sobota, 6 maja 2017

HM #13 W sumie fajny chłopak był

Hejka
Taeyeon: Obiecałam w sobotę, to jest w sobotę :") Nooo więc, dzisiaj Baekhyun ma urodziny. (Znaczy w Korei jest 8 godzin do przodu, więc pewnie jemu się urodziny już skończyły, ale data to 6.05, więc...) Wszystkiego najlepszego dla naszej Iwonki <3 
Sangrim: O ta Iwona urodzinowa xD Hehe, najlepszego xD 
Miłego czytania 👋


HM #13 | W sumie fajny chłopak był | 8.400 słów



Po wczorajszym dniu pełnym wrażeń - pradawnych skarbów, domków letniskowych w Busan, skoków przezkrzaczkowych, burzy i anomaliom w postaci ataków drzwi na bezbronne istoty, które w efekcie mogło się skończyć odebraniem czyjegoś mniej lub bardziej cennego życia, brygadzie udało się zasnąć. Uczestnicy wycieczki, którzy stacjonowali na górnych piętrach domków (czyli wszyscy), przed pogrążeniem się w sennych marzeniach długo wsłuchiwali się w padający na dachówki deszcz, aż w końcu przyzwyczaili się do niego.
Brak tego uspokajającego odgłosu sprawił, że obudziła się Ekipa 12, czyli dla niewtajemniczonych - JongRim & Sehun Entertainment, którzy nie chcąc budzić reszty podróżników, postanowili zjeść zrobione przez Kajsę śniadanie we własnym gronie. W tym celu udali się na taras skierowany ku morzu i rozsiedli się na bardzo wygodnych, mimo że drewnianych, krzesłach, pałaszując przygotowane przez bruneta kanapki.
Nie było to danie godne jednego z dwóch mistrzów kuchni należących do Najlepszych z najlepszych, jednak pomimo dość zróżnicowanego zaopatrzenia lodówki chłopak stwierdził, że jest zbyt wcześnie, żeby kombinować ze składnikami. Mówiąc prościej - poszedł po najmniejszej linii oporu, co niezbyt rozczarowało jego współlokatorów, dla których liczyło się, że nie muszą przygotowywać sobie śniadania sami.
- Kto do ciebie wczoraj dzwonił? - zapytał Sehun, przypominając sobie, jak szybko wczoraj jego przyjaciel się zmył, kiedy tylko zabrzmiał dzwonek jego telefonu.
- Daj spokój, bro. Jest jakaś... Rim, która jest godzina? - dopytał swojej dziewczyny, która od kilku minut uporczywie wpatrywała się w kanapkę, walcząc z zamykającymi się powiekami.
- Co chcia- *Dajcie Aniołkowi sekundkę na ziewnięcie, wracamy na antenę za 3... 2... 1...* łeś...? - rzuciła półprzytomnie, opierając podbródek na dłoni, a ramię o stół.
- Godzina - poprosił Kajsa, ale widząc spoczywające na jego twarzy nieogarniające świata spojrzenie, stwierdził, że sam sprawdzi godzinę. - Jest piętnaście po siódmej, Hun. Dałbyś w spokoju zjeść śniadanie - odpowiedział w końcu szatynowi, który westchnął cicho i wrócił do pałaszowania kanapki.
- Rozumiem, że po śniadaniu pójdziemy po resztę? - Sehun zmienił temat i oczekiwał na odpowiedź, przeżuwając swój chleb z szynką i serem niczym rasowy wielbłąd. Ewentualnie lama. Ale, że Rim lubi lamy, to dam wielbłąda, muahahahahaha.
- Co ci się tak spieszy. Yeon nie zając, nie ucieknie - odrzekł Jongin, rzucając Yehetete rozbawione spojrzenie. Szatyn nie znalazł na to żadnej ciętej riposty, więc jedynie uśmiechnął się i pokręcił głową nad domyślnością 1/2 braci SeKai.
- Radziłbym jej rano nie budzić. Jeżeli mamy zostać rodziną, to musisz przeżyć do dnia ślubu.
- Weź się zamknij i ratuj śniadanie Sangrim przed śmiercią - uciął rozmowę Hun, sprawiając, że Kai momentalnie przeniósł spojrzenie na swoją dziewczynę, która przysypiała, opierając głowę na ramieniu, a jej druga ręka, trzymająca kanapkę spokojnie zmierzała ku podłodze.
Kajtek wyciągnął się przez stolik, przypadkiem rozlewając Sehunowi herbatę i... Hej, nie podejrzewajcie go od razu, to serio było przypadkiem. Nie jego wina, że ten kubek mu się nawinął pod rękę, a poza tym... I tak nikogo nie przekonam, kontynuujmy. i wyjął kanapkę z dłoni Rim. Biedna, pozbawiona jedzenia dziewczyna nawet się nie ruszyła, nadal miarowo oddychając.
- Kai, debilu, herbatę mi rozlałeś! - Gdyby rozdawano nagrody za spostrzegawczość, to panicz Oh by jej nie otrzymał.
- No, widzę. I co? - zapytał Kajtek, a jako, że Sylwia uznała to za wyjątkowo niegrzeczne i nie na miejscu, i wprost musiała się odegrać... Brunet został popchnięty i nie zdołał uratować kanapki Sangrim, która wypadła mu z dłoni, przed wylądowaniem na podłodze.
Uwaga, uwaga, wojnę uznaję za rozpoczętą.
- Oczywiście, jak każda kanapka z masłem, spadła na ziemię akurat posmarowaną stroną - zbulwersował się Jongin, patrząc z rozpaczą na zmarnowane jedzenie.
Oj, przeliczyłam się :c Kajsa-sa jakoś dziwnie w pokojowym nastroju, więc wojny nie będzie.
Suprajs madafaka.
- Tak sama z siebie nie spadła.
Sehun musiał przyczepić się słów przyjaciela, bo inaczej zabrakłoby powietrza na świecie i ludzie by wyginęli śmiercią nienaturalną. Sylwia nie chciałaby przecież sprowadzić na ludzkość zagłady.
- Nie, V wziął swoją pelerynę-niewidkę i ją zwalił ze stołu - dopowiedział z sarkazmem brunet, odwracając się ku Yehetete ze zdegustowaną miną.
- A gdyby spadła na ziemię do góry nogami, to by stwierdził "Nie, tak nie będzie" i odwróciłby ją. - Nowy w Drużynie Pierścienia zrozumiał logikę Taehyunga *łzy wzruszenia tak bardzo*.
- Ale serio taka bieda, że ta kanapka była z samym masłem...? - zapytał Hun, kiedy Kaju powrócił już na swoje miejsce, uprzednio z bólem serca wyrzuciwszy ofiarę zmasowanego ataku do kosza.
- Laska, żuj tę kanapkę i nie filozofuj - rzucił z politowaniem Jongin, ale nie miał szansy rozwinąć swojej wypowiedzi, ponieważ rozdzwonił się jego telefon.
Brunet wstał od stołu i odebrał połączenie dopiero, gdy przeszedł do salonu, czyli w miejsce, skąd reszta Ekipy 12 nie miała szans go usłyszeć.
- Lama Larysa jest zażenowana twoim zachowaniem - stwierdził z dezaprobatą panicz Oh, mimo iż Kajsa nie miał go jak usłyszeć. Forever alone lvl hard.
- Lama? - zapytała nagle rozbudzona Rim, odzywając się tak nagle, że Sehun prawie zszedł na zawał.
- Lama - odpowiedziała Sylwia, nie bardzo wiedząc, co mogłaby innego odpowiedzieć.
- Here's a llama, there's a llama and another little llama - zanuciła dziewczyna wesoło, dopiero po chwili orientując się, że Sehun nie dołączył się do śpiewu. - Nie znasz tego?
- A powinienem? - zapytał chłopak ze zdziwieniem, postanawiając, że pójdzie po sok, kiedy tylko Kajsa wróci. Takie myśli przychodzą do głowy tylko podczas słuchania piosenek o lamach. Nie wierzycie, to spróbujcie sami.
- To nasz grupowy hymn - wytłumaczyła mu Sangrim, rozglądając się za swoją kanapką. - Czy ja już jadłam śniadanie...?
- Eeeee... - zająknął się szatyn. - Nie - odpowiedział krótko, na co Aniołek jedynie wzruszył ramionami, nie drążąc dłużej tematu.
- Fuzzy llama, funny llama, llama llama duck - śpiewała pod nosem Rim, powodując niekontrolowany śmiech Sehuna.
- Naprawdę wasz hymn jest o lamach? - dopytał i idąc za przykładem dziewczyny, również zgarnął z talerza kanapkę.
- To hańba, że go nie znasz. Trzeba to będzie nadrobić, jak wrócimy - uznała Sangrim, z miną myśliciela mierząc wzrokiem składniki umieszczone na kanapce. - Mamy tu ketchup...? - zapytała sama siebie, podnosząc się od stołu.
- A tak z ciekawości, to godło i barwy grupowe też macie? - rzucił ze śmiechem Hun, ale ku jego zdumieniu, padła odpowiedź twierdząca.
- Trzeba będzie cię doedukować... Przynieść ci coś z kuchni? - zapytała, odsuwając szklane drzwi prowadzące do środka domku.
- Jakikolwiek sok - poprosiła Sylwia, na co brunetka pokazała mu podniesionego kciuka i zniknęła mu z pola widzenia.
Tymczasem...
- Rim mi powiedziała, że nie znasz naszego hymnu - zaczął z dramatyczną miną Kajtek, wracając na swoje miejsce przy stoliku.
- Niby skąd mam go...
- Nie tłumacz się głupio, bo cię wydziedziczę. Tekst jest łatwy do zapamiętania. Na naradzie uznaliśmy, że z "The Llama Song" weźmiemy tylko dwie pierwsze zwrotki. Zawsze mogło być ich siedem.
- A czemu nie mogła być jedna? - zapytała Yehetete, dziękując Kim Ninjy Sangrim, która nagle się przed nim zmaterializowała ze szklanką soku w jednej ręce i ketchupu w drugiej.
- Bo w drugiej jest... Zaprezentuj - poprosiła swojego chłopaka, dobierając się do swojej kanapki po polaniu jej kilkoma warstwami ketchupu. Ktoś jeszcze nie lubi pomidorów, a ketchup już tak?
- Llama llama, cheesecake llama, tablet, brick, potatoe, llama, llama llama, mushroom llama, llama llama duck - zaśpiewał Jongin.
- Aaaa, sernik, rozumiem... Zmieniając temat, kto do ciebie dzwonił? - zapytał ni stąd, ni zowąd szatyn, popijając pyszny, wiśniowy soczek.
- Właśnie - dorzuciła Sangrim, chociaż z pełnymi ustami się nie mówi.
- Wujek - stwierdził wymijająco Kai, a że nikomu nie chciało się podjąć tematu, rozmowa została ucięta, a śniadanie zaczęło w stu procentach polegać na jedzeniu.

W tym samym czasie... Czyt. Przeskakujemy jeden domek letniskowy dalej, wbijając się na chama do środka posiadłości, gdzie... Nikogo nie ma...? Halo?
Puk, puk, pani Iwonko, jest pani w pokoju?
Wejść czy nie wejść, oto jest pytanie...
Ach, śpi pani... W porządku, to my idziemy dalej.
Paniczu Kim, panicz nie śpi, prawda?
Cisza... Chyba jednak śpi... To może przejdziemy do pokoju obok...
A-ale tu śpi panienka Taeyeon, nieprawdaż...? T-to m-my n-n-nie bę-będziemy p-przeszkadzać, p-p-przepraszamy.
Analizując ten bezsensowny akapit (Przepraszam, ale aktualnie rozmyślam, jak się wywinąć od lepienia pierogów...), można dojść do wniosku, że Ekipa 13 nadal pogrążona jest w śnie. Ale chwilka...
Paniczu Kim! Oszukał nas panicz! Jednak panicz nie śpi!
Muahahahaha.
Przepraszam, już sobie idę :")

Podczas gdy Team Byun x Park znajduje się w krainie sennych marzeń, kupując nowy eyeliner oraz jedząc sernik... Musicie sami odgadnąć, co się komu śni. Nic nie przychodzi w życiu łatwo, dzieciaki... Nie no, bądźmy szczerzy, widzieliście kiedykolwiek prostszą zagadkę?
Ale wracając, podczas gdy oni śpią, JongRim & Sehun Entertainment postanowili zagrać w piłkę nożną na plaży, a że był niesprawiedliwy podział drużyn i Sylwia musiała jednocześnie stać na bramce wyznaczonej dwoma pospiesznie znalezionymi muszlami oraz próbować zdobywać punkty... Wiadomo kto wygrał, czyż nie?
Oczywiście, można byłoby też obudzić Ekipę 13, ale... NO JA PRZEPRASZAM BARDZO, ALE NIE BĘDĄ CHYBA TAKIMI WREDOTAMI.
HUEHUEHUEHUEHUEHUEHUEHUE.
(Ludzie, ja naprawdę przepraszam XD Ale mi coś odwala dzisiaj, a poza tym... HISZPAN/Tae)
Ponieważ Yehetete się obraziła na śmierć i zaprezentowała swojego focha, siadając na piasku w odległości kilku metrów od pary... W dodatku odwróciła się od nich ostentacyjnie plecami... Wiedzieć, że znajduje się za tobą Kim Sangrim i Kim Jongin, a mimo to spuścić ich z oka... Nie wiem czy pogratulować odwagi, czy głupoty.
Po chwili Sehun został obsypany... Nie, wcale nie piaskiem. Kamieniami. SARKAZM.
Ale zatrzymajmy się na chwilę, żeby wyobrazić sobie ten widok 'B) Należałoby go uwiecznić, nieprawdaż...?
Och, nie przejmujcie się, mamy od tego Aniołka, który natychmiast wysłał zdjęcie Potwora Z Piasku do Teamu Byun x Kim x Park. W ten sposób buduje się wspomnienia, moi drodzy.

Tymczasem V wpadł na pomysł. Wstał. Rozglądnął się. Lewo, prawo. Lewo, prawo. Lewo, prawo. Środek. Na palcach przekampił się do Taeyeon i tak jak kiedyś siedział koło jej łóżka, wpatrując się w nią. Strzeżcie się takich Kampiarzy.
Lampił się na twarz, zastanawiając się nad czymś. Dobra... Raz Fałowi śmierć. Nachylił się trochę, tak tylko leciuteńko i cmoknął ją w czoło najdelikatniej, jak tylko mógł. Nie obudziła się, z czego Taehyung bardzo się ucieszył.
Pokrzepiony, pewny siebie wstał, by zrobić coś jeszcze imponującego i dającego mu satysfakcję. Ledwie kryjąc duszony pisk fangirla podającego swojemu idolowi rękę, udał się do lodówki zrobić jakieś śniadanko. Dobrze, że po drodze nie puściła mu się jeszcze krew z nosa.
Lodówka miała tak samo bogate wnętrze jak w kwaterze Teamu nr 12. Tego było tak dużo, że V aż zaczął się zastanawiać, co może użyć do zrobienia śniadania. Zdecydował się na prostą jajecznicę. Gdy już ją skończył, wyjął trzy talerze - w tym jeden najładniejszy jaki znalazł. Co z tego, że wszystkie były takie same, białe. Ten jeden wydawał mu się bardziej biały. Nałożył każdemu mniej więcej równe porcje, ale nadal czegoś mu tu brakowało. Ach tak! Przydałby się jakiś akcent!
Cichuteńko otworzył drzwi i znowu zaczął się rozglądać. Wszędzie piasek! Patrzy na bok - pod dwunastką nic nie ma, patrzy w drugą mańkę - jest coś! Nie wiadomo kto, ale jednak ktoś, postawił sobie pod domkiem jakiegoś kolorowego kwiatka w doniczce. Wyskoczył jak z procy i przyczaił się przy nim tak, by nikt go nie zauważył. Ciup jeden kwiatuszek, ciup drugi kwiateczek - koniecznie dwa kolory - i może wracać.
Jest w domu, patrzy znowu na talerz. No nadal nie pasuje. Spojrzał znowu wgłąb lodówki i wyciągnął plasterek szynki. Wyciął z niego serducho i wraz z kwiatkami ułożył w iście dekoratywny sposób. Jeszcze tylko ośmiorniczka wycięta z parówki i et Volià! (Niech mi teraz nikt nie mówi, że Fałeł nie jest romanciapny.)
Dzieło gotowe. Współlokatorzy budzą się.
- Jedzenie? - zapytał głośno z automatu Baekhyun, gwałtownie przechodząc do siadu i niuchając.
- Nie, śmieci. - Bardzo zabawny Brateł powitał drugiego, kierującego się w jego stronę Brateła Trollfacem.
- To nie wstaję - stwierdził, wzruszając ramionami, a następnie rzucił się w kierunku powrotnym.
- No i nie musisz. - Dzisiejszy kucharz wzruszył ramionami, kładąc talerze z jedzeniem na pobliski stół.
- Co tak wcześnie dzisiaj..? - zdziwiła się Taeyeon, stając za Iwoną, która obróciła się jeszcze na chwilę, by powalić V swoim "smutnym wzrokiem".
- Aaaaa-aaaaa-aaaa, serniczki dwa..! - zaczął śpiewać zaraz po usłyszeniu dziewczyny Taehyung, nie ukrywając tej paniki w oczach. Skierował się w jej stronę z zamiarem odprowadzenia Jej Tae do łóżka.
- Daj spokój, już nie zasnę! - opieprzyła go.
- Nie jesteś zła-zła? - Zatrzymał się, otwierając szeroko oczy. Tego by się nie spodziewał.
- Nie, chyba, że bardzo chcesz bym była - odpowiedziała mu, idąc w kierunku tak jakby kuchni.
- Nie musisz się wysilać - uspokoił ją, z uśmiechem (i to bardzo szeeeeroooookim) odprowadził ją do stołu, by pomóc usiąść, co było w zwyczaju prawdziwego gentlemana - Baek, wstawaj, śniadanie zrobiłem. Zapraszam do stołu.
- O, tu jest stół. - Iwoncja wychyliła się, uprzednio niby zwalając się z łóżka. Wszyscy przecież wiemy, że tylko udawała, a wcześniej wyczajone jedzenie zamierzała porwać przy najbliższej okazji, wykorzystując element zaskoczenia.
- Cały czas tutaj stał. - Taeyeon obróciła się na swoim krześle, by mieć lepszy widok na BFF Rusałki V. - Nie zauważyłeś?
- Stół z powyłamanymi nogami - powiedział od niczego Baek, również siadając przy stole.
- Stół z powyłamanymi nogami - zawtórował mu Taehyung.
- Stół z powyłamanymi nogami.
- Stół z powyłamanymi nogami.
- Stół bez nóg.
- Nie ma stołu.
- Jak nie ma, jak jest.
- Ale teraz go nie ma.
- Czy to jest parówka? - przerwał im Demon, który od dłuższej chwili zastanawiał się nad tym ciekawym kawałkiem mięska z nóżkami i wesołą buźką.
- Czy to jest kwiatek? - zapytał też Baekhyun, teraz ogarniając, że jeden z trzech talerzy wygląda bardziej bogato niż reszta.
- Tak, nie zaprzeczam - odpowiedział dziewczynie dzisiejszy szef kuchni - Podoba ci się?
- Czego ja nie mam parówki!? - oburzyła się nagle Iwa, robiąc się naprawdę smutna.
Młodszy Brateł, nie mogąc na to patrzeć, wstał i poszedł w stronę deski do krojenia. Umył jeszcze ręce i chwycił w swoje łapki resztki parówki, które został na owej desce. Następnie położył ją w talerzu Baeka.
- Proszę - odezwał się, siadając na swoim miejscu - Masz teraz parówkę.
- To nie Kalmar. - Iwona zaciekawiła się, obserwując z niemałym zainteresowaniem niezidentyfikowany obiekt parówkowy w talerzu. - Co to?
- Kłoda - wytłumaczył mu, zaraz zwracając się do Jej Tae - Smakuje ci?
- Wiesz, spodziewałam się, że ją przesolisz, ale o dziwo tego nie zrobiłeś. - Po wzięciu kęsa Tae była w stanie ocenić smak i jakość śniadania. Wystawiłaby z pewnością mocne 7/10 z dwoma plusami w serduszku.
- Lol, dobre. - Bratełowi I aż oczy wyszły na wierzch po spróbowaniu [chyba] nowej specjalności Brateła II, której zjedzenia wcześniej się bał. - Co tam wsypałeś?
- Trochę miłoooooooooości! - wypalił z odpowiedzią, unosząc wysoko ręce w górę i darząc przyjaciół kolejnym szerokim uśmiechem.
- To też mam zjeść? - zapytał rozbawiony Demon, wskazując widelcem na tego nierozpoznanego dotąd kwiatka.
- Jak chcesz, nie zmuszam - odrzekł jej dumny ze swojej pracy Kosmita.
- Masz jeszcze trochę? - dopytywał Baekhyun, jednocześnie wciągając jedzenie tak szybko jak odkurzacz.
- Nie jedz tyle, bo z tym brzuchem utoniesz na płyciźnie - zaśmiał się V, brzmiąc nieco szyderczo mimo że zupełnie nie chciał tak zabrzmieć i nie miał właściwie nic złego na myśli.
- Nie mam brzucha. - Baek wziął to jednak na poważnie. Chcąc udowodnić swoją rację wstał i podwinął w górę swój podkoszulek, pytając o poparcie młodszej od siebie dziewczyny. - Co nie, Tae?
- Nie, nie masz. - Tae nie wytrzymała. Musiała się zaśmiać i odruchowo strzeliła facepalma, byle zająć się czymś innym niż podziwianie spoko rzeźby Iwony. W ogóle kiedy ją zrobiła..?
- No! - Triumfalnie chłopak wskazał na młodszego palcem. - Widzisz?!
- Idziemy potem wynająć leżaki? - Wtrąciła się w tą małą braterską kłótnię jedyna dziewczyna z grupy, opanowując się po chwili.
- Po co? - spytał Alien, zatrzymując swój widelec w buzi.
- A chcesz siedzieć na gorącym piasku? - zachichotała dziewczyna, patrząc w tą póki co nieogarniającą twarz Kosmity.
- Lol, nie. - Wyjął widelec z ust i nabrał kolejną porcję, śmiejąc się. - Możemy w takim razie iść. Wiesz gdzie?
- Pff, Kaia wyślemy. - Tae wygodniej oparła się o swoje krzesło, również biorąc kolejny kęs. - Co myślałeś?
- Nic, nic. Ło matko, już zjadłeś?
- No. Mówiłem, że dobre.
- Ooooooooo..! Dziękuję!
- Szybciej jeść, smarku.
- Sam jesteś smarkiem.
- Nie, ty jesteś smarkiem, smarku.
Pojedzona Iwoncja pozbywała po sobie (ach, ten czyścioszek) i poszła po słuchawki. Chciała sprawdzić jakieś wideo nadesłane potajemnie przez Chana, ale coś chyba poszło nie tak, bo wyjęła słuchawki z opakowania i zostawiła je na stole, biorąc sobie tylko opakowanie. Dobrze, że potem Baek to ogarnął, bo może wyszłoby coś ciekawego.
- Dobra, ja już skończyłam - oświadczyła po upływie kilku minut dziewczyna, wstając, by odnieść swój talerz do zlewu. Zmywarka musiała być albo bardzo dobrze ukryta, albo musiało jej nie być.
- Ja też! - wykrzyczał wesoły Jego Tae, tak samo jak Jej Tae pozbywając się naczyń. Wieczorem zadecyduje się, kto będzie to sprzątał.
- No to idziemy. - Baekhyun odłożył swoje słuchawki, po oglądnięciu filmu trwającego ledwo minutę i wyszedł pierwszy przez drzwi, zostawiając Taehyungowi obowiązek zamknięcia drzwi.
Jak Chata zabezpieczona, to można się oddalać. Ponieważ nikt nie zauważył, by na nich czekano, a w domku obok był widoczny przez szybę jakiś ruch, postanowiono odwiedzić drugą połowę Drużyny.
- Puk, puk! - Do drzwi domku zapukała przywódczyni przybyłej podgrupy, zaraz potem wchodząc przez nie powoli z uśmieszkiem. -  Jest tu kto?
- Nie ma! - odrzekł Sehun, zaraz stając przy wspomnianych wcześniej drzwiach i darząc dziewczynę lekkim, takim zawadiackim półuśmiechem.
- No to idziemy sobie sami na plażę. - Tae wzruszyła ramionami z niewinną minką i już się obróciła do rozmówcy plecami, ale ten ją powstrzymał, chwytając za ramię.
- No w porządku, możecie wejść. - Hun otworzył szerzej drzwi i gestem zachęcił ich do wejścia. - W środku ktoś jest, ale o tym nie wiecie.
- Ja wiem - rzucił ekspresowo Taehyung. - A tak właściwie to kto to zrobił? - zapytał z rozbawieniem w głosie, kiedy przypomniał sobie o wysłanym przez Rim zdjęciu i wyświetlił je na ekranie, prezentując reszcie.
- Zgaduj - odpowiedziała z tajemniczym uśmieszkiem Sangrim, na co Alien przybił jej piątkę, zdecydowanie ignorując pełne dezaprobaty spojrzenie Sehuna.
- Cześć. - Bracia SeKai, jak na osoby powiązane więzami krwi przystało, przywitali się z resztą w tym samym czasie. Co z tego, że Sylwia tak właściwie przywitała się wcześniej. Co z tego.
- Siema, Kaju! - Baek zaraz po przekroczeniu progu, podbiegł to zapatrzonego w ekran swojego telefonu "przewodnika wycieczki". - Co tak siedzisz na tym krześle?
- A bo mi się kolor spodobał. - Podniósł w końcu na niego wzrok.
- No i prawilnie.
- Słuchajcie, a w szczególności Tae, bo to od niej wszystko zależy... - Kai zwrócił uwagę wszystkich na siebie, zapowiadając to, że będzie zaraz przekazywał jakiś [pewnie] ważny komunikat.
- Ode mnie? - Demon zaprzestał chwilowo rozmów z Sehunem i V na przemian, wcześniej słysząc jakąś część zdania o nim samym. Dziewczyna obróciła się w jego kierunku.
- Słuchaj, potem pytania - mówił dalej - Wujek powiedział, że dzisiaj będzie jakiś festyn.
- To jest to "Święto Piratów", o którym mi mówiłeś? - wyrwał się z pytaniem Hun, chyba przerywając swojemu Best Friendowi.
- Dokładnie - potwierdził, kiwając głową, a następnie spoglądając na jakąś stronę internetową, którą wcześniej otworzył - Jakbyśmy dzisiaj poszli na cały dzień, to by się nie opłacało nawet leżaków wynajmować na plaży.
- A chcieliśmy cię już wkopać w wynajmowanie, kurczę... - zasmucił się naprawdę widocznie i naprawdę sztucznie Kosmita, przechylając swoją rudą głowę.
- Trudno. - Jongin wzruszył ramionami i pokazał wszystkim najbardziej derpińską minę, jaką był w stanie zaprezentować. - Festyn zacznie się dzisiaj około godziny wpół do jedenastej. I... dostaliśmy kupony rabatowe na jedzenie.
- Tae, proszę, pójdźmy tam! - poprosił momentalnie V, czepiając się ręki Tae.
- W sumie to bym poszła, co wy na to? - Pokiwała głową, a potem przeniosła wzrok na innych.
- Jestem za! - Iwcia energicznie uniosła rączkę w górę, by pomachać nią w powietrzu i sprawiać wrażenie, że się zgłasza do odpowiedzi.
- Reszta nie sprzeciwia się? - spytał dla pewności Kajsa-sa, opuszczając swoje wygodne miejsce na zajętym w nieokreślonym czasie krześle.
- A gdzie tam. - Machnęła rękami dla żartu Yehetete i obróciła się o 360 stopni. Bo może.
- No to możemy już wychodzić pomału - zadecydował Kai, dając wyraźnie do zrozumienia, że opuszczają teren - Przy okazji może coś porobimy w okolicy.
- Kupimy czapki pirackie! - podekscytował się Fałeł, który nie mógł się już powstrzymać od skakania w miejscu z radości.
- I rękę-haczyk, przepaskę na oko - wyliczał dalej Sehun, unosząc brwi wysoko (po co się ograniczać).
- Lol, a ja ci mogę nawet wybić jednego zęba - zaproponował Taehyung, obracając się i zbliżając niebezpiecznie do... Emmm... Oponenta i wroga swoich planów życiowych? xD
- Podziękuję. - Hun odsunął się od niego i tak właściwie to schował za Baekhyunem, który posłał Bratełowi niezadowolone spojrzenie karcącej matki.
- Co się tak odsuwasz? - zapytał, poprawiając się po otrzymaniu takiego mentalnego ochrzanu. - Miałem na myśli czarny mazak.
- Aaaaaah... - zająkał się jego rozmówca - Jak tak...
Wtem... Coś zaczęło drzeć się w łazience!
- Kai! Tae! Baek! - Rozpaczliwy głos rozbrzmiewał zza drewnianych drzwi (lub ewentualnie z dykty, kto co woli). - Ktokolwiek!
Spojrzeli po sobie. Każdy po każdym. Szybkim krokiem, wstali najpierw Taeyeon z Kajsą i pędem do drzwi przybieżeli.
- Rim, otwórz! - zażądała ta pierwsza osoba, pukając w drzwi.
- Nie mogę! - odpowiedziała, a w zasadzie to odpiszczała, istota za drzwiami.
- Czego nie możesz? - spytał Kai, szarpiąc za klamkę. Ale drzwi okazały się za solidne dla niego.
- Tutaj jest pająk! - zaskomlała, chwilę później wyrażając swoje ostatnie życzenie - Proszę, przyjdź i go zabij!
- FUJFUJFUJFUJFUJFUJ!!!!! - Na słowo "pająk" Baekhyuna aż dreszcze przeszły. Tak bardzo, że aż musiał uciec od reszty i w spokoju pootrzepywać się z niczego. - Yaaaaa-gha-gha-gha!
Nieuwięziona połowa JongRimu westchnęła, śmiejąc się pod nosem. Bo on tu klamki wyrywa, a jej chodzi tylko o głupie pełznące gunwo na włochatych nogach. Ale on chyba nie wie, że to małe pełznące gunwo to zuuoooooo wcielone...
- Ale ty masz zamknięte drzwi! - zauważył i pochwalił się tym odkryciem po czasie nasz Kajsa.
- Kszzz-ksszzz! - Do akcji wkroczył Taehyung. - Tu pająk. Kai nie żyje, ty jesteś następna.
*W tym miejscu proszę sobie wyobrazić pisk Rim i "Ała" Kosmity dostającego kosę w żebra.*
- Otwórz drzwi.
- Ale on jest nad drzwiami!
- No to wyjście się trochę opóźni... - Yehetete wywróciła oczami.

Droga. Czy droga dokądś może być interesująca? No idzie się po prostu pieszo. Każdy chodzi pieszo. Nie ważne, czy do szkoły, pracy, łazienki, kuchni, szafy, piwnicy czy lasu. Po prostu każdy! Więc to nie jest interesujące. Czyli mogę pominąć! xD
Udało się im dotrzeć będąc na tyle nie spóźnieni, że załapali się na początek jakiejś mowy o ogólnym sensie eventu! Zgadnijcie jaki to sens?
Lol, ja nie powiem, też nie słuchałam xD
Na ulicę wyszli kolorowo (No jak na piratów to za bardzo kolorowo) ubrani piraci, rozpoczynając swój przemarsz przez miasto, by skończyć pochód na plaży. Niestety w szeregach tych zapewne doświadczonych wilków morskich brakło Edwarda Kenwaya, No ale może następnym razem.
[Pozdrawiam innych Asasynów, ostatnio wciągnęłam się w Black Flag xD /Rim]
Po Paradzie Piratów, w której mogły uczestniczyć też Szczury Lądowe (ciekawe kto skorzystał z tej opcji), zaproszono wszystkich na przepłynięcie statkiem. Piękny liniowiec czekał już na wszystkich w porcie, a towarzyszyły mu dwie też niczego sobie fregaty. Pamiętajmy - cały czas obracamy się w dawnych czasach piratów, więc i statki powinny być dawne. Wyruszono w morze. (Nie wiem, czy wiecie, ale śmiałam się z 10 minut bez przerwy, bo Rim napisała "Wyruszono w może" :"") )
Spokój i zachwyt nad tym w sumie ciekawym zdarzeniem przerwał huk armat. Niespodziewanie między liniowcami i fregatami (tak, kilka takich zestawów pływało, chyba nie dodałam tego xD) zaczęły pływać także i niezwykle zwinne brygi. Brygi przystąpiły do ataku.
Oczywiście nie mogły otworzyć prawdziwego ognia. Po prostu używano dużej ilości efektów specjalnych. W końcu na każdy ze statków przewożących turystów wkroczyli inni piraci, krzycząc "Do abordażu!".
Finalnie jednak nie było żadnych strat w ludziach, a wszyscy uczestnicy pokazu wrócili bezpiecznie na brzeg.
Zdawałoby się, że wszyscy, bo zginął nam kwatermistrz Jongin. A przysiąc by można, że jeszcze przed paroma sekundami tu był...
- Czy my przypadkiem kogoś nie zgubiliśmy? - zapytała po chwili Iwcia, kiedy pod przewodnictwem Sangrim grupa zmierzała w stronę stoiska z lodami.
- Nie wydaje mi się - odpowiedziała mu Taeyeon, niezbyt zainteresowana tematem, ponieważ... Hej, lody!
- Rim, Kaju ci mówił, że gdzieś idzie? - dopytywał zaniepokojony blondyn, stając na palcach, żeby wypatrzeć czuprynę Jongina w tłumie turystów.
Nope. Niczego nie dostrzegł, a tylko bardziej się zdenerwował, bo ktoś go ochrzanił za blokowanie przejścia. Nie to, żeby w przejściu stał. Ehhh... Te ludzie w dzisiejszych czasach takie wredne...
- Rim! - krzyknął, kiedy nie doczekał się odpowiedzi i dobrą chwilę zajęło mu ogarnięcie, że się zgubił.
Ale doskonale pamiętał, co powiedziała mu rodzicielka Taehyunga, kiedy wybierali się wspólnie na festyny lub imprezy tego rodzaju - "Kiedy się zgubisz, szukaj mojego syna, bo prawdopodobnie to on się zgubił." Zazwyczaj właśnie tak było, ale hmm... teraz to V był z większością grupy, więc chyba to jednak Baek się zapodział w tłumie.
WTEM!
- Będziesz tak stał czy się ruszysz, żebyśmy nie musieli stać godzinami w kolejce? - Czyżby ten głos należał do...
- Rim? Gdzie jesteś? - zdziwiła się Iwona, rozglądając na wszystkie strony, ale szatynki nie zlokalizował.
- Przed tobą? - odpowiedziała, nie rozumiejąc, o co chłopakowi chodziło, a Baekhyun w końcu ją namierzył i zrozumiał, że rzeczywiście przed nim stała. - Czemu nie idziesz?
- Emmm... Szukam Kajtka. - Baek ucieszył się ze zmiany tematu i wraz z Aniołkiem podszedł do stojącej w kolejce po lody reszty przyjaciół.
- Może poszedł przed nami, żeby zająć miejsca na trybunach i teraz się wkurza, że nas nigdzie nie ma? - podrzucił Sehun swoją ideę. Ideę odpowiedzialności zbiorowej za losy państwa i narodu, która przetrwała w umysłach rodaków. Idea, która zaowocowała myślą polityczną i... Zaraz, o co mi chodziło?
- Raczej wątpię, zadzwoniłby - stwierdziła Sangrim, bardziej skupiając się na szyldzie z wypisanymi smakami lodów niż na zagubionym Kajsie. Czyżby przykład wzorowej dziewczyny?
- Zadzwońmy do niego - zaproponowała Taeyeon, wystukując na klawiaturze numer telefonu do Jongina.
- Znasz jego numer na pamięć? - zapytała Sylwia, wpatrując się w dzwoniącego Demona z nieodgadnionym wyrazem twarzy.
- Yhym - przytaknęła brunetka, odchodząc trochę w bok, gdzie było mniej ludzi, co równało się z tym, że panował tam mniejszy zgiełk.
- Mój też zna na pamięć - pochwalił się V, pokazując Sehunowi język.
- Pewnie twój też zna - pocieszyła go Iwona, co spowodowało, że musiała się zmierzyć z chłodnym spojrzeniem do brateła. Międzyczasie rozdzwonił się telefon V, ale kto by na to teraz zwracał uwagę.
- Jaki chcecie smak lodów? - przerwała tę jakże fascynującą rozmowę Sangrim, która jako jedyna pilnowała kolejki do stoiska.
- Cytrynowe - odpowiedział Tae, pamiętając, że ostatnio takie chciała druga połówka, z którą jeszcze nie przedyskutował tego, że nią jest. Nadrobi się w swoim czasie.
- Dla mnie też - uznał Sehun, któremu nawet przez myśl nie przeszło, żeby dowiedzieć się jakie jeszcze smaki lodów oferuje stoisko.
- A dla mnie truskawkowe. - Baek taki rebeliant. I like it.
Sangrim poczekała, aż mężczyzna przed nią zapłaci za swoje zamówienie, a później sama przekazała sprzedawczyni, jakie smaki ją interesują.
- Nie odbiera - powiadomiła resztę Yeon, wracając po kilku minutach do przyjaciół.
- Kto? Kai? Przecież ja mam jego telefon - zdziwił się V, wyciągając z kieszeni telefon Jongina, żeby wszyscy mogli go zobaczyć.
- Ty... - zaczął Demon, mrużąc oczy, ale po chwili brunetka machnęła jedynie ręką, żeby dać do zrozumienia, że nawet nie będzie sobie strzępić języka, aby jakoś skomentować tę sytuację.
- Ale czekaj, napiszę do niego SMSa, skoro nie odbiera - stwierdził rudzielec i szybko wyciągnąwszy również swój telefon, wystukał coś na jego klawiaturze.
Team Oh x Park x Byun patrzył na niego jak na debila dobrą chwilę, aż w końcu ten otrzymał wiadomość na telefon Kajsy i strzelił facepalma, ogarniając, jakim jest idiotą.
- Ale ze mnie debil lol - zaśmiał się sam z siebie, na co reszta nie mogła pozostać obojętna i również dołączyła do śmiechu.
- Pomoże mi ktoś z tymi lodami? - Sangrim, po kilku nieudanych próbach zabrania się z pięcioma rożkami lodów w końcu się zbulwersowała.
Chłopcy przejęli od niej swoje zamówienia i szatynka została z dwoma, z których jeden przekazała Demonowi.
- Śmietankowe? - zdziwiła się, patrząc na białą barwę loda z niesmakiem. - Nie lubię śmietankowych.
- Nie są śmietankowe - stwierdziła z trollfacem Rim, konsumując swoją jakże wykwintną przekąskę z dość dużym zaangażowaniem. - To smak sernikowy.
(Możecie wierzyć lub nie, ale naprawdę są takie lody i owszem, jadłam je. To najpyszniejszy smak, polecam :") /Tae)
Taeyeon spodziewając się, że to kolejny trolling w wykonaniu 1/2 JongRima, z wahaniem zabrała się do jedzenia loda, ale później uznała, że faktycznie to taki smak i w dodatku jest wręcz genialny.
- Też taki chcę! - V zaprotestował przeciw temu, że nie dostał mini deseru przed obiadem takiego samego, jaki miały obie dziewczyny.
- Chciałeś cytrynowy! - wypomniał mu Aniołek, z szatańskim uśmieszkiem pałaszując swojego loda, podczas przepychania się przez tłum ku trybunom.
- Nie uprzedziłaś, że są sernikowe! - Do protestu dołączyła Iwonka, w której odezwały się zranione uczucia, ponieważ i Sangrim, i Yeon zazwyczaj z nim trzymały. A tu taka niemiła niespodzianka... Wstydź się, Rim.
- Nie pytaliście! - odkrzyknęła do bratełów szatynka, wspinając się po schodkach do najwyższego rzędu trybunów.
- Ale skoro chciałaś zamówić, to mogłaś i nam powiedzieć, że takie są! - wkurzał się dalej rudowłosy, który teraz, dowiedziawszy się, że są lody o smaku sernika, a on nie będzie miał okazji ich spróbować, był naprawdę przygnębiony.
- Może nie znaleźliśmy wspólnej płaszczyzny - uznał Mały Troll (bo Wielkiego Trolla gdzieś zgubiliśmy... W sumie szkoda, fajny chłopak był.), siadając jak najdalej od swoich wkurzonych ofiar.
- Tae, podzieliłabyś się posiłkiem - poprosił Taehyung, robiąc smutną minkę. Biednemu desperatowi naprawdę zależało na tych lodach.
- Co dostanę w zamian? - zapytała brunetka, obracając się w stronę Aliena z miną myśliciela.
- Przedyskutujemy to później - wytłumaczył V ze swoim słynnym, pedofilskim wyrazem twarzy.
- Myjesz dzisiaj naczynia? - zaproponował Demon.
- Miałem na myśli coś innego, ale..
- Ale jeżeli nie chcesz oberwać, to nie powiesz nic więcej - dokończyła za niego dziewczyna, na co jedynie się roześmiał i co najważniejsze, mógł spróbować lodów sernikowych!
- Co to? - zapytał Sehun, kiedy zobaczył, że Jego Tae miał zamiar kontynuować tę zbyt miłą, jego zdaniem, rozmowę.
- Hmm? - mruknęła brunetka, odwracając się w jego stronę.
- O Boże, co to. - Nie ma pytajnika, bo wypowiedź Sangrim nie była pytaniem. To było pełne przerażenia spostrzeżenie.
Ale dla tych, którzy nie są wtajemniczeni, możemy wyjaśnić zaistniałą sytuację. Otóż układ placu przeznaczonego na "Święto Piratów" wyglądał w ten sposób, że wydzielono na niego sporo miejsca, więc pomiędzy wybudowaną specjalnie z powodu festynu sceną, a trybunami była masa wolnej przestrzeni. I najwidoczniej organizatorzy wiedzieli, że będzie tam pusto, więc postanowili jakoś to urozmaicić. Dlatego nagle jakiś mężczyzna wyszedł na sam środek i ustawił tam sporej wielkości pojemnik z jakimś płynem, do którego natychmiast zbiegły się dzieciaki, ciekawe, co to takiego. Po chwili wszystkie odbiegły z tamtego miejsca z krzykiem, ponieważ przed nimi pojawił się mężczyzna wysoki na co najmniej dwa i pół metra w przebraniu klauna. Nie to, że był tak wysoki - po prostu miał szczudła. Ale zakrywały je długie spodnie, więc dla dzieci był aż tak wysoki. W ogóle to... 1) Skąd on, kurczę, takie spodnie wziął? 2) Dlaczego ktoś myślał, że taki olbrzym spodoba się dzieciom? i po 3) Czemu on wyglądał jak pedofil? Ale nad tymi pytaniami zastanowimy się później, kontynuujmy. No więc, koleś zabrał ze sobą na środek sznurki i zamaczał je w tym płynie, a później formował z nich bańki mydlane ogromnych rozmiarów. I dzieci miały teraz dylemat: podejść do strasznego pana i pobawić się fajnymi bańkami czy uciec od strasznego pana i w rezultacie móc tylko oglądać fajne bańki z daleka? Większość wybrała pierwszą opcję. Ja osobiście bym nie ryzykowała. Koleś serio był straszny.
- Gdzie jest Kai? - zainteresowała się nagle Rim, ponieważ... Heloł, K.L.A.U.N.*SPACJA*P.E.D.O.F.I.L. pojawił się przed trybunami.
- Nie mam pojęcia - odpowiedział Baekhyun, mimo że siedział od szatynki najdalej i musiał wręcz krzyczeć, ale trójka pośrodku obserwowała podejrzliwie wyglądającego mężczyznę, który nagle zaczął zagadywać dzieci.
- Zadzwoniłbym na policję... - powiedział przyciszonym głosem Sehun, kiedy klaun uśmiechnął się do jakiegoś dziecka. Ono odbiegło, ale wtedy okazało się, że ten koleś naprawdę szybko chodzi na szczudłach.
Większość rodziców podbiegła do swoich dzieci, żeby je w razie czego zgarnąć, nim zrobi to Klaun-Pedofil, ale została garstka maluchów, które pozostały z niewiadomych przyczyn bez opieki.
- Zastanawiam się czy się nie poświęcić i nie podejść tam, żeby nic tym dzieciom nie zrobił - stwierdził również przyciszonym głosem Taehyung.
- Ty możesz iść, ja nie idę, boję się - przyznał od razu Demon, ale kiedy V, Baekhyun i Sehun zaczęli wstawać, stwierdziła, że jednak nie może ich posłać na pewną śmierć. - To jak już wstaliście, to chodźmy na ten rabatowy obiad...
- A ten koleś...?
- O, popatrz, ktoś do niego podszedł! - krzyknęła niezbyt cicho Rim zdziwionym głosem, pokazując wszystkim na jakiegoś wysokiego chłopaka, który albo 1) stwierdził, że chce pobawić się bańkami, albo 2) uratować dzieciaki, albo 3) jedno i drugie jednocześnie.
- No to wiejemy! - uznała Taeyeon, ciągnąc przyjaciółkę za rękaw, po czym obie rzuciły się do biegu przez plac, żeby nie zostać zaczepionym przez Klauna-Pedofila.
- A Tae mówi, że to ja się zachowuję jak dziecko - westchnął rudzielec, z szerokim uśmiechem przyglądając się biegnącym po życie dziewczynom.
- O, spoko. To zachowaj się jak mężczyzna i idź od strony tego klauna, bo ja też się go boję - wykorzystała sytuację Iwonka, przesuwając się względem Taehyunga w ten sposób, żeby być zasłoniętą przed przerażającym kolesiem.
Tymczasem Sehun rzucił się do biegu za przyjaciółkami nie dlatego, że się bał tego Klauna-Pedofila, chociaż trzeba przyznać, że czuł z jego powodu lekki niepokój, tylko po to, aby nie zgubić ich w tłumie.
Kiedy wszyscy bezpiecznie dotarli do restauracji w pobliżu domków letniskowych, która z powodu "Święta Piratów" oferowała rabat, Sehun który wcześniej prowadził grupę, nagle odwrócił się do reszty z poważną miną.
- Ale Kai dał wam te kupony rabatowe, prawda? - zapytał, powodując śmiertelną ciszę, podczas której każdy rozglądał się po przyjaciołach z nadzieją, że może oni je mają.
- No nie - odpowiedziała w końcu Tae, na co V zaprezentował wszystkim swój teatralny płacz, a później nagle spoważniał.
- Ale ktoś z was ma przy sobie pieniądze, prawda? - dopytał, co zostało przyjęte z kolejnym rozglądaniem się po reszcie.
- Ja coś tam przy sobie mam, ale na obiad dla naszej piątki na pewno nie wystarczy - stwierdziła Taeyeon, przenosząc spojrzenie na Sangrim. - Chyba że ktoś pobiegnie do domku i przyniesie pieniądze - dokończyła, uśmiechając się znacząco w kierunku przyjaciółki.
- Ja nie biegnę - wycofała się od razu z propozycji.
Kim Sangrim. Lat 19 rocznikowo. Lat 20 w Korei. Zawiodła przyjaciół. *profil w "Trudne sprawy"*
- Po kupieniu tych lodów stać nas tylko na bubble tea. Jak się nam znajdzie Kaju, to możemy tu wrócić. Chcecie w ogóle bubble tea? - dopytała Iwonka po przeliczeniu finansów Taeyeon z dołożonymi pieniądzmi znalezionymi w kieszeni spodni.
- Chcemy! - powiedział szybko Sehun, na co Taeyeon się roześmiała i wysłała chłopaków do kawiarni, gdzie również je sprzedawano.
Wrócili zaskakująco szybko i podali dziewczynom ich napoje. Postali chwilę przed budynkiem, ale w sumie nie mieli za bardzo co robić, a wszystkie stoliki przed kawiarnią były zajęte, więc musieli stać. Z tego powodu stwierdzili, że lepiej będzie wrócić na trybuny i mieć nadzieję, że wróci do nich Kajtek z kuponami rabatowymi na jedzenie. Bo jeśli nie to będzie spał na zewnątrz. Nie będzie sobie Jongin z żołądkami przyjaciół pogrywał, cham jeden. Mógłby chociaż poinformować kogoś, że sobie idzie ;-; Irytujący człowiek.
- MINIONEK! - krzyknęła Sangrim, kiedy już zajęli swoje miejsca na trybunach. Też byli zdziwieni, że nikt tam nie usiadł.
- O lol, faktycznie - zaśmiała się Taeyeon, odnajdując wzrokiem kogoś przebranego w strój Minionka. Należy dodać, że ten kostium mógłby pasować na kogoś w wieku 10-12 lat, a ten ktoś był zdecydowanie starszy lub po prostu bardzo wyrośnięty, więc niebieskie spodnie sięgały mu do mniej więcej do połowy łydek, prezentując reszcie świata jeansy, ale nie zwracajmy na to uwagi. MINIONEK!
- Wyglądałby bardziej realistycznie, gdyby miał dłuższe te spodnie - przyczepił się od razu Taehyung.
- Albo krótsze nogi - zauważył Sehun, przyglądając się z uwagą Minionkowi, który w przeciwieństwie do Klauna-Pedofila był otoczony przez dzieci.
Ale to prawdopodobnie dlatego, że rozdawał balony. Dzieci kochają balony, a później płaczą, kiedy im odleci. Życie dzieciaków trudne jest.
- W sumie racja, ale ten Minionek jest w ogóle nierealistyczny. Widzieliście kiedyś tak wysokiego Minionka? - zapytał blondyn, wywijając swoją bubble tea podczas zamaszystego gestykulowania.
- Widziałeś kiedyś niskiego Minionka? - odpowiedziała mu pytaniem Sangrim.
- No w filmie były niskie. - V stanął po stronie brateła. Co się stanęło się, ludzie.
- Weźcie. Ode. Mnie. To. Coś - wysyczał Demon, który został pozbawiony możliwości wzięcia udziału w fascynującej konwersacji na temat rzetelności stroju Minionka z powodu wściekłej osy, która pojawiła się znikąd, a odpędzana naprzykrzała się jeszcze bardziej.
- Jak cię użądli raz, to umrze - pocieszyła brunetkę Rim, nie spuszczając wzrok z interesującego Minionka. Gdzieś już widziała podobne jeansy...
- To osa, a nie pszczoła, Wiosko Debilna - odburknęła Taeyeon, wstając z siedzenia, ale osa przemieściła się wraz z nią.
- Wioska Debilna? - powtórzył zdziwiony Sehun, podczas gdy jego antagonista wpadł na pomysł, żeby obronić Demona przed upierdliwym stworzeniem. I... udało się! Brawa dla Fałeła Romanciapnego! Aplauz, kochani, aplauz!
- No bo jak masz na przykład "wodę brzoskwiniową", to zmieniasz to na Brzoskwinię Wodną i brzmi lepiej. Więc Rim jest debilem wioskowym, ale po zamienieniu jest Wioską Debilną, rozumiesz? - Iwonka stwierdziła, że skoro Yehetete odpowiedzi nie otrzymała, to on wyjaśni mu kolejną myśl przewodnią paczki.
- Rozumiem - przytaknął Sehun.
Uwaga wszystkich nagle została zwrócona na Klauna-Pedofila i zamieszanie spowodowane wokół niego. Jakieś dziecko podeszło do zbiornika, w którym trzymał płyn do robienia baniek mydlanych i rozlał go na plac, za co został opieprzony przez podejrzanego kolesia i skończyło się na tym, że chłopiec uciekło z płaczem, a organizator i rodzice małego kryminalisty ochrzaniali mężczyznę za wrzeszczenie po dziecku.
WTEM!
Minionek stwierdził, że skoro trwa zamieszanie, to trzeba je zatuszować i wybiegł na środek placu z workiem pełnym zabawek oraz drugim wypełnionym słodyczami. Organizatorka wyjaśniła, że teraz odbędą się zabawy dla dzieci, gdzie każdy będzie mógł wygrać nagrodę. Klaun-Pedofil poszedł za scenę i znikł maluchom z pola widzenia, więc stwierdziły, że mogą się pobawić. Zostały ustawione elementy niezbędne do rozegrania pierwszej konkurencji.
- Idziemy? - zaproponował spontanicznie Taehyung, mając na celu przede wszystkim wygranie jakichś słodyczy, a że Rim również była do tego chętna, reszta stwierdziła, że czemu nie.
Pierwsza zabawa polegała na kopnięciu piłki do dość dużej bramki, którą ustawiono jakieś półtora metra przed dzieciakami i ekhem Najlepszymi z najlepszych. Udało ci się trafić gola - dostawałeś nagrodę, nie udało się - otrzymywałeś słodycze. Paczka jednogłośnie stwierdziła, że nie chce zabawek, tylko jedzenie, więc wszyscy nieszczęśliwie spudłowali. Przynajmniej rozbawili tym ludzi na trybunach, a że dostali za to słodycze - było jeszcze lepiej!
Pod koniec pierwszej gry dołączył do zabawy koleś w przebraniu pirata i zaproponował kolejną konkurencję, a mianowicie rzucanie do celu. Oczywiście, kolejny raz nikomu z najstarszych uczestników  nie udało się trafić do wiaderka piłeczką, co sprawiło, że Minionek nie spuszczał z nich oka. Oka, łapiecie? Bo Minionek miał jedno oko XD Przepraszam, już sobie idę :")
Po jakichś piętnastu minutach i wygraniu kolejnych słodyczy na pocieszenie, przyjaciele dowiedzieli się, że gdzieś jest stoisko, gdzie starsza pani maluje dzieciom twarze zmywalnymi farbkami... Skorzystać czy nie skorzystać? Oto jes... Nie, tak szczerze, to nie było żadnego zastanawiania się. Jest, to trzeba korzystać.
Jako pierwszej do początku kolejki udało się dopchać Rim, ale że nie spodobały się jej żadne z dostępnych wzorów, poprosiła panią o same kocie wąsy i uszy. Kobieta trochę pomarudziła, ale w końcu uznała, że YOLO i wykonała zamówienie. Później bratełowie zostali pomalowani na tygrysy... Wyglądało to co najmniej ciekawie.
A Taeyeon i Sehun stwierdzili, że nie chcą mieć pomalowanych twarzy, więc zgarnęli ze stoiska darmowe kapelusze piratów. Były trochę tandetne i w ogóle wyglądały co najmniej dziwnie ze względu, iż zostały zrobione dla dzieci, ale nie można było spodziewać się czegokolwiek lepszego po przeczytaniu słowa "darmowe". Bo hej, kto się będzie starał, żeby coś wyglądało super, a później nic za to nie dostanie?
- Minionek się nam przygląda, odkąd tylko tu weszliśmy - powiedział reszcie V, zdradzając im sekret, o którym wiedzieli już od dawna, ale ciiii... Taehyung nie musi o tym wiedzieć.
- Zrobiłabym sobie z nim selfie... - westchnęła Sangrim, przyglądając się Minionkowi, który nagle zauważył, że jest obiektem zainteresowania i zaczął mówić coś do dzieci, byleby tylko paczka przestała się na niego patrzeć.
- Też chcę! - stwierdziła Taeyeon, wyciągając z kieszeni swój telefon.
- Pfff, żenada - rzucił z pogardą Klaun-Pedofil, który nagle pojawił się znikąd obok rozmawiających przyjaciół i zauważył ich pomalowane twarze.
- Ja przynajmniej się nie wydzieram po dzieciach - odpyskował rudzielec, co spowodowało, że koleś zmrużył oczy i czym prędzej od nich odszedł, a Demon z uznaniem poklepał Fałeła po ramieniu.
- Moja szkoła - powiedziała z nutką dumy w głosie, a później razem z Rim podbiegła do Minionka, prosząc go o zdjęcie. Chłopcy zostali przy stoisku, bo stwierdzili, że nie potrzebują zdjęcia z jakimś przebranym ktosiem.
Po chwili dziewczyny wróciły do nich, prezentując z szerokimi uśmiechami selfie z Minionkiem. Jak się nie ma czym w życiu chwalić, to się chwali takim czymś, zapamiętajcie.
- Minionek sobie idzie? - zapytał Baekhyun chwilę później, kiedy V próbował namówić Taeyeon, żeby namalowali sobie na nadgarstkach serduszka. Heh, nie udało się.
- Jak to sobie idzie? - ożywiła się nagle Sangrim, odszukując wzrokiem Minionka, który faktycznie sprawiał wrażenie, jakby chciał tak po prostu opuścić "Święto Piratów" i pozostawić bezbronne dzieci z Klaunem-Pedofilem, który niestety, wrócił już do robienia wielkich baniek mydlanych.
- Śledźmy go - zaproponował Taehyung z trollfacem, na co Rim natychmiast się zgodziła, a że reszta i tak nie miała nic innego do roboty, to wszyscy udali się za scenę, gdzie chwilę wcześniej znikł Minionek.
I wtedy prawda wyszła na jaw. 
Przed nimi stał Jongin ubrany w połowę kostiumu, trzymając głowę Minionka w jednej ręce. Wszyscy zamilkli, wpatrując się w siebie ze zdziwieniem, aż w końcu Sehun nie wytrzymał napięcia i wybuchnął tak zaraźliwym śmiechem, że natychmiast dołączyli do niego wszyscy oprócz Kaia. No bo nie czarujmy się czy ktoś z Was chciałby zostać przyłapanym w zdecydowanie nieatrakcyjnym kostiumie przez swoją drugą połówkę? Wydaje mi się, że nie.
- Powiedz przynajmniej, że dobrze płacą - wykrztusił z siebie Hun pomiędzy salwami śmiechu. 
- No właśnie nic - zaśmiał się Jongin, a żeby wytłumaczyć sytuację dodał: - Koleś, który miał być Minionkiem, nagle zrezygnował i wujek nie mógł nikogo znaleźć na zastępstwo, więc pomyślał sobie: "Hmmm... Ale przecież mam tu siostrzeńca, wykorzystam go."
- Urzekła mnie twoja historia - stwierdziła sarkastycznie Taeyeon i przejęła od Kajsy głowę Minionka, żeby ubrać ją Taehyungowi. - V wygląda w tym dużo lepiej.
- Z której niby strony? - zapytał Sehun, będąc święcie przekonanym, że sam wyglądałby w tym dużo atrakcyjniej niż jego oponent. W sumie mógł się nie mylić, ale nie było okazji, aby to sprawdzić, bo Kajtek z ciężkim westchnieniem stwierdził, że skończyła się jego przerwa i musi wracać do pracy.
- Ej, czekaj, daj nam... - zaczęła Sangrim, ale Jongin już zniknął w tłumie ludzi.
- No i klapa, nie mamy tych kuponów - powiedział ze smutną minką Baekhyun, a musicie wiedzieć, że przygnębiona minka Iwonki sprawiała, że wszystkim też było przykro.
- To... co wy na to, żeby pójść za nim i trochę go podręczyć? - zaproponował Demon z iście diabelskim uśmieszkiem na twarzy.
- Patrzcie tam!!! - krzyknął rudzielec, pokazując reszcie wóz strażacki, który przyjechał na coś w rodzaju boiska i uruchomił węża strażackiego w ten sposób, że można było pod nim przebiec, aby się schłodzić.
- Biegiem! - zarządził Aniołek, przebiegając na skróty w kierunku boiska. Co z tego, że prawie staranowała z tego powodu dzieci bawiące się z Minionkiem. 
Kto zwracałby na to uwagę, kiedy strażacy zrobili sztuczny deszcz!?
- Też chcę - stwierdził ku zdumieniu wszystkich Demon, po czym również pobiegł w stronę węża strażackiego.
- Yeon jeszcze rozumiem, bo ona kocha deszcz, ale Rim? - Baekhyun zadał zdecydowanie zbyt trudne pytanie, żeby rozkminiać je, podczas gdy dziewczyny biegały w sztucznym deszczu.
- Kobiety nie zrozumiesz! - odkrzyknął mu V, a następnie zaczął ścigać się z Sehunem, żeby jak najszybciej dołączyć do najlepszych przyjaciółek.
- Dobra, to ja też idę - zawyrokował blondyn, nie kierując słów do nikogo konkretnie, bo też nikt nie zwracał na niego uwagi. 
Baekhyun stwierdził, że nie będzie się wysilił i biegał, ale z gracją przejdzie po trawie niczym Tap Madl, bo czemu nie. Kilka minut po tym, jak dotarł na miejsce, zabawa została zakończona z powodu tego, że dwóch mężczyzn przyjechało na kosiarkach-traktorkach, aby skosić trawę na boisku. Jakby nie mogli tego zrobić wcześniej ;-;
- Twoja grzywka lol. - Demon musiał sobie trochę pośmieszkować z Sehuna, ale akurat dzisiaj był uczesany w tak niefortunny sposób, że włosy zasłaniały mu oczy.
Taehyung już miał dołączyć do brunetki, aby wkurzyć Yehetete, jednak wtedy stało się coś, co zdecydowanie zepsuło mu humor. Mianowicie Tae stanęła na palcach i poprawiła Hunowi grzywkę. Ekhem komu jak komu, ale Fałełowi Romanciapnemu się to nie spodobało.
- Tae, patrz jaka fajna kosiarka! - powiedział rudzielec, łapiąc dziewczynę za nadgarstek i odciągnął jej kilka metrów od Sehuna, żeby pokazać jej pojazd, który równie dobrze widziała stamtąd. Rozumiecie wszyscy motywy chłopaka, więc przejdźmy do...
- HJDHJSJHFDSBNCCDFJNMFDJHVKCFDMNXVCJKS JAKA FAJNA KOSIARKA!!! 
... do Sangrim, która była prawdziwym fangirlem w stosunku do zajebistych kosiarek. Szczególnie podobały się jej te 4x4 'B) If u know what I mean.
- A teraz zapraszamy wszystkich obecnych na naszym "Święcie Piratów", aby podeszli bliżej do sceny obejrzeli przedstawienie naszych najmłodszych uczestników festynu, którzy już od lipca przygotowywali dla państwa pokaz. - Jeden z organizatorów najwidoczniej użył mikrofonu, ponieważ komunikat był bardzo dobrze słyszalny nawet w połowie boiska, które znowu tak małe nie było.
Przyjaciele popatrzyli po sobie, ale żadne nie wyraziło większej chęci obejrzenia występu dzieciaków, lajf yz brutal, a większe zafascynowanie okazywali dwóm kosiarkom, które zbliżały się do nich coraz bardziej. 
- Zapomniałem dodać, że rodzice występujących dzieci przygotowali słodkości, które będą rozdawane za darmo w...
To był ułamek sekundy. Cała piątka jednocześnie rzuciła się do biegu, aby jak najszybciej dotrzeć pod scenę. W końcu przedstawienie dzieciaków na pewno będzie warte tego, aby obejrzeć je podczas jedzenia pysznych ciast.
- Jeżeli nie będzie sernika, to idę płakać - stwierdziła Taeyeon, ledwie łapiąc oddech, po czym ustawiła się w niemałej kolejce, która zebrała się przed stoiskiem z darmowymi słodkościami.
- To ja pójdę z tobą, żeby cię pocieszyć - uznał z zawadiackim uśmiechem Sehun, przepuszczając w kolejce Rim, ponieważ jeżeli byłoby mało tego sernika, to oczywiste, kto bardziej rozpaczałby podczas jego braku.
Sernik był! A w dodatku wystarczył dla wszystkich!
- Nie spodziewałabym się, że ten sernik będzie tak dobry - powiedział mile zaskoczony Demon, stając przed sceną, żeby zorientować się, o co chodziło w przedstawieniu, które trwało już ponad dziesięć minut.
- Ja też! Bo jak się robi mnóstwo ciast, to zazwyczaj cierpi na tym jakość, a tu taka niespodzianka - przyznała z uznaniem Sangrim, również zwracając uwagę na dzieciaki odgrywające swoje role z ogromnym zaangażowaniem.
- To dziecko gra wilka i dlatego ma spodnie oraz podkoszulek z nadrukiem wilka? - zapytała domyślnie Iwonka, która ciągle poprawiała włosy, przeglądając się w ekranie telefonu, ale akurat ten chłopiec naprawdę rzucił się jej w oczy.
- Powiem wam, że nie grają najgorzej. Jakbyście widzieli Kaia i jego pierwszy występ w przedszkolu - chichotał Sehun w najlepsze, po czym strzelił facepalma, gdyż to wspomnienie zbyt wyraźnie zarysowało się w jego wyobraźni.
- Kogo grał? - zapytał z zainteresowaniem Aniołek, delektując się swoim kawałkiem sernika.
- Trawę - śmiał się dalej najnowszy nabytek Najlepszych z najlepszych, co zakończyło się tym, że wszyscy wybuchnęli śmiechem, a Minionek, który przystanął wcześniej w ich pobliżu, natychmiast odszedł na drugi koniec placu.
- Pewnie ty byłeś krzakiem - złośliwie zauważył V, przenosząc spojrzenie ze sceny na Yehetete.
- Byłem wtedy w szpitalu - odpowiedziała nad wyraz poważnie Sylwia, co poskutkowało urwaniem się tematu. 
- Chcę balona - uznała Rim po długich przemyśleniach na temat, czego jej w życiu brakuje.
- Kaju rozdaje, to od niego weź. - Baekhyun podsunął jej pomysł na rozwiązanie tego problemu, a w sumie stwierdziła, że to nie taka zła idea. Idea odpowiedzialności zbiorowej za losy... W-wait. Hold up, gdzie ja byłam..? Że to nie taka zła idea, więc przekopytkowała przez plac, żeby wybrać sobie od swojego Minionka najładniejszy balon, jaki chłopak miał do zaoferowania.

Około godziny dwudziestej cała piątka po wykorzystaniu kuponów rabatowych na obiad stwierdziła, że jak na dzisiaj atrakcji im wystarczy i mogą wracać do domków. Zapytali więc Jongina, do której godziny musi pracować.
- W sumie to mogę iść, o której chcę, ale ten klaun jest serio podejrzany, więc z narażeniem własnego życia będę kręcić się koło niego i będę dbał o bezpieczeństwo wszystkich tych dzieci - odpowiedział w sposób nadzwyczajnie mądry.
- Mój bohaterze - rzuciła ze śmiechem Sangrim, przytulając się do Kajsy, którego kostium okazał się naprawdę mięciutki i przyjemny w dotyku. 
- Powiedz szczerze, jak długo myślałeś nad tą wypowiedzią - przyczepiła się do Kajtka Yeon pewna, że w tak krótkim czasie nie byłby w stanie wymyślić tak inteligentnie brzmiącego zdania.
- Teraz się nie przyzna, ale pewnie cały dzień nad tym myślał - zaśmiał się Sehun, który nie mógł przepuścić okazji do dręczenia 1/2 braci SeKai. 
Więc Jongin poszedł odkupywać grzechy, broniąc bezbronne dzieci przed Klaunem-Pedofilem, a tymczasem reszty wydała ostatnie grosze na kupienie wielkiej waty cukrowej i wspólnie się nią obżerała, aż nadszedł czas, kiedy dotarli przed domki letniskowe nr 12 i nr 13, więc trzeba było się rozdzielić.

Mamy nadzieję, że się spodobało
Mile widziane będą komentarze
Team Sernikoluby

4 komentarze:

  1. Uwielbiam historie w których stosowane są takie retrospekcje. Kiedy czytam, że coś się zdarzyło X lat temu, to aż przechodzą mnie ciarki :P Nie mam pojęcia, czemu mam taką słabość do tego typu wątków - może przez ich tajemniczość i poniekąd oderwanie od realności? Co do samego tekstu, to naprawdę widać że wraz z każdym kolejnym styl pisania jest coraz to lepszy i bardziej wciągający. Tylko tak dalej kochana! :)

    Sakurakotoo ❀ ❀ ❀

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. B) Dziękuję za komentarz :")
      To ja... za chwileczkę wracam
      *biegnie do Rim i bije ją po ramieniu "Ej, nasz styl jest coraz lepszy!!! sdhkjsfdncxcjh"*
      Okey, już jestem B)
      Pozdrawiam xD

      Usuń

Google+ Followers