czwartek, 19 stycznia 2017

HM #6 Dzień dobry [1/3]

Cześć
Sangrim: Woaaah!!! Ja nie wiem, co odwaliłam xD Tae mówi, że całość ma ponad 17 tyś słów. *puuuuuaaaaa!!! - czyli ten sławny facet z tvp* Mam u niej chyba tak bardzo przechlapane, że zaczęłam dostawać terminy, w których mam się zmieścić. A w pierwszym i tak się nie zmieściłam :'))) No i miałam wspomnieć o nowym szablonie - więc wspominam, nowy jakiś być ma *Yoda Style*. Przyjemnego śledzenia tekstu (bo "miłego czytania" to już trochę oklepane xD).
Taeyeon: Mnie dziwi, że większość z tych 17k słów *50 stron w Wordzie!* napisała sama Rim xD Tylko później sprawdzać to, żeby nie było powtórzeń wyrazów, przecinki w dobrych miejscach i kropki w dialogach... W sumie zajęło mi to 1,5h wczoraj i dzisiaj od tak z 2,5-3. Ale poprawiłam!
Olimpiada napisana... Raczej się nie dostanę, bo moim skromnym zdaniem zjebałam sprawę :") *sory za przekleństwo, ale inne słowo tu nie pasuje xD*. Więc teraz możecie na mnie częściej liczyć na blogu. *zbiorowe "yeah!"... Wiem, że go nie było. Trudno xD*
Kolejny termin Rim ma już wyznaczony B) Więc jeżeli nic się nie pojawi od niej samej do 30 stycznia, to robimy wspólny napad i dołączamy do "Oszukanych".
Ogółem to chyba pierwszy post w tym roku :")
Przez weekend nadrobię komentowanie na obserwowanych blogach ;)

Hug Me | Dzień dobry [1/3] | 5.176 słów

  Pokoje były całkiem duże i ładnie urządzone. W każdym z nich znajdowała się szafa, lustro, biurko i telewizor. Dużo atrakcji, ale jednak łóżka cieszyły się największym zainteresowaniem. Musiały, niestety, poczekać i zająć drugie miejsce w kolejności zaraz po łazienkach, ponieważ na noc wypadałoby wziąć prysznic. Walizki, które zostały porzucone gdzieś w przejściu lub pod ścianami, miały poczekać tam do jutra.
      Sen był tak przyjemny, a łóżka tak wygodne, że nikomu nie chciało się wstawać. Już nie mówiąc o tym, że była przecież sobota. Jako jedyny Taehyung chwilowo zachorował na bezsenność lub dostał jakiegoś skoku ciśnienia albo w jakiś inny sposób się pobudził. Leżał w łóżku, myśląc o nożyczkach. Właściwie, to nie tylko nożyczki chodziły mu po głowie, ale też wiele innych życiowych i ważnych spraw. Raczej wiadomo, o co chodzi.
     O dziesiątej rano zadzwonił niewyciszony telefon. To nie była jego komórka, lecz ta Taeyeon. V domyślał się, kto to - wręcz był tego pewien. Swoje podejrzenia postanowił sprawdzić. W miarę jak najszybciej i jak najciszej spłynął z łóżka niczym ciecz. Przyklęknął przy stoliku nocnym i wziął telefon do ręki.
Sehun.
Trafnie obstawiał. Tylko jeszcze pytanie - co z nim zrobić?
     Zaczął rozmyślać. Przez chwilę myślał o odrzuceniu tego połączenia oraz tych następnych, które z pewnością by się pojawiły. Zaraz potem wpadł mu do głowy lepszy pomysł - pomysł prosty, a zarazem taki, który być może sprawi, że Hyung zapunktuje u Demona.
     Następne około półtorej godziny V spędził na błąkaniu się po pokoju, wyglądaniu przez okno i zwiedzaniu wszelkich zakamarków pokoju. Nawet łóżko posłał. Gdy skończyły mu się już pomysły na to, co jeszcze mógłby zrobić, usiadł na podłodze koło łóżka Taeyeon i patrzył na nią. Czasem może bawił się szafką nocną i lampką na niej. Czekał, aż Tae się obudzi.
- Chuchasz mi na twarz - odezwała się w pewnym momencie Taeyeon, czując podejrzane ciepło przy twarzy.
     Dziewczyna otworzyła oczy i zobaczyła przyjaciela, który opierał się podbródkiem o jej łóżko.
- Cześć - powiedział do niej, uśmiechając się delikatnie. - Wstawaj.
- Nie chce mi się - odpowiedziała szczerze, walcząc z zamykającymi się powiekami. - To ty tak rano hałasowałeś telefonem?
- Sehun dzwonił. - Chłopak poinformował ją, dalej opierając się o łóżko. - Wyciszyłem ci telefon, byś się nie obudziła. Wiem, że lubisz spać.
     Zaskoczony Demon popatrzył na niego z niedowierzaniem. Nie wścieka się, nie obraża się, mówi o Hunie i tak normalnie załatwia z nim sprawy? Taeyeon mimowolnie się uśmiechnęła na myśl o takiej przemianie. Ciekawe, czy to tylko chwilowe.
- Dzięki - odezwała się, przykrywając się lepiej kołdrą. - Odpisz mu, że śpię i niech mnie nie budzi.
Taehyung uśmiechnął się jeszcze szerzej. Chyba wczorajsze grzechy zostały po części odpuszczone. Powinien zapamiętać to.
- Jakie hasło? - zapytał cicho, biorąc telefon do ręki.
- To, co ostatnio. - Dziewczyna udzieliła odpowiedzi.
- Nie zmieniłaś? - zapytał trochę zdziwiony, wpisując hasło, które pamiętał. - Sądziłem, że to zrobisz po tym, jak je odgadłem.
- Ufam ci na tyle, by tego nie robić - odpowiedziała leniwie dziewczyna.
Uśmiech kosmity się poszerzył. Jest dobrze!
- Obudź mnie - poprosił Demon, wiedząc, że musi wstać, by zejść na śniadanie.
Chłopak popatrzył na nią trochę zdziwiony.
- Obudź mnie - powtórzyła, a potem dopowiedziała. - Postaram się nie zezłościć na ciebie.
     V prychnął, usłyszawszy, jaką łaskę ofiarowuje mu Tae. Rozejrzał się za czymś, co w niebrutalny sposób wyrwałoby z łóżka dziewczynę. Wzrok zawiesił na swojej walizce. Właśnie coś wpadło mu do głowy.
- Czeeeeeeeeeeść, Tae!!! - krzyknął piskliwym głosem, trzymając przed twarzą Demona swoją rękę, na którą włożył skarpetkę.
- Co to jest? - spytała, patrząc na skarpetę.
- Jestem Pan Skarpeta. Ten z programu na SkarpetTV - tłumaczył za skarpetkę V, dalej utrzymując piskliwy głosik. - Wstawaj!
     Demona to nie do końca ruszyło. Owszem, to było dziwne i oryginalne, ale paraliżujące swoją taehyungowiścią.
- Wstawaj! - krzyczał Pan Skarpeta. - Bo ci dam buziaka...
Skarpeta przybliżyła się do twarzy Demona, ale nie zdążyła dać całusa, ponieważ została spoliczkowana.
- Fuj, to twoja skarpeta! - jęczała Taeyeon, próbując się przy tym nie śmiać.
- Masz coś do moich skarpet? - spytał, kładąc sobie Pana Skarpetę na głowie.
- Za bardzo pachną Taehyungiem - odpowiedziała, schodząc z łóżka. - Odłóż Pana Skarpetę i idź się przebrać.
- Pan Skarpeta idzie na stópkę. - oświadczył Taehyung i włożył swoją skarpetę na nogę.
- Mam nadzieję, że wcześniej na tej stópce nie był. - Dziewczyna obróciła od walizki się z miną dramatycznej wiewiórki.
- Specjalnie dla ciebie wziąłem najczystsze, jakie miałem. - V zaśmiał się i wystawił język.
     Ponieważ kobiety mają pierwszeństwo, do łazienki jako pierwsza poszła się przebrać Jej Tae. Zaraz po niej Taehyung i takim sposobem oboje byli już gotowi. W czasie gdy V się przebierał, Tae sprawdzała wiadomości od Sehuna.

Sehun: Hey :)
Sehun: Heyyyy
Sehun: Heeeeeey!
Sehun: Żyjesz?
Sehun: Kto o tej porze jeszcze śpi...
Sehun: Heyyyy
Sehun: Co tam u cb?
Sehun: Jak tam dzień?
Sehun: Notice me, Taeyeon.
Sehun: Tae, odpisz! Atakują mnie zielone majonezo-ludki, które żądają, byś mi odpisała!
Sehun: Jak tego nie zrobisz, to mnie zjedzą!
Sehun: Umiroooooom
Sehun: Jedzą mi farbę ze ścian. Ratuj!
Sehun: I śmierdzą majonezem...
Sehun: Tae!!!
Sehun: Db, idę do cb! Jeśli tyle nie odpisujesz, to musisz być w niebezpieczeństwie!
Taeyeon: Sorry, gościu, ale Tae śpi. /Taehyung

     Hun nic nie odpisał, ale na pewno odczytał wiadomość. Demon stwierdził, że potem do niego napisze. Jedzenie ważniejsze.
     Tae x2 wyszli ze swojego pokoju. Mieli schodzić na dół do bufetu, ale zza drzwi prowadzących do pokoju Kaia i Rim, usłyszeli głośny huk, śmiech i krzyki. Postanowili więc poczekać na swoich sąsiadów z naprzeciwka, ponieważ wiedzieli już, że jeszcze nie opuścili pokoju. Kilka minut później zza drzwi wyszedł JongRim, próbując się opanować ze śmiechu.
- Coś się stało? - zapytała Taeyeon, rzucając im pytające spojrzenie.
- A wiesz, wywaliliśmy z zawiasów drzwi od szafy i zwaliliśmy wieszak na kurtki - odpowiedziała Sangrim, dalej się śmiejąc.
- Ale spokojnie - uspokajał Jongin, zamykając na klucz drzwi. - Naprawiliśmy wszystko, więc może nikt nic nie zauważy.
- Jak mogliście wywalić wieszak? - zapytał pełen podziwu Taehyung. - On jest przecież przyklejony do ściany.
- Jak wywaliliście przesuwane drzwi z zawiasów? - dopytywał Demon, patrząc na nich ze strachem.
Nikt nic nie odpowiedział. Niewinne minki mówiły wszystko.
- Nie będę pytać, w jakich okolicznościach to się stało, bo i tak odpowiecie, że to przez przypadek, więc zejdźmy może na dół. - Demon zrezygnował z dalszego dopytywania się o szczegóły przemocy okazanej wobec hotelowych mebli.
     Bez zbędnych pytań wszyscy zeszli na parter, żeby zjeść śniadanie. Schodzenie po schodach należało do naprawdę ekscytujących zajęć. Przykryto je czerwonym dywanem, a były tak szerokie, że czwórka przyjaciół spokojnie mogła iść koło siebie, nie zajmując całej szerokości. Czuli się jak celebryci. Ale schody w końcu się skończyły.
     Główny hol też był całkiem niezły. Gwiazdy minęły recepcję i skierowały się na wielką salę jadalną, gdzie czasem odbywały się uroczyste obiady po ważnych wydarzeniach, a niekiedy organizowano tam również różne zabawy. Pod ścianą znajdował się podłużny bufet z jedzeniem. Przyjaciele przespali czas na śniadanie, więc nie mieli zbyt dużego wyboru. Na talerzach zostało jedynie kilka parówek i jakieś szynki z serami. Nawet chleba zabrakło. Goście hotelowi byli chyba bardzo głodni.
     Przyjaciele postanowili więc coś sobie zamówić z karty dań, bo jak można - to trzeba to wykorzystać. Wyborem stolika zajęły się, oczywiście, dziewczyny.
- Ten stolik jest godny naszej obecności - powiedziała Taeyeon, siadając za prostokątnym stolikiem.
- Siadam tutaj! - oznajmiła Rim, zajmując miejsce, skąd miała widok na całe otoczenie.
- Wyborny stolik - pochwalił Kai. - Naprawdę WYRÓŻNIA się spośród innych stolików.
- Cicho, nie znasz się -  zwrócił się do niego V, zajmując miejsce naprzeciw Taeyeon.
- Znam się na stolikach na pewno bardziej niż ty. - Kai zajął ostatnie wolne miejsce. - Co zamawiacie?
Dziewczyny wzięły do siebie leżące na stole Menu i zaczęły je przeglądać.
- Ja biorę gofry - powiedziała Sangrim, znajdując coś w daniach dla dzieci.
- Fuj, gofry są za słodkie - mruknęła Taeyeon, dalej kartkując Menu w poszukiwaniu czegoś ciekawego. - Ja chyba wezmę naleśniki.
- A naleśniki nie są już za słodkie? - zapytała z wyrzutem Sangrim.
- Ale one nie są tak słodkie - odparła jej przyjaciółka, kładąc Menu przed chłopakami.
Młodzieńcy otworzyli kartę i również przeglądali spis dań oferowanych przez restaurację hotelową.
- Ja chyba też wezmę gofry - mruknął Jongin. - Nie ma tu nic ciekawego.
- Co tu w ogóle mają? - zapytał sam siebie Taehyung, zagarniając Menu całkowicie dla siebie. - Krewetki, desery, zupy... Zjem dzisiaj sushi.
- Sushi? W górach? - zapytał zdziwiony Kai. - Przepraszam, ale czy przyjechałeś w góry po to, by wpierniczać ryby?
- Kto mi zabroni? - zadał mu pytanie V. - Płacę, to wymagam.
- Poprawka, ja płacę - wtrąciła się Taeyeon.
- Ale ja mogę wymagać. - Taehyung uśmiechnął się szeroko.
     Zaraz potem oberwał w twarz serwetką zgniecioną w kulkę. Oczywiście, V nie mógł być dłużny, nawet wobec Tae, dlatego zaraz rzucił w nią z powrotem papierkiem. Kulka latała ponad dzielącą obie strony ozdobą, a towarzyszył mu śmiech dwóch cieszących się życiem ludziów. I to był początek mini bitwy przy stole, która wzrosła na większą skalę po przyłączeniu się do rzucania JongRima. Przecież nie da się patrzeć na takie rzeczy - trzeba działać.
     Gdzieś w międzyczasie do stołu przyszedł kelner, prosząc grzecznie o zamówienia. Walka musiała więc na chwilę ucichnąć. "Dwa gofry, naleśnik i ryba z gór" - takie zamówienie zaczął składać V, ale Demon uciszył go kopem w piszczel i sam przedstawił kelnerowi to, co wybrali sobie z Menu. Mężczyzna znudzony swą pracą, żywotem i nie wiadomo, czym jeszcze odszedł pośpiesznie, chowając do małej kieszonki notatnik z zapisanym numerem stolika i wypisanymi zamówieniami. Zaraz potem wrócił jeszcze na chwilę, by położyć na stole kilka szklanych butelek z wodą.
- Uuuuuu... - ucieszyła się Sangrim, biorąc do rąk jedną butelkę. - Wodzianka.
- Jestem pewna, że to woda z roztopionej góry lodowej. - Taeyeon wyraziła swoją opinię o wodzie, również biorąc jedną dla siebie.
- Morzeszczyn - czytał Kai z krzywą miną. - Na pewno dobrze smakuje.
- Woda morska z gór - powiedziała sama do siebie Rim, kręcąc swoją butelką po stole.
- A wy się dziwicie, że sushi zamawiam - wypomniał V. - Morze w górach, jak widać, może egzystować.
- Dobra, kto pije pierwszy? - zapytał Jongin, patrząc po przyjaciołach.
Nikt nie odważył się zadeklarować, że spróbuje jako pierwszy.
- To kręcimy butelką - zadecydowała Taeyeon, kładąc mniej więcej na środku swoją butelkę.
Zakręciła nią. Butelka zrobiła kilka obrotów i zatrzymała się, wskazując kapslem na V.
- Do dna. - Kai z uśmiechem podał mu jedną butelkę.
- Ale tak teraz? - pytał zakłopotany. - Całego nie wypiję.
- Czego nie? - spytał Demon.
- Bo będę musiał co chwilę chodzić do łazienki - wytłumaczył się Kosmita.
- Pij, nie ekscytuj się życiem - odezwał się do niego Kai, otwierając mu już nawet butelkę.
Niechętnie chłopak wziął od niego butelkę. Powąchał trochę i zawahał się. Jednak szybko wziął jeden łyk.
- Lepsze w smaku niż w nazwie - stwierdził, dochodząc do wniosku, że to smakuje jak zwykła woda.
- No, to zdrówko, Hyung - odezwał się Jongin, otwierając również swoją wodę. - Smacznego, paniom.
Przyjaciele unieśli swoje napoje do góry i udawali, że wznoszą toast. Zaczęło się masowe picie wody, które wyglądało trochę jak samokarmienie się niemowlaków.
- Nie lataj mi tu tym kapslem - oburzyła się Taeyeon, gdy koło jej ręki wylądował pchnięty przez Rim przedmiot.
- Nie latam - odpowiedziała jej, zabierając swoją własność. - Ej, pograjmy w kapsle!
- Kapsle? - powtórzyła Taeyeon. - Jak chcesz w to grać?
- Zrobimy przeszkody z tych rzeczy na stole i będziemy pstrykać je palcami, by poleciały do przodu - tłumaczyła pomysłodawczyni sposobu na przeczekanie do czasu jedzenia. - Będziemy się zderzać kapslami i zwalać nimi siebie ze stołu.
- Czy my w to nie graliśmy? - zapytał V, który od pewnej chwili miał wrażenie, że skądś to kojarzył.
- W sumie nie wiem, ale można się czymś zająć na czas robienia naszego jedzonka - odpowiedział mu Aniołek.
- Poustawiajcie to jakoś dziwnie - zarządził Kai, zaczynając przemieszkać rzeczy ze stołu.
     Niewiele przedmiotów mogło posłużyć za przeszkody. W różnych miejscach załoga umieściła wszystkie swoje butelki, dwie ozdoby, stojak z serwetkami i koszyczek z przyprawami. Niczym się nie przejmując, wszyscy wstali i na stojąco bawili się przy stole, ignorując zaciekawione spojrzenia innych gości i kilku kelnerów. Podczas gdy reszta hotelu siedziała sobie cicho, ten jeden stolik był wyjątkowo rozbawiony. Nie brakło samobójczych, z resztą też nie zamierzonych, "strzałów" i przeciągłych ryków, gdy kapsel prawie trafiał ten drugi, ale jednak sam spadał ze stołu. Prawdziwe pościgi za zwierzyną i satysfakcja ze zwalenia przeciwnika ze stołu również były obecne. Szkoda tylko, że nie mogli ulepszać i upiększać swoich kapsli. Swój interes trzeba było zwinąć po tym, jak kelner przyniósł tacę z jedzeniem i patrzył się zmieszany, zastanawiając się, czy kłaść talerze, czy sprzątnąć stół, czy może pozwolić im go posprzątać. Przyjaciele poskładali przeszkody i dostali swoje dania.
- Goooooooofryyy! - zapiszczała Sangrim, oglądając swoje śniadanie od każdej strony.
     Talerz dziewczyny zawierał dwa gofry z bitą śmietaną, posypane kakao i ozdobione malinami. Talerz Kaia wyglądał z resztą tak samo.
- Czyli mają tu ryby - powiedział sam do siebie Taehyung i chwycił w dłonie pałeczki.
- Kupili w markecie. - Taeyeon skomentowała, podziwiając jej posiłek. - Ten naleśnik fajnie wygląda.
     Dziewczyna dostała dwa piękne i pachnące naleśniki. Każdy naleśnik był cudem artystyczno-komponistycznym. Zwinięty w rulon, z serem i polany czekoladowym sosem oraz wzbogacony o odrobinę bitej śmietany. Obok naleśników, na talerzu, były dwie gałki lodów, zapewne o smaku waniliowym i śmietankowym.
- Tak elegancko - dopowiedziała Rim, z uznaniem kiwając głową.
- Francja elegancja - dorzucił i V coś od siebie.
- To chyba nie ten kraj - zaśmiał się Demon.
- To sushi jest całkiem dobre. - Hyung pochwalił swoje danie, a potem zaczął opowiadać historię ze swojego życia. - A wiecie, że zawsze marzyłem, by zostać kucharzem?
- A ja zawsze chciałem być konikiem - wtrącił się Kai, wycierając rękawem bitą śmietanę z kącika ust. - Ale jestem tutaj.
- Ty kucharzem? - zapytała Taehyunga Taeyeon. - Ty byś kamień na patelni przegotował.
- No - odpowiedział jej zapytany. - Zrewolucjonizowałbym kuchnię regionalną.
- Jak? - spytała zdziwiona Tae.
- Podałbym CHLEB Z MASŁEM - mówił niespełniony w zawodzie kucharz. - Zdradzę wam nawet przepis! Najpierw bierzesz chleb. A potem smarujesz masłem.
- Czekaj, bo mi się nadal myli - odezwał się na chwilę Jongin, przestając jeść.
- Poczekaj, aż zapoda kromkę z chlebem - zwróciła się do niego Rim. - Wtedy to nic nie ogarniesz.
- Ja teraz nic nie ogarniam - stwierdził Kai, kontynuując jedzenie z zamyśloną miną.
- To wtedy będziesz ogarniał jeszcze mniej - powiedział Demon, popijając wodę.
- Jak mam z tym żyć? - Chłopak załamał się, próbując udawać, że płacze.
- Jeśli chcesz, to prześlę ci trochę many - zaproponowała Rim.
- Many... - zamyślił się.
- Many.
- Many?
- Many.
- Co to? - zapytał zaskoczony Jongin.
- Magia - odpowiedziała prosto dziewczyna, biorąc kęs gofra.
- Po jaki juh mi magia? - zapytał zdezorientowany, patrząc na nią uważnie.
- Byś zaczął ogarniać, czarodzieju - odpowiedziała za nią Taeyeon.
- Koniku raczej - poprawił dziewczynę Taehyung.
- Chcesz kamieniem w ryj? - zapytał Jongin, patrząc groźnie na V.
- Znajdź se najpierw tego kamienia - odpyskował mu.
- Oj... - mruknęła Rim.
     Wszyscy popatrzyli na nią. Dziewczyna wzięła serwetkę i zaczęła wycierać plamę po śmietanie na spodniach.
- Dzieciak - rzuciła krótko Taeyeon, uśmiechając się szyderczo.
- A tam - odpowiedział Aniołek. - To tylko ja.
- Tak, to tyl... - mówił V. - Sheed.
     W tym monecie kawałek ryby, którą V trzymał pałeczkami, wyleciał i spadł na jego podkoszulek.
A zaraz potem Kai wywrócił butelkę z resztkami wody, które ze stołu ściekły na spodnie.
Czekamy teraz na Taeyeon.
- Nie, ja nie będę tak zdolna jak wy. - Uśmiechała się, z politowaniem patrząc po przyjaciołach. - Zjadłam już, wypiłam, nie dotykam niczego.
- Spotka cię zemsta nasza krwawa - pogroziła Sangrim.
- Demonowi grozisz? - spytała Jej Tae.
- Dziecku odmówisz? - Rim spojrzała na nią z uśmiechem.
Demon zlustrował ją spojrzeniem, które mówiło samo za siebie. Bc Please.
     Gdy śniadanie zostało zjedzone, grupa czekała, aż obsługa przyjdzie po puste talerze.
- Brudny jesteś - zwróciła zaraz uwagę Jonginowi Taeyeon.
- Ja? - zapytał, przestając bawić się serwetką, z której układał różne kształty.
- Nie, Taehyung, wiesz? - odparła dziewczyna, rzucając mu zawiedzione spojrzenie.
- Ja? - zapytał zaskoczony Taehyung, który sądził, że jest wyjątkowo czysty.
- Nie ty, on - odpowiedziała mu, wzrokiem pokazując na chłopaka obok niego.
- Mów jaśniej - oburzył się Kai. - Nie jestem jasnowidzem, by wiedzieć, o co może ci chodzić.
- Dobra, ciemnowidzu - mówił Demon. - Jesteś brudny na policzku.
- Wyglądasz prawie jak Joker z połową makijażu - wtrąciła się Sangrim ze swoim spostrzeżeniem.
Kai wziął na palce resztki bitej śmietany i narysował sobie nimi szeroki uśmiech.
- Teraz lepiej? - zapytał, biorąc do ręki nóż i trzymając go przy swojej twarzy.
- Lol, o wiele lepiej - zaśmiała się Rim, z dziwnym zachwytem patrząc na prosty Cosplay.
Postanowiła na chwilę również wcielić się w kogoś innego.
- Paczajcie, jestem kotem. - Rim z uśmiechem pokazywała swoje kocie wąsy na policzkach.
- A ja świętym Mikołajem - pochwalił się Taehyung, który na swojej brodzie umieścił resztki ziarenek ryżu.
- Nie no, zaszalałeś - pochwalił go Jongin, klepiąc go po plecach.
Po cichu liczył, że jak mocno go klepnie, to ryż odpadnie mu od twarzy. Póki co nieźle się trzymał.
- Ja wiem - odpowiedział mu dumny ze swojego "stroju" V.
- Mam wąsy milorda -  odezwała się w końcu Taeyeon, która również ozdobiła swoją twarz.
Została nagrodzona oklaskami przyjaciół. Takie rzeczy rzadko Tae odwalała.
- Dzień dobry! - krzyknął z dala jakiś chłopak, który, sądząc po stroju, musiał tu pracować.
     Wszystkie cztery głowy zwróciły się w jego kierunku. Szeroko uśmiechnięty pracownik hotelu pomachał, zatrzymując się na chwilę.
- Dzień dobry? - odpowiedzieli, patrząc zaskoczeni na niego.
     Rim i V odmachali mu, widząc, że ten nadal stoi i do nich macha. Dopiero po tym chłopak odszedł, chyba jeszcze bardziej uśmiechnięty niż wcześniej.
- Co chciał? - zapytał Kai, patrząc po reszcie i wycierając już swoją charakteryzację na Jokera.
- Nie wiem - odpowiedział V. - Ale jak macha do nas, to szkoda nie odmachać.
- Wiesz, że lubimy machać - powiedział do Kaia Aniołek, ścierając swoje wąsy.
- Nie podoba mi się to - mruknął, patrząc po wszystkich.
- A dla mnie to po prostu dziwne - stwierdziła Taeyeon, również pozbywając się jedzenia z twarzy.
- To jak tam wam noc minęła? - zapytała Sangrim, kierując pytanie do Demona i V.
- Tak właściwie, to nie pamiętam - odpowiedziała szczerze Yeon. - Zasnęłam.
- Wygodne całkiem te łóżka - ekscytował się meblami Taehyung. - Fajnie sprężynkują!
- Potwierdzam - odezwała się Sangrim, wspominając wczorajszy wieczór. - Super się po nich skacze.
- Wam dobrze się spało? - spytała tym razem Taeyeon.
- Dobrze było. Mieliśmy ciepłą pościel - zaczął mówić Jongin. - Mi się spało świetnie.
- A mi nie do końca. - Rim ziewnęła i zwróciła się do swojego współlokatora. - Gdzieś w środku nocy wyszedłeś spod kołdry i położyłeś się w poprzek łóżka, kładąc swoje nogi na mnie tak, że były do mnie prostopadle - skończyła tłumaczyć, a potem zaśmiała się. - Nie wiem, co ci się mogło śnić. Nie wiem.
- Jak ci tak bardzo przeszkadzam, to możesz zwyczajnie powiedzieć. - Kai podirytował się, robiąc znudzoną i trochę smutną minę. - Położę się spać na podłodze.
Żeńska część JongRima popatrzyła na niego uważnie. Stwierdziła, że tym razem to nie jest udawanie.
- Ale nie gniewaj się na mnie, proszę - powiedziała, przyklejając się do jego ręki i robiąc przepraszającą minę.
     Ten spojrzał na nią z wyższością i chwilę patrzył, bez nawet mrugnięcia okiem. Po chwili odpuścił, czując, że jego ręka zaraz może oderwać się od reszty ciała. Popatrzył na szczerze skruszoną dziewczynę i z uśmiechem rozczochrał jej włosy. Będzie musiała potem poprawiać je za karę.
- Co wy na to, by zadzwonić do Iwony? - zapytał za chwilę, wyciągając telefon.
- Zadzwońmy - odpowiedział V. - Zobaczymy, co ten leń teraz robi.
     Jongin wybrał numer Baeka ze swoich kontaktów i nawiązał połączenie. Z lekkim opóźnieniem telefon został odebrany.
- Halo? - przemówił Baekhyun.
- Kopyta ci walo - odpowiedział Taehyung, który zaraz przyleciał do telefonu Jongina celowo ustawionego na tryb głośnomówiący.
- Śmiechłem, wiesz - odpowiedział ironicznie. - Czego chcesz?
- Zadzwonić do przyjaciela nie możemy? - spytał Demon, uświadamiając Baekowi, że będzie musiał rozmawiać z kilkoma osobami na raz. - Co teraz porabiasz?
- W sklepie jestem - odparł, śmiejąc się do słuchawki.
- Oooo. Iwona sama w domu została, więc musi w końcu pofatygować się na zakupy - krzyknął Taehyung, wycierając dopiero teraz ryż z twarzy.  - Już wszystko wyjadłeś z lodówki?
- Nie - mruknął Baek. - Dzisiaj organizujemy małą domówkę ze znajomymi. Korzystam z tego, że chata pusta.
- Wejdzie mi ktoś do pokoju, a zabiję i jego, i ciebie! - warknęła ostrzegawczo Taeyeon z groźnym tonem głosu.
- Spokojnie, zadbam o to - uspakajał chyba niezbyt przestraszony Baek.
- Zamkniesz drzwi od środka i będziesz wychodził oknami - zaśmiała się Sangrim.
- Po prostu przekonam ziomków, by nie wchodzili tam.
- Sam dasz radę?
- Jasne. Nie będzie nas dużo. Z resztą Chan mi pomoże.
- Też przychodzi? - zdziwiła się Taeyeon, ponieważ Yeol od czwartku nie rozstawał się w ogóle z Iwoną.
- Nawet nie musi, bo cały czas jest ze mną. - Przewidywania Demona sprawdziły się.
- Elooooooooo, ziomy! - wydarł się do telefonu Chanyeol, a w tle można było usłyszeć niezadowolonego Baeka, ochrzaniającego teraz najlepszego przyjaciela.
- Elo, byku! - krzyknął do niego Taehyung.
Usłyszał niewyraźny trochę głos Chana, który zapewne został już odciągnięty od słuchawki telefonu. Mimo to wiedział, że Yeol usłyszał jego przywitanie.
- Wysłałem go po frytki, a przyszedł mi z paluszkami - pożalił się Baekhyung, a następnie powiedział coś do swojego towarzysza. - Idź po to, co ci kazałem wziąć, amebowcu!
- A moje skarby karmiłeś? - zagadał na inny temat Jongin.
- Noooooooo... Nie - odpowiedziała Iwona, wyraźnie zakłopotana. - Poszedłem po karmę, bo już się chyba skończyła.
- Jest w kredensie - wyjaśnił mu Jongin. - Przecież ci nawet pokazywałem gdzie.
- Aaaaaaleeeeee... Mogę kupić więcej.
- Tylko kup, wiesz którą. Też ci mówiłem, którą powinny jeść.
- Sekunda. - Baek na chwilę przerwał, by krzyknąć do Yeola. - Chan! Idź po tą drugą karmę!
- Jeśli nie napełniłeś moim skarbom nawet misek na wodę, to masz ode mnie porządnego kopa.
- Wiesz co, nie mam już wolnej ręki, plus jeszcze jakiś staruch mnie teraz opierdziela, nie wiem za co. Muszę kończyć, cześć!
     Baek zakończył połączenie. Najpewniej powodem były groźby, które dostawał po niedopilnowaniu potrzeb innych mieszkańców domu, którzy musieli zostać.
- Zabiję go, jak wrócę - zagroził Jongin, patrząc z poważną miną na swoich przyjaciół - Kiedy chodziło o jego trzy skarby, a dokładniej ich zdrowie, nie było mowy o żartowaniu.
- Ej, co mnie brateła będziesz zabijał? - rzucił Taehyung z oburzoną miną i już chciał rozwinąć jakoś tę myśl, kiedy kątem oka zaobserwował tego samego chłopaka, który machał im wcześniej.
- Kto to? - zapytała Tae, przyglądając się wysokiemu szatynowi, który akuratnie opierał się o ścianę, bawiąc się górnymi guzikami od koszuli.
- W sumie mnie to też zastanawia - stwierdził Kai, przyglądając się ze zmarszczonymi brwiami, jak chłopak lustruje wzrokiem Rim. - Idźcie zbadać teren - rzucił Jongin do V i Tae, którzy popatrzyli po sobie, potem na bruneta i znowu na siebie.
- Też chcę iść - dołączyła do pomysłu Sangrim, jednak wkrótce odwołała się od tego pomysłu, orientując się, że chłopak patrzy się właśnie na nią. JongRim usiedli przy jednym ze stolików, po czym zaczęli męczyć Baekhyuna SMSami, na które, niestety, nie odpisywał.
- Co on rozumie przez "zbadać teren"? - zapytał po chwili V, kiedy razem z Taeyeon był w połowie drogi do pracownika.
- Nooooo, pewnie stanąć gdzieś w pobliżu i niby z przypadkowego powodu do niego podejść... - stwierdził Demon, obracając w dłoni telefon, jakby to był pistolet. Tae x2 - gangsty takie, że strach się bać.
- A nie mogę po prostu... - zaczął Alien, po czym stanął w miejscu, wlepiając wzrok gdzieś w róg sufitu. - HEEEEY - krzyknął do chłopaka, który spojrzał w tym samym kierunku co on.
- Cześć - odpowiedział pracownik, uśmiechając się z pełnym eyesmile'm do dwójki stojącej w bezpiecznej odległości od niego.
- Ten oto tamten ludź, którego nie mogę wskazać, kazał nam zbadać teren - wytłumaczył V, opierając się z założonymi rękami na stoliku naprzeciwko podejrzanego człowieka.
- Ten tamten? - zapytał chłopak, a Taehyung jakby po wyczytaniu w jego myślach, o kogo mu chodziło, szybko zaprzeczył.
- Ten tamten dwa stoliki obok - dopowiedziała Tae, uśmiechając się demonicznie na myśl o tym, że razem z V wkopali Kaia.
- Noooo, widzę. Chodzi o tego Murzyna, tak? - dopytał się tak dla pewności, na co i V, i Taeyeon parsknęli śmiechem.
- Okey, oficjalnie ogłaszam, że spotkałem dzisiaj człowieka, który idealnie mnie rozumie - stwierdził V, pytając szatyna o imię.
- Choi Minho. Mistrz Sucharów w naszym hotelu - przedstawił się z wyraźną dumą ze swojej specjalności młodzieniec.
- Hej. Rozumienie rozumieniem, ale Miszczem Sucharów jestem ja - zaprotestował Taehyung. - To zapodaj jakiś suchar - stwierdził, nie wątpiąc ani przez chwilę w swoje umiejętności. Tytuł Mistrza Sucharów mógł należeć tylko do jednej osoby i był nią, oczywiście, Kim.
- Czy ty właśnie zasugerowałeś mi, że wyzywasz mnie na pojedynek suchych żartów? Koleś, to nasze pierwsze spotkanie - zaśmiał się Minho, przeczesując włosy palcami.
- Czyżbyś się bał? - zapytał z trollface'm V, na co Choi przymrużył oczy, próbując sobie przypomnieć jakiś żart na poczekaniu.
- Dlaczego taboret ma depresję? - spytał po upływie paru sekund, spoglądając na Tae x2, którzy czekali na odpowiedź. - Bo nie ma oparcia - dokończył, co spowodowało facepalm u brunetki i kpiące prychnięcie Hyunga.
- Skoro chciałeś, żebym odpowiedział ci kawał, to przynajmniej zaśmiej się z niego - powiedział Minho po chwili przerywanej jedynie przepełnionym politowaniem westchnięciu młodszego.
- Nie. Ja mam lepszy. Święty Piotrze, po ile ryb łowisz dziennie? Apostołowie - stwierdził V, na co Choi kpiąco się zaśmiał.
- To był taki suchar, że aż woda w kiblu wyschła... - rzuciła Tae, w chwili kiedy nowo poznany szatyn starał się wymyślić kolejny żart.
- Gdzie łowi się koty? - Chwila ciszy. - W kotłowni.
- Takie śmieszne, że aż wcale - skomentował Taehyung, na co Minho od razu się ożywił.
- Sugerujesz mi, że właśnie wygrałem?
- Emm... Nie? - rzucił młodszy szatyn, mając już w zanadrzu kolejny suchar. - Jak się nazywa mężczyzna po ślubie? Obiekt monitorowany.
- Ja mówię takie suchary, że nazywają mnie toster.
- Aha, super i co dalej?
- Dlaczego długopisy nie chodzą do szkoły? Bo się wypisały.
- Niezły suchar. Prawie się najadłem - stwierdził z sarkazmem Taehyung, czekając na jakiś kawał, który byłby na jego poziomie.
- Kupiłeś swoją twarz na targu ruskim z bronią chemiczną? - zapytał po chwili Minho, na co przyjaciele zmarszczyli brwi, patrząc na niego z nieogarniającymi minami.
- Jesteś dziwna, Ilona - ogłosił w końcu wszem i wobec V, na co Choi posłał mu szeroki uśmiech.
- Suchar to żart zbyt inteligentny, by mogło go pojąć wielu lu... - zaczął, ale nie mógł dokończyć, bo zawołał go jakiś mężczyzna, który następnie okrzyczał młodszego, że urządza sobie nieprzysługujące mu przerwy na pogaduszki z klientami.
- I co? - zapytał Kai, kiedy dwójka podeszła do nich. Brunet wstał od stołu i cała czwórka skierowała się na schody.
- Spoko koleś. Niektóre suchary ma serio fajne - pochwalił w końcu Hyung nowo poznanego młodzieńca.
- Czy sugerujesz nam, że twoje wybadanie terenu polega na wypytaniu ludzi o suchary, które znają? - zapytał Jongin, patrząc na najlepszego przyjaciela z mieszanką niedowierzania i politowania.
- Brzmi głupio, ale w rzeczywistości... wygląda jeszcze głupiej - stwierdziła w końcu Taeyeon.
- Czyli jedyne, co się dowiedzieliście to jego umiejętności w opowiadaniu sucharów...? - dopytał się Kai, jako pierwszy kończąc wspinanie się po schodach.
- Emmm... I nazywa się Choi Minho - przypomniał sobie V, na co brunet pokiwał głową, w końcu słysząc jakiś konkret.
- Czyli teraz co robimy? - zapytała Sangrim Tae, kiedy chłopcy umilkli.
- Idziemy się przebrać, zgarniamy trapery i wsiadamy w auta - oświadczyła Rim, machając przyjaciółce, gdy finalnie znaleźli się przed drzwiami do swoich pokoi.
      Po upływie około dziesięciu minut JongRim, Taehyung i Taeyeon stali na środku korytarza, robiąc coś w rodzaju zbiórki, żeby sprawdzić, czy każdy wziął ze sobą to, co miał zabrać.
- Czyli najpierw jedziemy zaparkować samochód gdzieś w pobliżu tych gór, potem wbijamy na ten szlak turystyczny i wracamy do hotelu? - zapytał V, aby się upewnić i obliczyć, na którą mniej więcej powinni być z powrotem w swoich pokojach. - Wrócimy na piętnastą?
- Jeżeli uwzględnisz w międzyczasie marnowanie czasu na odpały tej dwójki idiotów i Twoje to raczej nie - stwierdziła Tae, na co Sangrim uśmiechnęła się podejrzanie do Jongina, który mimo, że wiązał swoje trapery, odpowiedział jej tym samym.
- Nie jesteśmy idiotami... Po prostu nie rozumiesz naszej logiki, która jest dużo logiczniejsza niż twoja logika - wytłumaczyła Rim, teatralnie wzruszając rękami.
- Owszem. To zdanie miało sens - rzuciła Taeyeon z westchnięciem.
- Już nie musisz być taka sarkastyczna - dopowiedział Jongin, nadal wiążąc buty.
- Ja? Sarkastyczna? Nigdy - odpowiedziała Tae z sarkazmem.

     Po upływie jakiejś godziny przyjaciele zaparkowali niemal centralnie u stóp Gór Wschodniokoreańskich w niezbyt dużym miasteczku Taebaek. Tam zakupili kilka butelek z wodą oraz lekki prowiant, żeby za bardzo nie utrudniał im wspinaczki z powodu swojego ciężaru - i tak mieli zamiar zatrzymać się na obiad w jednym z licznych schronisk, a następnie rozpoczęli swoją wędrówkę ku zdobywaniu najwyższego szczytu Taebaek Sanmaek, którym był, liczący 1708 metrów nad poziomem morza, Seorak-san. Wspinaczka nie wymagała zbyt zaawansowanych umiejętności z tej dziedziny, ponieważ góry opadały stromo jedynie w kierunku Morza Japońskiego - od strony zachodniej, którą oni obrali za swoją trasę, występowały jedynie dosyć łagodne pasma górskie.
     Finalnie jednak szczyt nie został zdobyty, gdyż planując wycieczkę źle obliczono czas potrzebny na dotarcie na Seorak-san, więc gdyby postanowiono dokończyć wędrówkę, pieniądze wydane na przejście szlakiem turystycznym wraz z przewodnikiem zostałyby zmarnowane. Dodatkowo w połowie drogi konieczna byłaby zmiana trasy, gdyż część tamtejszego terenu została zamknięta dla turystów z powodu kręcenia w tamtym miejscu "Potomków Słońca". Reakcja Tae gdy dowiedziała się, że znajduje się niedaleko planu filmowego swojej ulubionej dramy i istnieje prawdopodobieństwo, iż w tamtej chwili przebywa tam Song Joongki? Można to opisać stwierdzeniem: Tryb fangirl włączony. Oczywiście, bardzo spodobało się to Taehyungowi *w tym miejscu należy wyczuć sarkazm*, który niemal natychmiast poparł pomysł Kaia o tym, żeby jednak zrezygnować i zawrócić, aby poczekać na wyznaczonym przez przewodnika miejscu. Podczas końcowego głosowania Rim poparła swojego chłopaka, więc Tae zostało dostosowanie się do przyjaciół, chociaż było to uczynione z ogromnym bólem serca.

Mamy nadzieję, że się podobało
Mile widziane będą komentarze
Team Sernikoluby

6 komentarzy:

  1. Kurcze... 50 stron... Kiedy ja to zdążę przeczytać... XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wzięłam się od razu za czytanie, a co. Później bym zapomniała. Ale zawsze tak się miło czyta od Was prace, że to leci. Ilość tekstu tylko na początku przeraża. Jednak treść i sposób wynagradza mi to, bo jak zwykle było idealne. Zrobiłyście mi dodatkowo ochotę na gofry i naleśniki. I ciekawy ten koleś od sucharów Minho. Poza tym dialogi wielkiej czwórki jak zwykle na wielkim poziomie. A ostatnie dwa akapity... Też tak chcę! Zobaczyć swojego ulubionego aktora. Wiem jak Taeyeon się czuła :) Co Wam jeszcze mogę powiedzieć? Podobało mi się i to bardzo. Powodzenia w pisaniu kolejnych prac :)

      Usuń
    2. Wszystko podzielone w miarę równo na 3 części, także może jakoś zleci czytanie :')
      Haha, zostało mi jeszcze trochę naleśników, więc mogę się nimi podzielić 😄
      W końcu nazwa wielkiej czwórki, a tak właściwie to epitet nazwy, nie moze pochodzić od byle czego xD
      Ja też tak chcę! :')))) Już niekoniecznie może aktora, ale kogokolwiek kogo lubię :')))
      Dzięki za miły komentarz :) A powodzenie się przyda xD Bardzo :')

      Usuń
  2. Wow, ten tekst jest naprawdę długi - widać, że to te 50 stron w wordzie - nie mniej, a może nawet więcej hahaha :D Fajnie, że tworzysz takie długie opowiadania. Myślałaś kiedyś nad wydaniem swojej książki? :)

    Zapraszam na swojego Bloga Sakurakotoo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A na następny raz - 50 z kolejnym zerem xD
      Jestem bardzo nieogarnięta, więc muszę zapytać, do kogo było skierowane pytanie :'))) Przepraszam xD
      No ale gdyby było do mnie - to sądzę, że nie miałabym o czym pisać książki XD

      Usuń
    2. A gdyby było skierowane do mnie - to jak najbardziej chciałabym wydać własną książkę :")

      Usuń

Google+ Followers