sobota, 5 września 2015

#Guardian Angel - Addition 2

Hejka :)
Skoro jest weekend to staram się naskrobać (naklikać*) jak najwięcej, a ewentualnie w tygodniu gdy będę miała chwilę czasu to będę publikować moje wypociny. Więc tak dla Waszej informacji dzisiejszy post został napisany w sobotę (bo nie mam pojęcia czy wyrobię się na dziś z publikacją czy nie).
A teraz sprawa, którą muszę poruszyć, żeby nikt nie był na mnie zły. No więc, przepraszam, jeśli zamówienia nie będą realizowane w kolejności albo pojawią się w ogóle opowiadanka od czapy, ale moja wena wiąże się z tym, że myślę o jakiejś osobie, a potem się zastanawiam co by do niej pasowało i w ogóle piszę pod tę osobę. Ale naprawdę postaram się zrealizować wszystko jak najszybciej, żeby nie było, że jestem taka strasznie "niedobra" xD ^^
Dzisiaj wiele osób musiało przeżyć shock czytając tytuł posta. (Mieliście takie "Że co!?". Ja mam jak sama o tym pomyślę xD). No bo w poprzednim poście pisałam, że "Pa pa rozdziałowce!", a teraz piszę kolejny dodatek do "Anioła Stróża", bo zauważyłam, że kilka osób tutaj, a w szczególności na Asku stęskniło się za Clarą i Taehyungiem ^^ Bardzo mi z tego powodu miło, bo to znaczy, że się Wam spodobało i że w jakimś tam stopniu Was zainteresowałam <3
Nie przedłużając...
Miłego czytania ^^                             

Przez całą noc nie mogłem zasnąć. Na nic zdało się odwracanie swojej uwagi od tego co usłyszałem od Clary. Takie z pozoru nic nie znaczące zdanie sprawiło, że czułem się jakby na moim sercu pojawiła się rana, przez którą krwawiło mi serce. Mogłem wcześniej wyznać jej co do niej czuję, ale po prostu nie miałem odwagi. No bo jak można tak po prostu podejść do swojej najlepszej przyjaciółki, z którą wychowywałem się od najmłodszych lat i powiedzieć jej "Kocham cię."? Jasne, że można, ale... Zawsze było jakieś "ale", a akurat kiedy próbowałem jakoś wytłumaczyć swoje postępowanie żadne nie chciało się znaleźć. Po prostu czułem, że to za wcześnie dla niej. Że ona pewnie nic do mnie nie czuje. I właśnie to mnie bolało. Przez całą noc próbowałem się pocieszyć tym, że nie stwierdziła choćby, że ten koleś się jej podoba, ale przecież stwierdziła, że to przystojniak. Tym samym zasygnalizowała mi, że ma potencjalnych kandydatów na chłopaka. Po co to zrobiła? Żebym cierpiał? Czy może, żebym przygotował się do tego, że wkrótce będzie z kimś chodzić? Ale to drugie znaczyłoby, że wiedziała co do niej czuję. A niby skąd miałaby to wiedzieć?
Rano wstałem mocno przybity przez wydarzenia poprzedniego wieczoru, a w dodatku zły i niewyspany. I mimo, że starałem się ze wszystkich sił, aby nie widziała tego jak bardzo byłem smutny nic z tego nie wyszło, bo nawet gdy spojrzałem w lustro od razu rzucił mi się w oczy właśnie smutek w moich oczach. Tego dnia po prostu nie byłem w stanie obudzić Clary. Teraz gdy wiedziałem, że mam rywala, czułem się jeszcze bardziej żałosny z tym, że nie umiem jej wyznać uczuć niż wcześniej. (A tak między nami to wcześniej czułem się wystarczająco podle.)
- Cześć. - przywitała się Clara gdy tylko przeszła przez próg kuchni. Podniosłem wzrok znad talerza niezdolny do wykrztuszenia z siebie jakiegokolwiek słowa. Jak ona to robiła, że po spaniu wyglądała tak cudownie? Nawet w południe nie wyglądałem na tak rozbudzonego jak ona każdego poranka. Kiwnąłem tylko głową i w pozornym spokoju jadłem kanapkę, choć w środku byłem kłębkiem nerwów i smutku (Tak. To możliwe.) - Coś nie tak? - O nie. Zauważyła, że coś jest nie w porządku. No ale skoro sam to czułem, to tym bardziej ona.
- Jest OK. - powiedziałem i sam zdziwiłem się tym jak zachrypnięty jest mój głos. Ale codziennie rano coś mówiłem, a teraz odezwałem się pierwszy raz. Po przenikliwym spojrzeniu jej cudnych, niebieskich oczu, w których mógłbym zatracać się całymi godzinami uznałem, że mi nie uwierzyła, ale w sumie to sam bym sobie nie uwierzył. Jednak nic nie powiedziała i szczerze to było trochę przykre, bo ja za wszelką cenę próbowałbym ją pocieszyć, ale najwidoczniej jej nie obchodziło co czułem. Wzięła z talerzyka przede mną jedną z kanapek zjadła ją w swoim ekspresowym tempie, którego używała tylko gdy była spóźniona do szkoły. Czyżby umówiła się z tym "przystojniakiem" jak to ujęła? Mimo własnej woli poczułem, że do oczu napływają mi łzy, więc szybko wstałem od stołu i poszedłem ubrać kurtkę międzyczasie próbując się trochę uspokoić co było trudne, bo dopiero teraz zrozumiałem ile mogłem stracić przez własną głupotę. Ile straciłem. Poczekałem aż skończy jeść, a biorąc pod uwagę tempo jej dzisiejszego jedzenia nie musiałem dość długo czekać. Wyszliśmy z domu razem, ale żadne z nas nawet nie starało się prowadzić rozmowy. Wtedy zrozumiałem to co zawsze mówił mój brat gdy podobała mu się jakaś dziewczyna "To straszne, że jesteśmy tak blisko, a zarazem tak daleko." Choć Clara szła kilkadziesiąt centymetrów obok mnie czułem się jakbym przebywał kilometry od niej. Dopiero przed bramą szkolną zebrałem w sobie całą swoją odwagę przygotowaną specjalnie na tę sytuację (a jej nie było znowu tak sporo) i nieśmiało zapytałem:
- Clara?
- Tak? - spytała i na marne próbowała spojrzeć mi w oczy, bo patrzyłem nad jej ramieniem na drzewo rosnące przed bramą szkoły.
- Czy ty... - zacząłem, ale spojrzałem jej w oczy i zrozumiałem, że ponownie będę musiał stchórzyć. Nie wysłowię się. A nawet, jeśli tak to będzie między nami niezręcznie, bo ona na sto procent nie czuje tego co ja do niej. Machnąłem, więc dłonią niby lekceważąco, lecz jednocześnie czując się podle w głębi duszy, bo moja nikła odwaga dawała w tym momencie wolną rękę temu "przystojniakowi". - Nie ważne.
- Ważne dla ciebie. - Nawet nie wiesz jak bardzo, skarbie. Dlaczego dwa słowa są tak trudne do wypowiedzenia. W sumie to wiem dlaczego. Bo wystarczy jedno "nie" postawione przed "kocham cię" i wtedy okaże się, że zostałem pokonany. Przez własne serce.
- Tak, ale dla ciebie nie. - stwierdziłem ze złamanym sercem, choć przecież nawet nie miała szansy mnie odrzucić i pobiegłem do łazienki dla chłopaków zostawiając ją za sobą, bo czułem łzy wzbierające w moich oczach, a płakać przy całej szkole to bardzo, bardzo, bardzo zły pomysł. Przez chwilę słyszałem za sobą jej kroki, a potem już nie. Odpuściła sobie. Stanąłem przy oknie próbując odpędzić łzy i nie zwracałem najmniejszej uwagi na zaskoczone spojrzenia kilku pierwszoroczniaków, którzy wcześniej stali przy parapecie, ale przepuścili mnie. Niech sobie myślą co chcą. Jedyna osoba, której opinią mógłbym się przejmować szła pewnie teraz na spotkanie z tym przystojniakiem.

Że co proszę?! Stałem jak skończony idiota na samym środku korytarza z otworzonymi ze zdziwienia ustami i nie mogłem się ruszyć. Czyli Clara naprawdę kogoś miała? Poczułem ukłucie zazdrości widząc moją ukochaną w ramionach jakiegoś czarnowłosego chłopaka, który tulił ją do siebie jakby była jego ulubionym przytulakiem. Wtedy napotkałem zaniepokojony wzrok Clary i odwróciłem się na pięcie próbując spokojnie odejść. Co oczywiście mi się nie udało, bo na zakręcie prawie wpadłem na grupkę nie spodziewających się tego dziewczyn, a jedna była z tego szczególnie zadowolona, bo stanęliśmy oko w oko. Ignorując śmiech jej koleżanek wyminąłem je i samym spojrzeniem sprawiłem, że kilku chłopaków z drugiej klasie ustąpiło mi miejsca na parapecie. Usiadłem tam i pogrążyłem się w myślach patrząc na spadające krople za oknem z takim zainteresowaniem, że spóźniłem się na lekcję.

- Do zobaczenia. - powiedziałem do przyjaciółki i przytuliłem ją na pożegnanie gdy tylko ujrzałem Clarę w drzwiach szkoły. Gdy ona nas zobaczyła chwyciła się za brzuch. Podbiegłem do niej zaniepokojony i położyłem dłonie na jej ramionach, aby zajrzeć w jej twarz.
- Nic ci nie jest? - zapytałem, a ona tylko zrzuciła moje dłonie i nic nie odpowiedziała. - Ej, Clara, nic ci nie jest? - powtórzyłem patrząc z niepokojem na dłoń, którą nadal trzymała na brzuchu. Podążając za moim wzrokiem zabrała rękę i zaczęła iść w kierunku domu, a ja dogoniłem ją nadal zaniepokojony czy na pewno wszystko jest z nią w porządku, ale kiedy była zła nigdy mi nie odpowiadała na tego typu pytania. Kiedy była zła... albo zazdrosna... Niemożliwe... Ale w sumie? Zrobiło mi się jakoś lżej na sercu. Zauważyłem, że jej "koleżanki" poszły za nami, więc chwyciłem Clarę za dłoń, ale szybko wyszarpnęła ją z uścisku. Co się stało? Nie mogła chociaż udawać? Z tyłu usłyszałem komentarze pełne niedowierzania i sam zacząłem się zastanawiać czy się kłócimy czy nie. Może rano pomyślała, że jestem na nią zły? Może naprawdę była zazdrosna? Albo może naprawdę byłem na nią zły? Ponownie spróbowałem chwycić ją za dłoń, ale znowu mi na to nie pozwoliła, więc po co miałem się w ogóle starać? Jedna z dziewczyn idących za nami niby przypadkowo potknęła się i wpadła na mnie. Czy one uważają mnie na tak głupiego, żebym się na to nabrał?
- Och, przepraszam! Nie patrzyłam dokąd idę. - powiedziała dziewczyna przygryzając wargę, na której automatycznie skupił się mój wzrok. Dlaczego Clara tak nie robiła gdy ze mną rozmawiała? No w sumie to może i lepiej, bo doszłoby do bardzo, bardzo niezręcznej sytuacji.
- Widzę. - burknąłem odwracając wzrok od jej ust, bo zauważyłem, że podążyła za moim wzrokiem i uśmiechnęła się z satysfakcją. Jej koleżanki z tyłu zachichotały i szczerze się ucieszyłem na myśl, że Clara nie ma takiej zgrai, i że nie jest na tyle płytka, żeby podrywać chłopaków. Przed oczami stanęła mi scena ze szkoły. I musiałem sobie powiedzieć, że sam nie wiem czy jest na tyle płytka... Już nie. Odwróciłem się, żeby pójść do domu za Clarą, która oczywiście nie mogła na mnie poczekać, ale zatrzymała mnie ta dziewczyna kładąc mi dłoń na ramieniu. - Co?
- Emm... Ja... - zaczęła tamta najwidoczniej zmieszana tym, że wręcz na nią warczałem, ale nie opuściła dłoni. Nawet na nią nie spojrzałem tylko podążałem wzrokiem za Clarą, która właśnie znikała za zakrętem.
- Spieszy mi się. - powiedziałem przez zęby dając jej do zrozumienia, żeby zostawiła mnie w spokoju, bo nie jestem zainteresowany. Przyznaję, że to było wredne i że powinienem jakoś łagodnie ją spławić, ale po pierwsze: irytowały mnie natrętne laski, po drugie: w tamtym momencie mogłem myśleć tylko o Clarze i o tym dlaczego to niby jest na mnie obrażona.
- Ummm... Okey. - stwierdziła wyraźnie zawstydzona i zmieszana, ale zdjęła dłoń z mojego ramienia. Pobiegłem za Clarą, a mimo to słyszałem rzucane w moją stronę obelgi od tych dziewczyn. Normalnie super. W ciągu najbliższych godzin rozejdzie się wieść, że jestem chamski względem dziewczyn. Trudno. Nie moja wina.
Wszedłem do domu i zawiedziony rozejrzałem się po salonie i kuchni, ale moja ukochana pewnie już dawno przemierzyła drogę od drzwi frontowych do swojego pokoju. Cały zziajany zdjąłem z siebie kurtkę i podszedłem do lodówki wyjmując z niej sok. Dłonią, którą trzymałem szklaną butelkę sięgnąłem w tył, żeby odstawić ją na stół nim wyjmę szklankę, ale najwidoczniej moje szczęście mi dzisiaj nie sprzyjało, bo nie trafiłem w blat i szkło rozpadło się na kawałki głęboko raniąc mi nadgarstek. Mimowolnie krzyknąłem z bólu i pobiegłem po apteczkę z minuty na minutę tracąc nadzieję, że Clara zejdzie. Nie zeszła. A to znaczy, że moje zdrowie było dla niej niczym. Miłe... Bardzo miłe...
 ____________________________

Miało to być napisane od połówki 3 do 6 rozdziału, ale takie długie to wyszło, że ja nie mogę, a co dopiero wy xD No więc najprawdopodobniej jutro będzie 3 część tego dodatku i biorę się za zamówienia (może też rozprawię się z rozdziałowcami? Bo w sumie to też takie one shoty... Tylko dłuższe xD). Słucham sobie "Black Pearl" i nie wiedzieć czemu jak pierwszy raz mi się to włączyło (bo odtwarzam sobie własną playlistę i włączają mi się automatycznie piosenki) to oczy mi się zaczęły pocić xD Szczerze to muszę przyznać, że "Anioł Stróż" jest moim ulubionym opowiadaniem, bo było pierwszym tu opublikowanym i czuję, że znam postacie lepiej niż siebie ;D Ale tak serio to naprawdę miło mi się piszę to opowiadanko, więc postaram się kończyć 7 rozdział jak najszybciej ^^ Latają koło mnie dwie muchy i jak jeszcze jedna na mnie usiądzie, to normalnie zacznę wrzeszczeć. 

Mam nadzieję, że się spodobało ^^
Czekam na opinie i komentarze <3
Teayeon :)



8 komentarzy:

  1. I dobrze, że wróciłaś do Taehyun'a i Clary ^.^
    Nie mogę się doczekać następną część mimo, że smutno, że do niego nie przyszła T.T
    Ale wierze, że następnym będzie lepiej ^.^
    P.S. Wybacz, że tyle czekasz na zamówienia ale wiesz...szkoła, brak weny :/ Postaram się w wolnym czasie je napisać i wielkie Mianhae ;-;
    Hwaiting ~!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy Ty właśnie mi zasugerowałaś, że moje inne opowiadania to porażka? *wciąga powietrze i łapie się za serce* Jak tak możesz!?
      Nie no żartuję, ale Ty serio mi to zasugerowałaś xD
      A co do moich zamówień to z Twoimi nie lepiej, bo mimo, że pomysł na chyba dwa powstał to nie chce mi się tego przepisywać... Huehuehue ^^

      Usuń
    2. Ej no T.T
      TWOJE WSZYSTKIE PRACE SĄ CUDNE ~!
      Moje są buuu....nawet 10% nie tak świetne jak twoje ~!
      Ale teraz nadrobię zaległości ^.^
      Hwaiting ~!

      Usuń
    3. No jasne... Teraz to się podlizuj xD
      Czy ty właśnie zasugerowałaś, że masz zamiar odebrać mi czytelników!? Jak śmiesz obrażać mnie na moim własnym blogu!?

      Usuń
    4. Nie XDDD
      Jeziu ja może ucieknę na rok xD

      Usuń
    5. Huehuehue xD Uciekaj do Korei Południowej ^^ Mark Cię znajdzie ;)

      Usuń
    6. Hehehe >-<
      Oby xD Ale nie no jeszcze nie xD
      Musze w końcu tą kolejkę na scenariusze zniwelować u mnie xD

      Usuń
    7. "Jeszcze" xD? Jess, ty zgrywusie ;D
      Ja też... Eh... Mam tyle pomysłów, że mogłabym Ci oddać połowę i wystarczyłyby Ci na wszystkie Twoje zamówienia i jeszcze zostałoby na zapas, a nie chce mi się tego pisać ;'(
      A teraz zabrałam się za przedostatnie z Hobim ^^ Huehuehue. Możesz mnie za to zabić, bo na Twoje nie chce mi się nawet patrzeć (no na Bambiego i Marka mam pomysł ale nie chce mi się tego pisać)...

      Usuń

Google+ Followers