środa, 20 stycznia 2016

I miss you so much

Hejka :)
Nareszcie zabrałam się za jedno z pierwszych zamówień, które pojawiło się na moim blogu. Czyli w tłumaczeniu: Baekhyun dla Favory. Zamówienie, o ile sobie dobrze przypominam, było na rozdziałowiec, ale wydaje mi się, że z mojego pomysłu wyjdzie jedynie two shot. I dodatkowe wymagania są takie, aby był to "fluff, a pod koniec angst, w którym wszystko się rozwali w jakimś punkcie kulminacyjnym". No, nie powiem, zamówienie bardzo ciekawe. Nie wiem jeszcze, jaki nadam temu tytuł, ale teraz, kiedy jeszcze nie zaczęłam tego pisać, a w głowie mam tylko wstępny pomysł, proponuję tytuł: "I miss you so much"/"Tak bardzo za tobą tęsknię." To jest setni opublikowany post na tym blogu ;)
Pomysł na wprowadzenie (wstęp, czy jak to nazwać) podsunęła mi Hug Monster :) Bardzo dziękuję <3
(I tak jeszcze nie w temacie: Bardzo dziękuję za ok. 950 wyświetleń na "Empty space woven of lost" i chciałabym powitać nową obserwatorkę: Peri XX. Mam nadzieję, że nie będziesz zawiedziona moim blogiem i że zostaniesz tu na dłużej ;) )
Miłego czytania ^^   



Tak agresywne pukanie w drzwi, jakie właśnie stosowałaś obudziłoby nawet niedźwiedzia ze snu zimowego, także nie musiałaś zbyt długo czekać, aż ktoś ci otworzy.
- Suho~! - Rozległ się czyjś zaspany krzyk i dźwięk zbiegania po schodach.
- Czego?! - zapytał wołany chłopak. Po ostrości słów, które wypowiedział, można było bez problemu stwierdzić, że właśnie został obudzony, czego chyba nikt nie lubił.
- Otwórz drzwi! - krzyknęła ponownie osoba, która wcześniej wołała lidera.
- Tao, stoję za tobą, nie musisz się tak wydzierać - stwierdził Junmyeon nad wyraz spokojnie. Byłaś pełna podziwu dla chłopaka, ponieważ ty na jego miejscu, od razu byś okrzyczała Pandę, za to, że cię obudził. Nie. Poprawka - ty w ogóle byś nie wstała.
- Otwórz drzwi - poprosił Zitao najwidoczniej już rozbudzony.
- Jesteś ode mnie wyższy, silniejszy, a w dodatku trenujesz sztuki walki. Dlaczego to ja mam otworzyć drzwi? - zapytał Suho z kpiną w głosie. Rozległ się dźwięk stawiania kroków na posadzce. Po bliskości kroków mogłaś stwierdzić, że stoi tuż przed drzwiami i czeka na odpowiedź. Jakby nie mógł wcześniej otworzyć. Nim tu dotarłaś, zapadły egipskie ciemności i drżałaś z zimna, pocierając ramiona, żeby trochę się rozgrzać. W tym samym czasie z niepokojem rozglądałaś się na boki, bojąc się, że ktoś podejdzie cię od tyłu. Ponownie zapukałaś, tym razem jeszcze silniej.
- Bo się boję. - Odpowiedź Tao była ledwie słyszalna, a kilka sekund po jej wypowiedzeniu obydwoje się roześmiali. Poczułaś ulgę, słysząc, jak w drzwiach przekręca się klucz. Wkrótce były już otwarte, a ciebie owiała fala przyjemnego ciepła dochodzącego z dormu EXO. Jeszcze cieplej zrobiło ci się, gdy wtuliłaś się w brata, ignorując jego zaskoczone spojrzenie. W końcu na pewno nie spodziewał się ujrzeć swojej siostry grubo po północy przed swoim obecnym miejscem zamieszkania.
- SoRi? - zapytał z niedowierzaniem w głosie, przytulając cię do siebie, najsilniej jak mógł. Tak dawno się nie widzieliście...
- Mówiłam ci, że masz na mnie mówić Julia - burknęłaś, odsuwając się od Junmyeona, kiedy zaczął cię przytulać tak mocno, że zaczynało grozić to uduszeniem.
- Dobra. Mniejsza z tym. Co ty tu robisz? - spytał chłopak, prezentując ci swoje białe zęby w pełnej okazałości.
- Kto to? - krzyknął ktoś, ale nie doczekując się odpowiedzi, Xiumin pojawił się w drzwiach. - Cześć, Sori! Później nie dało się wpaść? - zapytał chłopak i uściskał cię na powitanie. - Suho, zamknij drzwi, bo przez ciebie będzie zimno w dormie. - Lider wykonał polecenie najstarszego członka zespołu i gestem zaprosił cię do salonu, gdzie najwidoczniej Chanyeol, Kai i Baekhyun urządzali sobie maraton filmów. Młodsi z wielkim zainteresowaniem wpatrywali się w ekran, nawet nie orientując się, że ktoś przyszedł. Natomiast Baekhyun spał zwinięty w kłębek, opierając głowę na ramieniu Chanyeola. Oparty o regał z półkami stał Tao, z niepokojem ci się przyglądając, gdy tylko weszłaś.
- SoRi? - zapytał zaskoczony po chwili patrzenia na ciebie w pełnym skupieniu. Dość długo nie odwiedzałaś EXO w ich dormie. Mieli za mało czasu na tego typu spotkania, a trasa koncertowa sprawiła, że nawet w weekendy nie było najmniejszych szans na zobaczenie brata i reszty chłopaków.
- Cześć, Tao - przywitałaś się z uśmiechem na twarzy, na co odpowiedział ci tym samym. Chłopak stanął przed telewizorem, co wzbudziło protest Chanyeola i Jongina. Donośny głos tego starszego z dwójki kinomaniaków obudził Baekhyuna, który przetarł oczy uroczo jak kot, po czym trzepnął Elfa w tył głowy, irytując się, że ten przerwał mu sen.
- Chłopaki, spokój! - Xiumin, który słynął z tego, że zawsze uspokajał zdenerwowanych młodzieńców i tym razem bez większych problemów wszedł w swoją rolę. Mimo jego starań Baekhyun dalej warczał na Chanyeola, który odwdzięczał się mu tym samym.
- Baek, mnie też obudzili, a jakoś nie wściekam się po nich jak skończony idiota! - powiedział Suho, wypuszczając cię z objęć i podszedł do chłopaka, kładąc mu dłoń na ramieniu.
- Ale MNIE się nie budzi. A ty, Su... - Baekhyun w końcu odwrócił się w stronę drzwi i zauważył cię. Momentalnie umilkł i spłonął rumieńcem, co zostało nagrodzone śmiechem Chanyeola. Baek nie mógł pozostać mu dłużny i kolejny raz trzepnął młodszego w tył głowy. Musiał się z tym nieźle natrudzić, ponieważ Uszatek był kilkanaście centymetrów wyższy od niego. Obydwaj wyglądali jakby zaraz mieli sobie wydłubać oczy. Odnotowałaś w umyśle, żeby nigdy nie budzić Baekhyuna. Suho zaprowadził cię do swojego pokoju, gdy zorientował się, że piorunujący się wzrokiem chłopcy nie odpuszczą sobie tak łatwo.
- No to... co cię tu sprowadza? - zapytał i usiadł w poprzek łóżka, opierając się plecami o ścianę. Usiadłaś obok niego i podkuliłaś nogi, obejmując je ramionami.
- Rodzice doprowadzają mnie do szału - stwierdziłaś, pierwszy raz w życiu wyrzucając swoje żale na głos.
- Co? Czyli, że ty uciekłaś?! Myślałem, że wracasz z jakiejś imprezy i nie chcesz zostać ukarana. Eh. Z tobą to zawsze są tylko problemy.
- Okey. To ja już pójdę. Nie chcę być dla ciebie kolejnym problemem - powiedziałaś, na wpół warcząc i podniosłaś się z siadu. Chłopak delikatnie pociągnął cię za nadgarstek, nakazując ci usiąść.
- Przepraszam. Nie chciałem, żeby to tak zabrzmiało - przeprosił Junmyeon ze skruszoną miną. Musiał użyć akurat tej, którą gdy tylko widziałaś, miałaś wyrzuty sumienia, że przez ciebie jest smutny. - Co takiego zrobili rodzice, że od nich uciekłaś? - zapytał, ale ty nie chciałaś powiedzieć odpowiedzieć.
- N-nic - wyjąkałaś, wiedząc, że jeśli powiesz mu prawdę, to zrobi mu się naprawdę przykro. Nie mogłaś na to pozwolić. W końcu nie jego winą było to, że spełnił swoje marzenia i został piosenkarzem w zespole, który nagle stał się tak sławny.
- Kłamiesz - stwierdził Suho ze stuprocentową pewnością w głosie. I oczywiście się nie mylił.
- Nie kłamię - zapewniłaś chłopaka, na co spojrzał na ciebie z wyraźną kpiną.
- Tak. To niby czemu tu przyszłaś? - zapytał, spoglądając na ciebie kątem oka, nadal śmiejąc się pod nosem. Zacisnęłaś zęby, zastanawiając się, czy jednak nie popełniłaś błędu, przychodząc do brata. Przecież teraz był światową gwiazdą. Na pewno nie miał czasu na twoje problemy. Niestety, oprócz niego i rodziców nie miałaś nikogo.
- Jun, mam dość rodziców! Przez to, że stałeś się gwiazdą nie mogę wychodzić z domu, bo twierdzą, że "mogę ci zaszkodzić, choćby jednym, źle wypowiedzianym słowem". Nie mam żadnych prawdziwych przyjaciół. Ci, którzy byli nimi nim zadebiutowałeś z EXO, teraz tylko błagają o twój autograf albo o autografy reszty chłopaków. Prawda jest taka, że nie mogę nawet mieć chłopaka, bo rodzice uważają, że wszystko co zrobię, może ci zaszkodzić! Niby jak!? Co jest złego w tym, że chcę mieć przyjaciół, chłopaka i od czasu do czasu wyjść z domu na spotkanie ze znajomymi lub jakąś imprezę!? - Przy ostatnich zdaniach podniosłaś głos i zaczęłaś pociągać nosem. Czułaś ulgę, że wreszcie wyrzuciłaś z siebie wszystko, co miałaś za złe rodzicom, jednocześnie wiedząc, że niestety sprawiasz tym chłopakowi przykrość. Jednak sam chciał poznać prawdę i najwidoczniej nie miał ci za złe, że mu ją wyznałaś, bo przygarnął cię do siebie ramieniem i zamknął w silnym uścisku.
- Ciii... - Uspokajał cię Suho do momentu, aż łzy nie przestały zdobić swoim, znanym chyba wszystkim ludziom na świecie, połyskiem twoich oczu. - Zadzwonię do rodziców, żeby się o ciebie nie martwili, ale wiesz o tym, że w końcu będziesz musiała do nich wrócić? To nie tak, że nie chcę, żebyś ze mną mieszkała, ale sądzę, że menager nie zgodzi się na twój tak długi pobyt tutaj, bo jeszcze fanki zaczęłyby knuć jakieś konspiracje, a wtedy mielibyśmy naprawdę dużo nieprzyjemności z wytwórnią. Poza tym, ostatnio panuje tu trochę napięta atmosfera, bo Sehun...
- Rozumiem - szybko wtrąciłaś, aby przerwać słowotok wydobywający się z ust lidera zespołu i odsunęłaś się od brata, posyłając mu najbardziej szczery uśmiech, na jaki było cię stać. - Dziękuję.
- Jeszcze mi nie dziękuj. Najpierw muszę zadzwonić do rodziców, więc zajmij się czymś przez najbliższą godzinę, bo śmiem twierdzić, że tak łatwo nie odpuszczą i będą chcieli, żebyś z samego rana zjawiła się w domu - przestrzegł cię chłopak, po czym wstał z łóżka i przeciągnął się, zagarniając z szafki nocnej swój telefon komórkowy.
Gdy brat obrócił się w twoją stronę, mimowolnie twój wzrok zarejestrował coś, czego wcześniej nie zauważył, a mianowicie tego, jak bardzo Suho wyglądał na zmęczonego. Mimo, że dawniej miał bardzo bladą cerę, zdecydowanie bledszą niż twoja, teraz wyglądała ona tak, jakby chłopak chorował na jakąś ciężką chorobę, a podkrążone oczy sprawiały wrażenie. jakby nie miał czasu na sen. Chciałaś powiedzieć coś w tym temacie, zapytać go, czy wszystko w porządku i dlaczego prezentuje się tak, jak w obecnej chwili, ale Suho, czując twoje uważne spojrzenie na sobie, uśmiechnął się, pospiesznie obracając się w kierunku drzwi.
- Nie musisz tu na mnie czekać. Może idź pooglądać z Jonginem, Chanyeolem i Baekhyunem jakiś film, bo reszta już śpi, a sama będziesz się nudzić - zaproponował Junmyeon trzymający już dłoń na klamce. Skinęłaś nieznacznie głową i podniosłaś się z łóżka brata, podchodząc do okna i wyglądając przez nie na zewnątrz.
Padał śnieg, jak przystało na niemal każdy, zwyczajny grudzień w Korei Południowej i teraz, nocą, można było dostrzec, jak obficie opada na ziemię w świetle włączonych latarni ulicznych. Niektóre domy były przybrane w świąteczne ozdoby, z których teraz tylko kilka było włączonych ze względu na panującą już od bardzo dawna ciszę nocną. Stałaś przy oknie jeszcze dość długą chwilę, obserwując, jak w kolejnych budynkach gaśnie blask dekoracji, o których w końcu przypomnieli sobie ich zapominalscy właściciele.
Wtedy usłyszałaś dźwięk powiadomienia wydobywający się z twojego telefonu, więc wyjęłaś go z kieszeni, po to, żeby zostać uświadomioną o tym, że ma 7% baterii i niedługo wyłączy się, jeśli nie podepniesz do niego ładowarki. Nagle podniosłaś wzrok znad wyświetlacza, gdyż kątem oka zarejestrowałaś jakiś ruch za oknem. Zmarszczyłaś lekko czoło, gdyż na zewnątrz nie było niczego, oprócz wszechobecnej ciemności rozjaśnianej w niektórych miejscach przez latarnię. Już miałaś odejść od okna, tak na wszelki wypadek, gdyby się okazało, że wcześniej nie miałaś zwidów, tylko to jakiś psychopata ukrył się w ogrodzie, żeby zaatakować dorm EXO nocą, kiedy ponownie zarejestrowałaś ruch. Podeszłaś bliżej okna, przyciskając do szyby czoło i uważnie skanowałaś każdy widoczny z twojej pozycji element na zewnątrz. Właśnie wtedy w świetle latarni ukazała się czyjaś sylwetka.
Chłopak lub mężczyzna szedł pochylony z twarzą ku chodnikowi, miał kaptur naciągnięty na głowę, a dłonie włożone w kieszenie. Był bardzo wysoki i wręcz chorobliwie szczupły, ale zamiast odejść od okna, aby przypadkiem cię nie zauważył, jeszcze bardziej się do niego przybliżyłaś, gdyż skądś kojarzyłaś tę sylwetkę. Jej właściciel lekko się zachwiał i wyciągnął dłonie z kieszeni, żeby utrzymać równowagę, więc stwierdziłaś, że jest pijany i prawdopodobnie nieszkodliwy dla ciebie. Kiedy postanowiłaś odejść od okna i nie przejmować się dłużej tym kimś, na zewnątrz ujrzałaś, jak chłopak potyka się o krawędź trochę wystającej kostki brukowej na chodniku i przewraca się. Mimowolnie syknęłaś, widząc jak łapie się za kostkę i szybko zdejmuje z niej dłonie, bo najprawdopodobniej dotknął właśnie rany, którą otrzymał w pakiecie razem z upadkiem. Chłopak uniósł twarz w kierunku nieba, otwierając usta, jakby w okrzyku bólu, a wraz z uniesieniem głowy spadł mu kaptur i mogłaś ujrzeć znajomą twarz Sehuna. Przez chwilę stałaś w miejscu, zastanawiając się, co masz zrobić, ale gdy dostrzegłaś, jak maknae EXO nie może podnieść się z chodnika i przetrząsa kieszenie najprawdopodobniej w poszukiwaniu telefonu, którego tam nie było, czym prędzej wybiegłaś z pokoju brata.
Zawołałaś chłopaków, którzy byli w salonie i naciągając jak najszybciej na stopy swoje buty, bardzo skrótowo wyjaśniłaś im, czego byłaś świadkiem. Chłopcy przez chwilę wyglądali na oszołomionych z minami, które sugerowały, że zastanawiają się, czy ich nie wrabiasz, ale gdy wybiegłaś z dormu bez kurtki i z irytacją trzasnęłaś drzwiami, cała czwórka rzuciła się w kierunku swoich butów.
- Sehun! Sehun, co ci się stało? - zapytałaś, gdy w ciągu kilkunastu sekund znalazłaś się przy chłopaku i przykucnęłaś obok niego, z niepokojem patrząc to na kostkę starszego od ciebie o dwa lata członka EXO, to na jego twarz.
- Julia? Co ty tu robisz? - zapytał oszołomiony Sehun, a ty odnotowałaś w umyśle, że w końcu ktoś pamiętał o twoim pseudonimie, który wręcz uwielbiałaś. Było to dla ciebie bardzo dziwne, gdyż z całego zespołu, to właśnie najmłodszego nie znałaś prawie w ogóle, bo nigdy nie mieliście czasu porozmawiać ze sobą dłużej, niż wymieniając powitania. - Zresztą nieważne. Mogłabyś zawołać chłopaków? Wydaje mi się, że skręciłem kostkę - jęknął Sehun, próbując się podnieść i tym razem mu się to udało, ale tylko dzięki pomocy Chanyeola i Kaia, którzy najszybciej z czwórki dotarli do swojego przyjaciela.
- Sehun, Sehun, Sehun... - powiedział Baekhyun, który również znalazł się już przy najmłodszym, kręcąc teatralnie głową, a Tao cmoknął z niezadowoleniem, widząc. jak maknae wykrzywił usta w grymasie bólu, gdy tylko jego stopa dotknęła chodnika. - Tyle z tobą problemów... - westchnął Baek, uśmiechając się do swojego przyjaciela, żeby jakoś podnieść go na duchu swoją złośliwością. Tylko, że najwyraźniej jego sposób nie okazał się zadowalający, ponieważ Sehun w ogóle go nie słuchał, skupiając się na tym, aby nie opierać całego swojego ciężaru na Chanyeolu i Kaiu.
- Musimy zawieźć cię do szpitala, Sehun - zarządził Tao, wyjmując z kieszeni spodni jeden z najnowszych modeli telefonów.
- Nie, nie, nie! - zaprotestował maknae, gwałtownie wyrywając się z uścisku dwójki raperów, co zaowocowało jedynie tym, że zachwiał się i z pewnością upadłby, gdyby nie został przytrzymany przez stojącego w pobliżu Baekhyuna. - Jest w porządku. Trochę boli, ale niedługo przestanie, jasne?
- Przyznałeś, że cię boli. Jedziemy do szpitala - stwierdził tryumfująco Tao, który choć nie zawsze to okazywał, traktował EXO jako swoją rodzinę i martwił się, gdy któryś z chłopaków, choćby skaleczył się w palec.
- Nie! Nigdzie z wami nie pojadę! Poza tym, nawet nie mamy czym tam pojechać, więc chyba jednak zostaniemy dzisiaj w domu, chłopaki - uświadomił im z satysfakcją w głosie maknae prowadzony właśnie przez przyjaciół z powrotem do dormu. Tao spojrzał na niego z wyraźnym rozbawieniem i Sehun zmarszczył brwi, widząc, że ten zostaje w tyle za nimi.
- Dobry wieczór. Panie menagerze, bardzo przepraszam, że dzwonię do pana tak późno w nocy, ale potrzebny jest nam transport, ponieważ Sehun przed chwilą... - Jedynie do tego momentu usłyszeli rozmowę towarzyszący rannemu chłopcy i ty, gdyż weszliście właśnie do przedpokoju dormu. 
- Trzeba zawiadomić o tym resztę, bo być może obudzą się, nim wrócimy, a wtedy niepotrzebnie wpadną w panikę - zadecydował Chanyeol, który zamykał właśnie drzwi od dormu, machając wcześniej do maknae EXO-M, aby ten pospieszył się z rozmową. 
- Prędzej urządzą imprezę, świętując, że nie ma nas w mieszkaniu - burknął Baekhyun, kierując się w stronę salonu, aby zostawić tam na stole karteczkę z wiadomością dla reszty chłopaków. Jego słowa sprawiły, że wasze twarze rozjaśniły się w delikatnych uśmiechach, nawet ta Sehuna, który wyglądał, jakby naprawdę nie było mu do śmiechu. 
- Menager będzie za góra dziesięć minut - ogłosił Tao do wszystkich zgromadzonych w przedpokoju, pospiesznie zamykając za sobą drzwi od mieszkania. Gdy tylko stanął obok ciebie, tak, że wasze ramiona delikatnie się o siebie ocierały, zorientował się, że odkąd tylko wszedł do dormu, jest mierzony zezłoszczonym spojrzeniem Sehuna.

~*~

- Na szczęście, kostka nie jest złamana, tylko skręcona. Lepiej będzie, jeśli przez najbliższe dwa tygodnie lub nawet miesiąc nie będzie za bardzo się przemęczał i ważne też, żeby dużo odpoczywał - stwierdził lekarz, wychodząc z gabinetu, którego drzwi już od ponad pół godziny były okupywane przez trójkę chłopaków z EXO, menagerów zespołu oraz oczywiście ciebie. Teraz wszyscy rzuciliście się w kierunku Sehuna, który wydawał się znudzony zaistniałą sytuacją, ale na słowa mężczyzny w podeszłym wieku odwrócił się gwałtownie w jego stronę.
- Czy to konieczne? - zapytał z cieniem przerażenia w głosie i wszyscy mogliście dostrzec jak jego twarz znacznie pobladła.
- Tak, jeśli chcesz wrócić do pełni sił - stwierdził lekarz i zmarszczył lekko brwi, widząc skonsternowanie na waszych twarzach. - Czy jest jakiś problem w związku z tym?
- A co z treningami? - niemal jęknął maknae EXO na co otrzymał nieme upomnienie od jednego z menagerów w postaci krótkiego, lecz stanowczego potrząśnięcia głową na boki.
- Bardzo panu dziękujemy. Będziemy stosować się do pańskich zaleceń - zapewnił uprzejmie drugi z przełożonych zespołu, skłaniając się w ramach podziękowań w stronę lekarza, co też niezwłocznie uczynili wszyscy, biorąc z niego przykład. - Ile płacę za wizytę?
- Nic. Jednak czy mógłbym poprosić o autograf Baekhyuna dla mojej córki? Jest wielką fanką - poprosił mężczyzna, na co Baek z uśmiechem na twarzy podpisał podany mu przez niego świstek papieru, a ty oraz Chanyeol szybko odwróciliście się w kierunku ściany, aby nie parsknąć śmiechem. 

~*~

- Wreszcie jesteście! Nie mogliście mnie powiadomić? Pojechałbym z wami, bo w końcu to ja odpowiadam za zespół. Sehun, wszystko w porządku? - zapytał wyraźnie zmartwiony Junmyeon, gdy tylko pojawiliście się w progach dormu zespołu. Doskoczył do najmłodszego chłopaka, wcześniej zaszczycając cię uśmiechem, który sama nie wiedziałaś, co miał znaczyć. Sehun jednak nie odpowiedział mu i przez chwilę stał w miejscu, po czym wyminął Suho i pokuśtykał do swojego pokoju na piętrze. Jongin pobiegł za nim i nie zajęło mu dużo czasu dogonienie go, a następnie pomógł mu wspiąć się po schodach, trzymając go za ramię.
- Co mu jest? - zapytał Chanyeol, kierując swoje słowa do nikogo konkretnego, ale i tak odpowiedział mu nieco opryskliwie Baekhyun.
- A co ma być? Jakbyś się czuł, gdybyś ty nie mógł przez miesiąc się przemęczać? Wyobrażasz sobie jak on to odczuje? Przecież codziennie zostaje z Kaiem oraz ewentualnie Layem i Xiuminem, aby doskonalić swoje umiejętności taneczne. 
- Nie może brać udziału w treningach? - zapytał Suho, a zmarszczka zmartwienia pojawiła się na jego czole, gdy tylko się o tym dowiedział.
- Przez miesiąc - dodał Tao i nie czekając na reakcję lidera zespołu, cała czwórka skierowała się w stronę swoich łóżek, stwarzając dość żałosne wrażenie, gdyż wszyscy przecierali oczy, a ziewnięcia same wydobywały się z ich ust. Junmyeon najwyraźniej miał ochotę teraz kląć jak wyjątkowo zezłoszczony szewc, ale nie zrobił tego, tylko przygarnął cię do siebie ramieniem.
- Rodzice i menager zgodzili się, ale maksymalnie na miesiąc możesz tu mieszkać. Trochę odpoczniesz od ciągłych zakazów, ale wiedz, że ja również nie będę pozwalał ci na wszystko, jasne? 
- Jasne - odpowiedział, po czym wspólnie zadecydowaliście, że jutro wybierzecie się po twoje rzeczy, a przez miesiąc twoim tymczasowym pokojem będzie wolne teraz pomieszczenie po odejściu Krisa oraz Luhana z zespołu.

~*~

Ze snu obudził cię czyjś... szloch? Zdezorientowana otworzyłaś oczy i podniosłaś się na łokciach, rozglądając po pokoju, ale jedynym, co dostrzegłaś w ciemnościach, były dość wyraźnie zarysowane kontury mebli oraz delikatna poświata księżyca wpadająca przez niezasłonięte okno. Poczekałaś w napięciu jeszcze paręnaście sekund, a nie usłyszawszy ponownie tego dźwięku, uznałaś, że umysł płata ci figle. Ponownie położyłaś głowę na poduszce, jednak nie mogłaś zasnąć, gdyż byłaś pewna, że się nie przesłyszałaś. Po chwili dźwięk powtórzył się i miałaś wrażenie, jakby ktoś właśnie szeptał "Nie". Tym razem wstałaś z łóżka, a zimne powietrze sprawiło, że poczułaś gęsią skórkę na ramionach. Podeszłaś do okna, sama nie wiedząc, co spodziewałaś się zobaczyć. Może jakąś scenę wyjętą rodem ze słynnych horrorów, gdzie jakiś psychopata w masce, ćwiartuje piłą łańcuchową niewinną kobietę i szuka kolejnych ofiar? Widok za oknem jednak mile cię zaskoczył, gdyż w świetle latarni nie był widoczny żaden morderca. Swoją drogą postanowiłaś, że przestaniesz oglądać tyle horrorów, gdyż sprawiały one, że wszędzie domyślałaś się ujrzeć seryjnych zabójców i nie tylko. Jednak nie dawało ci spokoju to, skąd mógł dochodzić szloch, który w dalszym ciągu nie ustawał. Szybko przemierzyłaś drogę od okna do drzwi, po czym otworzyłaś je, wyglądając na pusty i cichy korytarz niknący w ciemnościach. Szloch przycichł, ale nadal wyraźnie go słyszałaś i byłaś już stuprocentowo pewna, że się nie przesłyszałaś. Zerknęłaś ukradkiem na drzwi należące do pokoju swojego brata i Minseoka, które znajdowały się naprzeciwko twojej tymczasowej sypialni, ale stamtąd nie mógł docierać płacz, gdyż Junmyeon nie miał powodów do płaczu, a zobaczyć łzy Xiumina równało się z cudem. Skierowałaś się, więc w stronę drzwi leżących po prawej stronie i słysząc, że niepokojący cię dźwięk nasila się, zgasiłaś światło w swoim pokoju i zapukałaś do pomieszczenia obok.
- NIE! - Głośny krzyk przestraszył cię tak bardzo, że gwałtownie odskoczyłaś od drzwi, uderzając plecami o ścianę za tobą. Spodziewałaś się, że w ułamku sekundy wszyscy chłopcy wybiegną ze swoich pokoi, ale ku twojemu zaskoczeniu, nie pojawił się nawet Tao, o którym doskonale wiedziałaś, że nie potrafi zasnąć głębokim snem od jakiegoś czasu. Nie miałaś zamiaru być wścibska, ani coś w tym stylu, ale niepokoiło cię, że stało się coś złego, więc uchyliłaś drzwi i zapukałaś, pytając, czy możesz wejść. Nawet przez chwilę nie przeszło ci przez myśl, że odkąd Luhan odszedł, Sehun zajmuje jeden z pokoi zupełnie sam.
- Nie możesz. Wszystko jest w porządku - odpowiedział chłopak dziwnie zmienionym głosem, ale wydawał się rozbudzony, więc byłaś skłonna przypuszczać, że właśnie oglądał jakiś film na swoim telefonie lub na laptopie i to stamtąd dobiegały niepokojące cię dźwięki.
- Przepraszam. Wydawało mi się, że coś słyszę, ale nieważne. Dobranoc, Sehun - powiedziałaś, łapiąc za klamkę i gdy już miałaś zamknąć za sobą drzwi, usłyszałaś za sobą niewyraźny szept.
- Julia...
- Hmm? - mruknęłaś, odwracając się w kierunku chłopaka, którego widziałaś dość wyraźnie w świetle księżyca.
Siedział na łóżku w luźnym, białym podkoszulku, a jasne włosy sterczały mu dosłownie na wszystkie strony. Sehun zmierzwił je palcami, doprowadzając, o dziwo, do jeszcze większego stanu nieładu i wyplątał się z kołdry, siadając na niej ze skrzyżowanymi nogami, jednak uważając, żeby nie zranić się w nogę.
- Wiem, że to głupie i nie będę zły, jeśli się nie zgodzisz, a nawet uznam to za normalną reakcję, ale mógłbym cię o coś prosić? - zadał pytanie chłopak, ale najwyraźniej nie oczekiwał odpowiedzi, gdyż zaraz potem, dość dziwne w zaistniałej sytuacji słowa opuściły jego usta. - Mogłabyś o nic nie pytać, tylko po prostu mnie przytulić?
Nic nie mogłaś poradzić na to, że lekko zmarszczyłaś brwi, zdezorientowana tą nietypową prośbą, ale w kilku krokach pokonałaś odległość między drzwiami, a jego łóżkiem, chyba cudem nie natrafiając na żadną przeszkodę. Trochę niepewnie przysiadłaś na skraju mebla zaraz obok Sehuna i wsuwając dłonie pod ramiona chłopaka, przytuliłaś się do niego. Po chwili wasza pozycja zmieniła się za sprawą rapera i siedziałaś przed nim z plecami dociśniętymi do jego klatki piersiowej, a maknae EXO obejmował cię w pasie z głową położoną na twoim ramieniu. Przez długi moment siedziałaś bardzo spięta, ale już po około minucie siedzenia w ciszy, bez większego skrępowania oparłaś się o chłopaka. Nie miałaś pojęcia, po co Sehun poprosił cię o przytulenie, ale już po chwili wiedziałaś, o co chodzi. Ponieważ kiedy opuszczałaś pokój chłopaka, obróciłaś się, słysząc jego ciche "Dziękuję" i w świetle księżyca dostrzegłaś jego lśniące od łez policzki.

~*~

Następnego dnia poszłaś razem ze swoim bratem oraz Baekhyunem i Chanyeolem, którzy koniecznie chcieli opuścić dorm, do swojego domu, aby wziąć ze sobą trochę ubrań i podręczniki oraz zeszyty na następne trzy dni do szkoły. Więcej książek nie musiałaś zabierać ze sobą, ponieważ ostatnie zajęcia odbywały się w środę, a przez następne dwa tygodnie trwały ferie zimowe, które w tej części Korei Południowej zaczynały się wyjątkowo najwcześniej. W połowie drogi Baekhyun zdjął z głowy swoją czapkę, nagle orientując się, że ty nie zabrałaś swojej i założył ci ją. Nie miałaś nic przeciwko, mimo to, że była na ciebie trochę za duża i niekiedy opadała ci na oczy, zasłaniając widok. Podziękowałaś chłopakowi i wymieniliście się uśmiechami, przez co Baek podczas reszty drogi wyglądał na niezwykle zadowolonego z siebie.
Dziękowałaś losowi za to, że Chanyeol i jego najlepszy przyjaciel poszli z wami, ponieważ dzięki temu uniknęłaś niezręcznej rozmowy z rodzicami i podczas gdy oni w najlepsze rozprawiali sobie z twoimi rodzicami, ty razem z Junmyeonem spakowaliście do znalezionej w odmętach szafy torby treningowej pierwsze ubrania, jakie wpadły w wasze ręce. Kiedy Suho męczył się z zamkiem błyskawicznym przedmiotu, ty pospiesznie upchnęłaś w swoim czarno-białym plecaku w paski potrzebne podręczniki i zeszyty. W wyniku czego stał się on niemal nie do podniesienia, ale na szczęście byłaś z bratem, który od razu zaproponował, że jednak to on go poniesie, a tobie w udziale przypadła dużo lżejsza torba z ubraniami. Gdy tylko zeszliście po schodach, wyszłaś z domu, jak najszybciej mogłaś, wcześniej żegnając się z rodzicami, którzy wyglądali na zawiedzionych, że z nimi nie porozmawiałaś. Junmyeon nie został w mieszkaniu dłużej niż ty, ale Baekhyun i Chanyeol (a w szczególności ten drugi) wzbraniali się przed opuszczeniem domu twoich rodziców, gdyż ci poczęstowali ich gorącą czekoladą. W końcu Suho prawie siłą wyciągnął ich na zewnątrz, kiedy dwójka łakomczuchów serdecznie dziękowała waszej mamie i wspominała, że ma ogromny talent do przyrządzania gorącej czekolady.

- Chodźmy na bubble tea! - poprosił Chanyeol, gdy szliście inną drogą niż na początku i właśnie mijaliście knajpkę sprzedającą ulubiony napój większości chłopaków z EXO. 
- Jest tak zimno, a ty jeszcze chciałbyś bubble tea? - zapytał Junmyeon jedynie z nutką zdziwienia w głosie, gdyż ze strony Uszatka i Baekhyuna słyszał już gorsze pomysły.
- Kiedy wejdziemy do środka, to będzie nam ciepło - zaoponował Baekhyun, któremu najwidoczniej był na rękę postój, gdyż niósł torbę z twoimi ubraniami, o niesienie której wręcz się z tobą kłócił, gdy tylko opuściliście dom.
- Ehh... - westchnął jedynie lider zespołu, na co Chanyeol najwidoczniej uznał, że jego pomysł został zaaprobowany i podbiegł do sprzedawczyni, zamawiając bubble tea o smaku białej brzoskwini dla siebie, o smaku mango dla Junmyeona i truskawkowe dla Baekhyuna, po czym odwrócił się w twoją stronę, pytając, jaki smak ty byś chciała. Wybrałaś ten sam, co główny wokalista EXO-K i przez chwilę czekaliście na swoje napoje w zupełnej ciszy, delektując się ciepłem w pomieszczeniu, ale wtedy rozległ się dźwięk informujący o tym, że ktoś dostał SMSa i Chanyeol wyciągnął z kieszeni swój telefon, pospiesznie komuś odpisując. Kiedy plastikowe kubki z napojami dotarły już do dłoni prawowitych właścicieli, raper schował do kieszeni kurtki smartphone'a.
- Chłopaki też zażądali bubble tea - powiedział Chanyeol, kiedy Baekhyun przekazał mu jego brzoskwiniowy napój i podczas gdy on pociągnął przez rurkę łyk napoju, wszyscy wytrzeszczyliście na niego oczy.
- Niby jak mamy im przetransportować siedem kubków, nie licząc tych, które będziemy musieli nieść dla siebie? Jesteśmy dopiero w jednej trzeciej drogi do domu - zapytał zdumiony do granic możliwości Junmyeon, a ty i Baekhyun gorliwie pokręciliście głowami na znak, że jest to niemożliwe. 
- Dlatego zaraz będą tu Kyungsoo i Jongin, aby nam pomóc. 
- Tym to się serio nudzi - westchnął Baekhyun, patrząc jak Chanyeol pokazuje sprzedawczyni wyświetlacz telefonu z SMSem, w którym było napisane, jakie bubble tea życzą sobie chłopaki. Kobieta szybko spisała sobie na kolorową karteczkę rodzaje napoi, które musi przygotować i szybko za to się zabrała. Junmyeon wyjął swój portfel i ze skupioną miną obliczył, ile musi zapłacić, a tymczasem ty i Baekhyun wyszliście przed knajpkę, oczekując na D.O i Kaia. Przez kilka minut staliście w kompletnej ciszy, sącząc przez czerwonawe słomki swoje napoje i coraz bardziej marzliście. Gdy chłopak wypił swoje bubble tea poczekał, aż ty również skończysz i wszedł do knajpki, wyrzucając kubki do kosza na śmieci. Nie było go dłużej, niż się spodziewałaś, więc zaczęłaś przypuszczać, że ten wdał się w rozmowę ze swoim najlepszym przyjacielem. Właśnie wtedy rozpromieniony chłopak pojawił się w drzwiach, śmiejąc się pod nosem. Chyba właśnie to było powodem, przez który nie zwrócił uwagi na próg i potknął się, niemal na ciebie wpadając. 
- Wow. Już wiem, dlaczego tak usilnie chciałeś wyjść razem z Julią. Baek, może źle to odbieram, ale ty ewidentnie na nią lecisz - wykrztusił gdzieś między parsknięciami śmiechem Jongin, do którego od razu dołączył Kyungsoo, któremu łzy zebrały się w kącikach oczu. Jedynie Baekhyunowi nie było do śmiechu, tylko spłonął rumieńcem i wyglądał, jakby nie mógł wymyślić na szybko żadnej riposty, która starłaby Kaiowi ten przygłupi uśmieszek z twarzy. Gdy nowo przybyła dwójka trochę się uspokoiła, weszliście razem do knajpki, gdzie gotowe napoje czekały, aż w końcu ktoś je stamtąd weźmie. Chanyeol siedział na jednym z wysokich krzesełek przy ladzie i w cukrze rozsypanym tam celowo przez siebie kreślił koślawe serduszka, uśmiechając się do może siedemnastoletniej dziewczyny, która stała obok sprzedawczyni bubble tea. Baekhyun widząc to, zrobił minę, jakby z ogromnym wysiłkiem starał się nie roześmiać, co oczywiście zrobił, gdy jej oczy zrobiły się wielkie, kiedy przez drzwi przeszedł Jongin i momentalnie straciła zainteresowanie Uszatkiem, wpatrując się w Kaia jak w obrazek. Chłopak widząc to, mimowolnie podniósł kącik ust, prezentując swój uwodzicielski uśmiech, ale wtedy Chanyeol obrócił się w jego stronę i spojrzał na niego tak smutnym spojrzeniem, że tancerz stanął za tobą i objął cię ramionami w talii, na co zamarłaś, ale szybko zrozumiałaś, że to tylko gra. Efekt był zadowalający dla Elfa, ponieważ odzyskał zainteresowanie dziewczyny za ladą i szybko poprosił ją o swój numer telefonu, co tamta uczyniła z wyraźnym entuzjazmem.. Każdy zgarnął z lady tyle kubków, ile tylko zdołał unieść i wyszliście z knajpki odprowadzani przyjaznym uśmiechem sprzedawczyni. Na odchodnym Chanyeol odwrócił się w stronę siedemnastolatki i pomachał jej, co zostało mu wynagrodzone posłaniem mu całusa przez dziewczynę.
- Umówię się z nią jeszcze w tym tygodniu - stwierdził Uszatek, patrząc na turkusową karteczkę z numerem, którą dostał od dziewczyny.
- Po pierwsze: Muszę zniszczyć twoje marzenia, ale gdyby nie to, że Kai udał zajętego, ta dziewczyna już dawno flirtowałaby z nim, a nie z tobą. Po drugie: Nie znasz jej imienia. Po trzecie: Jeśli już na ciebie leci, to tylko z powodu twojego wyglądu. - Prosto z mostu przyznał Baekhyun i ignorując oburzone spojrzenie swojego najlepszego przyjaciela, szybko przyspieszył kroku, zrównując się z tobą, aby nie zostać uderzonym przez Chanyeola.
- Po pierwsze: Kai jest dobrym przyjacielem i w przeciwieństwie do ciebie mi pomógł, co ci kiedyś przypomnę, gdy będziesz mnie potrzebował. Po drugie: Nazywa się Im Yoona, a ty jak nie wiesz, to się głupio nie odzywaj. Po trzecie: No i co z tego? Jak się poznamy lepiej, to zakocha się też w mojej genialnej osobowości - stwierdził z pewnością siebie, ale zarazem wyrzutem w głosie skierowanym w stronę Baekhyuna i również przyspieszył kroku, zrównując się z wami.
- Po pierwsze: Niby czemu miałbym cię potrzebować? Po drugie: Dobrze cię znam i choć jestem wredny, to i tak mnie uwielbiasz, co wskazuje na to, że bez najmniejszego zawahania się, byś mi pomógł. Po trzecie: Ta dziewczyna wyglądała jak jedna z tych, które mają na twarzy więcej tapety niż skóry. Po czwarte: Wyglądała na dużo młodszą niż ty. Po piąte: Nie zadzwonisz do niej, bo na sto procent stchórzysz. Po szóste: Nie wymądrzaj się, idioto, bo nie wiesz, czy się w tobie zakocha. - Dalej przekomarzał się z nim Baek, a gdy spojrzałaś na niego kątem oka, ledwie hamując śmiech, ujrzałaś, że on sam również jest z siebie niesłychanie zadowolony, a tej rozmowy nie traktuje na poważnie. Wyglądał jak całkowite przeciwieństwo Chanyeola, który szedł obok niego wyraźnie naburmuszony i patrzył na swojego najlepszego przyjaciela z wyrzutem, co paręnaście sekund zerkając na karteczkę z numerem dziewczyny.
- Po pierwsze: Nie powiem, po co, bo byś mnie za to zabił. Po drugie: Wmawiaj to sobie dalej. Po trzecie: Sam nie jesteś lepszy z tym swoim eyelinerem. Po czwarte: Ma 25 lat. Po piąte: Żebyś wiedział, ze nie stchórzę. Po szóste: Nie irytuj mnie - burknął Chanyeol.
- Po pierwsze: Baekhyun, jesteś idiotą. Po drugie: Chanyeol, jesteś idiotą. Po trzecie: Jeszcze raz, któryś zacznie wypowiedź zaczynającą się od tych idiotycznych wyliczań, to nie ręczę za siebie. - powiedziałaś, kończąc "kłótnię" chłopaków i szybko przyspieszyłaś kroku, widząc, że obydwoje otwierają usta, aby jakoś ci odpowiedzieć.
____________________
Nie jest ucięte w jakimś wkurzającym momencie, bo chciałam w końcu coś opublikować, a za drugą część biorę się już w tym momencie, żeby udało mi się jak najwięcej napisać na tych feriach ;)

A teraz najważniejsza na chwilę obecną informacja:
Od dnia dzisiejszego zostają zawieszone wszystkie moje opowiadania na tym blogu. (WSZYSTKIE ZOSTANĄ DOKOŃCZONE, ALE NIE W NAJBLIŻSZYM CZASIE) Jeśli ktoś chciałby jeszcze coś zamówić, ale nie może się zdobyć na to, to polecam zrobić to już teraz, ponieważ po zrealizowaniu wszystkich zamówień najprawdopodobniej "BTS - my life" nie będzie nosił już tej nazwy (tymczasowo oczywiście), a szablony będą dopasowane do długich opowiadań (bo dla mnie 10-15 rozdziałów to dużo). Po napisaniu tych opowiadań (planuję takie dwa, a co z tego wyjdzie to już wola Boża) mogę wrócić do pisania scenariuszy i na zamówienia, jeśli tylko będziecie chcieć. Także: Chcesz, żebym coś dla Ciebie napisała? Teraz albo za długi obszar czasu. 

Mam nadzieję, że się spodobało
Czekam na opinie i komentarze
Taeyeon <3

2 komentarze:

Google+ Followers