niedziela, 9 lipca 2017

From other fairy tail

Hejka :)
Więc... Muszę zacząć od tego, że *zaczyna nawijać z prędkością LTE* po pierwsze bardzo, bardzo przepraszam, że tak długo czekałaś na zrealizowanie tego zamówienia. Po drugie wiem, że to miał być one shot, jednakże ten one shot byłby tak długi, że nikomu nie chciałoby się go czytać, więc podzieliłam to na dwie części. Po trzecie nie zabijaaaaj XD *oddycha ciężko...* No, to chyba tyle z tego, co Wam muszę powiedzieć xD
Jadę niedługo na "Gru, Dru i Minionki" do kina, a nie oglądałam żadnej wcześniejszej części, więc... Hmm... wypadałoby to nadrobić xD Owszem, nadal nie zaczęłam drugiej części "Gone", a muszę to w miarę szybko skończyć, bo... Bo muszę, chcę i wgl xD
O, zapomniałam jeszcze wspomnieć, że ten two shot jest inspirowany minidramą "Dream Knight" :)
Kurczę, piszę to na laptopie i nie mam żadnych emoji, jak tu żyć D:
Emmm... To... Ten...
Miłego czytania 
zamówienie dla Fisu | Choi Hansol | Z innej bajki | two shot | 4.293 słowa

     Dziewczyna podparła podbródek ramieniem i zawędrowała spojrzeniem na wskazówki zegara, powoli zbliżające się do godziny, o której nastanie koniec jej zajęć lekcyjnych i będzie mogła wsiąść do autobusu, który zawiezie ją na lotnisko. Tam po ponad półrocznej nieobecności jej mamy w Korei Południowej nareszcie będzie mogła ją zobaczyć na żywo, nie podczas krótkich video rozmów z nią.
- Ji Ah, czy mogłabyś chociaż jeszcze przez chwilę poudawać, że jesteś zainteresowana lekcją? – zapytała z wyraźnym poirytowaniem w głosie nauczycielka biologii, która od początku zajęć starała się zaciekawić uczniów metodami inżynierii genetycznej, ale po znudzonych minach licealistów można było wywnioskować, że niezbyt się jej to udawało.
    Brunetka natychmiast wyprostowała się na krześle i przeniosła przepraszające spojrzenie na kobietę, która cichutko westchnęła i delikatnie pokręciwszy głową, wróciła do omawiania tematu. Ji Ah nie chciała wytrącać nauczycielki z równowagi, więc utrzymywała „prawidłową pozycję ucznia”, jednak nie mogła powstrzymać się od ciągłego zerkania w kierunku zegara, którego wskazówki nagle jakby zaczęły wolniej się poruszać. 
     Kiedy lekcja dobiegła końcowi, Ji czym prędzej podbiegła do niewielkich szafek ulokowanych przy tylnej ścianie pomieszczenia. Chciała jak najszybciej spakować do swojego plecaka jedynie te podręczniki, które będą jej niezbędne tego dnia do odrobienia zadań domowych. Zamknęła szafkę, po czym odruchowo sprawdziła, czy na pewno ktoś nieproszony nie dostanie się do jej rzeczy. Upewniwszy się, że jest to niemożliwe, założyła plecak i czym prędzej wybiegła z sali lekcyjnej.
     Opuszczała szatnię po przebraniu butów, kiedy wibracje w kieszeni dały jej do zrozumienia, że ktoś próbuje się z nią skontaktować. Zatrzymała się w przejściu, wyciągając telefon komórkowy i wtedy ze zdumieniem spostrzegła, że dzwoniącą do niej osobą była jej mama.  Ji Ah zaniepokojona, że pomyliła godzinę przyjazdu swojej rodzicielki na lotnisko, odebrała połączenie i ku swojemu zaskoczeniu usłyszała zbolały ton głosu kobiety.
- Skarbie, nie mogłam poinformować cię o tym wcześniej z powodu twoich lekcji, ale niestety, nie będę w stanie dzisiaj przylecieć do Korei – poinformowała brunetkę z wyraźnie słyszalnym smutkiem w głosie, po czym pokrótce wytłumaczyła jej, że około godziny ósmej objawy jej choroby pojawiły się ponownie po ponad miesiącu spokoju i lekarze uznali, że będzie musiała zostać w Japonii, dopóki nie uda im się odkryć przyczyny ich powrotu i temu zapobiec. 
     Dziewczynie podczas słuchania mamy łzy samoistnie napłynęły do oczu i zaczęły znaczyć swoje ślady na jej policzkach, ale kiedy usłyszała pytanie, czy wszystko w porządku, odpowiedziała pewnym głosem, aby nie przysparzać rodzicielce niepotrzebnych zmartwień.
   Zakończyła połączenie szybkim pożegnaniem, kiedy dowiedziała się, że do sali, w której przebywała jej matka, przyszedł lekarz, aby przeprowadzić jej codzienne badanie kontrolne. Ji Ah zacisnęła palce na telefonie tak mocno, że poczuła, jak ułamany fragment obudowy wbija się jej w wewnętrzną część dłoni. Zarzuciła plecak na ramię, po czym przekonując samą siebie w myślach, że to nie koniec świata, starała się opanować ściekające po policzkach łzy. Przeszła przez drzwi wejściowe budynku i spuściła wzrok na kostkę brukową, którą wyłożony był plac przed szkołą, aby nikt nie zauważył jej załzawionych oczu. 
     Opuszczając teren przyszkolny, prawie wpadła na jednego z czwórki nieznajomych chłopaków stojących tuż przy bramie, ale nie przeprosiła go z obawy, że głos by się jej załamał. Na pytanie, czy nic się jej nie stało, młodzieniec nie otrzymał odpowiedzi. Spowodowało to, że wszyscy odprowadzili Ji Ah wzrokiem do momentu, aż  skręciła w boczną uliczkę, a oni nie byli już w stanie jej zobaczyć.
   Czwórka nieznajomych wymieniła się porozumiewawczymi spojrzeniami, po czym bez zamieniania ze sobą choćby słowa, jednocześnie ruszyła w kierunku, gdzie brunetka zniknęła im z oczu. 
     Dla zwykłych przechodniów ta sytuacja musiała wyglądać co najmniej dziwnie – czterech chłopaków idzie w niewielkiej odległości za płaczącą dziewczyną, do której plecaka przymocowane są cztery lalki-zawieszki. Każda z nich, mimo że wykonana w uproszczeniu, przedstawiała charakterystyczne cechy wyglądu jednego z  nieznajomych. 
       Przykładowo ta przyczepiona najwyżej miała takie same ciemne, falowane włosy jak średniego wzrostu młodzieniec, idący tuż przy brzegu chodnika. Zawieszka podobna do najwyższego nieznajomego posiadała identycznie zaznaczone brwi i półuśmiech, który w tym momencie zdobił jego przystojną twarz. Lalka przedstawiająca chłopaka, który szedł najszybciej z całej grupki, miała jasnobrązowe włosy do ramion, będące perfekcyjnym odzwierciedleniem tych, które odgarniał właśnie szatyn. Ostatnia z nich prezentowała się niemal identycznie jak najniższy z całej grupki.
- Nie sądzisz, że powinniśmy jej powiedzieć? – zapytał długowłosy szatyn, Jeong Han, kiedy Ji Ah nadal nie odrywała wzroku od chodnika i co jakiś czas przecierała dłońmi policzki, co bezbłędnie odczytali jako informację, że licealistka nie przestaje płakać.
- Nie możemy tego zrobić – odpowiedział najwyższy z chłopaków, przystając tuż obok młodzieńca, który zadał wcześniej pytanie.
- Jun, nie wydaje ci się, że to ułatwiłoby nam sprawę? – rzucił Jeong Han, ale ku swojemu zdumieniu spotkało się to z przeczącym ruchem głowy starszego. – Han Sol, a ty jak uważasz? Han Sol…? – powtórzył po chwili, dopiero teraz orientując się, że tylko on i Jun Hui zostali w tyle. 
     Dosyć szybko odszukali wzrokiem Ming Hao, który właśnie zaczął biec w stronę przejścia dla pieszych, ale dłuższą chwilę zajęło im zlokalizowanie Ji Ah oraz Vernona. Jun jako pierwszy ich zauważył i szybko pociągnął za rękaw bluzy swojego przyjaciela, pokazując mu w biegu sygnalizację świetlną, na której właśnie zaczęła połyskiwać czerwień, brunetkę, która najwidoczniej przewróciła się podczas przechodzenia przez jezdnię, ponieważ starała się podnieść z drogi oraz stojącego przed nią Han Sola. Na szczęście motocykl, który miał przejechać przez przejście dla pieszych, kierowała cierpliwa osoba, ponieważ oszczędzając sobie niemiłych słów, poczekała, aż chłopcy pomogą Ji wstać i szybko znaleźć się na chodniku. 
- Wszystko w porządku? – zapytał Jeong Han, który w przeciwieństwie do Jun Huia zdecydował się na przebiegnięcie na drugą stronę jezdni przy wyraźnie świecącym czerwonym sygnale. 
     W odpowiedzi na to pytanie dziewczyna jedynie skinęła głową i bez słowa ich opuściła, kierując się przed siebie. Młodzieńcy łaskawie poczekali, aż dołączy do nich Jun, po czym przeprowadzili krótką rozmowę, czy na pewno powinni przedstawiać się Ji tego dnia, kiedy najwidoczniej nie była w nastroju do zawierania nowych znajomości. 
- Przecież jedynie staramy się jej pomóc. Nie robimy niczego złego – stwierdził zgodnie z prawdą z Ming Hao, patrząc ze zdziwieniem na Han Sola, który uznał, że powinni dzisiaj dać dziewczynie spokój i porozmawiać z nią kolejnego dnia.
- Masz rację, THE8 – przyznał Vernon, zaczynając iść w kierunku przeciwnym do tego, w którym poszła dziewczyna. 
- Więc skoro mam rację, to dlaczego nie pójdziemy za nią do domu? – zapytał Ming Hao, patrząc na niego z zastanowieniem, ale widząc, że Jeong Han i Jun Hui zrównali krok z chłopakiem, dołączył do nich.
- Bo nie chcemy wyjść na zboczeńców – stwierdził po chwili przemyślenia odpowiedzi Han Sol, na cała trójka posłała mu przeciągłe spojrzenia, a następnie popatrzyła po sobie z rozbawionymi minami.
- Hej, widziałeś kiedyś tak przystojnego zboczeńca jak ja? – zaśmiał się Jun, ale już po chwili spoważniał, zadając pytanie, na które odpowiedzi nie znał żaden z nich. – Ale dlaczego nas nie poznaje? 

     Ji Ah spędzała właśnie najdłuższą przerwę na szkolnym dziedzińcu, siedząc na murku razem z Min Gyu, od niedawna jej chłopakiem. Jako, że Won Woo i Ji Soo nie mieli za bardzo co robić, postanowili dołączyć do swojego przyjaciela i tak całą trójką słuchali, dlaczego mama dziewczyny znowu nie była w stanie przylecieć z Japonii. 
   Tymczasem Han Sol, Jun Hui, Ming Hao i Jeong Han siedzieli na schodkach przed drzwiami wejściowymi do szkoły i zastanawiali się czy podejść do brunetki teraz, czy poczekać, aż skończy lekcje. 
- Może lepiej poczekajmy, nie podobają mi się ci kolesie – wyraził swoją opinię jako pierwszy długowłosy, przenosząc wzrok na Min Gyu, który właśnie posłał Ji współczujące spojrzenie i przytulił ją do siebie.
- Czy tylko według mnie to było tak strasznie sztuczne? – zapytał Jun, który również zwrócił uwagę na wymuszone jego zdaniem zachowanie najwyższego z siedzących na murku chłopaków.
- Nie tylko według ciebie – odpowiedział chłodnym tonem Han Sol, przypatrując się obejmującemu Ji Ah młodzieńcowi przymrużonymi oczami.
- Ji nie wygląda, jakby jej to przeszkadzało – zauważył słusznie THE8, uważnie lustrując wzrokiem dziewczynę, która wtuliła twarz w koszulkę Min Gyu i pozwoliła się uspokajająco głaskać po włosach.
- Kim on dla niej jest? – zapytał prawie warknięciem Han Sol, czym zwrócił na siebie uwagę przyjaciół, którzy natychmiast przenieśli uważne spojrzenia na niego i wymienili znaczące uśmiechy.
- A co, jesteś zazdrosny? – zaśmiał się zaczepnie Jun Hui, ale ku jego zdumieniu Vernon jedynie skinął krótko głową w twierdzącym geście i podniósł się ze schodków, pokazując reszcie dłoń, na której teraz znajdowała się bransoletka.
- Co chcesz zrobić? – zdziwił się Jeong Han, przyglądając się należącej do Ji biżuterii, ponieważ nie miał pojęcia, dlaczego jego przyjaciel zabrał ją dziewczynie.
- Uderzysz go? – ożywił się nagle Jun, podnosząc pełen entuzjazmu wzrok na młodszego.
- Tak, bransoletką – odpowiedział mu sarkastycznie Han Sol.
- To jaki masz pomysł? – zapytał Ming Hao, będąc bardzo ciekawym, na jaki plan wpadł brunet.
- Zagadam do niej – stwierdził Vernon, jakby odpowiedź była najprostszą w świecie.
- Jak zaczniesz rozmowę? – dopytał podejrzliwie Jeong Han, któremu nie do końca podobał się pomysł rozpoczęcia bezsensownej pogawędki z dziewczyną, a zdawał sobie sprawę z tego, że niczego, co miałoby sens, Han Sol z pewnością nie wymyślił.
- Cisza. Dobry pomysł – zauważył z ironią w głosie Jun Hui, kiedy najniższy z grupy stał przed nimi, podrzucając w dłoni bransoletkę i starając się wymyślić jakąś odpowiedź na pytanie przyjaciela.
- Mogę uderzyć ciebie – zaproponował w końcu, przechylając głowę delikatnie  w bok, ale blondyn nie wykazał zainteresowania tym pomysłem, posyłając mu rozbawione spojrzenie, więc Vernon poprawił na sobie koszulę i powolnym krokiem skierował się w stronę murku, na którym siedziała Ji Ah.
- Cześć. Zapomniałaś tego wczoraj – zaczął Han Sol tak rozluźnionym tonem głosu, jakby podobne rozmowy przeprowadzał z dziewczyną niemal każdego dnia, ignorując pełne zdziwienia spojrzenia, które posyłała mu siedząca z Ji trójka chłopaków.
     Brunet podszedł bliżej właścicielki bransoletki i podał jej zgubę, co spowodowało, że teraz cała czwórka wpatrywała się w niego ze zdziwieniem. 
- To twoje, prawda? – dopytał, nie bardzo wiedząc, dlaczego wszyscy wpatrują się w niego z takimi wyrazami twarzy.
- Tak, ja jej to dałem – odpowiedział za swoją dziewczynę Min Gyu, mierząc stojącego obok Ji bruneta nieprzychylnym spojrzeniem.
- Gdzie tego zapomniała? – odezwał się Won Woo, sprawiając, że Han Sol zdziwił się jeszcze bardziej. 
- Kiedy ostatnio się widzieliśmy – rzucił jedynie w odpowiedzi, po czym wycofał się w kierunku swoich przyjaciół i udając, że nic się nie stało, przysiadł się do nich, zajmując swoje wcześniejsze miejsce.
- Nie wydaje mi się, że ta rozmowa była dobrym pomysłem – stwierdził Jeong Han po chwili ciszy spędzonej na znoszeniu zaciekawionych spojrzeń Ji Soo i Won Woo oraz na niezbyt otwartym przyglądaniu się dziewczynie, która teraz była wypytywana przez Min Gyu, skąd zna Han Sola.
- Przynajmniej zwróciła na nas uwagę – uznał Ming Hao, wzruszając ramionami, czego reszta nie skomentowała.
- Ten koleś to jej chłopak – zmienił temat Vernon, krzyżując spojrzenie z najwyższym chłopakiem siedzącym na murku. – Nie wydaje mi się, żeby był na niego dobrym kandydatem. Źle mu z oczu patrzy. 
- Mówisz tak, dlatego, że uważasz się za lepszego kandydata? – dopytał Jun Hui całkowicie poważnie, ale widząc mordercze spojrzenie, które posłał mu brunet, uniósł przed siebie dłonie w obronnym geście i wycofał się z tematu.

- Hej, czy to nie jest ten koleś, z którym dzisiaj przed południem siedziała Ji? – zapytał nagle Ming Hao przyjaciół, wychylając się zza ściany, kiedy usłyszał czyjeś kroki.
     Czwórka chłopaków z braku żadnej ciekawej koncepcji, czym mogliby się zająć, podczas gdy ich podopieczna znajdowała się w szkole, około godzinę temu weszła po schodach umiejscowionych na zewnątrz budynku i obecnie nudziła się na dachu, czekając na koniec zajęć dziewczyny. Jeong Han zaproponował, aby usiąść za niewielką, betonową konstrukcją, która z jakiegoś powodu została ulokowana przed murkiem oddzielającym płaską przestrzeń od krawędzi liceum. Han Sol uznał wówczas, że to dobry pomysł, ponieważ w razie gdyby ktoś zechciał wejść na szczyt budynku, byliby niezauważalni dla niego. Chyba, że ta osoba pragnęłaby usiąść w dokładnie tym samym miejscu, które zajmowali chłopcy, a raczej aż takiego pecha by nie mieli.
- Faktycznie – przyznał Jun Hui, który, prawie miażdżąc nogę swojego przyjaciela, przybrał taką pozycję, by również móc wyjrzeć zza betonowej konstrukcji i sprawdzić, czy brunet ma rację. 
- O czym wy mówicie? Trwają jeszcze lekcje – powiedział ze zdziwieniem wyraźnie słyszalnym w głosie Han Sol, ściszając głos do szeptu.
- Chłopaki, powinniście to zobaczyć – uznał najmłodszy z grupki, starając się bezszelestnie przesunąć, żeby pozostali również mogli przyjrzeć się temu, co właśnie sam zobaczył.
     Jun natychmiastowo zajął wcześniejsze miejsce Ming Hao i wychylił się odrobinę zza ścianki. Nie mógł dostrzec niczego nienormalnego przez dłuższą chwilę i już nabrał ochoty, by zapytać przyjaciela, co miał na myśli, jednak przesunąwszy się trochę bardziej w przód, zobaczył Min Gyu.
    Opierał się plecami o niewysoki murek przy krawędzi dachu, siedząc tuż obok wpatrującej się w niego z rozmarzeniem dziewczyny, którą Jun Hui widział pierwszy raz na oczy. Jeong Han dźgnął wyższego palcem w plecy, więc ten uznał to za sygnał, że powinien go przepuścić i tak też zrobił. 
    Jako ostatni zza konstrukcji wyjrzał Han Sol i udało mu się zrobić to akurat w momencie, gdy Min Gyu pochylał się nad nieznajomą dla nich dziewczyną, by ją pocałować. Brunet zmrużył oczy i zaciskając pięści, podniósł się, mimo, że Ming Hao złapał go za nadgarstek, aby tego nie zrobił. Jun westchnął ciężko, widząc, że Vernon patrzy na nich wyczekująco i razem z pozostałą dwójką podniósł się z posadzki. 
     Najwidoczniej nie zrobili tego tak cicho, jak im się wydawało, ponieważ Min Gyu momentalnie odsunął się od swojej towarzyszki i poderwał się do pozycji stojącej, rozglądając się za źródłem odgłosów, które usłyszał. Nie miał większych problemów ze zlokalizowaniem go, ponieważ czwórka chłopaków przestała się już ukrywać i z najniższym spośród grupki na czele ruszyła szybkim krokiem w jego kierunku. 
- Co tu robicie? – zapytał z rozdrażnieniem w głosie blondyn, wyciągając do licealistki dłoń, aby pomóc jej wstać. 
     Dziewczyna szybko podniosła się z posadzki i mierząc przeciągłym spojrzeniem nieznajomych, przystanęła obok Min Gyu, który natychmiast poprosił ją, żeby wróciła na zajęcia.
- Zobaczymy się później – obiecał, posyłając jej lekki uśmiech, po czym gdy tylko ta zniknęła na schodach, odwrócił się do Han Sola, przybierając wojowniczą pozę.
- Czego ode mnie chcecie? – rzucił, lustrując spojrzeniem każdego z nich z osobna, jakby zastanawiając się, czy poradziłby sobie z całą grupką, w razie gdyby zaszła taka konieczność.
- Przed południem widzieliśmy cię razem z Ji Ah – przeszedł do sedna sprawy Jeong Han, widząc, że Vernon nadal stał w miejscu, przyglądając się blondynowi z niewyrażającą żadnych emocji miną.
- Ach, przypominam sobie. To ty oddałeś Ji bransoletkę – uświadomił sobie Min Gyu, co spowodowało, że natychmiastowo jego spojrzenie zmieniło się na bardziej zacięte.
- Kim była ta dziewczyna? – zapytał w miarę spokojnym tonem głosu Han Sol, zbliżając się o krok w kierunku wyższego o co najmniej dziesięć centymetrów chłopaka. 
- A kim ty jesteś? – odpowiedział pytaniem starszy młodzieniec, również podchodząc bliżej.
- Ji Ah jest twoją dziewczyną, prawda? – dopytał Ming Hao, nie bardzo odnajdując się w sytuacji, która właśnie miała miejsce. Może źle odebrali wcześniejsze zachowanie nieznajomego na murku i ich podopieczna rzeczywiście nie była z nim w związku?
- Prawda. Więc nie życzę sobie, żeby którykolwiek z was się do niej zbliżał, jasne? – rzucił z wyraźnie słyszalną nutą groźby w głosie i zrobił jeszcze jeden krok w przód, co spowodowało, że jego i Vernona dzieliło maksymalnie piętnaście centymetrów.
- W takim razie wytłumacz nam, kim była ta dziewczyna, z którą się całowałeś – zażądał Jun Hui, stając tuż za brunetem i kładąc mu dłoń na ramieniu, ponieważ zaciśnięte pięści przyjaciela jasno informowały go o tym, że ten nie miał zamiaru rozwiązywać problemu rozmową.
- Moją dziewczyną -  odpowiedział z rozbawieniem wyższy, patrząc z kpiącym uśmieszkiem prosto w oczy Han Solowi, który po usłyszeniu tych słów wyszarpnął rękę z uścisku Juna i głośno wciągnął powietrze, jakby starał się uspokoić, ale niezbyt mu to wychodziło.
- Dalej. Uderz mnie – zachęcił go blondyn, nie pozbywając się rozbawionego wyrazu z twarzy. 
    Vernon postanowił sobie wcześniej, że pod żadnym pozorem nie da się sprowokować młodzieńcowi, ale widząc, jak ten mierzy go lekceważącym spojrzeniem, a potem odwraca głowę w bok i powoli nią kręci, jakby od samego początku, wiedział, że ma do czynienia z mięczakiem, natychmiast złamał postanowienie. Nim którykolwiek z przyjaciół zdążył go powstrzymać, wymierzył Min Gyu cios lewym sierpowym. Blondyn zdążył jednak odchylić się, więc nie został uderzony ze zbyt wielką siłą. 
- Tylko na tyle cię stać? – roześmiał się wyższy, przechylając głowę na bok, ale w ułamku sekundy jego mina zmieniła się, ukazując wyraźne rozdrażnienie. 
     Chwilkę później Han Sol leżał na posadzce, którą wyłożona była powierzchnia dachu i starał się nie zwracać uwagi na ból w kręgosłupie i przerażone miny przyjaciół, którzy już pochylali się nad nim ze zmartwionymi minami. Chłopak doskonale zdawał sobie sprawę, że prawdopodobnie Min Gyu uszkodził mu nos, ponieważ czuł strużkę krwi spływającą w kierunku jego górnej wargi. 
     THE8 przykucnął przy brunecie i chciał pomóc mu się  podnieść, jednak Vernon zignorował go i wstał o własnych siłach. Podszedł bliżej do blondyna, który nadal wydawał się rozbawiony przebiegiem wydarzeń i z całej siły uderzył go w szczękę. Młodzieniec zachwiał się, nieomal tracąc równowagę. Poczuł przenikliwy ból oraz metaliczny posmak krwi w ustach i był pewien w stu procentach, że kiedy wróci do domu będzie miał opuchniętą tę część twarzy. 
- Co tu się dzieje? – zapytała Ji Ah, która właśnie wbiegła po schodach na dach, ponieważ umówiła się, że jej chłopak będzie tam czekał na nią, kiedy rozbrzmi dzwonek na najdłuższą przerwa.
     Brunetka nie wiedziała, co się wydarzyło na dachu, ale widząc, że Min Gyu wyciera krew z wargi, natychmiast do niego podbiegła, z zaniepokojeniem mu się przyglądając.
- Biłeś się z nimi? – zapytała zaskoczona, ponieważ nie spodziewała się takiego zachowania, po kimś pokroju blondyna, który wydawał się być zdecydowanie zbyt mądry, aby wdawać się w bójki z innymi chłopakami.
- On mi przyłożył, więc mu oddałem – opisał wcześniejsze wydarzenia, jak najkrócej mógł, po czym dodał: - Pójdę do domu. Zdzwonimy się. – i trzymając się za obolałą szczękę, zbiegł po schodach. 
     Ji Ah zmierzyła uważnym spojrzeniem stojącą naprzeciwko czwórkę młodzieńców, po czym już miała pójść w ślady licealisty, jednak powstrzymała ją dłoń, która zacisnęła się jej na nadgarstku. 
- Nie podoba mi się, że jesteś jego dziewczyną – stwierdził wprost Han Sol, sprawiając, że brunetka spojrzała na niego ze zdziwieniem, unosząc do góry jedną brew i wyrwała rękę z jego uścisku.
- A kim ty jesteś, żebym przejmowała się twoim zdaniem? – zapytała, na co Vernon od razu otworzył usta, żeby jej odpowiedzieć, jednak powstrzymała go dłoń Jeong Hana, która zacisnęła się na jego przedramieniu.
- Staramy ci się pomóc – wytłumaczył Jun Hui za swojego przyjaciela, co spowodowało, że Ji przeniosła spojrzenie na niego.
- W czym? – rzuciła, nie rozumiejąc, co ma na myśli najwyższy z grupy, jednak ten nie potrafił odpowiedzieć na pytanie bez ujawniania powodu ich zjawienia się w mieście, więc wolał milczeć.
- Po prostu… Nie wtrącajcie nosa w nie swoje sprawy – poprosiła i nie czekając na jakąkolwiek reakcję ze strony nieznajomych, skierowała się w stronę schodów i już wkrótce zniknęła im z oczu.
- Ale czemu się wkurzyła? Zrobiliśmy coś złego? – zdziwił się Ming Hao, podczas gdy Jeong Han starał się znaleźć w kieszeniach chusteczki, ponieważ krew nadal płynęła z nosa Han Sola.
- Nastolatkowie w tych czasach to nie są żarty – przyznał Jun, nie spuszczając wzroku z twarzy ich poszkodowanego przyjaciela.

     Ji Ah od razu po zakończeniu zajęć lekcyjnych zadzwoniła do Min Gyu, żeby zapytać go, czy nadal boli go szczęka po uderzeniu, a że chłopak poprosił, żeby wpadła do niego, to z chęcią się na to zgodziła. Po spędzeniu z blondynem jakichś sześciu godzin, podczas których przygotowali wspólnie obiad, zjedli go, odrobili zadania, a następnie oglądali niezbyt interesujący film przygodowy, przytulając się do siebie na kanapie, brunetka w końcu została odprowadzona przez niego aż do drzwi jej domu. Młodzieniec poczekał, aż wejdzie do środka, a potem zbiegł po schodach i… wpadł na Jeong Hana.
- Co tutaj robicie? – zapytał podejrzliwie Min Gyu, lustrując wzrokiem tę samą czwórkę chłopaków, którą dzisiejszego dnia spotkał na dachu szkoły.
- Tak się składa, że nie musimy ci się tłumaczyć – warknął w odpowiedzi Han Sol, z satysfakcją dostrzegając, że szczęka blondyna była opuchnięta, a on sam mówił dosyć niewyraźnie z tego powodu. 
     Najwidoczniej Min Gyu stwierdził, że woli wrócić do swojego domu, niż kłócić się z osobami poniżej jego poziomu intelektualnego tuż przed domem Ji, więc przeszedł obok nich, specjalnie uderzając przy tym Vernona w ramię. 
- Czekaj – zatrzymał przyjaciela Ming Hao, kiedy ten zaczął wchodzić po schodach prowadzących wprost przed drzwi Ji Ah. Brunet odwrócił się do niego, posyłając mu wyczekujące spojrzenie. – Zapukamy. Ona otworzy drzwi. I co jej wtedy powiemy?
- Prawdę – stwierdził Han Sol, jakby było to najbardziej oczywistą odpowiedzią pod słońcem i udając, że nie dostrzega powątpiewających min swoich towarzyszy, wspiął się na szczyt schodów i zadzwonił dzwonkiem.
    Ji właśnie rozmawiała ze swoją mamą przez telefon, więc powiedziała jej, aby chwileczkę poczekała, bo ktoś dobija się do drzwi i nie rozłączając się, podbiegła otworzyć. Z bezbrzeżnego zdumienia, które pojawiło się w jej oczach w momencie, gdy dostrzegła Vernona i stojących za nim chłopaków, można było w łatwy sposób się zorientować, że to nie ich spodziewała się ujrzeć.
- O co chodzi? – zapytała, przenosząc spojrzenie z jednego młodzieńca na drugiego.
- Chcemy przenocować – powiedział po chwili zamyślenia Han Sol, sprawiając, że brunetka otworzyła szeroko oczy, wpatrując się w niego ze zdumieniem.
- Chcecie co zrobić? – dopytała, jakby była pewna, że wcześniej się przesłyszała i tak naprawdę chłopakom chodziło o coś innego.
- Przenocować – powtórzył Jeong Han, posyłając dziewczynie nieśmiały uśmiech, ponieważ nie miał pojęcia, że właśnie z taką prośbą wystąpi jego przyjaciel.
- Skarbie, coś się stało? – Ji Ah usłyszała głos dobiegający z telefonu i dopiero teraz zdała sobie sprawę, że ciągle trzymała urządzenie przy uchu.
- Nieznane mi osoby chcą u mnie przenocować – powtórzyła w oszołomieniu i nic nie równało się jej zdumieniu w momencie, gdy rodzicielka nagle westchnęła, prawdopodobnie sobie coś uświadamiając.
- Chyba zapomniałam ci o czymś powiedzieć. Obiecałam przyjaciółce z oddziału, że jej dwaj synowie i ich przyjaciele będą mogli się u nas zatrzymać, podczas ich pobytu w Korei, więc jeżeli to oni, to zaprowadź ich do pokoju gościnnego – poprosiła kobieta, a potem dodała, że musi kończyć i rozłączyła się.
- Zatem jesteś synem przyjaciółki mamy? – zapytała Ji, kierując swoje pytanie do Vernona, który stał najbliżej niej.
- Nie, nie jes… - zaczął, jednak przerwał mu znaczący kaszel Juna, więc zerknął w jego kierunku, a potem uśmiechnął się do brunetki i powiedział: - Owszem, jestem.
- Przykro mi, ale nie możecie tutaj zostać. Będziecie musieli poszukać innego miejsca – dodała, chcąc zamknąć drzwi, ale Han Sol zdążył włożyć but pomiędzy nie, a framugę, więc dopóki Ji Ah nie zapragnęłaby zmiażdżyć mu stopy, nie miałaby jak zamknąć ich.
- Mi również jest przykro, jednak nie mamy się gdzie podziać, więc… - zaczął, posyłając jej blady uśmiech, na co wzniosła oczy ku górze i otworzyła szeroko drzwi.
- Niech będzie… To tylko dlatego, że jest późno. Ale mamy tylko jeden pokój gościnny na dwie osoby, więc dwaj z was będą musieli spać na kanapie.

     Ji Ah została obudzona przez głośny dźwięk, który niepokojąco przypominał odgłos tłukącego się szkła. Jeszcze na wpół nieprzytomna podniosła się z łóżka i nie przejmując się za bardzo doprowadzeniem do porządku swojego wyglądu, wyszła z pokoju, od razu kierując się do kuchni.
- Dlaczego nie masz prawie niczego do jedzenia? – zapytał z wyrzutem THE8, kiedy tylko zobaczył dziewczynę przechodzącą przez drzwi. 
- Jesteście głodni? – dopytała brunetka, tłumiąc ziewnięcie i zlustrowała wzrokiem pomieszczenie, dostrzegając resztę chłopaków szperających w szafkach.
- Nie, wcale. Po prostu nam się nudzi i szukaliśmy czegoś, co da się zjeść – odpowiedział Jun Hui z nutką sarkazmu w głosie, wyciągając na stół wszystko, co udało mu się znaleźć w przeszukiwanej przez siebie szafce. A był to cukier.
- Czyli jesteście głodni? – zapytała nad wyraz domyślnie dziewczyna, sprawiając, że Jun jedynie pokręcił głową z niedowierzaniem. 
- Nastolatkowie w tych czasach to naprawdę nie są żarty – przyznał, po czym oparł się o lodówkę i cicho westchnął. – Możemy iść z tobą na zakupy – zaproponował, jednak Ji jedynie pokręciła głową i wyszła z kuchni bez słowa.
- Dokąd idziesz? – zdziwił się Jeong Han, podnosząc się do pozycji stojącej.
- Jest weekend. To znaczy, że uwaga, uwaga – mogę dłużej pospać. Więc dobranoc.
- To… Mamy iść sami na te zakupy? – zapytał Ming Hao, jednak nim ktokolwiek zdążył mu odpowiedzieć, wszyscy usłyszeli dźwięk przychodzącej wiadomości. 
   Zorientowali się, że Ji zostawiła w kuchni telefon komórkowy, więc ich reakcja była natychmiastowa – cała czwórka podbiegła do urządzenia i odczytała wiadomość, która głosiła, że synowie przyjaciółki jej matki nie będą w stanie przyjechać, ponieważ odwołali podróż. Vernon niewiele myśląc, usunął SMSa z nadzieją, że mama dziewczyny nie powiadomi jej o tym i nie będą musieli brać odpowiedzialności za swoje kłamstwo. 
     Młodzieńcy szybko odłożyli telefon na to miejsce, z którego go zabrali. Mieli zamiar wybrać się na zakupy, jednak na szczęście zorientowali się wcześniej, że na zewnątrz pada lekki deszcz, więc uniknęli niemiłej sytuacji. Jun chciał rzucić się na kanapę, nim zrobi to ktoś inny, więc pobiegł w jej kierunku i niestety, źle wymierzył odległość, ponieważ przypadkiem strącił z szafki szklaną figurkę z delfinem, która uderzając o podłogę, rozpadła się na kawałki. Chłopcy popatrzyli po sobie z przerażonymi minami i słysząc kroki na posadzce, zamarli, przenosząc spojrzenie na Ji.
- Co to był za dźwięk? – zapytała brunetka, podchodząc bliżej, aby przyjrzeć się czemuś, wokół czego wszyscy młodzieńcy klęczeli. – Nie mówcie, że to… Delfin od taty… - poprosiła, nagle uświadamiając sobie, co wcześniej zajmowało miejsce na szafce, obok której wszyscy się zgromadzili.
- Ji, tak nam przykro, my naprawdę… - zaczął Hansol, wstając z klęczek i nie spuszczając wzroku z dziewczyny.
- Nie, nie rozbiliście jej – powiedziała Ji Ah, a łzy mimowolnie napłynęły do jej oczu. – Nie moglibyście rozbić jedynej pamiątki, jaka została mi po tacie – dokończyła szeptem, ponieważ reszta grupki również podniosła się, ukazując jej w całej okazałości potrzaskane kawałki figurki.
- Ji, na pewno uda nam się ją naprawić, tylko… 
- Zejdźcie mi z oczu! – krzyknęła brunetka, opadając na podłogę tuż obok odłamków szkła, które wcześniej prezentowały się jako delfin.
- Przepraszamy, my…
- Wynoście się! 
     Jeong Han spojrzał po reszcie, a następnie dał im znak głową, żeby lepiej opuścili dom dziewczyny, zanim ta sama ich z niego wyrzuci. Chłopcy zamknęli za sobą drzwi i z niezadowolonymi minami wyszli jeden po drugim na zewnątrz. Gdyby teraz obserwował ich przypadkowy człowiek, pomyślałby, że zwariował – najpierw młodzieńcy wyszli zza daszka nad drzwiami, a następnie, kiedy tylko deszcz ich dotknął – zniknęli.
     W tym samym momencie wszystkie przywieszki-lalki przy plecaku Ji zaczęły ociekać wodą.

Mam nadzieję, że się spodobało
Mile widziane będą komentarze
Taeyeon

9 komentarzy:

  1. Ratujesz mnie przed nudą, naprawdę. Szperam po blogach i wattpadzie, nikt nic nie dodał. Kolejnego odcinka dramy nie przetłumaczyli, a na YT też pustki.
    Jak widzę gify z Hansolem, to moja męska bias lista wariuje, ok.
    "Jeong Han, który w przeciwieństwie do Jun Huia zdecydował się na przebiegnięcie na drugą stronę jezdni przy wyraźnie świecącym czerwonym sygnale." - jaki rebel :v
    Ming Hao, serdecznie zapraszam, nie mam nic przeciwko waszym odwiedzinom xD
    "od niedawna jej chłopakiem" - Ji Ah to jednak szczęściara. Powodzenie ma i w ogóle.
    "- Uderzysz go? – ożywił się nagle Jun, podnosząc pełen entuzjazmu wzrok na młodszego." - zareagowałabym tak samo, ok xD Znaczy nie! Przemoc jest ble i fu!
    Ok, jednak Ji Ah to nie szczęściara, skoro zdradza ją chłopak.
    Jejku, jestem taka ciekawa jak to się potoczy. Tyle pytań, a tak mało odpowiedzi, no :( Będę główkować kim są i po co się tam zjawili.
    I, kobieto, jak ty to robisz, że twoje opowiadania zawierają tyle słów? Twoja jedna praca to jak dwie/trzy moje :') Ogólnie to uwielbiam twoje pomysły na fabułę <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O kurczę, to prawie jak ja codziennie, kiedy mi się nudzi - wchodzę na YT, oglądam wszystko, co jest, wpadam na IG, przeglądam wszystko, co jest, potem na Snapchata i też wszystko, a potem wracam na YT, ale obejrzałam już wszystko :c
      Vernon z czarnymi włosami to... *dramatycznie łapie się za serce*... to po prostu boli XD Czy tylko według mnie wszyscy koreańscy idole wyglądają zajebiście z włosami o tym kolorze? :")
      Buntownik bardzo B) Lubię takich XD
      To... Robimy układ: Z bólem serca pozwalam, żebyś przygarnęła do domu Jeonghana, THE8 i Vernona, ale Jun idzie ze mną XDDD
      Jeżeli to Mingyu jest jej chłopakiem, to serio jest szczęściarą, bo to materiał na męża nieważne pod jakim względem patrzeć :")
      Ja też bym tak zareagowała XDDD
      Nic co piękne nie trwa wiecznie :")
      Mueheheh, tajemnica wagi narodowej xD A tak serio to wygląda to tak - w końcu ktoś mi odstępuje mojego laptopa, włączam Worda, obiecuję sobie - 2k słów i publikujesz, a potem wpadam na pomysł, jak to lepiej zrobić i nagle patrzę na licznik słów, a tu 5k D: Magia Worda XD
      Dziękuję za komentarz XD
      Pozdrawiam :)

      Usuń
    2. O tak idole i idolki w czarnych włosach to życie. Na wszystkich idoli jakich znam tylko może jednego nie chciałabym widzieć w czarnych włosach xD Chociaż pewnie i tak później bym to zaakceptowała i kochała jeszcze mocniej.
      Taki układ mi pasuje XD

      Usuń
  2. Meeeeegaaaaa...... XD
    Ciekawa fabuła, wszystko idealnie ze sobą zgrane, po prostu WOW.
    Tylko brakowało mi jednego... JA CHCE GIFY Z JUNEM!!! XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też bym chciała XD Ale ustaliłam sobie zasadę, że jeden post -> jeden gif, więc skoro to opowiadanie z Vernonem, to jednak on będzie na gifach :")
      Dziękuję bardzo <3

      Usuń
  3. Zakochałam się w przystojniaku z gifa! Z jakiego to filmu/dramy? xD Co do minionków to moja ciotka była chyba na pierwszej części ze swoim synem i oboje wyszli z kina bardzo zadowoleni. Mam nadzieję, że poszczególne części się ze sobą nie łączą i wyjdziesz z kina zadowolona! :D

    Sakurakotoo ❀ ❀ ❀

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. XDDD Akurat z teledysku, a nie dramy lub filmu xD Gif jest z "Boom Boom" Seventeen :")
      Ja też mam taką nadzieję, bo szczerze to wątpię, żebym miała czas obejrzeć je przed wypadem do kina XD
      Dziękuję <3

      Usuń
  4. ach aż poprawił mi się dzisiaj mój barowy humor

    OdpowiedzUsuń

Google+ Followers