niedziela, 17 lipca 2016

Fight of dreams #2 - Choice

Hejka :)
Dobra, w końcu się wzięłam tak porządnie za zamówienia. Chcę skończyć je do końca tych wakacji, a jeżeli nie uda mi się wszystkich opublikować, to przynajmniej napisać. Nie wiem, czy mi się uda, bo jest ich *szybki look w "Zamówienia"* aż dwadzieścia, z czego więcej to rozdziałowe opowiadania. Dobra, od razu spisuję się na straty. Nie uda mi się tego wszystkiego napisać xD
Przepraszam, że żaden post nie pojawił się wcześniej, ale zepsuł mi się laptop, a przed tym codziennie byli goście, więc sami rozumiecie.
Wracam do opowiadania, które zaczęłam *szybki look, tym razem w "Archiwum"* w sierpniu tamtego roku... Hmm... Na swoją obronę nie mam nic. Na początku starałam się walczyć z tym opowiadaniem, pisząc je w zeszycie, ale nie wiedziałam, który ze sposobów jego kontynuacji wybrać. Miałam wybór pomiędzy dwoma, aż w końcu jakieś dwadzieścia minut temu, kiedy usiadłam, usilnie myśląc nad drugim rozdziałem - znalazłam. Więc, pod obrazkiem będziecie mieli przejście do pierwszego rozdziału, bo pewnie większość moich obecnych czytelników go nie czytała ;)
Ostrzegam, że rozdziały będą krótkie, ponieważ zaczęłam w taki sposób i dobrze byłoby zakończyć w ten sam. Planuję ich około pięciu, ale możliwe, że wyjdzie więcej.
Koniec mojego ględzenia...
Miłego czytania :)   


<- rozdział pierwszy 


zamówienie dla Jessicy | Jeon Jungkook | BTS | 1142 słowa
Rozdział 2
Wybór


     Jeszcze przez dobrą chwilę stałam bez ruchu, a chłód panujący wewnątrz pomieszczenia sprawiał, że moje skrzydła zaczęła pokrywać delikatna warstewka szronu. Poruszyłam nimi, chcąc pozbyć się z nich zbędnego śniegu, czym stworzyłam wokół siebie niewielką chmurkę pary wodnej. Przeniosłam wzrok na swoje buty, które również zaczął pokrywać szron i dopiero wtedy zdałam sobie sprawę, że przecież muszę już iść, bo mogłabym zostać nieprzyjęta do starcia. Wychodząc, mój wzrok mimochodem padł na marmurową płytkę, na której zaczął się już odtwarzać lód. Oczy zaszkliły mi się na wspomnienie wcześniejszych wydarzeń, ale nie pozwoliłam im spłynąć i wyszłam z pomieszczenia przeznaczonego dla lodowych aniołów. Bałam się, że któryś ze strażników zwróci na mnie uwagę i jeszcze, nie daj, Boże, posądzi mnie o przekupienie komisji. Gdyby tak się stało, nie miałabym żadnych szans na wzięcie udziału w Walce Marzeń. Jednak jedyną osobą w sali wejściowej, której błyszczące łzami oczy skierowały się wprost na mnie, był Taehyung. Chłopak właśnie przeprowadzał test umysłu na jakimś brunecie, który patrzył na niego wyczekująco, gdy Tae się rozkojarzył i nie zadał mu kolejnego pytania. Anioł z lodu oprzytomniał parę sekund później, przypominając sobie o młodzieńcu przed nim i odwrócił ode mnie wzrok, skupiając spojrzenie na oczy chłopaka, który chciał wziąć udział w Walce Marzeń. 
     Podeszłam do wrót znajdujących się niemal na drugim końcu sali. Aby się do nich dostać, musiałam przejść środkiem pomieszczenia, dzięki czemu skupiłam na sobie wzrok wszystkich wokoło - chłodno patrzyli na mnie strażnicy, komisja spoglądała z niepokojem, natomiast zazdrosne spojrzenie osób stojących w kolejkach sprawiały, że czułam, jakby chcieli wypalić mi dziurę w plecach.
     Kiedy znalazłam się nie więcej niż dwa metry od ogromnych drzwi, dostrzegłam, że światło wpadające do budynku przez szklany dach, igrało na złotych znaczkach. Przyjrzawszy się nim bliżej, zauważyłam, że na białym tle błyszczą napisy, a mianowicie jedno, jedyne zdanie.
Zastanów się raz jeszcze - później nie ma odwrotu.
Przystanęłam w miejscu i wtedy nagle, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki otoczenie - sala wejściowa, strażnicy, wszelakie anioły, a nawet wrota przede mną, zniknęły. Otworzyłam szerzej oczy z przerażenia, czując, jak przechodzi przeze mnie dreszcz niepokoju i rozglądnęłam się dookoła, oczekując, że dostrzegę przed sobą dalszą drogę, którą muszę pokonać, aby rozpocząć walkę. Jednak wszystko wokół było spowite mlecznobiałą mgłą, w niektórych miejscach błyszczącą na srebrno, jak gdyby została posypana brokatem. Stałam bez ruchu, w myślach kalkując, co może znaczyć ta pustka dookoła. Jednak długo nie myślałam, gdyż już wkrótce musiałam zamknąć oczy przed oślepiającym blaskiem, który pojawił się tuż przede mną. Kiedy światło trochę przygasło, pozwoliłam sobie na otwarcie jednego oka, a widząc przed sobą anioła, ledwie powstrzymałam się przed odskoczeniem w tył i natychmiast otworzyłam drugie oko.
     Przede mną stał mężczyzna tak wysoki, że na poziomie wzroku miałam jedynie jego białą koszulkę. Podniosłam na niego spojrzenie i zamarłam, wpatrując się w jego twarz. Ostre rysy twarzy, kształtne, różane usta, prościutkie, czarne brwi, a w dodatku te cudne oczy koloru nieba po burzy. Ubrany był w biały podkoszulek z krótkim rękawem i jeansy tej samej barwy oraz jasne trapery, które wyglądały, jak gdyby zostały wywoskowane. Końce jego skrzydeł niemal dotykały obłoku mgły pod naszymi stopami i wprawiały w osłupienie misternością wzorów, którymi były przyozdobione. Od anioła bił blask, który nasilał się z każdym z jego miarowych poruszeń skrzydłami. Wyglądał, jak gdyby nie był ani trochę zaskoczony tym, że wlepiałam w niego wzrok.
     Dopiero po chwili uświadomiłam sobie, że mam przed sobą najprawdziwszego Anioła. Nie był to ani Marzyciel, ani Lodowy, tylko Starożytny - pierwszy rodzaj aniołów, jaki postawił stopę w naszym wymiarze, o których mówiono się, że są już niespotykane w żadnym rejonów naszego wymiaru, ponieważ były tak cenne dla świata, że nie można było sobie pozwolić na stratę choćby jednego z nich. W ich żyłach płynęła boska krew, która dawała im różnorakie moce, najczęściej - siłę uzdrawiania ludzi ze świata rządzonego przez człowieka.
     Szybko przypomniałam sobie, co uczono nas w szkole - przed Aniołem trzeba się skłonić z najwyższym szacunkiem. W końcu były ucieleśnieniem czystego dobra i zawsze walczyły o życie wszelakich istot, więc chyba należała się im opinia najwyższej klasy obrońców świata. Anioł przymknął oczy i skłonił przede mną głowę, po czym ponownie się wyprostował, wracając do swojej poprzedniej pozycji.
- Jak ci na imię, anielico? - zapytał, a ja naprawdę zaskoczyłam się, że tak wysoko postawioną osobę, interesuje coś takiego.
- Jessica - odpowiedziałam, używając pełnej wersji swojego imienia, co było rzadkością, bo zazwyczaj przedstawiałam się jako Jessie i wszyscy właśnie tak się do mnie zwracali.
- Rozumiem, że jesteś pewna swojego wyboru, Jessico? - zapytał, a wiatr, który pojawił się znikąd, zaczął igrać w jego włosach, wprawiając je w ruch.
- Ja... - zaczęłam, ale przerwałam, kiedy Anioł nawiązał ze mną kontakt wzrokowy, a jego oczy wyglądały, jakby właśnie wyczytywał wszystkie uczucia, które mną władały.
- Jessico, jak zwie się ten człowiek? - dopytał, przerywając kontakt wzrokowy. Odwrócił głowę lekko w bok, sprawiając, że jakieś pięć metrów od nas stworzyła się w powietrzu kula, przypominająca jednocześnie Słońce, a równocześnie księżyc naszego wymiaru - Vashee.
- Jeon Jungkook. - Moja twarz rozpromieniła się od razu po wypowiedzeniu tych dwóch słów. Dla niego zdecydowanie warto było podjąć ryzyko.
- Zdajesz sobie sprawę z tego, że jeżeli nie uda ci się wygrać - zapadniesz w sen wieczny, a w przypadku gdybyś zwyciężyła, będziesz musiała opuścić wymiar aniołów i staniesz się zwykłym człowiekiem? - powiedział, co zabrzmiało, jakby powtarzał wyuczoną formułkę, którą będzie musiał powiedzieć również innym Marzycielom. Jednak z jego oczu można było wyczytać, że naprawdę niepokoi się o moje życie, co zdecydowanie mnie zaskoczyło. Taka szycha jak on, przejmuje się losem zwyczajnej anielicy? Bez sensu.
- Zdaję sobie z tego sprawę - odpowiedziałam pewnym tonem, na co pokiwał ze zrozumieniem głową, ale w tym geście dało się wyczuć coś jeszcze - szacunek do mojej osoby.
- Zatem, Jessico, nie pozostaje mi nic innego, oprócz pobłogosławienia cię i opuszczenia cię, abyś w samotności podjęła swój wybór - stwierdził Anioł, zbliżając się do mnie o krok. Z palców wskazujących i kciuków utworzył coś na kształt prostokąta, po czym wypowiedział pod nosem jakieś dwa słowa w języku Starożytnych. Przez chwilę otoczył mnie blask, kiedy jego dłoń spoczęła na moim ramieniu, a potem zniknął, kolejny raz niemal oślepiając mnie światłem.
     Kiedy blask stał się do zniesienia i udało mi się otworzyć oczy, oniemiałam. Przede mną rozpościerała się nieprzenikniona noc, rozświetlona jedynie rzadkimi gwiazdami, połyskującymi na nieboskłonie. Za mną natomiast nastawał nowy dzień, a zza drzew pojawiał się blask, zwiastując, że już wkrótce miało wzejść słońce. Spojrzałam w dół i dostrzegłam, że znajduję się na złotej linii, która wyraźnie oddzielała od siebie obie strony. Było dla mnie jasne, że jeżeli cofnę się o krok, wrócę do swojego domu i będę mogła zostać z rodziną, ale w ten sposób marzenie Jungkooka nie zostanie spełnione. Gdybym przestąpiła linię, przechodząc na stronę spowitą ciemnością, przeniesiono by mnie na miejsce, gdzie miała odbyć się Walka Marzeń. Zagryzłam wargę, dłonie zacisnęłam w pięści i zamknęłam oczy...
Następnie znalazłam się po stronie nocy.

Mam nadzieję, że się Wam spodobało
Bardzo mile widziane będą komentarze ;)
Taeyeon

10 komentarzy:

  1. Chciałam złożyć zamówienie, ale widząc ile ich masz - poczekam! Nie chcę ci dokładać pracy ^^'
    Ten cudny gif <3
    Zaskoczyłam samą siebie, że wcześniej nie przeczytałam "Fight of dreams", a to jest takie cudne!
    Naprawdę mile się czyta, ma niepowtarzalny urok. Twój styl pisania - jeden z lepszych, jakie mogłam spotkać w bloggerze. Sam pomysł zapowiada się genialnie, a wątek z Jungkookiem, tylko to podsyca. I ogólnie jestem ciekawa jak to jest z tymi Walkami Marzeń (może łagodniejsza wersja Igrzysk Śmierci? xd).
    Ogólnie życzę dużo czasu, bo jak widzę - wenę już masz - co byś mogła zdążyć z zamówieniami <3
    Pozdrawiam cieplutko~

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dla mnie, to możesz złożyć zamówienie, nie mam nic przeciwko ;) I tak zrealizuję wszystkie, więc większego problemu nie ma. A ta ilość pracy to zdecydowanie moja wina, bo powinnam była realizować Wasze prośby na bieżąco...
      Biorąc pod uwagę, że to opowiadanie o Kookim, to cudny gif z nim był bardzo łatwy do znalezienia xd
      Haha, nie jestem zbytnio zaskoczona, bo to opowiadanie zostało zaczęte rok temu :")
      Dziękuję Ci za wszystkie miłe słowa ♥ A co do jednego z najlepszych stylów pisania na Bloggerze - to samo mogę powiedzieć o Tobie ;) A co do Walki Marzeń to raczej nie będzie podobna do Igrzysk Śmierci XD To byłoby trochę sprzeczne z ogólną opinią o aniołach, gdyby zadawały sobie rany :")
      Dziękuję jeszcze raz i dziękuję również za komentarz ♥
      Również pozdrawiam ^^

      Usuń
  2. Ymmm... Po tym, jak opisałaś ubiór anioła, myślałam, że to Kookie xD
    Cieszę się, że jednak będziesz kontynuować to opko, spodobało mi się x3
    Pozdrawiam~

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, w końcu Kookie w traperach urodzony :")
      Dziękuję bardzo za miłe słowa i za komentarz ♥
      Również pozdrawiam~

      Usuń
  3. A tego gifu Kooka nie widziałam...wiesz, bo ja jestem taki psycho fan jego, że znam każdy gif xd
    Ale, czy to źle? :P
    Bardzo podoba mi się twój styl pisania :)
    Weny <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Psst... Japońska wersja "Run" ;")
      Nie, to nic złego xD Ja znam trzy czwarte gifów V i Sehuna, więc jak najbardziej Cię rozumiem ;)
      Dziękuję <3
      Pozdrawiam ^^

      Usuń
  4. Woo.... wybacz że dopiero teraz ale cóż...jak widać na jakiś czas zniknęłam z bloggera :c
    Czekam na kolejne części i kobieto, uzależniam się od fantaz przez ciebie xD
    Hwaiting ~!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma sprawy, cieszę się, że w ogóle jesteś ;) Mam nadzieję, że znowu zostaniesz natchniona do pisania, bo tęsknię za Twoim blogiem :c
      Kolejną część właśnie w tej chwili piszę ;)
      Dziękuję <3

      Usuń
    2. Ooo ~!
      A ja właśnie teraz pisze angusta na bloga wiec miłego pisania tobie również życzę ;)
      Niech moc będzie z tobą ! xD

      Usuń
    3. Angusta XD Czytałam już tego angusta :") Porządny jest xd
      A ja właśnie skończyłam trzeci rozdział Remember (...) i jutro dokończę trzecią część Fight of dreams, więc będzie co czytać ;)
      Dziękuję i niech Yehet będzie z Tobą, Młody Ohoracie ;) XD

      Usuń

Google+ Followers