wtorek, 27 września 2016

Welcome in fashionable hell #2

Hejka :)
Także chyba się pochwaliłam tym, że miał to być two shot, bo zapomniałam o kompletnym braku czasu w roku szkolnym. Więc, jasne - to mógłby być ten two shot. Ale wtedy nie mielibyście posta przez jeszcze co najmniej... Co najmniej tydzień, jeżeli dobrze to policzyłam. Skoro zamówienie było na rozdziałowiec, to myślę, że taki obrót spraw nie będzie przeszkadzał zamawiającej ;)
W ogóle to zazwyczaj piszę adnotację przed napisaniem posta, żeby potem nie pisać czegoś na szybko, aby jak najszybciej dodać coś na bloga, tylko przemyśleć, czy chcę coś przekazać.
No i w sumie to nie wiem, czy jeszcze mam coś napisać :")
Planuję dla Was pewną niespodziankę, o ile niespodzianką można to nazwać, o której Rim już wiadomo, ale dopóki nie będę pewna na sto procent, że uda mi się ją wprowadzić w życie - nic o niej nie wspomnę.
Sprawa z komentowaniem Waszych prac jest taka - czytam, ale nie mam czasu komentować, więc nadrobię to, kiedy tylko takowy znajdę. Mam nadzieję, że nikomu to nie przeszkadza...
Miłego czytania ;) 

Strzeżcie się wszelkich przedsięwzięć,
które wymagają nowej garderoby
Henry David Thoreau, Walden, 1854


zamówienie dla SoJin | Oh Sehun | EXO | 2.661 słów 




- Halo? - wymamrotała Sojin, przykładając telefon komórkowy do ucha, kiedy w kilku ostatnich minutach snu zorientowała się, że piosenka, którą słyszała, była w rzeczywistości niczym innym jak jej dzwonkiem.
- Gdzie ty, do cholery, jesteś? - warknął Baekhyun szeptem, jakby nie chciał, żeby ktoś po jego stronie go usłyszał. I w właśnie tak było.
- Co? Ale gdzie jestem? - zapytała półprzytomnie szatynka, przecierając oczy, a jej wzrok powędrował na budzik stojący tuż przy łóżku. Dlaczego Byun dzwonił do niej za pięć siódma?
- Na pewno nie tu. O siódmej zaczynasz pracę, więc czemu cię jeszcze tu nie ma? - krzyknął szeptem, rozglądając się dookoła, czy ktoś mógł go podsłuchać.
- O mój Boże, to ja pracuję od dzisiaj!? - pisnęła Koreanka, z telefonem przy uchu biegnąc w kierunku szafy.
- Udam, że tego pytania nie słyszałem - stwierdził brunet, zszokowany brakiem organizacji u swojej przyjaciółki. - Gdyby dzwoniła Allison - a wiedz, że zadzwoni, masz powiedzieć, że wysłałem cię... emm... po kawę? - zapytał samego siebie, jakby zastanawiał się, czy to dobry pomysł. - Tak, powiedz, że wysłałem cię po kawę. Powtórz - zarządził Baekhyun, żeby być pewnym, iż jego polecenie zostało zakodowane.
- Wysłałeś mnie po kawę - powtórzyła pośpiesznie dziewczyna, wyciągając z szafy pierwsze, co znalazło się w zasięgu jej ręki.
- Dziesięć po siódmej masz tu być - zakończył rozmowę Byun, odłączając się od przyjaciółki z ciężkim westchnieniem.
- Proszę, proszę... Co to za konspiracje? - Nagle dwudziestosiedmiolatek usłyszał za sobą głos i mimowolnie zamarł w bezruchu, bojąc się odwrócić z obawy, że za nim będzie stał jego przełożony. 
- Nathan, kiedyś cię zamorduję - warknął, obracając się w stronę wysokiego szatyna, który nonszalancko opierał ramieniem o ścianę tuż za nim, kiedy tylko zorientował się, do kogo w rzeczywistości należał ten głos.
- Co ty knujesz, Byun? - zapytał wprost mężczyzna, zaplatając ramiona na klatce piersiowej. Jego wzrok był utkwiony wprost w oczy Baekhyuna, który nagle poczuł się, jakby tamten czytał w jego myślach.
- Co cię to obchodzi, Evans? - odpowiedział pytaniem Koreańczyk, nie czując najmniejszego respektu przed starszym. 
     Owszem, jego imię i nazwisko znał niemal każdy w Ameryce, a popularność Nathana wyprzedzała go o kilkaset tysięcy kilometrów, ale to on, Byun Baekhyun, był prawą ręką szefa i to do niego mężczyzna powinien czuć szacunek, mimo znaczącej różnicy wieku.
- Słyszałem, że w naszej redakcji pojawi się nowa osóbka... Czyżby jakaś twoja przyjaciółeczka? - nie poddawał się szatyn, odpychając się od ściany, żeby stać naprzeciw Koreańczyka.
- Nie powinno cię to interesować - odwarknął Byun, przyjmując taką samą pozę, jak stojący przed nim mężczyzna.
- Och. Mnie to kompletnie nie obchodzi. Pomyślałem tylko, że Boguma może to interesować - powiedział na odchodnym, uśmiechając się do młodszego z wrednym uśmieszkiem.
- Nie powiesz mu o tym - stwierdził Koreańczyk, starając się, aby w jego głosie zabrzmiała cała pewność siebie, jaką posiadał, jednak na ułamek sekundy oczy rozbłysły mu z przerażenia.
- Przekonujesz mnie, czy siebie, Byun? - krzyknął Nathan, znikając młodszemu z pola widzenia, kiedy przekroczył próg swojego miejsca pracy.
     Baekhyun jeszcze przez chwilę stał w bezruchu, wpatrując się w drzwi na końcu korytarza z zagryzioną wargą. Szatyn nie byłby w stanie powiedzieć szefowi o jego przyjaźni z Sojin... Przecież nawet nie miał ku temu pewnych dowodów, oprócz skrawków rozmowy telefonicznej, z której chyba zbyt wiele nie mógł wywnioskować. A jednak skojarzył fakt o przyjęciu nowej młodszej asystentki dla Boguma właśnie z tą sytuacją...
- Baekhyun, ta cała Sojin się spóźnia, rozumiesz to? - wykrzyknęła Allison jakby z niedowierzaniem własnych słów, przebiegając obok Koreańczyka właśnie w momencie, kiedy ten stwierdził, że Evans nie byłby w stanie na niego donieść. Poza tym, w końcu nie zrobił absolutnie nic złego...
- Sojin? - zdziwił się brunet, udając, że nie miał pojęcia, o czym kobieta do niego mówiła.
- Ta nowa - wytłumaczyła pośpiesznie starsza asystentka Boguma, wyciągając z niewielkiej torebki telefon i wystukała na nim jakiś numer. - W dodatku nie odbiera ode mnie - jęknęła z rozpaczą w głosie Allison, chowając urządzenie z powrotem na swoje miejsce.
- Czemu tak panikujesz? - zapytał Byun, chcąc dać jej do zrozumienia, że małe spóźnienie nowej pracownicy to znowu nie taka poważna sprawa, żeby się denerwować.
- Czemu? Hmmm... Sama nie wiem. Może dlatego, że Bogum postanowił sobie wcześniej wrócić z tego cholernego Paryża, a przy wydaniu Youth na następny miesiąc kompletnie nic nie jest skończone? - pisnęła z sarkazmem, sprawiając wrażenie, jakby zaraz miała się rozpłakać.
- Jak to postanowił wcześniej wrócić? - dopytał Baekhyun, wytrzeszczając oczy na wyższą od siebie kobietę, która nerwowo przełknęła ślinę, ponownie wyciągając z torebki swój telefon.
- Jutro o piętnastej ma być w redakcji. Gdyby nie jego żona, która, na szczęście, napisała do mnie SMSa, nie mielibyśmy pojęcia, że wraca. Nic nie jest skończone, rozumiesz? NIC - zaznaczyła brunetka, wystukując coś na klawiaturze telefonu.
- I co my mamy zrobić? - zapytał Byun, przygryzając wargę ze zdenerwowania i wlepił skupione spojrzenie w jakiś punkt nad głową współpracowniczki.
- Baekhyun, ja nie mam pojęcia. Liczyłam, że ty jakoś to ogarniesz - odpowiedziała Allison, patrząc wyczekująco na młodzieńca, który w dalszym ciągu stał w miejscu, najwidoczniej coś kalkulując.
- Youth będzie gotowe na jutro - ogłosił w końcu po pośpiesznym obliczeniu, ile mogą zająć poszczególne zadania.
- Mamy do zrobienia co najmniej cztery sesje zdjęciowe, trzeba byłoby odwiedzić główne siedziby w... - Brunetka zaczęła wymieniać wszystkie zadania, które musieliby nadrobić, ale w końcu młodszy przerwał jej w połowie wypowiedzi.
- Youth będzie gotowe na jutro - powtórzył pewnym siebie tonem, aby dodać trochę nadziei również kobiecie. - Cała ekipa ma być za dziesięć minut w sali konferencyjnej - zarządził Baek, jak zawsze w poważnych sprawach, stając się osobą, która rozdziela wszystkie zadania.
- Cała? - powtórzyła z niedowierzaniem panna Grey, jednak widząc spojrzenie, które młodszy rzucił jej spode łba, zamilkła i skinęła w milczeniu głową. 
      Po chwili Allison opuściła korytarz, biegnąc na swoich wysokich szpilkach, tak szybko jak tylko jej na to pozwalały buty i proteza nogi. Kiedy Baekhyun został sam na korytarzu, zacisnął dłonie w pięści i zdecydowanym krokiem ruszył w stronę stanowiska pracy Nathana.
- Wraca...? - domyślił się od razu Evans, gdy tylko podniósł wzrok znad pliku zdjęć najnowszych kolekcji, które niedawno wysłano z Versace i pierwszym, co zarejestrował, była poważna mina współpracownika.
- Jutro o piętnastej - potwierdził Koreańczyk, podchodząc bliżej szklanego stołu, przed którym stał Nathan.
- Czyli mam rozumieć, że... - zaczął wyższy mężczyzna, ponownie zawieszając spojrzenie na twarzy bruneta.
- Rozejm - dokończył Baekhyun, wyciągając dłoń w kierunku szatyna, który zrobił to samo.
- Chwilowy rozejm - zaznaczył Nathan poważnym tonem, po czym uścisnął dłoń Byuna, który poszedł w ślad za jego gestem.
- Nie musiałeś tego nawet zaznaczać. Żadne z nas nie chce stałego rozejmu - stwierdził Hyun z półuśmiechem, na który starszy odpowiedział takim samym.
- To teraz... Do roboty, szczylu - burknął szatyn i ze śmiechem wieszając się na ramieniu współpracownika, razem z nim skierował się w stronę sali konferencyjnej.

- Gdzie jest Kourtney? - zapytał Baekhyun od razu po wkroczeniu do wyznaczonego miejsca spotkania, kiedy wśród zgromadzonych jako pierwsze rzucił mu się w oczy brak recepcjonistki.
- Za chwilę będzie - odpowiedziała Allison z długopisem w zębach, ciągle to wystukując coś na ekranie telefonu, to zapisując coś w notatniku.
- Dobra, witam całą naszą ekipę - rzucił do wszystkich Byun, czekając, aż Nathan zajmie swoje miejsce przy stole, po czym sam stanął u jego szczytu tam, gdzie zazwyczaj zasiadał Bogum. - Szef wraca jutro o piętnastej, więc mamy czas do około dwunastej trzydzieści maksymalnie, żeby zdążyli z wydrukiem jednej wersji próbnej i przygotowaniem Księgi - poinformował wszystkich zgromadzonych, kątem oka zerkając na Kourtney, która właśnie pojawiła się w sali.
- Co mamy robić? - zapytał od razu jeden z redaktorów naczelnych działu urody.
     Nikt nie pytał, jakim cudem mieli wykonać prace, które zajęłyby co najmniej miesiąc w trochę ponad dobę. Byun Baekhyun zarządził - ma być wykonane tak, aby wszystko było dopięte na ostatni guzik mimo katastrofalnego wręcz, braku czasu.
- Allison. - Dwudziestosiedmiolatek skierował swoje słowa wprost do kobiety, która od razu przyłożyła długopis do nowej kartki w notatniku, podnosząc uważne spojrzenie na przełożonego. - Dzwoń po naszych wszystkich modeli, którzy są na chwilę obecną w kraju... I po co najmniej dwunastkę z innych redakcji, które zgodziłyby się nam ich wypożyczyć. Musimy mieć Minho, Davida, Taylora i Aleshę z Paradise i Yifana, Nicka oraz Amandę z Channel's Magazine Side. Jako pozostałą piątkę dobierz kogokolwiek, ale do sesji trzeba nam osoby o wysportowanym ciele, więc nie życzę sobie tu żadnych anorektyków. Zaproś przynajmniej siedmiu gości specjalnych, którzy mają czas do siedemnastej. Zarezerwuj nam najlepszy kort tenisowy w okolicy i siłownię z najbogatszym wyposażeniem. - Baekhyun zakończył swoją wypowiedź skierowaną do Allison, a przez myśl przeszło mu mimochodem, że podziwia ją za dar tak szybkiego pisania. Szybko jednak kontynuował przydział zadań.
- Wszyscy redaktorzy i wszystkie redaktorki mają dopracować zaczęte już artykuły. Z tego, co w tamtym tygodniu słyszałem od Demetrii, macie wystarczająco dużo wersji roboczych, żeby zapełnić odpowiednie działy w Youth. Kourthney ma dostarczyć Nathanowi wszystkie skończone materiały, które mamy na chwilę obecną. Ty, Evans, masz to mniej więcej przeglądnąć, żeby zobaczyć, czy coś nie pokrywa się z tekstami z wcześniejszych miesięcy i wybrać najlepsze zdjęcia z sesji, które już są zrobione. Masz na to... Tak z pół godziny zanim wszyscy modele będą na miejscu, bo wtedy będziesz potrzebny dosłownie wszędzie. Kiedy do redakcji dotrze cała ekipa, dzielimy się na zespoły i wykonujemy przydzielone zadania. Wszystko musi być zrobione do dziesiątej w nocy. Z Nathanem zostaniemy po godzinach... Zostaniemy, Nathan - zaznaczył, kiedy kątem oka zarejestrował, że mężczyzna już miał otwierać usta, żeby coś powiedzieć. - Musimy to mieć gotowe - zakończył, patrząc po zebranych, którzy w milczeniu pokiwali głowami i wybiegając z sali konferencyjnej, popędzili w kierunku swoich miejsc pracy.
     Baekhyun po zostaniu samemu w pomieszczeniu oparł czoło o ścianę i z całej siły uderzył w nią pięścią. Nim wszyscy modele się zbiorą minie co najmniej godzina, a jeżeli nie będą na czas - cały jego plan dnia, łagodnie mówiąc, szlag trafi.
- Młoda, masz tu być w tej chwili - rzucił do telefonu, kiedy zobaczył, że dzwoni do niego przyjaciółka.
- Już jestem - opowiedziała zdyszana Sojin, ale w ułamku sekundy musiała się rozłączyć, kiedy została pociągnięta za ramię przez Allison.

- Pani Williams - przeczytał na głos z dostarczonej mu kartki Nathan, kiedy Sojin zapytała go, do kogo konkretnie ma przekazać wiadomość od mężczyzny. - Nie wiem, po prostu wejdź na salę główną działu urody i ją zawołaj. I przekaż jej słowo w słowo to, co ci kazałem. Przy okazji podrzuć jej mój tekst na wzór i niech jakoś go uzupełni - dopowiedział czterdziestolatek, podając dziewczynie skrawek papieru ze swoim tekstem.
- Pani Williams - powtórzyła Koreanka, zapamiętując nazwisko redaktorki i już miała opuścić pomieszczenie, kiedy Nathan znowu się odezwał.
- I jeszcze jedno: Jutro będzie szef, więc wybierzesz się ze mną do działu urody i trochę zmienimy twój... styl - zaznaczył, nie mając żadnego innego słowa zamiennego, chociaż to było szczególnie nietrafne, gdyż ogólnie rzecz biorąc - szatynka nie miała stylu.
- Nie... - zaczęła młodsza asystentka, ale widząc wręcz paraliżujące spojrzenie mężczyzny, natychmiast umilkła.
- Chcesz, żeby Bogum cię wywalił? Nie ma sprawy. Nie będę musiał marnować czasu w dziale urody - rzucił oschle, powracając wzrokiem do pobieżnego wertowania kartek przyniesionych mu przez Kourthney.
- W takim razie w porządku - odpowiedziała natychmiast Sojin, nie chcąc zostać zwolniona w pierwszym tygodniu pracy, która mogła otworzyć jej wrota do świetlanej przyszłości.
- Zrobimy ci całkowitą metamorfozę - zaznaczył Evans, na co ta już nie odpowiedziała i szybkim krokiem skierowała się w stronę docelowego miejsca, po drodze mijając zabieganych pracowników, którzy byli zajęci wykonywaniem poleceń Baekhyuna.
     Samego dwudziestosiedmiolatka nie można było nigdzie znaleźć w redakcji, gdyż po wręcz ekspresowym zarezerwowaniu przez Allison kortu i siłowni, postanowił pojechać tam razem z koordynatorem sesji zdjęciowych, aby sprawdzić stan miejsc i rozłożyć sprzęt do pierwszego fotografowania.
- Wiadomość do pani Williams od Nathana - rzuciła Koreanka już od progu pomieszczenia, przez co może trzydziestoletnia kobieta natychmiast poderwała się ze swojego stanowiska pracy i podeszła bliżej asystentki.
- Nathan twierdzi, że naprawdę docenia starą dziennikarską szkołę, ale to już nie te czasy. Ludziom nie chce czytać się długich artykułów. Muszą być one szybkie i dynamiczne. Jako wzór miałam pani przekazać tekst Nathana - wypowiedziała rzeczowym tonem Sojin, podając kartkę redaktorce, która nie spuszczała z niej spojrzenia przymrużonych oczu.
- To "surówka", tak? - zapytała Amanda Williams po przeskanowaniu wzrokiem artykułu od Evansa.
- Proszę? - zdziwiła się brunetka, nie wiedząc zbytnio, co miała odpowiedzieć na takie stwierdzenie.
- To jakiś zamysł. Nie ma interpunkcji - stwierdziła, nadal spoglądając na kartkę.
- Nathan pisał to na szyb... - zaczęła tłumaczenie Sojin, ale starsza przerwała jej w połowie zdania.
- Nie jestem tu od poprawiania przecinków - zaznaczyła redaktorka, podnosząc wzrok na Koreankę.
- Między innymi, od tego tutaj jesteś - krzyknął z korytarza Sehun, który był na mieście, gdy zadzwoniła do niego Allison, więc zjawił się w redakcji od razu, a nie mając, co robić przed zebraniem, wędrował sobie po budynku.
     Słysząc te słowa, Amanda prychnęła pod nosem i zabrała kartkę od Nathana, kierując się w stronę swojego miejsca. Sojin uśmiechnęła się do modela, bezgłośnie dziękując mu za pomoc, na co ten odpowiedział jej półuśmiechem i już po chwili nie było go na korytarzu.
   
- Są wszyscy? - zapytał Baekhyun, kiedy już wrócił ze swojej misji i przekroczył próg sali konferencyjnej, która teraz była wypełniona pokaźną gromadą osób. - Są wszyscy? - powtórzył pod nosem, zaskoczony, że udało się zorganizować wszystkich na trzy minuty przed wyznaczonym czasem.
- Tak, są wszyscy - potwierdził Lucas, któremu bez najmniejszego problemu udało się przekrzyczeć szmery osób przed nim, mimo, że razem z Zackiem, Jonathanem i Davidem zajmował miejsce na samych tyłach pomieszczenia.
- W takim razie słuchajcie uważnie, bo nie będę powtarzał po dwa razy. Dzielimy się na pięć zespołów głównych. Jednemu przewodniczy Allison, drugiemu Nathan, kolejnym Sojin, Kourthney i ja. Przydział macie na tej kartce - powiedział, podając wcześniej wymieniony przedmiot pierwszemu modelowi, który nawinął mu się pod rękę - a był nim Yifan. - Zespół pierwszy w tym momencie zabiera z działu urody swoje stroje i biegiem schodzi na dół, bo czeka na was już limuzyna. Allison zna wszystkie szczegóły, fotograf również, więc na miejscu przedstawią wam dokładnie co i jak. Ci pod przewodnictwem Nathana pędzą przygotować się do sesji zdjęciowej, która odbędzie się w naszej sali fotograficznej. Zespół przydzielony Sojin jedzie drugą limuzyną do Calvina Kleina i tam  wszyscy modele dostaną od niego stroje sportowe. Macie na miejscu sprawdzić, czy są w odpowiednich rozmiarach, bo osobiście zamorduję każdego lub każdą, kto tego nie zrobi i opóźni nam sesję. Kourthney razem z kilkoma redaktorkami jedzie do restauracji, której adres kierowca limuzyny zna. Macie tam przeprowadzić wywiad ze sławnymi osobami, które udało się załatwić Allison. Mój zespół w podskokach biegnie przebrać się w stroje i załatwić sobie makijaż, a potem spotykamy się przed samochodem. Macie około godziny na przygotowanie się do zdjęć, więc radziłbym już biegnąć do działu urody. Na jednego modela przypadnie jedna makijażystka lub stylistka, więc mamy o tyle lepiej. Nikt z redaktorów nie może się obijać, podczas gdy będą odbywać się sesje. Kiedy z nich wrócę pierwszym, co zrobię, to osobiście sprawdzę artykuły. Czy każdy wszystko wie? - zrzucił pytanie po zakończeniu swojego monologu i wziął głęboki oddech, aby dotlenić się po swoim wcześniejszym trajkotaniu.
- Ay-yay, kapitanie! - zasalutował Zack, po czym cała ekipa Youth i kilkanaście osób z innych magazynów zaczęło jedno po drugim opuszczać salę konferencyjną, aż w pomieszczeniu zostali jedynie przywódcy zespołów.
- Na co ja się pisałem, podejmując się tej roboty... - westchnął Nathan, przeczesując palcami włosy i zatrzymał wzrok na każdym po kolei.
- Nikt nie mówił, że będzie łatwo - zaznaczyła Allison, która jako wierna pracoholiczka musiała wygłosić swoje zdanie w tej sprawie.
- Nikt też nie mówił, że podpisujemy cyrograf z diabłem - odburknął Byun, na co zgromadzeni w pomieszczeniu pokiwali głowami, po czym opuścili salę konferencyjną.

Mam nadzieję, że się spodobało ;)
Mile widziane będą komentarze
Taeyeon

12 komentarzy:

  1. Ale gonitwa... Nigdy w życiu takiej pracy :) Chociaż tyle przystojniaków w jednym miejscu. Jest pokusa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bym się skusiła B)) Ale tak na rok maksymalnie. Potem już byłby już szacun, bo mając wpisaną w dokumenty pracę w jakimś sławnym magazynie, przyjęliby mnie wszędzie B) A tłum przystojniaków to takie umilenie czasu B)))
      Pozdrawiam ;)

      Usuń
  2. Hahahah... Przecinki 😁
    Wszyscy je kochamy 😁
    A ja szczególnie 😁

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja kocham je po Tobie poprawiać :") *wyczuwasz ten sarkazm?* Ale teraz i tak jest lepiej, bo gubisz je sporadycznie, ale kropki w dialogach jak widzę, nadal się nie pojawiają w odpowiednich miejscach XD
      Nauczyłam Cię w jakiś tam dziwny sposób stawiania przecinków. Jestem z siebie dumna XD

      Usuń
    2. Kolejny sukces wychowawczy :')

      Usuń
    3. ...
      Poinformuj mnie o pierwszym, bo chyba gdzieś go pominęłam XD

      Usuń
  3. uu jestem chora, a zatem czytając to to do razu lepiej ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O jeju, jak mi teraz miło ;)
      Życzę szybkiego powrotu do zdrowia ♥

      Usuń
  4. Nieźle się orientujesz, jak to mniej więcej może wyglądać. Masz wtyki czy wymyśliłaś to sama? Bo bardzo realistycznie ci to wyszło ^^
    Pozdrawiam~

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierwszy rozdział, a bardziej sprawdzenie stanowisk i wygląd miejsc wzorowałam na tych z filmu "Diabeł ubiera się u Prady". Ten rozdział to już moja inwencja twórcza XD
      Pozdrawiam i dziękuję ;)

      Usuń
  5. Kurde, mega to było. Od razu na dworze przestało padać. Weny, weny i jeszce raz weny~
    Pozdrawiam! ❤
    dangerworldofa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rim coś przy tym pewnie kombinowała - w końcu ma dar kontrolowania wody XD *Ja jestem od trawy :")*
      Za to u mnie pada od wczoraj od 20 bez przerwy ;-; A od 12 dzisiaj ogłosili zagrożenie powodzią ;-; ;-; ;-;
      Cieszę się, że się spodobało ♥
      Pozdrawiam ;)
      *Niedługo zajrzę, żeby nadrobić skomentowanie rozdziału ;)*

      Usuń

Google+ Followers