poniedziałek, 12 września 2016

Welcome in fashionable hell #1

Hejka :)
Także, jak już pewnie zauważyliście, zmieniła się nazwa bloga. Osobiście, mi ona odpowiada B) "Obiecaj mi" B) B)) B))) B)))) B))))) Dobra, nie przejmujcie się, odwala mi XD
Wiecie, jak to jest, prowadzić bloga w roku szkolnym? Większość zapewne wie... Więc zdajecie sobie sprawę, jak strasznie trudno jest znaleźć czas, aby napisać cokolwiek? A w chwilach kiedy w końcu ta wolna chwila się pojawia... Po prostu nie chce się pisać ;-; DOBRZE, ŻE JESTEM WYJĄTKIEM, LOL XD (Wspominałam już, że mi odwala...?)
Skończę pisać te moje "życiowe mądrości" ;D Sorry, za ten gif B) Musiałam XD
Miłego czytania ;)   



zamówienie dla SoJin | Oh Sehun | EXO | 3.081 słów 

Nikt nie powiedział, że dobre decyzje nie będą cię ranić.
Włóczykij

- Czy mógłbyś się, do cholery, ogarnąć i chociaż przez chwilę okazywać, że ci zależy!? - warczał w dalszym ciągu swój wywód Baekhyun, ignorując irytującą melodyjkę, która informowała go, że ktoś próbował się do niego dodzwonić.
- Bardziej im zależy na tym, żebym to ja brał udział w tej sesji, niż mi. Wiesz, co równie dobrze mógłbym robić w tej chwili? Spać - odpyskował mu, równie zdenerwowany, co jego podwładny, Sehun. - I czy mógłbyś odebrać ten telefon!? - krzyknął w końcu, jakby bezwiednie przechodząc na język koreański.
     Kilka minut temu koordynator sesji zdjęciowej po prostu nie potrafił już dłużej znieść swojego poirytowania i zaczął wyżywać się krzykiem na niczemu winnych stylistkach oraz makijażystkach. Denerwowały go coraz bardziej tym swoim bieganiem w tę i nazad do modela, aby poprawić mu makijaż lub wyrównać najmniejsze zagięcie na koszuli chłopaka. Mężczyzna bez jakiegokolwiek zawahania przystał na propozycję szefowej, aby przyjść wcześniej do pracy i wykonać sesję zdjęciową na kilka godzin przed początkowo ustalonym terminem. Zgodził się jedynie dlatego, że od początku miał stuprocentową pewność, iż w końcu będzie pracował z profesjonalistą, któremu nie trzeba było nic tłumaczyć, bo doskonale wiedział, jak ma się zachować przed aparatem. Tym samym miał cichą nadzieję, że czym szybciej skończy pracować, tym wcześniej będzie mógł opuścić pracę i mieć wolną resztę dnia. Tymczasem Oh Sehun, mający opinię jednego z najlepszych modeli, współpracujących z korporacją w niemal każdej sesji zdjęciowej - kompletnie zawiódł jego oczekiwania.
     Owszem, chłopak zjawił się na czas, mimo, że dostał telefon o przesunięciu terminu fotografowania niemal w ostatniej chwili. Koreańczyk zgodził się praktycznie na każdy z dość dziwnych, szczerze mówiąc, pomysłów koordynatora, które, oczywiście, miały na celu urozmaicenie i uatrakcyjnienie zdjęć. Jednak wśród rekwizytów wyglądał co najmniej nienaturalnie i nawet nie starał się oddać jakichkolwiek emocji, wpatrując się w obiektyw z neutralną miną. Młodzieniec ignorował wszystkie rady i wskazówki, jakby udając, że nie usłyszał ani jednej z nich.
     W końcu krzyki koordynatora usłyszał Byun, który właśnie przechodził pobliskim korytarzem, starając się nie spóźnić na wyznaczone mu pod nieobecność szefa spotkanie. Dwudziestosiedmiolatek sam nie był pewien, czy chciał wiedzieć, co znowu się nie udawało, bo równoznaczne zostałby tym zmuszony do poinformowania zła wcielonego, czyli swojego podwładnego, że kolejny raz coś nie szło po ich myśli. A nie uśmiechało mu się zostawać po godzinach, żeby jakoś załagodzić sytuację w korporacji podczas rozmowy z jej właścicielem i kolejny już raz obrywać za jednego ze swoich podopiecznych. Jednak w końcu Baekhyun jedynie westchnął i przebiegł przez dalszą część korytarza, kierując się do źródła krzyków, którego drzwi już po kilku sekundach stały przed Koreańczykiem otworem.
     Szybko zlustrował wzrokiem pomieszczenie, rejestrując wszechobecny bałagan, załamanego koordynatora, który wyglądał, jakby zaraz miał wyrwać sobie wszystkie włosy z głowy oraz bliskie płaczu pracowniczki odpowiedzialne za jak najlepszy wygląd Sehuna. Wystarczył mu ułamek sekundy, żeby zorientować się, że jedynie Oh stał pośród tego całego rozgardiaszu kompletnie nieporuszony i kilka kolejnych zajęło mu przyswajanie wszystkich faktów.
     Kiedy wszystko do niego dotarło, posłał modelowi mordercze spojrzenie, sygnalizując mu, że młodszy ma do niego podejść. Jednak brunet w dalszym ciągu stał w miejscu, wpatrując się w niego z nieporuszoną miną. Byun podszedł do Sehuna szybkim krokiem i złapał go za ramię, wyprowadzając z pomieszczenia. I właśnie w ten sposób rozpoczęła się walka słowna, w której, mimo sporej różnicy wieku obu Koreańczyków, szanse były niezwykle wyrównane.
- Tysiące chłopaków w twoim wieku dałoby się zabić, żeby miesięcznie zarabiać tyle pieniędzy, ile ty za jedną sesję. Więc z łaski swojej przestań strzelać fochy bez żadnego powodu, bo za opóźnienie produkcji mogą ci obniżyć wypłatę - odpowiedział dwudziestosiedmiolatek, udając, że nie słyszał polecenia młodszego. Sehun uśmiechnął się kpiąco, patrząc w bliżej nieokreślony punkt nad głową przełożonego.
- Strzelam fochy bez żadnego powodu, tak? - zapytał, obracając twarz w bok, aby nie musieć patrzeć na stojącego przed nim Byuna.
- Tak.
- Świetny przykład tego, jak bardzo obchodzę cię jako osoba - warknął Oh w momencie, kiedy niedaleko rozległ się odgłos stawiania stanowczych kroków na marmurowej posadzce oraz stukania obcasów.
     Obaj zamilkli, z wyczekiwaniem wpatrując się w róg ściany, aby nie kontynuować rozmowy przy osobach trzecich. Po kilkunastu sekundach na korytarzu pojawił się bliski metra dziewięćdziesięciu pięciu wzrostu, dość młody chłopak ubrany w śnieżnobiały golf i obcisłe skórzane spodnie, które jedynie podkreślały jego idealnie umięśnioną sylwetkę. Olśniewające platynowe włosy młodzieńca zaczesane do góry w grzywkę o wysokości dziesięciu centymetrów, których utrzymanie w takim stanie kosztowało korporację około pięciu tysięcy dolarów rocznie. Przejrzyste oczy o popielatej tęczówce lustrujące wszystko z zawsze poważnym spojrzeniem. Niewielki tatuaż księżyca na karku, który niezbyt rzucał się w oczy z daleka, ale dla chłopaka miał charakter symboliczny. Jednym słowem - Jonathan.
     Model przemknął koło nich jak burza, nawet nie zaszczycając dwójki pod ścianą pobieżnym spojrzeniem i już po chwili znikł w labiryncie korytarzy. Oh z westchnieniem oparł głowę o ścianę, wznosząc oczy ku górze, a Byun zaplótł ramiona, czekając, aż pojawi się osoba, której obcasy dźwięczały na posadzce.
     Nie musieli czekać zbyt długo, ponieważ już po kilku sekundach na korytarz wybiegła Grace - wysoka na metr osiemdziesiąt modelka, której obcasy dodawały jakieś dziesięć centymetrów wzrostu. Przebiegła obok Sehuna i Baekhyuna, w pośpiechu witając się z tym drugim, dzięki czemu jej włosy w odcieniu granatowej czerni opadły kaskadą na ramiona dziewczyny. Bruneta zaszczyciła jedynie pobieżnym spojrzeniem i już wkrótce zniknęła za rogiem, nawołując Jonathana.
- Kiedy masz sesję, musisz odstawić życie osobiste na bok. Nie jestem dobry w przekonywaniu szefa, że to koordynator robi z igły widły, a zawsze te same śpiewki go nie zadowolą. Masz być profesjonalistą, nawet gdyby... nie wiem... umarła ci matka - rzucił Byun, łapiąc bruneta za ramię, kiedy na korytarzu znowu byli tylko Sehun i on, a młodszy zaczął od niego odchodzić.
- O, popatrz. W zgadywaniu jesteś dobry - warknął model, wyrywając rękę z uścisku dwudziestosiedmolatka i skierował się w stronę sali, zostawiając zamarłego w bezruchu Baekhyuna, którego zaczęły zżerać wyrzuty sumienia.

***

      Sojin przystanęła przed olbrzymim wieżowcem należącym do niezależnego wydawnictwa Elias-Clark, które zajmowało się publikacją przeróżnych magazynów. Ich czasopisma cieszyły się ogromnym popytem, gdyż właściciel całej grupy bardzo starannie dobierał redaktorów naczelnych, którzy rządzili na swoich piętrach przeznaczonych poszczególnym gazetom.
     Koreanka wzięła głęboki oddech, przygotowując się mentalnie do spotkania, które ją czekało i pośpiesznie zerknęła na zegarek. Dziewczyna miała jeszcze około kwadransa, aby zdążyć na rozmowę kwalifikacyjną, na którą umówiła się w wieżowcu.
     Sojin weszła do budynku, pośpiesznie lustrując wzrokiem nowocześnie i luksusowo urządzony hol, po czym od razu skierowała się w stronę jednej z wind w Elias-Clark. Koreankę odprowadzały spojrzenia pełne pogardy pomieszanej z zaskoczeniem, a kilka osób wręcz przystanęło w miejscu na jej widok i przypatrywało się jej ze zmarszczonymi brwiami.
      Dziewczyna jeszcze wtedy nie miała pojęcia, jak bardzo w budynku był ceniony wygląd, a w szczególności jak najmodniejsze ubrania. Osoby, których starannie dopasowane stroje oraz dodatki wpasowywały się w realia panujące w korporacji, od razu zyskiwały szacunek, ponieważ nie odróżniały się od pracowników. Hol tego budynku widział więcej sławnych osób, niż ktokolwiek potrafiłby zliczyć. Najlepsi autorzy plotkarskich działów w magazynach, dostojni projektanci mody, tacy jak Giorgio, Guccio, Calvin Klein czy Donatella oraz wyniosłe dziewczyny i młodzieńcy o idealnych sylwetkach, od których wręcz emanowało blaskiem słowo "MODEL" - właśnie tego typu osoby były tam najczęstszymi gośćmi. Oni sprawili, że cały personel wydawnictwa zaczął wręcz obsesyjnie dbać o swój wygląd, aby tylko nie zostać z miejsca skreślonym za niedbały ubiór albo, nie daj, Boże, niewystylizowane włosy. A gdyby przewinął się tam ktoś z odrostami...
     Dwudziestotrzylatka za bardzo nie rozumiała poruszenia, które pojawiło się w holu razem z jej wejściem do budynku. Od razu po znalezieniu się w windzie przejrzała się w sporych rozmiarów lustrze na jednej z jej ścian. Wyglądała normalnie - żakiet i spodnie może do siebie nie pasowały i chociaż były na nią trochę przyduże oraz pogniecione, ale przecież nie zawsze ma się czas wyprasować ubrań przed wyjściem z domu. Kucyk mimo tego, że trochę się zniszczył podczas biegu w stronę budynku, prezentował się całkiem znośnie. Sportowe buty, które Sojin ubrała w pośpiechu, nie mając chwili, aby poszukać jakichś bardziej eleganckich, też wyglądały normalnie. Dziewczyna kilka razy obróciła się przed lustrem, aby sprawdzić, czy przypadkiem jej strój nie jest brudny lub nie posiada jakiejś dziury, ale wszystko było w porządku. Gdzie więc był problem?
     Po dotarciu na coś w rodzaju piętra informacyjnego i otrzymaniu plakietki z napisem "GOŚĆ", nacisnęła przycisk, czekając na windę, która już wkrótce przybyła, ale tym razem, ku jej niezadowoleniu, nie była pusta.
     O ściany naprzeciwko siebie niedbale opierało się dwóch młodzieńców, których można by opisać prostym słowem - WOW. Obaj liczyli tak na oko metr dziewięćdziesiąt wzrostu (chociaż jeden z nich był minimalnie wyższy), mieli na sobie oznaczone niewielkimi charakterystycznymi znakami Chanel koszule, które rozpięte prawie do połowy ukazywały umięśnione torsy, czarno-złote buty wręcz krzyczały każdym kawałkiem swojej powierzchni Versace!, a ich fryzury mogły uchodzić za czyste mistrzostwo.
     Kiedy drzwi windy stanęły otworem, niższy chłopak urwał swoją wypowiedź w połowie zdania i unosząc do góry jedną brew, zwrócił głowę w kierunku Sojin. Drugi bez najmniejszego zainteresowania zerknął w jej stronę i dosłownie po ułamku sekundy wytrzeszczył oczy, z niedowierzaniem lustrując dziewczynę od stóp do głów. Widząc ich reakcję, Sojin cofnęła się o krok z zamiarem poczekania na kolejną windę. Brunet przeniósł wzrok na swojego wyższego towarzysza, uśmiechając się do niego cwaniacko kątem ust i niemal niedostrzegalnym ruchem głowy wskazał na Koreankę. Chłopak od razu zrozumiał aluzję i odepchnął się od ściany, opierając się koło przyjaciela, po czym posłał Sojin najbardziej promienisty uśmiech, jaki potrafił zrobić.
- Nie polecam schodów. Nie mają końca - rzucił brunet przyjacielskim tonem i również się uśmiechnął, na co dziewczyna bez ociągania weszła do środka windy.
- Piętro? - zapytał drugi, kiedy drzwi się zamknęły. - Na które piętro jedziesz? - doprecyzował pytanie, kierując spojrzenie na Koreankę.
- N-nie wiem - odpowiedziała niepewnie czarnowłosa, na co niższy natychmiast posłużył pomocą.
- Masz  z kimś spotkanie? - zapytał.
- Byun... - zaczęła Sojin, ale nie było jej dane dokończyć, ponieważ obaj popatrzyli na siebie porozumiewawczymi spojrzeniami. - Coś nie tak? - zaniepokoiła się.
- Nic, nic. Co ty taka zestresowana? - roześmiał się brunet, kiedy wyższy nacisnął przycisk o numerze czwartym, wyciągając się przez niego, aby tam dosięgnąć.
- A tak w ogóle to czemu nosisz... - zaczął szatyn, ale przerwał po oberwaniu łokciem w bok od przyjaciela.
- Dylan, zapomnieliśmy swoich plakietek - powiedział z przerażeniem w głosie niższy, przenosząc wzrok na szatyna.
- Co? O czym ty... O cholera... - dokończył równie przestraszony, udając, że głośno przełyka ślinę. Brunet już otwierał usta, żeby coś odpowiedzieć, ale drzwi windy ponownie stanęły otworem, a do środka weszła atrakcyjna blondynka o przejrzystych niebieskofioletowych oczach. Modelka zlustrowała wzrokiem Sojin, po chwili przenosząc pytające spojrzenie na Lucasa i Dylana.
- Alice~ - powiedział z dość sztucznym uśmiechem wyższy i przyciągnął do siebie jasnowłosą, która z oburzeniem odepchnęła go od siebie, otrzepując się z niewidzialnego kurzu. Spojrzała znacząco na niższego, oczekując wytłumaczenia, kim jest ta dziewczyna.
- To jest... Umm... Przepraszam, jak ty masz na imię? - zwrócił się w stronę Koreanki Lucas przyjaznym tonem, który zaskoczył blondynkę.
W końcu to był Lucas Smith. Lucas Smith nie jest miły. Nigdy. Bez żadnych wyjątków.
- Park Sojin - odpowiedziała czarnowłosa, uśmiechając się promieniście do Alice, która kątem oka zarejestrowała znaczące spojrzenie Dylana.
- Ma rozmowę o pracę - dodał brunet, patrząc dwudziestoczterolatce prosto w oczy, na co ta od razu zrozumiała zaistniałą sytuację.
- O, Allison coś wspominała o nowej modelce, ale sądziłam, że to będzie kolejna zdesperowana anorektyczka... A ty... Wow - powiedziała z uśmiechem na twarzy blondynka.
- A te nogi... - niemal wymruczał Lucas, synchronizując swojego złotego rolexa z tym Dylana, na co Sojin automatycznie się zarumieniła, rzadko słysząc podobne komentarze.
- To twoje piętro - uświadomił jej szatyn, kiedy tylko winda stanęła otworem, ukazując idealnie białe pomieszczenia recepcji. Sojin słysząc to, natychmiast ruszyła w tamtym kierunku, ale już po chwili straciła równowagę i boleśnie wylądowała na płytkach.
- Kiedy już cię stąd wywalą, pamiętaj, żeby nie zajadać smutku. Z tego, co widzę, masz skłonność do tycia - powiedział Lucas, który wcześniej podstawił jej nogę i mrugnął do niej z wrednym uśmieszkiem. Drzwi windy zamknęły się, jednak śmiechy jej pasażerów towarzyszyły Sojin jeszcze przez kilkanaście sekund.
     Dziewczyna prychnęła pod nosem, podnosząc się z posadzki i wstała, rozglądając się dookoła. Szykowne meble w idealnej odcieni bieli zdobiły hol, na którego ścianach charakterystycznymi czcionkami wypisane były nazwy najpopularniejszych magazynów w Stanach Zjednoczonych. Były to wyrazy, które każdy rozpoznaje, ale nie zdaje sobie sprawy z tego, że ich główna siedziba znajduje się pod tym samym dachem.
     Sojin zwiedziła kolejno trzy piętra, nie wiedząc zbytnio, gdzie ma pójść, odprowadzana spojrzeniami sekretarek, które nie przypominały pracowników z żadnej firm w jakiej kiedykolwiek była. Każda z młodziutkich dziewczyn wyglądała, jakby za parę minut miała startować o tytuł światowej miss piękności, a ich ubrania i buty sprawiły, że Koreance zrobiło się głupio, że sama przyszła na rozmowę kwalifikacyjną w sportowym obuwiu. Pocieszała ją jedynie myśl, iż przecież nie zostanie z góry odrzucona z powodu swojego ubioru... Chyba...
     Wkrótce Sojin dotarła w końcu na dziewiąte piętro, gdzie była umówiona na spotkanie i o mało nie zapadła się pod ziemię ze wstydu, kiedy zobaczyła recepcjonistkę wyglądającą, jak gdyby wracała z sesji zdjęciowej. Może trzydziestoletnia kobieta kazała jej poczekać chwilkę, aż dostanie wiadomość, że Byun pojawił się w gabinecie szefa i rzuciła, że Koreanka może sobie pooglądać magazyny.
- Czemu ode mnie nie odbierasz? - zapytała samą siebie recepcjonistka od dłuższej chwili, próbując się do kogoś dodzwonić.
     W końcu kobieta rozłączyła się i właśnie wtedy rozdzwonił się jej telefon. Po niecałej minucie rozmowy, kobieta wyszła zza swojego stanowiska pracy i podeszła do Sojin, prowadząc ją w kierunku miejsca spotkania.
- Chcesz pracować w przemyśle prasowym? Od razu po college'u? Masz ogromną konkurencję do posad, które jeszcze nam zostały, ale na szczęście, trzeba nam kogoś na teraz, więc może ci się uda. Na pewno słyszałaś o Park Bogumie, prawda? - zapytała retorycznie, na co Koreanka jąkała się przez chwilę, nie mając najmniejszego pojęcia, kim jest ten mężczyzna. - To redaktor naczelny Youth. - odpowiedziała na swoje pytanie, przyglądając się dziewczynie przez chwilę.
      Nastała cisza, podczas której Sojin modliła się w duchu, aby nie wyciągnięto konsekwencji z powodu jej nieznajomości tego magazynu o modzie. Jej prośby chyba zostały wysłuchane, gdyż recepcjonistka nie skomentowała tego ani słowem.
      Kourtney już od bardzo dawna starała się zatrudnić jakąś asystentkę dla Boguma i była bardzo zdesperowana. Chciała zrobić wszystko byleby Park nie wydzwaniał do niej dzień i noc, aby maltretować ją pytaniami, czy już ma kandydatkę. Wszystkie poprzednie, które wybrała, zostały odrzucone, a jeżeli istniała chociażby niewielka nadzieja, że Sojin zostanie przyjęta, wiedziała, że musi dać jej szansę, żeby odzyskać swój święty spokój.
- Wolne jest stanowisko dla młodszej asystentki, ponieważ Kate nie spełniła oczekiwań i została zwolniona, więc Allison dostała posadę starszej asystentki. Widać, że nie jesteś obeznana w świecie mody, ale postaraj się tego nie zepsuć. To dla ciebie ogromna szansa. Setki tysięcy dziewcząt na tym świecie marzy o takiej posadzie i dałoby się za nią zabić, więc nie zmarnuj okazji - opowiadała w samym superlatywach Kourtney.
- To brzmi... fantastycznie - rzuciła Koreanka, zdając sobie sprawę, że kobieta oczekiwała od niej jakiegoś komentarza. Przelotnie zaczęła się zastanawiać, dlaczego była namawiana do czegoś, za co milion innych ludzi dałoby się zabić.
      Kourtney przekazała Sojin informacje, gdzie miała się udać i po paru minutach brunetka znajdowała się w nieskazitelnie śnieżnobiałej recepcji. Czekała tam na nią przeraźliwie chuda kobieta o alabastrowej skórze i wydatnych kościach policzkowych, którą podkreślały nieliczne związane na tyle głowy pasma włosów. Allison Grey, jak się przedstawiła, ubrana była w beżową pikowaną sukienkę nad kolano z niewielką czarną naszywką loga Gucci i złote wiązane szpilki od Jimmy'ego Choo. Wyglądałaby jak jedna z tych idealnych do granic możliwości modelek, gdyby nie prawa noga, a raczej proteza w stylu cyborga, która ją zastępowała.
     Sojin mimowolnie zatrzymała wzrok właśnie na niej, co Allison ewidentnie zauważyła, jednak starała się robić dobrą minę do złej gry, w dalszym ciągu trajkocząc jak opętana najwidoczniej wyuczone formułki.
- Czasami mogą zdarzyć się czternastogodzinne dni pracy, ale nie będzie ich zbyt wiele, więc bez obaw. Nie będzie żadnej pracy redakcyjnej. Masz być na każde skinienie Boguma, czegokolwiek by on nie chciał. Może to być dosłownie wszystko, ale wierz mi, że praca dla niego będzie dobrą zabawą - wytłumaczyła Sojin dokładnie, jak działa Youth, żeby ta lepiej mogła się z nim obeznać, ale dziewczyna była coraz bardziej przerażona jej trajkotaniem.
- Nie interesuję się modą... - zaczęła Koreanka, ale Allison posłała jej uśmiech i zaprowadziła do gabinetu, w który znajdował się prawdopodobnie na drugim końcu budynku.
     Po chwili brunetka stała już w pomieszczeniu, do którego przez ogromne okna wlewały się strumienie jasnego światła i wpatrywała się prosto w Byuna Baekhyuna, który siedział na miejscu swojego szefa. Młodzieniec zaprzestał kręcenia się na obrotowym fotelu i oparł ramiona na podłokietnikach mebla, mierząc dziewczynę przed sobą uważnym spojrzeniem.
- Park Sojin? - zapytał wyniosłym głosem, na co ta skinęła lekko głową, zajmując miejsce na krześle, który wskazał jej Byun.
- Co cię sprowadza do Youth? - zadał pytanie, ani na moment nie spuszczając wzroku z dziewczyny.
- Powiedziano mi, że nijaki pan Park Bogum poszukuje asystentki. Jestem przekonana, że byłabym idealną kandydatką do tej pracy. - Po wypowiedzeniu przez Koreankę tych słów na twarzy chłopaka pojawił się nikły uśmiech, ale nie wyglądał na poruszonego.
- Tak? A moim zdaniem wyglądasz na osobę, która o modzie nie ma zielonego pojęcia - powiedział, unosząc ku górze prawą brew. - Jakie znasz języki? - zapytał.
- Koreański, angielski, mandaryński, japoński i francuski - odpowiedziała Sojin bez zawahania.
- Tylko pięć? - prychnął z dezaprobatą Baekhyun, przeczesując kruczoczarne włosy palcami. - W dzisiejszych czasach szukamy osób, które umieją co najmniej siedem języków.
Byun splótł dłonie, opierając na nich brodę.
- Co studiowałaś? - dopytał, zerkając kątem oka na CV, które pałętało się gdzieś na biurku.
- Dziennikarstwo - odpowiedziała, co po części było prawdą. Ale jedynie po części.
- Czy czytasz Youth, Sojin? - zapytał Byun, pochylając się nad biurkiem i wpatrując się w Koreankę jeszcze uważniej.
- Nie - odpowiedziała bez zawahania, wiedząc, że i tak nie ma sensu kłamać.
- Dobra, a teraz tak na poważnie - zaśmiał się Baekhyun, zaprzestając gry i szczerząc zęby do przyjaciółki. - Masz tę posadę, ale Bogum może cię zwolnić, zatem się pilnuj, młoda. I jakby coś to mnie nie znasz. Nie jesteśmy przyjaciółmi. To nie ja powiedziałem ci, że jest taka posada. Zrozumiano?
- Jasne - odpowiedziała Sojin, kiedy brunet nachylił się nad biurkiem, zrywając jej plakietkę z napisem "GOŚĆ".
- I weź to gdzieś wyrzuć, do cholery. Tylko największe lamusy to noszą.

Mam nadzieję, że się spodobało ;)
Mile widziane będą komentarze
Taeyeon <3


     

8 komentarzy:

  1. Czyli, że Baekhyun i Sojin się znają i on jej to zaproponował? Takie mi się wnioski nasunęły po końcówce. Jestem ciekawa ich relacji, bo chyba nie było wspomniane o tym w opisach bohaterów... Tak w ogóle to właśnie mam sporo czasu a zero chęci i weny do pisania. A pomysły leżą i się kurzą...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znają się i tak w sumie to on ją w to wkręcił, a nie było wspomniane, bo o tym zapomniałam XD Potem czytając zamówienie, zdałam sobie sprawę, że SoJin chciała, aby Baek był przyjacielem jej bohaterki. A jak już miałam tych bohaterów gotowych... To trzeba było trochę przerobić akcję, żeby nie mieszać w tym zbytnio...
      Mam nadzieję, że znajdziesz tę chęć, bo lubię czytać Twoje posty ^^
      Pozdrawiam ;)

      Usuń
    2. W takim razie dziękuję za wytłumaczenie :) Wolę mieć pewność czy dobrze rozumiem. Kiedy można spodziewać się kolejnej części?
      U mnie póki co będą pojawiać się posty codziennie (przynajmniej jeszcze przez tydzień), bo jak nie mam weny na reakcje i memy to piszę post z jakieś serii :)

      Usuń
    3. Nie ma za co ;)
      Kolejna część powinna się pojawić albo w tym tygodniu, albo na następny. Chyba, że w szkole wyskoczą nagle ze sprawdzaniami w każdy dzień... To wtedy nie XD Ale szczerze wątpię, żeby tak się stało ;)
      Za to jutro... Chwila, jutro jest 14? Chyba tak... Zatem jutro będzie druga część Hug Me ;)
      Jeju, będzie co czytać ^^ Bardzo mi się podoba taka systematyczność na blogach, a sama nie potrafię jej utrzymać...

      Usuń
  2. Zbyt mało się wydarzyło, żebym mogła to jakoś sensownie skomentować, ale pod następnym rozdziałem na pewno bardziej się postaram XDD
    Ogólnie dosyć zaciekawiła mnie ta historia, ale, jak już mówiłam, akcja jeszcze nie jest na tym poziomie, żeby mnie do końca wciągnęła XDD W każdym razie życzę weny i czasu jednocześnie (znam ten ból, kiedy brakuje ci tylko jednego XDD)
    Pozdrawiam~

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tak na marginesie, chcesz się trochę pośmiać? Razem z Hespe przed chwilą znalazłyśmy filmik, który z czystym sumieniem mogę określić jako beka życia. Dosłownie. Już dobre pół godziny z tego ryjemy XDDD
      Nie wiem, jak z twoim poczuciem humoru, ale ja się prawie poryczałam ze śmiechu XDDD
      https://www.youtube.com/watch?v=beZFLT0Ixag <-- o tutaj XDDDD
      Jak chcesz się trochę rozerwać, to zajrzyj, ale gwarantuję ci, mózg rozjebany XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD
      Pozdrawiam~

      Usuń
    2. Ale wprowadzenie jest? Jest XD
      W następnym rozdziale (planuję two shot lub ewentualnie trzy części) będzie się dziać dużo~ więcej ;)
      Dziękuję za komentarz XD

      JAK MOGŁAŚ MI TO WYSŁAĆ XDDD DŻIZYS KRAJST ;D To dla mnie zbyt wiele :")
      ... A najgorsze jest to, że ta piosenka wpada w ucho XD
      "Twoje kolana są tak piękne" - oficjalnie rypłam xD Nie ogółem zajebiste XD
      Dzięki za wysłanie linku i polecam wszystkim :"")
      Pozdrawiam ^^

      Usuń
    3. Obejrzałam wszystkie filmiki odnośnie tworzenia tej "piosenki",oraz kilka innych. Już po drugim zostałam ich oficjalną fanką XDDD No bo żeby zrobić taką wypasioną parodię, to jednak trzeba mieć łeb. No i support XD
      Btw, udało mi się! 30 faktów o sobie x2 - mission complete!!! XDDD
      Pozdrawiam~

      Usuń

Google+ Followers