sobota, 24 grudnia 2016

Falling

Hejka :)
Hmm... Co ja mogę napisać po tak długiej nieobecności. Chciałabym Was przeprosić, ale robiłam to już tyle razy z tego samego powodu... Szkoła. Albo nie. Nawet nie o szkołę chodzi - Olimpiada. Kółka. Konkursy. "Wierzę, że dasz radę". "Na pewno sobie poradzisz." <- Oto, co marnuje mój czas, który mogłabym poświęcić na pisanie. Tak właściwie, to w tym momencie powinnam czytać książki na olimpiadę lub oglądać ten film, nie wspominając o dwudziestu charakterystykach/interpretacjach/planach wydarzeń/symbolice/rozprawkach/listach, które muszę napisać przez święta :c Ja wiem, że to drugi etap i trzeba się do tego przyłożyć, więc mam nadzieję, że Wy również zrozumiecie brak mojej obecności na blogu :/ Cóż, życzcie mi powodzenia 17 stycznia i mam nadzieję, że po tym czasie będziemy mogli się "widzieć" systematyczniej. 
A co do Rim. To miała przejąć rządy na blogu na czas mojej olimpiady, ale twierdzi, że się boi i nie wie, co pisać. *proszę o mentalnego kopa dla Rim w komentarzach XD*
Ale przechodząc do konkretów: oto przed Wami one shot z Yoongim z BTS dla Ciasteczka Kookiego *realizuję ostatnie zamówienie, zamiast brać się za te najwcześniejsze... Który już raz tak robię xD?* Jednak to wynikło głównie z tego, że prośba była o w miarę krótki shot w dodatku trochę smutny - więc wpasowała się perfekcyjnie w pomysł, który mam w głowie B)
Miłego czytania :)    


zamówienie dla Ciasteczko Kookiego | Min Yoongi | Upadając | 2.860 słów

Witaj w pokoju pełnym ludzi
Którzy mieli pokoje pełne ludzi, których niegdyś kochali
Zamknięci daleko 
Tylko dlatego, że sprawdzamy broń przy wejściu
Nie znaczy, że nasze mózgi zmienią się w ręczne granaty
Nigdy nie poznasz psychopaty siedzącego obok ciebie, 
Nigdy nie poznasz mordercy siedzącego obok ciebie,
Pomyślisz "Jak się tu znalazłem siedząc obok ciebie?"
Ale po wszystkim, co powiedziałem, proszę, nie zapomnij
Twenty One Pilots - Heathens

     Podczas życia każdy człowiek spotyka na swojej drodze tysiące ludzi. Większość z nich nie ma dla nas żadnego znaczenia - mijamy ich, idąc chodnikiem, robiąc zakupy, podczas spacerów... Tak właściwie to na nieznajomych można natknąć się wszędzie, a kiedy już do tego dojdzie, bardzo rzadko się zastanawiamy, czym oni się zajmują, co lubią, dokąd idą, jaki jest ich cel, dlaczego znajdują się właśnie w tym miejscu, a nie kilkaset kilometrów dalej? Żyjemy nie dla siebie, ale obok siebie i nikt jeszcze nie wpadł na pomysł, żeby jakoś to zmienić. Więc może to dobry układ?
     Może ci wszyscy ludzie są przez nas mijani w jakimś celu? Może gdyby przyszło nam się z nimi zapoznać i tak niczego nie wnieśliby do naszego życia? Albo może gdyby spróbować z nimi nawiązać kontakt, zmieniliby wszystko?
     Tylko kto przejmuje się mijanymi ludźmi w dzisiejszym świecie? Kto na ulicach nie patrzy wprost przed siebie, tylko spogląda na przechodzących obok ludzi? Czy widząc rany innych, zastanawiamy się, co takiego mogło się wydarzyć, że je mają? Czy gdyby byli skłonni opowiedzieć nam historie swojego życia, bylibyśmy w stanie zatrzymać się na chwilę i ich posłuchać? 
     Odpowiedź na te pytania u większości ludzi brzmi: nie. Czemu? Bo człowiek zaczyna zdawać sobie sprawę z tego, jakie coś jest piękne, dopiero w momencie, gdy to coś utraci.
     Co w tej sprawie może mieć do powiedzenia osoba taka jak ja? Taka, która utraciła wszystko.
    Wypadałoby się teraz przedstawić i zdradzić historię mojego życia, tym którzy byliby gotowi ją wysłuchać, ale chodzi o to, że nie mam niczego, co mogłabym opowiedzieć lub co Wy chcielibyście usłyszeć. Więc może pozwólmy, że jako charakterystykę mojej osoby posłuży Wam krótki wpis w jego notatniku.
"I wtedy do pomieszczenia weszła ona, a ja już w momencie, gdy przekroczyła próg, byłem w stanie wyczytać z jej oczu, że jest kwiatem, który nigdy nie miał okazji, aby zakwitnąć."
- Yoongi - wyszeptałam, unosząc wzrok znad zmiętej kartki papieru zapisywanej w zapadającej szybko ciemności.
     Usłyszałam, jak wzdycha lekko, zastanawiając się zapewne, czy zacząć ze mną rozmowę tuż przed zapadnięciem nakazanej "godziny policyjnej", czyli bezwzględnej ciszy, czy zignorować mnie. Ale jego wrodzona ciekawość zwyciężyła i już po chwili rozległ się dźwięk usiadania na skrzypiącym, twardym materacu, wokół którego wznosiła się teraz chmura drobinek kurzu.
- Gwiazdeczko - odszeptał znudzonym tonem.
     Ostatnimi czasy wolał się nie odzywać, kiedy nie było to konieczne. A gdy już zdarzało mu się wypowiedzieć jakieś słowa, zazwyczaj kłamał. Z jakiegoś powodu niepokoiło mnie to. Jego kłamstwa zdawały mi się być ostrzeżeniem przed zbliżającą się wielkimi krokami katastrofą.
     Zmrużyłam oczy, aby móc dojrzeć ciemną ścianę jego celi, a na niej niewiele ciemniejszą sylwetkę przygarbionego młodzieńca.
     Łatwo odpowiedzieć na pytanie "Co posiadał Min Yoongi?" Trzy wypisane długopisy. Notes zapisany po brzegi, z którego kilka ostatnich kartek zostało wydartych. Ołówek ze złamaną końcówką. Zniszczone życie. Ale kim był? 
- Niepotrzebnie oddawałeś mi te kartki i długopis. Zabierz je i zapisz. Ja nie potrafię pisać o sobie - poprosiłam, kładąc przyrząd do pisania na podłodze i popychając go przez szparę pod kratą w ten sposób, aby zatrzymała się u stóp Yoongiego.
Stłumione westchnięcie chłopaka dało mi do zrozumienia, że nie zgodzi się na taki układ.
- Spędziłem większość czasu tutaj, pisząc o ludziach, którzy przewijali się w celach obok. Nigdy nie napisałem ani słowa o sobie - stwierdził spokojnie, przesuwając przedmiot w moją stronę. 
- Nie przerzucaj go do mnie. Nie chcę, żeby go zabrali.
- Nie potrafię pisać za dobrze po koreańsku, Min - powiedziałam, podchodząc do krat i oparłam czoło o zimny metal, w niektórych miejscach pokryty zaczątkami rdzy.
- Pisz po polsku, Klaudia - odrzekł, charakterystycznie akcentując moje imię, czym wywołał przytłumiony śmiech w celi obok siebie.
   Właśnie dlatego wolał mówić "gwiazdeczko". W więzieniu nie było zbyt wielu rozrywek. Szczególnie wśród skazanych. Strażnicy mogli w każdej chwili podręczyć słownie więźniów, jeżeli tylko dopadła ich nuda. Skazani uwielbiali nasłuchiwać, skutkiem czego często podsłuchiwali rozmowy innych. Nawet nie dlatego, że lubili wiedzieć wszystko. Zbytnio nie mieli wyboru, a poza tym poznawanie psychiki innych ludzi to dosyć interesujące zajęcie.
Min odchrząknął, wypuszczając głośno powietrze przez nos, na co śmiech przycichł.
- Wtedy tego nie przeczytasz - zauważyłam, dostrzegając, że odrobinę się wyprostował i podniósł lekko głowę.
- Nie chcę tego czytać. - Kłamstwo numer jeden. - Zaraz wybije godzina policyjna. Daj spokój i się połóż - poprosił, ponownie zajmując pozycję leżącą na twardym materacu.
- Yoongi? - wyszeptałam, zbierając się na odwagę, aby zadać pytanie, które nurtowało mnie od momentu, gdy zauważyłam, że zwykł nerwowo zerkać na palec serdeczny prawej dłoni, jakby bał się zgubić coś drogocennego albo jakby szukał czegoś, co już zgubił.
- Tak? - odparł po chwili, przesuwając dłonią po chropowatej ścianie obok swojego łóżka.
- Nigdy cię nie odwiedziła, prawda?
Ale jedyną odpowiedzią była trwająca ułamek sekundy przerwa podczas wędrówki jego palców po ścianie.

▲▽

     Kolejny dzień minąłby w zupełnej ciszy, przerywanej od czasu do czasu prowadzenia długopisu po kartce, gdyby nie to, że w więzieniu pojawił się nowy strażnik - przystojny, wysoki brunet, prawdopodobnie Chińczyk, który nie zachowywał się jak typowy świeżak w takiej pracy. Idąc pomiędzy poszczególnymi celami, nie patrzył ze strachem lub wyższością na skazanych. Na kilku z nich zerknął z zaciekawieniem i zwolnił krok dopiero wtedy, gdy dotarł do pomieszczenia zajmowanego przez Yoongiego.
- Coś nie tak? - zapytał policjant, którego zadaniem było przyprowadzenie w to miejsce nowego strażnika i zaprezentowanie mu zakresu obowiązków.
Po chwili obrócił się w stronę Chińczyka, posyłając mu przepraszające spojrzenie, na co ten spojrzał chłodno wprost w oczy starszego i wyprzedził go, podchodząc do biurka usytuowanego przy ścianie, na końcu przejścia.
    Podniosłam się z łóżka, obracając między palcami długopis.
    Brunet wydawał się być osobą, która miała wysoką pozycję w społeczeństwie - mógłby być synem prawników lub wybitnych lekarzy, który osiągnąłby dużo z pomocą swoich rodziców. Dlaczego więc znajdował się w miejscu emanującym aurą straconych marzeń i wolności?
    Yoongi, dotychczas leżący z zamkniętymi oczami na materacu, rozwarł powieki, słysząc dźwięk moich butów stawiających kroki na posadzce. Przez chwilę nasze spojrzenia się skrzyżowały, a on posłał mi delikatny, jakby kpiący uśmiech, ignorując łzę znaczącą swój ślad na jego policzku. Promienie wpadające do celi chłopaka przez znajdujące się tam niewielkie, zakratowane okienko wyraźnie oświetlały jego profil, kiedy zmienił na materacu pozycję. Cień krat padał wprost na jego twarz, ale on patrzył prosto w sufit, nadal układając usta w uśmiech o kpiącym wyrazie.
     Co mogłam o nim myśleć? Był chodzącą zagadką. Nie robiąc właściwie nic, zmienił moje życie, które po trawieniu do więzienia, wydawało się być skończone. Otworzył mi oczy na to, czego nigdy nie potrafiłabym dostrzec samodzielnie. Czy kochałam go? Nie sądzę. Nie uważam również, że on darzył mnie jakimś głębszym uczuciem. Potrzebowaliśmy się nawzajem, żeby nie zwariować. Jednak na ulicy potrafiłabym go minąć bez większego zastanawiania się nad tym.
Ale tego dnia jego kpiący uśmiech oznaczał, że już domyślił się tego.

▲▽

    Chińczyk zjawił się na swojej zmianie dużo wcześniej, niż powinien. O drugiej nad ranem przywitał go widok zaspanego strażnika, który powinien pełnić wartę jeszcze trzy godziny i sylwetki więźniów ułożonych w najwygodniejszych pozycjach, jakie zaproponować mogły im twarde materace. Przechodząc koło celi zajmowanej przez mnie, przyświecił mi latarką prosto w oczy, ale nie wydawał się szczególnie zaskoczony tym, że nie spałam. 
- Młody, możesz jeszcze pójść spać. Wytrzymam te trzy godziny - zapewnił starszy policjant, prostując się na krześle i podzwaniając kluczami, którymi się bawił.
    Przysunęłam się bliżej kraty, aby lepiej usłyszeć, co na to odpowie brunet, ale żadne słowo nie opuściło jego ust. Wzruszył ramionami, sugerując, że może już teraz przejąć wartę. Starszy spojrzał na niego z ukosa, ale wstał z krzesła, naciągnął na siebie kurtkę i rzucił Chińczykowi klucze.
    Gdy opuścił oddział, brunet z niewiadomego mi powodu podszedł do celi Yoongiego, przyglądając mu się, kiedy spał. Kilka razy zerkał na numerek, którym oznaczono pomieszczenie, aż w końcu odwrócił się do niego tyłem i napotkał na sobie moje uważne spojrzenie. Uśmiechnął się i podszedł bliżej, przykucając tuż przy kratach.
Czemu nie śpisz? pytało spojrzenie wesołych oczu.
Czemu miałabym spać? starałam się przekazać wzrokiem, ale nie było to takie proste, jak się może wydawać.
Brunet sięgnął do kieszeni, wyjmując z niej notesik i długopis.
Czemu tu jesteś? napisał, oświetlając mi karteczkę latarką, po czym przesunął długopis pod kratą, podając mi go.
     Przez chwilę zastanawiałam się, czy odpisać, czy zignorować go i położyć się na łóżko, ale cecha, którą nabyłam po dwóch latach spędzonych w towarzystwie Mina - ciekawość, doprowadziła do tego, że już po chwili długopis błądził po kartce, niezgrabnie zapisując koreańskie znaki.
To co wszyscy. Skazali mnie.
Za co? zapytał, zatrzymując przy sobie pisak, jakby dopiero teraz zorientował się, że mogę mówić.
- Każdy popełnia błędy. A ten mnie dużo kosztował - odpowiedziałam szeptem, obserwując, jak kiwa głową ze zrozumieniem.
A on? napisał, wskazując długopisem na celę Mina.
- Nie mam pojęcia - stwierdziłam zgodnie z prawdą.
     Jakoś nigdy szczególnie nie przejmowałam się, że nie wiem tego. W więzieniu większość skazanych nie rozpowiadała na prawo i lewo, co uczyniła, że znalazła się w tym miejscu. Przynajmniej na tym oddziale. 
- Czemu tutaj jesteś? - zapytałam, widząc, że z jakiegoś powodu był skory do prowadzenia rozmów. Czy konwersacja w tym stylu pomiędzy strażnikami i więźniami była na porządku dziennym? - Jesteś niemy? - dodałam po chwili, kiedy przez dłuższą chwilę pisał coś na kartce.
Nie mogę mówić odpisał, po czym znowu przewrócić stronę, kontynuując pisanie.
Jestem tutaj tylko na kilka dni. Tydzień temu byłem w Nowym Yorku, za dwa tygodnie będę żegnał się z Londynem, za miesiąc przywitam Chiny, aby po siedmiu dniach opuścić je na zawsze. 
- Gdzie będziesz za półtora miesiąca?
Zależy od tego, czy to znajdę.
- To? Czego szukasz? - zdziwiłam się, podnosząc wzrok na twarz Chińczyka, na której nagle pojawiła się zaciętość.
Gdybym wiedział, przestałbym już dawno temu napisał, po czym przygryzł wargę i potrząsnął delikatnie głową, jakby chciał wrócić na miejsce przy biurku.
- Czemu ciekawi cię on? - zapytałam, nim zdążył wstać, na co brunet przeniósł wzrok na numer celi i przeniósł spojrzenie na śpiącego w niej chłopaka.
438. Potem wyjadę. napisał, wstając z klęczek, po czym zasiadł na krześle z chłodną miną, jakby udawał, że rozmowa sprzed chwili nigdy się nie odbyła.
     Min Yoongi. Czy kiedy on opuści więzienie, będzie starał się ją odnaleźć? Czy może zginęła, a on nadal nosi jej obraz w sercu? Lub może nie chce go już znać po tym, jak trafił do więzienia? 
    I jakie znaczenie dla Chińczyka ma Yoongi? Czemu podał numer celi Mina, a później stwierdził, że wyjedzie? Mówił przecież, że zostaje tu tylko na kilka dni... Nie miałam pojęcia, o co mogłoby chodzić.
Ale w więzieniu każdy uwielbiał nasłuchiwać i Yoongi doskonale zorientował się, co wydarzy się w ciągu kolejnych kilku dni, kiedy kroki świeżaka zatrzymały się tuż przed jego celą.

▲▽

     Środa była dniem, który działał ożywczo na wszystkich więźniów. Każdy ze skazanych mógł wyjść na sporej wielkości plac za budynkiem i do woli pooddychać świeżym powietrzem lub porozmawiać z ludźmi zamkniętymi w innych oddziałach. Więźniowie odliczali dni do śród. Nie liczyło się dla nich nawet to, że plac otoczony był ogromnym murem zakończonym drutem kolczastym. Przebywanie na zewnątrz dawało im namiastkę wolności i nadzieję, że kiedyś opuszczą na stałe to znienawidzone miejsce.
- Chłopaki, widzieliście gdzieś Mina? - zapytałam, podchodząc do reszty grupy z oddziału.
     Byli to młodzi ludzie, którzy wpadli w złe towarzystwo lub też zrobili coś pod presją otoczenia albo pod wpływem nagłego przypływu złości, który nie pozwolił im logicznie myśleć. Każde z nich żałowało tego, co zrobiło i chciało jak najszybciej odsiedzieć swoje, aby wrócić do rodzin lub kontynuować życie samotnie.
- Ten nowy strażnik kazał mu zostać - odpowiedział jeden z najmłodszych, bo zaledwie dwudziestojednoletni młodzieniec, na co lekko zmarszczyłam brwi. 
- Przyjdzie? - dopytałam, na co on wzruszył jedynie ramionami i wrócił do rozmowy z jakimś blondynem z innego oddziału.
Odeszłam, jak najdalej od kogokolwiek, zasiadając na trawie tuż pod murem, którego grubość dzieliła mnie od wolności.
Ale zignorowałam szept pełen niepokoju, który pojawił się w mojej głowie. I być może to był pierwszy błąd.

▲▽

     Wczoraj Yoongi nie pojawił się na placu. Do celi został odprowadzony o czwartej nad ranem. Wiedziałam o tym, bo czekałam na niego całą noc, a wychylenie się zza krat i zerknięcie na zegar poinformowało mnie o godzinie jego powrotu.
- Gwiazdeczko... - wyszeptał, widząc, że nie spałam.
Usiadł ze skrzyżowanymi nogami, opierając się o kratę w swojej celi w taki sam sposób, jak ja robiłam to w mojej.
- Yoongi... - odpowiedziałam, widząc łzy płynące po jego twarzy, które odbijały się w świetle rzucanym przez lampkę, którą nowy strażnik zaświecił na swoim stanowisku pracy.
Nie powiedzieliśmy już nic więcej tej nocy. 
Ale zignorowałam zdanie, które teraz głos w mojej głowie krzyczał. Błąd numer dwa.

▲▽

     Piątek nadszedł wraz z momentem, kiedy wszyscy na oddziale zrozumieli, że niedługo coś się wydarzy. Nie miano pojęcia, co to takiego będzie. O niezwykłości nadchodzących dni dawał nam znać jedynie Chińczyk, co chwilę opuszczający swoje stanowisko pracy oraz liczne połączenia, które odbierał, zapisując coś na kartkach.
     Wszyscy w sąsiednich celach wydawali się jakby pobudzeni, podekscytowani czymś, co miało nadejść. Zaczęłam zastanawiać się, czy ktoś nie miał niebawem opuścić więzienia i wyjść na wolność, ale o ile się nie myliłam, jeszcze każdego z nas czekało kilka lat do odsiedzenia.
     Min Yoongi nie odezwał się do mnie ani do nikogo innego choćby słowem, siedząc na swoim materacu tyłem do krat. Wydawało mi się, że wertował strony swojego notatnika, ale nie widziałam w tym większego sensu - znał je na pamięć. W końcu sam skrupulatnie je zapisywał przez czas swojego pobytu.
     Kiedy zamek od mojej celi został otworzony kluczem, było już dobrych kilka godzin po zapadnięciu ciszy nocnej, a mi po ostatnich bezsennych nocach nareszcie udało się zapaść w stan półsnu. Jednak momentalnie podniosłam się z materaca, próbując wypatrzeć w ciemnościach, co się dzieje.
- Gwiazdeczko. - Usłyszałam, a po chwili przy zamku pojawiło się światło latarki, którą chłopak dzierżył w dłoniach.
- Yoongi? - zdziwiłam się, wstając z prowizorycznego posłania. - Co ty robisz?
- Pozwolił nam wyjść na plac na parę godzin - wytłumaczył Min, wskazując skinieniem głowy na nowego strażnika, którego warta miała rozpocząć się dopiero następnego dnia o dwunastej.
- Czemu? - zapytałam, podchodząc do krat, żeby przyjrzeć się Chińczykowi, który właśnie podchodził bliżej, aby odebrać blondynowi klucze od mojej celi.
- Powiedzmy, że ani on nie ma niczego do stracenia, ani my - stwierdził Yoongi, patrząc wprost w oczy pracownika, który spojrzał na mnie i uśmiechnął się.
     W zdumieniu opuściłam celę, spoglądając niepewnie to na jednego, to na drugiego, jakby chcąc się upewnić, czy to nie żarty. Jednak już po chwili strażnik wyprowadził nas na plac za więzieniem i włączył latarnie, które oświetlały każdy kąt przestrzeni. Usadowił się zaraz przy wejściu do budynku, po czym zajął się własnymi sprawami, przeglądając jakieś czasopismo przy nikłej widoczności, jaką proponowało mu oświetlenie.
- Czy inni strażnicy nie widzą tych świateł? - zapytałam, kierując się tuż za Minem, który zmierzał w kierunku najbliższego odcinka muru.
- Jasne, że widzą - odpowiedział, kładąc się na trawie tuż przy konstrukcji.
- To czemu nikt nie protestuje? - zadałam kolejne pytanie, przyglądając się twarzy chłopaka, który w zachwycie obserwował nocne niebo.
- Każdy z więźniów tutaj ma prawo poprosić o jedną rzecz. Większość błaga o telefon do najbliższych. Ja poprosiłem o noc na zewnątrz w przeddzień - wytłumaczył Yoongi, wskazując mi trawę obok siebie, abym również się położyła.
- Czemu nie zadzwoniłeś do niej? - wymsknęło mi się z ust, zanim zdążyłam pomyśleć, że być może to pytanie nie jest na miejscu w takiej sytuacji.
- Bo nic dla niej nie znaczę - rzucił po chwili zastanawiania się.
Ułożyłam się przy jego boku, podnosząc wzrok na niebo usłane gwiazdami.
- Stoczyłem się na samo dno przez nią, gwiazdeczko. A w momencie, kiedy chciała odciąć się ode mnie, nie potrafiło do mnie dotrzeć, że będzie w stanie to zrobić. Długo zastanawiałem się, czy nienawidzę jej za to, że mnie zostawiła, czy siebie przez to, że pozwoliłem jej wyjechać. Może najlepiej byłoby nie być rasistą i nienawidzić wszystkich ludzi na świecie... - westchnął, odnajdując moją dłoń, żeby spleść nasze palce.
- Nie zastanawiało cię nigdy, gdzie teraz jest?
- Może i zastanawiało, ale znajdowałem się tutaj przez tak długi czas, a ona mnie nie odwiedziła. To coś znaczy, gwiazdeczko.
     Przez większość czasu milczeliśmy, napawając się ciszą dookoła, świeżym powietrzem i widokiem ponad nami. Myślę, że słowa były nam nie potrzebne - rozumieliśmy się i bez nich.
Ale w mojej głowie wciąż pobrzmiewało zdanie "Ja poprosiłem o noc na zewnątrz w przeddzień." i chociaż na usta cisnęło mi się pytanie "W przeddzień czego?", nie zadałam go. I być może to był trzeci błąd - ostatni, jaki mogłam popełnić.

▲▽

     Seul wyraźnie odzwierciedla się na tle ciemnych chmur światłami zapalonymi w niemal każdym domu, błyszczącymi wraz z każdym przejeżdżającym ulicą samochodem i neonami, które nawet w nocy rozświetlają szyldy reklamujące hotele, bary, kina i kręgielnie.
   Kto dzisiaj, kilkanaście lat później, pamięta o dość drobnym blondynie, przez cały pobyt w więzieniu skrupulatnie zapisującym stronice w swoim notatniku?
    Odpowiedź brzmi: ja, której zostawił swoje dzieło. Być może jeszcze Chińczyk, który dokonał jego egzekucji.
Lecz nikt nie poznał jego historii życia, bo Min Yoongi do końca swoich dni pozostał tajemnicą.

Mam nadzieję, że się spodobało ;)
Mile widziane będą komentarze
Taeyeon

13 komentarzy:

  1. "Bo człowiek zaczyna zdawać sobie sprawę z tego, jakie coś jest piękne, dopiero w momencie, gdy to coś utraci." - to jest takie prawdziwe i smutne.
    Bardzo się cieszę, że mogłam przeczytać coś od ciebie w ten dzień ^^ Naprawdę poprawiło mi to humor.
    Łudziłam się, że zakończenie będzie optymistyczne - spotkają się na wolności czy coś w tym rodzaju. W głębi duszy jednak czułam, że Yoongiego spotka coś złego. Końcówka to naprawdę majstersztyk!
    Trzymam kciuki! Na pewno ci się uda! ^^ Och, tak pracę Rim! Pragnę ich, czemu ich tu jeszcze nie ma?! TT
    Życzę Wesołych Świąt! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Planowałyśmy z Rim dodać coś też 25 grudnia, ale ekhem... widać, jak to wyszło :") Ale cóż, zaczęte jest także xD
      Osobiście jestem fanką smutnych zakończeń, więc skoro temat nie wybrałam zbyt optymistyczny, to chciałam również w ten sposób skończyć B)
      Nie dziękuję, bo ponoć nie można xD Mam nadzieję, że przejdę do trzeciego etapu, ale cóż... Zobaczymy xD
      Bo Rim to leń i teraz dzięki Waszym komentarzom ma wyrzuty sumienia B) Albo będzie mieć, jak do wszystkiego dołączy mój kop...
      Haha, trochę po czasie odpowiadam, więc życzę udanego Sylwestra :")

      Usuń
  2. Ja trzymam za ciebie kciuki, zdecydowanie!
    Nie musisz przepraszać nas za nieobecność, bo to zrozumiałe, że jesteś ostro zajęta xd
    Na prawdę!
    Ja przynajmniej doskonale to rozumiem, bo sama nie raz miałam takie sytuacje xd
    *kop dla Rim* Uwielbiam kopać. Mój brat może to potwierdzić, więc jeśli ktoś chce kopa, to zapraszam do mnie :")
    Końcówka złapała mnie chyba najbardziej tutaj za serce. Miałam takie samo wrażenie jak osóbka nad mną, że zakończy się to szczęśliwie, a tu taki suprajs xd
    Ale ogółem czytało mi się przyjemnie i to bardzo ^^
    Weny <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ponoć nie można dziękować, kiedy ktoś Ci życzy dobrze przed konkursami, więc tego nie zrobię xD
      To możesz jej sprzedać jeszcze kilka kopów. Bo chyba się przyda.
      Dziękuję za miłe słowa <3
      Pozdrawiam ;)

      Usuń
  3. Wiedziałam, że stanie się coś złego. Wiedziałam. Ale nawet nie dopuszczałam do siebie myśli, że Yoongi może zginąć. Dlaczego? Wae? Siedział w więzieniu i go zabili. No i żyj potem, jak nie wiesz, dlaczego.
    Ale bardzo mnie zastanawia ten Chińczyk. Dlaczego się nie odzywał? Dlaczego przyjechał, żeby zabić Sugę? Dlaczego gadał z główną bohaterką? Kurczę, tak wiele niewiadomych... Ten scenariusz na pewno jeszcze długo nie wyjdzie mi z głowy. Brawo ty XD (chociaż w sumie to nie jest scenariusz na iksdekowanie :()
    Coś jeszcze? Hmmm... A, tak. Kop dla Rim. Masz, ty... ty Rim jedna ty XD Mój brat tak często do mnie mówi: "ty Magdo ty". Nie wiem, jak was, ale mnie to strasznie bawi XDDDD
    Pozdrawiam~

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehehe XD Suga taki tajemniczy B) Ponoć dziewczyny to lubią w facetach B)
      Bardziej krótkie opowiadanie, ale też wszystkich kryteriów nie spełnia xD To jest takie niewiadomo co. XD
      Ja tak ciągle mówię do innych xD Mnie rozwala moja siostra, która nie powie widziałam *zmieniam nazwisko* kuzyna, tylko "Widziałam Przemka, naszego kuzyna, Kowalskiego." RYLY.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  4. oj dziś spania nie mam mam co robić

    OdpowiedzUsuń
  5. Omooo, Tae, życzę ci powodzenia! Z góry przepraszam, że trochę ostatnio przymuliłam i komentuję oraz czytam wszystko po takim czasie. Dopadł mnie brak weny, a co gorsza również chęci do pisania... Ponieważ na życzenia świąteczne już za późno, wspomnę chociaż o Nowym Roku. A więc, życzę ci zdrówka, szczęścia, przede wszystkim dużo weny twórczej i pomysłów do pisania jeszcze lepszych opowiadań! ♥
    A dla Rim proszę przekazać mocnego kopniaka xddd
    Trzymajcie się cieplutko dziewczyny! ^^
    dangerousworldofalien.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurczę, no nie mogę podziękować za to 'Powodzenia' xD
      Nie no spoko, cieszę się, że w ogóle komentujesz xD
      Dziękuję za życzenia <3 Sama jestem słaba w składaniu życzeń, ale się postaram. Życzę Ci przede wszystkim zdrowia, bo ono najważniejsze, realizacji marzeń oraz swoich zamierzeń i rozwijania swoich pasji, a poza tym dużo czasu do pisania, no i weny, bo hej, bez niej ni huhu xD
      Przekażę z miłą chęcią B)
      Pozdrawiam ;)

      Usuń
  6. Tae! Ała! Wszyscy mnie biją! XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. *osłania głowę, jakby miała być pobita kamieniami, chociaż cały czas dostaje kopy*
      *biega w kółko*

      Usuń
    2. Zasłużyłaś *kop* naprawdę *kop* bardzo *kop* na *kop* kopanie *kop*

      Usuń

Google+ Followers