środa, 14 września 2016

HM #1 Stalker za każdym rogiem [2/2]

Hejka :)
Taeyeon: Druga część pierwszej części HM (Nie zaprzeczycie, że brzmi to zajebiście B))). ) wita wszystkich. Teraz chyba muszę napisać coś, o czego napisaniu zapewne Rim nie pomyśli... Także:
Owszem, rozpatrywałyśmy dość długo propozycję Neko o podzieleniu na połowy każdego rozdziału. Wymienianie tych wszystkich plusów i minusów zrobienia tego na przerwie... Bezcenne XD Ale w końcu doszłyśmy do wniosku, że dzielenie każdego rozdziału nie ma sensu. Już lepiej byłoby udawać, że te części wcale nie zostały podzielone i dawać rozdziałom po prostu inne tytuły. Jednak nie zrobimy tego, bo wyszłoby około 60 rozdziałów (Nie żartuję.), więc zostaniemy przy początkowym układzie.
Także... Jak tam mija rok szkolny? Należycie do osób, które nie mogą spać po nocach, bo się zastanawiają, czy pingwiny mają kolana B)?
Sangrim: To bardzo ciekawe pytanie xD Bo tak właściwie to pingwiny chyba się nie zginają i nie klęczą, co by wskazywało na to, że tych kolan nie mają. Ale wszyscy mamy kolana xD No może z wyjątkiem węży, bo to to nawet nóg nie ma. I z wyjątkiem ślimaków, i ryb, i delfinów,... Zostańmy może przy tym, że pingwiny mają kolana, bo kolana są fajne B) Tak właściwie to myślałam o tym, co Tae wypisała (barszo piknie), ale spóźniłam się troszkę z napisaniem adnotacji xD Taaaaaak... No więc bez przedłużania - życzę miłego czytania B) I mądrych rozkmin o kolanach pingwinów B)



Hug Me | Stalker za każdym rogiem [2/2] | 4.038 słów

     Podczas gdy Kai dostawał ochrzan od jego "ulubionej" sprzątaczki za rzucanie śmieciami po stołówce, reszta grupy siedziała i kończyła dopijać swoje napoje. Najwidoczniej kobieta źle spała, bo zaczęła robić dość dużo zamieszania. A może po prostu ucieszyła się na widok swojego "ulubieńca"? Kobieta, która swoją drogą już dawno powinna iść na emeryturę, zaczęła żywo gestykulować rękami i krzyczeć na całe pomieszczenie, zwracając tym uwagę przyjaciół chłopaka. Stwierdził, że dzisiaj będzie „Dzień Dobroci dla upierdliwych Sprzątaczek” i dla spokoju po prostu wyrzuci tę puszkę. W drodze powrotnej słysząc ciche śmiechy dochodzące od strony wspólnego stolika, spuścił głowę i uśmiechnął się sztucznie, a następnie usiadł z powrotem na swoje miejsce.
- Ona cię traktuje jak własne dziecko – odezwała się do niego Taeyeon z nieszczerym wyrazem wzruszenia. – Powinieneś to docenić. Czy nie widzisz, jak bardzo ona cię uwielbia?
Jongin uśmiechnął się do niej krzywo i podrapał się po głowie. Nic nie odpowiedział. Grupa zareagowała na to śmiechem. Sehun poklepał go po ramieniu, ledwo wstrzymując się od uśmiechu, jednocześnie kiwając głową i przymykając oczy.
- Rano mówiłeś, że się pogubiłeś z salami - odezwał się do Sehuna Kai, próbując zapomnieć o szydzącym z niego Demonie. - Może chcesz, byśmy cię oprowadzili?
- Emmm... - Zamyślił się, ale potem odezwał się, kierując wzrok na Taeyeon. - W sumie nie miałbym nic przeciwko.
- I tak potem zapomni, w której sali mamy jaką lekcję - stwierdził szorstko V, bardzo dziwiąc wszystkich swoim tonem, a szczególnie Demona.
Sehun otworzył zdziwiony usta i popatrzył na V ze zniesmaczoną miną. To ciekawe, że ktoś w jednym momencie potrafi odwrócić czyjś humor o 180 stopni.
- Jeśli ty się jeszcze nie zgubiłeś, to na pewno on też się nie zgubi - powiedział Demon, mimo wszystko bardziej zainteresowany swoim napojem niż problemem Sehuna z odnalezieniem się. - Przecież zawsze może chodzić za naszą klasą.
V oparł się o krzesło i wychylił głowę za oparcie, udając, że wcale nie dostał mentalnego kopniaka. Rim spojrzała na zegarek.
- Za kilka minut lekcja – stwierdziła, po czym schowała telefon do kieszeni i zaczęła zbierać tace oraz śmieci ze stołu. – Trzeba to ogarnąć.
- Pomogę ci – odezwał się V i również zabrał się za sprzątanie, chcąc opuścić miejsce, gdzie jego duma, jak stwierdził, została urażona.
- To może po lekcjach? – spytał Kai Sehuna.
- A nie idziemy po lekcjach do galerii? – odezwała się Taeyeon, która dopiero co skończyła dopijać swój napój. – Chyba, że się rozmyśliliście?
- Nie, nie – zaprzeczył Jongin. – Przecież to nie potrwa długo. Na pewno nie zamkną nam galerii do tego czasu.
Nowy uczeń zamyślił się.
- No, więc decyduj się, bo całego dnia nie mamy – zwróciła się do niego Tae.
- Dobrze. – Rozłożył ręce z lekkim pół-uśmiechem, a następnie położył je na kolanach.
Może rozmawialiby dłużej, gdyby nie to, że wielkimi krokami zbliżał się dzwonek na lekcję fizyki z chyba najbardziej wymagającym i najbardziej wrednym nauczycielem-zgredem.

Nie ważne czy to koniec, środek czy początek roku szkolnego - każdy uczeń, ten pilny i ten trochę mniej zainteresowany nauką, będzie wyczekiwał końca lekcji. Cała klasa 3b zaczęła składać swoje rzeczy i schodzić do szatni. Grono tych „najfajniejszych z najfajniejszych” zeszło schodami na dół i stanęli obok szatni, gdzie miał czekać Sehun.
- Zaczynamy zwiedzanie. - Uniósł rękę V i ze znudzoną miną udawał, że krzyczy – Yay…
- Kupiłeś pan bilet? – spytała z uśmiechem Rim.
- Bo chamów chcących korzystać z naszych usług za darmo nie oprowadzamy – dokończyła z uśmiechem Taeyeon.
Hun uśmiechnął się. Dziewczyna miała charakter, co mu się podobało.
- Do szatni raczej trafiłeś, dlatego ją pominiemy. Chyba, że chcesz ją oglądać z bliska – odezwał się przewodnik wycieczki, Kai, wskazując na pomieszczenie. – Więc to jest szatnia.
- Tak właściwie to w niej nie byłem – przyznał się Sehun i widząc zdziwione miny nowych znajomych, postanowił wytłumaczyć. – Nie brałem butów na przebranie.
     Wszyscy pokręcili głowami i coś pomruczeli pod nosami, i ruszyli dalej. Weszli na obszerny hol, w którym zazwyczaj kręciło się najwięcej nauczycieli. Przechodząc tędy, krótko objaśniono nowemu, co można robić, a czego raczej unikać. Następnie udali się w korytarz, gdzie znajdowały się drzwi od sal klas pierwszych, potem w strefę klas drugich i na kolejne piętro – królestwo trzecioklasistów. Teraz przyszedł czas na stołówkę. W sumie byli już w niej, ale nie zaszkodziłoby zapoznać uczestnika wycieczki ze szkolną legendą. Podeszli do stojącego w kącie samotnego krzesła.
- To jest krzesło średniowiecznego Korsarza Joe – powiedział strasznym głosem Jongin, stając koło krzesła. – W naszej szkole przyjęło się, że tego krzesła się nie dotyka, nie przestawia, a już tym bardziej nie siada się na nim.
- Jeśli ktoś dotknie lub usiądzie na jego krześle, to zjedzą go kanibale działający na jego usługach – szepnął stojący na uboczu V.
- Korsarz Joe? – spytał Sehun. – Nie brzmi prawdziwie.
- Wszyscy wiedzą, że nigdy nie istniał, ale nowym zawsze się wmawia, że jednak żył naprawdę – zaczęła tłumaczyć Tae. – Także myśl sobie, co chcesz.
     Sehun już chciał coś odpowiedzieć, gdy nagle dostał czymś w plecy. Jego zamachowcem był czający się od dłuższej chwili z plastikową tacą V. Zamachowiec pchnął go niebieską tacą wprost na krzesło. Ofiara Taehyunga opadła na krzesło, a potem zsunęła się z niego na podłogę. Demon wyrwał tacę z rąk V.
- Tobie już całkiem padło na mózg? – wrzasnęła, po czym uderzyła V po głowie tacą. – Czy mózgu już w ogóle nie masz?
     Chłopak zrobił minę zbitego szczeniaczka i chwycił się za głowę, patrząc Demonowi prosto w oczy. Jednak po chwili odszedł na bok z wrednym uśmieszkiem. Tymczasem Rim spodobały się tace, a w szczególności to, co można nimi robić. Zakradła się w miejsce, gdzie trzymano tace i wzięła sobie jedną.
- Coś ci się dzisiaj dzieje – zaśmiał się Kai. – Dobra, idzi… Au!
     Tym razem on oberwał po ramieniu. Obrócił się w bok, gdzie stała oczywiście Rim. Mały Troll również dzierżył w dłoni tacę. Następny atak padł z drugiej strony. Psychopata powrócił z kolejną tacą i wraz z Rim zaczął dźgać i trącać przewodnika. Kai uśmiechnął się i chwycił dwójkę dłońmi za czoła, następnie odpychając ich od siebie. Stojący z boku Sehun i Taeyeon mogli tylko stać i z zamyślonymi minami patrzeć na to wszystko. Atakowany Kai spróbował zrobić unik przed ciosem Sangrim, lecz mu się nie udało. Właśnie się schylał, gdy ta chciała go lekko uderzyć w ramię, a ponieważ był nie dość szybki, dostał tacą w ucho. Chwilę poklęczał na podłodze, czym trochę przestraszył przyjaciół, a następnie obrócił się do swojej dziewczyny i spojrzał na nią złowrogo.
- Nie żyjesz już! – Zaraz wstał i zawołał ze śmiechem.
Wyrwał tacę Taehyungowi i zaczął gonić Aniołka. Ta upuściła na podłogę swoją broń i zaczęła biec między stołami, wrzeszcząc jak obdzierana z piór papuga.
- Kobiety się nawet kwiatkiem nie bije! – krzyknęła przez ramię i schowała głowę między ręce.
- Jak chcesz to możesz od razu dostać doniczką! – odpowiedział jej, próbując wyrobić się na zakręcie.
     Szanse były dość wyrównane. Sangrim może była zwinniejsza, ale Jongin był zdecydowanie szybszy. Demon oparł się o ścianę i zrobił minę, jakby miał się zaraz rozpłakać. Przyłożyła głowę do ściany i strzeliła już dziesiątego face palma w ciągu połowy dnia. Pewnie by tak stała, gdyby nikt nie szarpnął jej za ramię.
- Ratuj mnie – zaskomlała jej przyjaciółka i schowała się za plecami Tae. – On mnie bije!
     Kai momentalnie wyhamował przed Demonem i próbował dostać się do Rim od boku, jednak ta obracała Taeyeon niczym swoją tarczą. Chłopak machał tacą na wszystkie możliwe strony. Znudzona Taeyeon odebrała mu to niebezpieczne narzędzie i przystawiła mu do szyi jak ostry miecz.
- Uderz mnie, a dostaniesz taki wpiesdół, że będziesz miał problem z pozbieraniem swoich dwóch sylab – zagroziła mu, trzymając tacę z dumą, a następnie zwróciła się do jej najlepszej przyjaciółki. – A ty jak zaraz nie przestaniesz stać za moimi plecami, to też oberwiesz.
„Dzieci” stanęły koło siebie i wymieniły się naciąganie smutnymi spojrzeniami.
- Jesteś chyba opiekunką waszej wesołej paczki – stwierdził Sehun.
- Chyba prędzej pracownikiem Rezerwatu Ochrony Idiotów – odpowiedziała z uśmiechem i pchnęła V, by się ruszył i nie zachodził jej drogi. – Została nam jeszcze hala. Prowadź, Kai.

W końcu grupa dotarła do centrum handlowego. Była mniej więcej piętnasta. Może byliby tam wcześniej, ale musieli dojść tam na nogach. Przynajmniej nie będą musieli szukać auta na parkingu podziemnym. Gdy skończą się tułać po sklepach, miał po nich przyjechać Baekhyun i zabrać do domu.
- Więc, gdzie idziemy najpierw? – spytała Sangrim zaraz po wejściu do galerii.
- Do bankomatu – powiedział Sehun, patrząc w swój pusty portfel.
- Nie masz hajsu? – spytał V, przyglądając się mu uważnie.
- Nie wziąłem ze sobą, a jakbyś nie zauważył, nie byłem w domu – odpowiedział mu, wyjmując kartę i skręcając w stronę najbliższego automatu.
     Reszta nie miała jakichś innych planów na ten czas, dlatego wszyscy poszli za nim. Jego Tae stanął koło automatu do hazardu i z zainteresowaniem obserwował mieniące się na wszystkie kolory guziki. Z ciekawości nacisnął jeden, potem dwa, następnie trzy, a potem wciskał wszystkie po kolei w niesamowicie szybkim tempie. Najwidoczniej postanowił zająć się samym sobą.
- To masz tu gdzieś dom? – spytała Jej Tae Sehuna.
- Nie do końca – powiedział, wsuwając kartę do bankomatu. – Mieszkam chwilowo w hotelu.
- Blisko szkoły? – dopytywała.
- W Hotelu Yanggakdo – odpowiedział Hun, zanim bankomat wydał mu pieniądze.
- To nawet blisko naszego mieszkania – stwierdził Kai, kończąc porządkować swój portfel. – Jesteś tak praktycznie naszym sąsiadem.
- Muszę iść gdzieś na piętro – powiedział Sehun, wskazując na ruchome schody. – Poczekam na górze.
Wszyscy pokiwali głowami. Po tym ruszył szybkim krokiem we wskazanym kierunku.
- Patrzcie tam! – odezwała się Sangrim, wskazując palcem na pewien sklep, na co nawet V się odwrócił od maszyny.
- No, sklep z kapeluszami – powiedziała jej najlepsza przyjaciółka, próbując zrozumieć, co ją tak podekscytowało.
       Rim z uśmiechem przekopytkowała na drugą stronę korytarza i zdjęła z manekina kapelusz-pandę. Dziecięcy kapelusik dziwnie na niej wyglądał, ale nie przeszkadzało jej to w dalszym bawieniu się nim. Taeyeon pokręciła głową ze śmiechem i podeszła do niej. Zdjęła jej różowy kapelusz i włożyła na swoją głowę, stając przed będącym w pobliżu lustrem. Aniołek zdjął kapelusz z tej samej kolekcji co poprzedni, tym razem w kolorze niebieskim. Oczywiście włożyła go sobie i stanęła obok przyjaciółki, robiąc z nią głupie miny przed lustrem. Sprzedawczyni tylko przekręciła głowę na bok i z dziwnym wyrazem twarzy przyglądała się im.
- Poszły beze mnie – powiedział oburzony Taehyung, który już się znudził wciskaniem guzików.
- Bez NAS – poprawił go Kai, wbijając wzrok w podłogę.
     Długo się nie smucili, bo zaraz potem przyjaciółki wróciły. Na szczęście, bez kapeluszy. Kai z dziewczynami wjechał na pierwsze piętro i zaczęli czekać na Huna i V. Tak, na V też. Nagle zwalił doniczkę z jakąś małą palmą i musiał ją podnieść. Tymczasem Sehun załatwił swoje sprawy i skierował się z powrotem na ruchome schody, wyjaśniając, że zapomniał wziąć czegoś ze stolika obok bankomatu. V skończył poprawiać doniczkę, więc również miał zamiar wejść na schody. Oboje stanęli na odpowiednich schodach w tym samym czasie i poruszali się na nich w tym samym tempie. Skupili swoje spojrzenia na sobie i nie odwracali głów, aż do momentu kiedy się wyminęli. Patrzyli na siebie złowrogim spojrzeniem, prawie w ogóle nie mrugając. Razili się spojrzeniami już drugi raz w ciągu tego dnia, tym razem bez jakichkolwiek min. Taehyung dotarł do reszty, a Sehun dopiero po chwili do nich dołączył.
- To gdzie idziemy? – spytała ponownie Sangrim.
- Do McDonalda – powiedzieli jednocześnie V i Hun, a potem popatrzyli na siebie z minami wyrażającymi bardzo dużo zdziwienia.

     Wszyscy się zgodzili i wjechali na jeszcze wyższe piętro, gdzie znajdowała się wspomniana restauracja. Do kasy wygnali Taehyunga i kazali mu zamówić shake’i dla wszystkich.
     Reszta usiadła przy stoliku, przy ścianie, mając idealny widok na całe piętro galerii i V stojącego w ogromnej kolejce. Sangrim, Jongin i Sehun zajęli miejsca po jednej stronie stołu, natomiast Taeyeon, korzystając z tego, że Taehyunga nie ma z nimi, rozłożyła się po drugiej stronie z plecami opartymi o ścianę i nogami wyprostowanymi na siedzeniu. Zapadła cisza, podczas której Sehun bawił się serwetką z poker facem na twarzy, Aniołek rozsypał sól na blacie i kreślił na niej rysunek jakiegoś ludzika, a Kaj obserwował powstawanie dzieła z zamyśloną miną. Taeyeon natomiast lustrowała wzrokiem całe piętro, zadając sobie w duchu bardzo ważne pytanie, które chwilę potem powiedziała na głos.
- A może zamówię sobie frytki...? - rzuciła bardziej do siebie niż do pozostałych.
- Ale podzielisz się z nami, hmm? Znaczy z nimi nie musisz. Podziel się ze mną - poprosiła Rim, nadal dorysowując ludzikowi cylinder i wąsy.
- A czemu bym miała? - zdziwił się Demon, nadal obserwując ludzi przechodzących przez piętro.
- Bo mam sól - odpowiedziała jej przyjaciółka, szybko łapiąc solniczkę i chowając ją w dłoniach.
- Czy wpadłaś na to, że na innych stolikach również jest sól? - rzuciła rozbawiona Taeyeon, obracając się do Rim z miną "Bitch, please".
- Nie będzie chciało ci się po nią wstać - uargumentował Aniołek, przez chwilę zaprzestając dalszego zdobienia człowieczka i podniosła wzrok na przyjaciółkę.
- I tu mnie masz - roześmiała się Tae, natrafiając spojrzeniem na obserwującego ich stolik Taehyunga. Miał przed sobą dużo wolnego miejsca, bo osoby, które wcześniej stanęły w kolejce już zdążyły przejść dobre kilka metrów w przód, a ten nadal stał na swoim miejscu zapatrzony nie wiadomo gdzie. - Wiecie co, ja lepiej do niego pójdę, bo ten idiota straci miejsce w kolejce. I przy okazji zamówię te frytki - stwierdził Demon, podnosząc się z siedzenia i wstał od stolika. - Pilnujcie mi miejsca - rzuciła na odchodnym, nie czekając na odpowiedź.
     Podeszła do Taehyunga, ignorując spojrzenia osób stojących za nim i oparła się o niego ramieniem.
- Nie zauważyłeś, że kolejka ci ucieka? - zapytała, popychając go lekko do przodu, na co przeniósł nią wzrok, podchodząc na swoje miejsce.
- Ktoś pozwolił ci się wpychać do kolejki? - rzucił zdenerwowanym tonem jakiś koleś stojący za przyjaciółmi, na co dwójka natychmiast odwróciła się w jego stronę - V z zaskoczeniem, natomiast Taeyeon z wojowniczą miną.
- Jakiś problem? - zapytała, podnosząc głowę, aby być w stanie zobaczyć twarz dużo wyższego od niej chłopaka. Biorąc pod uwagę, że sama miała metr siedemdziesiąt dwa wzrostu to facet naprawdę był wysoki.
- Tak. Niby jakim prawem możesz wpychać się do kolejki? - warknął chłopak, zakładając ramię na ramię i mierzył Tae morderczym spojrzeniem, na co ta nie pozostała mu dłużna.
- Wiesz o tym, że ta rozmowa prowadzi donikąd? - Uśmiechnęła się szyderczo dziewczyna, przybierając taką samą pozycję jak chłopak przed nią.
- Gdybyś poczekała na końcu kolejki, tak, jak się to normalnie robi, to nie byłoby żadnej rozmowy - stwierdził Koreańczyk, mrużąc oczy, a tymczasem Taehyung chyba zdał sobie sprawę z tego, że pasowałoby się jakoś odezwać.
- Zostaw ją w spokoju. Jedna osoba więcej cię zbawi? - zapytał spokojnym tonem, odciągając Tae dalej od tamtego chłopaka i zajął jej miejsce przed nim.
- A co, znalazł się obrońca? Dziwka - warknął do Taeyeon, na co ta tylko uśmiechnęła się do niego z kpiną, ignorując przezwisko, jednak nie przeszkadzało to jej w pokazaniu obcemu środkowego palca.
- Odszczekaj to! - krzyknął V, łapiąc chłopaka za koszulę.
- Co? Prawda chyba bardziej boli ciebie niż ją. - Roześmiał się wyższy, chcąc wyszarpnąć materiał z dłoni Taehyunga.
- Nie, nie rób sobie problemów - powiedział Demon do V, łapiąc go za nadgarstek, dopóki nie puścił koszuli nieznajomego. - Idę, idioto. Raduj się - rzuciła do obcego, kierując się z powrotem do stolika.
- Co się stało? - zapytał Jongin, kiedy tylko ponownie zajęła swoje miejsce po drugiej stronie stołu, na co Tae tylko machnęła dłonią, wracając do obserwowania piętra.
- Czego chciał ten koleś? - zadał pytanie Sehun, odkładając telefon na stolik i patrząc na profil odwróconej do niego bokiem brunetki.
- Powiedzieć mi, że jestem dziwką. W sumie to nic ciekawego - stwierdził Demon bez większego przejęcia, sprawdzając godzinie na telefonie szatyna. Przy stoliku ponownie zapadła cisza, którą nagle przerwał krzyk Rim i śmiech Kaia.
- Jak mogłeś!? - wrzasnęła Sangrim, patrząc z rozpaczą na swój rysunek solnego ludka, który teraz był zasypany pieprzem. Jongin skręcał się ze śmiechu, widząc jej spojrzenie, jakby właśnie straciła najważniejszą rzecz w życiu, ale po oberwaniu z łokcia w brzuch natychmiast stracił humor. - Masz mi to teraz naprawić.
- Jak mam ci to naprawić? Nie potrafię rysować - wzruszył ramionami Kai, chcąc wstać, żeby pomóc Taehyungowi nieść shake'i dla wszystkich. Z tego skorzystał Aniołek, wrzucając mu za kołnierz garść soli. Jongin obrócił się do niej z miną dramatycznej wiewiórki, po czym skierował się do łazienki, aby się z niej otrzepać, nie komentując zaistniałej sytuacji ani słowem, jakby wiedział, że mógł się spodziewać zemsty.
     Rim wstała od stolika i zabrała V trzy kubki z napojami, kładąc je na blacie. Wkrótce dołączył do nich Taehyung, przysiadając się po stronie Tae, na co ta niechętnie podwinęła nogi pod siebie i musiała usiąść jak cywilizowany człowiek, żeby zrobić mu miejsce. Wszyscy zebrali sobie shake'i i w ciszy je pili, czekając na Jongina, który wkrótce wrócił i również zabrał się za napój. Między przyjaciółmi nastały ciche chwile, podczas których nikt nie miał pomysłu, o czym rozmowę mógłby zacząć. W końcu odeszli od stołu i skierowali się w różne strony, umawiając się przy wejściu do sklepu z obuwiem, gdzie większość miała załatwienie.
     Kai poszedł poszukać baterii do pilotów od telewizora, bo w mieszkaniu ich zabrakło i nie można było zmienić kanału, kiedy już włączyło się TV przyciskiem za ekranem. V pobiegł do sklepu odzieżowego, bo stwierdził, że przydałaby mu się jakaś nowa bluza. Dziewczyny poszły razem z nim, żeby znaleźć sobie stroje kąpielowe na zbliżającą się wycieczkę, a Sehun zniknął z pola widzenia wszystkich i dopiero przechodząc koło sklepu jubilerskiego, odkryto, że wybiera sobie nowy zegarek. Ze sklepu odzieżowego najszybciej wyszły Rim i Tae, ponieważ nie interesowała ich zbytnio moda, więc po prostu zgarnęły pierwsze lepsze stroje, które były w odpowiednich rozmiarach na nie. Taehyung natomiast nie mógł zdecydować się, która bluza byłaby lepsza, więc w końcu, widząc, że przyjaciółki opuszczają sklep, kupił obie i szybko za nie zapłacił. Kiedy trójka dotarła do sklepu z obuwiem, Sehun i Jongin już na nich czekali - Kai bawiąc się opakowaniem zestawu baterii, a Hun, oglądając ze wszystkich stron pudełko z zegarkiem.
     Jego Tae, Jej Tae i Sehun weszli do sklepu z butami, podczas gdy JongRim postanowili gdzieś zniknąć i nie było ich widać nigdzie w pobliżu. Wyższy chłopak szybko zdecydował się na granatowe "Nike Air Force 1 High 07" - jak informowało ich opakowanie, wybierając je zaraz po podejściu do działu męskiego. Wybrał swój rozmiar i zapłacił za nie przy kasie, po czym podszedł do Taeyeon, która znalazła dwie cudowne pary butów i nie mogła zdecydować się, które wybrać.
- Sehun, które są ładniejsze? - zapytała, pokazując mu karmazynowe Air Force'y Ultra Flyknit i czarno-czerwone Air Maxy 90 Ultra LOTC Shanghai.
- Weź te, które ci się bardziej podobają - stwierdził, siadając na niewielkiej kanapie do przymierzania butów.
- Taehyung, które są ładniejsze? - zapytała Taeyeon, ubierając na jedną nogę Air Force'y, a na drugą Air Maxy i wstając, żeby mógł je lepiej widzieć.
- Obróć się - poprosił, na co dziewczyna obróciła się do niego bokiem, aby widział buty z drugiej strony. - Obie pary są ładne. Weź te, które ci się bardziej podobają - stwierdził V, przymierzając czarne trapery Timberland.
- Ugh... - warknęła Tae, wyciągając telefon i zadzwoniła do Sangrim. - Gdzie jesteście?
- W elektronicznym. Nie uwierzysz, co znaleźliśmy! - powiedziała podekscytowana, ale zbytnio nie zainteresowała tym Demona.
- Nie mogę się zdecydować na buty, chodź i mi doradź - rzuciła Taeyeon, sprawdzając ceny obu par.
- Weź te, które ci się bardziej... - zaczęła Rim, ale słysząc to, Tae jedynie mogła się odłączyć i starać się nie pokazywać tego, że jest zdenerwowana. W końcu zdjęła oba buty i włożyła je do pudełek, po czym podeszła do kasy i kupiła obydwie pary. V zapłacił za trapery i cała trójka wyszła przed sklep, czekając na JongRim, którzy wkrótce wrócili z ładną reklamówką z nadrukowanym śmiesznym dinozaurem.
     Taehyung zadzwonił po swojego "brata", a jako, że Baekhyun był akurat na mieście, podjechał pod galerię swoim czarnym Range Roverem Evoque 1, który robił ogromne wrażenie na przechodzących w pobliżu ludziach.

            Sehun musiał pożegnać grupę. Tłumaczył, że jest gdzieś jeszcze umówiony i musi ich opuścić. Jeszcze raz uścisnął rękę Kajowi, zmierzył złowrogim wzrokiem V i odszedł w swoją stronę. Czwórka pozostałych udała się na parking podziemny, gdzie zaparkował Baek.
- Iwona! – krzyknął do Baeka V, na co ten się obrócił. – Cześć!
Pozostali wyszczerzyli tylko zęby i zaczęli mu machać.
- Widzę, że udane zakupy – stwierdził, otwierając drzwi od bagażnika. – Tylko co tak długo?
- Bez pytań – odpowiedziała Taeyeon, dochodząc z przyjaciółmi pod auto najstarszego ze współlokatorów. – Jakbym spytała cię, co ty robisz poza domem o tej godzinie, to miałbyś większy problem z odpowiedzią.
- Dobra, dobra – próbował ją uspokoić, jednocześnie biorąc jej torby z butami i wsadzając je do bagażnika.
- Nie chciałeś iść z nami? – spytała Rim, stając obok okładającego ich torbę w róg Jongina.
- A wiesz, że nie – zaśmiał się ich chwilowy szofer, ustępując miejsca Jego Tae, który również miał zamiar włożyć swoją torbę. – Mam wszystko, co powinienem, na razie niczego nowego nie potrzebuję.
- Naprawdę? – zdziwił się Kai. – Zazwyczaj to ty potrzebujesz najwięcej ubrań.
- Przyznaj się, że ostatnio się spłukałeś i cię nie stać – odezwał się Demon, wsiadając do auta.
Iwona w ciszy zamknęła bagażnik i wsiadła do samochodu. Miejsce z tyłu, koło Jej Tae zajął JongRim, a V usiadł z przodu.
- Wcale, że nie – mruknął Baekhyun, poprawiając lusterko, jednocześnie się w nim przeglądając i zapinając pasy.
- A mi się wydaję, że tak – odezwał się Taehyung, który mimo szmeru szukających pasów osób, usłyszał swojego przyjaciela.
- Cicho. – Przyjaciel rzucił w niego kluczami, które potem odbiły się od jego czoła i z powrotem wpadły do rąk Baeka.
     Kierowca przekręcił klucze w stacyjce i wyjechał z parkingu, wjeżdżając na dość ruchliwą drogę. Pomimo trochę późnej godziny auta nadal jeździły. Zmęczeni chodzeniem po całej galerii, incydentami z nieprzyjemnymi facetami i trudnymi wyborami, siedzieli w ciszy i od czasu do czasu wymienili ze sobą jakieś słowo. Siedzieli tak, dopóki nie zajechali pod swój dom. Dwupiętrowy budynek z ogromnym garażem mieszczącym, aż dwa pojazdy był ogrodzony średniej wysokości płotem. Zielony trawnik, koszony chyba dwa dni temu, jeszcze pachniał tą dziwną wonią, która zazwyczaj unosiła się w powietrzu po skoszeniu trawy. Załoga wyszła z auta i prawie po omacku dotarła do drzwi, które otworzyła Taeyeon. V wniósł wszystkie torby i postawił je koło komody, gdzie sam też stanął, zataczając się ze zmęczenia.
- Chodźcie do mnie! – klęknął i przywołał swoje trzy pieski Kai, a następnie zaczął je tulić.
- Czasem chciałbym być psem, traktowanym dokładnie tak samo jak te trzy – powiedział przymulony V, wskazując na zwierzątka z wesoło merdającymi ogonami.
- Chcesz, by Kai cię przytulał? – spytała Sangrim, obracając się do niego z miną wyrażającą mieszankę szoku i zdziwienia.
- Nie – uśmiechnął się V tak zmęczony, że zaczął mówić oparty o ścianę już z zamkniętymi oczami. – Też chcę tyle uwagi.
- Już myślałem, że mam się zacząć bać – obrócił się Jongin i złapał teatralnie za serce. – Dzisiaj byłeś bardzo agresywny i w ogóle nie do końca byłeś sobą.
- Ojoj, mojemu braciszkowi uwagi brakuje – zaczęła czochrać Taehyunga po głowie Iwona. – Weź idź się połóż spać, czy zrób coś innego ze sobą.
- Nikt mnie nie kocha… - powiedział smutas tonem dziecka, nadal nie otwierając oczu i półprzytomny obrócił się do Iwonki – A ty przestań mnie tyrtolić!
Jego Tae zdjął rękę Baekhyuna ze swojej głowy i odepchnął ją od siebie.
- Helena, Masło! Masło, Helena!!! – zaczął krzyczeć i bić pięściami powietrze. – Żółte Kotlety, Brzoskwinia Wodna, Różowa Żyrafa z Krainy Dzieci, Ollvaro Solexander!
     Potem skoczył przed siebie, chcąc zrobić przewrót w przód, lecz nie udało mu się, przez co upadł na głowę i przewalił się pod wpływem grawitacji na bok. Baek próbował go złapać, by się nie uderzył za mocno, ale dostał nogą w brzuch.
- Czarną Magię odprawia? – spytała Taeyeon, przesuwając torby z zakupami z dala od Czarownika.
- Ja myślałem, że Czarna Magia to się odprawia tylko w łazience – powiedział Baek, trzymając się za brzuch.
     V obrócił się na plecy i wygiął usta, wyrażając grymas. Chyba Ninja-Czarownik został boleśnie pokonany przez swojego niewidzialnego przeciwnika. Padł właśnie chyba ostatni facepalm Demona.
- Pomóż mi go zanieść do siebie – powiedział Kai, widząc, że sam się raczej nie pozbiera.
Baek pokręcił tylko głową i zabrał się wraz z nim za podnoszenie V z podłogi.

Mamy nadzieję, że się podobało
Mile widziane będą komentarze
Team Sernikoluby

9 komentarzy:

  1. Śmiechłam. Dwa razy, bo w połowie mi przerwano XDD
    Nie no, fajne to było. A jak masz jeszcze zrytą banię po 10 godzinach w szkole, to już cię wszystko, absolutnie wszystko śmieszy XDDDD
    Czyli wychodzi na to, że nie jestem dzisiaj dobrym miernikiem śmieszności XDDD No cóż, bywa XDD
    Pozdrawiam~

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahah, wiem jak to jest xD
      Dzisiaj złapałam głupawkę na biologii xD A wcześniej zostałam jeszcze bardziej pobudzona na zajęciach artystycznych i polskim xD
      Tak, bardzo ciekawa historia B)

      No bywa xD
      Ale nie mam ci tego za złe xD
      Pozdrowionka 🙃

      Usuń
  2. Sehun jest taki... Dziwny. Ciekawe czy coś kombinuje, albo tak mi się tylko wydaje ;) Powodzenia jutro w szkole

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie odpowiem na ten komentarz konkretną odpowiedzią B)
      A dziękować, dziękować. Nie wiem wprawdzie do kogo to było, ale podziękować mogę ja, bo ten tamten ktoś może nie mieć czasu albo Nwm xD

      Usuń
  3. Dzień dobry, dzień dobry. To znowu ja :") Nawiedzam cię, żeby powiedzieć ci, że trochę sikłam że śmiechu. Mogło wcale nie być tu nic zabawnego, a i tak bym się zaśmiała. Mam ponury humor, więc rozbawi mnie nawet nieudany żart. X"D
    W każdym razie cieplutko pozdrawiam i życzę duuuużo, dużo weny. ~~~
    dangerworldofa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. *wybacz za komentarz bez sensu. Gorszy dzień :")

      Usuń
    2. Nie wiem, czy pisałaś do mnie, czy do Tae, ale odpowiem ja :') Bo lubię odpowiadać xD
      Czyli się podobało? :D
      Mam nadzieję, że tak... xD

      Pozrowionka 👍🏻

      Usuń
    3. Oczywiście, że się podobało. Bez dwóch zdań! ❤

      Usuń
    4. W takim razie bardzo się cieszę. 😊

      Usuń

Google+ Followers