niedziela, 9 kwietnia 2017

HM #12 Herosi

Hejka
Taeyeon: Nie mam pojęcia, co mogłabym napisać w adnotacji, więc opowiem Wam trochę o moim nudnym życiu:
2 kwietnia miałam urodziny 'B) (3 kwietnia miał Markus Eisenbichler, a 12 ma Sehun, heh, nie wiem, czemu to piszę...) W sumie oprócz tego nic ciekawego się nie działo :") Zrobiłam dzisiaj obiad. Yea. Mało ciekawe. No więc... Pofangirlowałabym sobie do Moonbina, Juna, Johnny'ego i w ogóle albo opowiedziałabym Wam mój dzisiejszy sen z BTS, bo był zajebisty XD (Jungkook był mordercą, któremu się naraziłam, nie mam pojęcia czym, no i chciał mnie zabić, a potem...) Ale nie pofangirluję, ani nie opowiem, pa B)
Sangrim: Kupiłam w Biedrze gumę do żucia, która wpadła mi we włosy. Ale w sumie ją wyplątałam, więc jest dobrze xD *Opowiadając tak o swoim życiu* Db, ja chyba też zmykam, bo piszę to w trakcie zapisywania The Sims 3 (trójka 4ever xD), a mam po zapisie oświadczyć drugi raz Sima, bo raz to już zrobiłam, ale wystąpił Kod Błędu i ten... No... Nie zapisało się :') Więc idę przyjaciele! Miłego czytania xD


HM #12 | Herosi| 10.138 słów

"I got a Hangover
Wooooooo-oooo-ooooo!
I've been drinking too much for suuuureee!"
~Kawałek piosenki przedstawiający obecną sytuację Braci SeKai, rok bieżący.
Bardziej trafnie nie da się tego określić. Pomińmy fakt, że póki co jeszcze obaj śpią, ale jak się przebudzą - to dokładnie tak będzie.
Wczorajszego wieczoru, a konkretniej to dzisiejszego wczesnego ranka zasnęli w jednym miejscu, nad ranem znaleźli się w jeszcze innym. Nadal nieprzytomni rzecz jasna, dlatego im to nie przeszkadzało xD
Nikt nie wie, jak Kai znalazł się w pralce, ale nikt też zbytnio się tym nie interesuje, więc zagadka dalej pozostaje nierozwiązana. Górna część ciasno upchnięta w bębnie, nogi i reszta na luzie klęczące przed wcześniej wspomnianą zmywarką do ubrań. Na pewno jak się jakoś ocuci, to stwierdzi, że przeganiał kamień z pralki, bo za bardzo hałasował, gdy chciał spać w ogromnej wannie.
Nowy Nabytek Drużyny Pierścienia początek dnia przespał gdzieś jeszcze indziej. Otóż zlew wydał mu się bardziej wygodnym miejscem niż wanna. Na dodatek ten długi kran... Mmmm... Taki metalowy, zimny i śliski, że aż tylko przytulać. Ciekawe czy wyjdzie sam, czy będzie za bardzo zaklinowany, by to zrobić i pomoże mu najpewniej zła Taeyeon? Jakkolwiek by nie było - czy można się gniewać na smacznie śpiącego sobie, uśmiechniętego chłopca ze zlewozmywaka, tak konkretnie?
Profesjonalny snajper pochwaliłby pewnie V za jego miejsce na drzemkę. Skitrał się mądrze Ten Kosmita za doniczką w rogu głównego pokoju imprez (bo zabawa była w całym domu, ale jakoś wszyscy skupili się w jednym szczególnym miejscu), skąd miał widok na wszystko i wszystkich, a on sam był nie do zobaczenia znikąd. Tylko może trochę przeszkadza kwiatkowi, czy cokolwiek to jest, że ktoś trzyma mu twarz w ziemi. To naruszanie przestrzeni osobistej doniczkowego roślinkerska!
Chan zasnął na stojąco przy schodach. Niech nikt nie pyta jak, bo nikt nie wie, tak samo jak w przypadku Kajsy.
Gdzie jest Iwona? A, tam sobie leży pod stołem. Ukradła miejsce dla Rim, która zmuszona była sobie usnąć na kanapie.
Było jeszcze mnóstwo ludu, który w większości również zabalował ostro. Pomijamy tutaj osoby, które wcześniej zmyły się do domu.
W tym tłumie nie zgubiła się nigdzie Taeyeon. Wyrzutek, jak to w poprzedniej części określono, również spał na kanapie, ale z wyboru. Ponieważ była najbardziej trzeźwa, obudziła się w miarę bez problemu, by ogarnąć wszystko. To znaczy - pozbierać przyjaciół, a przynajmniej spróbować obudzić ich lub chociaż wykryć kryjówki. (Lubię pisać bez sensu, Sori xD /Rim)
Powoli Niedźwiadki wybudziły się. Mniej więcej kłopotu z Chanyeolem i Sangrim Taeyeon nie miała, ale Człowiek-Pół-Pralka i Chłopiec ze Zlewozmywaka nie mogli się za nic porozumieć ze światem.
Na szczęście jest jeszcze Taeyeon! Jedyna grywalna w tej chwili postać! (Wraz z postępem fabuły można odblokować po prologu do "Symulatora Harty Pard" kolejne postacie).
- Yeol - zawołała Tae, po przeciągnięciu się jak kotka na kanapie i wstając zaraz po tym.
- Ajm ołwer hir! - Wystrzelił z ręką w górze, jakby był w tym momencie w szkole i zgłaszał się do odpowiedzi.
- Teraz ty jesteś najstarszy w naszym domu. - Dziewczyna dokończyła swoją myśl, podchodząc do przyjaciela i pomagając odczepić się ze schodów na pierwsze piętro. - Trzymaj klucze.
W jedną ze swoich najtajniejszych kieszeni w obecnym stroju zagłębiła się dłoń Demona w poszukiwaniu kluczy do drzwi wejściowych jej domu.
- Ej, ludzie! - krzyczał Chan -Wygrałem okropnie drogi dom!
- Nie musisz tego ogłaszać wszędzie. - Chłopak poczuł dźgnięcie w ramię i usłyszał szept rozmówczyni. - Gdybym chciała sprowadzić pod swój dom potencjalnego włamywacza i złodzieja, to sama bym to zrobiła.
- Pamiętasz mnie może? - zapytała słodko jakaś dziewczyna, która zdawała się nagle wyrosnąć spod ziemi.
Z wyglądu przypominała typową ofiarę pseudo kolegów, nie wiedzącą jeszcze o swoim nowym wyglądzie oraz fakcie, że wygląda bardziej głupio, niż może się zdawać. Jeszcze jej nie uświadomiono niczego.
Gdy się pojawiła, Taeyeon zaniechała poszukiwań kluczy.
- Nie - odpowiedział z głupim uśmieszkiem Yeol.
- Powinieneś. - Denat przykleił się do niezainteresowanego Chanyeola.
- Sory, ale bezdomnych nie zabieram do mojego nowego domu - zaśmiał się z wciąż tym samym wyrazem twarzy, odpychając od siebie obruszoną doczepkę hen daleeeko.
- Ok... - Towarzyszka (ta chciana) Chana pokiwała głową ze zmyloną miną, a potem zaczęła nową myśl. - Chyba powinnam w czyimś imieniu poprosić cię, żebyś dbał o psy Kajsy.
- Spoko. Doskonale się dogadujemy po psiemu.
Poleciał kciuk w górę. W tej samej chwili poruszyło się coś na kanapie i zaczęło sobie mruczeć. Wstało i błądziło wzrokiem za czymś, czego nie było widać.
- Hey, Caryca, wstawaj - ponaglił Demon, zyskując kolejną żywą osobę w swoich szeregach.
- Ja? - zapytała z zaskoczeniem i iście rozczochraną fryzurą.
- Idź zbieraj przyjaciół - rozkazała dziewczyna.
- Nie chcę być carycą! - zaprotestowała, kładąc się znowu.
- Chan, to ma 70% - zauważyła Tae, odbierając przyjacielowi butelkę z alkoholem, który o dziwo ostał się - Chcę, byś zajmował się naszym domem na trzeźwo.
- Tylko 70? - zbulwersował się.
- Jesteś taka śliczna... - zachwycił się widokiem Demona schowany za donicą z ogromnym kwiatko-paprotko-cosiem V, ubrudziany gliną na twarzy.
- Obudził się i też nasz Taehyung, brawo. - Demon zaklaskał, mówiąc początkowo przesłodzonym głosem, jakby przemawiała do jakiegoś pieska, po czym zaraz przeszła w twardo brzmiący ton głosu. - Gadaj, gdzie Iwona.
- Tam leżą zwłoki. - Kosmita zachwiał się i wskazał palcem na kogoś pod stołem.
- Zostaw tę butelkę i zbieraj swoją przyjaciółkę! - Po raz kolejny "Niania" musiała odebrać trunek od przyjaciela. Wzięła ją, wylała do doniczki, przy której egzystował sobie Taehyung i rozkazała, wskazując palcem na Iwonę tak jak V.
- Ale nawet Rim to piła! - bronił się Chan, chcąc jeszcze tylko jednego, małego łyczka.
- To dlatego po dwóch miałam dość... - powiedziała sama do siebie Sangrim.
- No jak tak...
- Zbieraj! - krzyknęła szeptem Tae. (No co? Przecież tak się da xD)
Yeol zrezygnował z i tak już pustej butelki. Odsunął stół i wydobył z niej Baekhyuna, którego posadził potem na sofie obok Aniołka, czym przebudził "przesuwane zwłoki".
- A ty przestań tak siedzieć i idź szukać reszty! - W spokoju nie mogła zostać pozostawiona Rim. Demon dźgnął ją w ramię wyjątkowo niemiłosiernie. - Musimy się jeszcze spakować na wyjazd! Wydawało mi się, że tobie, tak jak mi, bardzo zależało.
- Zależy! - odpowiedziała na to, wstając powoli i przystępując do poszukiwań.
- Jesteś taka piękna jak te kwiaty - odezwał się V, wyglądając na zachwyconego siedzącym na stoliku kwiatkiem we flakoniku (który, znowu o dziwo, jeszcze stał) i osobą swojej przyjaciółki jednocześnie.
I zachwycał się tak, podchodząc do zebranych przy sofie przyjaciół i podziwiając to kwiatka, to Taeyeon.
- V, to sztuczne kwiatki - uświadomiła go, kręcąc głową z zawodem.
- Ale nic się nie martw, są ładne.
- Mam rozumieć, że uważasz mnie za sztuczną? Dziękuję.
- Wszystko na tym świecie sztuczne jest! To złudzenie, fatamorgana, tak jak mitochondrium, kationy, praca, lipaza, Afryka, nerki, Sehun, nawozy roślinne, tymozyna, katar, woda i cholesterol!
- Ile wczoraj wypiłeś?
- Zależy jak liczyć. Jeśli ze stężeniem procentowym, nasyceniem i solanką to by wyszło 3,14 w przybliżeniu.
- 3,14 czego? Świętych Mikołajów?
- Czego tam chcesz. Może być 3,14 ziarenek ryżu z Francji bez glutenu. Lubisz gluten?
- Stój tu.
- Hej! - zawyła niespodziewanie Sangrim z łazienki - Pomoże mi ktoś z nim!?
- Mam Sylwię! - oświadczył Yeol.
- Tae, jazda do zlewu wyciągać Sehuna. - Dowódca Demon wydał polecenia. - Iwona leci w łazienkę.
- Idę tam już no - zamruczał Baek.
- Chan, proszę, otwórz samochód. - Klucze od samochodu, którym paczka przyjaciół przyjechała, jakimś sposobem znalazły się u Tae, proszącej teraz Chana o przysługę. - My musimy posprzątać.
Więc przytomni i w pełni świadomości przyjaciele przetachali do samochodu chłopaków. Znaczy - byli w trakcie tachania. Yeol otworzył tylne drzwi od samochodu i oczekiwał pojawienia się dwoje Tae z Sehunem. Gdy pomógł go im posadzić gdzieś, w drzwiach pojawiła się kolejna para sanitariuszy. Ogółem to siara z daleka widoczna.
- Mieliśmy dzisiaj odebrać zdjęcia od fotografa, ale chyba już nie zdążymy, bo jak widzisz - wyszło jak wyszło - konwersowała sobie z Chanem Yeon, asekurując [wzrokiem] proces pakowania Kaia do auta - Odbierzesz je za nas?
- Możesz na mnie liczyć. - Chłopak puścił oczko.
- Dzięki jeszcze raz. O! Zapomniałabym! Klucze.
Wtedy Tae wyjęła klucze i przekazała je najlepszemu przyjacielowi Baeka.
- No to miłego pobytu. - Chan posłał jej uśmiech po odebraniu kluczy i stanął, z zamiarem popatrzenia sobie, jak auto Iwy prezentuje się w jeździe. Takie męskie sprawy chyba.
- Dziękujemy.
Mężczyzna w różowej czapce z Hello Kitty przechadzał się ulicami i wypatrywał jakiegoś "pana kierownika", od którego mógłby wysępić trochę funduszy na jakąś malutką flaszeczkę.
- O ty śmieciu... - krzyknął nagle, zabierając w miejscu i wskazując chamsko palcem na wpychanego Jongina - Upił się moim winem ananasowym!
W agresywny sposób żul przystąpił do szybkiego chodu.
- Kryj się! - pisnął V, już byle jak "wrzucając" do środka nogi przyjaciela i samemu pchając się do środka z Aniołkiem. A Iwona miała już zaklepane miejsce z przodu, koło Taeyeon. Bo wiadomo - piłeś, nie jedź.
- To jakiś wasz znajomy? - Z zaskoczeniem zapytał Yeol.
- Powiedzmy - rzucił jeszcze na szybko Demon, zanim wskoczył za kierownicę (dosłownie) po otrzymaniu alarmu - Cześć!
- Pa!

Zajechali pod dom. Trójca puchata dostała kilka minut na wybieganie się po ogródku, a chłopaki na zamontowanie dodatkowego siedzenia i bagażnika dachowego w aucie Iwony. By dobrze zgrać się z czasem, Taeyeon i Sangrim pobiegły na piętro spakować siebie, Człowieka-Pół-Pralkę, Chłopca ze zlewozmywaka i ewentualnie ekipę monterów gadżetów samochodowych, jakby za długo im schodziło na montowaniu.
- Dobra - westchnął V, wchodząc do garażu i wskazując na tajne miejsce, gdzie trzymano gadżety i zabawki Baekhyuna. - Proponuję, żeby jakoś to wydobyć.
- Naprawdę? - Baek uniósł brew w górę, podnosząc dodatkowe miejsce siedzące. - Co ty nie powiesz.
- Och. - Brateł przybrał zaskoczony wyraz twarzy. - To może ja wezmę bagażnik?
- Uniesiesz go? - zwątpił Baek, z wymowną miną patrząc na stojącego bez, póki co, czegokolwiek do roboty V.
- Możliwe.
- Spróbuj tylko go porysować. Niedawno kupiłem nowy.
- Ej, będzie potrzebna drabina?
- A jak mamy przyczepić bagażnik bez drabiny? Umiesz latać?
- No nie. Chyba. Ale mam statek kosmiczny.
- Nie umiesz nim latać.
- Czego?
- Bo nie ma ogona psiego. Niesiesz to?
- No tak!
Mocnym pociągnięciem Baekhyun otworzył prawe tylne drzwi.
- Owww... - uświadomił sobie nagle - Zapomniałem, że nie mam jak tego fotela tu... Ach, przecież klapa z tyłu!
- Rozmawia sam ze sobą... - wtrącił się Kosmita, niosąc na plecach bagażnik jak muł tobołki właściciela - Wszystkim przeszkadza, jak ja to robię, ale jak ktoś inny tak robi to nieeeee. Wszystko super i wgl Portugalia!
- Leć po drabinę, na jednej nóżce - zwróciła się do niego Iwona, wychylając się za samochód.
- Ręka też może być? - droczył się Brateł.
- Nawet palec.
- Kto tam? - zachrypniętym głosem zapytał Kajsa niewyraźnie.
Jak poparzony, Baek odskoczył od kilka chwil wcześniej otworzonych drzwi i po chwili zajrzał do środka, koncentrując wzrok na przyjacielu, który doznał przebudzenia.
- Obudziłem cię? - odpowiedział pytaniem na pytanie Baekhyun.
- Nie, !%*?# - odpowiedział, poprawiając sobie z trudem okulary przeciwsłoneczne, które założono mu w czasie ucieczki przed Żuliuszem Cezarem.
- Idź się może przejdź - zaproponował łagodnym głosem starszy, otwierając jeszcze szerzej drzwi i gestem zachęcając go do wyjścia - Nie wiem, może pooddychasz świeżym powietrzem?
- Jak wstać?! - spytał nagle spanikowany.
- Na nogach.
- A gdzie to jest?!
- Wyczołgaj się No jakoś!
Próbował, myślał, stękał jak klasyczna Lara na drabinie i wykombinował. Wreszcie wolny!
- Kurda, tulipany! - wrzasnął z zachwytu Kaja, gdy zauważył przed sobą jakieś żółte kwiatki - Zaraz tam zejdę, !%*?#.
- Błagam, bez wyrazów do cenzury... - Iwona pokręciła głową, zwracając ją potem ku niebu i z proszącą miną patrząc w chmury.
- O matko! Oni mają pianino! - przestraszył się Jongin, słysząc jak coś zaczyna stukać.
To tylko V-troll, który chciał wnerwić Iwonę stukaniem, a wyszło mu przypadkiem coś innego. Spanikowany po raz kolejny Kai podjął się desperackich prób wstania i ucieczki za "tulipany".
- Nie dogadam się - stwierdził finalnie Baek, zamykając drzwi i obchodząc auto dookoła z wcześniej przytaczanym fotelem.
- Robimy to tam? - zagadał energicznie Kosmita.
- Podstaw drabinę.
- Już stoi.
- Dobra. Daj mi moment, muszę wejść.
Wypuszczony Jongin dostał wybór, co chce robić. Ponieważ nie wiedział, co może zrobić, to po prostu czołgał się po placu w poszukiwaniu tulipanów. Ale zgubił je po drodze, więc smutny wstał i zaczął je znowu szukać. Wtedy ujrzał wielką świecącą kulę energii... I uznał, że musi ją dotknąć! Pobiegł z wyciągniętymi rękami, prowadzony zainteresowanymi  spojrzeniami zastanawiających się nad czymś Bratełów. Powstrzymała go dziwna niewidzialna bariera, od której odbił się z hukiem, spadając na swoje dwie sylaby. Dobrze, że ogrodzenie nie ma ostrych zakończeń. W końcu udało mu się wstać po chwili na zastanowienie się nad rolą neuronu w organizmie człowieka i zaraz po tym stanął na nogi. Odpowiedni moment!
- Przepraszam! - zaglądała go pewna kobieta z mikrofonem, której cały czas towarzyszył jakiś facet noszący kamerę - Czy ma pan chwilę? Chcielibyśmy przeprowadzić ankietę.
- Pozwalam wam przeprowadzać - zachwiał się, starając się oprzeć o płot - Bez odbioru.
- W porządku, w takim razie zadam panu teraz pytanie. Co pana na co dzień najbardziej denerwuje?
- Ale co?
- No tak ogólnie.
- A co, no... Woda, najczęściej ziemia, woda, coś takiego, nie? Halucynacja, hemoglobina, dwutlenek węgla... Taka sytuacja, nie?
- Dobrze... - Kobieta uciekła wzrokiem na bok, zacinając się na chwilę z miną filozofa.
- Najczęściej to chemia mnie interesuje - odezwał się ponownie po chwili - Nie podoba mi się.
- Ja pana pytam, co pana na co dzień denerwuje, nie interesuje. - Kobieta zaśmiała się, kręcąc z niedowierzaniem głową. To będzie najlepszy materiał ever!
- Mnie mistyfikacja interesuje! - Kajsa zaczął żwawo gestykulować. - Chemia, coś takiego...
- W porządku, zrozumiałam - pokiwała głową - Co pan by radził w takim razie, by to co nas denerwuje, przestało nas irytować i psuć humor.
- Pirat Wakacyjny! - wybełkotał jakoś zapytany - Zagra wszystko i ukradnie wszystko.
- A osoby nieśmiałe? Co mogą zrobić, by nie czuć się nieswojo wśród innych ludzi w miejscach publicznych?
- Unikać miejsc publicznych.
- Przyznam, że to naprawdę ciekawe propozycje. - Kobieta zaśmiała się. - Dziękuję panu, do...
- Nie nagrałem... - syknął nagle towarzysz kobiety.
Blondynka spojrzała złowrogo na stojącego obok szatyna. Wymieniła z mim kilka słów szeptem i wróciła do zdezorientowanego Kajsy.
- Przepraszam pana. - Posłała mu smutne spojrzenie - Możemy rozpocząć ankietę od początku?
- Dzień dobry! - Z odsieczą przybiegł V i zgarnął przyjaciela, ratując go od konieczności odpowiedzenia na pytanie. - Kolega jest zajęty.
- Ale ankieta! - krzyknęła jeszcze prawdopodobnie dziennikarka.
- Co tam, idziemy dalej. - Gościu od kamery wzruszył ramionami.
- To byłby dobry materiał! Szkoda, że nie nagrałeś.
I odeszli, by zaczepić kogoś innego.
- Który koniec to dobry koniec..? - rozmyślał Baek, uważnie patrząc na bagażnik dachowy. - Hmmmm... Daj mi lewą stronę.
Więc Taehyung podał.
- Nie, prawa - rozmyślił się.
Podał więc V prawą. Brateł pokiwał trochę głową.
- Lewa - poprawił potem.
Na nowo podano mu bagażnik od lewej strony. Ale znowu coś nie pasowało.
- Jednak prawa.
- Mmm... Lewa?
- Nie, chyba prawa.
- Daj jeszcze na chwilę lewą.
- Decyduj się, bo ci to zaraz w okno wsadzę! - pogroził niespodziewanie V, gdy miał już dość obracania wielkiego kawałku plastiku w te i z powrotem.
- Prawa! - szybko zadecydował przestraszony Baekhyun.
- UGH! - warknął jeszcze pod nosem Kosmita, ale prawą stronę bagażnika podał. - Wciągaj to.
- Na trzy.
Przygotowali się, jak biegacze do startu.
- Raz, dwa,... - zaczął odliczać Brateł I (ten starszy, jakby ktoś się zastanawiał).
- Pięć!
No i udało się umieścić to na dachu. Jeszcze tylko sprawdzić, czy wszystko jest na pewno dobrze przypięte.
- No i gitara! - wzdychnął zadowolony Baekhyun, z dumą patrząc na umocowany bagażnik.
- Pitolisz - wtrącił się Kai - Masz gitarę?! Daj pograć.
- Kajtek, nie umiesz. - Iwona pokręciła głową, otwierając drzwi od samochodu, z których Pół-Pralka wypełzł. - Pakuj się do środka.
- Nie! - opierał się Kajsa.
- Wlazuł! - rozkazała ostro Iwona, lecz bez skutku.
Gdy opór był za bardzo wkurzający, Baek po prostu chwycił przewodnika ruchu oporu i na chama wsadził go w samochód, a potem zamknął.
- Może nic nie zrobi - powiedział na końcu, przywołując do siebie Taehyunga i dając mu znak, że ma iść za nim. - Chodź się spakować.
- Może byście, tak z łaski swojej, nam pomogli z tymi walizkami? - zapytał Demon, który razem z Sangrim wynosił właśnie bagaże z domu.
- Jakim cudem tak szybko...? - zdziwiła się Iwona, czym prędzej podbiegając do dziewczyn, żeby nie musiały nosić dosyć ciężkich walizek. Hehe, gentleman pierwsza klasa B)
- Ruskim cudem przekupienia! - krzyknął Kajsa, który kilka chwil wcześniej opuścił szybę w tylnych drzwiach samochodu i wychylił przez nią głowę, patrząc na ekipę transportującą bagaże nieprzytomnym wzrokiem.
- Miałeś siedzieć w środku! - przypomniał mu V, otwierając bagażnik, gdzie po kolei umieszczane były walizki całej szóstki.
- Ale na pewno spakowałyście wszystko...? - dopytał Baekhyun, nadal zaskoczony ekspresową szybkością przyjaciółek.
- Wszystko, co wczoraj poukładaliście w walizkach - wytłumaczyła mu Sangrim, na co blondyn pokiwał tylko głową, przypominając sobie, że rzeczywiście rzeczy były przygotowane wcześniej.
- Hej, ale nie zabrałem ładowarki! - uświadomił sobie nagle Taehyung, rzucając się w kierunku drzwi, które Tae zamykała właśnie drugim kluczem.
- Latający łosoś! - wrzasnął Jongin, wychylając się przez okno i pokazując palcem na przelatującego w pobliżu ptaka.
- Sam jesteś łosoś - odburknął do niego Baek, zamykając bagażnik, po upewnieniu się, że w środku znajduje się sześć walizek. Iwcia umie liczyć!!!
- Wiem, że nie zabrałeś ładowarki - odpowiedziała dopiero teraz Yeon, rzucając klucze od domu Sangrim, która zadziwiająco czysto je złapała i schowała do kieszeni.
- Hej, ale...
- Wiem też, że nie spakowałeś pluszaka, bez którego nie możesz zasnąć, swoich słuchawek, które zostawiłeś w moim pokoju, piżamy i wielu innych rzeczy - dodała Taeyeon, przechodząc obok V, żeby dostać się na przednie siedzenie samochodu. - Dlatego je spakowałam.
- A psiaki...? - dopytał Baekhyun, kiedy po sprawdzeniu, że drzwi są zamknięte na klucz, wrócił do środka i zajął miejsce pasażera obok Demona.
- Zajęłam się tym - zasalutowała szatynka, chcąc wejść do Range Rovera, ale utrudniał jej to pewien Kajtek, próbujący wyjść przez szybę z samochodu.
- Te drzwi się zmniejszyły! Jejusz Mariusz, utknąłem! - zapłakał w końcu brunet, nie mogąc ruszyć się ani w przód, ani w tył.
Blondyn westchnął i podniósł oczy ku niebu, którego nie widział, bo siedział w aucie mehmeh. Później wykazał się nadzwyczajną dobrocią, gdyż nacisnął przycisk, dzięki któremu szyba odsunęła się do końca, a Kajusz został uwolniony.
- Sehun śpi, ale ten tutaj jest nad wyraz pobudliwy... Może lepiej będzie, jeżeli usiądzie z przodu? - zaproponowała Iwona, co reszta uznała za w sumie dobry pomysł, ponieważ na tylnych siedzeniach miałby kogo wkurzać, a siedząc na przednim, mógł irytować jedynie Taeyeon. Ale Demon potrafił się "wyłączyć", więc problemu nie było.
Tak więc doprowadzono do wymiany miejsc, wszyscy finalnie znaleźli się w środku, zapięli grzecznie pasy, jak na prawowitych uczestników ruchu przystało i odjechali sprzed domu, zamykając uprzednio garaż i bramę. Już po kilku minutach Jongin zasnął znudzony życiem, dołączając do Sehuna, który nie obudził się od momentu wyjazdu sprzed willi Seungriego... Może wypadałoby sprawdzić czy jeszcze żyje...?
- Mógłby mi ktoś zaprogramować GPS? - zapytała Taeyeon, przerywając trwającą w tyle rozmowę na temat nowej gry Sangrim.
- Ja! - odpowiedziała szatynka, odpinając pas i wyciągając się przez siedzenia, żeby dosięgnąć urządzenia.
- Ustaw głos dziewczyny! - zarządził Baekhyun, ale Aniołek nie ustawił głosu w ogóle. Zły, niedobry Aniołek. Phi.
- Powinniśmy być w Busan za jakieś dwie godziny - ocenił V, bawiąc się swoim telefonem, ponieważ siedział z bratełem na samym tyle, więc nie miał zbytnuo co robić.
- Ejjj! - krzyknęła nagle Rim, kiedy odłożyła już GPS na miejsce i nim zajęła swoje miejsce, pomachała jakiemuś staruszkowi w samochodzie przejeżdżającym obok.
- Odmachał ci - zdziwiła się Taeyeon, która kątem oka również zarejestrowała sytuację sprzed chwili.
- Nie tylko odmachał! - śmiała się szatynka, przybliżając się do okna, żeby machać innym ludziom prowadzącym auta. - On się uśmiechnął i puścił mi oczko!
- Nie rozumiem tego entuzjazmu - wtrącił się rudzielec, patrząc z nieogarniającą sytuacji miną na przyjaciółkę.
- Ja też nie. W końcu to jakiś starszy pan... - dodała Iwona, przyglądając się z wyraźnym politowaniem machającej do innych samochodów Sangrim.
- Jakiś starszy pan? A co jeżeli ten starszy pan to Barack Obama w przebraniu? - odpowiedziała mu całkiem poważnie szatynka, na co zrobił minę w stylu "Aha, spoko." i zajął się swoim telefonem.
- Po co ci Barack Obama w przebraniu? Lepiej jakby to był Ollvaro Solexander w przebraniu - rzuciła Taeyeon z tajemniczym uśmieszkiem, który zrozumiała jedynie jej najlepsza przyjaciółka.
- Ciągle mówicie o tym Ollvacośtam, a ja nadal nie mam pojęcia, o kogo wam chodzi - stwierdził Taehyung, z miną myśliciela wpatrując się w odbicie Demona w lusterku.
- Wiesz, są takie tematy, których w towarzystwie się nie porusza - wytłumaczyła Rim, odwracając się do V z trollfacem.
- A jakbyś serio był ciekawy - Ollvaro to nasze OTP - dodała Taeyeon, również prezentując trollface.
- Co to OTP? - zapytała zdziwiona Iwona, pierwszy raz w życiu słysząc tego typu stwierdzenie.
- To połączenie zue, podejrzane i bekowe... - zaczęła tłumaczyć Sangrim, ale po chwili zastanowienia dopowiedziała: - Ollvaro to stan umysłu, tego nie da się wytłumaczyć.
- Thug Crackers - wymruczał przez sen Jongin, nachylając szyję o szybę pod takim kątem, że V zabolało od samego patrzenia.
- Hit the stage? Oczywiście, że chcę wziąć udział - dodał brunet, sprawiając, że wszyscy posłali mu przeciągłe spojrzenia. Wszyscy oprócz Sehuna i Demona, bo ten pierwszy śpi, a Tae jest odpowiedzialnym kierowcą i nie odwraca głowy od jezdni 'B)
- "Hit the stage" to jest ten program, w którym wygrał ten koleś ze świecącymi butami? - zapytała Rim, na co blondyn potwierdził tę informację skinieniem głowy.
- Ja wygrałem! - zaprzeczył Kajsa-sa, otwierając gwałtownie oczy i rozglądając się dookoła. - Gdzie ja jestem?
- Na siedzeniu.
- Na jakim siedzeniu?
- Obok Taeyeon.
- Gdzie siedzi Taeyeon?
- Obok ciebie.
- Nigdy nie byłem dobry z matmy... - uciął Jongin, wychylając się do przodu, żeby włączyć radio.
- Nie włączaj radia, my tu rozmawiamy! - zaprotestował V, ze zdezorientowaniem patrząc na rękę Sehuna, który uczepił się nią ramienia rudowłosego. W końcu ktoś dowiedział się, że Hun żyje!
Kajtek nadal majstrował przy radiu, natomiast rudowłosy wyrwał rękaw z uścisku swego antagonisty ( 'B) Rim wie, o co chodzi 'B) ) i spojrzał na niego z niesmakiem.
- I'm bringin' sexy back~ - zanucił Kajsa, zaczynając tańczyć na siedząco do piosenki, na którą trafił na pierwszej wyłączonej stacji. Ten to ma szczęście w życiu.
- Them other boys don't know how to act - zaśpiewał dalszą część V, sprawiając, że wszystkie spojrzenia "what the heck" przeniosły się z Jongina na Aliena. - No co, to dobra piosenka...
- You see these shackles baby~ I'm your slave~ - mruczał dalej Jongin, zaczynając swój zwirzocki, popisowy numer. - I'll let you whip me if I misbehave~ - nucił, obniżając głos do bardziej seksownego i  nie przestając tańczyć.
- Lol, ludzie weźcie go - powiedziała Tae spanikowanym tonem, widząc, że wszyscy zamiast uspokoić pasażera, wpatrywali się w niego z niedowierzaniem.
- Wyłączę radio - zaproponowała Rim, potrząsając głową, jakby wybudziła się z jakiegoś transu.
- It's just that no one makes me feel this way - śpiewał dalej Kajsa, a dostrzegając swoją dziewczynę, która nachyliła się przez fotele, żeby wyłączyć radio, nie mógł nie skorzystać z okazji, żeby ją zaczepić.
- Come here, girl - wymruczał tonem głosu, który sprawił, że Sangrim zamarła bez ruchu.
Brunet odpiął pas, który ograniczał mu ruchy i oplótł talię Aniołka ramieniem, przyciągając dziewczynę do siebie bliżej.
- Niedobry Kai, nie wolno! - ofuknął go Baekhyun, bijąc Jongina w ramię. Brunet warknął i odwrócił się w jego stronę ze złowieszczą miną.
Sangrim wydostała się z jego uścisku i uprzednio wyłączywszy radio, usiadła na swoim miejscu.
- Czemu jesteś taka czerwona? - zaśmiał się Taehyung z trollfacem, widząc minę swojej przyjaciółki, której twarz zrobiła się teraz czerwona jak... wszyscy mówią, że "jak burak", ale ja przepraszam bardzo, buraki są bardziej bordowe niż czerwone, więc naprawdę tego nie rozumiem, toteż...
- Niczym czerwona papryka - zaśmieszkował również blondyn, na co dziewczyna odwróciła się od nich plecami i przyłożyła dłonie do policzków.
- A moja papryka była w ciąży! - krzyknął nagle Kai, opierając głowę o fotel. Bez piosenki co się będzie przemęczał...
- Jeszcze mi powiedz, że z pomidorem.
- Skąd wiedziałeś?! - zapytał z zaskoczeniem brunet, chichocząc, niczym nastolatka, która zobaczyła swojego idola bez koszulki.
- Z kim ja żyję...? - zadał pytanie retoryczne Baekhyun, a widząc, że Taehyung otwierał właśnie usta, żeby coś powiedzieć, pokręcił krótko i stanowczo głową, żeby dać mu do zrozumienia, iż ma nie wdawać się w tego typu pogawędki z Jonginem na kacu.
- Słyszycie to? - powiedział nagle Alien, opierając ramię o fotel Sehuna, żeby lepiej widzieć Rim.
- Co niby? - Brateł V był w stu procentach pewny, że usłyszy jakąś głupią odpowiedź.
- Hehe, domyśl się - dorzucił z podejrzanym uśmiechem, który natychmiast został mu zmyty z twarzy, ponieważ oberwał w twarz gumką od Aniołka. (Nigdy nie było sprecyzowane, jaki to anioł.)
- AUUUAAA! - zawył, patrząc na szatynkę z miną dramatycznej wiewiórki.
- Mam ich więcej, więc albo kończysz te swoje aluzje, albo oberwiesz kolejną - zagroziła Sangrim, przygotowując kolejną gumkę do ataku.
Taehyung zrobił smutną, naburmuszoną minkę i usiadł na swoim miejscu, zakładając ramię na ramię. Tymczasem obok niego odbywał się nielegalny handel kolorowymi gumkami, których z niewiadomego powodu ogromne pokłady znajdowały się w kieszeni bluzy szatynki.
- Daj mi trzy.
- Co dostanę w zamian?
- Nie oberwiesz nimi.
- Tylko tyle masz do zaoferowania?
- Kupię ci na urodziny tę fajną grę, którą mi ostatnio pokazywałaś w sklepie...
- Jaki chcesz kolor?
- Niebieski, żółty i fioletowy.
Po chwili nielegalna transakcja została przypieczętowana podaniem sobie prawic, a turkusowa, lawendowa i cytrynowa gumka uderzyły kolejno w twarz V, który założył właśnie wyjęte wcześniej z walizki słuchawki i zaczął przeglądać subskrybowane kanały na YouTube.
- EJJ!!! - zawył, zdejmując słuchawki i zaczął piorunować spojrzeniem brateła, który właśnie podziwiał krajobraz zaiste pięknego pobocza autostrady przez okno w drzwiach.
- Nie krzycz tak, debilu! - ofuknęła go Taeyeon, która wprawdzie siedziała dość daleko od Kosmity, ale kiedy ktoś krzyknie tak donośnym głosem...
- On we mnie strzela gumkami! - poskarżył się, robiąc płaczliwą miną, a chwilę jego rozkojarzenia wykorzystała Sangrim, kolejny raz trafiając w jego twarz. - TAE!!!
- NIE DRZYJ MI SIĘ DO UCHA! - odkrzyknął Demon, który nie mógł bardziej zainterweniować z powodu tego, że prowadził Range Rovera.
- Ale, Tae...
- Rim, masz odłożyć te gumki. A dotknij ich jeszcze raz, to...
- Ale to nie moje gumki! - Dziewczyna zaczęła automatycznie się bronić.
- Japiesdzielę - wyszeptała pod nosem Taeyeon, zwracając się potem do niej trochę głośniej - Komu je zarypałaś?
- Nie ukradłam nikomu! - mówiła, wychylając się do przodu tak, by zapięta pasem mogła być jak najbliżej rozmówczyni - Taki Pan mi je dał!
- Czy ty bierzesz gumki od obcych? - Demon z groźnym i zaniepokojonym tonem głosy zadał pytanie, wyczekując konkretnej odpowiedzi.
- Nieznajomych - poprawił V.
- Powiedziałam.
- Nie do końca. - Sangrim kontynuowała składanie zeznań. - Kojarzycie tę dziewczynę z ogromnymi okularami?
- Taaaaak... - odezwał się Baek.
- Ona mi je dała - zdradził Aniołek - A potem kazała na siebie mówić "Taki Pan", bo według niej to brzmi fajnie, gdy się o niej mówi. I wiecie co? Ona mi te gumki dała naprawdę za nic! Za darmo! Za friko!
- Jakie bułki? - zapytał wyrwany ze swoich osobistych przemyśleń Kai.
- Siedź cicho - uciszyła go Tae, której już skończył się Pasek Tolerancji Skacowanych Jonginów.
- Ja nie chce! - krzyknął, załamując ręce - Foch!
- Mało mnie to obchodzi - odpowiedziała mu obojętnym tonem głosu, unosząc brew w górę z chyba malutkim, kpiącym uśmieszkiem.
- Czy ja cię w ogóle obchodziłem kiedyś? - Kai obrócił się do niej przodem z miną załamaną bardzo.
- Uspokój się - mruknęła do niego, przyciskiem uchylając trochę szybę w drzwiach po jego stronie - Otwórz sobie okno, pooddychaj.
- Teraz to się wypchaj! - Kajsa zaczął teraz prawie płakać, więc zadecydował szybko "przerzucić swoją osobę" na drugi bok. - Nie lubię cię już!
- Okey, więc od teraz kończę cię finansować, radź sobie sam lub uczep się swojej dziewczyny.
- Ej, gdzie jesteś?!
- Kto? - zdziwiła się Iwona.
- No... - zaciął się NZLSTZ (Najbardziej Zmelanżowany Ludź spośród tutaj zebranych - kolejny termin do wykucia na sprawdzian, tym razem z geografii) - No... No ona!
- Kto ona? - pytał V, zdejmując na chwilę swoje słuchawki.
Liryczna zaduma nad "jej imieniem" ogarnęła umysł jednego z czterech obecnych w pojeździe panów.
- No zapomniałem pierwszej litery! - Wkurzony NZLSTZ uderzył ręką o swoje kolana, rezygnując z wszystkiego.
- Rim? - Tae podsunęła mu pomysł na to, o czym mógł myśleć.
- Tak! - potwierdził żywo - Gdzie jesteś?!
- Tutaj siedzę - wywołana dziewczyna odpowiedziała.
- Nie widzę cię! - burzył się, obracając na każdy możliwy bok.
- Ty wklęsła dzido, ona cały czas tu siedzi - wtrącił się z mądrościowym stwierdzeniem Baekhyun.
- Zapomniałem... Ale przecież jej tutaj nie ma!
- Jestem!
- Nie ma!
- Ja słyszałam, że po paru kieliszkach kobiety pięknieją, ale żeby od razu znikały? - Sangrim zadała problematyczne pytanie, wpychając bardziej swoją głowę w fotel.
- Nie widzę różnicy - wzruszył ramionami.
Na to wszyscy pokręcili głowami. A z jakimi myślami i czy w ogóle z własnej intencji? Tego nie wie nawet stolik w kącie stojący.
- Czujesz to, Kopciuszku? - zapytała po chwili, wychylając się z fotela, by palcem dotknąć siedzącego przed nią Kopciuszka.
Kai chwilę zastanowił się i dotknął z twarzem filozofa dźgającego go po prawym barku palca.
- No - odpowiedział po chwili, kiwając głową.
- To ja.
- O, cześć.
- A czujesz to? - spytał również i Taehyung. Nachylając się przez siedzenia, wyciągnął też swój palec.
Ale taki mokry palec, który zmierza w kierunku ucha przyjaciela.
- AAAAAUUUUUAAAAAA!!! - Jongin zaczął się drzeć po poczuciu "ciała obcego" w swoim organiźmie [tak biologicznie mówiąc]. - On znowu mnie molestuje!!!
Doznawszy kolejnego ataku, Waszmość Jongin odziany w Okulary Niepoznaki zaczął trzepać się na fotelu, skakać w miejscu, drzeć się i otrzepywać.
- Przepraszam..! - wyszeptał zaskoczony Kosmita, zaraz się cofając i nie oczekując aż TAKIEJ reakcji.
- To znowu ten klaun!!! - jęczał spłoszony Kaju - Tae, zabierz mnie stąd! Zawieź do szpitala!
- Nie mamy po drodze psychiatryka ani izby wytrzeźwień, a specjalnie dla ciebie nie zamierzam przedłużać drogi - odwarknęła mu, odsuwając głowę w bok, by nie oberwać latającą w te i nazad lewą ręką pasażera.
- Ale mi wody już odeszły! Ja rodzę!
- Ciekawe. Bulwa. Co.
- Teraz będę musiał wychowywać małego różowego konia! Zostanę końską matką! Ja nie chce! Nie dostanę przy twoich dochodach żadnego zasiłku rodzinnego!
- Ja ci już powiedziałam. - Spokojnie Demon zaczął tłumaczyć, kiwając do niego wskazującym palcem. - Nie będę cię już sponsorować, także nie mów nic o moich dochodach.
- Wyrzucisz matkę z dzieckiem na ulicę? - Kajsa obrócił się nagle do niej z dramatycznym wyrazem twarzy. - Będziesz jak ten zły pan z Dziadów!
- Trzeba było, drogi Kaju, uważać na biologii, gdy mówiono o budowie komórki roślinnej, tak jak to polecała nasza kochana biolożka.
- Eeeeeeeeee...
- Idź lepiej spać. Nie przemęczaj mózgu.
Więc zbity z tropu i wybity z tematu ucichł, powoli opadając na fotel z otwartymi ustami.
- Płatczołowy.exe przestał działać. - Tak od niczego powiedział sobie Baek. - Ośrodek myślenia nie został zainstalowany.
- Helena, podej mnie moje pigułki na porost włosów! - Znowu w bardzo głośny sposób Jongin wyraził swoje myśli.
A za słowem idzie czyn, dlatego pod wpływem tych wszystkich emocji przyssał się z nudów do szyby ustami. I jak glonojad siedział sobie ze spokojem, smakując świeżo umytego szkła. Jacyś ludzie przejeżdżający sąsiednim pasem patrzyli trochę dziwnie, ale gdy Tae gestem przekazała coś o znaczeniu "Nie ma czym się przejmować", nagle zobojętnieli.
- Co mu się znowu stało? - rozmyślał Demon, gdy pewien ktoś przez chwilę nie mógł odczepić się od tej jednej gładkiej powierzchni.
- Nie wiem, ale mam teraz ochotę iść sobie - stwierdziła Iwona.
- Kryj się! - zapiszczał Aniołek.
- Hawajska i tak wszystko widzi - przypomniała Iwona.
- Hawajska nie jest dobra.
- Ja nawet nie wiem, co to jest. - Taehyung poprawił się w fotelu i podrapał po głowie. - Po prostu zobaczyłem na internetach nazwę.
- Leceeee boooo cheeeee!!! - Jongin Reaktywacja.
- Weźmiesz ze mnie te piesdoloną rękę czy mam ci ją złamać!? - oburzył się V, gdy jakimś sposobem śpiący sobie Sehun położył mu dłoń na kolanie, następnie zaczynając je masować.
- Daj mu spokój - mówił mu Brateł.
- Tae! - Ktoś z przodu znowu po paru sekundach niczego musiał wybuchnąć. - Łanie biegną!
Ten Ktoś był tak podekscytowany, że zaczął aż szarpać za ramię sąsiadującą Taeyeon, której to się nie spodobało.
- CISZA! - uspokoiła ich swoim donośnym Krzykiem Gniewu (fajnie jest wymyślać nowe terminy bez sensu na sprawdzian z matematyki), wyrywając chwile wcześniej swoją rękę ze szpon Kaia Przedniego.
Zrobiło się cicho. Nawet niczego nieświadomy Hun nie odważył się oddychać za głośno.
- Ale Taeeee... - ciągnął Kajsa, przerywając milczenie w celu dalszego wskazywania randomowych przedmiotów.
Już otworzył buzię, by znowu wydrzeć się na widok jakiegoś zwierzątka i już nachylił się w przód, patrząc na Tae i wyciągając rękę, ale oberwał od niej z liścia. Bo co jej będzie przeszkadzał w prowadzeniu.
- Au... - burknął sobie, odchylając się.
- Spać - ostro rozkazała, nie odrywając wzroku od drogi.
NZLSTZ obraził się na to i poszedł sobie leżeć. A z tyłu panowała tak napięta sytuacja, że aż strach było przełknąć ślinę.
- Nie chce nam się spać - zakomunikowała Rim, po wymianie kilku spojrzeń.
- On ma spać - rzuciła szybko pani kierowca.
Ponownie cisza. Niezręczna sytuacja. Mitochondrium.
- Ja wam nie zabraniam rozmawiać, śmiać się, bawić, żartować, ale darcie mordy nie ma sensu - dodała po minucie, zwracając się głównie do Kajusza.
- To pojedziemy do tego..? - chciał zapytać.
- Nie!
No i wrócił do udawania, że ma focha.
- Musisz poczekać z tym koniem - zauważył Taehyung.
- O jeny! - Chwycił się za głowę.
- O wony!
- Phi!
- Zróbmy coś - głos przejął Aniołek.
- Wow, no ale co? - Iwona zaśmiała się nieco kpiąco.
- Nie wiem. Popiszmy z operatorem.
- Nieeee... - Kosmita pokręcił głową. - To jest kiepskie.
- To może pobawimy się tłumaczem?
- Znudziło mi się.
- Mmmmm... Zrobimy maski z kartonu?
- Masz karton?
- Nie.
- Dalej.
- Pomachamy do ludzi?
- Nie chce mi się.
- Poudajemy wilki?
- AUUUUUUUUUUUUUUU!!! - zawył Jongin Przedni.
- Ciężkie jest życie samotnej matki - skomentował to V.
- To może ta taka gra, gdzie mówisz jakiś wyraz po angielsku i następna osoba musi powiedzieć inny wyraz, zaczynający się na ostatnią literę poprzedniego słowa? - zaproponowała Sangrim, wpadając na jej zdaniem coś, czego dawno nie było.
- To jest całkiem dobre - przyznał Baek - Tylko widzę, że zapomniałaś nazwy.
- A jest na to jakaś nazwa? - zaciekawiła się jego słowami.
- Nie wiem - wymruczał - Ale dobra, grajmy.
- Tae, chcesz grać z nami? - zapytał wesoło Kosmita, machając wspomnianej dziewczynie do przedniego lusterka.
- A macie coś przeciw? - zadała pytanie retoryczne.
- Weeeeeee! - ucieszyła się Rim - Tae z nami gra!
- Kto zaczyna? - dopytywała Iwona.
- Niech zacznie Tae! - mówił energicznie Taehyung, wiercąc się w swoim fotelu.
- A ogółem jaka kolejka?
- Tae, Rim, ty, ja i tak w kółko.
- Tae zaczynaj. Start! - ogłosił Aniołek, szeroko uśmiechając się.
- Rhino - wyrzekł Demon bez namysłu.
- Organised - odpowiedziała jej przynaciołka.
- Dentist - odezwał się po niej Baekhyun.
- Tractor - wypowiedział szybko V.
- Red.
- Dirt.
- Tasty.
- Yeti.
- Interesting.
- Giant!
- Tidy.
- Yacht.
- Temperature.
- Eye.
- Everybody.
- Mmmm... Yellow.
- War.
- Rubber.
- Rainy.
- Yo-yo.
- Orphan.
- Nails.
- Snowy.
- Eeee... Eeee... York.
- Kitchen.
- Run.
- Norway.
- Mmmm... Yo?
- Original.
- Lips.
- Suddenly.
- Yolo?
- Orange.
- Elephant.
- Totally.
- Yeah.
- Hut.
- Trousers.
- Somebody.
- Czemu ty mi cały czas dajesz wyrazy na "y"?! - wściekł się Hyung, tupiąc nogami i z wyrzutem patrząc na brateła.
- Bo chcę cię wkurzyć. - Brateł jego, jak na dobrego brateła przystało, zaśmiał się złowieszczo patrząc mu prosto w oczy. - Hahaha!
- Ej no, ale nie ma za dużo wyrazów na "y"! - Chłopak tupał dalej, bardzo żywo gestykulując. - To nie fair!
- Dla chcącego nic trudnego. - Baek wzruszył ramionami z miną Bc Please, zaraz kierując swoją wypowiedź do kogoś jeszcze innego. - Kai, zapodaj jakiś wyraz na "y" po angielsku!
- Yyyyyyyy...
- Widzisz?
- To nie był wyraz!
- Ale liczy się.
- Dobra, w takim razie moja kolej - yyyyyyyyyy.
- Nie ma! Już było!
- Ale...
- Nie ma ale, wygrałem.
- Nnnnneeeeeeiiiiiin!!! - zaryczał iście groźnie V, by zaraz potem z tym płaczliwym głosem prosić o pomoc wiadomo kogo - Tae!
- Ja wygrałam - oznajmiła z dumą w głosie.
- Ona wygrała! - potwierdził Alien, by tylko nie dać wygrać Iwonce.
- Kai, kto wygrał? - zapytała zaraz Iwa.
- Sehun - odpowiedział na Kajsa, zaraz odwracając się do tyłu.
- Nie mów nic, bo capie od ciebie Spaloną Kozą - zwróciła mu uwagę Yeon, odsuwając twarz od niego.
- A to nie było określenie na coś innego? - spytała z ciekawości ta druga dziewczyna.
- Po pierwsze: tamto to "Smak Spalonej Kozy", po drugie: mogę mówić, jak chcę.
- Ale to tak nie po naszemu - weszła im w konwersację Iwcia.
- Zatrzymać samochód i wrzucić cię w jakąś fosę?
- To ja posiedzę tutaj.
- Yuck, też czuję. - Sangrim pokręciła też głową, jakby chcąc otrzepać się z zapachu. - Jeśli nie wytrzeźwiejesz do przyjazdu, to chyba ci sama umyję zęby.
- Mogę ja?! - Bardzo żywo, tak jak zawsze, Kosmita zaczął deklarować się do pomocy. - Spakowałem pastę o smaku bekonu!!!
Po usłyszeniu tego dopowiedzenia wszyscy popatrzyli na niego z zastanowieniem. Nie rozumieli, o co mu chodzi z tą pastą. Przecież każdy wziął pastę do zębów.
- No... - tłumaczył - Że jak się obudzi, to nie będzie walił alkoholem, tylko bekonem! Mięsem takim no! I to będzie taka jego rozkmina życiowa "Jak?".
- Uznajmy, że w to wchodzę. - Rim przybrała Trollface, przybijając ze wspólnikiem w zbrodni żółwika.
Oj tam, oj tam. To nic takiego.
- Co to? - szepnęła sama do siebie dziewczyna za kółkiem.
Przyjaciele, którzy mimo tego gwaru panującego w samochodzie ją usłyszeli, zaczęli patrzeć przed siebie i wypatrywać tego czegoś, co zwróciło uwagę Demona.
- Biedni ludzie - westchnął smutno Hyung, jako pierwszy się orientując, o co chodzi.
Stanęli w korku z powodu wypadku na drodze. Prawdopodobnie dopiero co się wydarzył, ponieważ dopiero teraz przybyła karetka, policja i straż pożarna. Ruch został chwilowo wstrzymany.
- Demonie, dowieź nas w kawałku - poprosił Baek, po tym jak i on zauważył mocno poturbowane auto przed nimi.
- W ilu kawałkach? - spytała całkiem żartobliwie.
- W jednym bym prosił.
- Zobaczymy, co da się zrobić. - Demon puścił porozumiewawcze oczko.
- A mi się jednak wydaje, że najbardziej upity jest Sehun - ozwał się tak iście niespodziewanie Książę Taehyung I Kosmita.
- Bo? - Tae uniosła brew.
- Bo cały czas leży półprzytomny i na dodatek cały czas sapie mi w twarz! - marudził i zrzędził V.
Nie podobało mu się, że Yehetete po raz kolejny zmieniła swoją pozycję, tym razem leżąc tyłem do kierunku jazdy i przodem do siedzącego za nim chłopaka.
- Mrrraaaaauuuu... - Brwi Brateła zaczęły skakać w górę i w dół naprzemiennie. - V, ty szczęściarzu.
"Szczęściarz" popatrzył na niego krzywo i sprzedał mu kosę. Tak zaczęła się z tyłu walka na kosy.

- To, co widzę, jest... - dukał jakiś czas Baekhyun. - Wysmukłe?
- Drzewo? - zgadywała Sangrim, wyglądając przed okno w poszukiwaniu tego, co widzi Iwona.
- No - uznał odpowiedź.
Po zjechaniu z autostrady, na której stali w korku jakiś już czas, załodze czas zaczął się dłużyć. Jongin znowu poszedł spać, idąc za przykładem Huna, Taehyung odciął się od rzeczywistości przeglądając YouTube, a Taeyeon w dalszym ciągu prowadziła. Sami ze sobą zostali znudzony Baek z Rim.
- To, co widzę, jest... Zielone. - Nadeszła kolej na "zagadkę" dziewczyny.
- Drzewo?
- Drzewo.
Tak, mnóstwo drzew. W końcu jechali drogą przez las. Trudno w lesie nie znaleźć drzew. Gdyby ich tam nie było, to nie nazywałoby się to lasem.
- To, co widzę, ma korę - ciągnęła Iwonka.
- Drzewo - rzucił leniwie Aniołek, przeciągając się - Dobra, teraz ja. To, co widzę, jest... Ma liście.
- Drzewo. To, co widzę...
- Drzewo. No to, to, co widzę...
- Drzewo. To, co...
- Ale czekaj, ja nie skończyłam! - Współgracz najstarszego z ekipy zaczął marudzić.
- To i tak byłoby drzewo - bronił się Brateł Kosmity - To, co...
- Drzewo - wtrąciła się z odpowiedzią dziewczyna.
- Ej, ty mi też przerwałaś! - Baekhyun odbił piłkę w drugą stronę.
- Bo i tak byłoby to drzewo!
- Ty pierwsza mi przerwałaś.
- Bo autentycznie patrzyłeś na drzewo.
- A ty niby na co?
- Na wiewiórkę!
- Przecież tam nie było wiewiórki.
- Była!
- Zajmij się jedzeniem - zrezygnowany i mający już dość gier chłopak, powiedział symbolicznie "pas".
Męcząca od kilku minut jeden batonik Rim, oparła głowę o szybę, wpatrując się w sufit.
- To teraz coś innego? - proponowała dalej - Znudziło mi się to.
- Już w nic z tobą nie gram. Koniec, skończyłem.
Po tym wyjął sobie z kieszeni telefon i przestał przejmować się już poziomem baterii.
- Daleko jeszcze? - zapytała pasażerka, przedłużając ostatni wyraz.
- Nie - odrzekła Tae.
Na to Sangrim pokiwała głową. Poczekała kilka sekund, bo więcej nie dała rady, i zapytała ponownie:
- A teraz?
- Nie.
- To... To może teraz?
- NIE.
- Daleko jeszcze? - Do pytania przyłączył się i V, zdejmując na chwilę słuchawki, żeby lepiej słyszeć.
- Tak - odpowiedział mu Aniołek.
- Nie! - poprawił ją Demon.
- To daleko czy nie? - Kosmita definitywnie zgubił się w tym.
- Nie - powtórzyła Jej Tae.
- Włączysz radio? - poprosiła Znudzona Towarzyszka Drogi.
- Nie - odmówiła zdecydowanie przyjaciółka.
Według GPS nie zostało dużo do do domków letniskowych. Pocieszające. A póki zostało tylko czekanie na koniec drogi.

- To tutaj...? - zapytała Sangrim, kiedy Taeyeon zaparkowała Range Rovera na wskazanym przez Jongina parkingu.
Sytuacja bohaterów wczorajszej imprezy przedstawiała się w taki sposób: Kajsa po przebudzeniu wyraźnie się uspokoił i zamiast wrzeszczeć herezje, jak przed godziną, zaczął jęczeć z powodu bólu głowy i narzekać, że nie pamięta niczego z wieczoru. Sehun, który również zawitał do świata nieśpiących osób, sprawiał identyczne wrażenie, mimo że siedział na swoim miejscu nadzwyczajnie cicho.
- Yhyym... - mruknął w odpowiedzi Kai, wyglądając przez okno, żeby lepiej przyjrzeć się miejscu. - Wujek mówił, że będzie czekał, aby dać nam klucze do domków.
- Ów? - zdziwił się Baekhyun, ale nie doczekał się wyjaśnień, ponieważ Kajtek właśnie opuścił samochód i zaczął rozglądać się dookoła.
Demon poczekał, aż Kim Sangrim i Wspólnicy opuszczą pojazd i sprawdził czy aby na pewno wyłączył światła w Range Roverze. Potem zgarnęła kluczyki ze stacyjki i wsunęła je do kieszeni, dołączając do reszty, która właśnie rozmawiała z jakimś mężczyzną w średnim wieku, zapewne wujkiem Jongina.
- Tak jak wspominałem, na te kilka dni należą do was domki numer 12 i 13 - powiedział, podając stojącemu najbliżej Baekhyunowi klucze. - Gdybyście czegoś potrzebowali, to nie zgłaszajcie się z tym do mnie - dokończył z uśmiechem i odszedł w swoim kierunku, zostawiając paczkę na środku parkingu.
- Czyli że w jednym domku będą po trzy osoby? - upewnił się Taehyung, kiedy reszta otworzyła bagażnik, żeby wydobyć stamtąd swoje walizki.
- Na to wygląda - odpowiedziała mu brunetka, przejmując od rozdającej bagaże Iwony swoją własność.
- Kamień, papier, nożyce? - zaproponowała Sangrim, co pozostali uczestnicy wycieczki przyjęli z aprobatą i natychmiast po zamknięciu bagażnika rozpoczęli grę.
- Czyli... Rim, Kai i ja jesteśmy w jednym domku, a Tae, Baek i Taehyung w drugim - podsumował Sehun, odzywając się zachrypniętym głosem, ponieważ od rana nie miał okazji powiedzieć czegokolwiek.
- Jak najbardziej mi to pasuje - przyznał z lekkim uśmiechem Jongin, zabierając swojej dziewczynie walizkę.
- Mi też! - krzyknął z radością w głosie V, co spotkało się z niezadowolonym spojrzeniem braci SeKai, których w mniejszym lub większym stopniu nękał ból głowy po wczorajszej zabawie.
- Gościu, nie musisz się tak wydzierać - warknął do niego szatyn i idąc za przykładem przyjaciela, wyręczył Yeon w przenoszeniu walizki.
- Nie moja wina, że masz taką słabą głowę - stwierdził z wrednym uśmieszkiem Alien, jednak po chwili mina m trochę zrzedła, kiedy zauważył wzrok Demona zawieszony na Sehunie.
- Myślicie, że odkryjemy tu jakiś pradawny skarb? - zapytał Aniołek, kiedy paczka wkroczyła na wyłożoną białymi deskami ścieżkę, po której obu stronach w niewielkich odległościach rosły liczne krzaczki.
- Nie - zgasił jej entuzjazm już na początku Baekhyun, z dezaprobatą przypatrując się, jak dziewczyna przeskakuje przez kolejne krzaki, co kilka chwil przebiegając na drugą stronę, jakby uważała, że tam rosną lepsze.
- Odkryjemy! - wykrzyknął z pewnością w głosie rudzielec, który również z chęcią dołączyłby się do zawodów w skokach przezkrzaczkowych, jednak a) przenosił swoją walizkę b) nie chciał pobrudzić czarnych jeansów, które niedawno kupił, a których nie miał okazji przebrać po imprezie c) powiedzmy, że humor mu się popsuł, kiedy Tae zaczęła sobie miło rozmawiać z Sehunem.
- Może być zakopany wszędzie... nawet pod TYM KRZAKIEM! - wrzasnęła Sangrim, podbiegając do wskazanego wcześniej roślinkersa i zaczęła odchylać jego gałęzie od ziemi.
- Rim, nie to, że coś, ale co ty rano jadłaś? - zapytał swoją dziewczynę Jongin, który niezbyt dobrze znosił krzyki reszty i przy każdym głośniej wypowiedzianym słowie się krzywił.
- Kanapkę z szynką z tego sklepu obok - odpowiedziała, nie zaprzestając poszukiwań pradawnego skarbu, jednak przerwała, po oberwaniu w ramię od przechodzącego obok Demona.
- Szynkę z jednorożca jak zgaduję?
- Akurat nie trafiłaś, bo z wieprza.
- Baekhyun, masz więcej tej szynki nie kupować - zarządziła brunetka, podrzucając klucze, które chwilę wcześniej dała jej Iwcia.
- W domku poszukasz pradawnych skarbów, teraz chodź - rzucił Kai do Sangrim, na co ta z ociąganiem wstała i otrzepała spodnie z niewidzialnego kurzu - bo kto jak kto, ale Aniołek przebrać się rano zdążył.
- Ale te domki zajebiste - skomentował V, kiedy ścieżka doprowadziła ich przed prześliczne domki letniskowe z tarasami zwróconymi w kierunku morza.
- Ma się znajomości - roześmiał się cicho Kajtek, ale zaraz przestał, kiedy oberwał kluczami od Iwony prosto w czoło.
- Mówiłem, żebyś łapał - usprawiedliwił się, chociaż tak naprawdę niczego podobnego nie powiedział.
- Rozpakujcie się, a później pójdziemy zorientować się w okolicy - zarządził Demon, na co reszta pokiwała głowami i skierowała się do drzwi wejściowych domków oznaczonych jako 12 (JongRim + Sehun) i 13 (Tae x2 + Iwona).
Domki okazały się o wiele bardziej przestronne niż można byłoby uznać, patrząc na nie od zewnątrz. W końcu liczy się wnętrze 'B) Być może nawet cała szóstka dałaby radę w miarę wygodnie funkcjonować w jednym z nich, ale skoro wujek Jongina przeznaczył dla nich aż dwa, to nikt nie będzie z tego powodu narzekał.
Życiowa zasada Demona:
Jak bierz, to dają, jak uciekają, to bij.
Zapamiętajcie, dzieciaki, to będzie na sprawdzianie z angielskiego.
Przekrój poprzeczny jednego z domków wyglądał w ten sposób, że na dole mieściło się coś w rodzaju salonu wychodzącego na taras z dwoma białymi krzesłami i mnóstwem doniczek z kwiatkami, kuchnia ze szczególnie hojnie zaopatrzoną lodówką, łazienka i jeden z pokoi, a na piętrze-poddaszu były trzy pozostałe pokoje.

- Patrzcie, co znalazłam! - krzyknęła Sangrim na powitanie Ekipy 13, wymachując czymś w ręce.
- Pradawny skarb? - zapytał od razu Taehyung, podbiegając do przyjaciółki, żeby zobaczyć, co ma w dłoni.
- Znalazłam 100 wonów w rolce od papieru toaletowego! - pochwaliła się szatynka, na co V pokiwał z uznaniem głową, a reszta wymieniła między sobą zdziwione spojrzenia.
- Nie. Wcale nie ciekawi mnie, czemu przeglądałaś rolki od papierów. Wcale - stwierdziła Iwona, chowając w kieszeni klucz od wypożyczonego im domku letniskowego.
- A tak z ciekawości, to czy ktokolwiek dzwonił do Chanyeola? - zapytał Jongin, któremu, podobnie jak Sehunowi, ból głowy niemal całkowicie znikł po tych dwóch godzinach.
- Myślę, że jeszcze żyje, więc nie ma po co dzwonić - oznajmiła Taeyeon, ruszając w kierunku, skąd od jakiejś godziny dochodziły ich radosne krzyki. - Chodźmy zobaczyć, co tam się dzieje.
- Nie martwię się Chanem. Ale co jeżeli on gdzieś leży skacowany, a moje psiaki nie mają nic do picia?
- Nie wydaje mi się, żeby miał aż takiego kaca, że gdzieś leży - uznał Sehun, zdmuchując z czoła niesforny kosmyk włosów.
- Powiedział ten, który przespał całą drogę do Busan i nie pamięta niczego z wczorajszego dnia - odszczeknął się mu Taehyung.
- A ty pewnie pamiętasz wszystko - rzucił z sarkazmem do przyjaciela Kai.
- Tak - stwierdził rudzielec, szczerząc zęby w uśmiechu. - Cały wieczór rozmawiałem z Taeyeon. Znaczy później jakaś złodziejka ukradła mi telefon... Ale go odzyskałem - pochwalił się, wyciągając z kieszeni telefon (tak jakby nikt nie widział tego, jak oglądał na nim filmiki z YouTube, ale okey, ignorujmy) i pokazując go wszystkim.
- Nie rozmawiałeś ze mną, a ten telefon "ukradłam" ci ja, bo ktoś dzwonił, a ty byś sobie wstydu narobił - powiedziała brunetka Hyungowi, sprawiając, że ten stanął jak wryty.
- Co?
- A, miałam ci przypomnieć, że masz oddzwonić na ten numer, który wczoraj dzwonił.
- Kto dzwonił? - zapytał zdezorientowany V, ale Tae wzruszyła tylko ramionami, na co od razu zaczął szukać w telefonie spisu nieodebranych połączeń i stanął w miejscu, żeby zadzwonić, podczas gdy reszta skierowała się w stronę niezidentyfikowanego hałasu.
- Lol, jaki przegryw - skomentowała sytuację Iwona przykładem brata będąca.
- Powiedział ten, który ma narzeczonego - rzuciła jak gdyby od niechcenia Taeyeon, co sprawiło, że wszyscy odwrócili się w jej stronę z miną w stylu "WTH?".
- Saaay whaat? - zapytała ze zdziwieniem Sangrim, przenosząc spojrzenie na blondyna, który również miał zszokowaną minę.
- Przyjąłeś oświadczyny Chanyeola - wytłumaczyła Baekowi dziewczyna, co sprawiło, że ten miał jeszcze więcej pytań.
- A ty udawałeś Kopciuszka i wpadłeś do basenu - dodała od siebie Rim, kierując słowa do swojego chłopaka, który zmarszczył brwi, zastanawiając się nad sensem tych słów.
- W sumie możliwe - uznał po chwili.
- Ja też coś takiego odwalałem? - zapytał z lekkim niepokojem w głosie Sehun.
- Hmm... Rana na brwi i wardze z pewnością nie wzięła się znikąd - oświadczyła Sangrim, a chłopak mimowolnie dotknął ust, aby przekonać się, że szatynka rzeczywiście miała rację.
- Co się stało? - dopytał, ale JongRim pobiegli przed siebie, dostrzegając coś zdecydowanie fajniejszego, a Taeyeon nie odpowiedziała mu na pytanie.
- Zawody w łucznictwie? - zdziwił się Baekhyun, widząc organizowaną na plaży zabawę prowadzonej przez organizatorów, wśród których był wujek Kajsy.
- Gdzie JongRim...?
Ale odpowiedź znalazła się już po chwili, ponieważ do ostatnich wolnych łuków i kołczanów ze strzałami dobrali się właśnie ta para.
- Oni mają broń... - zauważył niezwykle mądrze Sehun. - Wiejemy, jak najdalej się da...
- Czy tam rozdają lody...? - zapytał Baekhyun, który nagle dopatrzył się czegoś znacznie ciekawsze niż zbyt słabe strzały Sangrim i bardzo, bardzo niecelne (shock, że ktoś jeszcze nie oberwał w oko) Jongina.
- Z tego, co widzę, to tak - odpowiedziała mu Taeyeon, na co chłopak rzucił się biegiem w tamtym kierunku, przebiegając zygzakiem przez pole do strzałów. Co tam życie, ważniejsze są lody.
Czy dało się ominąć pole między strzelcami a tarczami? Tak, ale po co? Główny bohater nowej gry na urządzenia mobilne "Iwona Run" leciał przed siebie, nawet zgrabnie wymijając lecące strzały, które mimo iż miały specjalnie tępe groty, aby nie używać prawdziwej broni na zwykłych zawodach, mogły zrobić kuku.
- Zygzakiem! - dopingował go V, potajemnie cisnąc z niego bekę i czekając, aż się przewróci.
Rudzielec dosłownie kilka chwil wcześniej podszedł do połowy ekipy, mówiąc, że nikt nie odebrał telefonu, więc to pewnie nic ważnego. Taeyeon nie do końca była tego taka pewna, ale cóż... najprawdopodobniej ktoś do chłopaka oddzwoni.
Bieg w klapkach nigdy nie był wygodny. A Baek koniecznie chciał ubrać swoje nowe, specjalnie kupione i kitrane na tę jedną okazję klapki w azteckie wzory. Niestety brakowało im tylko lam.
A tu nagle ciap! O włos trafiony!
Kai... Może jeszcze nikomu nie wybił tego oka, ale był bardzo bliski przestrzelenia największego palca u prawej stopy Iwonki. Strzała sterczała w piasku zaraz przy końcu klapka. Boom Footshot bym powiedziała. Baek dramatycznie się odwrócił i z przestraszoną miną spojrzał na niego, a Jongin tylko posłał mu spojrzenie w stylu "Upsy". Blondyn ostrożnie wycofał się, a następnie ponowił bieg po życie [/lody].
A skoro Baekhyuna aż tak bardzo nie ruszyło to, że prawie oberwał strzałą w palec... To winowajca nie powinien czuć się źle, prawda?
- Haha, poleciał jak dzik po mleko - zachichotał Taehyung, stojąc między Taeyeon, a Sehunem.
- Czy ja gdzieś tego już nie słyszałam? - zapytała dziewczyna.
- Nah, w lodziarni. - Alien pokiwał głową. - Kiedy pomagałem w przeniesieniu lodów.
- Przecież poszedłeś po nie... Niby jak to usłyszałeś? - zdziwił się Hun.
- Moim uchem wewnętrznym. - Na to pytanie V odpowiedział szerokim uśmieszkiem trolla.
- On ma lody... - wyszeptał z zachwytem Demon, powoli kierując się w stronę Baekhyuna, który właśnie w oddali sięgał po swój rożek.
- On ma dzidę! - zaczął nucić sobie Jego Tae - On ma dzidę!
Jej Tae już niczego nie słyszała. Miała w głowie tylko jedno - dorwać Iwonę i naciągnąć na jeszcze jeden rożek. Poszłaby razem z nim, ale po pierwsze - wybrał kiepską trasę, po drugie - nie sądziła, że serio będzie coś kupował.
- Co tam kombinujesz przy tym krzaku jak jakiś dziad? - zapytał nagle rudzielec Sehuna, który klęczał przy jakiejś zdechłej kępce wysokiej trawy.
- Nic... - odrzekł, wychylając głowę zza roślinki - Może też znajdę jakieś wony?
- No to powodzenia. Szukaj tu sobie, a ja i...
- AAAAAAAAAAA!!!
Czy jeśli napiszę "mrowisko", to wszystko będzie jasne?
- Kurga, tu są mrówki! - wykrzyczała Yehetete, po wdepnięciu w mrówcze osiedle.
- Co jeśli ich królowa, którą prawdopodobnie zdeptałeś, miała te twoje wony? - zapytał V, śmiejąc się z szatyna.
- Już nie ważne! - odwrzasnął mu, puszczając się biegiem przed siebie.
Hyung pokiwał głową z zadowoleniem i udał się do przyjaciół z lodami. Co będzie tak sam stał.
- Ugryzł go? - zapytała zaciekawiona Tae, śledząc wzrokiem biegnącego Sehuna.
- Niewykluczone - odrzekł na to Baek.
Tymczasem dotruchtał do nich V, nie kryjąc swojego szczęścia. Rozpędzony Sehun wpadł w wodę po kolana, ale po sekundzie-dwóch na otrzepanie się wyleciał z wody, ponieważ była za zimna. Tae patrzyła na niego z zainteresowaniem i uwagą.
- Nic się mu nie stanie - uspokajał Tae Tae.
- Dobra - otrząsnęła się - Co chcesz? Baek stawia.
- Niech się zastanowię...

Gdy na niebie ukazała się ogromna błyskawica, a zaraz po niej rozległ się głośny huk, każda dusza na plaży stwierdziła, że rzuca wszystko (z wyjątkiem tych wcześniej kupionych lodów) i biegnie po życie. Złe posunięcie... Podobno nie należy biegać w czasie burzy.
Zresztą kto by się teraz tym przejmował, skoro już byli przed drzwiami do tymczasowo swoich domków. Dzierżący klucze Kajsa, najstarszy ze swojej mini grupy, w mgnieniu oka otworzył drzwi i jak na gentlemana przystało - wleciał przez nie jako pierwszy, nie przejmując się niczym. A młodsi jakoś za nim przeszli i zamknęli swe wrota.
Inaczej sprawa miała się do drzwi grupy Tae x2 i Baeka.
Wiatr wiał coraz mocniej.
- Czyń honory - zwróciła się Iwona do Demona, stając przy drzwiach i czekając z uśmieszkiem jak pies.
- Przecież ty masz klucze. - Dziewczyna zamrugała oczami, dziwiąc się na tę prośbę - Oddałam ci je.
Tyle wystarczyło, by serce chłopaka stanęło w miejscu. Raptem tylko dwa zdania.
- Proszę, nie mów tylko, że je zgubiłeś. - Tae szerzej otworzyła oczy.
- Nie zgubiłem... - odpowiedział, obmacując się po kieszeniach - Na sto procent...
- Szybko, proszę. - Tae wzdychnęła, spodziewając się, że Boskoczoła zaraz wyjmie zgubę. - Bo dostaniesz karę.
- Jaką karę? - przeraził się jeszcze bardziej.
- Wzięłam ze sobą trochę sernika - wyjaśniała Taeyeon - Razem z V go zjemy, a ty będziesz patrzył.
W tle ktoś zachichotał ze szczęściem. Trudno o inną reakcję, jeśli chodzi o Fana Sernika.
- Nie można tak! - jęczał najstarszy, kierując potem swoją wypowiedź do Brateła - Pomóż mi, proszę!
- Magiczne słowo? - Brateł zrobił Trollface.
- Sernik?
- Normalnie bym uznał, ale nie pomoże ci to w znalezieniu klucza.
- Chłopaki, dzisiaj chyba śpimy na zewnątrz - stwierdziła po chwili jedyna dama w towarzystwie, odwracając się od Bratełów.
- Mamy krzesła przynajmniej - pocieszał siebie i nie tylko V.
- Tylko dwa.
- Ustąpię wam miejsca.
- A ty?
- A ja zarypię krzesła od sąsiadów.
- Mądrze.
- No kurde nie mam ich! - krzyknął z zawodem, strachem i nie wiadomo jeszcze czym Baekhyun, opierając się czołem o drzwi (może to pomoże).
- Spokojnie - przemówiła do niego Tae - Pomyśl, gdzie je mogłeś zgubić?
- Teoretycznie wszędzie - odparł.
- A praktycznie? - dopytywał Taehyung.
- Nie wiem! - wykrzyczał na nowo Baek, odchodząc od drzwi i siadając na krześle.
- To może pójdziemy poszukać? - zaproponował Kosmita.
- Zaczyna się burza, strasznie wieje, jest ponuro i na pewno zaraz zacznie padać, a klucze z plastiku nie są.
- Ale mają drewniane zawieszki! Możesz zawsze za nie trzymać.
- Taaaa... Bo NIE MA SZANS, by piorun we mnie trafił.
- Ja go zagadam i wtedy nie będzie na ciebie zwracał uwagi.
- Szukacie czegoś? - przerwał im Kai, pojawiając się na zewnątrz swojego obozowiska, gdy trójka spod domku numer 13 nie zwracała uwagi na otoczenie.
- Kluczy! - odpowiedziała krótko Tae.
- Zgubiliście?
- Najwyraźniej.
- To źle.
- Wow! Serio?
- Coś się tak speszył? - zauważyła Iwona, wtryniając się ze swoim spostrzeżeniem w rozmowę.
- Co? - zdziwił się - Ja?
- Taeeee!!! - zaryczał zza drzwi numer 12 Sehun.
Po ryku ukazała się i jego postać z niewinnym uśmieszkiem... I kluczami w ręce.
- Przepraszam - zaśmiał się, czując się nieco niezręcznie.
- Skąd ty je..? - Taeyeon opadła szczęka ze zdumienia.
- Baek dał mi bym przytrzymał, a ja zapomniałem oddać - wytłumaczył się, brzmiąc przy tym całkiem nieśmiało.
- Jednak śpimy w środku!!! - ucieszył się V - Yaaaaa!!! Nie muszę wam podpierniczać krzeseł!
- Od krzeseł wara! - Usłyszano stłumiony głos Sangrim, stojącej prawdopodobnie też gdzieś przy drzwiach.
- Łap! - ostrzegł dziewczynę Hun, rzucając klucze.
- Dzięki - odrzekła, łapiąc je i zaraz zaczynając otwierać drzwi.
Gdy otworzono je, Iwona puściła przodem Demona. Odsuwając się, potknęła się o swoje klapki i spadła w tył na drzwi, za którymi stał Taehyung. Niefortunnie ten drugi został z dużą siłą uderzony w twarz, a konkretniej w czoło. Drzwi są niebezpieczne.
- Auuuuuuaaa!!! - zawył, patrząc z bardzo smutnym wyrazem twarzy na pośrednio zamachowca.
- Bardzo bolało? - Zaraz obrócił się przodem do niego, łapiąc za głowę i masując mu biedne, obolałe, kosmiczne czółko.
- Bardzo! - mruknął, chcąc się rozpłakać. Był tego bliski, trzeba przyznać.
- Uspokój się - powiedziała Tae - Jak wejdziecie do środka, to przyłożę ci lód, zgoda?
- Zgoda - odpowiedział jej nieco pocieszony.
I drzwi zamknęły się, a patrzący na zamieszkujących go przyjaciół bracia SeKai stali nadal w jednym miejscu, wzruszając na koniec rękami.
- Co kombinujesz? - zapytał z ciekawości Sehun, przyglądając się swojemu współlokatorowi, który trzymał w ręce odblokowany telefon.
- Nic - odpowiedział szybko.
- Nie używa się telefonów w czasie burzy - zwróciła mu uwagę Yehetete - Wracaj.
- To sekunda.
- Nie bądź uparty.
- Serio, to tylko chwila.
Nowy w na pokładzie pokręcił głową, wzdychając.
- Uważaj tylko - dodał na odchodne, wchodząc do środka chatki.
- Będę - zapewnił go przyjaciel, pokazując kciuka w górę.
Zaczął padać deszcz, który z każdą sekundą lał coraz mocniej i mocniej. W końcu wywiązała się ogromna, przerażająca burza. Z nieba lało się tak bardzo, jak ze słuchawki prysznicowej, odkręconej na maksa. Było jeszcze wcześnie, a już brakło prądu. Jak żyć?

Mamy nadzieję, że się spodobało
Mile widziane będą komentarze
Team Sernikoluby

4 komentarze:

  1. Ten nowy szablon jest przepiękny kochana, tylko strasznie długo się wczytuje i dosyć ciężko się zorientować co gdzie się znajduje i przez co najmniej kilka minut szukałam pola z komentarzami xD Najważniejsze jednak, że Tobie się podoba, a co do mnie to po kilku wejściach zapewne się przyzwyczaję :P

    Całusy :*

    Sakurakotoo ❀ ❀ ❀

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi działa normalnie :") Nawet na komputerze, a tam nic nie działa normalnie, więc chyba to dobry znak :') Ale mam nadzieję, że to tylko chwilowy błąd spowodowany sporą ilością moich aktualizacji gadżetów, a nie coś stałego 😂

      Usuń
  2. ach kochana co za przepiękna zmiana bloga:) no i hmm mam co czytać w pracy ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba przyznać, że Hasty się genialnie spisała 💪

      Usuń

Google+ Followers