poniedziałek, 24 października 2016

HM #4 Kółko kanciaste

Heyyyuuuu
Sangrim: Przyznam, że spanikowałam patrząc na to, co mamy jeszcze przygotowane xD Panika bardzo xD Ogólnie to jesteśmy już po historii, także oł jeeeeeeeeaaaaaa... Może teraz to szybciej pójdzie 😁   Nadzieję zawsze można mieć xD Miłego czytania 🦄

Myśl na dziś:
"Lol, to ma 30 stron w Wordzie"

Taeyeon: Ten uczuć, kiedy ochrzaniasz Rim, że nie napisała adnotacji, a tak serio to Ty piszesz ją na szybko, bo zapomniałaś... No, ale co... Miałam w tej olimpiadzie najwyższy wynik w szkole B))) Jest git. Poza tym... Ludzie dajcie mi jakiegoś kopa, bo straciłam poczucie, że moje pisanie ma sens XD Ratujtaaa muaaa~
Miłego czytania  ;)


Hug Me | Kółko kanciaste | 12.907 słów
    Ta noc należała do jednej z tych bardziej bezsennych. Było duszne, gorące i suche powietrze, które uniemożliwiało prowadzenie spokojnego snu. A nikt nie pomyślał wczorajszego dnia tak sprytnie, by włączyć klimatyzację na noc. No, taki mamy klimat. W panującej dookoła ciszy można było usłyszeć ze wszystkich pokoi jedynie głośne sapania i odgłosy przewracania się na boki. Nawet otwarte okna nic nie dawały. Większość pozasypiała dopiero koło godziny czwartej nad ranem. Tylko Iwona zasnęła tak, jak normalnie, nie zwracając uwagi na temperaturę powietrza. Ten to by spał nawet podczas inwazji obcych. Piękno potrzebuje snu. Rano wszyscy lokatorzy mieli problem ze wstaniem.
Jeszcze kilka minut. Godzin. Dni.
Dobra, nikt normalny nie śpi chyba kilka dni. No, a teraz chyba takie deja vu przeszło.
Nooooooooo maaatteeeeer!
     Ponieważ wstanie z łóżka odwlekano na coraz to kolejną minutę, doszło to tego, że nie zostało wiele czasu na wyszykowanie się do szkoły. Z braku czasu szef kuchni mógł zaserwować jedynie kanapki z serem. Demon miał mniej czasu na zrobienie idealnej fryzury, a Jego Tae musiał szybciej posprzątać po śniadaniu (uznajmy wrzucenie wszystkiego do zlewu za sprzątanie).
- Kiedy Iwona przestanie się pięknić? - zapytał Taehyung, odchodząc od zlewu. - Spóźnimy się.
- Ej, idźcie ratować lusterko - powiedziała Taeyeon, która sprawdzała jeszcze, czy wzięła ze sobą wszystko.
      Kai, V i Sangrim poszli razem wyciągnąć Baeka z łazienki. Wiedzieli, że to zadanie do łatwych nie należało. Będą na pewno ranni, zaginieni i możliwe, że nawet martwi. Wiadome było, że w grupie mieli większe szanse na powodzenie misji. W kupie siła!
     Szybko wbiegli po schodach i stanęli przed drzwiami łazienki. Zapukali kilka razy, ale ponieważ nikt nic nie odpowiedział, weszli do środka. To, co zobaczyli, bardzo ich zdziwiło i trochę... Przeraziło.
No, pusto przed lustrem!!!
- O, opera... - przestraszył się Kai, podchodząc do lustra. - Przeszedł portalem do innego świata!
- Do jakiego świata?! - zapytała żywo Rim, szeroko otwierając oczy.
- Był tylko resztki mojego dzieciństwa, nazwy anonimowa i całkowita ciemność - powiedział nieskładnie V, opierając się o framugę drzwi ze smutną miną.
- Kurde. Rozpaczałbym za nim, ale chyba nie za bardzo mam czas - stwierdził Kai, wychodząc z łazienki. - Za mną, załogo!
     Jego załoga przetuptała za nim pod pokój Baekhyuna i stanęła obok otwierającego drzwi Jongina. Po cichu wbili do środka i zakradli się pod łóżko śpiącego jeszcze chłopaka. Załoga wymieniła się spojrzeniami. Każdy wiedział, co miał robić. Jego Tae odszedł na bok, a Rim już chwyciła za pościel, która okrywała Baeka. Kai uniósł rękę w górę i opuścił ją.
- Wake me up, before you go-go! - zaczął się drzeć na cały głos, budząc tym śpiącego.
     Aniołek szybko zerwał z Iwony kołdrę i położył ją jak najdalej od Baeka, a Taehyung akurat skończył grzebać w szafie brateła, wyjmując z niej jakiś zestaw czystych ubrań. Rim wybiegła z pokoju, zostawiając w pokoju Profesjonalnego Wybudzacza i V, który szukał w komodzie skarpetek. Iwona spojrzała na zegar i zorientowała się, że jest już zdecydowanie za późno. Wygonił przyjaciół z pokoju i wziął od V swoje ubrania. W ostatniej chwili Jongin złapał plecak Baeka i pobiegł za Taehyungiem na dół. Chłopak ekspresowo się ubrał i już miał wejść do łazienki, by się uczesać, lecz przegoniła go Sangrim, pokazując mu, że ma wszystko, co mu potrzeba. Na dole czekała już na niego Taeyeon z kanapką. Po oddaniu śniadania w ręce Baeka, wzięła od Rim grzebień chłopaka i pobiegła za nim. Kai kończył sprawdzać, czy plecak najstarszego jest na pewno spakowany, gdy tymczasem V nalewał sok i rozglądał się za kluczykami od Range Rovera. Demon stanął za Iwoną, przeczesując mu grzebieniem włosy na tyle, by nie były za bardzo rozczochrane, a następnie rzuciła go Kaiowi, mówiąc, by go spakował. Jeśli mu nie będzie pasować, to się potem sam uczesze. Rim wzięła kilka już gotowych do wzięcia plecaków i zaczęła je wszystkim rozdawać. Gdy Baekhyun skończył jeść, Taehyung po nim posprzątał naczynia i jako ostatni wbiegł do garażu, zamykając drzwi wejściowe i jednocześnie otwierając te wielkie garażowe. Iwona szybko wyjechała i zebrała wszystkich do środka. Gdy V zamknął drzwi garażowe i bramę, również wsiadł i wszyscy pojechali w kierunku szkoły.
- Co za praca zespołowa - pochwalił przyjaciół Baekhyun, wyjeżdżając na główną drogę i ukradkiem sprawdził stan swojej fryzury w lusterku.
- Idealny timing - odpowiedziała Sangrim, wyciszając telefon.
- Dosłownie idealny. - Taeyeon spojrzała na zegar na wyświetlaczu telefonu. - Za siedem minut dzwonek. Jeśli Iwonka trochę depnie na gaz, to dojedziemy w ciągu czterech minut. Zostają nam trzy minuty na przebranie butów i dojście pod salę.
- Luz, dojedziemy - zapewnił ich Baek, po czym przyśpieszył. - Dzięki za pomoc tak w ogóle.
- Okaż nam wdzięczność i jedź, nie wspominaj - powiedział Demon, opierając się o oparcie fotela.
- Jadę przecież. - Zaśmiał się wesoło. - Przygotujcie się do wyjścia.
     W ciągu przewidywanych przez Demona czterech minut, grupa zdążyła podjechać pod szkołę i od razu pobiegła do szatni. Przed nią czekał Sehun, który z nudów czekał już  z ustawionymi obok siebie butami. Spóźnieni wbiegli do szatni, przybijając mu w biegu piątkę. Jego Tae na widok Sehuna odwrócił wzrok, a sam Hun opuścił rękę. Jednak buty Taehyunga również były przygotowane, co było lekkim zaskoczeniem dla niego. Potężna Piątka stawiła się pod salą w ostatnich sekundach przed zabrzmieniem dzwonka.
     Początek lekcji był tak samo nudny jak zwykle. Nic się nie działo, aż do momentu wygłoszenia komunikatu przez radiowęzeł, który ożywił pewną osobę.
- Tae, mordo, chodź do nas! - zaczął krzyczeć po korytarzu V, chociaż wiedział, że Demon był tak naprawdę zaraz obok.
- Wiwat nowa przewodnicząca! - powiedział wesoło Kai, przybijając Taeyeon żółwika.
     Komunikat informował o wynikach wyborów na nowego przewodniczącego. Głosowanie wygrała Taeyeon z przewagą trzech głosów nad drugim uczniem, który również osiągał doskonałe wyniki w nauce. Ponieważ oboje byli najlepszymi uczniami w szkole, postanowiono wybrać przewodniczącego poprzez ankietę.
- Co chcesz zmienić podczas swojej kadencji? - zapytała Sangrim, stając koło nowej przewodniczącej.
- Przemieszczę fontannę w inne miejsce - odpowiedział dumie Demon, rzucając przyjaciółce porozumiewawcze spojrzenie.
Dziewczyna mogła zrozumieć jedynie połowę tego, o czym myślała Taeyeon.
- Zdradzisz nam nowe położenie fontanny? - zapytał Sehun, wyczuwając w tych planach jakiś spisek.
- Nieeeeeeeeeee. - Uśmiechnęła się i zaczęła czochrać go po włosach. -Tajemnica służbowa.
     Oczywiście, plany o przemieszczeniu fontanny wynikły przez pewne przemyślenia i to głównie z powodu Sehuna. Hun najpierw był w lekkim szoku z tego, co robiła Tae, ale po chwili zaśmiał się, widząc niezadowolone spojrzenie V.
- A więc... - odezwał się ten drugi Tae. - Zostaję twoim ochroniarzem! Będę nawalał w każdego, kto ci będzie groził!
- Agresywny jesteś, ochroniarko jedna - zwróciła się do niego Sangrim, kiwając głową.
- Ty to byłbyś w stanie pobić samego siebie przez pomyłkę. - Poklepał go po ramieniu Jongin, uśmiechając się delikatnie.
- Jeśli będzie trzeba! - krzyknął, unosząc w górę rękę zaciśniętą w pięść.
- A więc jak mam już ochroniarza... - zaczęła Taeyeon, patrząc jednocześnie po wszystkich ze skupioną miną i później wskazując palcem na Aniołka. - To mianuję ciebie moim Mudżynem Głównym.
- Ay-ay, kapitanie! - zasalutowała dziewczyna z zacnym mocno stanowiskiem.
- A ja kim będę? - zapytał Kai, widząc, że Demon rozdaje fajne stanowiska.
- Sekretarką mojego Mudżyna - odpowiedziała po chwili.
- Mam się cieszyć? - zapytał z zamyśloną miną.
- Wypadałoby. - V uśmiechnął się do niego tak szeroko, jak tylko mógł.
- To chyba jeszcze ja nie mam stanowiska - odezwał się w końcu Hun, również licząc na coś atrakcyjnego.
- W takim razie mianuję cię... - Jej Tae spojrzała na niego i chwilę myślała. - Ministrem od Spraw Kolan.
- Kolan? - zapytał ze zdziwieniem nowy minister.
- Cicho, ja tu rządzę - uciszyła go przewodnicząca.
     W tym samym momencie zza rogu wyszedł wyraźnie niezadowolony Kim Junmyeon, znany w szkole również jako Suho. Z pewnością był nie w humorze - wyglądał na jednocześnie i smutnego, i zdenerwowanego. Nikt nie miał odwagi, by teraz do niego podejść, z wyjątkiem jego przyjaciela, który teraz za nim biegł i próbował go jakoś pocieszyć.
- Suho chyba nie jest zadowolony - powiedział Demon, patrząc na swojego byłego konkurenta na stanowisko przewodniczącego.
- Był bardzo napalony na to stanowisko - zauważył V.
- Jemu też dam jakieś wysokie stanowisko - odezwała się Taeyeon, również patrząc na zrezygnowanego Suho.
- Na przykład? - zapytał Jego Tae.
- Przewodniczący Rady Stołówkowej - odparła spokojnie. - Albo mój przedstawiciel w biznesie.
- Ambitnie, ambitnie - pochwalił ją Sehun.
- Ahoj - powiedziała Rim.
- No - rzekł Jongin, opierając się o ścianę i wkładając ręce do kieszeni.
- A tak z innej beczki, to co wy na to, żeby dzisiaj zorganizować grilla? - zaproponował Taehyung, z uśmiechem unosząc do góry jedną brew. Kai szybko przeniósł na niego wzrok, otwierając szerzej oczy i zaciskając usta w wąską kreskę.
- Nie, nie, nie! Nie ma mowy! - krzyknął brunet, a nie dość, że wydzierał się na pół korytarza, to jeszcze w jego głosie brzmiało tak wielkie przerażenie, iż wszyscy przechodzący w pobliżu przenieśli na niego wzrok.
- Może ciszej? Uspokój się - stwierdziła Rim, widząc, że jej chłopak miał zamiar kontynuować swoją wypowiedź.
- On ostatnio podpalił mi spodnie! Jak mam być spokojny?! - wrzasnął Jongin, a jego pech sprawił, że przez korytarz, kierując się ku drzwiom stołówki, przechodziła akurat jego ulubiona kucharka. Starsza kobieta zmierzyła go tak zdegustowanym spojrzeniem, że Sehun musiał odwrócić głowę w bok, aby nie parsknąć śmiechem. - No i na co się pani patrzy? - zapytał z oburzeniem kucharki, która założyła ramię na ramię, patrząc na niego z groźną miną, ponieważ nie spodobał się jej brak szacunku w głosie chłopaka. Jongin stanął w takiej samej pozycji jak kobieta, mrużąc oczy i rozpoczęli ciche mierzenie się wzrokiem, które przerwał Kai po tym, jak oberwał w tył głowy od Taeyeon.
- Ogarnąłbyś się może - stwierdziła brunetka, kiedy kucharka odchodziła w stronę swojego miejsca pracy z triumfalnym uśmieszkiem na ustach. Jongin odwrócił się w jej kierunku z oburzoną miną, kładąc dłonie na jej ramiona.
- Przez ciebie przegrałem i ta zołza będzie sobie wyobrażać, że jest, Bóg wie kim - rzucił obrażony, po czym ponownie wrócił do swojego podpierania ściany.
- W sumie to nawet gotować nie umie - przyznał Sehun, opierając się na ramieniu Jongina, a Taehyung, słysząc te słowa, ku zdumieniu wszystkich, pokiwał głową z uznaniem.
- Pewnie jakość jedzenia zależy od tego, jakie masz kontakty. - Uśmiechnęła się przebiegle Sangrim, przenosząc wzrok na Demona, który zmierzył ją spojrzeniem nieogarniającym zaistniałej sytuacji.
- A o co chodzi? - zapytał V, robiąc taką samą minę jak jego przyjaciółka.
- Można by ją przekupić - powiedziała szatynka, obracając się, aby sprawdzić, czy nikt ich nie podsłuchiwał.
- Albo zaszantażować - dodał Kai, wyobrażając sobie, jak by to było bez jego stałych kłótni z kucharką. - Nieee... Po co się w ogóle starać - dorzucił, kiedy zorientował się, jak nudno byłoby bez awantur w rolach głównych z kobietą i z nim.
- No, to wracając do tematu, co wy na to, żeby zorganizować dzisiaj grilla? - ponowił pytanie Taehyung, przechylając głowę lekko w bok i spojrzał po wszystkich, oprócz Sehuna, oczekując odpowiedzi.
- Podpaliłeś. Mi. Spodnie - wycedził Jongin przez zaciśnięte zęby i zmrużył oczy, kierując wzrok na V.
- Kto komu podpalił spodnie? - Nagle wszyscy usłyszeli koło siebie znienawidzony, przesłodzony głosik i z wyjątkiem Huna, wznieśli oczy ku sufitowi, wzdychając.
- Tobie by się przydało. Spalić. Włosy. - Uśmiechnął się szeroko Taehyung, prezentując "szkolnej miss" swój najbardziej sztuczny uśmiech, jaki kiedykolwiek pojawił się na jego twarzy.
- Z tego co widzę, już ktoś próbował to zrobić - dodał Demon, mając na myśli czerwone loki na głowie Krystal, które zafarbowała stosunkowo niedawno, ale chwaliła się nimi na prawo i lewo, więc wszyscy w liceum o nich wiedzieli. V wyszczerzył zęby w swoim prostokątnym uśmiechu, przybijając z brunetką piątkę, po czym spojrzał wyczekująco na Jung, mając nadzieję, że jak najszybciej ich opuści.
- Zawsze tacy zabawni. - Roześmiała się czerwonowłosa, na co Jej Tae i Jego Tae spojrzeli na siebie, jakby zastanawiali się, czy ona naprawdę jest taka głupia, czy tylko udaje.
- A jak już się pośmialiśmy... To może sobie pójdziesz? - zaproponowała Sangrim, która szczerze nienawidziła Krystal, gdyż ta non stop od ich trzech lat uczęszczania do liceum, starała się poderwać Jongina.
- O, ty pewnie jesteś Sehun, tak? - zapytała niechciana w gronie najfajniejszych z najfajniejszych, poprawiając swoją marynarkę i kierując swoje pytanie do Sehuna, który zdezorientowany spojrzał po reszcie. - Jung Krystal - przedstawiła się, wyciągając przed siebie dłoń. - Najbogatsza dziewczyna w szkole - dodała czerwonowłosa, na co Tae i Rim parsknęły śmiechem, a szatyn skinął jej krótko głową, nie odpowiadając uściskiem dłoni.
- Także... co tam słychać, Nini? - spytała Krystal, zmieniając nagle ton na bardziej zalotny i stanęła bliżej Jongina, który odsunął się od niej, na ile tylko pozwała mu ściana.
- Nini? - Sehun parsknął śmiechem, a po chwili dołączyli do niego Demon i V, gdyż Sangrim była zajęta zabijaniem czerwonowłosej wzrokiem.
- Nic ciekawego - zbył szkolną miss Kai, odwracając od niej głowę w bok i kierując spojrzenie na Aniołka, który w tym momencie wyglądał, jakby chciał mieć swoje ulubione bronie z gry przy sobie - łuk sportowy i profesjonalny czekan wspinaczkowy byłyby teraz niezwykle przydatne.
- Krystal, tu jesteś - krzyknęła Sooyoung, biegnąc do swojej przyjaciółki, ile miała sił w nogach.
     Co z tego, że prawie zabiła się na swoich dwunastocentymetrowych szpilkach i wpadła na jakiegoś chłopaka. Dla niej grunt to dobrze wyglądać. Po chwili za Zoyą pojawiła się Juhyun, która zostawiona na pastwę losu przez koleżanki, nie miała pojęcia, co ze sobą zrobić. Seohyun, bo tak ją przezywano, natychmiast przybiegła do grupki pod ścianą, stając trochę z boku obok Sooyoung, która wyciągała właśnie telefon, chcąc zrobić sobie selfie z nową przewodniczącą.
- Uśmiech - rzuciła, stając za Demonem, która mentalnie zabiła ją ponad sto razy, gdy ta zrobiła jej z dziesięć zdjęć ze sobą.
- Dobra, dość - wkurzyła się w końcu Taeyeon, przechodząc pod ramieniem Zoyi i stając pomiędzy Sangrim i Sehunem, aby ta nie mogła jej dosięgnąć.
- Muszę cię o coś zapytać - stwierdziła Krystal, kiedy zapadła cisza wśród zgromadzonych pod ścianą i stanęła przed Jonginem, zdecydowanie zbyt blisko, co zarejestrowała Rim, obmyślając w myślach zemstę. - Może poszedłbyś ze mną do tej nowej kawiarni? - zaproponowała, na co i Sangrim, i Taeyeon zdębiały, patrząc po sobie z uniesionymi brwiami.
- Kawa, herbata, czy od razu wpierdol? - zapytała Tae Aniołka, który w milczeniu pokręcił głową i po chwili uśmiechnął się kątem ust w stylu zabójcy planującego kolejne morderstwo.
- Nie poszedłbym - odpowiedział oschle Kai, wymijając czerwonowłosą, aby stanąć przy Sangrim. - Jak już zauważyłaś, mam dziewczynę, która nie jest tobą - powiedział, obejmując ramieniem szatynkę, na co Krystal posłała jej kpiące spojrzenie.
- Do czasu, Nini. Do czasu - rzuciła przesłodzonym głosikiem, uśmiechając się do niego, po czym strzeliła palcami na swoją świtę, chcąc odejść w kierunku swojej sali lekcyjnej.
     Kiedy przechodziła obok Aniołka, szatynka wprowadziła w życie swój plan, z całej siły stając jej na stopie. Krystal pisnęła nawet nie z powodu bólu, tylko dlatego, że jej nowiutki but się właśnie został zniszczony. Zacisnęła dłonie w pięści, starając się nie wybuchnąć, po czym odeszła środkiem korytarza z podniesioną głową, a tuż przy niej szła Zoya, za którą biegła Seohyun.
- Mój Mudżyn Główny się spisuje. - Roześmiała się Taeyeon, przybijając piątkę z Rim, która teraz uśmiechała się triumfalnie pod nosem.
- Uuu, czyżby ktoś był o mnie zazdrosny? - Kai stanął przed swoją dziewczyną i z głupią miną popatrzył się w sufit, dodając: - Wiem, że jestem zajebisty i w ogóle, ale jestem też twój - stwierdził, na co V zrobił swoją słynną pedofilską minę, a Jongin oberwał od Sangrim w ramię.
- Dobra, wracamy do tematu. Robimy grilla - stwierdził konsekwentnie Taehyung, ucinając dyskusję.
- Nie robimy - zaprotestował brunet, tupiąc nogą jak pięcioletnie dziecko, któremu mama nie chce kupić zabawki.
- Robimy - powiedziała jednocześnie cała reszta paczki, a Kai będąc przegłosowanym, podniósł dłonie w obronnym geście, wycofując się pod ścianę.
     Właśnie wtedy rozdzwonił się dzwonek na przerwę i przyjaciele skierowali się w stronę sali lekcyjnej. Nim Taeyeon zdążyła wejść do klasy, Sehun złapał ją za nadgarstek i odwrócił w swoją stronę, na co ta spojrzała na niego pytająco.
- No, to jeszcze raz gratuluję. - Uśmiechnął się Hun, otwierając ramiona, chcąc, żeby dziewczyna się do niego przytuliła.
- Dzięki - stwierdziła Tae, orientując się, o co chodziło szatynowi, jednak jedynie posłała mu uśmiech, nie korzystając z zaproszenia, po czym weszła do sali, a rozczarowany Sehun wszedł za nią, zajmując swoje stałe miejsce.

- Rozdzielamy zadania - stwierdził V, kiedy zajęcia się skończyły, a Sehun musiał coś załatwić i zmył się nie wiadomo gdzie.
     JongRim właśnie zmieniali buty, siedząc na ławce i korzystając z tego, że tego dnia nadzwyczajnie była niezajęta przez nikogo. Taeyeon i V opierali się na kracie, która służyła za wejście do szatni i czekali, aż reszta będzie gotowa do wyjścia.
- No, dajesz - burknął Kai, nadal nie za bardzo zadowolony z powodu grilla, który miał się tego dnia odbyć.
- Rim i Tae idą do sklepu po wszystko, co jest nam potrzebne. Iwona jest na przeglądzie ze swoim Range Roverem, więc po drodze was zgarnie, jak będziecie wracać. Kai i ja idziemy do domu, żeby wszystko przygotować. Jasne? - zapytał zebranych, na co Sangrim skinęła głową, kończąc wiązać sznurówki i opuściła szatnię, stając obok Taehyunga.
- A co znaczy "wszystko, co jest nam potrzebne"? - dopytała się Taeyeon, sprawdzając w wyświetlaczu telefonu, jak bardzo rozwalił się jej kucyk.
- Napiszę ci wszystko na telefonie - zaproponował Taehyung, zabierając urządzenie z dłoni dziewczyny i chciał wejść w notatki, na co ta wyrwała mu swoją własność i schowała ją do kieszeni.
- Nie napiszesz. Wyślij mi SMSa - stwierdził Demon, na co V wyjął swój telefon i zapisał listę rzeczy, które były niezbędne do zorganizowania grilla.
- Okey, to chyba wszystko, tak? - zapytał szatyn, siadając na ławce obok Kaia i pokazując mu wszystko, co zapisał. Jongin pobieżnie przebiegł wzrokiem po długiej liście przedmiotów, po czym skinął głową i wstał z ławki, wychodząc z szatni. V wysłał wiadomość i Sangrim, i Taeyeon, a następnie razem z brunetem pożegnał się z nimi i skierowali się pieszo w kierunku domu.
- Dowiedziałam się dzisiaj, że Krystal jest najbogatszą dziewczyną w szkole... - zaczął Demon z rozbawioną miną, przechodząc na chodnik prowadzący do najbliższego supermarketu.
- A ja dowiedziałam się dzisiaj, że już niedługo to ona będzie dziewczyną Kaia - stwierdziła Rim takim samym tonem, ale ona w przeciwieństwie do brunetki wyglądała na wkurzoną.
- Taaak, Jongin z pewnością cię dla niej rzuci - odpowiedziała Tae, starając się zachować poważną minę, ale w takiej sytuacji nie za bardzo się jej to udawało.
- Będziemy się mijać codziennie na korytarzu w domu z Kaiem i jego nową dziewczyną - dodała Sangrim, kiwając z uznaniem głową.
- Nie no, lol. Takiej wymalowanej pizdy, to bym do domu nie wpuściła. A o ile mi się wydaje, wszyscy zdajemy sobie sprawę, że jedyną osobą spośród nas, która ma prawo się malować to Baek - stwierdziła w końcu Taeyeon, parskając śmiechem.
- Za nową torebkę to sprzedałaby nawet swoją własną matkę. - Roześmiał się kpiąco Aniołek, kiedy na horyzoncie pojawił się już sklep, do którego zmierzały.
- Mam cichą nadzieję, że Krystal kiedyś zobaczy Iwonę i jej naturalne piękno, i zrozumie, że taka ładna to ona wcale nie jest - rzuciła Tae, wchodząc do supermarketu, a za nią weszła Rim, która jako klasyfikowany gentelmen zawsze przepuszczała ją w przejściu.
- Dobra, to V chciał rozpałkę, pędzelek silikonowy, tacki do grilla, przyprawy i dużo mięsa, które dokładnie wypisał. Ej, a tak właściwie to nas na to stać? - zapytała w końcu Sangrim, przewijając ekran z coraz większym przerażeniem na twarzy.
- Mam sporo kasy w portfelu, a jak nie wystarczy, to kartę też przy sobie mam. - Wzruszyła ramionami Taeyeon, na co Aniołek pokazał jej podniesionego kciuka i odblokował drobnymi wózek.
- Ty idziesz na mięsny, ja idę szukać reszty rzeczy - stwierdziła Rim i dziewczyny rozdzieliły się, kierując ku dwóm przeciwnym stronom supermarketu - szatynka z wózkiem, a Demon musiał polegać na samej sobie i modlić się, że niczego nie upuści.
     Sangrim dotarła jako pierwsza do potrzebnych produktów i zagarnęła pierwszą część, która nie była mięsem do wózka, zastanawiając się, czy potrzebny będzie węgiel drzewny, skoro chłopaki o nim nie wspomnieli. Potem doszła do wniosku, że skoro Tae miała przy sobie kartę, to można zaszaleć i zabrała go, po czym skierowała się ku różnym przyprawom i dodatkom. Zgarnęła z półek wszystko, co mogło się nadawać do grilla i z dość zapełnionym wózkiem wróciła do brunetki, której znudziło się wymienianie po kolei wszystkich rodzajów mięs, które chciał Taehyung. Podała sprzedawczyni swój telefon z wiadomością od V, a ta przepisała sobie wszystko na kartkę i teraz wydawała wszystko dziewczynie. Rim przybyła w dobrej chwili, gdyż Taeyeon prawie zabrakło rąk, żeby utrzymać wszystkie produkty.
- Emm... Trochę zaszalałaś z tymi dodatkami. - Roześmiała się brunetka, widząc rzeczy wybrane przez przyjaciółkę, a ta jej zawtórowała, jednak żadna z nich nie przejmowała się, że zabraknie im pieniędzy. Wspólnie wrzuciły do koszyka zapakowaną kiełbasę, karkówkę, żeberka, piersi z kurczaka, pałeczki z kurczaka, udka i skrzydełka, po czym skierowały się do kasy, aby zapłacić za wszystko.
     Podczas gdy ekspedientka pakowała zakupy do reklamówek, których nagle stało się zaskakująco dużo, Sangrim wyszła na zewnątrz budynku, gdzie był lepszy zasięg, żeby zadzwonić do Baekhyuna i dowiedzieć się, kiedy będzie wracał. Na szczęście Iwona była niedaleko supermarketu, więc stwierdziła, że dociśnie gazu i będzie za dwie minuty. Aniołek rozłączył się i wszedł do sklepu, akurat kiedy Taeyeon zapłaciła za zakupy i starała się jakoś samej zabrać się z sześcioma reklamówkami. Sangrim pomogła jej, biorąc połowę ich zdobyczy i obie stanęły przed budynkiem, czekając na Baeka. W końcu blondyn podjechał swoim samochodem, który lśnił, jakby chwilę wcześniej został wywoskowany i umyty. Zaparkował Range Rovera przed sklepem i wybiegł z auta, zabierając od Rim reklamówki, które wrzucił do bagażnika, po czym zrobił to samo z tymi niesionymi przez Demona.
- No i jak po przeglądzie? - zapytała szatynka, kiedy już wszyscy zajęli swoje prawowite miejsca wewnątrz samochodu, a Baekhyun wjechał na główną drogę, kierując auto w stronę domu.
- Oczywiście, że wszystko było perfekcyjne i nie mieli się do czego przyczepić. Przecież dbam o swój skarb - powiedział, pieszczotliwie przesuwając dłonią po kierownicy.
- A samochód Taehyunga kiedy zabierzesz do przeglądu? - spytała Taeyeon, pisząc wiadomość do wcześniej wymienionego chłopaka, aby poinformować jego i Kaia, że niedługo przyjadą.
- Dlaczego ja? - zdziwił się Baek, dociskając pedał gazu, kiedy zorientował się, że droga przed nim była całkowicie pusta.
- Emm... Bo jesteś jako jedyny pełnoletni? - odpowiedziała pytaniem Sangrim, na co blondyn strzelił mentalnego facepalma, jako, że nie mógł oderwać rąk od kierownicy.
- Ej, ale młody sam za to płaci. Ja mu się nie dołożę - zaprotestował Baekhyun, nie mając najmniejszego zamiaru wydawać swoich oszczędności, aby pomóc bratu.
- Co jak co, ale wszyscy zdajemy sobie sprawę, kto wyłoży na to pieniądze - powiedziała Tae, patrząc na Iwonę z miną w stylu "Bitch, please", na co ten przytaknął i już po paru minutach zaparkował przed samochodem Taehyunga, który z nieznanego mu powodu nie znajdował się w garażu, tylko naprzeciwko niego.
- Ej, przecież mój samochód nie może stać na zewnątrz - zbulwersował się Baek, po czym zgasił silnik i wyszedł z Range Rovera, wołając V. Dziewczyny również opuściły pojazd i ruszyły w ślad za Iwoną. Ubrany "po domu" Taehyung nadbiegł do nich ze strony ogrodu i wytłumaczył bratu, że po prostu Jongin szukał grilla w garażu i musieli wyprowadzić z niego Subaru.
     Ogród był jedynym miejscem na posesji przyjaciół, która nie została zaprojektowana przez któregoś z nich. Wystrojem i dekoracjami, które się tam znajdowały, zajęła się mama Taeyeon podczas swojego tygodniowego urlopu, gdy postanowiła odwiedzić swoją córkę i zobaczyć, jak ona oraz jej paczka się urządziła. Całą powierzchnię terytorium otaczał drewniany płot, który był istnym przekleństwem dla Baekhyuna wyznaczonego do dbania o niego. Przed domem podjazd i ścieżkę prowadzącą do drzwi wysypano białymi kamyczkami ozdobnymi, w których gdzieniegdzie ustawiono niewielkie czarno-białe lampki włączane nocą, ponieważ zaświecały się tylko w przypadku, gdy wyczuły ruch. Alarmowały tym sam, kiedy ktoś nieproszony pojawiłby się na terytorium domu w nocy. Pomiędzy ścieżkami rosła często strzyżona trawa, w której posadzone były kwiaty wybierane godzinami przez panią Park w sklepie ogrodniczym. Niestety, żadne z przyjaciół nie miało pojęcia, jak należało je pielęgnować, ani jak nazywały się te piękności, dlatego od czasu do czasu je podlewali, nie wiedząc za bardzo, co z nimi zrobić. Na tyły, do właściwej części ogrodu prowadziły prowizoryczne, ale ślicznie wyglądające schodki sklecone z desek i wysypane kolorowymi, ozdobnymi kamyczkami. Teren za domem prezentował się jeszcze ładniej niż ten przed budynkiem. Przez środek biegła prosta alejka wyłożona po bokach kamieniami, która prowadziła do centralnej części ogrodu, którym był spory, obrośnięty kwiatami skalniak przerobiony na wodospad. Woda uchodziła do oczka ogromnego oczka wodnego, nad którym rozpościerał się drewniany most z ozdobnymi barierkami, a na nim ustawiona była figurka chłopca z wędką, co wyglądało, jakby postać naprawdę łowiła ryby. Kilka metrów od tamtego miejsca, czyli na krańcu mostku, gdzie kończył się wodny raj postawiono altankę, a obok niej grill. Resztę powierzchni zajmowały drzewa i kwiaty ułożone w finezyjne klomby, których ilość zwiększała się z każdymi odwiedzinami pani Park.
     Wszystko było już gotowe do zorganizowania grilla, a Kai kręcił się w okolicach altanki, sprawdzając, czy jeszcze czegoś brakowało. Podbiegł do przyjaciół, pytając, czy ma jeszcze coś zrobić, na co Rim stwierdziła, żeby zaprosił Sehuna, a Baek dorzucił, aby zaproponował przyjście również Chanyeolowi, bo z tego co widział, jedzenia na tyle posiadali. Taeyeon i Sangrim poszły do domu, żeby odnieść plecaki i przebrać się w ubrania, które nie należały do mundurka.
- Właśnie, kupiliście wszystko? - zapytał V, kiedy obie wróciły, nagle uświadamiając sobie, po co poszły dziewczyny.
- Kupiłyśmy dużo~ więcej. - Roześmiała się Sangrim, na co ten uśmiechnął się jeszcze szerzej i wziąwszy kluczyki od Iwony, pobiegł do samochodu, żeby przenieść zakupy do kuchni.
     Postanowił od razu tam zostać i przygotować jedzenie do grillowania. Tymczasem Jongin wykonał już oba połączenia i nie wiedział, co ze sobą zrobić. Taeyeon przejęła rolę przywódcy, nakazując JongRimowi ustawić krzesła w altance, na ci zasalutowali i pobiegli wykonać swoje zadanie.
- No, to ty rozpalasz grilla - zdecydował Demon, wskazując na Baeka, który posłał jej spojrzenie mówiące jedno wielkie "NIE".
- Mam białe spodnie. Jeszcze je ubrudzę i co wtedy? - zaprotestował, wskazując na swoje jasne jeansy, ale jego wymówka jakoś szczególnie nie przekonała Tae.
- Wtedy je wypierzesz i założysz kolejne białe spodnie, których masz masę. Idź po tę reklamówkę z rozpałką i ją przynieść - stwierdziła, kierując się już w stronę grilla, na co ten zmarszczył nos niezadowolony ze swojego zadania.
- Ale ja nie umiem rozpalać grilla - próbował się jeszcze ocalić, patrząc na Kaia i Sangrim błagalnym wzrokiem, żeby mu pomogli.
- Iwona, bądź mężczyzną - mlasnął ze zniesmaczeniem Jongin, na co blondyn czując ogromną ochotę, żeby pokazać mu środkowego palca, odwrócił się na pięcie i skierował do samochodu po potrzebne rzeczy.
     Kiedy wrócił, Tae poinstruowała go, że najpierw ma dać węgiel drzewny, potem dolać podpałki, a następnie podpalić. Chłopak wykonał wszystkie polecenia i po kilkunastu minutach walki oraz dorzuceniu paru kawałków rozpałki w postaci drewienek, udało mu się rozpalić grilla.
- Widzicie!? - wykrzyknął z dumą do Rim, którą chwilę wcześniej opuścił Jongin, żeby pomóc V przygotować jedzenie, bo gdy robił to sam, trwało to w nieskończoność.
     Aniołek zaklaskał blondynowi, aby go trochę dowartościować, po czym otrzymała wiadomość od Taehyunga, że ten przez okno widzi Sehuna i Chanyeola. Zrozumiała tym samym, że próbowano jej przekazać, iż ma ruszyć tyłek i otworzyć im bramę, a potem zaprowadzić do ogrodu, więc to też zrobiła.
- Witam gości w naszych skromnych progach. - Roześmiała się Sangrim, otwierając chłopakom furtkę, na co ci odpowiedzieli śmiechem.
- Widziałem pokój Kaia i salon. Skromne to one nie są - stwierdził Sehun z niemałym podziwem w głosie, kierując się za szatynką, która prowadziła ich po schodkach do ogrodu.
- Oj, młody, jak zobaczysz resztę pokoi, to wtedy dopiero zrozumiesz, co to znaczy bycie bogatym. - Chanyeol wyszczerzył do szatyna zęby w uśmiechu, po czym zobaczył Baekhyuna z dumą podtrzymującego ogień w grillu i jeszcze bardziej się rozweselił, machając mu.
     Mimo iż chłopak machał ręką tak wysoko i tak szybko, że mógł tą siłą zasilić jakąś małą baterię, podniecony ogniem Baek go nie zauważył. Obrócił się do Kaia, który przypadkiem koło niego przechodził i z dumą pokazywał mu rozpalony przez siebie ogień.
- Nie widzi cię - odezwała się do Chanyeola Sangrim. - Za bardzo się podjarał.
- Zajarał się? - zapytał zaskoczony Sehun, który z trudem zaprzestał na chwilę podziwiać jeden z najbardziej wyjechanych ogrodów, jaki kiedykolwiek widział.
- PODjarał - poprawiła go dziewczyna. - Czyli inaczej "podekscytował się".
- Chciałbyś by się zajarał. - Uśmiechnął się do chłopaka Chan. - Chciałbyś. Chciałbyś bardzo.
- Jeszcze chwila i Baek rzeczywiście się zapali - zauważyła Rim, wskazując na kucającego przed grillem przyjaciela Chana. - Gdyby mógł, to by przytulił ten ogień.
- Łejt. - Chanyeol stanął w miejscu i schylił się, obserwując przy tym Baekhyuna. - Stójcie cicho.
     Sehun popatrzył zdziwiony na Przyczajonego Tygrysa, a Sangrim uśmiechnęła się, czując, że ten coś knuje. Yeol zaczął się po cichu skradać. Gdy Chan był już w połowie drogi do altanki, przez drzwi ogrodowe wyszedł Kai, który, tak właściwie, dopiero co wszedł do tego domu. Zauważył swojego znajomka i patrzył na niego z zainteresowaniem. Chanyeol machał energicznie rękami z zestresowanym, ale i też uśmiechniętym wyrazem twarzy, przez co dał tamtemu do zrozumienia, że nie powinien zdradzać jego obecności. Kątem oka Iwona dostrzegła stojącego w drzwiach Jongina.
- Czego tak stoisz? - zapytał, odwracając się w jego kierunku. - Coś tam jest?
- Nie, nic nie ma - zaprzeczył Jongin, patrząc teraz na Baeka. - Chyba widziałem wiewiórkę, jak sobie chodzi. Tam na płocie.
- Gdzie po moim płocie?! - wrzasnął Baek, gwałtownie wstając. - Jak dorwę, to wyrwę kłaki temu szczurowi z ogonem! Dopiero co w tamtym tygodniu go malowałem!
- O... Tam jest. - Kai wskazał palcem na wiewiórkę, która siedziała sobie na drzewie poza posesją. Jej obecność tam była całkiem przypadkowa, lecz teraz chłopakowi na rękę. - Patrzy na ciebie.
- Spinkalaj, bo zaraz cisnę w ciebie laczem. - Zdenerwowany Baek rzucił w nią kawałkiem węgla, ale pocisk odbił się od gałązki i wylądował powtórnie pod nogami rzucającego.
     Atak zupełnie nie ruszył wiewiórki. Wyglądała nawet, jakby się śmiała. Stanęła na dwóch łapkach i wychyliła się do przodu, patrząc, jak Iwona odsuwa się w trosce o swoje białe spodnie.
- Zastraszanie jest karalne - zwrócił mu uwagę Chan, stając za nim i dźgając go zimnym palcem w kark.
     Baek się przestraszył i błyskawicznie odwrócił w jego kierunku. Zrobił krok w tył i potknął się o własną piętę, spadając na grill, do którego był akurat zwrócony bokiem. Iwonka uderzyła łokciem w nogę grilla, przez co pokrywka spadła mu na głowę, ciągnąc za sobą również i sam grill. Przed pokrywką nie zdążył się uchronić (ten dźwięczny odgłos metalu B) ), lecz pozostały sprzęt udało mu się jakoś złapać i postawić do pionu.
- Ładny ten kapelusz - stwierdził Chan, wkładając przyjacielowi pokrywkę na głowę, a potem dopowiedział przesłodzonym tonem. - Nie widać ci łysinki.
- Nie mam łysinki - odpowiedział urażony Baek, robiąc minę, jakby miał go zabić wzrokiem.
- Iwoncia, kochanie... - zaczął Chan, a do niego podeszli wszyscy pozostali, którzy byli wcześniej jego partnerami w misji. - Masz dziurę w spodniach.
- Whaaaaaaaaaaat? - zdziwił się i patrzył na niego jak na ohydną, zieloną wróżkę w bikini, jednak za chwilę spojrzał na swoje udo. - O fug... Fug, fug, fug, fug, fug!
     W spodniach wypaliła się ładna dziura od małego, palącego się jeszcze węgielka. Była tak piękna, że aż Kai się odsunął i spojrzał po sobie, żeby sprawdzić, czy też nie ma takiej samej.
- No, nieeeee! - zajęczał blondyn, przytulając się do swojej nogi.
- No... Ale nie masz przynajmniej żadnego hysiu... - zaczął Chan, nie mogąc wytrzymać ze śmiechu. - To jest dobrze.
- Ale mam ten garnek, którym ci mogę przypiesdolić! - Baek wstał i podniósł z ziemi pokrywkę. - Paszoł won, zabójco mych spodni!
      Baek tak naprawdę nie złościł się za bardzo, nawet w pewnych momentach się śmiał. W końcu Chan był jego najlepszym przyjacielem, który bardzo lubił się z nim przedrzeźniać i dokuczać mu. No, ale jemu to nie przeszkadzało, ponieważ wiedział, że Park nie ma złych intencji.
- To on ci je zabił! - zaczął się bronić Chanyeol, wskazując palcem na stojący sobie niewinnie grill.
- To ty go do tego zmusiłeś! - zaśmiał się Baek, stając przed Chanem.
- Dobra, spokój się - rzucił do niego Chanyeol. - Cześć!
- Siema - przywitał się z nim, patrząc znowu na nową dziurę, jakby chciał naprawić jeansy, posługując się umysłem i siłą woli.
- Mogłeś je przebrać - wtrącił się Sehun, który widział już nie jedną parę dziurawych spodni.
- Ale nie spodziewałem się, że się zniszczą - odpowiedział już bardziej spokojny Baek. - A chciałem dobrze wyglądać.
- Spoko, wyglądasz dobrze - pocieszyła go Taeyeon, która wszystko obserwowała w skupieniu z krzesła przy stoliku. - Przynajmniej teraz nie musisz tak o nie się martwić.
      Blondyn uśmiechnął się, gdy dotarło do niego, że sam Demon pochwalił jego wygląd. Czuł z tego powodu dumę.
- Mojemu Jo nic się nie stało? - spytał po chwili, obracając się do grilla.
- Jo? - spytał Kai, patrząc na Baeka z zainteresowaniem.
- Mój ogienek - odpowiedział, wskazując ręką na palący się ogień.
- Nazwałeś go Jo? - zapytała Rim, podchodząc bliżej Jo.
- Przecież to mój kochany Ogienek Jo, którego sam stworzyłem - odparł, przyglądając się z uśmiechem ogniu, a po chwili dolał do niego jeszcze trochę rozpałki. - Spokojnie, tatuś już tu jest.
- Zrobić wam zdjęcie na pamiątkę? - zapytał Chan, który z uśmiechem patrzył na Jo i Iwonę.
- Zabiję cię! - zaśmiał się Baekhyun, wstając i podchodząc do niego. - Wywróciłeś mi Jo i podziurawiłeś spodnie!
- Ale ja nic nie robię! - krzyknął Chan, próbując odepchnąć niższego od siebie znajomka.
     Następnie zaczęli się przepychać i starać podciąć siebie nawzajem. Mocowali się tak chwilę, ale ostatecznie to Baek zaliczył glebę i upadł na plecy, stękając i śmiejąc się przy tym.
- Co ci się dzieje? - zapytał Demon, który nie mógł się już powstrzymać od śmiechu i odsunięcia się na bezpieczną odległość.
- Jakiś kwiatek mi się wrzyna - powiedział, nadal leżąc na ziemi i uśmiechając się lekko.
- To kamyk -  zauważyła Jej Tae, która postanowiła przesiąść się o jedno krzesło dalej.
     Z drzwi ogrodowych wyszedł Taehyung w fartuchu ubrudzonym przyprawami i nożem w ręce.
- Iwona! - krzyknął do płaszczącego kamień Baekhyuna. -  Leniu jeden, przestań leżeć i się lenić w tych kwiatkach jak gumiak w bucie i pomóż mi z tym mięsem!
- Idę! - mruknął wywołany i powoli zaczął się zbierać z trawnika.
- O, Chan. - Uśmiechnął się do niego V, ignorując Sehuna. - Cześć.
     Baek wstał i skierował się w stronę domu. Przechodząc przez drzwi, dostał uwagę od Taehyunga, że ma chyba dziurę w spodniach, ale zamiast podziękowania za zwrócenie takiej uwagi, V dostał niezadowolone spojrzenie.
     Tymczasem wszyscy pozostali weszli do altanki i zajęli miejsca siedzące, zostawiając też, oczywiście, miejsca dla dwóch brakujących gospodarzy. Ponieważ jedzenie było tak właściwie przygotowane, chłopakom pozostało tylko je położyć na ruszcie. Wyszli z tacami pełnymi pachnącymi przyprawami mięsem i z uśmiechem nieśli je w stronę ognia. Kai z Chanem pobiegli do garażu po jakiś mały stoliczek i postawili go koło grilla. Był potrzebny, ponieważ jedzenia było tak dużo, że nie mieściło się to ani na tacce ani na stole obok. Tak właściwie, to by się to zmieściło na stole, ale kto chciałby podczas rozmowy ze znajomymi mieć przed sobą nieupieczone mięso? Dlatego dodatkowy stoliczek był miejscem zarezerwowanym na rzeczy do pieczenia i przyrządy do tego potrzebne. Pierwsza tura zaczęła się już piec, a wszyscy usiedli przy stole, czekając na posiłek.
- Zaprosiłbym Kyunga, ale musiał gdzieś jechać - odezwał się V, jednocześnie pilnując jedzenia i siedząc na krześle.
- Szkoda - stwierdził Aniołek. - Byłoby nas więcej.
- Ale nie mamy przecież aż tak małej grupy - zwróciła się do niej Taeyeon. - W takim składzie też będziemy się dobrze bawić.
- Przecież ekipę mamy wyjechaną - zgodziła się z nią Sangrim, patrząc po wszystkich zebranych. - Nie, chłopaki?
- No, ja bym zaprosił Kyunga - marudził trochę V, lecz po chwili dodał. - Będzie dobrze.
- W ogóle wiecie... - zaczął Demon. - Postawiłabym gdzieś w altance piec. Ale taki, żeby właśnie służył też jak grill.
- Jesteś dziana - buduj - odezwał się Kai, sięgając po swoją szklankę z napojem.
- No, ale ktoś mi go musi wybudować, bo sama nie dam rady - popatrzyła na niego i odpowiedziała ze spokojem.
- Ja nie umiem! - Roześmiał się, podnosząc ręce do góry.
- Nikt z nas nie umie - zauważyła Rim, patrząc z uśmiechem zaskoczenia (nowe wyrażenie) po reszcie siedzących przy stole, na co oni odpowiedzieli taką samą miną.
- Czytałaś przecież ostatnio post o piecach u jakiegoś gościa, którego hobby to piece chlebowe - przypomniała jej Taeyeon. - To prawie to samo.
- Ale nie było tam instrukcji, jak je budować - odpowiedziała Sangrim, śmiejąc się.
- Kilku kumpli i patyk albo dwa - zaczął śpiewać Chanyeol. - Powstanie dom, w którym mieszkać się da... *
- Nie chcę domu, bo już go mam - przerwała mu Tae. - Potrzebuję pieca i to bynajmniej nie z patyków.
- Z patyków by się spalił - odrzekł V, wstając od stołu, by spojrzeć na mięso.
- Nikt o tym nie pomyślał - powiedział Demon, patrząc na niego z uniesioną brwią.
- Wiem, dlatego mówię - odpowiedział V z takim tonem, że można byłoby pomyśleć, że nie zrozumiał ironii. Jednak w jego głosie była nutka pewności siebie, co mogłoby trochę wybić z tego toku myślenia.
- Nie wiem, czy to byłby dobry pomysł - odezwał się Chan. - Jeden mój znajomy wybudował sobie taki piec i potem doznał opętania.
- Ten znajomy? - zapytał Sehun, którego trochę zdziwiła ta krótka historia.
- Nie, piec doznał - oparł na to chłopak. - Jakoś dziwnie się sam zapałał i zlatywały się do niego gołębie. A facet akurat bał się gołębi.
- A to my mamy opętaną lodówkę - wtrąciła się Sangrim, przysuwając do stołu. - Rzyga kostkami lodu, jak chce i kiedy chce.
- To wymieńcie ją lub zniszczcie - zaproponował Chan. - Ten gościu zburzył piec i wszystko było potem w normie.
- Szkoda lodówki - powiedział Baek, wpatrując się w stół. - Lubię ją.
- A tak właściwie to kupiłbym nową lodówkę - głośno pomyślał kolega właściciela opętanego pieca. - Też taką jak wy macie, bo daje wodę i ten lód. Droga była?
- Całkiem - odpowiedział mu Kai, który dotąd był zajęty swoim sokiem w szklance.
- To będę musiał na nią trochę zbierać - zasmucił się jeden z gości.
- Wiesz... - zaproponowała Taeyeon. - Pod spódnicę jak Cyganka laptopa...
- Ale ja nie mam spódnicy - Roześmiał się Chanyeol, patrząc na Tae z rozbawionym spojrzeniem.
- A tym, że możesz ją nie zmieścić pomiędzy nogami, to już się nie przejmujesz? - zapytał Baek, patrząc na przyjaciela z zaskoczoną miną.
- Nieeeeee. - Chan uśmiechał się dalej.
- Skoro twierdzisz, że dasz sobie radę z jej przeniesieniem, to włóż ją w nogawkę - zaproponował Baek.
- Abo wynoś w kilku częściach - dopowiedziała Rim, opierając się łokciami o drewniany stół.
- Ale nie chce mi się latać w te i nazad za kilkoma kawałkami lodówki - odpowiedział Chanyeol, patrząc po wszystkich.
- To kup sobie kieckę! - krzyknęła do niego Taeyeon.
- Tak, już biegnę do sklepu - odpowiedział jej, skupiając swój wzrok na niej. - Podwijam kiecę i lecę!
- Ale ty jej podobno nie masz - wtrącił się Sehun. - Miałeś kupić.
- Miałem kupić lodówkę - odpowiedział mu Chan i poklepał po plecach.
Przez najbliższe kilka sekund rozbrzmiewał tylko odgłos oklepywanych pleców.
- Wiecie, ja bym w coś zagrał. - Jongin odłożył swoją szklankę i zamyślił się. - Póki co to tylko siedzimy i gadamy jak stare babki.
- To co byś proponował? - zapytał Sehun.
- Ey, co mamy w domu? - Kai zwrócił się do Aniołka z pytaniem.
- Nie wiem - odpowiedziała szatynka, nadal opierając się o stół. - To ty jesteś moją sekretarką, więc powinieneś wiedzieć.
- Dobra, to Iwona jest moją sekretarką - stwierdził, po czym zapytał Baekhyuna. - Co mamy w domu?
- Eurobiznes, szachy, bierki, chińczyka, karty, Twister,... - sekretarka sekretarki zaczęła wymieniać.
- Czekaj! - zatrzymał go Kai, unosząc przy tym rękę w górę. - Czy ja dobrze słyszałem?
- Chińczyk? - zapytał Demon. - Myślałam, że się zgubił.
- Nie Chińczyk... - zaprzeczył Jongin. - Twister.
- Tak - potwierdził Chan, kiwając głową. - To jest to.
- Idź ktoś po Twistera - odezwał się Kai, a zaraz potem zwrócił się do Grill Mistrza, który stał obok. - V, jesteś na chodzie, idź po to.
- Mięsa pilnuję - odrzekł krótko, przewracając jedzenie na drugą stronę.
- No, to waruj tam. - Chłopak zabawił się w dowódcę. - To po Twistera idziesz... Ty. Iwona, ruszaj się.
Baek popatrzył na niego i wbił w niego wzrok, a po chwili wstał i odpowiedział:
- A w sumie to pójdę.
     Tak więc, Iwona nasza poświęciła się i poszła po pudełko z grą. Po kilku minutach wrócił z nią i zaczął ją rozkładać na trawniku, a pozostali powoli odchodzili od stołu. Po przeczytaniu instrukcji musieli wybrać, niestety, tylko 4 osoby, które będą grać. Do gry wybrano Kaia (jak chciał Twistera, to niech teraz gra), Sangrim, Sehuna i Baekhyuna. Taehyung był zbyt zajęty grillem, by nawet zgłosić swoją kandydaturę do udziału w Grze. Natomiast Chanyeol bardzo chciał kręcić tym magicznym narzędziem do wyznaczania karkołomnych póz, a Demon po prostu nie miał ochoty grać, bo obmyślał ciekawe plany na przyszłość.
      Gra rozpoczęła się. Początkowo nie było tak źle. Prawa noga Huna na niebieskim, lewa ręka Kaia na zielonym. Dopiero później zaczęły się dziwne pozycje. Aniołek przygnieciony przynajmniej dwoma nogami i jedną ręką, nie miał zamiaru się poddawać podobnie jak Baek, który miał wielkiego niefarta i znalazł się pod wszystkimi graczami. Chan był bezlitosny - losował za prawie każdym razem coś trudnego. I jeszcze ten złowieszczy śmiech Demona w tle, który dobijał każdego, kto miał szansę odpaść. Ale po piętnastu minutach gry, której towarzyszyły żywe rozmowy i pretensje, nikt nie odpadł z zawodów.
- Sehun, gdzie ta ręka?! - krzyknął Baek, który poczuł czyjąś kończynę ocierającą się mu o brzuch.
- To moja noga, The Bill-u - odkrzyknął mu Kai, który był rozkraczony na całej planszy.
- Ładne masz łokcie - pochwalił Jongina Hun, który teraz bardzo się starał, by nie dostać właśnie tym łokciem.
- A Rim ma całkiem fajne... - zaczął mówić Kai, ale postanowił się chwilę zastanowić, co właściwie chce powiedzieć. - Plecy.
- Nie mów tyle, bo twoje powietrze, które wydychasz, mną chwieje i zaraz zwalę się na Iwonę - odezwała się Rim, próbując złapać równowagę.
- Rozumiem, że mam dla ciebie przestać oddychać? - zapytał rozbawionym tonem, próbując ukryć swój uśmiech.
- Tego jeszcze nie wymagam - odpowiedziała, podśmiewając się.
- Jeszcze - podkreślił Chanyeol, przysłuchując się im wszystkim i patrząc z Taeyeon na powyginanych znajomków.
- Jongin, bierz tą nogę, bo cię zabiję! - warknął Baek, który miał już dość nogi, mnącej mu podkoszulek.
- Zabij Chana, on losuje pozy - odpowiedział mu spokojnie, głową pokazując mniej więcej w stronę Yeola.
- Już kolejny raz by chciał - odezwała się Tae. - Ale kolejny raz tego nie zrobił.
- Raz się nawet porządnie zamachnął na mnie - przyznał Chan, który patrzył sobie gdzieś w stronę mostku.
- Kręć już tym - pośpieszył go Baek, dając do zrozumienia, że chce zmienić swoją pozycję.
     Niespodziewanie Chan wstał. Stanął w miejscu i czegoś wypatrywał. Potem ruszył szybkim krokiem w stronę mostka.
- Gdzie ty idziesz? - zapytał zdziwiony Demon, również wstając.
- Wracaj! - darł się Baek, licząc na to, że to cokolwiek pomoże.
- Tae! Tae! Demon! Tae! - krzyczał z uśmiechem i niekrytą radością Chanyeol, pokazując na coś palcem.
- Co? - zapytała, stając koło niego na mostku.
- Chodź tu! - krzyczała desperacko Iwona, ale nikt nie zwracał na nią uwagi.
- Tae, żaba! - Chan podekscytował się będącą w wodzie pod mostkiem żabą. - Żaba! Żaba! Żaba! Żaba!
- Gdzie? - zapytała Sangrim, wychylając głowę zza Sehuna.
- Tu!!! - pokazywał palcem i patrzył na nią znalazca żaby.
- Nie widzę - stwierdziła i schowała głowę.
Taeyeon, oczywiście, co zrobiła? Strzeliła facepalma.
- Łoooooooo... - Chanyeol nadal podziwiał żabę. - Pogłaskałbym ją.
- No, to idź - poradziła mu Taeyeon i trochę się odsunęła.
      Znalazca żaby (To brzmi jakby ta żaba była zgubiona i miała właściciela, a on akurat ją znalazł...) zachęcony słowami Tae, wychylił się trochę w stronę żaby. Ale ta zaczęła skakać w jego kierunku i wściekłe kumać, przez co chłopak się wystraszył i odsunął do tyłu. Zrobił jeden zły krok i poślizgnął się na jakimś cudem położonych tam glonach (nieeeee, nikt ich tam nie podłożył). Chan wpadł w poślizg, wyleciał za ozdobną barierkę i fiknął sobie na brzeg zbiornika wodnego. Umoczył przy tym tylko nogawki spodni (Wszystkie jeansy łączą się w bólu...).
- No, i poleciał - skomentowała Sangrim.
- Długo tak mamy jeszcze stać? - zapytał na głos bardzo niezadowolony i znudzony Baek.
- Leżeć? - dopowiedział Kai.
- Klęczeć? - doszedł i Sehun z pretensjami.
- Opierać się? - No, i oczywiście jest też Aniołek.
- Gotowe! - krzyknął Taehyung z altanki, olewając Chana moczącego nogawki.
- Co gotowe? - zapytała Iwona, obracając głowę w jego kierunku.
- Nie zgadniecie - odpowiedział mu sarkastycznie, mrugając przy tym, jakby coś wpadło mu do oka.
- Czyli kończymy grać - zauważył odkrywczo Hun.
- Jedzonko! - ucieszył się Baek, momentalnie wyplątując się z planszy Twistera i wywracając przy tym swoich wcześniejszych współzawodników. - Wy to składacie.
- Wkopał nas - mruknęła Sangrim, wstając i drapiąc się po karku.
- Potem się to posprząta. - Jongin machnął ręką na to wszystko i gestem pokazał dziewczynie oraz Hunowi, by poszli przodem.
      Wszyscy z powrotem powrócili do stołu. Chan jakoś się pozbierał z sadzawki. Zdjął buty oraz skarpetki i położył je na najbliższym parapecie, który był akurat w słońcu. Iwona poleciała na swego brateła i kontrolowała, co nakłada na wielki talerz, z którego mieli się wszyscy częstować. Dziewczyny zaczęły rozkładać talerze i organizować miejsce na stole, gdy tymczasem Kai wypuszczał z domu swoje pieski. Wesołe wybiegły, by się powitać z gośćmi. Później same się sobą zajęły. Sehun natomiast siedział na swym krześle i nadzorował wszystko.
       Kiedy cała grupa siedziała i czekała, aż ktoś przyniesie talerz z mięsem, Jego Tae z Baekiem dyskutowali nad tym, co ma dalej pójść na ruszt.
- Daj może teraz skrzydełka - polecił Baek, pochylając się nad rusztem, by wskazać palcem tę część kurczaka na tacy.
- A nam daj może jedzenie - wymarudził Kai, trzymając nóż w ręce.
Jongin głodny, Jongin zły. Roar.
- Bae, twoja podkoszulka! - krzyknął V, biorąc szybko jakąś ścierkę i okładając nią braciszka.
- Holy shed! - pisnął Baek, czując jakieś dziwne ciepło na brzuchu.
     Z grilla wypadła mała iskierka, która wylądowała na podkoszulku Baeka i zaczęła się palić. Na szczęście, Tae zareagował bardzo szybko, przez co koszulka nawet nie miała czasu porządnie się zapalić. Iwonie nic się nie stało, ale w podkoszulce zrobiła się... Kolejna dziura.
- W tym miesiącu modne będą tylko dziury, ja ci to mówię - oznajmił Chanyeol, obracając się w stronę przyjaciela, który dziś zrobił już dwa kroki ku byciu modnym. Chłopak popatrzył na niego z groźną miną i wzdychnął. Aż zabrakło mu słów i zapału do tego, by je dobrać.
- Przydaj się na coś i zanieś to na stół. - V wcisnął mu tacę ze swoimi smakołykami. - Ja zaraz się dosiądę.
- Iwona, nakarm nas - krzyczał Kai zza stołu, brzmiąc przy tym, jakby nie jadł przez cały tydzień.
- Karmcie się sami. - Baek postawił talerz na stole i usiadł. - Talerz jest na środku.
- Nie zauważyłem - odezwał się Taehyung, zajmując teraz swoje krzesło.
- Jedz, nie pitol - zwrócił mu uwagę Baek, który zrobił się już przez swoje przygody całkiem głodny.
- Smacznego - powiedział Hun, czekając, aż szczypce do nabierania mięsa się zwolnią.
- Nawzajem - odpowiedziała za wszystkich Taeyeon.
- W ogóle, to nie wiem, czy ty, Baekhyunie, i ty, Chanyeolu, wiecie z jakiej okazji mamy ten uroczysty i elegancki grill? - zagadał Taehyung, patrząc z poważną miną na tych najstarszych z grupy.
- Znudziło ci się jedzenie Jonga? - zaproponował Yeol.
- Zachciało ci się mięsa z grilla? - podrzucił powód Baek.
- Nie... Chociaż to drugie to też... - Kosmita przystąpił do udzielenia odpowiedzi. - Ale to nie główny powód!
- No, to jaki jest powód? - zapytał Chan, patrząc na Taehyunga z zaskoczoną miną.
- Nasza Tae została przewodniczącą - oznajmił V, pokazując ręką na Tae.
- Brawo. - Baek zaklaskał w dłonie, a Chan przyłączył się do niego. - Ale w sumie się tego spodziewałem, także nie będę udawać zaskoczenia.
     W jednej sekundzie wszystkie głowy obróciły się w stronę płotu, za którym był chodnik koło parku.
- No, idę, albo nie idę! - Ktoś zawrzeszczał w tle, bełkocząc przy tym.
     Wszyscy się po sobie popatrzyli. Oczekiwali bardziej odpowiedzi Grill Mistrza na wypowiedź Iwonki niż krzyczącego nieznajomego.
- Idź do przodu - rozbrzmiał drugi, również bełkotliwy głos. - A nie do tyłu jak kraby to robio, chłopie. Ty krab jestyś?
- Garnitura ni mom - pierwszy głos zaburczał.
- Jo tysz ni mom - głos numer dwa chyba próbował pocieszyć swojego towarzysza. - Bo jakbym mioł, to bym ci doł. A ni mom.
- Jak to ni mosz, jak mosz - oburzył się ten pierwszy. - Sam żem widzioł, że mosz.
- Ale jo ni mom, chłopie! - odpowiedział mu towarzysz.
- Kurde bela... - mruknął ochryple jeden z nich, a jego kroki cały czas było słychać w jednym miejscu. - Idę chyba!
- Dej mie tego arbuzera - poprosił ten drugi.
- To arbuz, cepie - zwrócił mu uwagę pierwszy. - Nie arbuzer.
- Nie wyzywej... - odpowiedział. - Bo my jesteśmy koledzy.
- A co ja ci zrobił? - Towarzysz wyskoczył z pretensjami. - Wszystkie kary na mnie ido... Żebym jo musioł z tobo kolegować.
- Albo idziesz, albo nie idziesz! - wrzasnął na niego głos drugi.
     Odgłosy rozmawiających, a właściwie bełkoczących, mężczyzn dochodziły zza drugiej strony płotu. Akurat zaraz obok był park, usiany ścieżkami. Można było więc wywnioskować, że parkiem przechodziło dwóch zbłąkanych pijanych. Tak bardzo pijanych, że zawracali się do przodu i do tyłu.
- Kuca! - krzyknął pan numer one. -Gdzie jestem?!
- No tu! - odkrzyknął numer two.
- Idę tam! - krzyknął i chyba zrobił kilka kroków w przód, ale za chwilę było słuchać szybkie kroki w drugą stronę, jakby się cofał - Nie idę!
- Cały świat! - wydarł się chyba zrozpaczony swoim kolegą pijany facet. - Ciemna zupa i sto policjantów!
- O olera! - wrzasnął ten, który dopiero co się cofał.
     W tym samym momencie płot się zatrząsł i był słyszalny odgłos pustej głowy, obitej o drewno.
- Czy to był odgłos napitego menela, który właśnie zwalił mi się na MÓJ PŁOT?! - Baekhyun wstał z zamiarem pójścia i ochrzanienia dwójki panów.
- Siedź - mówił Jongin, zajadając się swoją porcją. - Niewarci uwagi.
- Płot jest solidny - uspokajała go Taeyeon. - Prędzej już temu gościowi mogło się coś stać.
- A to nim się akurat nie przejmuję. - Iwona usiadła i na powrót zajęła się jedzeniem.
      Potem liczyły się już tylko przysmaki. Posiłek trwał długo i przebiegał radośnie. Cały czas ktoś rozmawiał, śmiał się, czy chociaż uśmiechał. Każdy brał udział w rozmowie tak samo aktywnie, jak reszta. Wszystkie przysmaki z grilla i przekąski (nie było ich dużo, ale coś tam było) trafiły już na stół. Dużo jedzenia zostało, dlatego postanowiono, że resztki schowa się na później.
- Jestem już szczęśliwy - odezwał się zadowolony Kai po skończeniu swojej porcji, opierając się o krzesło.
- Gruby będziesz - zaczął się z niego śmiać Aniołek (-1,84 do aniołkowatości)
- Dziękuję - odpowiedział jej z wrednym uśmiechem, ciągnąc ją do tyłu za włosy.
- Nie ma za co. - Dziewczyna niezbyt się tym przejęła i śmiała się dalej.
- Po co tyle kupowałyśmy - narzekał Demon, który już nie mógł nawet patrzeć na jedzenie.
- Kyung, czemu?! - Kosmita zaczął narzekać, prawie leżąc na krześle.
- Nawet gdyby przyszedłby, to zostałoby nam mnóstwo jedzenia - słusznie zauważyła Tae, patrząc na puste już talerze przyjaciół.
- Hun, podaj mi sok. - Jongin poprosił Sehuna, wyciągając leniwie rękę w stronę wielkiej butelki z sokiem. - Nie dosięgam.
- Ja też nie. - Sehun również próbował dosięgnąć butelki, nie ruszając się z krzesła. - Baek, podasz nam sok?
- Za dużo zjedliście - odpowiedział chłopak, który leżał z ręką na brzuchu i zasłaniał sobie dłonią buzię, by nie było widać, że mu się odbiło. - I ja też.
- Ay way, Baek - zwróciła się do niego Taeyeon, która usłyszała odbicie.
      Jeśli czegoś nie widać, to nie znaczy, że tego nie słychać.
- Przynajmniej wiem, że się dobrze przyjęło - odparł z zamkniętymi oczami i szczęśliwym wyrazem twarzy.
      Wtedy przyjemną piszę, czasem zakłócaną stęknięciami, przerwał Yeol z potężnym bekiem.
- Jestem lepszy w tym - powiedział dumny z siebie.
      Iwona próbowała jeszcze przebić Chana, ale nie udało jej się. Uznała więc, że nie będzie się za bardzo starać, bo może przypadkiem mieć wypadek.
- Gramy znowu w coś? - zapytała Sangrim, patrząc po wszystkich.
- Proponowałbym "Porshe czy Maluch" - zaproponował Chanyeol, czekając na reakcję.
- A co to za gra? - dziewczyna zapytała.
- Prosta. Musisz odpalić albo Porshe albo Malucha - tłumaczył Chanyeol. - Porshe to beknięcie, a Maluch to pierd. Maluch jest bardziej wartościowy. No, i potem się liczy, ile kto czego odpalił.
- To to, co ostatnio u ciebie wymyśliliśmy? - zapytał Baek z szerokim uśmiechem, tłukąc dłonią po ramieniu Chana.
- Tak - odpowiedział mu ze śmiechem, zapewne przypominając sobie eksperymenty z oranżadą, która wywołała nieznane wcześniej skutki uboczne u Iwony.
- A coś "dla dam"? - zapytała Jej Tae, z niezbyt zadowoloną miną. - Coś mniej... Wiecie.
- Macie zatem rurki do napojów? - zapytał. - Takie szerokie?
- No, mamy - odpowiedziała mu Rim.
- Serwetki są tutaj... - powiedział sam do siebie, a potem tłumaczył to, co chciał zaproponować w ramach rozrywki. - Możemy też dmuchać do siebie z rurek właśnie serwetkami. Zwijasz kulkę, namaczasz lub ślinisz i dmuchasz.
- Już w nic z tobą nie gram - stwierdziła obrzydzona Taeyeon.
- To może coś aktywnego, by spalić ten tłuszcz - wyszedł z mało konkretną propozycją V.
- Wiem! - wykrzyknął Jongin. - Hun, wyzywam cię na pojedynek mistrzów.
- Walki Pokémonów? - zapytał podekscytowany Hun.
- Potyczka o Shen Gong Wu? - zdezorientowany Taehyung zadał pytanie.
- Prawie - odpowiedział mu Kai, wstając z krzesła. - Chodź tu. Za mną.
      Sehun poszedł za Kaiem. A za nimi poszli też pozostali, ciekawi, co będzie się dziać. Nawet Jjangah przerwał zabawę na nieposkładanej jeszcze macie do Twistera i potruchtał za swoim panem, merdając przy tym ogonkiem. A jak Jjangah, to i pozostałe dwa pieski, zajęte dotychczas szukaniem przygód w kwiatkach, ruszyły za właścicielem. Taki oto skład gapiów podążał za starymi przyjaciółmi. W końcu Kai zatrzymał się gdzieś na większym kawałku wolnej przestrzeni, która była obrośnięta trawą. Ustawił sobie Huna gdzieś na boku i sam w odległości maksymalnie dwóch metrów stanął naprzeciw niego. Aż w końcu z prawie poważną miną wyzwał go na pojedynek taneczny.         Reakcja Sehuna była mniej więcej jak "Haha, fajnie. Mogę już iść?", ale ostatecznie stawił czoło wyzwaniu. W końcu Tae[yeon] patrzy.
      Co tam się odwalało podczas pojedynku, nie wie nikt. Z perspektywy niewtajemniczonych sąsiadów zapewne wyglądało to jak jakieś pogańskie obrządki ku czci Latającego Potwora Lasagni. Bo dwóch chłopaków odgrywających jakieś dziwne ruchy oraz tłum klaszczących i krzyczących pozostałych ludzi, nie był normalny. A w dodatku tym nie tym bardziej w tej okolicy. Występy były bardzo urozmaicone. Break dance, balety, samby, tańce klasyczne (w wersji jednoosobowej) i wiele innych. Należy też w to wliczać połączenia stylów. Przewroty, gwiazdy, stanie na rękach obroty i pantomima - of kors, były. Przeróżnego rodzaju i gatunku tańce połamańce oraz czasem nie do końca udane naśladowanie słynnych gwiazd świata, trwały całkiem długo. Ostra rywalizacja, trudna walka. Ale wszystko i tak się skończyło po może dwudziestu paru minutach, z powodu zmęczenia tancerzy. Oboje w tym samym momencie padli na trawę i nie chciało im się wstać. Sytuację wykorzystała Trójca Puchata, która razem wskoczyła na swojego ukochanego pana i zaczęła go zaczepiać. Jongin jednak leżał na brzuchu, dlatego mało go ruszały zaczepki piesków. Wywoływało to u niego najwyżej śmiech.
- Ja wygrałem... Tak? - wysapał z trudem Sehun, łapiąc się za brzuch i odchylił głowę w tył, obserwując jakąś niezwykle interesującą chmurę, którą właśnie dostrzegł.
- Jak to ty wygrałeś? - oburzył się Jongin, gwałtownie się podnosząc, a jako, że na jego plecach legowisko urządziły sobie psy, musiały szybko zeskoczyć, żeby nie upaść z wysokości. Udało się to zaledwie Jjonggu i Monggu, ponieważ Jjangah spanikował i uchwycił się pazurkami pierwszego, co było w zasięgu jego łapek. Na jego szczęście, a nieszczęście podkoszulka Jongina, tym czymś był właściciel białej kulki. Piesek trzymał się go tak mocno, że górna część ubrania Kaia zaczęła się drzeć, a ten nie mógł się uwolnić.
- Weźcie go! - rzucił do piątki przyjaciół, która stała jak kołki, z zaciekawieniem przyglądając się zaistniałej sytuacji.
      Iwona, jako, że była najbliżej, szybko zareagowała, rzucając się w kierunku Jongina, aby uratować jego biedny podkoszulek, na ratowaniu samego Kaia za bardzo jej nie zależało. Baek wziął białego pieska na ręce, a Rim pomogła zwierzakowi odczepić pazurki od ubrania bruneta, tak, aby nie zrobić krzywdy Jjangah. W końcu, kiedy sytuację udało się już opanować, wszyscy, łącznie z Sehunem nadal okupującym trawnik, mogli podziwiać strzępy podkoszulka i tym samym - umięśnione plecy Jongina.
- Czemu wy tak szybko pozbywacie się swoich ubrań? - Roześmiał się Hun, opierając się dłonią o trawę, po czym podniósł się do pozycji stojącej. Podszedł do Jjangah tulonego przez blondyna i pogłaskał go z wdzięcznością. - Grzeczny piesek - pochwalił małego nikczemnika, który wesoło szczeknął i zeskoczył na trawnik, dołączając do swoich psich kumpli.
- Jak to ty wygrałeś? - powtórzył  z oburzeniem Jongin, przypominając sobie zniewagę, dla której poświęcił swój podkoszulek.
- No, ja wygrałem! - potwierdził Sehun, stając przed swoim rywalem w konkursie tanecznym, po czym zaplótł ramiona i spojrzał na niego z wyzwaniem.
- Ej, bo się jeszcze pobijecie. - Roześmiał się Chanyeol, podchodząc bliżej chłopaków, tak na wszelki wypadek.
- Dowal mu, Kai! - rzucił Taehyung, na co został zmierzony kilkoma zdegustowanymi spojrzeniami. - No, co? - zapytał V, patrząc z niewinnym uśmieszkiem na Taeyeon, która pokręciła głową i ponownie wróciła spojrzeniem do bardziej interesującej sytuacji.
- Ale kto wygrał? - zapytał Kai, nie ruszając się ze swojej pozycji przed Hunem.
- Uznajemy, że jest remis? - zaproponował szatyn, nie chcąc wszczynać kłótni ze swoim przyjacielem.
- Das right - zgodził się na rozejm Jongin, przybijając z Sehunem piątkę. Jednak kiedy wyższy odwrócił się do niego plecami, kierując się w stronę swojego wcześniejszego miejsca na trawie, Kai dodał szeptem: - Ale następnym razem ja wygram.
- Oj, ty śmieszku. Już sobie tak nie żartuj. - Roześmiał się szatyn, rzucając się z powrotem na trawnik.
- Dobra, to co robimy teraz - zapytał Baekhyun, wpadając na iście mądry pomysł, który tylko czekał na okazję, żeby go przekazać pozostałym.
- No, mam taki jeden genialny pomysł - stwierdził Jongin z podejrzanym uśmieszkiem, na co Sangrim i Taeyeon spojrzały po sobie, wyczuwając, że zapewne będzie to coś głupiego.
- Tak? - zdziwiła się Iwona, która zadając pytanie, miała szczerą nadzieję, że nikt nie wpadł na żadną propozycję.
- Z tego co widzę, to ty również masz jakiś genialny pomysł - stwierdził V, który doskonale znając swojego brata, zauważył to po nim.
- Nie chciałabym się wtrącać, ale ja też mam jeden - dodała szatynka, podnosząc rękę, jakby była w szkole.
- W sumie, to ja też - dorzucił od siebie Chanyeol, na co natychmiast został zmierzony uważnym spojrzeniem Demona.
- Czy to kolejna z tych twoich zabaw typu "Porshe czy Maluch"? - zapytała Taeyeon, mrużąc oczy, na co on niezręcznie się roześmiał.
- Może - stwierdził, cofając się o krok, kiedy brunetka do niego podeszła.
- W takim razie radzę ci się wycofać, Channie - powiedziała, celując palcem w jego klatkę piersiową.
- O-okey - zasalutował Chanyeol, na co ta posłała mu uśmiech i wróciła na swoje miejsce.
- Jeszcze jakieś mądre pomysły? - zapytał Baekhyun, patrząc po pozostałych, którzy jeszcze nie zgłosili kandydatury.
- Mnie nie obchodzi, co będziemy robić - stwierdziła Jej Tae, wzruszając ramionami, na co blondyn pokazał jej uniesionego w górę kciuka i prostokątny uśmiech.
- W sumie, to ja też miałbym pomysł, ale wolę nie ryzykować straceniem życia przez tę oto osobę, kiedy go wypowiem na głos - powiedział Taehyung, wskazując palcem na Taeyeon, która wyszczerzyła do niego zęby w uśmiechu. - Więc ja nie mam żadnego - zakończył, na co również Baekhyun się rozweselił.
- A Sehun? - zapytał blondyn, patrząc wyczekująco na szatyna, który podobnie jak Jej Tae, stwierdził, że dla niego to obojętne.
- Okey, czyli... Kto pierwszy proponuje zabawę? - zapytał Kai, siadając na trawie po turecku, na co Rim poszła jego śladem, siadając obok swojego chłopaka.
     Tae usiadł obok Sangrim, mając cichą nadzieję, że nie spełni się jego obawa i nie będzie musiał zajmować miejsca obok Sehuna. Ku jego szczęściu, obok niego znajdowała się Taeyeon, a po jej drugiej stronie Hun oraz Baek z Yeolem.
- Nie chcę nic mówić, ale ja to bym najpierw proponowała, żeby Kai zmienił podkoszulek - stwierdził Demon, na co Jongin westchnął i szybko się podniósł.
- Dajcie mi pół minuty i będę z powrotem - stwierdził, rzucając się do biegu w kierunku drzwi ogrodowych.
- Pół minuty, powiadasz? - powtórzyła Tae, unosząc brew ku górze, na co Taehyung natychmiast zrozumiał, o co chodziło dziewczynie i zaczął odliczać sekundy.
- Masz jeszcze piętnaście sekund! - krzyknął Chanyeol z racji tego, że to on siedział najbliżej domu.
- Dziesięć, dziewięć, osiem - zaczęli odliczać wszyscy jednocześnie, jakby oczekiwali na nastanie Nowego Roku. - Siedem, sześć. - I w tym momencie wyliczanie się zakończyło, ponieważ do ogrodu wpadł zziajany Kai z nowym podkoszulkiem w dłoni.
- O, skubany. Dobry jest - rzucił z podziwem Baek, podczas gdy Jongin zdążył już założyć ubranie przez głowę i zająć miejsce obok Sangrim.
- W takim razie kto będzie pierwszy? - zapytał Taehyung, zaczesując do tyłu włosy, które wpadały mu do oka.
- Ja chcę być ostatni - powiedział Kai, robiąc pedofilską minę, która nie zwiastowała niczego dobrego.
- Nie wiem, czy tylko ja tak mam, ale ja serio boję się tego, co on wymyślił - stwierdził Sehun z zamyśloną miną.
- Pff... Ciota - prychnął pod nosem V, co, oczywiście, zostało usłyszane przez wszystkich.
- Nie wyzywej. Bo my jesteśmy koledzy - powiedziała Sangrim, cytując usłyszane od jednego z napitych mężczyzn zdanie.
- Czy ty śmiesz nazywać ciotą człowieka, który siał postrach na całym osiedlu, już w momencie gdy zaczął chodzić? - zaczął bronić Sehuna Jongin, ale przerwał, kiedy wyższy potrząsnął lekko głową, żeby się nie mieszał, po czym sam zignorował sprawę, odnotowując w pamięci, aby następnym razem odrobić to Taehyungowi.
- Pierwszy będę ja - wyrwał się blondyn, wracając do wcześniejszego tematu, na co wszyscy mruknęli coś na znak, że się zgadzają, a on przeszedł do konkretów: - Rim zapinkala po swoją gitarę i zrobimy sobie mini koncert - stwierdził z uśmiechem, na co Yeol odwrócił się w jego stronę z rozbawioną miną.
- Po prostu chcesz się pochwalić, jak to pięknie umiesz śpiewać, hmm? - rzucił domyślnie, na co Baekhyun trochę się speszył, ale nie dał tego po sobie poznać, nadal się uśmiechając.
- Może - stwierdziła Iwona, kierując wyczekujące spojrzenie na Rim, która dopiero po chwili domyśliła się, że miała pójść po gitarę.
- Aha - rzuciła szatynka, podnosząc się do pionu, ale natychmiast zamarła, gdy napotkała oburzone spojrzenie Chanyeola. - Co? - zapytała ze zdziwieniem.
- Jednorożec - odpowiedziała na zadane pytanie Taeyeon, na co ta zakryła usta dłonią, rzucając wszystkim przepraszające spojrzenie.
- Przepra... - zaczęła, ale przerwał jej Jongin.
- Swoimi przeprosinami nie sprawisz, że bekon z jednorożca stanie się z powrotem zwierzęciem - stwierdził niezwykle inteligentnie, na co Rim wzruszyła ramionami, znowu kierując się ku drzwiom ogrodowym. Szatynka w miarę szybko przyniosła swoją gitarę i ponownie zajęła swoje miejsce na trawie, a Baekhyun zaczął znowu zarządzać.
- Czyli tak: Aniołek gra na gitarze, Tae, V, Sehun i Yeol robią za chórek, ja śpiewam, a Kai tańczy - wyznaczył prace blondyn, na co wszyscy z godnością przyjęli swoją działkę. Wszyscy oprócz Jongina.
- Nie, nie będę tańczył! - zaprotestował, chyba pierwszy raz w życiu nie zgadzając się na coś, co zwykle mu odpowiadało. - Jestem zmęczony życiem - usprawiedliwił się, ze wzrokiem wlepionym w powoli zachodzące ciemniejszymi chmurami niebo robiąc minę, która opisywała dokładnie takie emocje.
- Kaju, szwagrze ty mój. Nie cwaniakuj, tylko słuchaj Iwony - zarządziła Tae, o dziwo, popierając blondyna, na co ten przybił jej żółwika, wyciągając się wcześniej przez nogi Chanyeola i Sehuna, aby jej dosięgnąć.
- Ehh... Okey - westchnął Jongin, podnosząc się z trawy, po czym otrzepał spodnie z trawy i skoczył, stając w lekkim rozkroku z jedną dłonią na głowie, jakby udawał, że ma tam kapelusz. - Także, ladies and gentelmens, zaczynamy występ słynnego tancerza Kaia i jego świty - stwierdził, na co oberwał pstryczka w sam środek czoła od Demona.
      Wszystko przeszło zgodnie z planem Baekhyuna: Razem z Sangrim wybrał piosenkę, którą ta potrafiła zagrać na gitarze, o co w sumie nie było trudno, bo dziewczyna była zaawansowaną gitarzystką. Sam odśpiewał swoją kwestię bezbłędnie, zadziwiając szczególnie Sehuna, który nigdy w życiu nie słyszał, jak chłopak pięknie śpiewa oraz zapewne sąsiadów paczki, którzy akurat byli w ogrodach lub na zewnątrz swoich domów. Taeyeon z Chanyeolem przez cały czas starali się wydawać dźwięki głośniejsze niż Baek, aby zrobić mu na złość, co udawało im się, do czasu gdy V z Hunem postanowili urządzić sobie jakiegoś dziwnego rodzaju pojedynek, przekrzykując wszystkich. Finalnie i tak nie było wiadomo, który z chłopaków wygrał, więc niepotrzebnie przemęczali gardła, ale najwidoczniej lubili ze sobą rywalizować. Podczas trwania "występu" Kai dawał z siebie dwieście czterdzieści osiem procent, wykonując takie cuda taneczne, że Sangrim przez chwilę aż zdębiała i pomyliła nuty podczas gry. Nikt nie miał jej tego za złe, a winą wszyscy wspólnie obarczyli Jongina, który zbytnio się nawet nie próbował obronić. "Koncert" wszyscy uznali za udany, kiedy do tańczącego Kaia dołączyły jego trzy pupilki, skacząc wokół niego, jakby odprawiały taniec rytualny.
- Dobra, to teraz pomysł Rim - stwierdził Baekhyun, kiedy po skończeniu koncertu zziajany Jongin wrócił do swojego miejsca na trawie, a reszta usiadła na swoich wcześniejszych pozycjach obok niego.
- No więc, wszyscy stajemy w kółku i łapiemy się za ręce - poinstruowała przyjaciół dziewczyna, wstając jako pierwsza. Reszta również podniosła się, zajmując miejsca i chwytając dłonie osób po obu stronach.
- Jeszcze każ nam śpiewać "Kółko graniaste" - rzucił kpiąco Jongin, ale zamiast oczekiwanego śmiechu ze strony Rim, odpowiedziała mu cisza. - Nie gadaj, że serio mamy to się w to bawić - zdziwił się, wytrzeszczając na dziewczynę oczy.
- No, tak - potwierdził Aniołek, szczerząc zęby w uśmiechu.
- Boże, z kim ja żyję - westchnęła Tae, dostrzegając, że ma rozwiązanego buta. - Ej, czekajcie chwilę. Zawiążę sznurówki.
- Potem to zrobisz. Widzisz przecież, że zbiera się na deszcz - stwierdziła Iwona, na co wszyscy podnieśli głowy ku górze, po orientując się, że blondyn miał rację.
- Okey, także wszyscy razem... - zaczęła Sangrim, na co wszyscy zaczęli śpiewać dobrze znaną im piosenkę z przedszkola.
- Kółko graniaste, czworokanciaste, kółko nam się połamało, cztery grosze kosztowało, a my wszyscy bęc! - śpiewali wspólnie, ale zamiast przewrócenia się teatralnie, jak to zazwyczaj wyglądało, ekipa zaczęła się przepychać, aby przewrócić osobę obok. Pierwsza poległa Iwona, która boleśnie wylądowała na kości ogonowej, kiedy Chanyeol wygrał ich przepychankę. Następnie na trawie znalazł się Jongin powalony przez Małego Zabójcę, który miał w zamiarze znaleźć więcej potencjalnych ofiar. Jednak Kai bardzo, ale to bardzo, chciał się zemścić za wyeliminowanie go z gry, więc złapał dziewczynę za nogę, ciągnąc ją w dół. Po chwili oboje leżeli obok siebie na trawniku, piorunując się spojrzeniami. Przyczajony Tygrys zaczął skradać się do Sehuna, który był zbyt zajęty obserwowaniem przepychających się V i Taeyeon, żeby go zauważyć.
- Poddaj się bez walki - rzucił Yeol, stając za szatynem i owijając ramię wokół szyi niższego chłopaka.
- Nigdy - stwierdził Sehun, próbując się uwolnić z silnego uścisku starszego, ale w końcu również poległ.
     Za sprawą Przyczajonego Tygrysa również Demon i Taehyung znaleźli się na trawie, patrząc na niego z niezadowoleniem, kiedy podniósł ręce w zwycięskim geście. Szczególnie Taeyeon była zirytowana, bo zaliczyła glebę tylko z tego powodu, że miała rozwiązanego buta i potknęła się o sznurówkę. Radość Yeola nie trwała jednak długo, gdyż żądny zemsty Baekhyun podstawił mu nogę, przez co Chan wylądował na ziemi razem z resztą, prawie miażdżąc przy tym rękę Iwonie.
- To jeszcze raz. Tym razem tak szybko się mnie nie pozbędziecie - zagroził Kai, wstając jako pierwszy, a kiedy już pomógł Rim również podnieść się do pionu i reszta również to zrobiła, ponownie ustawili się.
- Yeol, weź podejdź do przodu. Sprawiasz, że nasze kółko graniaste wygląda jak kółko kanciaste - oburzył się Taehyung, ale Chanyeol tylko wzruszył ramionami i stwierdził, że nie takie rzeczy się już w życiu widziało.
     Po jeszcze kilku rundach gry w kółko kanciaste, które bardziej przypominało kwadrat niż okrąg, ale kto by na to zwracał uwagę, nadeszła kolej na pomysł Jongina.
- Także wracam za chwilę - powiedział brunet, robiąc podejrzaną minę, po czym wbiegł do domu przez drzwi ogrodowe.
- Jak sądzicie, na jak bardzo głupi pomysł wpadł? - zapytał V, przeciągając się jak kot po obudzeniu.
- W skali od jeden do dziesięciu? - doprecyzował Yeol, a gdy otrzymał skinięcie głową od Taehyunga, odpowiedział na pytanie: - Siedemnaście.
- Jeżeli to przeżyję, to będzie okey - stwierdziła Taeyeon.
- Taaak, a my możemy sobie zginąć, hmmm? - zapytała Sangrim, na co Tae wyszczerzyła do niej zęby w uśmiechu.
- Dobra, jestem! - krzyknął Jongin, alarmując przyjaciół o swoim przybyciu, chociaż i tak go wszyscy widzieli.
- Więc po co poszedłeś? - zapytał Sehun, orientując się, że Kai trzymał coś za sobą.
- Tadam! - rzucił z ogromnym uśmiechem, wyciągając przed siebie kolorowe opakowanie z jakimiś przekąskami i linijkę. Reszta najwidoczniej nie ogarnęła, o co chodziło i nagle wszyscy zaczęli podchodzić do Jongina, żeby się dowiedzieć, co trzymał w ręce.
- O nie. Nie, nie, nie, nie. Nie ma mowy - zaprotestował Demon, kiedy tylko się zorientował, że to pepero. Co do samych ciasteczek w czekoladzie, to nie miała nic przeciwko, szczególnie, że były w jej ulubionym smaku, ale gra... O nie.
- Gramy - nie zniechęcał się Jongin, poszerzając swój uśmiech.
- A mogę sędziować? - zapytała Tae, wzbudzając tym samym protest i Taehyunga, i Sehuna, i Jongina.
- Nie możesz! Grasz z nami - oburzyła się Iwona, będąc zdania, że jak już ma się poniżać, to Demon też powinien.
- Także... Of cours, Rim jest ze mną - powiedział Jongin, puszczając do szatynki oczko. - Nasza Iwona jest z Yeolem - wyznaczył, na co wyższy zrobił pedofilską minę i objął Baeka ramieniem. - No i zostaje nam Demon z Sehunem - dokończył, co spowodowało gwałtowny protest u V.
- Nie! Tae gra ze mną! - krzyknął, zwracając na siebie spojrzenie wszystkich, ale zabójczy wzrok szatyna był wbity jedynie w Huna, który szeroko się uśmiechał z powodu swojej partnerki do gry.
- Ty będziesz sędziował - ogłosił Kai i wyciągnął w jego stronę linijkę, w głębi ducha czując, że nie dożyje do następnego dnia.
- Ugh - warknął V, zabierając przedmiot z dłoni Jongina.
- Zasady chyba znacie wszyscy. Wygrywa osoba, której kawałek będzie najmniejszy - wyjaśnił Kai, ale widząc, że wszyscy zdają sobie sprawę, co mają zrobić, wyciągnął jedno ciastko i dał je Rim. - My zaczynamy - ogłosił, na co reszta się zgodziła.
     Sangrim włożyła do ust pepero, a Jongin zrobił to samo tylko z drugiej strony i położył dłoń na karku dziewczyny, przyciągając ją do siebie bliżej. Kiedy usłyszeli sygnał, że mogą zacząć, oboje zaczęli gryźć ciastko, aż w końcu gdy mieli około trzy centymetrowy kawałek, Chanyeol zrobił się cały czerwony na samą myśl, że za chwilę sam będzie musiał coś takiego zrobić. W dodatku z Iwoną. Tymczasem pepero JongRima stawało się coraz krótsze, aż w końcu znikło zupełnie, w momencie gdy Kai pocałował Sangrim.
- Bezapelacyjnie wygrali - stwierdził V. - Możemy na tym skończyć grę? - zapytał z nadzieją, ale Jongin jedynie krótko potrząsnął głową na znak, że nie i wyciągnął z opakowania ciastko dla Baekhyuna.
     Blondyn już z ciastkiem w ustach stanął naprzeciwko Yeola, który musiał zgiąć kolana, aby wyrównać z nim poziom wzrostu.
- Nie, ja z nim nie gram - jęknął ze śmiech Baek, kiedy tylko brunet zaczął gryźć drugi koniec.
- Grasz - powiedział stanowczo Jongin, podając mu nowe ciastko, gdyż to wcześniejsze zjadł Chan.
- Ale... - zaczął Baekhyun, stając z powrotem przed Yeolem, kiedy Kai go tam popchnął.
- Jezu, spokojnie. - Roześmiał się Chanyeol, zabierając mu pepero z dłoni. Nim włożył je do ust, dodał: - Przecież i tak przegramy.
     Wyższy ponownie wyrównał wzrost ze sporo niższą Iwoną i oboje gryźli ciastko, do momentu kiedy Baek stchórzył i niemęsko piszcząc, odskoczył od Chanyeola. Brunet spokojnie wyjął z ust kawałek, który im został i położył go na dłoni, podchodząc do Taehyunga.
- 2,3 cm - ogłosił V, na co najlepsi przyjaciele przybyli sobie piątki i oboje z trollface'ami zwrócili się w kierunku Huna i Demona.
- To teraz wy - zarządził Kai, wyciągając z opakowania kolejne pepero, po czym podał je Taeyeon.
- Ale tak już wiemy, kto wygrał - zaprotestował ostatni raz Taehyung, ale jako, że wszyscy byli zajęci obserwowaniem, jak Demon wkładał ciastko do ust, nikt się nim nie przejął. V warknął coś pod nosem, zakładając ramię na ramię i zacisnął zęby, przenosząc wzrok na swoją (niestety tylko) przyjaciółkę.
- Start - ogłosił Jongin, na co i Tae, i Sehun zaczęli gryźć pepero z obu stron. W końcu kiedy usta szatyna był zdecydowanie zbyt blisko warg dziewczyny, V poczerwieniał na twarzy i mówiąc dość łagodnie - szlag go trafiał. Taeyeon odsunęła się od Huna, a ten z triumfalnym uśmiechem podszedł do Taehyunga, prezentując mu pozostały kawałek ciastka.
- 1,4 cm - warknął V, na co Demon i Hun przybili sobie piątki.
- Jeszcze ktoś ma jakiś pomysł? - zapytał Baek, obejmując ramieniem brata, który wyglądał, jakby miał ochotę rozszarpać pewnego ktosia na kawałki.
- A mnie właśnie ptak poświęcił, czy zaczyna padać deszcz? - zadał bardzo mądre pytanie Chanyeol, unosząc głowę ku górze, kiedy coś spadło na jego włosy.
- Ewentualnie mógł cię opluć ten perfidny szczur z puchatym ogonem - zaznaczył Baekhyun, ale już po chwili zaczęło delikatnie mżyć, więc wszyscy rzucili się pędem w kierunku altanki, aby zabrać do środka jedzenie. 
     Taeyeon z Sangrim odszukały pieski bawiące się nad wodą i wpuściły je do domu, podczas gdy Baekhyun z Chanyeolem poszli odstawić grilla do garażu, a Kai z Hunem i V zaczęli zgarniać talerze z mięsem i ustawili je na stole w kuchni. Drzwi ogrodowe zamknięto w momencie, kiedy rozpadało się już na dobre, a kilka minut później do przedpokoju wpadli trochę przemoknięci Iwona i Yeol.
- Kto mi tu naniósł tyle wody? - zbulwersował się Baek, lustrując spojrzeniem cały korytarz, ale już wkrótce odpowiedź znalazła się sama. Jjonggu przybiegł do chłopaka, kiedy tylko stanął przed lustrem i zaczął układać włosy. Piesek zostawiał za sobą mokre ślady łap, ale widząc swojego ulubieńca, Iwona nie mogła się na niego długo gniewać i przyniosła mopa, zmywając podłogę,  a kiedy się już tym zajęła, usiadła na swoim stałym miejscu.
- To co robimy teraz? - zapytał Yeol, siadając na oparciu fotela Baeka, gdyż na kanapie zabrakło dla niego miejsca. Znaczy, miejsce by się znalazło, ale Monggu postanowił rozłożyć się przy swoim właścicielu. Jjangah jak zwykle został zagarnięty na kolana Tae, która teraz drapała go za uchem. Po chwili do salonu wpadł również Jjonggu i cała Trójca Puchata znajdowała się do dyspozycji siódemki przyjaciół, którzy odsunęli stół ze środka dywanu i rozpoczęli zabawę z pupilkami.
- Nakarmimy wszystkie słodziaki, a potem możemy coś wymyślić - zaznaczył Demon, na co z kanapy podnieśli się JongRim, aby nasypać zwierzakom karmy i nalać wody. 
     Kiedy już udało się napełnić żołądki piesków, ekipa zaczęła wymyślać przeróżne zabawy z nimi w roli głównej, jednak w końcu Kai stwierdził, że nie powinni tak przemęczać jego "dzieci". Zwierzaki chwilę później zasnęły na dywanie zwinięte w kłębek, a paczka zbytnio nie wiedziała, co ma teraz zrobić. Sangrim odpaliła jakąś muzykę z telefonu, gdyż nikomu nie chciało się wstać i uruchomić radia. Wszyscy bawili się przy niej, dopóki nie stracili energii i postanowiono, że lepszą opcją będzie włączenie telewizora i obejrzenie jakiegoś filmu.
     Jako pierwszy pokonany przez sen został Baekhyun, który zajmował fotel razem z Chanyeolem. Iwona podwinęła nogi i oparła głowę na ramieniu przyjaciela, już po chwili zasypiając. Potem reszta również została pokonana przez zmęczenie i w momencie, kiedy Taehyung zamknął oczy, w salonie nie znajdowała się żadna osoba, ani żaden piesek, który nie był pogrążony w krainie snów.

*każdy, kto to kojarzy, dostaje wirtualne ciastko xD

Mamy nadzieję,  się spodobało
Mile widziane będą komentarze
Team Sernikoluby

10 komentarzy:

  1. Po historii? Chodzi Wam o przedmiot szkolny, a nie to opowiadanie, prawda? Poza tym gratuluję tak wysokiego wyniku! :)
    Miałam ambitny plan stworzenia jakiegoś dłuższego i ciekawszego komentarza niż zwykle, ale wyszło jak wyszło.
    " Kurde. Rozpaczałbym za nim, ale chyba nie za bardzo mam czas - stwierdził Kai" to było dobre XD
    " - Ty to byłbyś w stanie pobić samego siebie przez pomyłkę." Ten tekst też niczego sobie! :p
    " On ostatnio podpalił mi spodnie! Jak mam być spokojny?! - wrzasnął Jongin" znowu spodnie? On ma chyba pecha...
    Później już nie kopiowałam zdań, które mi się podobały, bo zdecydowanie jest ich za wiele. Było naprawdę tak wiele śmiesznych momentów, że chyba z uśmiechem będę chodzić do końca dnia xD
    A pioseneczke oczywiście kojarzę, ja i nie znać bajek? Pff... :D I na końcu powiem tylko tyle, że rozdział jak zwykle świetny i dobrze się czytało

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chodziło tu o olimpiadę z historii, o której już [chyba] wspominałyśmy 😄
      A ona zaraz po wyjściu z sali żaliła się, że będzie mieć najgorszy wynik XD Noooooo jak tak można xD
      Albo kupuje niewytrzymałe spodnie 👖
      Cieszymy się, że udało się tym kogokolwiek rozbawić xD
      W takim razie łap wirtualne ciastko! :D
      *podaje je przez ekran* 🍪

      (Lol, jak zawsze pomyliłam się i napisałam normalny komentarz :') )

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Chyba jednak nigdy nie nauczę się tak pisać :") Jak zwykle genialnie, no bo czego innego można było się po was spodziewać? Z niecierpliwością czekam na kontynuację! ♡ Przesyłam pozdrowienia i życzę weny do pisania ~
    dangerworldofa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, czemu tak twierdzisz? :')
      Jak miło mi się robi na serduchu kiedy czytam takie pochwały o nas 🙈 Dziękuję za nas obie 🙈
      Pozdrawiam 😄

      Usuń
  4. Każdy kolejny rozdział wręcz wali po oczach swoją ultrasuperextrazajeqtfistością 😂😂 Qrde, przez was niedługo całkiem oślepnę hehe XDD
    Ale to czytanie męczy... Spać... 😂😂😂
    Yyy... Ostatnio spleśniał mi sernik, bo o nim zapomniałam na trzy dni... całe szczęście, że szarlotka się nie popsuła, bo w czwartek na obiad nie miałabym co jeść XDDDDDDD
    Nigdy więcej szlifowania gruntu z króliczego kleju i kredy. Działa dwa razy gorzej niż dwa kilo lakieru do włosów 😒😒
    Także ten... Miło było, ale idę spać XDDDDDDD
    Pozdrawiam~

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten jasny blask, który bije od każdego zdania ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      Szkoła przetrwania! XD
      Króliczy klej brzmi... Interesująco 🤔😏
      Dobranooooc xD
      Pozdrawiam xD

      Usuń

Google+ Followers