sobota, 18 lutego 2017

HM #7 O, wiewiórka!

Hej :)
Taeyeon: Witam Was z rozdziałem nieśmiesznym bardzo z powodu takiego, że pisała go osoba zaiste nieśmieszna bardzo. *Kolejność zmień wyrazów, za mądrego brać Cię będą* W ogóle to sobie weszłam ostatnio w MovieStarPlanet i miałam masę hajsu, więc sobie kupiłam dużo rzeczy :)))) Naprawdę interesujące, tak wiem. O ile się nie mylę, to kiedy to publikujemy, nie ma już ferii. BU. Pewnie nic nie udało mi się zrobić... Badums. Zapraszam do czytania wypocin mych.
Sangrim: NIC NIE ZROBIŁAM, ALE JESTEM ZUAAA I WRYPIĘ SIĘ Z ADNOTACJĄ NA CAPS LOCKU XDDDD

Hug Me | O, wiewiórka! | 6.700 słów       

      Taehyung mruknął niezadowolony, kiedy jeden z promieni słońca przyświecił prosto w jego twarz. Przewrócił się na drugi bok, wyciągając przed siebie rękę, aby zorientować się, gdzie znajdował się kraniec łóżka. Zdziwiony, natrafił dłonią na coś, więc szybko otworzył oczy i zrzucił Budynia z mebla. Nie będzie mu perfidny bordowy smok z nieprzyjemnej w dotyku gumy zajmować miejsca. Szatyn naciągnął na twarz cieplutką kołdrę, pragnąc wrócić do swojego snu, w którym właśnie został koronowany na władcę Krainy Kałuż. Jednak już po chwili podniósł się do siadu i przeciągnął się jak kot, nie mogąc z powrotem zasnąć. Właśnie wtedy zauważył, że jest w pokoju sam.
- Tae? – zapytał ze zdziwieniem w głosie, ale odpowiedzi nie usłyszał, ponieważ w pomieszczeniu nie było nikogo, kto mógłby mu odpowiedzieć.
- Hej, co jest? – rzucił, siadając na krawędzi łóżka.
Podniósł Budynia z posadzki, odstawiając go na szafkę nocną, po czym wstał z mebla, nie bardzo wiedząc, co powinien ze sobą zrobić. Właśnie wtedy usłyszał pukanie w szybę, więc jak na zawołanie obrócił się w kierunku przejścia na balkon, gdzie ktoś próbował dać znak o swojej obecności. Chłopak odsunął do końca roletę i po drugiej stronie szkła ujrzał starszego od siebie młodzieńca, który stał w różowych spodniach, bez koszulki i w czapce z nadrukiem Pororo, przytulając do siebie dmuchanego krokodyla. Taehyung stanął jak wryty, mierząc bruneta spojrzeniem. Ten uśmiechnął się do niego z trochę przyćpanym wyrazem twarzy i zaczął machać mu krokodylem.
- Dzień dobry…? – zapytał niepewnie V po otworzeniu drzwi prowadzących na malutki, ciasny balkon.
- Hej. Pssssst… Sprzedać ci trochę krokodyla? – odpowiedział pytaniem brunet niczym dealer, prezentując dmuchaną zabawkę z każdej strony tak, że w końcu Taehyung oberwał w twarz ogonem zwierzaka.
- Zabieraj stąd tego krokodyla – burknął V, cofając się w kierunku pokoju.
- Czemu już nikt nie docenia wartości dmuchanych krokodyli? – załkał ze smutkiem chłopak, zdejmując z głowy czapkę z daszkiem.
- Tak właściwie, to jak się tu dostałeś? – zapytał Taehyung, przepuszczając bruneta w kierunku drzwi prowadzących na korytarz.
- A zeskoczyłem z balkonu piętro wyżej. – Młodzieniec uśmiechnął się wesoło, wyjmując z kieszeni lizaka, którego natychmiast rozpakował i wsadził sobie do ust.
- O ja, też tak chcę! – krzyknął V, wywalając podejrzanego kolesia z pokoju. – Ale czapkę mógłbyś mi oddać… - westchnął po chwili, ale brunet był już w połowie drogi do windy, więc zapewne go nie usłyszał. Lub po prostu nie chciał oddawać czapki z Pororo.
- Co u ciebie robił ten gość w różowych spodniach? – zapytała ze zdziwieniem Taeyeon, niczym ninja materializując się koło wejścia do pokoju z telefonem w dłoni. Dziewczyna była już ubrana w normalny strój niebędący piżamą, miała uczesane włosy, pachniała swoim waniliowo-jabłkowym szamponem (bo te w hotelach to kicha.) i nie warczała, że chce iść spać, a przecież dochodziła dopiero godzina ósma.
- Chciał mi opchnąć krokodyla – odpowiedział Taehyung, przepuszczając brunetkę w drzwiach, po czym sam wszedł do pokoju i rzucił się na łóżko. – Gdzie byłaś? – zapytał Tae, która właśnie zaczęła przetrząsać zawartość swojego plecaka.
- Najpierw dzwonił Baekhyun z jakimś zajebiście ważnym problemem, nawiasem mówiąc, porysował sobie Range Rovera i panikuje, że musi to szybko pomalować. Później tata coś chciał, więc przy okazji powiedziałam mu o samochodzie Iwony. Kazał mi poczekać i sam zadzwonił do Baeka, żeby go opieprzyć, także mama skorzystała z okazji i zaczęła ze mną rozmawiać. No a potem wrócił tata i dokończył, co miał wcześniej mówić. Gdzieś międzyczasie dzwonił też Sehun – wytłumaczyła brunetka z wyraźnym zdenerwowaniem w głosie.
- A czemu nie wróciłaś do spania? – zapytał V, ignorując wzmiankę o najbardziej uwielbianej przez niego osobie. W sumie to przecież Sehun bardziej się naraził, dzwoniąc rano, niż zapunktował, więc nie było się o co martwić.
- Bo zostawiłam wczoraj w samochodzie portfel, a był mi potrzebny – warknęła wkurzona Taeyeon, lustrując wzrokiem zawartość plecaka wysypaną teraz na koc znajdujący się na łóżku. – W dodatku posiałam gdzieś klucze, zajebiście.
- Chodzi o te? – rzucił Taehyung, wyciągając się przez łóżko, żeby dosięgnąć kluczyków, które spadły na posadzkę.
Brunetka sama podniosła je z paneli, nim zrobił to V, odłożyła do ukrytej w głębi plecaka najmniejszej przegródki i przełożyła cały bałagan z koca na swoje miejsce. W momencie kiedy zasuwała zamek, rozdzwonił się jej telefon. Taeyeon zacisnęła dłonie w pięści i przeniosła spojrzenie na ekran urządzenia. Baekhyun.
- Jak wrócimy, to zabiję tego zjeba – warknęła, odbierając połączenie i wyszła z pokoju, trzaskając drzwiami.
- Hmm… Chyba dzisiaj ma zły humor – skomentował całą sytuację Kosmita, po czym podniósł się z łóżka i szybko przebrał się w strój niebędący piżamą. Właśnie starał się w łazience doprowadzić swoje włosy do porządku po wzięciu prysznica, kiedy ktoś, a raczej dwa ktosie, pojawiły się w pokoju, robiąc taki hałas, jakby wchodzili z buta.
- Elooooo – krzyknął od progu Jongin, zamykając za sobą i Rim drzwi. – Jest tu ktoś?
- Nie, tu automatyczna sekretarka. Zostaw wiadomość po usłyszeniu sygnału. Piiiiiip – powiedział Taehyung cieniutkim głosikiem, wychylając głowę zza drzwi łazienki.
- Zapraszam do swojego pokoju Kima Taehyunga i żądam, żeby przynosił mi w The Sims księżycowe skały pod dom – odezwała się Rim, zostawiając wiadomość na kosmicznej poczcie głosowej.
- LOL. CHCIAŁABYŚ – odkrzyknął V, wychodząc z łazienki z mokrymi włosami.
- Wyglądasz jak pies, którego właściciele zostawili na deszczu – skomentował jego wygląd wzór przyjacielskich cnót – Kim Jongin.
- Gdybym był psem, to by mnie trzymano w domu – stwierdził Taehyung, zaczesując mokre kosmyki do tyłu.
- Taaa, jasne. Przecież każdy chciałby mieć domowe zwierzę masowej zagłady – rzuciła z sarkazmem Sangrim, rzucając się na łóżko, które Tae pościeliła jakieś piętnaście minut temu.
- Czemu jesteś taka rozczochrana? – zapytał po chwili V, wpadając do łazienki, żeby podpiąć do prądu suszarkę i wypięknić swoje włosy.
- Bo Tae chciała mi zrobić jakąś nową fryzurę, żeby zobaczyć, jak to będzie wyglądać – odpowiedziała mu szatynka, siadając po turecku na kocu i odgarnęła długieeeeeee włosy do tyłu.
- Ej, ja cię mogę uczesać! – zaproponował nagle Kai, zrzucając ze swoich kolan Budynia, którym przez cały ten czas się bawił.
- Masz jakieś doświadczenie? – zapytała podejrzliwie jego dziewczyna.
- Najmniejszego.
- Biorę cię – stwierdziła Sangrim, trochę bojąc się o swoje włosy, ale skoro Jongin proponował uczesanie jej, a Taeyeon nie było w pobliżu, to czemu nie pozwolić mu na to.
- Yaay – powiedział Zwirzok Numer Jeden Z Obecnych W Pokoju Ludziów (w skrócie: ZNJZOWPL), przesiadając się na łóżko należące tymczasowo do brunetki, żeby usiąść za Aniołkiem. – Ej, Taehyung, rzuć tu jakiegoś grzebienia – dodał po chwili Kai, starając się przekrzyczeć suszarkę.
Widocznie mu się to udało, bo kilka sekund później w kierunku JongRima nadleciała szczotka, lecąc w pięknej prostej linii w stronę twarzy Sangrim. Niestety, ku nieszczęściu wszystkich, Kaiowi udało się zatrzymać tę pięknie rzuconą broń i nie uszkodziła ona twarzy jego Aniołka.
- Ejjj no, Rim, trzeba było się schylić, to on by oberwał – rzucił ze smutkiem w głosie V, zamykając za sobą drzwi do łazienki, żeby nie zostać uszkodzonym czymś rzuconym przez Jongina. W sumie to ZNJZOWPL i tak nie miałby czym w niego trafić, no chyba, że Sangrim, ale po co się przemęczać.
- Taaa. Niestety, nie dostanie Nagrody Roku w kategorii Najlepszy najlepszy przyjaciel – stwierdziła dziewczyna, piszcząc, kiedy Kai zaczął rozczesywać jej włosy.
- Hej, co się stało? – zdziwił się Jongin, kontynuując wcześniejszą czynność.
- Czesałeś kiedykolwiek KOMUKOLWIEK włosy? – zapytała Rim, odsuwając się od niego.
- Ba – odpowiedział brunet, przesiadając się tak, żeby znowu móc czesać dziewczynę.
- Czy tym kimś był Taehyung? – spytała podejrzliwie szatynka, starając się siedzieć w miarę spokojnie i ignorować wyrywanie swoich pięknych, długiiiiiiiiich włosów.
- SI! – krzyknął Kosmita, wychodząc z łazienki.
- Zabiję go – warknęła Taeyeon po otworzeniu drzwi do pokoju. Rzuciła swój telefon na szafkę nocną, ignorując wszystkich wokół i weszła do pomieszczenia opuszczonego chwilę wcześniej przez Hyunga.
- Też bym to zrobił. Albo przynajmniej nie dopuściłbym, żeby miał dzieci. Na całym świecie obniżyłby się poziom inteligencji – dorzucił Kai coś od siebie, myśląc, że brunetka ma na myśli V.
- Rim, jak się komuś sarkastycznie życzy szczęścia? – zapytał Kosmita, szukając w swojej nierozpakowanej do końca walizce czarno-czerwonej koszuli w kratę, która jego zdaniem pasowałaby idealnie do ubranych dużo wcześniej jeansów.
- Eeemmm… - zająkała się Rim, nie bardzo wiedząc, co odpowiedzieć. – Powodzenia?
- Właśnie. Powodzenia, Kai – rzucił w kierunku swojego best frienda Taehyung, pokazując mu środkowy palec. – Ej, zaraz… - zaczął, ale w końcu jedynie machnął ręką, ubierając na siebie znalezioną koszulę.
Kilka minut później fryzura Rim złożona z dwóch dobieranych warkoczy była gotowa.
- Zasłużyłaś na cukierka – stwierdził Jongin, kiedy dumny ze swojej pracy skończył czesać swoją dziewczynę.
- Masz cukierka? – zapytała z nadzieją w głosie Sangrim, obracając się do niego z wyczekiwaniem.
- Emm.. No nie, przecież tak tylko się mówi – wytłumaczył ZNJZOWPL, wzruszając ramionami, na co szatynka jedynie westchnęła i skierowała się w stronę lustra, żeby zobaczyć, jak bardzo źle została uczesana. Ale… dwa warkocze były wykonane perfekcyjnie.
- Jakim cudem…? – spytała Rim, patrząc w lustro z szokiem to na piękną fryzurę, to na Kaia, który właśnie stanął za nią.
- Abrakadabra to czary i magia – zanucił Jongin, przytulając do siebie Aniołka, ale tak, żeby nie zepsuć fryzury.
- Sekretem jest przepis na gumisiowy sok – dokończył Taehyung, który właśnie majstrował coś przy złotym łańcuszku na kieszonce swoich jeansów. – Pomagałem! – dodał.
- Nie pomagał – zaświadczył Jongin, po czym pocałował Rim. V przyglądał się im uważnie.
- W ogóle to byliście na balkonie? – zapytał po chwili Taehyung.
Kai westchnął niezadowolony, że przerywa mu się w takiej sytuacji.
- Nie, a co? – spytał, odsuwając się od Sangrim. Dziewczyna wróciła więc do podziwiania swojej nadzwyczajnie ładnej fryzury. Nadal była w szoku, że Jongin potrafił robić dobierane warkocze, w końcu ona sama tego nie potrafiła.
- Nic, tylko niby ten hotel taki porządny miał być, a te balkony są takie malutkie… - Taehyung wzruszył ramionami. Słysząc tę uwagę, Aniołek natychmiast ruszył w kierunku drzwi balkonowych, żeby na własne oczy zobaczyć, o co chodziło V.
-  TU JEST DONICZKA!!! – krzyknęła z podekscytowaniem, znikając chłopakom z pola widzenia.
- Kaju, jak to jest mieć dziewczynę? – zapytał Kosmita, kiedy tylko Sangim odeszła jakże hen daleko, żeby przypatrzeć się doniczce. Jongin zakrztusił się własną śliną.
- Wwwwait. Hold up – rzucił brunet, wyciągając przed siebie otwartą dłoń.
- Co? – zdziwił się Taehyung, odkładając Budynia, którego Kai wcześniej położył na kocu, na szafkę nocną.
- KU DONICZCE!!! – krzyknął ZNJZOWPL, wyciągając jedną rękę w przód niczym bohater i wbiegł na balkon.
Kosmita westchnął i w milczeniu przyglądał się, jak JongRim przeciągali doniczkę z jakimś ogromnym paprocio-czymś do pokoju.
 - Po co to przesuwacie? - zainteresowała się Tae, wchodząc na balkon, na którym właśnie zabrakło miejsca do swobodnego stania.
- A czemu ma stać w tamtym miejscu? Wyglądała przecież brzydko - stwierdziła Rim, machając do dziewczyny, która już nie miała żądzy krwi Baekhyuna w oczach.
- Kai jak stoi, to też wygląda brzydko. Jego też będziesz przesuwać? - zapytał Demon, na co V zaciekawiony rozmową podszedł bliżej, starając się wejść na ciasny balkon.
- Wszyscy wiemy, że i Rim, i Ty zachwycacie się moimi "seksownymi nogami", więc mogłabyś skończyć z dissowaniem mnie.
- Nie wkurzaj mnie, bo i tak jestem zdenerwowana - stwierdziła Tae, patrząc na Kaia wilkiem.
- V, nie ryj się na chama, bo i tak miejsca tu nie ma, a jeszcze Rim może wypaść przez barierkę, bo jest niska! - fuknął na przyjaciela ZNJZOWPL.
- Rim czy barierka? - zapytał Demon, na co Hyung parsknął śmiechem.
- Wiesz co - rzuciła obruszona szatynka.
- Dobra, przestawiajcie szybko tę doniczkę i idziemy na dół coś zjeść, bo znowu nic nam nie zostanie z tego bufetu.
     Tae i Tae opuścili balkon i stanęli w pokoju, czekając, aż dzieciaki znajdą idealną pozycję dla doniczki. Zajęło to dobre kilka minut, ponieważ brzydki pojemnik o jaskrawożółtym kolorze nie pasował do żadnego miejsca. W końcu JongRim zgodnie stwierdzili, że trzeba będzie zostawić ją w spokoju, więc Kai i Aniołek ze zranionym zmysłem dekoratorskim musieli przerwać misję upiększania balkonu i opuścić pokój.
- Nie jedzmy jedzenia z bufetu, kupmy coś jak wczoraj - zaproponował V, któremu wczorajsze sushi z ryby z gór niezwykle posmakowało.
- A ja słyszałem, że mają tutaj jakiś taras widokowy. Trzeba będzie go wypróbować - dodał Jongin, czekając, aż Taeyeon zamknie drzwi od pokoju na klucz.
- Mogę was zaprowadzić - rzucił Choi Minho aka koleś-pokojówka, który akurat przechodził korytarzem ze stertą papieru toaletowego.
- Podziękujemy - odparł twardo Jongin, z ponurą miną patrząc na wyższego chłopaka, który uśmiechał się rozbrajająco w kierunku JEGO dziewczyny.
- Mmm... Dobry. Czterowarstwowy - powiedział V, przyglądając się papierowi toaletowemu.
- Chcesz jeden? - zaśmiał się Minho, ale nie przypuszczał, że owszem. Taehyung chciał.
Zabrał od swojego nowego kolegi jedną rolkę i wykradł z kieszeni Demona kluczyk do pokoju. Już po chwili papier został wrzucony do pomieszczenia, drzwi zamknięte, klucz oddany Taeyeon, a Taehyung uśmiechnięty prowadził konwersację z Panem Pokojówką.
- Ale w sensie, że jak zadzwonię do recepcji, to możesz mi służyć? - zdziwił się V. - Nie gadaj nawet.
- Nie, nie, nie. Ty chyba mnie źle zrozu...
- BĘDZIESZ MOIM SŁUŻĄCYM!!! - podekscytował się Taehyung, biorąc Minho pod ramię. - Prowadź ku tarasowi widokowemu!
Pan Pokojówka (w skrócie: PePe) westchnął, ale wyplątał się z uścisku Kosmity i pokazał przyjaciołom, gdzie znajduje się wspomniany wcześniej obiekt. Szli po schodach w rządku - Minho niczym jakiś gorący idol, Kai jak idealny materiał na chłopaka, a dalej Taehyung, który skakał z radości, że ma własnego służącego. PePe zaprowadził Wielką Czwórkę na ośnieżony taras widokowy i poprosił Rim, żeby na chwilę do niego podeszła, co ta z wahaniem uczyniła.
   Taeyeon i Taehyung patrzyli ze zdumieniem na przepiękny widok, który oferował im taras. Skąpane w promieniach słońca, ośnieżone szczyty gór mieniły się cudownym blaskiem, a podświetlone od dołu chmury lśniły odcieniami pomarańczowego, żółtego i różowego. W dodatku taras był zbudowany na filarach, więc znajdował się na sporej wysokości, a pod nim dech w piersiach zapierały ogromne zaspy śniegu. Taehyung i Taeyeon kochali śnieg. Zresztą nie tylko oni.
    Tymczasem Jongin nie bardzo interesował się pięknem otaczającego go świata, ponieważ jakiś nieznajomy, w dodatku trzeba to przyznać - przystojny chłopak właśnie rozmawiał z jego dziewczyną. W końcu, kiedy tak stał jak kołek na środku tarasu widokowego, zagadał do niego typowy Janusz Działkowicz. Mężczyzna w średnim wieku, ubrany w kapelusik moro, koszula w hawajskie wzory, okulary przeciwsłoneczne, rozkraczony na krześle, jakby był u siebie w domu - a to wszystko w zaśnieżonym miasteczku w pobliżu góry Taebaek. Bo czemu by nie.
- Co tak stoisz? - zapytał mężczyzna, mierząc Kaia przyciągłym i niekoniecznie przychylnym spojrzeniem.
- Przeszkadzam w czymś? - odburknął Jongin, nie spuszczając wzroku ze zdecydowanie zbyt śmiałego PePe.
- Widok pan zasłaniasz.
Od ciętej riposty Janusz Działkowicz został uratowany przez Sangrim, która właśnie zakończyła rozmowę z Minho. Kai natychmiast udał, że wcale nie patrzył przez cały czas w ich kierunku i zajął miejsce przy stoliku w pobliżu barierek, gdzie stali Tae x2.
- Co chciał? - zapytał Jongin, udając, że wcale nie zależy mu na odpowiedzi.
- Powiedział, że mu się podobam i chciał mój numer telefonu - odpowiedziała szatynka, dosuwając zamek kurtki, bo na tarasie widokowym było nad wyraz zimno.
- O, fajnie - stwierdził Kai, obracając głowę w kierunku PePe zagadanego przez Janusza Działkowicza.
- Powiedziałam mu, żeby spierdalał. - Aniołek, jak na aniołka przystało, umiał sobie poradzić z natrętnymi chłopakami.
- Moja dziewczynka! - krzyknął dumny Jongin, wyciągając się przez stolik, żeby cmoknąć ją w policzek.
- Też chcę tam iść - rzuciła Rim, pokazując palcem na barierkę owiniętą kolorowymi lampkami, o którą opierali się Demon i Kosmita.
- Okey, to ja zamówię jedzenie - zaproponował Kai, kierując się w stronę restauracji, żeby złożyć zamówienie. Przechodząc obok Minho, przypadkiem stanął mu na stopie. Przypadkiem użył też całej swojej siły do tego.
Taeyeon właśnie pokazywała coś Taehyungowi, kiedy podeszła do nich Rim, skradając się.
- BU - krzyknęła Demonowi do ucha.
Brunetka przesunęła się, żeby zrobić jej miejsce, a wtedy centralnie pomiędzy nimi przeleciała złota bransoletka kobiety, która wcześniej wyjątkowo zamaszyście gestykulowała. Szybko poruszający się błyszczący przedmiot natychmiast zainteresował Taehyunga, którego instynkt podpowiadał, żeby go złapać. Niestety, nie udało mu się to, a bransoletka wylądowała na szczycie śnieżnej zaspy znajdującej się z metr-półtora niżej niż taras.
- Ooo - rzucił V, intensywnie wlepiając wzrok w błyszczącą ozdobę.
- Nawet o tym nie myśl - stwierdziła natychmiastowo Taeyeon.
- Fakt, zacząłem o tym myśleć - odpowiedział Taehyung, przechylając się przez barierkę, która podobnie jak na balkonach, nie była zbyt wysoka.
- Siad, V - powiedziała Rim, ciągnąc chłopaka za rękaw kurtki. Zaprowadziła go do stolika, ale ten ciągle wracał do barierki, więc w końcu Taeyeon przy niej stanęła, żeby pilnować, aby ostatni z rodu Kosmitów nie uszkodził się w próbie uratowania bransoletki.
- Hej - przywitał się Minho, podchodząc do brunetki, która zmierzyła go chłodnym spojrzeniem. Na szczęście, zadzwonił telefon Demona, więc bez słowa wyjaśnienia odeszła na bok, odbierając połączenie.
- Mam cię dość, Baekhyun.
- Fajnie. Jest gdzieś V? - zapytała Iwona, na co Tae podała szatynowi swój telefon i usiadła przy Rim.
- Pobrałam Piano Tiles - pochwalił się Aniołek.
- To stare przecież - skomentowała Taeyeon, ale po chwili sama zaczęła grać. I grała aż do momentu, kiedy nie rozległ się hałas od strony, gdzie Kosmita został sam.
- Przepraszam! - krzyknął V, odchodząc jak najdalej od rozbitej doniczki z jakimś marnym kwiatkiem, który właśnie został dobity. - Rozbiłem doniczkę - wytłumaczył Iwonie zainteresowanej nagłym krzykiem.
- Umarł na zawsze - stwierdziła Rim, udając, że płacze.
- Przestanie fotosyntezować - dopowiedziała Tae, obserwując, jak kelner wybiega z restauracji i kieruje się w stronę doniczki ze zmiotką w dłoni.
- Nie będziemy mieli czym oddychać i wszyscy zginiemy.
- A to wszystko przed Taehyunga.
- Byłam pewna, że to właśnie on doprowadzi do końca naszej cywilizacji, ale że zrobi to w taki banalny sposób...
- Zawiódł mnie chłopak.

   Po zjedzeniu dań zamówionych przez Jongina, które w sumie były nawet lubiane przez poszczególne osoby z Wielkiej Czwórki, przyjaciele wyszli na parking, czekając na V, który pobiegł po kluczyki do Subaru Viziv.
- Zróbmy konkurs na najlepszego bałwana - zaproponowała Rim, patrząc na olbrzymie zaspy śniegu znajdujące się za wyznaczonym na parking terenem.
- Taeyeon, mogę zrobić coś głupiego? - zapytał po chwili Jongin, który dotychczas stał z założonymi rękami, spoglądając to na zaspy, to na swoją dziewczynę, która właśnie lepiła ze śniegu jakiegoś zwierzaka.
- Czy to dotyczy mnie? - Brunetka otrzymała w odpowiedzi przeczące pokręcenie głową, więc wzruszyła ramionami, dając do zrozumienia, że jej to nie obchodzi.
- Ehehej, co ty robisz? - zapytała Sangrim, która nagle została przez Kaia podniesiona na rękach jak panna młoda.
- Stwierdzam, że do twarzy ci w tej zaspie - ogłosił Jongin, "wrzucając" Aniołka w śnieg.
- Tobie też! - krzyknęła Rim, ciągnąc go za rękę w ten sposób, że sam zarył twarzą o śnieg.
- Jak będziecie przemoczeni, to was nie wpuszczę do samochodu - zaznaczyła Taeyeon, szukając poparcia w Taehyungu, który właśnie wyszedł z hotelu, ale ten nie mógł przepuścić okazji do zabawy - więc wskoczył w zaspę pomiędzy tarzającymi się w niej przyjaciółmi.
Piękny, donośny odgłos uderzania otwartej dłoni o czoło rozszedł się echem po parkingu.
- Te młodzieńcze wybryki - westchnęła przechodząca w pobliżu starsza pani z rozmarzonym uśmiechem.
- Ratunku! - zawyła Rim, obrzucana przez Kaia śniegiem, ale pomocy się nie doczekała.
- Jak nie jedziemy, to ja idę do środka - stwierdziła Taeyeon chłodno.
- Nie no jedziemy - powiedział natychmiast V, podnosząc się z zaspy.
- A co z naszym konkursem na najlepszego bałwana? - zasmuciła się Sangrim, otrzepując się ze śniegu.
- Wygrałam - stwierdził Demon, pokazując przyjaciółce na Taehyunga, który stanął koło niej.
- Ale... ale moja Krasula!!! - krzyknął Aniołek, rozpaczliwie patrząc na krowę wyrzeźbioną w śniegu.
- Ona będzie tu czekać, jak wrócimy, dżizys krajst... - westchnęła brunetka, siadając na miejscu pasażera w Subaru.
- O, faktycznie. Papa, przepiękna krówko Krasulo! - krzyknęła Rim, energicznie machając swojemu dziełu.
- Trafił swój na swego - westchnął Kai, chcąc usiąść na tylnym siedzeniu razem ze swoją dziewczyną, ale został pociągnięty za kurtkę przez V. - Co chcesz?
- Pizzę, coś gazowanego do picia i żebyś ty prowadził - stwierdził Kosmita, zajmując miejsce obok Sangrim.
- Chamie - warknął Jongin, zasiadając za kierownicą.
- Ta dwójka w tyle? - zdziwiła się Taeyeon.
- Tak, tak, Demonie. Czeka nas długie 36 kilometrów...

- Tak z ciekawości, to czy wszyscy byli już na lodowisku? - zapytała Rim, kiedy Taehyung z Kaiem czekali w kolejce, aby odebrać łyżwy w odpowiednich rozmiarach.
- Ja nie - stwierdził V. - Enyłan els? - zdziwił się, kiedy po jego odpowiedzi wszyscy zamarli.
- Pojechaliśmy na lodowisko z NIM. A w dodatku ON nie potrafi jeździć na łyżwach? - zapytała Tae, podnosząc przerażony wzrok znad zapięcia wypożyczonych łyżew.
- Wyczuwam czyjś zgon - poparł przyjaciółkę Jongin, w końcu otrzymując swój sprzęt. To brzmi tak fachowo B)
- A ja pragnąłbym zaznaczyć, że ON ma na imię Taehyung. Maj nejm yz wi.
- Co cię tak na angielski wzięło - zdziwił się Demon, zdejmując łyżwę po sprawdzeniu, że jest w odpowiednim rozmiarze.
- Yzz - zaakcentowała od razu Sangrim, robiąc to identycznie jak ich nauczycielka angielskiego, z której wszyscy dookoła cisnęli sobie bekę.
- Dęęęs - automatycznie dopowiedział Kai, uśmiechając się do Aniołka z trollfacem.
- Plyz klin de blakbord - zaśmiała się Taeyeon, przypominając sobie kolejną charakterystyczną dla nauczycielki wypowiedź.
- A słyszeliście, jak ona mlaska? - dodał V, powodując ogólny śmiech.
- W ogóle to ostatnio moja grupa miała zastępstwo z taką fajną panią, która puściła nam film o Londynie - powiedziała Taeyeon, kiedy Wielka Czwórka wychodziła z wypożyczalni, kierując się w stronę lodowiska.
- To się nazywa dobre nauczanie - stwierdził Jongin z uznaniem, patrząc pod nogi, żeby nie stanąć na rozwiązanej sznurówce. Nie znalazł powodu, by ją zawiązać.
- Woah, jak mało osób! - ucieszyła się Sangrim, patrząc z uśmiechem na prawie puste lodowisko.
- Zakład, że ten dzieciak prędzej czy później się wyglebi? - zapytał Kai z podejrzanym uśmiechem.
- Taehyung zrobi to szybciej - stwierdziła z pewnością w głosie Taeyeon.
- Zawsze może trzymać się band... - dopowiedział Aniołek, chcąc jakoś obronić V.
     Tylko, że Taehyung nie potrafił trzymać się band. Jongin od razu po wejściu na lód zaczął śmigać przed siebie jakimś zwariowanym zygzakiem, Rim poszła w jego ślady, Taeyeon to w ogóle wybyła gdzieś na drugi kraniec lodowiska, a V… V stał przy bandach, nie potrafiąc zachować równowagi nawet przy podporze.
- Ratunku? – pisnął, kiedy wygiął się za bardzo do tyłu i nie puszczając bandy, przechylił w ten sposób, że niemal dosięgał głową lodu.
- Może ktoś z nas by mu pomógł? – zaproponowała po chwili Sangrim, zrównując się z Kaiem i Taeyeon, którzy zaczęli zastanawiać się, gdzie później zjeść obiad.
- Komu? – zdziwił się brunet, obracając się w kierunku wskazanym przez nią. – A faktycznie, on mówił, że nie potrafi jeździć… - przypomniał sobie chłopak i podjechał na łyżwach do przyjaciela, mając obstawę z obu dziewczyn.
- Heeej – powiedział V, kiedy Jongin pomógł mu się wyprostować. – Nauczyłby mnie ktoś jeździć? – zapytał błagalnie, machając wściekle lewą ręką, żeby ponownie nie odchylić się do tyłu.
JongRim w jednym momencie odwrócili się w stronę Taeyeon, która wcześniej wykręcała za nimi jakiś skomplikowany piruet i spojrzeli na nią znacząco.
- Co? – zdziwił się Demon, podjeżdżając bliżej przyjaciół. Prawie została przy tym stratowana przez chłopca, którego wcześniej widzieli – ku zdziwieniu wszystkich, wcale się nie wyglebił, a wręcz przeciwnie, sunął na lodzie z niespotykaną u dzieci w jego wieku wprawą.
- On cię nauczył jeździć na nartach, ty go naucz na łyżwach – stwierdził Kai, łapiąc Sangrim za dłoń i odjechał z nią na przeciwny koniec lodowiska, mając zamiar nauczyć swoją dziewczynę jazdy do tyłu, o co go już kilkukrotnie zdążyła poprosić.
- Boże, jak ja mam ci wytłumaczyć… - zamyśliła się Taeyeon, patrząc na Taehyunga z zastanowieniem.
- Witam w klubie Osób Umiejących Coś Robić A Niepotrafiących Wytłumaczyć Jak Się To Coś Robi – rzucił szatyn, opierając drugą rękę na bandzie, żeby nie zaliczyć pierwszej gleby na lodowisku. Ta wcześniejsza się nie liczyła – to było tylko utracenie równowagi.
- Trochę przydługa nazwa jak dla klubu – oznajmił Demon, podjeżdżając do bandy obok chłopaka. 
- Nie mam weny na wymyślenie lepszej – wytłumaczył jej V, obracając się tak, żeby stać do brunetki przodem.
- Hmm… Więc po pierwsze, musisz się nauczyć utrzymywania równowagi na łyżwach, czyli postawa… - stwierdziła w końcu Taeyeon, rejestrując kątem oka przepiękny upadek w wykonaniu Jongina. – Wolisz trzymać się bandy czy mnie? – zapytała, odpychając się od podpory i skierowała wzrok na swojego ucznia.
- Ciebie – odpowiedział trochę za szybko V i starał się przyczłapać kilka kroków bliżej dziewczyny, ale skończyło się na natychmiastowym pochyleniu do tyłu i upadku.
Taeyeon westchnęła, czekając, aż przyjaciel podniesie się z lodu. Kiedy już wstał, podała mu ręce, ustawiając się przed nim i pomogła mu przejść, bo jazdą tego się nie dało nazwać, jakiś metr od bandy. V uśmiechnął się, ciesząc się, że to właśnie ona została jego nauczycielką, a nie taki Kai dajmy na przykład. 
- Najpierw obniżasz środek ciężkości – wytłumaczył Demon, puszczając jedną rękę szatyna i zmaterializowała się po jego lewej stronie, cały czas pomagając mu się utrzymać na lodzie. 
Taeyeon pochyliła się w przód, uginając kolana, żeby pokazać chłopakowi, co miała na myśli. V trochę spanikował, obawiając się kolejnego spotkania z nieprzyjemną, zimną powierzchnią lodowiska, ale po kilkunastu sekundach uspokajania go przez dziewczynę, postarał się ustawić tak, jak brunetka mu pokazała.
- Dobrze – pochwaliła go Tae, kiwając z uznaniem głową. – Teraz muszę cię puścić… - dodała, wysuwając dłoń z jego uścisku. Kosmita posłał jej spanikowane spojrzenie, więc stwierdziła, że jeszcze nie był gotowy na wykonanie „kolejnego ćwiczenia” samodzielnie i ponownie złapała go za dłoń. 
- Umiesz chodzić jak pingwin? – zapytała, układając łyżwy w taki sposób, żeby V jak najszybciej załapał, o co chodziło.
- Umiem – odpowiedział szatyn, starając się ustawić nogi w pozycji zaprezentowanej przez przyjaciółkę.
- Teraz wewnętrzną krawędzią płozy odbijasz się od lodu, o tak – pokazała, odjeżdżając na kilka centymetrów od chłopaka, ale nie puszczała jego dłoni. – A zewnętrzną krawędzią robisz taki… ślizg? – zaprezentowała, nie potrafiąc inaczej wytłumaczyć i odjechała na kolejne kilka centymetrów.
- Możesz podjechać bliżej? – poprosił V, szeroko rozkładając ramiona, żeby utrzymać równowagę.
- Yup. O i teraz razem… - rzuciła Tae, pokazując chłopakowi jeszcze raz w bardzo zwolnionym tempie ruch, który wcześniej omówiła. – A jakbyś upadał, to najpierw jedno kolano, później drugie – dodała.
- Tak, bo przecież będę myślał o upadku, zanim to zrobię… - westchnął Taehyung, dla którego jazda na łyżwach w dalszym ciągu pozostawała czarną magią.
- Sarkazm należy do mnie – zaznaczył Demon.

- I co, stary, już ogarniasz? – zapytał Jongin, podjeżdżając do wolniutko sunącego naprzód Kosmity i Taeyeon pilnującej go w razie „W”.
- Nie mam pojęcia. Udawajmy, że tak – powiedział Taehyung, przekładając łyżwy tak, jak jakieś dwie godziny temu zaprezentowała mu brunetka. – Nie podjeżdżaj tak blisko, bo zakłócasz mi przepływ siły równowagi! – krzyknął do najlepszego przyjaciela, który jak gdyby nigdy nic przejechał tuż przed nim. 
- Przepraszam, ja tylko przejeżdżam! – rzuciła Sangrim, pokazując Taeyeon, jak dobrze potrafi już jeździć na łyżwach do tyłu.
Przy okazji niechcący trąciła V, który całkowicie spanikował, chcąc się odsunąć i odchylił się za bardzo nie w tę stronę, co trzeba. Demon szybko zareagował, podając mu dłoń, żeby utrzymał równowagę, ale skończyło się na tym, że Kosmita zamiast się podeprzeć, pociągnął dziewczynę ze sobą na lód.
- O, cześć – wyszeptał V i  z uśmiechem przyglądał się Tae, która próbowała się z niego podnieść.
- Witam, przyjacielu – powiedział Demon, wyraźnie akcentując ostatnie słowo, po podniesieniu się do pozycji klęczącej obok leżącego na lodzie chłopaka.
Taehyung westchnął ciężko i uśmiechnął się ze wzrokiem skierowanym gdzieś w bok, żeby nie pokazać, jak bardzo zraniły go słowa, a tak konkretniej to jedno słowo, wypowiedziane przez Taeyeon.
- Będę miał siniaka na ręce – rzekł ze smutkiem Jongin, kiedy po swoim uderzeniu w bandę przez pewną bardzo uczynną osobę zwaną Aniołkiem, która działała z całkowitą świadomością swoich czynów, podwinął rękaw kurtki, sprawdzając, czy jego kończyna górna żyje.
Brunet zrobił do Sangrim smutną minkę i zaczął jechać na łyżwach w tył, udając, że ma na nią focha.
- Ej, uważaj na V! – krzyknęła szatynka, odpychając się ręką od band.
Kai zrobił gwałtownie skręcił w bok, słysząc ostrzeżenie i mówiąc delikatnie, wyglebił się na lodzie. Niestety, upadł w tak niefortunny sposób, że jego odkryte przedramię zbyt blisko spotkało się z płozą łyżew nadal leżącego V. Brunet syknął z bólu i podniósł się do pozycji siedzącej, oceniając głębokość rany ciętej.
- Auć – skomentowała Sangrim, podjeżdżając bliżej swojego chłopaka, po czym pomogła jemu i Taehyungowi podnieść się z lodu.
- Ty to jednak zdolny jesteś – burknął do Kosmity Jongin, szukając sprawną ręką jakiejś chusteczki w kieszeni. Z pomocą nadszedł Aniołek. 
Kiedy nie masz chusteczki, zgłoś się do Rim. Ona zawsze je ma.
- Hej, ja tu tylko leżałem. Nikt ci się nie kazał nabijać na moje łyżwy – zaznaczył V, z pomocą Taeyeon schodząc z lodu.
- Tak, jak rozciąłeś mi dłoń nożem, to też się na nią nabiłem, co? – rzucił Kim Kontuzjowany Bardzo Jongin, przejmując od Sangrim kolejną chusteczkę po zejściu z lodowiska.
- No, ba! Przecież wtedy kroiłem warzywa, rozmawiałem z Baekhyunem, a ty tak nagle się pojawiasz z krwawiącą dłonią i twierdzisz, że zrobiłem to specjalnie. Koleś, ja cię nawet nie zauważyłem! – Taehyung zaczął wypominać mu stare grzechy.
 W sumie żaden z nich nie potrafił już od kilku dobrych lat dojść do porozumienia, kto wtedy zawinił, ale przypominane to było przy każdym wypadku.
- Macie jakieś plastry lub bandaż w samochodzie, co nie? – zapytał brunet, kiedy w końcu udało mu się z trudem zdjąć łyżwy i zawiązać swoje trapery tak, żeby ich nie pobrudzić krwią.
- Raczej tak, a jak nie, to słuchaj, dziku. Wezmę cię na ręce i poniosę do najbliższego szpitala. Dla zachowania pozorów będziesz jęczał z bólu lub udawał nieprzytomnego, a najlepiej jedno i drugie w tym samym czasie. I dadums! zoperują cię za darmo! – pocieszył go Kosmita, klepiąc przyjaciela po głowie jak psa.
- Ale z ciebie tępa dzida… - westchnął Jongin, patrząc na Taehyunga jak na idiotę. 
- Dobra, Kaju, ogarnij się. Takie rzeczy to ja mogę mówić – obruszyła się Tae, kończąc wiązanie sznurówek swoich bordowych traperów.
- Robicie najazd na szpital bez powodu? Super pomysł! – stwierdziła po chwili Sangrim, wchodząc do wypożyczalni łyżew, żeby oddać sprzęt. 
- Zapłon to ty masz niezły… - podsumował sytuację Demon.

   Wielka Czwórka, łącznie z Kimem Kontuzjowanym Bardzo Jonginem, którego przedramię zostało spryskane sprayem dezynfekującym i zabandażowane, zdecydowała się na późny obiad w wykwintnej restauracji. Budynek momentalnie zdobył serce Taehyunga, który został wyznaczony do prowadzenia samochodu w drodze powrotnej do hotelu. Ściany restauracji były w całości zrobione z kolorowego szkła, przez które były widoczne nowoczesne, podświetlane ledami stoliki. 
- Co zamówić? – zapytał najstarszy chłopak, patrząc po swoich towarzyszach wyczekująco, gdyż kelner właśnie zaczął zbliżać się do ich stolika, a nikt nie przejmował się wybraniem czegoś z Menu. Taehyung zsunął się z krzesła, jakby nie miał kości i zakradł się do kącika dla dzieci, gdzie zaczął przeglądać zadrukowane kartki z różnymi ćwiczeniami i kolorowankami. 
- Sernik – odpowiedziała natychmiastowo Taeyeon, a Sangrim z entuzjazmem pokiwała głową na znak poparcia wyboru swojej najlepszej przyjaciółki.
- Zdecydowanie sernik – rzuciła, odchodząc od stolika, żeby też wybrać sobie coś z kącika dla dzieci.
- Ale że tak na obiad…? – zdziwił się Jongin, ale otrzymawszy od Demona odpowiedź w postaci wzruszenia ramionami, westchnął i zamówił cztery porcje sernika oraz po szklance wód o dziwnych nazwach, które według kelnera pochodziły z pobliskiego uzdrowiska.  – Później nie narzekajcie, jak wszyscy będziecie głodni.
- Kupi się coś w drodze powrotnej do domu – stwierdziła Tae, patrząc z politowaniem to na podekscytowaną swoją kartką Sangrim, to na V trzymającego swoją w górze jak trofeum.
- No i po co wam to? –westchnął brunet, przyglądając się Rim, która właśnie zaczęła rozwiązywać krzyżówkę i Taehyungowi, który gapił się w identyczną. 
- Po co wam dwie takie same krzyżówki? Nie lepiej było wziąć dwie różne? – zdziwiła się Taeyeon, lustrując wzrokiem kelnera, który z prędkością światła niósł w ich kierunku zamówienie.
- Jeszcze mi powiedz, że chciałeś od niej spisać odpowiedzi – roześmiał się Kai, na co V wyszczerzył do niego zęby w uśmiechu i nachylił się nad stolikiem, żeby sprawdzić, co napisał Aniołek.
- Ej, ty tak serio czy dałna masz? – zapytał Demon, patrząc ze zdziwieniem na Kosmitę, który przecież mógł sam uzupełnić krzyżówkę. Jaki w tym problem? Przecież miała obrazki…
- Ma – odpowiedział Jongin, przyciągając do siebie pierwszy talerz z sernikiem, który został położony na stole.
- Nie mam pojęcia, czy to hejt, czy konstruktywna opinia… - stwierdził po chwili Taehyung, patrząc na kelnera wilkiem, ponieważ ten położył talerzyk z ciastem na jego krzyżówce.
- Ej, to takie małe? – zapytała naprawdę głośno Taeyeon, patrząc ze zdziwieniem na swoją porcję sernika. – Za co my tyle płaciliśmy?
- Rim, a co ma być w siódmym? – zadał pytanie V, nie potrafiąc nazwać dziwnego kurczaka na rysunku obok krzyżówki.
- Pingwin – odpowiedziała szatynka, delektując się każdym kawałkiem sernika z równie wielką pasją i zaangażowaniem.
- Pingwiny mają takie dzioby? – zdziwił się Kosmita, marszcząc brwi. – Pingwiny w ogóle mają dzioby?
Ach, ten odgłos uderzania otwartej dłoni o czoło… Tak, tak – facepalm.
- Ale tu nie pasuje słowo „pingwin” – zbulwersował się Taehyung, podsuwając Sangrim pod nos swoją krzyżówkę.
- Boże, nie wierzę, że napisałeś „pigwin” – wyszydziła chłopaka Taeyeon, kiedy Rim patrzyła na niego z miną na granicy śmiechu i powagi.
- Wiecie co, może już skończmy jeść i wracajmy do hotelu… - zaproponował Jongin, wyrywając Kosmicie z dłoni kartkę z ćwiczeniem. 

- Kaju, masz coś do jedzenia? – krzyknął Kosmita, który właśnie przypomniał sobie, że podczas oglądania „Jak wytresować smoka” zostawił w pokoju JongRima swoją ulubioną, szarą bluzę. Stanął przed drzwiami z pięścią przygotowaną do pukania, kiedy usłyszał ten dźwięk, którego nie pomyliłby nigdy z żadnym innym odgłosem.
- Co? Nie! – odkrzyknął Jongin, patrząc na zdezorientowaną Rim z przerażoną miną.
- Jak to nie? Przysięgam, że słyszałem otwieranie paczki chipsów – zaświadczył V, otwierając szeroko drzwi do pokoju pary, ale jedynym co ujrzały jego oczy, była pakująca swoje ubrania do walizki Sangrim oraz Kai zasuwający zamek swojego bagażu. – Sprawdzę – zagroził Taehyung, podpierając rękę na biodrze i prezentując brunetowi zaciętą minę.
- Ja pierpapier no otworzyłem te chipsy. Co w związku z tym? – westchnął Jongin, kradnąc chipsa z paczki leżącej przy nim na panelach.
- Popatrzę, jak jesz – stwierdził Kosmita z uśmiechem, ale już po chwili rzucił się na paczkę chipsów i uciekł z nimi do pokoju swojego i Taeyeon.
- Wiedziałem, że to się tak skończy… - powiedział Kai, z bólem serca wspominając ukradzione jedzenie.

- Co? Już wyjeżdżacie? – PePe patrzył ze zdumieniem na Jongina, który jako najstarszy oddawał mu klucze obu pokoi, wymeldowując się. 
- No tak, w końcu jutro poniedziałek –przypomniał mu oparty o ladę recepcji Taehyung.
- Ale… ale nie możecie! – Choi Minho przenosił zawiedzione spojrzenie z jednego członka załogi na drugiego.
- Czemu niby? – zapytała Taeyeon, opierając się o swoją walizkę.
- Może byśmy się umówili? – wyrzucił z siebie Pan Pokojówka, wychodząc zza recepcji, po czym podszedł do Sangrim bawiącej się zamkiem kurtki.
- Dopiero się poznaliśmy.
Dłoń Jongina zacisnęła się w pięść.
- Ekhem.
- A ty chciałbyś się umówić?
- Ekhem.
- Znasz jakieś inne słowo oprócz „Ekhem”?
- Ekhem.
- Boszze, jesteś kretynem… - skomentowała w końcu Sangrim, patrząc z politowaniem na PePe.
- Ale ja cię kocham! – wypalił Minho. – Taaaaaaak bardzo!! – krzyknął, prezentując to szatynce za pomocą wyprostowanych ramion. Niestety, a może dla niektórych stety, uderzył przy tym Jongina. 
- Słuchaj, koleś – warknął Kai, podchodząc bliżej wyższego chłopaka i złapał go za koszulę, ale Demon pociągnął bruneta za kurtkę, więc puścił pracownika hotelu, żeby nie narobić sobie problemów. – Masz się odjebać od Sangrim, jasne?
- Sangrim? Śliczne imię – przyznał PePe, posyłając szatynce uśmiech.
- Lśniące masz ciuchy – pochwalił Minho Taehyung, stając przy dziewczynach.
- Naprawdę V? Naprawdę? – zbulwersował się Kai, odchodząc od pracownika. – Nie pomagasz.
- Raaar – obruszył się szatyn, biorąc swoją walizkę, po czym skierował się do wyjścia z hotelu.
- To umówimy się? – dopytał Minho, widząc, że pozostała w holu trójka również zbiera się do wyjścia. 
Błysk w oczach Kaia. Dłoń zaciśnięta w pięść. Jej bliskie spotkanie z czyimś nosem – tyle interesujących aspektów, które można byłoby opisać, ale jak długo można rozwodzić się nad sekundą?
- WIEJEMY! - krzyknął, orientując się, że nagle stał się obiektem zainteresowania jednego z pracowników ochrony.

- Naprawdę nie wierzę, że dałeś mu w twarz. - Mimo, że minęła już ponad godzina, odkąd Wielka Czwórka opuściła hotel taehyungowym Subaru, za kierownicą którego zasiadła Sangrim, Taeyeon nadal cisnęła bekę z przyjaciela.
- Następnym razem jak Krystal zacznie z tobą rozmawiać, to dam jej z liścia w twarz - obiecała Rim, z uśmiechem obracając wzrok od autostrady, aby spojrzeć na naburmuszonego Jongina.
- Ha, ha, ha. Naprawdę śmieszne - zaśmiał się sarkastycznie Kai, zakładając ramię na ramię i w ogóle zachowując się jak nastolatka ze zdiagnozowanym Fochusem Pospolitusem. 
- Wyślesz mu chociaż pocztówkę z pozdrowieniami? - zapytał z nadzieją Taehyung, który razem z Taeyeon został zesłany na tylne siedzenia własnego samochodu. Nie to, że narzekał...
- Taaak. Jeszcze podpiszę się jako Nie-Jongin - dopowiedział brunet, głośno wypuszczając powietrze.
- Na pewno nie przejrzy tego sprytnego pseudonimu - rzucił Kosmita, na co Jongin odwrócił się w jego stronę z żądzą mordu wyraźnie odznaczającą się w oczach.
- Zostaw go - Sangrim powstrzymała swojego chłopaka przed uszkodzeniem twarzy przyjaciela.
- Go away, V - westchnął Jongin, wracając do wgapiania się w jakiś punkt za oknem.
- A wiesz, że jak chcesz się dostać do Krainy Kałuż... - Taehyung zaczął męczyć siedzącą obok niego brunetkę.
- Nie chcę dostawać się do Krainy Kałuż - zgasiła jego entuzjazm już na początku Taeyeon.
- ... To musisz przejść koło dwóch wielkich jaszczurek, udając kumającą żabę, a później przejść przez bramę z namalowanym... - kontynuował Kosmita.

- Ej, chłopaki, może któryś by mnie wymienił za kierownicą? - zapytała Sangrim, patrząc z lekkim przerażeniem na deszcz wściekle spadający na przednią szybę Subaru.
- Ciiii, ja tu opowiadam o swoim ideale dziewczyny, nie przeszkadzaj - uciszył ją Taehyung, który w sumie nawijał przez cały czas do siebie, ponieważ Demon przestał go słuchać w momencie, gdy ten zaczął opisywać jezioro w Krainie Kałuż, na którego dnie spały małe dzieci czekające, aż zjawi się ich król. - Tak w sumie to skończyłem... Rim, a jaki jest twój ideał chłopaka? - zapytał Kosmita, opierając podbródek na oparciu fotela siedzącej przed nim dziewczyny.
- Na pewno nie łysy. Bycie łysym to krzywda. No i raczej ktoś bez brody i przesadnych mięśni, bo się tego boję. Mógłby mieć dłuższe włosy, ale nie za długie, takie krótkie, ale nieprzycinane... Hmm... Jak to nazwać? Na pewno nie takie, które spinane są w kucyk, brrr, to okropne. W sumie to kolor obojętny, ale najlepszy byłby brązowy. Kolor oczu też mi raczej obojętny.Okulary raczej nie, bo to zależy od twarzy... Piercing też tak nie do końca. Tatuaże w sumie mogą być, ale nie za dużo. Och! I żeby był wyższy i przynajmniej rok starszy! - zakończyła swój wywód Sangrim.
- Łooo!!! - zawył Demon, który w końcu, od kilku godzin jazdy, miał pole do popisu. - Czyli nie opisywałaś Kaia! - stwierdziła, parskając śmiechem. Kai nie raczył ani słowem skomentować zaistniałej sytuacji.
- A twój ideał? - zapytał Taehyung, opierając się o tylne drzwi, żeby lepiej widzieć Taeyeon.
- Emm... Na pewno ktoś z wzrostem około metr osiemdziesiąt, najlepiej wyższy. Mięśnie mi nie przeszkadzają, ale broda już tak. Rude włosy, ale takie farbowane, z żywym kolorem, to życie. Zajebiste są też blizny na brwiach, ale nie każdemu to pasuje. I prosty nos. - Demon szybko i w miarę konkretnie przedstawił opis wymarzonego chłopaka.
- Rim, uwaga! - wrzasnął Jongin.
Samochód jadący kilkadziesiąt metrów przed Subaru Wielkiej Czwórki wpadł w poślizg i uderzył w auto stojące na poboczu z powodu jakiejś usterki. Sangrim pisnęła, widząc kolejną osobówkę, której kierowca nie miał nad nią kontroli i został zniesiony wprost na pojazd należący do Taehyunga. Dziewczyna odbiła kierownicę w bok, wjeżdżając na przeciwny pas ruchu i na szczęście, udało jej się ominąć miejsce wypadku, zanim na tym samym torze pojawił się kolejny rozpędzony samochód.
- Wiecie co... To może ja poprowadzę przez resztę drogi - zaproponował V, klepiąc po ramieniu Sangrim, która z pewnością zdążyła się zestresować zaistniałą wcześniej sytuacją.
- Ale hej! My cali, samochód nieobity - wszystko jest w porządku - powiedział Jongin, wyciągając się przez fotel, żeby pocałować Aniołka w policzek.
- To teraz proponowałabym dotrzeć do najbliższego zajazdu, zająć jakieś pokoje i przeczekać, aż przestanie padać deszcz - stwierdził Demon, po sprawdzeniu na telefonie, że nie były to jedynie przelotne opady.

Mamy nadzieję, że się spodobało
Mile widziane będą komentarze
Team Sernikoluby

9 komentarzy:

  1. Nah, leniwa jestem, nie chce mi się komentować... Ale jak zobaczyłam, że nie ma żadnego koma, to mi się trochę smutno zrobiło u stwierdziłam, że napiszę XDD
    Ogólnie to z bliżej nieznanego mi powodu wypowiedziane przez Kajusza zdanie: "ale z ciebie tępa dzida" tak mnie rozwaliło, że nadal się z tego śmieję XDDD No i biedny PePe pan dziobak dostał po mordzie. No trudno XDD Lubię Minho, ale jak się przystawiał do Rim, no to już nic nie mówię. Jeszcze tak chamsko przy Kaju, nietrudno było się domyślić efektów XDDD
    No i biedny Tae. R.I.P dla poległych we friendzone XDDD Ciekawe czy kiedyś z niego wyjdzie... XDDD
    No i o co kurczę chodzi z tą wiewiórką? XDDDDDDD
    Pozdrawiam~

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O Boziu, to takie smutne, że ten komentarz został napisany z żalu XDDD Idę skoczyć z dywanu :")
      Nie spodziewałam się, że kogokolwiek cokolwiek rozśmieszyć w tym rozdziale, bo pisałam go bez Rim, a to Rim jest śmieszkiem :") Ale miło mi 😁
      Minho życiem XD Po tych wszystkich dramach z nim nie potrafię go nie lubić XD Ale on mi pasuje na takiego playboya :") Wgl to jak to napisałam, to później oglądałam Hwarang i tam go nazywali playboyem :""")
      Oj zobaczymy co to będzie z tym friendzone 😎😎😎
      Eee... Booo... Jak zaczynałam pisać ten rozdział, to nie wiedziałam co napisać w pole do tytułu posta, więc wpisałam pierwsze co mi przyszło do głowy, a potem stwierdziłam, że nie będę tego zmieniać :")
      Pozdrawiam ;)

      Usuń
    2. Hehehe ciekawy sposób na tytuł XDDD Muszę kiedyś spróbować XDDD ����

      Usuń
  2. Co sobie konkretnie kupiłaś na MovieStarPlanet? Wybacz moją ciekawość, mam nadzieję że Cię to nie urazi ale lubię czytać o zakupach innych :D Poza tym, u mnie również skończyły się ferie, a dokładnie przerwa międzysemestralna, która trwała tylko tydzień :( Mimo wszystko trochę wypoczęłam więc nie ma źle. A tekst jak zawsze bardzo dobry ! Trzymaj tak dalej <3

    Sakurakotoo ❀ ❀ ❀

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, MovieStarPlanet to gra, więc za dużo sobie nie poczytasz o moich zakupach :") Kupiłam po prostu kilka rzeczy z nowego konkursu, które mi się spodobały :")
      Po feriach prawie wszyscy nauczyciele nam organizują sprawdziany :") Więc pracy masa XD
      Dziękuję :)
      Pozdrawiam 😉

      Usuń
  3. hhaha zapłon to ja mam taki sam ;D

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale wystraszyłyście mnie na końcu. Już myślałam, że oni też będą brać udział w wypadku. Jednak dobrze, że się nic nie stało. Mogę spać spokojnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mamy zamiaru jeszcze ich uszkadzać. Jeszcze B)))

      Usuń

Google+ Followers