piątek, 14 października 2016

HM #3 Mokre kolana

Hej!
Sangrim: No i koniec tych pięknych czasów dzielenia na połowy części xD Szale-jemy B)
Taeyeon: Taaaaa, teraz będzie dużo więcej do czytania w rozdziałach :") Tak na marginesie, informuję, że mecz, który jest przedstawiony w opowiadaniu, odbył się naprawdę. Ale to tak jakby kogoś to interesowało :")
A teraz może coś na temat reszty prac na "Promise me", których teraz coraz mniej. Także w poniedziałek piszemy z Rim olimpiadę z historii, więc zostanie nam jeszcze ta z polskiego i mi dodatkowo z matematyki. Więc będzie dużo mniej pracy, bo najwięcej materiałów było na historię. *Trzymajcie za nas kciuki ;)* Także postaram się dokończyć swoją niespodziankę i w końcu Wam ją zrobić, a poza tym wracamy do rozdziałowców, które były częściej na wakacjach, a skończone nie zostały. Więc wszystko w swoim czasie, a teraz życzę...
Miłego czytania ;)


Hug Me | Mokre kolana | 11.614 słów


       Znudzeni uczniowie niecierpliwie oczekiwali dzwonka na przerwę, który oznaczałby też koniec ich siódmej lekcji, którą była, znienawidzona przez wszystkich, fizyka. Powietrze było suche i gorące, co wzmacniało uczucie zmęczenia u wszystkich obecnych w sali. Taehyung spojrzał na swój zegarek, który akurat dzisiaj wyjątkowo ze sobą wziął. Została na szczęście jeszcze tylko minuta. Poczekał kilkadziesiąt sekund i obrócił się do Kaia. Uniósł lekko dłoń i szeptem zaczął odliczać, zginając przy tym kolejne palce.
3... 2... 1...
     I zabrzmiał ten długo wyczekiwany dzwonek, upragniony przez wszystkich, tak samo jak wieczorem kolacja. W jednej chwili cała klasa wstała i zaczęła zbierać swoje rzeczy z ławek. Wylecieli z sali niczym na skrzydłach i zaraz zaczęli biec do szatni, ponieważ miniona lekcja była ich ostatnią.
- Sznurówki zawsze przypominały mi makaron - odezwał się Taehyung, patrząc uważnie na swojego buta. - To takie długie i w ogóle takie przymulone w smaku. Jak makaron razowy.
- Może spróbujesz jedną zjeść? - zaproponowała Taeyeon bez większego entuzjazmu, a co dopiero jakiejkolwiek dawki zainteresowania, rozwiązując sznurówki w butach sportowych.
- Dawaj - powiedział, otwierając buzię i podsuwając swoją twarz do butów dziewczyny.
- Żryj swoje sznurówki, nie moje - oburzyła się, przytulając do siebie nowego buta i wskazując palcem na jego obuwie, dodała. - Idź papać tamto!
- Wsuwaj, zajadaj niczym kluseczki bynajmniej nie inaczej - powiedział Sehun z podejrzaną miną.
V uniósł swojego buta tak, by jego sznurówki zwisały w dół. Otworzył usta i opuszczał sznurówki, dopóki skuwka nie znajdowała się na poziomie jego zębów.
- Dobra, nie - odpuścił, gdy kamyk od dłuższej chwili czający się w bucie prawie wleciał mu do buzi.
- Kamieniem w ryj! - krzyknął Sehun, bacznie przyglądając się toru lotu kamyka, jakby z nadzieją, że jednak jakimś magicznym sposobem wróci i uderzy V.
- Ryjem w łeb! - dorzuciła coś od siebie Sangrim, która coś przeglądała w swoim telefonie, jednocześnie wkładając buta.
- Yhm, w swój własny, co? - zapytał już gotowy do wyjścia Kai.
- Nie wiążesz buta? - spytała Rim, wskazując na jego obuwie. - Bo ci V jeszcze te sznurówki zje.
Wspomniany chłopak obrócił się do nich i pomachał im z uśmiechem, niczym pedofil.
- Nie boję się go - odezwał się Kai po kilku sekundach patrzenia na sznurówkojada. - Nie chce mi się wiązać. I tak potem je w domu zdejmę.
- A wiesz co jeszcze w domu zdejmiesz? - Uśmiechnęła się do niego Rim.
- Co? - spytał z takim samym uśmiechem.
- Skarpetki - odpowiedziała, a uśmiech nie schodził jej z twarzy.
- Skarpetki? - zdziwił się.
- Masz w nich dziurę - wyszeptała, ale tak głośno, że pozostała trójka była w stanie bez żadnego problemu usłyszeć, co "szeptała". - I to jeszcze na dużym palcu.
     Kai zaczął gwizdać i udawać, że nie wie o swojej dziurze. Następnie zbliżył się do drzwi i stał tak przy nich, dopóki reszta nie wyszła z szatni.
- W sumie, to za jakieś... Mmmmm... Osz kuffffffffa! - Spojrzał na zegarek i się przeraził, gdy doszło do niego, że miał się stawić na trening za jakieś 2 minuty. - Już ja ida! Pa, leszcze!
- Idź i nie wracaj! - Pomachał mu podczas przechodzenia przez drzwi Sehun, na co V wystawił mu język.
Natomiast do reszty uśmiechnął się i zaczął szybko biec na boisko.
     - Zakład, że to przeskoczę? - zaproponował wyzwanie Kai, wskazując na betonowy pachołek, który uniemożliwiał wjazd pojazdom i dbał o bezpieczeństwo pieszych.
- Nie przeskoczysz. - Skreślił go już na samym początku Hun, widząc, że słupek jest dość duży.
- Zobaczysz, że przeskoczę - zapewnił go Jongin, cofając się trochę w tył. - Odsuńcie się, ladies, będę skakał.
- Gdzie ty chcesz skakać? - spytała go Taeyeon, wyczuwając idiotyczny pomysł.
- On chce przeskoczyć ten słupek - wytłumaczył Sehun, wskazując na jeden z dwóch tam postawionych. - Mówię wam, nie przeskoczy.
- Przeskoczę. - Nie wątpił w siebie Kai.
Zaraz potem wystartował i zaczął biec.
- Leć, mały samolociku! - krzyknęła do niego Rim, nadal zastanawiając się, o co właściwie chodzi.
     Jongin nie patrzył na boki. Teraz był tylko on i ten słupek do przeskoczenia. Przyśpieszył jeszcze trochę, skupił na swoim przeciwniku wzrok. Był coraz bliżej i bliżej. Aż w końcu nadszedł czas wyskoku. Wybił się i zaczął lecieć...
Ale zahaczył się spodniami o słupek i, sruuuuu, na chodnik samolocik zleciał.
- Aż mu pantofelek poleciał - zauważyła Taeyeon, patrząc na but, który leżał przed słupkiem.
Jeden tylko mądry się zatrzymał.
- A mówiłam, by zasznurował - powiedziała Sangrim, również patrząc na but.
Wszyscy podbiegli do poszkodowanego, ale zanim do niego dotarli, Jongin zdążył się już pozbierać.
- No, to dzieci nie będzie - rzucił Sehun i podał mu zgubione obuwie.
- Moje spodnie nie planowały dzieci -  odpowiedział spokojnie Kai, otrzepując się z pyłów ulicznych. - Chyba wydarłem w nich dziurę.
- To zdejmij plecak i noś go z tyłu - poradził mu przyjaciel. - O, przypominam, że jeszcze musimy iść do biblioteki.
- Że co? Że ja mam iść z taką dziurą w spodniach? A potem chodzić z plecakiem jak debil? - Przestraszył się. - Nie idę!
- Mówiłem, co masz robić. - Hun zdjął mu plecak. - Poza tym, kto ci kazał skakać?
- I tak się skompromitowałeś, to co ci już zależy - powiedziała Taeyeon. - To my idziemy. Będziemy czekać przy fontannie.
     Oboje potem udali się w miejsce, gdzie mieli iść. Jongin dostał od V zadanie, by wypożyczyć dla niego książkę o zdrowym odżywianiu, a natomiast Sehun wziął sobie lekturę, którą mieli w najbliższym czasie przerabiać. Zatrzymali się jeszcze na chwilę przed biblioteką i zaczęli rozmawiać.
     Tymczasem dziewczyny zajęły sobie superaśną ławkę w cieniu ulokowaną blisko fontanny.
- Potężne plemię Hunów zaatakowało osiowo symetrycznego V na oczach Kajaków, jak się z tym czujesz? - zapytała Sangrim po zajęciu wygodnej pozycji na ławce, a Tae, która właśnie się przeciągała, spojrzała na nią, nie ogarniając z początku, o co chodzi przyjaciółce.
- Potężne plemię Hunów. Zaatakowało osiowo symetrycznego V. Na oczach Kajaków. Jak się z tym czuję? - powtórzył Demon, każdą cząstkę wypowiedzi akcentując, jakby chciała się upewnić, czy dobrze usłyszała.
- Tak. Potężne plemię Hunów zaatakowało osiowo symetrycznego V na oczach Kajaków - powiedziała kolejny raz Rim.
- Czuję się z tym obojętnie - powiedziała po chwili skupienia i wpatrywania się w niebo z zamyśloną miną. - A powinnam się przejąć?
- Jeśli chcesz, to możesz... - Okazała jej wielką łaskę Rim, a potem oparła się wygodniej na ławce. - Tak się składa, że mam w posiadaniu plan bitwy.
- Znasz plan bitwy? - spytała z udawanym zainteresowaniem Tae, sprawdzając godzinę na swoim telefonie. 
- No oczywista, maj frend. - Obrócił się do niej Aniołek i szeptem zaczął się dzielić informacjami, gestykulując przy tym. - Huny atakują kluczem, a V na płasko.
- Czyli będą biec jak wkurzone pingwiny? - Taeyeon oderwała wzrok od ekranu telefonu.
- Tylko V - powiedziała już głośniej. - Huny uformują się w klucz.
- Formacja klucz! - krzyknął do jej ucha Demon. - Ale taki, jaki jest w szafie!
- Ty chyba mnie nie rozumiesz, maj frend. - Chwyciła się za ucho Sangrim, udając urażoną, lecz po chwili wróciła do swojego normalnego sposobu mówienia. - Każdy Hun zrobi osobno formację klucza, a potem cały legion się zbierze i razem znowu zrobią klucz.
- Jak niby mają to zrobić? - spytała Tae.
- Jakoś się wygną - zaczęła tłumaczyć dziewczyna. - Tam się nogę wykręci, tu się szyję wydłuży i trochę poskręca. Dla chcącego nic trudnego.
- A co jak oni nie chcą? - Taeyeon postanowiła to dogłębniej przemyśleć.
- Chcą, chcą. - Aniołek pokiwał głową z uśmieszkiem. - Chcą tego tak, jak ja teraz swoich PIANEK.
- Jakoś nikogo nie interesują twoje pianki. - Uśmiechnęła się złośliwie jej przyjaciółka.
- Tak samo ich nie interesuje PORAŻKA w wyginaniu się. - Przyjaciółka Demona zaczęła machać swoją ręką, jakby potrząsała galaretką w swoim rękawie.
- Większość tych gibkich pewnie skończy z przemieszczeniem kręgów, kości, mięśni i włosów - kontynuowała swoje przemyślenia Tae. - Co za poświęcenie... NIESAMOWITE.
- Zamiast super fryza na głowie będzie fajny włosowy potwór-pantofel na stopie. - Na twarzy Rim pojawił się trollface, na co Taeyeon również odpowiedziała trollface'em.
- Ty... - zaczęła po chwili dziewczyna. - Ale gdzie są te kajaki?
- One się czają... - Przymknęła oczy Sangrim i za chwilę otworzyła je, krzycząc: - A potem będzie takie "Suprajs madaflaffa kajaczys! i yep! pomiędzy.
- Na szczupaka wyleci i przeleci niczym pingwin - dopowiedziała jej Taeyeon.
- Lecieć niczym pingwin to trochę złe określenie - stwierdziła Rim, przytykając telefon do brody i intensywnie myśląc. - Brzmi, jakby miał polecieć, ale jednak tylko spada na brzuch i ryje dziurgę w ziemi.
- Dlaczego myślisz, że dobrałam złe określenie? - Zaśmiał się Demon iście demonicznie, jak na Demona przystało.
- A tak sobie pomyślałam - odpowiedziała jej Rim, kończąc za długie, jak na nią, rozmyślania.- Głodna jestem.
- Zjedz samą siebie - zaproponowała jej osoba iście demoniczna. - W sumie, to jestem ciekawa, czy wtedy urośniesz, czy jednak znikniesz.
- Zmienię się w czarną dziurę - powiedziała, odklejając telefon od twarzy. - No, i wciągnę wszystkie pianki świata.
- Hmm... Jak dla mnie, to możesz je zabrać. Nie lubię pianek. Ale jak to zniesie V? - zaczęła zastanawiać się Tae, ale już po chwili zrezygnowała, dodając: - W sumie to mnie to nie obchodzi. Nie lubię pianek.
- Jak można nie lubić pianek!? - oburzył się Aniołek, ale szatynka umilkła, gdy oberwała od przyjaciółki łokciem w bok. - Co?
- Idzie twój królewicz. - Parsknęła śmiechem Taeyeon, widząc w oddali idącego razem z Sehunem Kaia, który niósł za sobą plecak. 
     Brunet najwidoczniej starał się wyglądać jakoś w miarę normalnie, co mu się nie udawało, bo co kilkanaście sekund rozglądał się dookoła i sprawdzał, czy materiał zasłaniał to, co miał zasłaniać. Wszyscy, którzy przechodzili w pobliżu, zawieszali na nim zdziwione spojrzenia, ale prawdopodobnie nikt nie zorientował się, o co tak naprawdę chodzi.
- Błagam, niech Sehun zabierze mu teraz ten plecak... - zaczęła modlić się Tae, składając dłonie i kierując wzrok w niebo. - Błagam, błagam, błagam... 
- Nie zabierze mu tego plecaka, bo by nieźle oberwał - stwierdził Aniołek, chowając telefon do kieszeni i podwinęła nogi, siadając po turecku. 
     Na te słowa Taeyeon wybuchła niekontrolowanym śmiechem, który sprawił, że łzy lały się jej strumieniami po policzkach, a ona nie mogła wziąć oddechu, podczas gdy Sangrim, nie ogarniała, co się tu przed chwilą wydarzyło.
- Od Kaia? - wykrztusiła w końcu, wycierając policzki wierzchem dłoni. - Nie, Rim, szacun. To ci się udało - rzuciła, na co przyjaciółka spojrzała na nią z trollface'em, również się uśmiechając. - Dobra, to teraz idziemy na trening V.
- Po co? - zdziwiła się Rim, marszcząc lekko brwi. - Przecież Kai będzie chciał iść do... - zaczęła szatynka, ale nie dane jej było dokończyć, bo Tae postanowiła jej przerwać.
- No właśnie - dokończyła brunetka, uśmiechając się demonicznie.
- Jesteś wredna - stwierdziła Sangrim ze śmiechem, dochodząc najwidoczniej do wniosku, że denerwowanie Jongina to warte zachodu zajęcie. 
- Wiem - odpowiedziała Tae, siadając wygodniej na ławce w oczekiwaniu, że Kai i Sehun zaraz do nich dołączą. 
      Zapadła cisza, podczas której obie dziewczyny obserwowały przekomarzających się ze sobą chłopaków, którzy co chwilę wybuchali śmiechem.
- Wiesz... A może byśmy dzisiaj wrócili ze szkoły pieszo, hmm? - zaproponował młodszy, kiedy omijali fontannę, kierując się w stronę dziewczyn. 
- Ale z ciebie cham - oburzył się Kai, na co szatyn odpowiedział mu trollface'em.
- Przypominam ci, że to nie ja postanowiłem skakać przez ten pachołek jak skończony idiota, tylko po to, żeby popisać się przed Rim - odpyskował Sehun, patrząc na niego z politowaniem.
- Wcale nie chciałem się... Dlaczego miałbyś się popisywać przed Rim? - zdziwił się nagle Jongin, kiedy dotarło do niego, co przed chwilą młodszy powiedział. Sehun najwidoczniej był jeszcze bardziej zaskoczony niż jego przyjaciel i wyglądało to tak, jakby nie ogarniał, co ten mu sugerował. Kai roześmiał się, widząc minę szatyna i odepchnął go od siebie na żarty, ale sytuacja skończyła się z pewnością inaczej, niż chłopak się tego spodziewał.
      Sehun po popchnięciu wkroczył w strefę fontanny i poślizgnął się na mokrej posadzce, przechylając się do tyłu. Zaczął wściekle machać rękami, żeby odzyskać równowagę, ale nie udało mu się to i wpadł za murek fontanny, ochlapując teren w pobliżu wodą. Kai na swoje szczęście odsunął się już wcześniej, przeczuwając, do czego może doprowadzić i pozostał suchy. Sangrim odwróciła się od Tae i fontanny, zagryzając wargę, żeby nie wybuchnąć śmiechem, natomiast Demon strzelił kolejnego facepalma. 
     Jongin nie miał najmniejszego zamiaru pomóc Sehunowi z obawy, że ten zechce się zemścić, a wtedy również on byłby cały przemoczony. Z tego powodu szatyn o własnych siłach musiał wyjść z fontanny z miną, jakby obmyślał pierwszy sezon programu "1000 sposobów na śmierć Kima Jongina". Sehun był przemoczony do ostatniej suchej nitki - koszula i spodnie lepiły mu się do ciała, a z włosów woda lała mu się strumieniami. Na ten widok Aniołek pokazał Kaiowi kciuk w górę, na co ten wyszczerzył zęby i znowu zaczął iść w kierunku dziewczyn, a tuż obok niego szedł szatyn, odgarniając włosy z czoła.
- Trochę przylegający do ubrań... - stwierdziła Sangrim, z rozbawieniem obserwując chłopaka. - Patrz na Sehuna - rzuciła konspiracyjnym szeptem Rim do Taeyeon, której wzrok spoczął na wcześniej wymienionym chłopaku.
- No, patrzę - odpowiedziała również szeptem brunetka, lustrując wzrokiem Huna, nie wiedząc, o co chodziło przyjaciółce. Ale już po chwili zrozumiała. - O mój Boże... Czy tobie chodzi o to, co myślę, że ci chodzi? - zapytała przyjaciółkę, robiąc wielkie oczy i zaczęła kierować wzrok to na Sehuna, to na Sangrim. 
- Yhym. Kolana - odpowiedziała Rim i obie spojrzały na siebie z konspiracyjnymi uśmiechami.
- Omaiga... My heart is... Omaiga... - powiedziała Tae, odwracając głowę w bok, zanim włączyłby się jej tryb fangirl, który ujawniał się tylko i wyłącznie podczas oglądania Josha Hutchersona w "Igrzyskach Śmierci". 
- Jego kolana są takie... - Sangrim przerwała, starając się znaleźć właściwe określenie, ale żadne odpowiednie nie przychodziło jej do głowy.
- Seksowne - dokończył Demon w momencie, kiedy Kai już do nich dołączył, więc nie mogły się dłużej zachwycać. Obie spojrzały na siebie - Rim z trollface'em, a Tae z zagryzioną w skupieniu wargą, i pokiwały w uznaniu głowami z jak największą aprobatą.
- Co jest seksowne? - zapytał Jongin, który ze zmarszczonymi brwiami patrzył to na swoją dziewczynę, to na brunetkę. - Chodziło wam, oczywiście, o coś związanego ze mną, hmm? - zadał pytanie, przygryzając wargę i poruszając jedną brwią, aby zrobić swoją uwodzicielską minę. 
- Lol, nie. - Roześmiała się Tae, strzelając tego dnia szóstego facepalma. - Chciałbyś - rzuciła, patrząc na przyjaciela z politowaniem.
- No, oczywiście, że bym chciał. Sądzisz, że po co zapytałem? - zapytał z rozbawieniem Kai, obserwując Sehuna, który właśnie przystanął i starał się wysuszyć grzywkę, przyciskając do niej rękaw równie przemoczonej koszuli, ponieważ woda zalewała mu oczy.
- Ode mnie komplementów nie oczekuj - stwierdził Demon, podnosząc otwarte dłonie na znak, że brunet nawet nie ma co na to liczyć.
- Nie oczekiwałem. Chociaż czasami miło byłoby usłyszeć jakiś od ciebie - rzucił, a potem zmarszczył brwi, jakby sobie coś właśnie uświadomił.
- Dobrze, że nie jestem miła - odpyskowała Tae, zarzucając plecak na ramię i tym samym zakończyła swoją dyskusję z Jonginem. Kai nadal zakrywając dziurę na spodniach, stanął przed Rim i spojrzał na nią z oburzeniem.
- Czy ty śmiałaś nazwać coś lub kogoś, kim nie jestem ja seksownym? - wykrztusił w końcu, jakby nie mógł uwierzyć, że jego dziewczyna byłaby w stanie coś takiego zrobić.
- Nie chciałabym się wtrącać, ale to ja użyłam tego słowa - przypomniała mu Tae, sprawdzając na telefonie godzinę.
- O co chodzi? - zapytał Sehun, podchodząc do reszty z poker facem, udając, że wcale przed kilkoma minutami nie wpadł do fontanny i z pewnością nie był mokry z tego powodu.
- No, bo one mówiły, że... - zaczął Kai, ale nie było mu dane skończyć, ponieważ Aniołek i Demon spojrzały na siebie z przestraszonymi minami i w jednym momencie "zaatakowały". 
     Sangrim stanęła Jonginowi na stopę, przez co oczy automatycznie zaszły mu łzami, a Taeyeon wyrwała mu z ręki plecak, odrzucając go gdzieś za siebie. Przedmiot upadł obok jakiejś starszej pani, która właśnie przechodziła sobie spokojnie przez park, niemal ją uderzając. Brunetka nagle zaczęła z uwagą przyglądać się rosnącemu przed nią drzewu, udając, że nic nie zrobiła. Natomiast Kai wytrzeszczył na nią oczy, rzucając się sprintem po plecak. Nim dotarł po swoją własność większość przechodniów mogła podziwiać jego czerwone bokserki w różowe serduszka, które idealnie kontrastowały z jego czarnymi jeansami. 
- Emm... - Sehun spojrzał na nie zdziwiony tym, czego przed chwilą był świadkiem, więc obie dziewczyny odwróciły się w jego stronę.
- Wkurzał mnie - wytłumaczyła Rim, szczerząc zęby w uśmiechu, na widok Jongina, po którym właśnie krzyczała ta staruszka, która niemal oberwała jego plecakiem.
- Mnie wkurza zawsze. - Wzruszyła ramionami Tae z niewielkim zainteresowaniem, obserwując Kaia.
- W sumie to mnie też... - stwierdził w końcu szatyn, po czym pokiwał głową, żeby zaaprobować współpracę przyjaciółek. - To o czym mówiłyście, zanim przyszedłem, że Jongin się tak zbulwersował? - zapytał Sehun, na co obie zerknęły na siebie, a potem przeniosły wzrok na bruneta, który wracał do nich z plecakiem już na swoim miejscu i wyglądał, jakby właśnie przeżywał najgorszy dzień swojego życia.
- O tym, że idziemy na trening V - odpowiedziała Tae, uśmiechając się demonicznie w stronę Kaia, który właśnie do nich dołączył i najwidoczniej nie wiedział, jak ma skomentować to, co przed chwilą się wydarzyło.
- Uh... Okey - stwierdził niechętnie szatyn z wyraźnym niezadowoleniem na twarzy. 
- Co "okey"? - zapytał Jongin, rozglądając się dookoła. 
- Idziemy do V - podpowiedziała mu Rim, na co ten kiwnął głową na "Spoko", po czym nagle zbulwersowany cofnął się o krok.
- Ej, nigdzie nie idziemy. Chcę się przebrać! - wykrzyknął z przerażeniem w głosie, które pojawiło się na samą myśl o tym, że musiałby w tych spodniach pójść na trening.
- Trudno. Baek dzisiaj kończy później zajęcia, więc albo idziemy do V, albo wracamy na nogach do domu. Które wybierasz? - rzucił Demon z przebiegłym uśmiechem, a widząc minę chłopaka dodała: - Dobra, to idziemy do domu - stwierdziła, po czym pociągnęła Rim za łokieć w kierunku przeciwnym do boiska i obie zaczęły iść w stronę domu. 
- Nie, nie, nie. Poczekamy na V - powiedział Kai, na co obie posłały mu triumfalne uśmiechy i wróciły do chłopaków. - Ale Sehun... - zaczął ponownie, jakby z nadzieją, że Baekhyun mógłby wyjść z uniwersytetu wcześniej i zabrać ich do domu.
- Sehun się zgadza, prawda? - zapytała Sangrim, kierując wzrok na chłopaka, który niechętnie, ale skinął głową, bo nie uśmiechało mu się iść do hotelu pieszo, a będąc przemoczonym, istniało prawdopodobieństwo, że nie wpuszczą go do środka.
- Widzisz, idziemy - rzuciła triumfalnie, na co Kai przewrócił oczami i razem z resztą skierował się w stronę szkolnego boiska. 
- Sehun, weź ściągnij tę koszulę, to ci się szybciej wysuszy - zaproponował po chwili Jongin, na co pozostała trójka spojrzała na niego ze zdziwionymi minami.
- Czemu ci zależy, żeby zdjął koszulę? - zapytała podejrzliwie Sangrim, marszcząc lekko brwi.
- Hmm... Po pierwsze wygląda jak... Dobra, lepiej nie powiem, jak wygląda - zrezygnował, po czym kontynuował wypowiedź. - O ile się założycie, że jeżeli on zdejmie koszulę, to V też to zrobi? - zapytał z opanowaną miną, patrząc na każdego po kolei.
- Dlaczego V miałby zdejmować podkoszulek? - powiedziała brunetka, przechylając głowę w bok.
- Bo Sehun nie będzie miał swojej na sobie - odpowiedział Jongin, jakby to było oczywiste.
- Ale co mam ja do Taehyunga? - Zdziwił się szatyn, na co Kai spojrzał na niego z tak wielkim politowaniem, jakby był najmądrzejszy ze wszystkich zebranych, po czym ukradkiem zerknął na Demona.
- A w sumie to nie wiem - stwierdził, już jawnie patrząc się prosto na nią.
- Co dostanie osoba, która wygra? - zapytała Rim, przechodząc od razu do najważniejszej części.
- Hm... Buziaka ode mnie. Znaczy, oprócz Sehuna. - Wyszczerzył zęby w uśmiechu, na co szatynka spojrzała na niego z niezadowoleniem, licząc na jakąś nagrodę pieniężną. 
- Ewwwww, fuuu, ale ja nie chcę od ciebie buziaka - oburzyła się Tae, patrząc na przyjaciela z niezadowoleniem równym temu Sangrim.
- Boże, czepiasz się o szczegóły. To dostaniesz od Sehuna - westchnął Kai, opierając się o trybuny, w pobliżu których było wejście na boisko, więc wszyscy również tam stanęli.
- Ale ja... - zaczęła Taeyeon, ale Jongin jej przerwał.
- Dobra, nie chcesz nagrody - to jej nie dostaniesz. Okey? - zaproponował brunet, przeczesując włosy wolną dłonią.
- Ej, ale... Okey. Nie chcę tej nagrody - potwierdził Demon, na co szatyn poczuł się dotknięty, ale nie dał po sobie tego poznać pod swoim idealnym poker facem.
- Poza tym nie masz czym się przejmować. I tak przegrasz - rzucił Kai, uśmiechając się do wszystkich triumfalnie, będąc całkowicie pewnym swojej wygranej. - Sehun, zdejmuj koszulę - polecił młodszemu, na co ten założył ramię na ramię.
- Kiedy się zgodziłem? - zdziwił się szatyn, ale widząc minę Jongina, po prostu westchnął, wznosząc oczy ku niebu i zrobił to, co polecił mu starszy. Taeyeon i Sangrim nagle zainteresowały się przelatującym ptakiem, który naprawdę był ciekawym obiektem do obserwacji. Naprawdę.
- Dobra, czyli wszyscy obstawiacie, że nie zdejmie, czy ktoś dołącza do mnie? - zapytał Kai, odpychając się od trybun i patrząc wyczekująco po pozostałej trójce.
- Jesteś zbyt pewny siebie. Masz jakieś podstawy. Dołączam - stwierdziła konspiracyjnie, stając obok bruneta, który uśmiechnął się do niej (JongRim forever i te sprawy...) i odwrócił w stronę Tae i Sehuna. 
- A co z osobą, która przegra? - zapytała Taeyeon, tak na wszelki wypadek.
- Ma pocałować drugą przegraną os... - zaczął, ale po oberwaniu w ramię z całej siły od Demona, zmienił nagle zdanie. - Dla ciebie ma żadnej kary. - Uśmiechnął się nerwowo w kierunku przyjaciółki, która pokazała mu kciuk w górę, na znak, że jej to pasuje. 
- Dobra, czyli wchodzimy, siadamy na trybunach i udajemy, że wszystko jest normalnie, tak? - zapytała dla jasności Sangrim, a na jej twarzy pojawił się delikatny uśmiech zwiastujący pewien idiotyczny pomysł.
- Tak - potwierdził Jongin, na co ta uśmiechnęła się jeszcze szerzej, przepuszczając Kaia przodem. 
     Na boisku do koszykówki drużyna trenowała rzuty i dwutakt bez piłki, ale nie było wśród nich Taehyunga. Szatynka wyrwała Jonginowi z ręki plecak i rzuciła się przed siebie sprintem, by już po chwili być ściganą przez swojego chłopaka. Wszyscy gracze odwrócili się w ich stronę, patrząc na niecodzienną sytuację z minami w stylu "What. The. Fuck?".
      Sehun i Taeyeon usiedli w środkowym rzędzie na trybunach, po czym spojrzeli na siebie, a następnie na JongRima i w jednym momencie parsknęli śmiechem, kiedy Jongin przewrócił się, upadając na boisko. Nim zdążył się pozbierać, Rim była już zbyt daleko, żeby ją dogonić, ale mimo to chłopak starał się to zrobić i kiedy zniknęła mu z oczu za trybunami, rzucił się do biegu. 
- Hejka - rzucił zdyszany Aniołek, zajmując miejsce obok Taeyeon, która niemal podskoczyła na krzesełku. 
- Jak ty...? - zdziwiła się brunetka, na co Sangrim tylko uśmiechnęła się przebiegle.
- Magia - rzuciła z dziwnym akcentem i rzuciła plecakiem w Jongina, który właśnie wspinał się po schodach. Na jego szczęście, tego dnia mieli mało lekcji do odrobienia, więc z szafki zabrał tylko matematykę i język koreański, czyli jego plecak był lekki. Złapał go w locie i usiadł obok Rim, odchylając głowę na rząd krzesełek z tyłu.
- Nigdy więcej... - zarzekł się, ledwie łapiąc oddech. - A tobie jeszcze pokażę w domu... - rzucił w stronę szatynki, która wystawiła do niego język.
- Czy tylko dla mnie to zawiało podtekstem...? - zapytał Sehun ze śmiechem, jednak natychmiast humor mu się pogorszył, kiedy ze szkoły wybiegł Taehyung, pod pachą trzymając piłkę do koszykówki, a w zębach - zawieszkę od kluczy do kantorka. Kapitan dostrzegł swoich przyjaciół i pomachał do nich z uśmiechem, a potem najwidoczniej zwrócił uwagę na szatyna bez koszulki, bo zmrużył oczy, prezentując poker face i wyszedł na boisko do reszty swojej drużyny.
- Mówiłem? - Uśmiechnął się Kai, teraz już stuprocentowo pewien swojej wygranej. 
- Przecież nic nie zrobił. - Tae najwidoczniej nie rozumiała, o co chodzi przyjacielowi, ale ten uniósł otwartą dłoń, na znak, że ma jeszcze chwilę poczekać, przez co wszyscy skupili wzrok na Taehyungu. 
      Szatyn właśnie dał znak, że Mingyu miał rozpocząć wolne rzuty do kosza z trzech różnych pozycji, a potem przekazać piłkę Hoshiemu i tak dalej. Po rozgrzewce, która trwała jakieś dwadzieścia minut, kapitan podzielił drużynę na dwie grupy, dobierając ich przypadkowo i sam dołączył do jednej z nich. Po zaciętym wyrazie Taehyunga można było zorientować się, że miał zamiar to wygrać i słowo "przegrana" podczas gdy jego przyjaciele - i Sehun, patrzyli była nie do przełknięcia. W pierwszej połowie meczu prowadzenie, oczywiście, zdobyła drużyna kapitana, który pobiegł do szatni po swoje picie i wrócił... bez koszulki.
- WYGRAŁEM! - wykrzyknął triumfalnie Jongin, wstając z trybun i uniósł ramiona do góry w geście zwycięstwa. Taehyung spojrzał na niego jak na skończonego idiotę, po czym skrzyżował spojrzenie z tym Demona i uśmiechnął się szeroko do dziewczyny, zanim wrócił do reszty drużyny, aby rozegrać dalszą część meczu.
- Może byś w końcu usiadł, bo jakbyś nie pamiętał, to masz dziurę w spodniach - powiedziała Tae, na co Rim pociągnęła Kaia za tył koszuli, przez co wylądował na swoim krzesełku.
- To co... Żądam buziaka. - Wyszczerzył zęby w kierunku swojej dziewczyny, nachylając się w jej stronę, ale ta odchyliła się do tyłu.
- Osoba wygrana miała dostać buziaka od ciebie - przypomniała mu Rim, na co ten uśmiechnął się szerzej i pochylił się, złączając ich usta.
- Boże... - rzuciła Tae, odchylając głowę na krzesła z tyłu. Z jednej strony Sehun bez koszulki, w dodatku cały przemoczony, z drugiej strony całująca się para, a przed dziewczyną Taehyung również bez podkoszulka. W sumie ani pierwsze, ani trzecie jej zbytnio nie przeszkadzało... Przynajmniej było na czym zawiesić oko.., - Nie musicie przy mnie - dopowiedziała, podnosząc się do pozycji siedzącej, kiedy Kaiowi zabrakło powietrza i musiał się odsunąć od Sangrim.
     Po jakiś dziesięciu minutach gra się zakończyła ze zwycięstwem drużyny V, który dumny z siebie szybko poszedł wziąć prysznic i już przebrany wrócił do przyjaciół.
- Zróbmy selfie - zaproponował Jongin, schodząc z trybunów razem z resztą i stanął przy swoim najlepszym przyjacielu.
- Po co? - zdziwił się Sehun, zakładając na siebie koszulę, która już zdążyła trochę przeschnąć.
- Bo chcę mieć uwieczniony dzień, kiedy rozdarłem spodnie, a ty wpadłeś do fontanny. - Wyszczerzył się Kai, na co Taehyung spojrzał na niego zaskoczony.
- What the fuck? - zapytał, przeczesując włosy. - Tyle mnie ominęło? 
- To jak chcecie zdjęcie, to ja chcę je na Instagrama - powiedziała Taeyeon, ignorując wypowiedź przyjaciela, na co wszyscy stwierdzili, że też chcą zdjęcia z resztą na swoje profile i zaczęli szukać swoich telefonów.
- Dobra, kto jest najwyższy? - zapytała Rim, patrząc po chłopakach i dochodząc do wniosku, że to Sehun. Uruchomiła Instagram na swoim telefonie i podała mu, żeby zrobił wszystkim zdjęcie.
- Robimy tak, że teraz dobieramy pozy i robimy wszystkie w tych samych, czy nie? - zapytał V, a po krótkiej dyskusji wszyscy stwierdzili, że można robić inne.
- Ej, ale poczekajmy na Baeka... - powiedziała Tae, której właśnie przyszedł SMS od Iwony, że zaraz będzie na miejscu. 
- Spoko, odpisz, żeby przyjechał przed boisko - stwierdził Kai, na co Demon napisał właśnie to w wiadomości do blondyna i wszyscy zamilkli, czekając, aż ten przyjedzie.
     Po chwili Baekhyun był już z nimi i po zrobieniu sześciu zdjęć na sześć profili, nastał kolejny dylemat. A mianowicie, jaki dodać opis.
- Przyjedziemy w nocy do twojego domu i ukradniemy ci internet - stwierdziła Rim, na co wszyscy stwierdzili, że jest w porządku i zaczęli pisać opisy, kierując się do Range Rovera Baekhyuna.


ryzoznawca_w_swiecie - Przyjedziemy w nocy do Twojego domu i ukradniemy Ci internet 🕔ツ👌#instaboy #instagirl #korean #best #friends #lazy # day #beautiful #artpic #after_school

terminator_rozowych_kotkow_z_planety_wscieklych_mrowek - Przyjedziemy w nocy do Twojego domu i ukradniemy Ci internet 😻🏀😻🐈 #przyjaciele #najlepsi #różowe_kotki #terminator #przystojny_ja #śliczne_dziewczyny #śmieszki #po_treningu

Kai_the_braineater - Przyjedziemy w nocy do Twojego domu i ukradniemy Ci internet 💏 #swag #sexy #handsome #beautiful #girlfriend

LittleKiller - Przyjedziemy w nocy do Twojego domu i ukradniemy Ci internet 🔪 ✌️  #little #killer #with #best #friends

HUNger_Games_Guy - Przyjedziemy w nocy do Twojego domu i ukradniemy Ci internet 👯👍  #yehet #ohorat

ColorMyWorld - Przyjedziemy w nocy do Twojego domu i ukradniemy Ci internet ♛ #strange #day #with #these #strange #persons

- Ej, ale przecież zmoczysz mi siedzenie! - przeraziła się Iwona, dopiero teraz orientując się, że Sehun ma na sobie mokre ubrania i w ogóle jest cały przemoczony.
- No, ale nie wpuszczą mnie do hotelu mokrego... - powiedział szatyn, patrząc na starszego z błagalnym wyrazem twarzy.
- Pożyczę ci w domu jakieś ubrania - zaproponował Jongin, wychylając głowę z samochodu, na co Baek westchnął i zajął miejsce za kierownicą, wskazując Sehunowi, żeby wsiadł do auta. Kolejny raz chłopak był skazany na siedzenie obok Taehyunga, więc oboje siedzieli odwróceni od siebie, patrząc w przeciwne kierunki.
- Wytłumaczycie mi, jak to się stało, że Sehun jest mokry, a Kai ma dziurę w spodniach? - zapytał Baekhyun, wjeżdżając na główną drogę, na co w samochodzie nastała cisza.
- Nie - odpowiedział Demon za resztę, na co Iwona skinęła głową, wiedząc, że V i tak później mu wszystko opowie. Skąd miał wiedzieć, że Taehyung również nie znał wytłumaczenia na te dwa pytania?
      Kiedy dotarli przed dom paczki, wszyscy weszli do środka, oczywiście, oprócz Baekhyuna, który musiał zaparkować swój skarb w garażu. Jongin razem z Sehunem poszli do pokoju, gdzie wyższy otrzymał od Kaia podkoszulek i spodnie, które w miarę na niego pasowały. Włosami nie miał co się przejmować, ponieważ już prawie mu wyschły, więc opuścił pokój przyjaciela, żeby ten mógł zmienić swoje jeansy na coś, co nie ma dziury. Mógłby już iść do swojego mieszkanka w hotelu, ale brunet powiedział mu, że ma poczekać na niego, więc Hun oparł się o ścianę na korytarzu i cierpliwie czekał na Jongina.
- Dobra, wejdź! - krzyknął Kai, więc Sehun właśnie to zrobił i zachęcony gestem przyjaciela, rozsiadł się na jednym z wiszących foteli.
- Masz naprawdę zajebisty pokój - stwierdził szatyn, dopiero teraz przyglądając się bliżej pomieszczeniu.
- Dzięki. Sam dekorowałem. - Wyszczerzył zęby w uśmiechu Jongin, ale w ułamku sekundy przeszedł do konkretów. - Nie chciałbyś może dołączyć do naszej paczki? - zapytał Sehuna, ponieważ nurtowało go to już kilka godzin, a przecież szatyn i tak przebywał z nimi przez większość czasu.
- Emm... - zdziwił się szatyn, który nie spodziewał się takiej propozycji, ale po kilku sekundach przemyśleń stwierdził, że chciałby. - Jasne. - Uśmiechnął się szeroko, ale po chwili uśmiech znikł z jego twarzy, gdy przypomniał sobie o pewniej osóbce. - Ale Taehyung się nie zgodzi.
- I w związku z tym...? - zapytał Jongin, dając do zrozumienia, że V nie jest żadną przeszkodą.
     Jego stary przyjaciel nic nie odpowiedział. Chłopak nie zauważył wyraźnego sprzeciwu, dlatego kontynuował swoją wypowiedź.
- Raczej będziesz się uczył z nami przez ten cały rok szkolny. Nie wynająłeś też na pewno najtańszego hotelu, co znaczy, że jeśli nic innego sobie nie znajdziesz, to będziesz musiał trochę płacić za nocleg przez ten cały czas – dedukował Jongin, a Sehun słuchał go z uwagą, chcąc przewidzieć, co ten ma do powiedzenia. – Czuję, że jako twój przyjaciel powinienem coś zrobić, bo akurat wiem, że jestem w stanie.
- Coś się stało? - zapytał Hun, czując się trochę niezręcznie.
- Chcesz z nami zamieszkać? - zapytał Kai, sprawiając, że ze zdziwienia jego przyjaciel prawie wypadł z fotela.
Cisza.
- Spokojnie. - Uśmiechnął się do niego Jongin, zaskoczony reakcją swojego rozmówcy. - My cię wpuścimy do domu, gdy będziesz mokry.
- Nie wiem... co powiedzieć - wydukał po chwili. - Wiesz, to miłe, ale... nie chciałbym się narzucać.
- Wczoraj w nocy jak poszedłeś, rozmawialiśmy o tobie. - Kai wstał i zaczął kierować się do drzwi, a gdy już doszedł, ponownie się uśmiechnął do Sehuna. - Weź to przemyśl.
Widząc, że Kai ma zamiar wyjść, chłopak postanowił zrobić to samo. Zamyślony zszedł na dół i pożegnał się z wszystkimi.
- Nie zostajesz? - spytała Taeyeon, która się zastanawiała nad doborem odpowiedniej tacy na deser, który wszyscy uwielbiali.
- Nie, nie mogę. - Chłopak skończył wiązać sznurówkę i wstał. - Muszę coś zrobić.
- Tylko nie zapomnij, o wiesz czym. - Poklepał go po ramieniu Jongin, gdy tamten wychodził na zewnątrz. - Bo będę do ciebie wydzwaniał codziennie.
- O czym ma nie zapominać? - zapytał V, odrywając wzrok od telewizora, na którym wyświetlał się obraz z gry, w którą pogrywała teraz Rim, gdy Sehun dopiero co zamknął za sobą drzwi.
- O moich ubraniach. - Uśmiechnął się tajemniczo Kai, a następnie podszedł do Demona, uważnie obserwując jak otwiera i zamyka półki. - Co robisz?
- Sernik - odpowiedziała krótko, otwierając lodówkę.
     W tym samym momencie siedzący na kanapie V i Sangrim obrócili się. Spojrzeli na zdezorientowaną Taeyeon i tak szybko, jak tylko mogli, podbiegli do niej i usiedli na stojących przy wysepce kuchennej dwóch krzesełkach barowych, uśmiechając się szeroko i całkiem psychicznie.
- Co się patrzycie? - zapytała Tae, przenosząc swoją podłużną tacę na blat obok. - Mało tutaj macie do patrzenia?
- Jest dużo do patrzenia - odezwał się V, kierując swoje palce w stronę miksera, lecz zaraz został pacnięty w nie przez Tae. - Ale tylko jedna rzecz nas interesuje.
- Ja? - zapytał Kai, opierając się o blat i patrząc na resztę.
- Takie coś na "s"... - zaczęła tłumaczyć Sangrim, biorąc sobie jakąś leżącą obok gazetę i zaczynając się nią bawić.
- Ja? - zapytał znowu Jongin, który przypomniał sobie, że powinien napełnić swoim zwierzakom miski i w międzyczasie zaczął szukać opakowania karmy.
- No i kończy się na "ernik" - dopowiedział V, patrząc na Demona, który odpinał mikser z prądu i tylko w połowie słuchał, co mówi chłopak.
- I jest pyszny - dodała słuszną uwagę Rim, na co chłopcy i Tae pokiwali głowami z uznaniem.
- Ja? - spytał ponownie Kai, gdy z jeszcze rozkiwaną głową miał schylać się do misek.
- Tak, ty nas interesujesz. - Uśmiechnął się nieszczerze Taehyung. - W końcu twoje imię zaczyna się na "s" i kończy na "ernik".
- Ja wiem, co chcecie. - Spojrzała na nich Tae, opierając się rękoma o blat i spuszczając głowę tak, by wyglądała poważnie. - Kopa w kostkę.
- Niekoniecznie. - Skrzywił się Jego Tae, spodziewając się innej odpowiedzi. - To trochę boli.
- V, zjeżdżaj - krzyknął Baekhyun, schodząc po schodach z jakimś sprzętem. - Ja tam siedzę.
- Ale teraz ja siedzę - odpyskował mu młodszy, rozsiadając się wygodniej na fotelu.
- To usiądę na tobie. - Baek położył swoje "coś" na blacie zaraz przed Rim i podszedł do swojego brateła, chwytając za oparcie krzesełka. - Zejdź, albo cię zwalę.
- Nieeeeee! - zaczął piszczeć V, gdy Baek zaczął mocno trząść krzesłem, w celu wyglebienia go.
W końcu ten młodszy spadł. Niezadowolony poszedł ze smutną miną na kanapę i wziął sobie na kolana laptopa, a następnie zaczął coś przeglądać.
- Ktoś cię chce zabić - odezwał się do Rim Baek, przesuwając swoje zabawki w swoją stronę. - Lepiej idź grać dalej.
- Dałam pauzę przecież - odpowiedziała, obserwując, jak Iwona wyjmuje z kieszeni zestaw jakichś małych narzędzi.
- A to nie grasz jednak na multi? - zapytał Kai, który po skończonym napełnianiu misek również zainteresował się najstarszym z nich wszystkich.
- Kurna! - Aniołek szybko wstał, prawie zabijając się na krześle, na którym siedziała i pobiegła do stolika na kawę, gdzie zostawiła pada.
Jongin korzystając z okazji, usiadł na krześle obok Baeka i zaczął się mu przyglądać.
- Co z tym robisz? - zapytał, dochodząc do wniosku, że Iwona coś robi przy starym laptopie.
- Naprawiam - odpowiedział z dumą, biorąc sobie jeden śrubokręt i zaczynając rozkręcać śrubki w laptopie. - Może jest stary, ale do przeglądania stron internetowych akurat będzie.
- Duma zaczęła go zjadać, gdy powiedziałam, że oddam to do naprawy - powiedziała Taeyeon, wkładając tacę do piekarnika i ustawiając temperaturę pieczenia. - To, jak sądzę, bardzo wpłynęło na jego ambicję.
- No i gdzie idziesz, dziadu... - mówiła jakby do telewizora Rim, podążając za jakimś graczem z całkiem wysokim levelem. - I tak zaraz cię zabiję.
- Za co ten bulwers? - spytała Taeyeon, a Baek i Kai obrócili się w stronę prowadzącej pościg Sangrim.
- Bo ten dziad podiwanił mi mojego Miniguna! - zaczęła się skarżyć dziewczyna, uważnie wypatrując swojej ofiary.
- Przecież masz łuk bloczkowy - zauważył Kai, podchodząc do niej bliżej. - Nie wystarczy ci?
- Ale ja chcę swojego Miniguna! - Uwzięła się. - I dostanę swojego Miniguna.
- Jak się nie ma co się lubi, to lubi się... - zaczął, lecz nie mógł dokończyć.
- ...to co ma ktoś inny - dokończyła za niego Sangrim i zajęła swoją ulubioną pozycję strzelecką.
Zaraz potem napięła łuk postaci i strzeliła pięknego Headshota swojej zwierzynie. No i wzięła swojego Miniguna.
- Daj mi - poprosił Kai, siadając obok niej i patrząc to na nią, to na wielki telewizor. - Też chcę zagrać.
- Dobra, bierz. - Podała mu pada, wcześniej kryjąc postać w jakichś krzakach i dodała z uśmiechem: - Ale nie przynieś mi wstydu.
- Ja niby? - zakpił chłopak i odebrał od Sangrim pada. - Będę twoją du...
No i nadszedł kolejny moment, kiedy nie było mu dane dokończyć swojej wypowiedzi. Zza rogu nagle wyszedł gracz ze strzelbą i zabił Kaia kilkoma strzałami w brzuch.
- Nooooooo... Jesteś - odezwała się jego towarzyszka, nadając swojej wypowiedzi nieco ironiczne brzmienie. - To zacznij grać jeszcze raz.
     Po dziesięciu sekundach postać odrodziła się przy ognisku na końcu mapy, gdzie wroga drużyna nie miała jak się dostać. Jongin chwilę pokręcił drążkami analogowymi i spojrzał na pada.
- Ej... - odezwał się i zaczął wciskać wszystkie guziki po kolei. - Czym się strzela?
- Ten tutaj przycisk. Ale najpierw musisz wycelować tym tutaj. - Pokazała mu palcem Rim. -  A krzyżakiem zmieniasz broń.
- Haha, ogarniam to już. - Uśmiechnął się, kierując postacią tak, że ta skakała wokół będącego nieopodal ogniska i wystrzeliwała całą swoją amunicję w niebo.
     Potem idąc za wskazówką swojego przewodnika, za pomocą krzyżaka przeglądał swoje bronie. Jego wybór padł na koktajl Mołotowa. Nacisnął przycisk od celowania i długo wybierał miejsce, w które go rzuci.
No i rzucił go sobie prosto pod nogi.
- Nie sądzę - skomentowała tak widok swojej płonącej od Mołotowa postaci, lecz gdy się z powrotem pojawiła przy punkcie respawnu, Rim zaśmiała się. - No, tym razem się nie zabijaj.
- Nie zabiję, spoko - zapewnił ją z pewnością siebie w głosie. - Zostanę mistrzem tego serwera.
- O patrz! - krzyknął Aniołek, pokazując palcem w pewne miejsce na ekranie i śmiejąc się, dodała: - Jeszcze został ogień po twoim Mołotowie!
- A ciała nie ma... - zauważył Jongin, mówiąc głosem staruszka.
- Zmartwychwstaaaaaaaaaałeeeeeś! - próbowała zaśpiewać towarzyszka, ale widząc, że Kai plącze się cały czas koło punktu respawnu, zapytała. - Czego nie idziesz dalej?
- Czekam na tych tam tam. No tych. - Początkujący gamer nie mógł się wysłowić.- No wiesz, ich.
- To wysuń się lub idź stąd, bo na drugim końcu respawn pointa nikogo z tych wrogich nie spotkasz - poradziła mu pani przewodnik.
- A ci tutaj? - Kai obrócił kamerę w stronę innych graczy, których nazwy podświetlały się na niebiesko. - Przecież tu ktoś jednak jest.
- Oni są z twojej drużyny, geniuszu. - Przewodniczka nie wytrzymała i wybuchła śmiechem.
- Aaaaaaa... - Uśmiechnął się gamer, kiwając przy tym głową. - To dlatego mnie nie atakowali.
- Graj, nie stój jak kołek - odezwała się Rim, gdy znudziło jej się patrzenie na stojącego w miejscu ucznia, podczas gdy reszta biegła na pole walki.
- Biegnę! Skaczę! - zapiszczał chłopak, ale potem zaczął krzyczeć, gdy zza niego wyleciał wrogi gracz z czekanem. - Dżizyz!!!
- Ten wiatr we włosach, czekan w plecach - odezwała się Rim, patrząc na przestraszoną twarz Kaia. -  Uważaj, tam jakiś biegnie na ciebie.
- A w facjatę pan chcesz? - zwrócił się do niego Jongin i przypadkiem wciskając jakiś guzik, trafił przeciwnika czekanem na tyle celnie, że ten umarł. -  Widziałaś to!?
- No - odparła z podziwem, dając mu się trochę pocieszyć ze swojego pierwszego zabójstwa. - Ledwo go minąłeś.
- A patrz na to! - powiedział i skierował się na most.
     Następnie przebiegł sprintem do barierki i skoczył. Nie wyszło to raczej tak, jak miało wyjść. Postać zahaczyła się nogami o poręcz, dostała laga i wypadła martwa poza mapę, przelatując pod teksturami.
- Nieeeeeee. Co to było... - Ryknęła ze śmiechu, ponieważ cała akcja potoczyła się tak szybko, że Kai nie był w stanie nic zrobić. - Zgon po zgonie zaliczasz, samobójco.
- No widzisz, gram na swoich zasadach. - Próbował jakoś się tłumaczyć.
- Szkoda, że inni nie grają na tych samych zasadach - odpowiedziała mu i korzystając z okazji, że postać dopiero się odradzała, wzięła na chwilę pada i zmieniła zestaw broni. - Idź tam i odzyskaj swój honor!
- A co jak nie trafię? - zapytał, biorąc ponownie pada i zjechał po linie na most.
- Japierpapier. - Odchyliła głowę do tyłu i zaśmiała się jak chora psychicznie osoba. -  Idź!
- No id... - mówił normalnie, lecz po chwili zapiszczał jak mała dziewczynka, widząc jakiegoś koksa z Minigunem. - Aaaaaaaaaahahahahahahaaaaaaaaa!
      Gracz ten profeszynalny spanikował i zeskoczył z mostu, po czym stoczył się ze śliskiej ściany i wpadł w krzaki, gdzie mógł się schować.
- Co za odwrót - pochwaliła go z lekkim uśmiechem ta naprawdę doświadczona. - Ale przynajmniej uciekłeś.
- Ja ci mówię, jeszcze będę na szczycie rankingu. - Uśmiechnął się, mówiąc znowu z pewnością w głosie, ale ponieważ na multi podczas Deatchmatch'u nikt nie śpi, to zaraz po wyjściu z krzaków napotkał innego gracza. - No gdzie z tym czekanem, wynoch pan!
     Zapewne zaliczyłby kolejnego zgona, ale w ostatniej chwili uratował go jakichś gracz z jego drużyny.
- Może nie dzisiaj - podsumowała to wydarzenie Rim i gdy postać wycofywała się do jakiegoś budynku, odezwała się znowu: - Patrz tam w przód.
- Czemu w przód? - zapytał Kai, wytężając wzrok. - Tam nic nie ma.
- Jest, patrz - powiedziała Rim. - Tam masz łuk.
- Nic tam nie ma - upierał się przy swoim Kai i zamierzał odejść w bok.
- No, patrz w przód! - Pokazała palcem Rim.
- Gdzie? - znowu zapytał, obracając kamerę na boki.
- No, tam!!! - Pokazał ponownie Aniołek, nakierowując sama kamerę na wyznaczone przez nią miejsce.
Jongin na chwilę się zamyślił.
- A chrzanić to, ja się patrzę w bok! - krzyknął i zrobił tak, jak zamierzał.
Nieszczęśliwie czaił się tam kolejny przeciwnik, a tym razem nikt nie zdążył go uratować.
Kolejny zgoooooooooooooo-ooooooooon!
- Mogłeś patrzeć w przód, tak jak mówiłam - wypomniała mu potem Sangrim z uśmiechem.
- A idź pan... - powiedział, wątpiąc już w swoje umiejętności. - Ja chcę karaoke.
- Dzisiaj będzie mecz!!! - ryknął prze szczęśliwy Taehyung, który do tej chwili siedział sobie cicho z laptopem. - Do sklepu!!!
- Po co ty chcesz iść do sklepu? - zapytała Iwona, trzymając w ręce procesor laptopa.
- Po jedzenie! - odkrzyknął i uśmiechnięty pobiegł po buty.
- Ale ja sernik robię - przypomniała Taeyeon, stając na środku korytarza z otwartymi ustami.
- Roaaaaaaaaaaar!!! - warknął w napadzie dzikiej radości i wybiegł z domu, rozkładając ręce jak skrzydła samolotu.
     Wszyscy popatrzyli zdziwieni na drzwi, które V pozostawił niedomknięte. Demon poszedł je zamknąć, a wokół panowała cisza.
- Gramy na singlu? - zaproponowała po chwili ciszy Sangrim, włączając pauzę.
- No - zgodził się Kai. - To jest za trudne.
     Po kilkunastu minutach sernik był już gotowy. Nawet Taehyung wrócił. Tak jak wyszedł, tak samo wszedł, czyli dziko się drąc. W ogóle to cisnął swoje przekąsidła gdzieś na stolik i wrócił do laptopa. No, a reszta zebrała się na sernik.
- Pachnie sernikiem - zauważyła Rim, stając koło krojącej ciasto Taeyeon.
- Zastanawiałabym się, gdyby nie pachniał sernikiem - odpowiedziała jej przyjaciółka. - To jemy.
Wzięła swój talerzyk i chciała się udać na sofę, ale za ramię chwyciła ją Rim.
- Bierz telefon. - powiedziała enigmatycznie. - Ta rozmowa nie może być podsłuchana...

Sangrim: A kosmitę nakarmiłaś?
Taeyeon: Kosmitę?
Sangrim: Noooooo. Zostawiłaś go bez opieki. Jeśli jest głodny, to może ci laptop wpierniczyć. Wiesz, jak to z obcymi bywa. Nie wiedzą, do czego służą poszczególne rzeczy.

Demon odwrócił wzrok od ekranu i spojrzał na kanapę. Taehyung leżał na sofie, a przed sobą trzymał laptopa. Jego głowa była tak nisko, że ustami dotykał miejsca pod panelem dotykowym.

Taeyeon: Że V ma mi laptopa zjeść?! Poebao?
Sangrim: Jak go nie nakarmisz. A co jak ci potem Huna zje?
Taeyeon: W sumie nie miałby wtedy konkurenta.
Sangrim: W przyrodzie istnieją tacy, którzy zjadają konkurencję. 
Taeyeon: Ale niech go nie je! xD
Sangrim: To idź go nakarm xD
Taeyeon: Ale... Ale sernik...
Sangrim: Żałujesz głodnemu jedzenia? 
Taeyeon: Ale... SERNIK...
Sangrim: To nakarm go laptopem albo Hunem.
Taeyeon: Sernik go Rim xD 
Co ja napisałam XD
Sangrim: Brzmi tajemniczo xD
Taeyeon: Sernik Go, niczym Pokémon Go B)
Sangrim: Z Pokémonem "Rim" xD
Taeyeon: Żule Go by było fajne xD
Sangrim: Walki żuli B)
Kartony B) 
Krótsze życie każdej Hanki to karton! 
Taeyeon: NIE XD
Sangrim: Tak *trollface*

Tae włożyła telefon do kieszeni i zawołała V. Wręczyła mu talerzyk z jedzeniem bogów i podała łyżeczkę. Gościu się ucieszył i z uśmiechem ma fejsie wrócił na kanapę, delektując się potem przysmakiem. Do niego dosiadła się też reszta i razem jedli sobie sernik.

*e fju mołments lejter*

Taeyeon: A i nakarmiłam V B) Własnoręcznie B)
Sangrim: To dobrze B) Nie nadgryzł Huna? B) 
Tak wgl to brzmi, jakbyś go karmiła swoimi rękami, a on je jadł xD
Taeyeon: Nie nadgryzł xD 
CO XD
Sangrim: O tym pomyślałam xD Bo masz ręce całe i przy sobie, nie? xD
Taeyeon: Tak, pod ręką są xD
Sangrim: Osz kurna... Masz 3 ręce?! XD
Taeyeon: Może *bc please*
Sangrim: Takich rzeczy się nie zdradza *trollface*
Taeyeon: *trollface*
Sangrim: Czyli jesteś normalnie Demonem, ale jak masz więcej niż 2 ręce... To jesteś też boginią hinduską! xD
Taeyeon: Jestem boginią V B)
Sangrim: Bogini, która go karmi xD Czcić w takim wypadku trzeba xD

      Rozmowę trzeba było przerwać, ze względu na zainteresowanych śmiechami Kaia i Baeka (V się nie przejął, był zajęty zlizywaniem resztek sernika z talerzyka). Talerzyki powędrowały (tup tup tup tup) do zlewu, a mieszkańcy domu w swoje strony. Baekhyun ponownie przysiadł się do laptopa i próbował kolejny raz wymontowywać tą samą część.
- Coś jest nie tak. - Oparł się łokciem o blat i chwycił za głowę, a drugą ręką włożył śrubokręt do opakowania. - Ale ja nie wiem, co z tym zrobić.
- Masz dwa wyjścia - odezwała się Taeyeon, która wkładała naczynia do zmywarki. - Albo to zrzucić na podłogę i czymś przygnieść tak, by się to całkowicie zepsuło, albo odnieść do naprawy.
- Wybieram tę trzecią opcję - odpowiedział Baek, podnosząc głowę w górę. - Jest nią majsterkowanie do skutku.
- W ogóle to co się zepsuło? - zapytała Sangrim, która wstała z kanapy po to, by napić się soku.
- Nie wiem. Obraz nie wyświetla się poprawnie - zaczął tłumaczyć, patrząc na te wszystkie śrubki, które wykręcił z laptopa. - Sprawdzałem kartę graficzną i wszystkie możliwe mostki, ale to nie w nich jest problem.
- Mhym... Rozumiem. - Sangrim wzięła łyk soku ze szklanki i przypatrzyła się sprzętowi. - A ten kabelek?
      Dziewczyna wskazała palcem na mały przerwany kabelek, który cały czas był praktycznie na widoku. Baek obrócił laptop z zamiarem znalezienia go. Jednak nie mógł go wypatrzeć, a przynajmniej tego jednego konkretnego, więc pomogła mu w tym Taeyeon, która w sekundę sama go znalazła.
- Ten kabelek? - zapytała samą siebie Iwona, lecz gdy się bliżej przyjrzał przerwanemu kablu, strzelił facepalma. - Ten kabelek!
- Szkoda go naprawiać, a przynajmniej tej jego części - zauważyła Taeyeon. - Lepiej już kupić to coś do łączenia.
- Dobrze, że sklep jest niedaleko - wtrącił Aniołek, odkładając ostrożnie do zlewu szklankę. - A kto pójdzie po to?
- Kai! - krzyknął V, który spodziewając się, że to jemu każą iść, postanowił się wycwanić i wkopać kogoś innego.
- Co? - zapytał wywołany, nie odrywając wzroku od telewizora, na którym wyświetlał się widok z nadal tej samej gry.
- Idź do sklepu - powiedział Baek, biorąc jakąś kartkę i długopis, a następnie zapisując coś na niej.
- Czego ja? - zapytał z wyrzutem agent wybrany do misji "sklep".
- Bo się lenisz - odpowiedziała mu Taeyeon, wzrokiem pokazując na jego miejsce na kanapie.
     Trochę niezadowolony Jongin wstał z sofy i leniwym krokiem podszedł do Baeka, który wystawiał w jego stronę jakąś zapisaną kartkę. Agent wziął ją i przeczytał.
- Lut? - zapytał zdziwiony. - Po co ci lut? Ty masz w ogóle sprzęt do tego?
- Ty się nie boja, ja wiem, co robię. - Baek pokazał mu kciuka w górę (Ile ich już tak w ogóle do tego czasu było?) i uśmiechnął się.
     Gdy tamten wyszedł, do grupy rozkminiającej laptopa dołączył V. Usiadł i patrzył się chwilę, jak reszta rozmawia o tym, co trzeba z tym zrobić. I siedział tak na krześle przez cały czas, dopóki po może dziesięciu minutach nie wrócił Kai.
- Bierz to. - Kai położył reklamówkę obok Baeka i poszedł zdjąć buty.
Majsterkowicz wziął reklamówkę i wyjął z niej to, co w tej chwili go interesowało.
- Co to za elastyczne gumki-rurki? - zapytał V, widząc jakiś zielony, mały przedmiot.
- Te "elastyczne gumki" służą do tego... - odpowiedział Baek i wziął się za pracę.
     Na sam początek musiał jakoś połączyć ze sobą dwa końce przerwanego kabelka za pomocą lutu. Przed tym jednak włożył na jeden koniec "rurkę". Po złączeniu na nowo ze sobą kabelka, przesunął kawałek ten plastiku na miejsce, gdzie kabel został zlutowany. Sięgnął ręką po zapalniczkę i ją odpalił, przykładając ją do "rurki". Plastik zaczął lekko się dymić.
- Pożaaaaaaaaar!!! - krzyczał V na cały głos, wstając z krzesła. - Już idę gasić!
- Siedź lepiej - powstrzymała go Taeyeon, ciągnąc go za ramię w dół.
- Cicho tam! - odpowiedział jej, wydając z siebie odgłos drwala z chrypką.
- Zanim ty tu dobiegniesz z powrotem, to wszystko dawno się spali - stwierdziła Samgrim, patrząc na chłopaka, który chyba dostał jakiegoś niefizycznego kopa. - Zasapiesz się tylko i spocisz.
- Zresztą jeśli miałbyś się tu wybrać, to prędzej by samemu coś podpalić - dopowiedział Demon, sprawiając, że V sam usiadł i uśmiechnął się jak pedofil.
- To coś, odkrywczy człecze-podpalaczu, kurczy się pod wpływem ciepła i zabezpiecza kabel przed dalszym rozwalaniem się - wytłumaczył Baek. - Ewentualnie zabezpiecza takich mądrych idiotów jak ty, którzy znajdą jakiś sposób, by się z pomocą tego porazić prądem, nawet gdy sprzęt będzie już poskładany do kupy.
- Nie poraziłbym samego sie... - zaczął Taehyung z oburzeniem, ale jego wzrok padł na zegar ścienny i natychmiast zmienił temat. - Za 5 minut mecz!!! - pisnął jak mała dziewczynka i zeskoczył z krzesła, biegnąc sprintem w kierunku kanapy. Przeskoczył przez oparcie mebla, po czym rozłożył się na całej długości siedzenia i wyciągnął rękę po pilot, jednak jego wzrok padł na zakupione wcześniej przekąski. - NIE!!! Ej, rozpakujcie to! - krzyknął, podnosząc się z mebla i zaczął wyrzucać za siebie wszystko, co było na stole.
     JongRim rzucili się jednocześnie naprzód, biegnąc z różnych części kuchni, żeby złapać rzeczy, nim spadną na ziemię, ale nim zorientowali się, że oboje mieli zamiar chwycić tę samą paczkę chipsów, było już za późno i zderzyli się czołami. Kai upadł na podłogę, cicho sycząc z bólu, ale nie zdążył się nawet pozbierać z posadzki, nim oberwał w brzuch pilotem, ponieważ Taehyung wyrzucał za siebie wszystko, co było na stole. Dosłownie wszystko. Brunet zwinął się z bólu na podłodze, trzymając się za brzuch.
- V, ogarnij się, pojebie! - wrzasnęła Tae, kiedy Baekhyun oberwał paczką paluszków w twarz, a koło jej stóp wylądowała butelka z napojem.
      Sangrim pozbierała wszystkie opakowania z przekąskami z podłogi i położyła je na blacie w kuchni, po czym wybrała najcięższą rzecz spośród zebranych - żelki w paczce XXL i rzuciła nimi w V jako zemstę za uderzenie Kaia. W rzeczywistości jej cel był niemal tak dobry, jak podczas grania w strzelanki, więc trafiła w głowę Taehyunga, który odwrócił się w jej stronę z oburzeniem.
- Czy moglibyście być trochę ciszej? Oglądać chcę - zbulwersował się, na co Jej Tae zacisnęła dłonie w pięści, starając się uspokoić, po czym jak gdyby nigdy nic usiadła obok chłopaka, patrząc się w ekran, na którym właśnie komentatorzy przedstawiali członków drużyny Golden State Warriors i ich przeciwników - Cleveland Cavaliers. Po chwili przeszła do konkretów i wyrwała Taehyungowi pilot z dłoni, wyłączając telewizor, po czym pobiegła z nim do kuchni, gdzie Kai w końcu podniósł się z posadzki, Rim przesypywała chipsy do miski, a Baekhyun odkładał naprawionego laptopa na skraj blatu.
- Ej, oddawaj! - krzyknął V, podrywając się gwałtownie z kanapy i rzucił się w pościg za dziewczyną.
- Kai! - rzuciła Taeyeon, odchodząc w kąt kuchni, kiedy Taehyung starał się jej odebrać pilota. Brunet od razu zrozumiał, o co chodziło i unieruchomił V, na co Tae podeszła do niego, trzymając za sobą urządzenie.
- Dwie sprawy. Po pierwsze: Przeprosisz Kaia - powiedziała brunetka, odsuwając się od chłopaków za każdym razem, gdy Taehyung zaczynał się szarpać, żeby odzyskać pilot.
- I Baekhyuna - dorzuciła Iwona, opierając się o blat i z założonymi rękami obserwując sytuację.
- I Baekhyuna - potwierdziła Tae, kontynuując: - Po drugie: Ogarniesz się - stwierdziła, na co ten skinął głową, że się zgadza, więc Jongin puścił go.
- Przepraszam - rzucił V i  wyrwał pilota z dłoni brunetki, rzucając się w kierunku kanapy.
     Przy okazji wpadł w Sangrim, która właśnie ustawiała na stole miski z chipsami i sprawił, że szatynka rozsypała je na blacie.
- I ty to sprzątasz - dodała Rim, patrząc na niego z oburzeniem, bo nie dość, że wszystko mu przesypała do misek, jak chciał, to jeszcze teraz niweczył jej pracę.
- Nie posprzą... - zaczął Taehyung, ale obejrzał się w stronę kuchni, gdzie Baekhyun, Jongin i Taeyeon patrzyli na niego z założonymi rękami, więc włączył mecz, gdzie kończyło się właśnie prezentowanie drużyn. Szybko zagarnął wysypane chipsy do pierwszej lepszej miski i zajął miejsce na kanapie, oczekując rozpoczęcia meczu. Reszta po ogarnięciu bałaganu, który V po sobie zostawił, umościli przed telewizorem - JongRim usiedli po obu stronach Kosmity, natomiast Jej Tae i Baek zajęli swoje prawowite miejsce na fotelach.
- Dobrze, w takim razie kto wygra? - zapytała Iwona, kierując pytanie do nikogo konkretnie, ale, oczywiście, odpowiedział Taehyung.
- Nie wiem, ale mam nadzieję, że Cleveland Cavaliers - stwierdził, uważnie obserwując ekran, aż w końcu wypatrzył swojego ulubionego zawodnika. - To jest Le... - zaczął z dość psychicznym uśmiechem na twarzy, ale przerwał mu Kai.
- Wszyscy wiemy, że to LeBron James - westchnął, wychylając głowę za oparcie kanapy, ponieważ chciał, żeby mecz się już zaczął.
- Uprzedzając twoje pytanie "Skąd?", przypominam, że mają podpisane koszulki - dodała Rim, skupiając się bardziej na ekranie, niż na tym co się działo dookoła.
- A spróbuj tylko przez cały czas wymieniać koszykarzy, którzy pojawią się na ekranie - zagroziła Tae, na co V, o dziwo, bez żadnych zbędnych komentarzy, skinął głową na znak zgody i zamilkł, wpatrując się w ekran. Właśnie wtedy w telewizorze rozległ się gwizdek sędziego oznajmiający, że pierwsza dwunastominutowa kwarta gry została rozpoczęta.
     Po dwóch kwartach, kilku odpałom Taehyunga, kiedy Cleveland Cavaliers byli przy piłce, masie rzuconych mu przez resztę zdegustowanych spojrzeń, 49 punktach zdobytych przez Golden State Warriors i 42 uzyskanych przez ich rywali - nadszedł czas na dziesięciominutową przerwę. V sprawiał wrażenie, jakby nie miał najmniejszego zamiaru ruszyć się z kanapy, czekając na kontynuację mecz i siedział na swoim miejscu naburmuszony, ponieważ jego ukochana drużyna przegrywała siódmą grę z Warriors w finałach. W tym samym czasie Baek niczym na skrzydłach pobiegł do łazienki, JongRim poszli nalać pieskom wody do misek, a Tae dosypała sobie chipsów do paczki i zagarniając miskę na kolana, czekała, aż koleżanka z klasy odpisze na jej SMSa. W końcu straciła zainteresowanie swoim telefonem, kiedy skarby Kaia wpadły do domu. Baekhyun wrócił już na swój fotel i nalał sobie soku, a po napojeniu psiaków JongRim uznali, że ich trzy dzieciaczki mogą zostać z nimi w salonie.
- Wypożyczyłem ci tę książkę o zdrowym odżywianiu - zagadnął Kosmitę Jongin, siadając obok niego na kanapę, a już po chwili miejsce na jego kolanach zajął Monggu, którego brunet zaczął machinalnie głaskać.
- Z tego co widać to na zdrowym odżywianiu to on się kompletnie nie zna - stwierdził Baek, wskazując skinieniem głowy na stół zastawiony przekąskami.
- Nie przeszkadzajcie mi w mojej żałobie - stwierdził cicho Taehyung, udając, że płacze.
- Jeszcze wygrają - pocieszyła go Rim, zajmując swoje wcześniejsze miejsce obok V.
- JJangah! - zawołała Tae małego, białego pieszczocha, który natychmiast wskoczył jej na ręce, a potem umościł się wygodnie na kolanach dziewczyny. Sangrim spojrzała na Baekhyuna jak na rywala, kiedy Jjonggu stanął pomiędzy nimi, zastanawiając się, z kim ma usiąść. Taehyunga od razu wykluczono, gdyż podkulił pod siebie kolana.
- Jjonggu! - zawołali jednocześnie, na co ten cofnął się o krok, patrząc to po jednym, to po drugim.
- Dobra, weź go ty. I tak mam nowe spodnie - westchnął Baek, bo jako mądrzejszy, czuł, że to on powinien odpuścić. Poza tym doskonale wiedział, jak szatynka ukochała sobie pieski, więc był gotów odpuścić.
- Grzeczny Baekkie. - Roześmiał się Jongin, przytulając do siebie Monggu. Iwona spojrzała na niego z miną w stylu "Bitch, please", wracając do pałaszowania żelków. - A ty, kolego, kiedy tak przytyłeś? - zapytał, kiedy okazało się, że jego dawną chudzinkę teraz jest niezwykle ciężko podnieść. - Rim, przekarmiasz go - stwierdził jednoznacznie, ściągając brązową kulkę ze swoich kolan, po czym postawił ją na dwóch łapach na dywanie, dwie opierając na swoich nogach.
- Nie przekarmiam! - zaprotestowała Sangrim, patrząc na Kaia z oburzeniem.
      Jednak już po chwili musieli przerwać swoje sprzeczki, gdyż rozpoczęła się trzecia kwarta meczu.
      - Nie! - krzyknął zbulwersowany Taehyung, kiedy Cleveland Cavaliers w ostatnich sekundach trzeciej części stracili prowadzenie. Wstał z kanapy i skierował się w stronę fotela Tae, siadając na jego skraju.
- Jakiś problem? - zdziwiła się brunetka, patrząc na V z uniesioną brwią.
- Siedzę między dwoma szczekającymi psami. Chcę słyszeć, co mówi komentator - wytłumaczył, co najwidoczniej nie przekonało dziewczyny, a spowodowało oburzenie Kaia i Sangrim.
- Monggu nie szczeka! - krzyknął, zagłuszając pierwsze sekundy ostatniej kwarty i ponownie przygarnął do siebie pieska, tuląc go do siebie.
- Jjonggu też nie! - dodała Rim, przeczesując puchatą sierść brązowego psiaka.
- To idź do Baeka! Ja mam Jjangah, a on nie ma żadnego psa - stwierdziła Taeyeon, drapiąc białą kulkę za uchem, na co ten odchylił pyszczek do tyłu.
- Przestań marudzić! - ofuknął ją Taehyung, na co wszyscy zebrani wytrzeszczyli na niego oczy, ale brunetka skomentowała to jedynie, patrząc na niego z politowaniem, po czym wróciła do oglądania meczu.
- TAK!!! - krzyknął V, kiedy po paru minutach gry LeBron James zdobył punkty, po czym Kosmita zaczął machać rękami w jakimś dziwnym fanboy'owym amoku. Jjangah zerwał się z kolan Tae, przerażony nagłym krzykiem.
- Zejdź, skarbie - powiedziała Taeyeon, na co Taehyung zamilkł i spojrzał na nią z szokiem wypisanym na twarzy, ale po chwili uświadomił sobie, że słowa były skierowane do Jjangah, a nie do niego. Piesek zeskoczył z jej kolan i pobiegł do jedynego, wygodnego miejsca, które jeszcze nie było zajęte - na nogi Baekhyuna. - Płoszysz mi pieska, idioto - rzuciła do V i ponownie skierowała wzrok na ekran.
- YEEEY!!! LEBRON!!! - wykrzyknął Taehyung, kiedy do końca meczu zostało jedynie pięćdziesiąt trzy sekundy, a jego idol trafił kosz za trzy punkty. - Nieee... - jęknął po chwili, kiedy mężczyzna został zfaulowany, gdy chciał zdobyć kolejne punkty dla swojej drużyny. - Taak! - dodał dosłownie kilka sekund później, gdy James trafił ponownie, tym razem karny rzut.
     W momencie kiedy reszta zrozumiała, że w ciągu pięciu sekund pozostałych do końca nie ma szans, żeby ktoś jeszcze zdobył punkt, natychmiast wszyscy zatkali uszy, aby przygotować się na wrzask. Który, oczywiście, nadszedł w momencie, gdy stało się już pewne, że Cleveland Cavaliers wygrali 93 do 89 dla Golden State Warriors.
- TAAAAAAAAAK!!!!! - wrzasnął Taehyung, wstając z oparcia fotela i podnosząc ramiona o góry w zwycięskim geście.
     Monggu, który siedział najbliżej, zaczął skomleć, przerażony nagłym wybuchem szatyna. V nie zwracał na to uwagi, krzycząc, że LeBron James jest boski i tego typu komentarze. W końcu najprawdopodobniej nie wytrzymał i musiał jakoś wyładować swoje szczęście. Złapał Taeyeon za ramię i pociągnął ją w górę, sprawiając, że znalazła się w jego objęciach. Przytulił się do niej z całej siły, ale nie trwało to zbyt długo, gdyż Tae odepchnęła go od siebie, cofając się z powrotem na fotel z poker face'm.
- Łuuuuu - skomentował sytuację Jongin, jednak przerwał, kiedy Demon po sprawdzeniu, czy Monggu nie jest na linii ataku, rzucił w niego poduszką.
- Łuuuuuuuuu - przeciągnął blondyn, siadając na skraju fotela, wyciągając przed siebie Jjangah niczym tarczę, żeby nie oberwać czymś, co Tae miała akurat pod ręką. Taeyeon spojrzała na niego z politowaniem i wyminęła Taehyunga, zabierając białego pieszczocha od Baekhyuna. Spojrzała na Rim, po czym głową wskazała Iwonę, a Mały Zabójca od razu zrozumiał, o co chodziło i rzucił poduszką w Baeka.
- Mecz skończony. Macie do odrobienia zadania. Psik, na górę! - stwierdziła Tae, wyciągając przed siebie dłoń z garścią chipsów, które Jjangah natychmiast zjadł.
- Yhym - mruknęli JongRim, zabierając ze sobą pieski, a V zmrużył oczy, zastanawiając się, czy zrobił coś źle, a potem zgarnął ze stolika paczkę swoich ulubionych żelków i udał się na górę, a para ze swoimi dwoma dzieciaczkami zrobiła to samo.
- Tylko nie przekarmiaj mi Jjangah! - krzyknął ze szczytu schodów Kai.
- Baek, a ty nie masz żadnych zadań? - zapytał Demon, przekręcając głowę i patrząc wprost na blondyna, który zajadał się czekoladą, sięgając po pilot.
- Nie - zaprzeczył, przełączając kanał na jakiś teleturniej.
- Baek, czy jesteś tego pewien? - zadała pytanie Tae, unosząc do góry brew, na co ten westchnął i wstał z fotela.
- Mam tylko jedno - zaprotestował, zakładając ramię na ramię. - Mogę je zrobić potem - stwierdził, odłamując kawałek czekolady i podał ją pieskowi, który został z Taeyeon.
- Idź, zrób je teraz. Potem sobie poskaczesz po kanałach - westchnęła, na co ten wzniósł oczy ku niebu i wspiął się po schodach na górę. Tae chwyciła prawie pełną paczkę jakiś cukierków z nadzieniem i z Jjangah na rękach również udała się do swojego pokoju.
     Swój pokój Taeyeon urządziła, aby dopasować go do swoich upodobań, a zarazem starała się, żeby wyglądał nowocześnie i ładnie. Tuż przy białych drzwiach wejściowych do pokoju, znajdowały się drugie, które prowadziły do mini-garderoby Demona, która w rzeczywistości była bardziej dużą szafą. Przy kolejnej ścianie stało ogromne, białe łóżko z turkusowo-białym podszyciem. Kołdra i poduszki były dopasowane do koloru mebla, a ich barwa wręcz raziła po oczach każdego, kto wszedł do królestwa dziewczyny. Na ścianie nad łóżkiem namalowany został niebieski pas, na którym od szablonu powstał napis "Never say goodbye, because saying goodbye means going away and going away means forgetting." Kawałek sufitu nad łóżkiem był podświetlony turkusowymi ledami, które włączało się pilotem stale leżącym na niewielkiej szafce nocnej. Na meblu zawsze spoczywała również lampka, oczywiście, pasująca kolorystycznie do reszty rzeczy. Obok łóżka na białych panelach rozpościerał się niewielki niebieski dywanik. Na narożniku pomiędzy ścianą z cytatem, a tą naprzeciwko drzwi znajdowało się okno o wysokości pokoju, które można było zasłonić firankami, a na suficie w tamtym kącie został przymocowany biały kolisty fotel wiszący w powietrzu. Przy oknie była jasna meblościanka z nowoczesnym biurkiem podświetlanym białymi ledami, na którym zazwyczaj leżał laptop dziewczyny. Na ścianie po lewej stronie patrząc od drzwi, wbudowane w ścianę były dwa białe regały o nieregularnych półkach, na których spoczywało multum książek, płyt przeróżnych zespołów oraz artykułów do rysowania. Między meblami został pozostawiany półtorametrowy pas, na którym zamontowano tablicę. Obecnie widniała na niej narysowana przez dziewczynę postać Sticha i napis "Miracle is another word for hard work."
     Zadanie z matematyki Tae odrobiła w ciągu niecałych pięciu minut, ale język koreański, a mianowicie wypracowanie na niego, zajęło jej dużo dłużej. Kilka chwil po skończeniu go, usłyszała, jak otwierają się drzwi od czyjegoś pokoju, więc stwierdziła, że to pewnie Kai poszedł odpisać gotowe rozwiązania od Rim, więc zbytnio się tym nie przejęła. Wstała z krzesła, biorąc na ręcę Jjangah siedzącego na wiszącym fotelu i skierowała się do pokoju swojej najlepszej przyjaciółki.
      Królestwo Sangrim składało się z drugiego największego pomieszczenia w domu paczki (Największym był salon.) i jak wszystkie inne pokoje było udekorowane przez szatynkę. Półtora metra od białych drzwi umiejscowione były drugie, które prowadziły do mini-garderoby Aniołka. Ściana na lewo od wejścia była pomalowana na jasny odcień szarego i jedynym, co na niej widniało był ogromny telewizor przeznaczony głównie do mnóstwa gier dziewczyny. Dookoła urządzenia w odległości około dwudziestu centymetrów z każdej strony, zostało wydzielone coś na kształt czarnego obramowania podświetlanego jasnymi ledami. W kącie był zamontowany czarny regał, na którym widniała pokaźna kolekcja gier szatynki. Na ścianie naprzeciwko drzwi, na długości jakiś dwóch metrów, była naklejona tapeta utrzymana w granatowej kolorystyce, której główną tematyką były pady. Przed nią na czarnym kolistym dywanie ustawiono biały stolik o wymyślnym kształcie, do którego dostawione były dwa ciemne siedzenia i jedno jasne, które obecnie zajmowali Kai, Monggu i Sangrim. Na suficie nad tą częścią pokoju zawieszona była nowoczesna czarno-biała lampa, kilka mniejszych światełek i doświetlono ją ciemnoniebieskimi ledami. Resztę ściany, na której części była tapeta, zajmowało ogromne okno o wysokości pokoju, zasłonięte teraz jasnoszarymi firankami. Przy ścianie naprzeciwko tej z telewizorem stało białe łóżko z podbiciem tego samego koloru, a na nim spoczywała granatowa kołdra i poduszki, i wyjątkowo w tym momencie również Jjonggu. Nad meblem na suficie było zamontowane coś w rodzaju pasa ciągnącego się od krańca nad łóżkiem do podbicia, który skonstruowany był z barwionego na ciemnoniebiesko szkła i mógł pełnić również funkcję lustra. Na ścianie po obu stronach szklanej konstrukcji zawieszono białe ramki. W jednej widniało zdjęcie całej paczki, a w drugiej rysunek psa, który kiedyś narysowała Tae dla przyjaciółki. Obok łóżka stała granatowa szafka nocna, na której stała jasnoszara lampka. a na kolejnej ścianie koło niej miejsce zajmowało biurko.
- Robicie zadania? - zapytał Demon, stając w drzwiach pokoju z Jjangah w ramionach.
- W sumie to ja skończyłam, on skończył ode mnie odpisywać i teraz planujemy trzecią wojnę światową - stwierdziła całkiem poważnie Rim, na co Tae parsknęła śmiechem i położyła białego pieska na posadzce.
- Jak się wam nudzi, to wyprowadźcie je na spacer. Dawno nie wychodziliście z nimi gdzieś dalej niż ogród - powiedziała, wskazując głową na trzy słodziaki, które teraz zebrały się wspólnie na łóżku Aniołka.
- W sumie... Czemu nie - rzucił Kai, wzruszając ramionami, po czym wstał od stolika i wołając wszystkie pieski do siebie. Zgodnie zeskoczyły z łóżka, biegnąc w kierunku swojego pana.
- Ty masz smycze, czy są w przedpokoju? - zapytała Rim, zgarniając ze stołu książki i przenosząc je na biurko.
- Skąd mam wiedzieć, dałem je tobie - opowiedział Kai, wypuszczając psy z pokoju. Monggu zbiegł po schodach, a pozostała dwójka pobiegła jego śladem.
- Nic mi nie dawałeś! - zaprotestowała dziewczyna, ale kiedy zeszli na dół okazało się, że wszystkie smycze wisiały na swoim miejscu.
       Tae wróciła do swojego pokoju i po rzuceniu się na fotel, siedziała bez ruchu, zawzięcie zastanawiając się, dlaczego V ją przytulił, skoro doskonale wiedział, że Demon tego nienawidził. Na pewno cieszył się z wygranej swojej ukochanej drużyny, ale przecież nie musiał tego robić. W końcu jakimś dziwnym sposobem jej myśli z Taehyunga, przeszły na Sehuna, potem na jego seksowne kolana, aż spoczęły na fontannie. Brunetka zaczęła się zastanawiać, czy można by było przemieścić tę fontannę centralnie przed drzwi szkoły tak, żeby była ona niewidoczna dla wszystkich uczniów oprócz niej samej. Reszta by do niej wpadała za każdym razem, gdy wchodziłaby do budynku, a potem woda w niej wymazywałaby im pamięć i następnym razem znowu by do niej wpadali, a potem o niej nie pamiętali. Ogółem plan był dobry, ale bezsensowny. I dużo gorzej byłoby z jego realizacją.
      Kiedy przez okno mogła dostrzec JongRim prowadzących psy na smyczy, rozdzwonił się jej telefon. Sięgnęła ręką w stronę biurka i zgarnęła go do siebie bez wstawania z fotela. Kiedy zobaczyła, kto do niej dzwonił, automatycznie straciła humor, wiedząc, że znowu zostanie poruszony drażliwy temat.
     Tymczasem Taehyung wyszedł z pokoju po zrobieniu zadań, chcąc wejść do łazienki, jednak, oczywiście, Baekhyun musiał się "pięknić" przed lustrem, nim poszedłby spać, bo w końcu zawsze jest możliwość, że zostałby obudzony, żeby wziąć udział w jakiejś sesji zdjęciowej.
- Iwona! - krzyknął wkurzony czekaniem V, dobijając się do drzwi łazienki.
- Chwila! - odkrzyknął mu blondyn, nakładając na twarz krem.
Jego Tae westchnął i usiadł naprzeciw łazienki, czyli jakieś półtora metra od drzwi Taeyeon.
- Yhym. - Usłyszał nagle głos brunetki, dochodzący z jej pokoju, ale starał się to zignorować i nie podsłuchiwać rozmowy, jednocześnie nie wstając.
- Tak. - V już po upływie kilku sekund zorientował się, że dziewczyna westchnęła, najwidoczniej czymś wkurzona.
- Nie - odpowiedziała komuś po chwili. Reszta rozmowy, którą usłyszał, składała się na chwile ciszy i odpowiedzi brunetki, które brzmiały:
- Nie wiem.
- Tak, na pewno.
- Muszę to przemyśleć, przecież wiesz, że to trudna decyzja.
- Yhym.
- Pa.
     Szatyn zmarszczył brwi, wytężając słuch po padnięciu słów "Muszę to przemyśleć.", ale już wkrótce rozmowa najwidoczniej została zakończona, bo nic więcej nie usłyszał. W końcu Iwona wyszła z łazienki, więc podniósł się i wszedł do łazienki.
- Dlaczego nie poszedłeś do drugiej łazienki? - zdziwił się Baek, poprawiając włosy w lustrze na korytarzu.
- Bo zapomniałem, że mamy drugą - warknął Taehyung, zamykając za sobą drzwi.

Mamy nadzieję, że się spodobało
Mile widziane będą komentarze
Team Sernikoluby

10 komentarzy:

  1. Taka brzydka pogoda, wieje, zaraz pewnie będzie padać. Ogólnie patrząc za okno od razu nie chce się wychodzić na zewnątrz. Aż tu nagle na poprawę humoru nowy rozdział od was! Od razu chce się żyć! 😆
    Pozdrawiam i życzę dużoooo weny!~
    dangerworldofa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas też nieładna pogoda.
      Chcę już zimę... xD
      "Znów wróciłaś do życia" może? :') Niczym po tym lekarstwie reklamowanym w Tv? :')
      Pozdrawiam 👍🏻

      Usuń
    2. Lekarstwa to ściema. Wasza twórczość działa na mnie lepiej niż polopiryna 😂😂😂

      Usuń
    3. Dokta Rim się cieszy z takiego obrotu spraw B) Chyba założę przychodnię, albo od razu szpital B)

      Usuń
    4. To nie byłby wcale taki głupi pomysł X"D

      Usuń
  2. uu kochana ale się rozpisałaś;)! uwielbiam Cię

    OdpowiedzUsuń
  3. Ej, gdzie jest mój komentarz?
    No qtfa, gdzie?
    .
    .
    .
    Nah, nieważne. Napiszę jeszcze raz.
    Ogólnie to pierwsza część opka była zaqtfista, trzeba było słyszeć mój śmiech XDDD
    Ale jak doszło do opisów... Nah, przyznaję bez bicia, czytanie małych jasnych literek na czarnym tle jest kłopotliwe, zwłaszcza jeśli jest to dłuższy ciąg jednolitego tekstu, więc tylko przejrzałam pobieżnie, czytając tak gdzieś co trzecie/piąte słowo/zdanie XDD Za to dialogi... Moja kocia natura mówi mi, że były najlepsze XD Mrrr...
    I nadal nie ogarniam, czemu Bekon to Ivona. Hehe, kolejny powód do rycia X"D
    Pozdrawiam~

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iwona zjadła z Nutellą xD

      Heheh, ja zawsze używam telefonu, a na nim mam bardzo ładne szare literki na białym tle xD Ogółem fajnie się czyta, polecam xD
      Osobiście to ja uwielbiam zawsze czytać dialogi, nie wiem jak Ty xD
      Do niego mi po prostu pasuje imię Iwona. No patrzę na niego i myślę "Iwona" XD Takie sobie skojarzenie...

      Usuń
  4. Genialne! Rozbawiła mnie ta cała sytuacja z rozerwanymi spodniami, mokrym Sehunem i zazdrosnym Alienem :) A końcówka rozdziału troszkę tajemnicza

    OdpowiedzUsuń

Google+ Followers