierzających w ich stronę.

- Powiem wam, że jak chcecie, to potraficie. Biegliśmy tu jakieś piętnaście minut. - Kai pokiwał głową z uznaniem, rozsiadając się na skraju kładce, kiedy w końcu tam dotarli i zagrożenie zostaniem zabitym/zjedzonym przez Maga-Pustelnika i jego wiernego Wilko-psa zmalało do zera.
- A szliśmy jakieś ummm... dwie godziny? - dopowiedział Sehun, obliczając czas tak na oko, po czym kopnął Jongina, żeby się przesunął i też usiadł na pomoście.
- Moje buty... Moje biedne, białe buty... - łkała Iwona, stojąc nad potoczkiem i zastanawiając się, czy umyć je jakoś w wodzie, nim błoto zaschnie, czy zrobić to w domu.
- Nie przeżywaj - rzucił do niego Demon, szukając butelki wody w swoim plecaku.
- Ale to białe buty! - jęczał dalej Baekhyun. - Wiesz, co oznaczają białe buty i błoto...?
- A ja wiem, jak to umyć! - stwierdził Taehyung, wyjmując ze swojego plecaka jakieś coś, co wyglądało na koc.
- Ja też wiem! - wyrwała się Rim, która wcześniej stała przy swoim plecaku, zastanawiając się, co ze sobą zrobić.
- Dajesz - rzucił Baekhyun obojętnie i tak pewien, że jego buty nie zostaną przywrócone do pierwotnego stanu.
- Bierzesz szczoteczkę do zębów, dajesz na nią pastę i szorujesz białe części buta - wytłumaczyła mu szatynka, szczerząc do blondyna zęby.
- A to ma działać, bo...? - zapytał ten, podchodząc do swojego plecaka, bo skoro 2/3 *też umiem skracać 'B)* Drużyny Pierścienia przy swoich majstrowało, to czemu on ma być wyrzutkiem?
- Bo sprawdzałam! - odpowiedziała dziewczyna, podnosząc z ziemi to materiałowe coś, co wcześniej wyjął Taehyung.
- Mam nadzieję, że później wyrzuciłaś tę szczoteczkę do kosza... - stwierdził Kai, ponownie wrypując się w rozmowę, ale jak się coś słyszy, to... Szkoda się nie odezwać.
- Ja tam mam nadzieję, że to była twoja szczoteczka - dorzucił od siebie Taehyung, uśmiechając się do Jongina iście szatańsko.
- Nie mów im - roześmiał się Demon, chowając butelkę z wodą do swojego plecaka. - Utrzymaj idiotów w niepewności.
- A ja znam na to inny sposób! - dorzucił od siebie Sehun, prezentując reszcie półuśmiech.
- No jaki? - zapytał Kosmita, kiedy Yehetete milczała, głupio się uśmiechając.
- Powiem ci później.
- Lol - skomentował Kajsa-sa, kierując wzrok na tajemnicze, materiałowe coś, co nadal trzymała Rim. - Co to?
- Koc - odpowiedział Taehyung, odbierając go od Sangrim, po czym rozłożył go na trawie nieopodal kładki.
- Po kiego ci koc? Nie moglibyśmy normalnie posiedzieć na trawie? - zdziwił się Baekhyun, co jeszcze bardziej zaskoczyło resztę niż koc, bo TEN Baek proponuje siedzenie na trawie? Czy przestało mu już zależeć na swoich jeansach? Już sobie znalazł inną? Pewnie zdradza je teraz z butami... *Nie mówcie jeansom Iwony, bo popadną w rozpacz*
- A chcesz jeść ciastka z mrówkami-gigantami? - zapytał Kosmita, przekręcając głowę na bok i przyglądając mu się z lekkim uśmiechem. Wiadomo, jak zareagował blondyn.
- Dziękuję, że to powiedziałeś. Teraz już nie tknę tych ciastek.
- Czy ja usłyszałem "ciastka"? - nagle ożywił się Jongin, przechodząc przez kolana Sehuna, żeby się wydostać z kładki do miejsca, gdzie ponoć ktoś przemycił słodycze. Biedne, seksowne kolana Sylwii...
- Hm? Nie, przesłyszałeś się. Ty ciastek nie dostaniesz - stwierdził Taehyung, siadając na skraju koca i przyciągnął do siebie plecak, wyjmując z niego masę ciastek, owoców, jakieś chrupki, żelki, pianki i sok też się tam znalazły.
Uwaga, uwaga! Wziął ze sobą nawet plastikowe kubeczki dla wszystkich. Nie dość, że wpadł na taki pomysł, to jeszcze wziął też dla Sehuna. Wyczuwam postęp...?
- Tak w sumie to ja też wzięłam jakieś ciastka... - dodała Rim, podchodząc ze swoim plecakiem do koca, gdzie zdążyli się już rozsiąść wszyscy. Na szczęście, zostało jeszcze trochę miejsca dla szatynki, więc rozłożono cały prowiant na środku koca i rozpoczęto jego konsumpcję.
- Pograjmy w coś - zaproponował w końcu Kai, który przywłaszczył sobie żelki i nie wyglądał na chętnego do dzielenia się nimi z kimkolwiek.
- Mogę być matą do Twistera! - uznała Rim, napychając sobie usta piankami.
- To ja będę tym do wyznaczania kolorów - dodała Iwona, która zajadała się w najlepsze ciastkami, mimo że wcześniej stwierdziła, że nie będzie jeść absolutnie niczego. Kobieta zmienną jest.
- Znacie taką grę, jak "Pięć sekund"? - zapytał w końcu Sehun, kiedy zorientował się, że pomysł z Twisterem Rim został przemilczany, a jednocześnie można było uznać, że nie zostanie zrealizowany. Szatynka nieszczególnie przejęła się zignorowaniem jej propozycji - lepiej mieć pianki i nie być zdeptanym niż mieć pianki i być zdeptanym. Jeżeli Sangrim ma pianki, to nie może być nieszczęśliwa.
- No znamy, ale nie tepniemy jej sobie tutaj - stwierdził Kai, wzruszając ramionami i jednocześnie paczką z żelkami, z której kilka z nich się wysypało. #smuteczeq. Żelki zmarnowane bardzo.
- Ja umiem się teleportować do lodówki - zaznaczył Demon, popijając sok. - Ale chyba w lodówce nie mamy tej gry...
- Teleportować się do lodówki... - prychnął Baekhyun, patrząc po reszcie z dumną miną. - Ja jestem ninją, jeżeli o lodówkę chodzi. Pojawiam się, biorę, co chcę i nikt nie wie, że to wziąłem.
- Tak, tak, a później naprawdę nikt nie słyszy, że się wspinasz po schodach i mamroczesz, że Nutella jest życiem - zgasiła go Rim, podjadając Kaiowi żelki, kiedy pianki się jej skończyły.
- Ty przeciwko mnie? - zdziwiła się Iwona, patrząc na przyjaciółkę z zszokowaną miną.
- Rim nie jest słoikiem Nutelli. Nie może zawsze cię uszczęśliwiać - stwierdziła Tae, kradnąc Sehunowi paczkę z chrupkami, kiedy wypiła swój sok.
- To niech ktoś włączy stoper na telefonie, a pytania będziemy wymyślać my - zaproponowała w końcu Sylwia, na co reszta stwierdziła "Czemu nie".
- Tylko macie się przykładać i pamiętajcie, że wygrana jest nieważna - dodała Iwcia, spodziewając się, że wybuchnie jakaś kłótnia.
Stanęło na tym, że za czas został odpowiedzialny Aniołek, a za wymyślanie pytań Demon, bo po tej dwójce spodziewano się, że będzie w miarę uczciwa. W miarę.
- Więc Kai - wymień trzy zwierzęta, których można się bać.
- Eee... Lew, Wilko-pies i Taehyung - odpowiedział szybko Kai.
Stoper wskazywał, że wyrobił się z czasem, ale...
- Nie uznajemy - powiedziała stanowczo Sangrim.
- Co? Czemu? - zdziwił się Jongin, zwracając na swoją dziewczynę pytające spojrzenie.
- Bo Taehyung to nie zwierzę - ofuknęła go Taeyeon, patrząc na niego oburzonym wzrokiem, jakby co najmniej ona sama została obrażona.
- Rim sama nazywała go "domowym zwierzęciem masowej zagłady"! - przypomniał sobie Kai, wskazując na szatynkę oskarżycielskim ruchem głowy.
- Ale wiem, że Rim to robiła dla żartów - odezwał się w końcu Kosmita, rzucając mu oburzone spojrzenie.
- Hej, ja też to zrobiłem dla...
- Tae, on nie traktuje mnie poważnie! - V udał, że płacze, z wielkim entuzjazmem zajadając ciastko.
- Nie uznajemy - powtórzyła Rim.
- V, wymień trzy kraje w Europie.
- Emm... Francja, Włochy i Niemcy - odpowiedział raz-dwa Taehyung. - Miałem szóstkę z geografii - dodał z uśmiechem.
- Rim, wymień trzy stolice państw w Europie.
- Paryż, Rzym i Berlin - odpowiedział od razu Aniołek, przybijając z V żółwika. - Też miałam szóstkę.
- Sehun, wymień trzy rzeczy, których nie wolno robić.
- Pić, palić i brać narkotyków.
- Nie uznajemy - rzucił stanowczo V. - Bo można pić wodę i palić w piecu.
- Nie no czepiasz się, koleś. Wszyscy wiedzą, o co chodziło - odpowiedziała mu Sylwia, a Rim uznała to za dosyć dobry argument, więc uznała szatynowi odpowiedź.
- Baek, wymień trzy rzeczy, które się świecą.
- No latarka i lampa nocna, hehe - odpowiedział od razu Baekhyun zadowolony, że udało mu się odpowiedzieć przed czasem.
- TRZY!!! - krzyknęli jednocześnie wszyscy.
- Ach, kuffa... Dvpa świetlikowi - dodał oburzony, bo czas już upłynął, a przecież mógł odpowiedzieć.
- Nie uznalibyśmy ci tej odpowiedzi - zaśmiała się Rim, zatrzymując stoper.
- Hehe, sam mówiłeś, żeby się przykładać - wyśmiał go Jongin, wcinając ostatnie żelki, jakie zostały w paczce.
- Nie, to ja w takim razie nie gram. - Foch Iwci wstrząsnął światem.
- W sumie i tak się nam skończył prowiant. Musimy wracać, zanim umrzemy z głodu - dorzucił do siebie Sehun, a że przyznano mu rację, gdyż cała szóstka była nadzwyczajnymi głodomorami, wszyscy zaczęli wrzucać do plecaka V puste opakowania. Wiecie, bo śmieci zostawiać po sobie nie wypada, a w domu można je zawsze wyrzucić do kosza.
- Ale niech ktoś weźmie ten koc, bo w razie gdyby jakieś okruszki się wysypały, to... - zaczął Baekhyun, a że nikt go nie słuchał, to sam zwinął koc i włożył go do swojego plecaka.
- WINO ANANASOWE! - Krzyk Dziada z Brodą, który nagle pojawił się po drugiej stronie potoczka, przestraszył wszystkich i sprawił, że Sehun zaczął szukać swojego patykowego miecza, który wcześniej rzucił gdzieś w krzaki.
- Wiejemy - zarządził Kai, więc wszyscy wskoczyli na swoje rowery i odjechali z tamtego miejsca, ile sił w nogach, słysząc "pożegnania" ze strony zirytowanego Maga-Pustelnika, który mimo wszystko nie kontynuował pościgu.
- Mam rozumieć, że u was tak wygląda każdy weekend? - zagadnął wesoło najwyższy z paczki.
- Ostatnio wialiśmy z hotelu przed ochroną - odpowiedziała mu Taeyeon.
- Czemu?
- Bo przebudziła się Pląsająca Pięść Zagłady naszego Kajusza - wytłumaczyła mu Sangrim, uśmiechając się do swojego chłopaka, na którego twarzy natychmiast pojawiła się niezadowolona mina.
- Naprawdę? Nie chwalił mi się tym - zaśmiał się Sehun, podjeżdżając koło roweru Demona.
- Serio? No więc było tak...

- V, musisz się tak drapać po tej ręce? Wszy masz? - zapytał brateła Baekhyun, kiedy pilnował chowania wszystkich rowerów do garażu. Jeszcze któryś, nie daj Boże, by mu porysował samochód...
- Komary to zło - zaczął narzekać V, nadal drapiąc się po ramieniu.
- Nie pogryzłyby cię, gdyś zabrał bluzę - pouczała go Iwona, czekając, aż Taehyung umieści swój pojazd w garażu, bo chciał zamknąć garaż.
Reszta paczki weszła już do domu, prowadząc jakąś ożywioną rozmowę, a on z V nadal stali na zewnątrz.
- Sam mi ją zabrałeś! - wykrzyknął szatyn z oburzeniem, odtrącając rękę Baeka, który chciał go poklepać po ramieniu w sposób mówiący "Dziecko, jeszcze nic nie wiesz o świecie".
- To mogłeś mnie ostrzec, że jest zimno na zewnątrz, to wziąłbym swoją.
- Wydaje mi się, że to moja mama cię prosiła, żebyś mnie pilnował, a nie twoja mnie.
- Hej, gówniarzu, chowaj ten rower, a nie się wymądrzasz! - zbulwersował się w końcu Baekhyun.
- Taaa, kłótnia zawsze jest fajniejsza, kiedy sam nie wierzysz w to, co mówisz - odburknął mu Taehyung, kiedy w końcu schował swój dwukołowiec do garażu.
- Coś się stało? - zdziwił się blondyn. W końcu Tae nigdy mu nie pyskował i zawsze był... no Taehyungiem! Takie zachowanie w ogóle do niego nie pasowało.
- Baek, nie wydaje ci się, że nigdy nie będę mieć dziewczyny? - zapytał w końcu V, przyglądając się, jak Baekhyun zamyka drzwi od garażu.
- Hm? - zdziwił się starszy, patrząc na brateła podejrzliwie. - Ja też przecież nie mam dziewczyny.
- No ale ty nie możesz mieć, bo sam jesteś dziewczyną...
- Jak. Ty. Mnie. Wkurzasz - zawarczał Baek, sprawdzając, czy na pewno zamknął garaż, a kiedy odwrócił się, Taehyung zdążył już sobie pójść.
- Co mu się ostatnio dzieje...

- Jestem głodna... - oznajmiła w końcu Taeyeon, która razem z Sangrim, Taehyungiem i Sehunem okupywała telewizor, oglądając jakiś film, który chyba miał uchodzić za horror, ale był tak słabo zrobiony, że powodował jedynie śmiech.
- No to zawołaj Kaia lub Iwonę, żeby coś ci zrobili - stwierdził Aniołek, podjadając jakieś znalezione w szafce chipsy. Znalezione? Nie kradzione. A jeżeli coś się znalazło, to trzeba korzystać, bo jeszcze się zmarnuje.
- Kaju! - krzyknął Demon, a w tym samym czasie Rim wrzasnęła słynne zawołanie na Iwcię Boskoczołą:
- Kuchnia się pali!
Oczywiście, jako pierwszy pojawił się Baekhyun, prawie zabijając się na schodach odgrodzonych szklaną ścianą od reszty salonu.
- Znowu żartowaliście? - zapytał podejrzliwie, widząc, że nikt nie przejmował się zbytnio kuchnią. Wręcz przeciwnie - wszyscy siedzieli sobie przed telewizorem. A w dodatku Taehyung rozsiadł się na JEGO fotelu. Zbrodnia pierwszej klasy, ale nie odezwał się ani słowem, przypominając sobie rozmowę z V, która odbyła się jakąś godzinę temu.
- Dlaczego ty zawsze masz pretensje, że krzyczymy, że kuchnia się pali, a nigdy się nie pali? - zapytała zdziwiona Sangrim, nadal pałaszując chipsy.
- Jak chcesz, to zawsze możemy naprawdę podpalić kuchnię - zaproponował Sehun z Trollfacem, ale szybko wrócił do skupiania się na filmie, bo nagle pojawiła się dosyć interesująca scena.
- Nie, nie, tylko... - zaczął Baekhyun, schodząc z kilku ostatnich stopni, żeby przekonać się do czego tak naprawdę był potrzebny.
- Mogę wpuścić do kuchni V z mikserem. Tak po sześciu minutach kuchnia spłonie - podrzuciła pomysł Tae, uśmiechając się szeroko do Iwony.
- Nawet mogłabyś z samymi mieszaczami od miksera - dodała Sangrim, na co V posłał dziewczynom nikły uśmiech, ale z jakiegoś powodu można było jasno wyczuć, że nie ma ochoty na żarty.
- Sam V spokojnie wystarczy, żeby spalić całą fabrykę porcelany.
Iwona natomiast popatrzyła na najlepsze przyjaciółki ze zgrozą i szybko podeszła do nich, z obawy, że rzeczywiście zrealizują ten pomysł.
- Hm... Ta mina ma oznaczać, że się zgadzasz? - zapytał Demon, unosząc do góry jedną brew z uśmiechem.
- Nie! - pisnął Baekhyun. - Czego chcecie?
- Zrobisz nam coś do jedzenia?
- Ile wy możecie jeść? - westchnął ciężko blondyn, zakładając ramię na ramię. - Nie możecie wkopać w to Kaia?
- Kaju chyba poszedł z psiakami na spacer - oznajmiła Rim, która już wcześniej ogarnęła, że jej chłopaka nie ma w domu.
- To co wam zrobić?

- V, parówczaku jeden, wypad z tej łazienki! - krzyknął Jongin, tłukąc pięścią o drzwi.
- Masz na dole drugą! - odkrzyknął mu przyjaciel, na chwilę wyłączając wodę, żeby słyszeć bruneta.
- Tę na dole okupuje Rim!
- Nie mój problem - odpowiedział Taehyung, a nie słysząc odpowiedzi, ponownie uruchomił prysznic.
- Myjesz się? - zapytał Kai, który naprawdę nie miał pomysłu, co mógłby zrobić ze swoim życiem, więc nadal stał pod drzwiami.
- Nie! Po prostu pada deszcz w łazience! - odkrzyknął mu z sarkazmem V, uznając, że od teraz przestaje odpowiadać Kajtkowi.
Opuszczony przez przyjaciół, niechciany przez łazienkę, wypruty z sił po dzisiejszych wydarzeniach i męczącym spacerze z trzema zbiornikami niespożytkowanej energii, Jongin usiadł naprzeciwko drzwi do pomieszczenia, czyli w pobliżu drzwi do pokoju Taeyeon.
- Mamo, dzwonisz do mnie codziennie. Mówiłam, że muszę to przemyśleć.
Kai słysząc to, zrozumiał, że to Demon rozmawia przez telefon ze swoją mamą, ale nie miał ochoty ruszać się z zajętego wcześniej miejsca, więc uznał, że w sumie rola podsłuchiwacza nie jest taka zła.
- Czy im powiedziałam? Jasne, że nie! Niby jak...?
- Nie, mamo. Zależy mi na przyszłości.
- Po co się tak spieszyć, jest dopiero wrzesień.
- Yhym.
- Mamo, muszę kończyć.
- Yhym. Nie, nie zbywam cię!
- Nie, naprawdę muszę kończyć.
- Muszę jeszcze zrobić zadania na jutro.
- Yhym. Też cię kocham, pa.
Jongin zmarszczył brwi i zaczął się zastanawiać, czy przypadkiem Taeyeon nie ukrywa przed resztą paczki czegoś ważnego...

Mamy nadzieję, że się spodobało
Mile widziane będą komentarze 
Team Sernikoluby

Google+ Followers