niedziela, 2 sierpnia 2015

Prom

Hejka ★
Jakoś natchnęło mnie do pisania one shotów. Pisząc je, mogę wymyślać na bieżąco coraz bardziej zwariowane rzeczy xD ♥
Dzisiaj scenariusz z całym zespołem, a mianowicie z Bangtan Boys.
Mam nadzieję, że się spodoba ^^
Miłego czytania ☆                                                

Bal



Czemu znowu on!?
Zawsze, ale to zawsze praktycznie na każdej lekcji wychowania fizycznego, gdy tylko graliście w gry typu piłka nożna,  siatkówka i koszykówka i trenowaliście podania, byłaś wyznaczana przez nauczyciela do pary z Jiminem. Nienawidziłaś tego kolesia. Zawsze, gdy tylko się pomyliłaś (a zdarzało się to dość często), byłaś przez niego wyśmiewana, a jako, że był jedną z najpopularniejszych osób w liceum, stawałaś się pośmiewiskiem mas. 
- Ty serwuj - rzekł oschle Jimin. Dobrze wiedział, że jedyne co nie wychodzi ci, podczas gry w siatkówkę, to właśnie serwowanie. Skończony palant.
- Nie. - Zawsze się kłóciliście o to, kto ma zaczynać, a nauczyciel zawsze brał stronę Jimina, twierdząc, że ten jest po prostu dżentelmenem, który trzyma się zasady "Panie przodem."
- Serwuj. - Czyżby puściły mu nerwy? Nigdy jeszcze do ciebie nie podszedł i nie wyrwał ci z rąk piłki. Rzucił ją za siebie i zbliżył się do ciebie jeszcze bardziej. Cofnęłaś się.
- Co, boisz się mnie? - Zaśmiał się.  - I słusznie. Serwuj.
- Nie. - Przysunął się jeszcze bliżej. 

- Ej, Jimin, odpuść sobie! - Usłyszałaś krzyk Taehyunga. Poznałaś go po głosie, bo tylko on ze wszystkich chłopaków ze szkoły, mówił tak głębokim tonem.
- Nie wtrącaj się!  - krzyknął Jimin przez ramię. Chciałaś wykorzystać tę sytuację i odejść, ale szatyn szybko zagrodził ci drogę. 
- Serwuj - warknął przez zęby. 
- N.I.E. - Powinnaś w końcu odpuścić i zaserwować, ale po tym znów byłabyś wyśmiewana przez tydzień. Nie mogłaś ZNÓW na to pozwolić. W końcu nadszedł ten dzień, kiedy mu się postawisz. Nie dasz Jiminowi satysfakcji z tego, że znowu wygrał.
Chłopak przybliżył się jeszcze bardziej. Wtedy ktoś pociągnął go w tył. Ujrzałaś Seokjina, który korzystając ze swojej całej siły, trzymał Parka w uścisku, żeby ten się na ciebie nie rzucił. Po wrogim wyrazie jego oczu stwierdziłaś, że był tego bliski. Ktoś chwycił cię w talii i odciągnął do tyłu. Wyrwałaś się i ujrzałaś, że był to Jungkook.
- Przepraszam za kolegę. Jest dzisiaj nie w humorze. - Seokjin, który wcześniej ćwiczył w parze z Jungkookiem, poszedł grać z Jiminem. Byłaś mu bardzo za to wdzięczna. Przeuroczy, troskliwy chłopak. Posłał ci uśmiech, a ty mimowolnie odpowiedziałaś śmiechem. - Wiesz, wczoraj zerwała z nim dziewczyna... - dodał szeptem Jungkook. Gwałtownie odwróciłaś się w jego stronę. 
- Jimin - położyłaś nacisk na to słowo - miał dziewczynę? - zapytałaś z niedowierzaniem. 
- Mhm. Ona go rzuciła - powiedział, jakby sam nie wierzył w to, że ta dziewczyna nie bała się tego zrobić. Jimin potrafił być przerażający. 
- Nie dziwię się - mruknęłaś pod nosem. Jungkook zaśmiał się. Spojrzałaś na niego zaskoczona.
- Jesteś urocza - stwierdził. - Zawsze mówisz na głos to, co myślisz? 
Nie odpowiedziałaś, tylko podałaś mu piłkę.
- Możesz ty zaserwować?  - zapytałaś z nadzieją. 
- Jasne. Ale ty naprawdę nie umiesz tego robić? - zapytał z niedowierzaniem. 
- Nie. 
-Znam kogoś, kto cię nauczy. Mnie też nauczył. Ej, Hoseok! - krzyknął do czarnowłosego młodzieńca, który właśnie podrywał dziewczyny, stojące obok niego, popisując się perfekcyjnym tańcem.
- Nie widzisz, że jestem zajęty!? - odkrzyknął, ale natychmiast przerwał popisy i podszedł do was.
- Moja koleżanka ma problem z serwowaniem piłki. Mógłbyś ją nauczyć, jak poprawnie się to robi? - zapytał retorycznie. Wiedział, że Hoseok pomoże. Był niezawodnym przyjacielem. 
- "Koleżanka"? - Zaznaczył cudzysłów w powietrzu. - czy koleżanka? 
- Koleżanka - odpowiedział i odszedł ćwiczyć z Yoongim, który właśnie został bez pary do trenowania.
- Mhm. Na pewno - mruknął pod nosem i zwrócił się do ciebie. 
- A więc nie umiesz serwować piłki? - zapytał retorycznie. - W takim razie po tej lekcji to się zmieni i w końcu to Jiminowi będzie głupio. 

Nie, żeby Hoseok nie lubił Jimina! Co to, to nie! Ci dwaj byli jak bracia, ale nawet (raczej zwłaszcza) rodzeństwo lubiło się czasami podenerwować.

Po tej lekcji naprawdę lepiej ci szło. Hoseok był świetnym nauczycielem, który chwalił za każdy postęp i tłumaczył wszystko cierpliwie, aż do skutku. Byłaś wdzięczna każdemu, kto wsparł cię podczas tej lekcji, czyli Taehungowi, Seokjinowi, Jungkookowi, Hoseokowi i byłej dziewczynie Jimina, która w końcu zmyła mu ten głupkowaty uśmiech z jego równie głupkowatej twarzy.
Gdy wychodziłaś ze szkoły po skończonych już zajęciach Jungkook, który stał przy Taehyungu zaczepił cię, więc przystanęłaś.
- I co, Hoseok nauczył cię serwować? - zapytał. Po zajęciach szybko uciekłaś do szatni, żeby nie natknąć się na Jimina, bo jeśli nie byłoby kogokolwiek przy tobie, byłoby krucho. Szatyn na pewno był wściekły i pragnął zemsty. 
- Tak! Jest świetnym nauczycielem! - Naprawdę byłaś pod wrażeniem jego umiejętności.
- Umm... Serio? - zapytał Jungkook jakoś nieswojo.  
- Jasne. Jestem mu bardzo wdzięczna!  - Jungkook wyraźnie posmutniał. 
- To ja już sobie pójdę. - Poszłaś chodnikiem w stronę domu. 
Po chwili usłyszałaś za sobą czyjeś szybkie kroki. Taehyung zatrzymał cię na skrzyżowaniu ulic. 
- Rany! To ja jestem w takiej słabej formie, czy to ty tak szybko chodzisz? - Kim ledwie łapał oddech.  
- Nie wiem. Ale mógłbyś zacząć cokolwiek ćwiczyć - zaśmiałaś się i uderzyłaś go w ramię. Czemu to aż tak bardzo zabolało? - Albo i nie. - dodałaś, patrząc na dłoń, na której zaczynał pojawiać się siniak.
- Przepraszam - powiedział Tae. 
- Co?  Przecież to nie twoja wina.  Nie wiedziałam, że jesteś taki napakowany. - Nadal patrzyłaś na dłoń zaniepokojona tym, jak szybko pojawiał się ten siniak. 
- Nie o to chodzi. Przepraszam za to, że to nie ja odepchnąłem Jimina od ciebie. - Delikatnie złapał cię za dłoń.  - No i za to też. 
- Nie przejmuj się.  Przecież wszystko dobrze się skończyło. Seokjin go odciągnął.  
- Czyli, że nie jesteś na mnie zła?
- No co ty! Jestem ci wdzięczna za to, że pierwszy zareagowałeś! - Uśmiechął się.
- Odprowadzę cię do domu. Ok? - zapytał z wahaniem w głosie i spojrzał ci w oczy. Poczułaś się nieswojo. 
- Ummm... No dobra... Czemu nie? 
Szliście, rozmawiając, a raczej obgadując nauczycieli. Na początku czułaś się dziwnie, ale potem rozluźniłaś się. Tak przyjemnie było słuchać, że nie tylko ty lubisz jechać na nauczycieli. Doszliście przed furtkę do bramy twojego domu i wtedy się zatrzymałaś.
- Co? Tu mieszkasz? - zapytał zdziwiony.  Boże, jaki słodki nieogar - pomyślałaś. 
- Tak.

- A~ Spoko. To jeszcze raz przepraszam. Ja już pójdę. Do jutra w szkole! - powiedział i odwrócił się.
- Tae? - krzyknęłaś za nim. Odwrócił się z miną świadczącą,  że właśnie przerwałaś mu jego przemyślenia życiowe. Właśnie z tego słynął. Na lekcjach po prostu się wyłączał i bujał w obłokach. 
- Co?  - odkrzyknął oburzony. Nikomu nie wolno było przerwać jego przemyśleń. 
- Jutro jest sobota - uświadomiłaś mu.
- Oj tam! Gadanie. Dobra, a teraz zmykaj i nie przeszkadzaj mi. - Roześmiałaś się,  a on poszedł dalej. Jednak gdy byłaś już przy drzwiach i trzymałaś dłoń z dobrze rozwiniętym siniakiem na klamce, złapał cię za lewą dłoń. Odwrócił cię ku sobie, pocałował cię w policzek, a potem zwiał i aż się za nim kurzyło. Dobrze, że się chociaż nie przewrócił. 
Mimowolnie przejechałaś dłonią po policzku i zarumieniłaś się. Stałaś tak chwilę, aż twoja mama otworzyła drzwi i wciągnęła cię do środka. 
- Cho! Czy ten przystojny młodzieniec, który właśnie pocałował cię w policzek jest twoim chłopakiem? - Twoja mama cieszyła się, jakby wygrała na loterii. Już od dawna mówiła ci, że powinnaś sobie znaleźć bratnią duszę.  Co było "nieco" dziwne...
- Nie. Tae jest tylko przyjacielem - cierpliwie wytłumaczyłaś.
- W takim razie dlaczego odprowadził cię pod drzwi domu i pocałował? 
Na to pytanie nie potrafiłaś odpowiedzieć.

***

W poniedziałek ogłoszono, że bal semestralny odbędzie się wcześniej, czyli za dwa tygodnie z powodu jakichś problemów technicznych, które są przewidziane za jakiś miesiąc.  Było to bardzo dziwne.  Nie miałaś ani żadnej sukienki, ani dodatków. Wszystko zostawiłaś na ostatnią chwilę. 

***

Po lekcjach pojechałaś z mamą do centrum handlowego w mieście oddalonym o około 100 kilometrów w jedną stronę. Chodziłyście od sklepu do sklepu,  bo nie mogłaś się zdecydować, którą sukienkę masz kupić. Szczególnie wpadły ci w oko dwie - jedna krótka turkusowa ze srebrzystymi wykończeniami i lekką falbanką u dołu , druga była prosta i długa, różowo-biała. Nie mogłaś się zdecydować,  ale gdy znalazłaś buty idealnie pasujące do tej pierwszej, wybrałaś turkusową.

***

Przez cały tydzień miałaś nadzieję,  że Seokjin cię zaprosi na bal semestralny,  ale on chyba nawet o tym nie pomyślał. W końcu zaczęłaś się bać, że pójdziesz sama i będziesz podpierać ścianę, więc kiedy Jungkook zaprosił cię dwa dni przed balem, zgodziłaś się bez wahania,  a on odszedł w skowronkach mówiąc, że będzie około dwudziestej. 

***

Następnego dnia dowiedziałaś się,  że Seokjin zaprosił najpopularniejszą dziewczynę w szkole. Czyli jednak łudziłaś się,  że coś do ciebie czuje. Mimo to byłaś smutna, bo choć Jungkook był dobrym,  a w dodatku przystojnym przyjacielem, nic do niego nie czułaś. On najwidoczniej tak.

***

Gdy tylko wstałaś, mama zaczęła skakać wokół ciebie, przypominając, że musisz być gotowa godzinę przed pojawieniem się Jungkooka. Byłaś jej bardzo wdzięczna, bo zrobiła ci idealny makijaż i fryzurę. Dobrze było mieć mamę specjalizującą się w kosmetologii. 

***

- Kochani, poczekajcie chwilkę! Biegnę po aparat! - krzyknęła twoja mama, wcześniej wychwalając Jungkooka, jak to przystojnie wygląda.
- Jesteś piękna. - rzekł, patrząc na ciebie z zachwytem w oczach. Tak, jestem piękna, bo mam króciutką sukienkę i makijaż - pomyślałaś. 
- Ale nie mówię tego tylko dlatego, że dzisiaj się odstawiłaś! Zawsze jesteś piękna - dodał. Co on czyta w myślach? 
Twoja mama wróciła, więc nie musiałaś odpowiadać. Wolałabyś być teraz w tym samym miejscu, ale z Seokjinem. Już nawet Taehyung byłby lepszy niż Jungkook. Nie to, że nie lubiłaś go. Po prostu był tylko przyjacielem. Nikim więcej. I tak już pozostanie.
- Uśmiech!  - krzyknęła twoja mama. - Cho,  stanij bliżej,  skarbie! Jungkook cię nie ugryzie. - Dyskutowałabyś.
Po zrobieniu pełnego tuzina zdjęć pojechaliście wypożyczonym samochodem do budynku, w którym odbywał się bal semestralny. 

***

Czułaś się naprawdę dziwnie, bo gdy tylko weszliście na salę tego dnia zarezerwowaną dla absolwentów,  podszedł do was Hoseok z jakąś dziewczyną uwieszoną na ramieniu.
- Ty zakichany kłamco! - zwrócił się do Jungkooka. - Mówiłeś, że Cho jest tylko twoją koleżanką. 
Jungkook zetknął na ciebie rozanielony, podczas gdy ty wpatrywałaś się w Hoseoka jak kompletna idiotka.
- Bo jest. - gorliwie przytaknęłaś głową. Czy teraz naprawdę wszyscy pomyślą, że jesteś z Jeonem? Jungkook nachylił się do Hoseoka i szepnął mu coś na ucho.
- Aha! - wykrzyknął ten, zwracając na siebie uwagę wszystkich stojących w pobliżu. - To nie przeszkadzam  - dodał już o wiele ciszej.

***

- A teraz, nim zabrzmi ostatnia piosenka, Jeon Jungkook z czymś specjalnym - powiedział Yoongi do mikrofonu, a Namjoon właśnie wybierał ostatni kawałek. 
Nie słuchałaś ich. Stałaś i patrzyłaś zazdrośnie, jak Seokjin rozmawia ze swoją partnerką do tańca. Ile byś dała, żeby nią być!  Choćby na jeden taniec.
- Cho! - usłyszałaś podwójnie głośny głos Jungkooka. Odwróciłaś się. Stał na scenie z mikrofonem w dłoni. - To piosenka specjalnie dla ciebie. 
Zaczął śpiewać piosenkę o miłości. Nie sądziłaś, że ma tak cudny głos. Patrzyłaś na niego w osłupieniu.
Pod koniec piosenki Jungkook zszedł z podium i podszedł do ciebie. 
- Kocham cię - powiedział i zbliżył usta do twoich.  Zza jego pleców dostrzegłaś Seokjina znikającego w drzwiach. Nim wasze wargi się zetknęły, cofnęłaś się w tył.
- Przepraszam. Nie mogę  - powiedziałaś zasmuconemu Kookiemu i wybiegłaś z sali śladem Seokjina.
Czemu tak nagle wyszedł? Coś się stało? Czy może... był zazdrosny?

***

Już od dobrych paru minut szukałaś Jina, ale nigdzie nie mogłaś go znaleźć. 
- Cho! - usłyszałaś za sobą krzyk. Odwróciłaś się. O nie! To był Jimin! Czyżby nadal pragnął zemsty? 
Uciekłaś ile sił w nogach w następną uliczkę. Stanęłaś i odwróciłaś się w tył, żeby sprawdzić, czy nadal jesteś ścigana. Wtedy nagle ktoś zakrył ci usta dłonią i wciągnął w ślepy zaułek.
Jimin przebiegł obok ciebie, nawet nie zwracając głowy w stronę tej odnogi uliczki, do której zostałaś wciągnięta. Chciałaś, żeby cię zauważył!  Lepszy on niż jakiś pijak!
Ugryzłaś dłoń, która nadal zakrywała ci usta i usłyszałaś głos. Bardzo podobny do głosu...
- Taehyung! - krzyknęłaś z ulgą. - Czemu się nie bawisz?
- Czemu tak mocno gryziesz!? Nie mam ochoty na zabawę! - Chwila! Tae nie ma ochoty na zabawę!? Coś jest nie w porządku. 

- Co się stało? - zapytałaś zdezorientowana.
- Naprawdę wolisz Jungkooka ode mnie? - zapytał zasmucony i spuścił głowę. Wyglądał jak małe dziecko,  któremu zabroniono bawić się nową zabawką.
- Tae... - Serio? On też!?
- Co ma Kook, a czego nie mam ja!?
- Kim...
- A już wiem! Ciebie - dodał szeptem,  ale wypowiedział to tonem świadczącym, że może zaraz wybuchnąć płaczem. Podeszłaś do niego i przytuliłaś go.
- Posłuchaj... - zaczęłaś.
- Nie! Nie będę słuchał! - krzyknął. Tak nagle był wściekły? - To ty posłuchaj. - Odsunął cię i chwycił za ramiona.
- Tae...
- Teraz ja mówię. - Oparł cię plecami o ścianę. - Od kilku lat ja... Cię kocham. 
Pocałował cię. Teraz musiałaś podjąć decyzję: uroczy, rozmarzony Tae czy słodki, troskliwy Jin? Wybrałaś i odpowiedziałaś Taehyungowi, odpychając go.
- Cho! Przepraszam!  Nie wiem, co we mnie wstąpiło! Zaczekaj! 
Nie zaczekałaś. Uciekłaś i po kilku minutach biegu w szpilkach, musiałaś usiąść i złapać oddech. Wtedy na pobliskiej ławce zauważyłaś Seokjina.
- Co ci się stało?  - zapytał zaniepokojony. 
- Um.. Nic.
- Dobra, nie chcesz mówić, to nie mów. 
Przysiadłaś się do niego, próbując nie myśleć o tym, jak atrakcyjnie wygląda w czarnym garniturze.
- Czemu tak nagle wyszedłeś? - odwrócił głowę, udając zainteresowanie uliczną latarnią, przy której krążyło stado owadów.
- Nie ważne... - odpowiedział po długiej chwili. 
- Szukałam cię - powiedziałaś i spuściłaś wzrok na swoje dłonie. Przez bardzo długą chwilę się nie odzywał, więc przeniosłaś na niego wzrok.
- Dlaczego? - zapytał zamyślony. Nie mogłaś wymyślić żadnego sensownego kłamstwa, gdy wlepiał w ciebie te wielkie, czarne oczy. Jedyne, co ci zostało to prawda. 
- Ja... coś do ciebie czuję. - Zaczerwieniłaś się. 

- Ja... ja też.
- To czemu mnie nie zaprosiłeś na bal? 
- Bo... Myślałem, że podoba ci się Jungkookie.
- Kookie to tylko przyjaciel.
- Z twojej strony może tak.
- Nic do niego nie czuję. 
Seokjin zbliżył się do ciebie i połączył wasze usta. Był jedyną osobą, której tego wieczoru odpowiedziałaś. Po chwili oderwaliście się od siebie i ujrzeliście zszokowanych Taehyunga i Jungkooka.
- Czyli tak!? Mnie odrzucasz jak kompletnego idiotę w samym środku balu, a z Jinem to się całujesz!? - wykrzyknął oburzony Kookie.
- Odczep się od niej!  Mówiła mi, że jesteś tylko jej przyjacielem! - Taehyung włączył się do rozmowy.  - Czemu Seokjin!? Jestem od niego o wiele przystojniejszy!
- Wiesz, to mnie wybrała! - krzyknął oburzony Jin. W ogóle zrobił się straszny hałas, bo chłopaki wręcz skakali sobie do gardeł.
- Ej! Chwila! - przekrzyknęłaś ich, więc w końcu ucichli. - Nie wybieram żadnego z was. 
- Co!? Przecież powiedziałaś mi, że... - zaczął spokojny już Seokjin.
- Wiem. Ale jeśli macie się przeze mnie kłócić, to nie będę z żadnym z was.
I nie byłaś z żadnym z nich.

***

Następnego dnia Seokiin przyszedł do ciebie. 
- Kocham cię - powiedział,  a ty musiałaś odpowiedzieć mu najgorszą z możliwych odpowiedzi.
- Wiem.
- I co z tym zrobisz? 
- Teraz już nic. 
- A co chciałabyś zrobić? 
- Oh, to całkiem inna kwestia. 
- To... Co byś chciała? 
- Zbyt wiele. 

***

Wkrótce po tym Tae i Kookie znaleźli sobie inne dziewczyny, więc zaistniała nadzieja na twój związek z Jinem. Ale on też sobie kogoś znalazł.  I nie byłaś tą osobą ty.



Mam nadzieję, że się spodobało  
Czekam na opinie i komentarze...
Taeyeon ^^

14 komentarzy:

  1. OMG ! Boskie ! *.*
    Mimo smutnego zakończenia jest boskie !
    Na serio tylko mi nie wychodzą scenariusz *.*
    Hwaiting ~

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję <3 Tobie scenariusze również wychodzą boskie <3 Cieszę się, że podobają Ci się moje ^^ Pozdrawiam i życzę powodzenia w dalszym pisaniu <3 Hwaiting~ :D

      Usuń
    2. No to już Ci tak powiem, że jutro dodam dwa scenariusze i będę czekać na twoją opinię ;)

      Usuń
    3. Czekam, czekam <3 Aż dwa? Super będzie co czytać ^^ To moja opinia czeka na Twoje scenariusze, a nie na odwrót xD ;D

      Usuń
  2. Ta kłótnia pod koniec mnie rozwaliła. xD
    Świetne to było i czekam na kolejne.

    http://quintessence-of-sarcasm.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi xD Dziękuję i chcę, żebyś wiedziała, że ja też czekam na 2 część i chyba się nie doczekam ;D Pozdrawiam i życzę weny i powodzenia w dalszym pisaniu <3 Hwaiting ^^

      Usuń
  3. Piękne ^^ Znów przez Ciebie płaczę... <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ♥ Ale co w tym było wzruszającego? xD Cieszę się, że ci się podoba i NADAL czekam na 5 rozdział. Życzę Ci dużo weny do pisania, bo jak widać jest potrzebna xD ;D

      Usuń
  4. Końcówka była taka smutna, ale scenariusz bardzo mi się podobał.
    Hwaiting~ w pisaniu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję <3 Muszę jeszcze popracować nad zakończeniami, ale przecież nie każda miłość kończy się jak w bajkach, czyli "długo i szczęśliwie". Rzeczywistość jest inna... Ale cieszę się, że Ci się podobało i również życzę powodzenia w dalszym pisaniu <3 Dużo~ weny <3

      Usuń
  5. Przez cały czas aż do końcówki śmiałam się tak że matka do mnie powiedziała ,,Co się śmiejesz jak kuna na sznurku?" T-T Zapraszam również do mnie T-T Życzę weny! <3

    http://kpopitsmylife.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha xD Kuna na sznurku. Zapamiętam sobie :D
      Cieszę się, że Ci się spodobało i niedługo zajrzę na Twojego bloga :)
      Dziękuję i również życzę dużo weny :)

      Usuń
  6. Boże idealne ..perfekcyjne. Kurczaczki nie wiem co powiedzieć. Widać mega się postarałaś. Wszystko jest tak fajnie opisane. Tylko się od ciebie uczyć ,naprawdę *o*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, akurat tę pracę uważam za nic specjalnego xD W końcu była pisana ponad rok temu xD Ale dziękuję za miłe słowa :)

      Usuń

Google+ Followers