niedziela, 30 sierpnia 2015

Friends to cuddle

Hejka :)
Dzisiaj zostanę przez Was zabita... Bo zamiast realizować zamówienia piszę opowiadanka od czapy. No, ale jak wpadnę na jakiś pomysł to muszę go zrealizować właśnie z osobą, o której pierwszej pomyślałam, bo inaczej będzie mi źle na duszy xD A dzisiejszy scenariusz jest publikowany z tego powodu, że nie wyrobiłam się z pierwszym rozdziałem scenariusza z Baekhyunem dla Favory. Ale pomysł już jest 3/4 napisane na kartce, więc jest git xD Ale muszę jeszcze pomyśleć nad zakończeniem, bo potem się okaże, że będę musiała zmodyfikować początek i wtedy co zrobię? Mam jeszcze pomysł na opowiadanka z Krisem, D.O, Lu i Daehyunem, Bambim, Markiem, Kaiem i Jacksonem. I one MUSZĄ być z tymi osobami, bo myśląc o tych osobach powstały, więc tego... Koniec mojego ględzenia. I tak mi nie wybaczycie XD Dobra.
Zaczynamy.
Miłego czytania 

Przyjaciele się przytulają | one shot | Tao | EXO | 3.693 słowa

- T-Tao? - powiedziałaś ze łzami wzbierającymi w twoich oczach. 
Przed chwilą weszłaś do sali treningowej akademii sztuk walki. cała zamoczona z powodu deszczu, mając zamiar poczekać, aż twój utalentowany chłopak skończy trening, a... On całował się z jakąś dziewczyną...

- Mhym... - Chyba nie poznał twojego głosu, bo pokazał ci otwartą dłoń, dając do zrozumienia, żebyś poczekała i nie oderwał się od tej dziewczyny nawet na sekundę.
- Tao... - szepnęłaś, a gdy twoja łza upadła na posadzkę wybiegłaś z sali treningowej, mając przed oczami swojego ukochanego obściskującego się z jakąś niewydarzoną panienką.
- ____! - krzyknął chłopak i zerwał się do biegu, zostawiając zszokowaną dziewczynę za sobą.
Wybiegłaś na zewnątrz w deszczu bez parasolki, która została w korytarzu i co tchu pobiegłaś w stronę swojego domu. Ale to oczywiste, że Tao cię dogonił. Był wyższy o prawie dwadzieścia centymetrów i wysportowany jak mało kto. Nie każdy od najmłodszych lat ćwiczył sztuki walki, a w dodatku nie był do tego zmuszany przez rodziców.
- Zaczekaj! - krzyknął, łapiąc cię za nadgarstek i odwracając cię twarzą do siebie.
- Skarbie, ja... - zaczął, a ty popełniłaś najgorszy błąd - spojrzałaś mu w twarz. 
Krople deszczu doszczętnie zmoczyły mu włosy, a po policzkach spływały krople deszczu, dając złudzenie tego, że płakał... Być może naprawdę tak było. Wpatrywał się w ciebie błagalnym wzrokiem tymi swoimi wielkimi oczami, tak pięknie podkrążonymi, że wyglądały jakby należały do pandy. Wtedy twój wzrok padł na jego usta. Usta, którymi przed chwilą całował inną... 
Wyrwałaś nadgarstek z jego uścisku i rzuciłaś się do ucieczki, która z góry była zakończona porażką. Tao był zbyt silny i zbyt szybki. Zamknął od tyłu twoje drobne ciało w swoich silnych ramionach i zaczął uspokajać oddech. Szarpałaś się z nim, ile miałaś sił. Chciałaś być w tym momencie jak najdalej od niego. Kilometry od tej jego przystojnej twarzy, która przewijała się w każdym twoim śnie. Tymczasem on przyciskał cię do siebie tak, aby być jak najbliżej. Przemoczona do ostatniej suchej nitki stałaś. drżąc nie tylko z zimna w jego silnych ramionach, które nie miały najmniejszego zamiaru cię puścić.
- Kochanie, ja... - ponownie zaczął tłumaczyć się z incydentu, o którym nawet nie chciałaś myśleć a co dopiero rozmawiać. W dodatku z nim. 
Wtedy miarka się przebrała. Zawsze spokojna, cicha, a jakże wrażliwa ty zrobiłaś coś, czego nigdy w życiu nie zrobiłaś - uderzyłaś go łokciem w brzuch. Jęknął z bólu, ale niczego nie powiedział. Rozluźnił odrobinę uścisk, ale gdy poczuł, że spinasz mięśnie brzucha, żeby się uwolnić, ponownie zamknął cię w silnym uścisku. - Proszę, pozwól mi wytłumaczyć... - powiedział tonem, jakby zaraz miał się rozpłakać, na co kolejne łzy pociekły po twoich policzkach, skapując na jego ramiona. Powoli odwrócił cię w swoim kierunku i zmusił, żebyś spojrzała mu w oczy. Pochylił się i nie zważając na to, jak usilnie próbowałaś mu się wyrwać, pocałował cię, ale nie tak jak zawsze, tylko dość brutalnie. Po chwili przestałaś się szarpać z silniejszym od siebie chłopakiem i po prostu stałaś w bezruchu, czekając, aż skończy. Tao rozluźnił uścisk i delikatnie cię objął, nadal całując. Wtedy korzystając z okazji odepchnęłaś go, przez co upadł na chodnik i pobiegłaś do swojego domu, który na szczęście był blisko. Zdążyłaś zamknąć bramę i wbiec do domu, nim chłopak cię dogonił.
Pobiegłaś do swojego pokoju i nie zważając na to, że byłaś cała przemoczona, rzuciłaś się na łóżko z płaczem. Po kilku minutach uspokoiłaś się, przypominając sobie, co powiedziała twoja mama, gdy podobna sytuacja przydarzyła się twojej siostrze.
"Nie jest wart twoich łez."
Otwierając szafę w celu wyjęcia jakichś suchych ubrań, wyjrzałaś przez okno. Tao stał przed bramą. Tao! Chłopak, który zwykle przeskakiwał furtkę i wbiegał do twojego pokoju, żeby jak najszybciej cię przytulić. Pierwszy raz w życiu uszanował twoją prywatność i ten drobny szczegół sprawił, że łzy ponownie zaczęły skapywać na posadzkę w twoim pokoju. Zabrałaś ze sobą ręcznik i poszłaś do łazienki, aby wziąć prysznic. Błagałaś, żeby zmył z ciebie całe nieszczęście, co, oczywiście, się nie udało.
Wróciłaś do pokoju jakieś pół godziny potem i mimowolnie wyjrzałaś przez okno, uważając, żeby nie zdradziła cię ruszająca się firanka. Chłopak nie stał już przed bramą. Klęczał w dopiero co powstałej kałuży, mocząc i tak już mokre metalowe pręty ogrodzenia swoimi łzami. Czym prędzej odwróciłaś wzrok od Tao, żeby ponownie się nie rozpłakać i usiadłaś na skraju łóżka, chowając twarz w dłoniach. Po chwili wstałaś i położyłaś się do spania, ale nie mogłaś zapomnieć widoku sprzed godziny.

Rano wstałaś przybita do cna i niewyspana, bo sen zmorzył cię dopiero około czwartej nad ranem. Postanowiłaś pójść bez uprzedzenia do swojej najlepszej przyjaciółki. Potrzebowałaś kogoś, kto byłby w stanie cię pocieszyć, a kto inny poradziłby sobie z tym lepiej?
Ubrałaś się ciepło i zabrałaś parasolkę, ponieważ od wczorajszego dnia deszcz ciągle padał. Wyszłaś z domu i zamknęłaś bramę, przed którą wczoraj klęczał Tao. Za furtką przyspieszyłaś, aby przypadkiem nie spotkać chłopaka, ale los chciał inaczej. Poślizgnęłaś się na mokrym chodniku, a od upadku uratowały cię czyjeś silne ramiona, które zacisnęły się na twojej talii. Podniosłaś wzrok na swojego wybawcę, którym oczywiście musiał być Tao. Wyrwałaś mu się, ale zdążył złapać cię za nadgarstek i odwrócić ku sobie.
- Błagam! - powiedział, przyciągając cię bliżej i usilnie próbując nakierować twój wzrok na swoją twarz, co mu się nie udało. 
Łzy kolejny raz zaczęły spływać po twoich policzkach. Chciał otrzeć je wierzchem dłoni, ale gwałtownie odwróciłaś głowę w bok, na co opuścił ramię. 
- Proszę okrzycz mnie, powiedz, że jestem skończonym idiotą, że już nigdy mi nie zaufasz... Błagam powiedz cokolwiek! - powiedział błagalnie, na co spojrzałaś mu w twarz. - To lepsze niż milczenie i oglądanie, jak płaczesz - dodał z oczami pełnymi łez. 
Nie zareagowałaś. Skoro twoje milczenie tak bardzo go bolało, to dobrze. Przybliżył usta do twoich ust, na co wyrwałaś mu dłoń z uścisku i wróciłaś do domu pewna, że tym razem już za tobą nie pobiegnie. I nie pobiegł. Gdy odwróciłaś się przy furtce stał w tej samej pozie, w której go zostawiłaś.
Weszłaś do domu, wiedząc, co teraz musisz zrobić. Teraz w tym miejscu nie trzymało cię kompletnie nic. No może najlepsza przyjaciółka, ale ona i tak poradzi sobie bez ciebie. Miała Luhana. On jej wystarczy. 
Mieszkałaś sama. Siostra też wyjechała. Rodzice mieszkali w innym mieście. Nic nie mogło cię powstrzymać przed wyjazdem. Spakowałaś potrzebne rzeczy do walizki i wyjęłaś kilka tysięcy ze swojej skrytki. Sprawdziłaś w internecie, kiedy odjeżdża najbliższy pociąg. Szczęście uśmiechnęło się do ciebie. Odjeżdżał za jakieś pół godziny. Zamknęłaś dom na klucz, zostawiając wszystkie wspomnienia za sobą i w pośpiechu poszłaś na przystanek, bojąc się, że znowu spotkasz Tao.

- _____! Zaczekaj! - krzyknął, gdy znikałaś w drzwiach pojazdu. 
Nie zaczekałaś. Drzwi zamknęły się za sobą, oddzielając cię od przeszłości. Gdy pojazd znikał za zakrętem, musiałaś się odwrócić. Tao siedział na ławce, na przystanku, chowając twarz w dłoniach. Szybko odwróciłaś wzrok od chłopaka, kierując go na przód. Ku lepszej przyszłości.

Kilka dni po tym jak zamieszkałaś w nowym miejscu, zaczęło ci się najzwyczajniej w świecie nudzić samej w domu, więc wyruszyłaś na poszukiwanie jakieś pracy. Dość szybko udało ci się znaleźć kawiarnię, na której drzwiach było wywieszone ogłoszenie o poszukiwaniu nowej kelnerki.
Weszłaś do przepełnionej kafejki, gdzie w pocie czoła uwijało się około trzech kelnerek i podeszłaś do lady, za którą stał jakiś chłopak odwrócony do ciebie tyłem.
- Przepraszam! - rzuciłaś, na co ten posłusznie ukazał ci twarz, po której było widać, że nawet nie postara się być miłym i posłał ci pytające spojrzenie.
- No co? - zapytał, gdy tylko stałaś, nie wiedząc od czego zacząć rozmowy i zmarszczył brwi.
- Na ogłoszeniu pisało, że szukacie kelnerki i pomyślałam, że może ja... - zaczęłaś.
- Super! Witam w pracy! Możesz zacząć od zaraz? Mamy dzisiaj prawdziwe urwanie głowy - powiedział chłopak z czymś, co miało chyba być entuzjazmem, ale w jego wykonaniu to była głucha wypowiedź.
- W porządku. Jestem _____. - Podałaś mu dłoń.
- Wu Yi Fan, ale przyjaciele mówią na mnie Kris - powiedział, delikatnie potrząsając twoją ręką. - Dziewczyny pomogą ci jakoś to ogarnąć. Musisz po prostu ubrać fartuszek, przyjmować zamówienia i szczerzyć zęby do kolesi. Czyli normalny dzień każdej dziewczyny - stwierdził, na co prychnęłaś pod nosem. 
Dopiero po chwili zorientowałaś się, że to był żart, a chłopak uważnie obserwował twoją reakcję, śmiejąc się pod nosem.
- To wcale nie było śmieszne. - Parsknęłaś śmiechem na myśl o tym, jak zareagowałaś na to, co powiedział.
- Ranisz - stwierdził z uśmiechem, który wyglądał na szczery i złapał się za serce.
- Komikiem to byś nie mógł być - rzekłaś, starając się zawiązać fartuch z tyłu, co niezbyt ci się udało, bo po chwili się rozwiązał.
- Przestań mnie dobijać i chodź tu, to ci pomogę - powiedział, nadal się uśmiechając i pokazał ci dłonią, żebyś do niego podeszła.
- Nie - stwierdziłaś, nagle poważniejąc.
- Dlaczego? - zapytał zdziwiony i lekko zmarszczył brwi. 
Mimo wszystko podeszłaś do niego i pozwoliłaś mu zawiązać fartuszek. Sprawnie się z tym uwinął, a potem zapytał, czy wszystko jest w porządku, na co ze sztucznym uśmiechem stwierdziłaś, że tak, ale chyba w to wątpił, bo posłał ci przenikliwe spojrzenie. 
- Nie jesteś stąd. - zauważył po chwili, gdy przyniosłaś mu pierwsze zamówienie. - Dlaczego przyjechałaś?
- A czy to ważne? - Zmarszczyłaś brwi i spojrzałaś na niego, unosząc głowę do góry, bo chłopak był chyba nawet wyższy niż Tao. Nie. Nie będziesz myśleć o Tao. Koniec kropka.
- No w sumie to nie, ale... - urwał w połowie zdania, zastanawiając się, co dalej powiedzieć. - Nieważne - dodał po chwili, na co odebrałaś od niego kawę dla stolika czwartego i zaniosłaś ją klientom, czując na sobie przenikliwe spojrzenie chłopaka. Życzyłaś smacznego konsumentom napoju (jak elokwentnie to napisałam xD) i obejrzałaś się przez ramię na Krisa, który szybko odwrócił wzrok w stronę innej kelnerki, która do niego podeszła. "Do niej się nie uśmiechnął." pomyślałaś z jakimś śladem satysfakcji.

Po kilku tygodniach przyzwyczaiłaś się do nowej pracy, która bardzo ci się spodobała i w ogóle twoja praca miałaby same plusy gdyby nie to, że Kris cię podrywał na każdym kroku. W sumie to nie było w tym nic złego, ale i tak trochę uprzykrzało ci życie.

- Tylko, żeby było jeszcze otwarte! - pomyślałaś, gdy około dwudziestej w nocy zorientowałaś się, że zostawiłaś komórkę na ladzie w kawiarni. 
Na szczęście światło w kafejce było włączone co świadczyło o tym, że ktoś jeszcze tu był. Pewnie Kris, który zawsze zostawał trochę dłużej niż inni, żeby wszystko sprawdzić i ewentualnie posprzątać. 
- Cześć! Przepraszam, ale chyba zostawiłam tu telefon i... - powiedziałaś zaraz po otwarciu drzwi kawiarni i przejściu do lady, która była blisko wejścia, ale przerwałaś, bo Kris siedział przy jednym ze stolików, przeglądając twoją komórkę. - Co robisz z moją...
- Kim jest ten chłopak? - zapytał, pierwszy raz odkąd się poznaliście, zwracając się do ciebie z czystą złością w głosie. Zazwyczaj mówił tak do wszystkich. Tylko nie do ciebie.
- Co? - zapytałaś, nie rozumiejąc, o co chodzi Krisowi i dlaczego zwrócił się do ciebie ze złością.
- Kim on jest? - warknął. - I dlaczego masz na telefonie jego zdjęcia? - Podniósł się z krzesła i podszedł do ciebie, pokazując ci zdjęcie Tao.
- Dlaczego od razu się wściekasz? - zapytałaś, będąc bardzo ciekawą odpowiedzi, a Kris przewinął jedno zdjęcie w przód. Na zdjęcie, na którym całowałaś Tao w usta. Spuściłaś wzrok, przypominając sobie, jak chłopak całował się z inną w sali treningowej.
- Dlatego! - odpowiedział, podsuwając ci zdjęcie pod nos.
- I co z tego?! - wybuchnęłaś, już dłużej nie mogąc powstrzymać irytacji. Nie dość, że przeglądał twoje zdjęcia, to jeszcze urządzał ci sceny zazdrości, że znalazł kilka, które mu nie odpowiadało.
- Dlaczego tu przyjechałaś? - zapytał, patrząc na ciebie z taką wściekłością w oczach, że aż cofnęłaś się o krok. - Gdzie on teraz jest?! - krzyknął, podnosząc głos.
- Nie twój interes! Oddawaj mi komórkę! - warknęłaś zdenerwowana dociekliwością chłopaka.
- Nie dopóki mi tego nie powiesz - rzucił przez zęby.
- Dobra, kupię sobie nowy telefon - prychnęłaś i odwracając się na pięcie, podeszłaś do drzwi kawiarni. 
Kris złapał cię za nadgarstek i obrócił w swoją stronę, a następnie spróbował cię pocałować, ale odepchnęłaś go od siebie. - Co ty wyprawiasz!?
- Przepraszam - szepnął, patrząc na ciebie oczami niesłusznie zbitego psa, a następnie podał ci komórkę. - Gdybyś kiedyś chciała o tym porozmawiać to... Zresztą nieważne... Pewnie i tak nie będziesz chciała - stwierdził i z westchnieniem opadł na krzesło przy jednym ze stolików.
- Sądzisz, że tak dobrze mnie znasz? - zapytałaś, odsuwając sobie krzesło naprzeciwko chłopaka.
Ponad godzinę poświęciłaś na odpowiadanie, na zadawane przez Krisa pytania, po czym odprowadził cię do domu, bo było już późno.

- Ej! Co ty robisz!? - krzyknęłaś, gdy Wu Yi Fan pociągnął cię w stronę zaplecza i szybko zamknął za wami drzwi. - Jeśli to kolejna próba pocałowania mnie, to wiedz, że...
- Cicho bądź i poczekaj tu na chwilkę. Zaraz wrócę - powiedział, przykładając palec do ust, żebyś mówiła szeptem i czym prędzej wybiegł z zaplecza.
- Pff. Dobre sobie - prychnęłaś, wychodząc z magazynu i stanęłaś jak wryta. Przed ladą zaciekle dyskutując z Krisem stał... - Tao? - zapytałaś mimowolnie i zawróciłaś, przechodząc przez drzwi do zaplecza, ale chłopak zauważył cię nad ramieniem Wu Yi Fana. 
Kris nie chciał go przepuścić i stali tak, piorunując się wzrokiem, a ty tymczasem usiadłaś na jakiejś skrzynce, zastanawiając się, czemu nie posłuchałaś szefa. Wspomnienia wróciły do ciebie w ciągu jednej chwili i przemykały ci przez głowę z prędkością światła.
- To wejście dla personelu! - warknął Kris, jak zwykle wredny dla wszystkich poza tobą, tak głośno, że usłyszałaś go przez drzwi, a co dopiero musieli go usłyszeć klienci, którzy na pewno nie życzyli sobie kłótni w miejscu, gdzie chcieli porozmawiać lub w spokoju wypić kawę.
- Chodź - powiedziałaś, wychodząc z zaplecza i kiwając głową w stronę swojego byłego chłopaka. Nie chciałaś, żeby przez ciebie kawiarnia straciła klientów.
- ____, ale on...- zaczął Kris i złapał cię za dłoń.
- W porządku. Możesz mnie na chwilę zastąpić? - zapytałaś chłopaka, delikatnie wyrywając mu dłoń z uścisku, na co on lekko skinął głową i pomógł ci zdjąć fartuch. 
Tao stał przy otwartych drzwiach kawiarni, patrząc na was z zazdrością widocznie wypisaną w oczach. Ignorując chłopaka, przeszłaś obok niego, jakby był powietrzem i skierowałaś się w stronę najbliższego parku, a Tao poszedł za tobą.

Siedzieliście w ciszy jak najdalej od siebie na ławce od dobrych pięciu minut, bo żadne z was nie wiedziało jak zacząć rozmowę, do której i tak musiało prędzej czy później dojść.
- _____? - zapytał Tao, a ty spuściłaś wzrok na swoje dłonie i nie odpowiedziałaś. - Przepraszam, ja... - zaczął chłopak najprawdopodobniej pewny, że się do niego nie odezwiesz.
- Nieważne. Nie zmienimy tego, co było... Tylko... - przerwałaś mu, ale nie wiedziałaś, co masz dalej powiedzieć, więc przerwałaś i zaczęłaś obserwować liście, które poruszały się na drzewie kilka metrów przed ławką, na której siedzieliście, jakby było to najbardziej interesującą rzeczą w świecie.
- Tylko co? - zapytał, starając zwrócić na siebie twoją uwagę, żebyś w końcu spojrzała mu w twarz.
- Tylko ja... - powiedziałaś, czując łzy, które zaczęły wzbierać w twoich oczach. 
Tao delikatnie chwycił cię za podbródek i nakierował twój wzrok na swoją twarz.
- Proszę, nie płacz - poprosił z takim żalem w głosie, że aż ciebie to zdziwiło. - Możesz dokończyć?
- Tylko ja nie mogę tego zapomnieć - wyszeptałaś, a pojedyncza łza spłynęła na twoim policzku. Tao otarł ją wierzchem dłoni.
- Przepraszam. Gdybym mógł cofnąć czas, to nigdy by się nie zdarzyło. Nawet nie wiesz, jak strasznie tego żałuję. Ja...
- Wiesz co jest najgorsze? - ponownie mu przerwałaś pewna, że nie zniesiesz jego wytłumaczenia.
- Co? - zapytał z lekkim drżeniem w głosie, bojąc się odpowiedzi.
- To, że gdybym tego nie widziała ty... Nigdy byś mi tego nie powiedział. Prawda? - spytałaś, czując kolejne łzy spływające po twoich policzkach.
- Nie, ja... To prawda - odpowiedział szczerze, ale mimo to, że już prawie dwa miesiące nie byliście razem i tak poczułaś ukłucie w sercu.
- Już lepiej pójdę - powiedziałaś szeptem, podnosząc się z ławki. 
Chłopak nie zatrzymał cię, ani nie odezwał się choćby jednym słowem. Będąc przy wyjściu z parku, odwróciłaś głowę w jego stronę. Tao siedział na ławce, chowając twarz w dłoniach tak samo, jak wtedy gdy wyjeżdżałaś. Łzy zaczęły niekontrolowanie wypływać z twoich oczu. Po tym wszystkim nie byłaś w stanie wrócić do pracy, jednak zrobiłaś to.

- Co on ci zrobił? - zapytał Kris, doskakując do ciebie, gdy tylko przekroczyłaś próg kawiarni i zaglądając w twoją zapłakaną twarz.
- Nic. On... - przerwałaś, gdyż załamał ci się głos i wtuliłaś twarz w miękki podkoszulek chłopaka.
- Gdyby nic ci nie zrobił, to byś nie płakała - stwierdził, mocno cię obejmując i poprowadził cię w stronę zaplecza.
- Ale on naprawdę nic mi nie zrobił. Ja tylko... - próbowałaś mu się jakoś wytłumaczyć na zapleczu, ale jedynie wybuchnęłaś, płaczem mocząc mu podkoszulek.
- Spokojnie - powiedział uspokajającym tonem i pogładził cię po włosach. - Wszystko będzie dobrze. Chciałabyś wziąć dzisiaj wolne?
- Nie. Jest w porządku. Mogę pracować - zapewniłaś go, ale spojrzał na ciebie z politowaniem, więc przystałaś na jego propozycję. - Jutro zostanę dłużej.
- Nie - stanowczo zaprzeczył Kris. - Nie zostaniesz po godzinach.
- Ale... - zaczęłaś protestować, odsuwając się od chłopaka.
- Cicho - urwał stanowczo waszą "kłótnię". - Odprowadzić cię do domu?  - zapytał, patrząc na ciebie z niepokojem.
- Ale kawiarnia...
- Spokojnie. Zadzwonię do siostry,  żeby tu przyszła. Zaczekaj chwilkę - poprosił, wybierając na komórce numer telefonu do swojej siostry. 
Ich rozmowa trwała tak długo,  że w końcu znudziło ci się czekanie i samotnie poszłaś ścieżką do swojego domu. Po chwili usłyszałaś za sobą szybkie kroki i zwolniłaś odrobinę, wiedząc, że to Wu Yi Fan. Chłopak przytulił cię od tyłu, obejmując swoimi silnymi ramionami.
- Kris, puszczaj mnie! - zaśmiałaś się cicho, odwracając głowę w stronę chłopaka.
Tylko, że to nie był Wu Yi Fan.
- Kim jest Kris? - zapytał zaskoczony Tao, któremu szybko się wyrwałaś. - Za czekaj.
- Czego chcesz? - warknęłaś, pierwszy raz od kilku miesięcy nie czując złości na chłopaka. 
W końcu przejechał za tobą tyle kilometrów i odszukał cię, co pewnie musiało trochę zająć, tylko po to, żeby cię przeprosić.
- Nadal jesteś na mnie zła? - zapytał i lekko wydął wargi, robiąc niezadowoloną minę, jednocześnie przyglądając ci się z widocznym niepokojem.
- Nie do końca - stwierdziłaś cicho. Co prawda nie wybaczyłaś mu w stu procentach,  ale w trzech czwartych tak.
- Naprawdę? - zapytał z niedowierzaniem w głosie.  - Czyli, że znowu jesteśmy parą?
- Co!? Nie! Sądzisz,  że będę w stanie ci zaufać po tym co zrobiłeś!? - zapytałaś z niedowierzaniem, odsuwając się od chłopaka o krok.
- W porządku - stwierdził, smutniejąc w jednej chwili.  - Ale zostaniemy przyjaciółmi?
- Jasne - odpowiedziałaś, na co chłopak przytulił cię z entuzjazmem.  - Co ty robisz?
- Przyjaciele się przytulają.
- No wiem, ale...
- Ej, zostaw ją! - krzyknął Kris, który zdyszany właśnie wybiegł zza zakrętu i zobaczył cię w ramionach chłopaka.
- Bo co!? - warknął Tao, oczywiście, nie wypuszczając cię z objęć.
- Bo... - zaczął Wu Yi Fan, podbiegając do was i piorunując Tao wzrokiem.
- Kris, wszystko w porządku - rzekłaś, zdejmując z siebie ramiona Tao, na co twój szef spojrzał na ciebie z otępieniem.
- A więc to jest ten Kris - rzucił Zitao, mierząc chłopaka krytycznym spojrzeniem.
- Odprowadzę cię do domu - ponownie zaproponował Wu Yi Fan, chwytając cię za dłoń.
- Nie! Ja cię zaprowadzę! - wyrwał się Tao.
- Nie zgubię się - stwierdziłaś i poszłaś sama w kierunku swojego mieszkania, zostawiając za sobą piorunujących się wzrokiem młodzieńców.

Kolejne dni mijały w miarę spokojnie.  Po tym jak wybaczyłaś Tao, było ci jakoś lżej na sercu,  ale Kris otwarcie nie popierał twojej decyzji, co w sumie było dość zrozumiałe, skoro czuł się zazdrosny. I nic nie zapowiadało tego, co wydarzy się w piątek.

Tego dnia miałaś przeszkolić dziewczynę,  która starała się o stanowisko przy ekspresie, bo tłum w kawiarni rósł tak szybko, że Kris nie nadążał z wykonywaniem zamówień.
- Gotowe - powiedziała kandydatka, podając ci kubek gorącej kawy z pianką. - To moja specjalność - stwierdziła, posyłając uśmiech komuś nad twoim ramieniem.
- Pyszne - westchnęłaś po upiciu łyku napoju.
- Mogę spróbować? - zapytał Wu Yi Fan, który właśnie do was podszedł.
- Jasne - powiedziałaś i wyciągnęłaś do niego dłoń z parującym kubkiem, podnosząc drugą, aby otrzeć sobie usta.
- Wspaniale - rozpromienił się chłopak, a następnie chwycił twoją dłoń z kubkiem i przesunął ją w bok. Po czym momentalnie przysunął się do ciebie i pocałował cię, opierając twoje plecy o ścianę.
- Naprawdę pyszne - stwierdził już po odsunięciu się od siebie. 
Rozejrzałaś się po kawiarni, zauważając, że klienci (a w szczególności klientki) wpatrują się w was w tępym osłupieniu. Wtedy twój wzrok padł na zamykające się drzwi. Przypomniała ci się sytuacja sprzed miesięcy. Wybiegłaś z kafejki, rozglądając się za...
- Tao! - krzyknęłaś, gdy zauważyłaś chłopaka na ławce w parku i podbiegłaś do niego, przysiadając obok. - Wszystko w porządku?  - zapytałaś, lekko dotykając jego dłoni, która bezsilnie spoczywała na jego kolanie.
- Mogłaś uprzedzić, że już sobie znalazłaś nowego chłopaka - stwierdził z goryczą i podniósł na ciebie swoje załzawione oczy. - A ja głupi wierzyłem, że znowu będziemy razem.
- Tao...
- Już wiem jak się czułaś. Przepraszam jeszcze raz i już się zabieram. Zostań tu z tym wampirzym chłoptasiem, ożeńcie się i miejcie w cho... - przerwał, bo zamknęłaś mu usta pocałunkiem, na który ochoczo odpowiedział i wplótł palce w twoje włosy, przyciągając cię do siebie jak najbliżej.
Serce biło ci dwa razy szybciej niż powinno, a mimo to nie oderwałaś się od chłopaka, przelewając w pocałunek całą swoją tęsknotę i ból ostatnich tygodni, ale przede wszystkim miłość do Tao, który siedział tuż obok, wpijając się w twoje usta.
- Kocham cię - szepnęłaś z ustami tuż przy jego, gdy po długiej chwili oderwałaś się od chłopaka.
- Ja ciebie też - westchnął, ponownie łącząc wasze usta w pocałunku dłuższym niż poprzednio.
                                                              

Dobra. Mogę z czystym sercem stwierdzić, że pisałam to nawet dłużej niż "Tylko przyjaciele?", bo po skończeniu tego one shota wpadłam na dużo lepszy pomysł i sądzę, że teraz scenariusz jest ciekawszy. Początkowo było to opowiadanko, w którym Kris miał dostać swoje "długo i szczęśliwie", ale w końcu "wygrał" Tao ^^ Ale nie przejmujcie się,  bo na Wu Yi Fana mam chyba nawet jeszcze lepszy pomysł.

Opublikowałabym to już przedwczoraj, ale:
a) Przedwczoraj dorwałam się do zaje książki "Czerwień Rubinu", od której nie mogłam się oderwać i w jakieś 3 godziny przeczytałam ją dwa razy. Polecam wszystkim! Jutro muszę sprawdzić, czy w bibliotece jest już "Błękit Szafiru", bo pani obiecała mi, że zamówi.
b) Wczoraj nie mogłam dorwać się do komputera, żeby to opowiadanie sprawdzić, bo na komórce nie wyświetlają mi się ewentualne błędy, a poza tym nie umiem dodawać obrazków na telefonie i zapisywać tu gifów. Huehuehue xD

Mam nadzieję,  że się spodobało.
Czekam na opinie i komentarze ★
Teayeon, która bierze się za Wasze zamówienia i przestaje pisać od czapy (co wcale nie znaczy, że jeszcze do tego nie wrócę, bo jestem w stu procentach pewna, że wrócę.)

1 komentarz:

  1. Ja bym bardzo prosiła o następne Guardian Angel! :)

    OdpowiedzUsuń

Google+ Followers