poniedziałek, 3 grudnia 2018

stormy night

Hejka :)
Oto i przed Wami kolejna miniaturka do kalendarza xD Jak już wspominałam we wczorajszym poście, opowiadanie jest zainspirowane światem przedstawionym w książce pod tytułem "Czerwona królowa", więc mam nadzieję, że ten klimat przypadnie Wam do gustu tak bardzo jak mi hahahh xD Ogólnie to czytał ktoś tutaj tę książkę? xD Bo ja aktualnie jestem w trakcie czytania trzeciej części - "Królewskiej klatki", równocześnie z dwiema innymi książkami (dla ciekawych: Magnus Chase. Młot Thora a druga to Mitologia, bo omawiamy na lekcjach polskiego xD). Będę musiała wybrać się do biblioteki przed świętami, żeby mieć co czytać, bo do końca grudnia chciałabym przeczytać 52 książki, a jak na razie skończyłam 49 :") Więc nie jest źle, ale mogłoby być lepiej xD Dobrze, nie będę już Was dłużej zatrzymywać przy adnotacji, hahahh.
Miłego czytania :)

miniaturka | Hong Jisoo | Seventeen | burzowa noc 

not all crowns are worn
where people can see


     Materiał prostej, niewyszukanej sukni, której czasy świetności przeminęły dawno temu, ociera się o bose stopy służącej, przemykającej niczym cień przez pałacowe korytarze. Chłodna posadzka z barwionego marmuru nie pierwszy raz daje się jej we znaki, stając się jakby na złość jeszcze bardziej, wręcz zdradliwie, śliską niż zazwyczaj. Serce dziewczyny bije jak oszalałe, gdy nagle do jej uszu docierają stłumione głosy dam dworu, eskortujących królową do sali biesiadnej, gdzie miała ona spożyć wieczerzę w towarzystwie swego męża i jego brata przybyłego specjalnie na tę okazję z najdalszego krańca sąsiedniego królestwa. Nastoletnia służka zamiera w bezruchu, przyległszy do najbliższej, kamiennej ściany korytarza i wstrzymując oddech, czeka, aż kobiety przejdą sąsiednią odnogą przejścia. Dopiero gdy ich głosy nikną w oddali, pozwala sobie na kontynuowanie niebezpiecznej, nocnej eskapady na ukryty w mroku dziedziniec zamku.

niedziela, 2 grudnia 2018

stars were dancing

Hejka :)
No więc dzisiejszym postem chciałabym rozpocząć serię, która pojawiła się już kiedyś w czasie zeszłorocznych świąt na tym blogu, a mianowicie swego rodzaju "świąteczny kalendarz" w formie codziennych miniaturek-opowiadań ^^ Mam nadzieję, że uda mi się napisać post na każdy dzień, ale niczego nie mogę zagwarantować, bo zapowiadają się naprawdę ciężkie dwa tygodnie i z pisaniem na bieżąco może być spory problem. Ale mimo wszystko postaram się wykonać swoje zadania, hahahh xD 
Miniaturki, które pojawią się w tym tygodniu, będą inspirowane światami przedstawionymi w "Czerwonej królowej" i w "Dworze Mgieł i Furii" - tiaaa, nie zgadniecie, jakie książki ostatnio czytałam :") 
Miłego czytania :)

miniaturka | Kim Mingyu | Seventeen | gwiazdy tańczyły 

ale problem w tym, że nawet gdybym mógł wrócić,
już dłużej nie należałbym do tamtego miejsca


     Kunsztowność, z jaką lodowe ściany tej obszernej komnaty zostały wyrzeźbione, poznaczone bajecznymi, oszałamiającymi ornamentami o płynnym, głównie roślinnym, charakterze, nie przestała zapierać dech w piersi młodzieńca za każdym razem, gdy otwierał monumentalne wrota do tego misternie zdobionego pomieszczenia, mimo iż mógł je podziwiać codziennie od kilkunastu lat. Sklepienie sali niknęło w gwiezdnych odmętach nocy, otwierającej swe czeluści pełne tajemnic, by dać możliwość mieszkańcom pałacu na zanurzenie się w ich głębi, gdy tylko będą czuli ku temu potrzebę. Marmurowa posadzka komnaty stawała się z wolna coraz bardziej przyprószona śniegiem, dając złudzenie przebywania na nieograniczonej przestrzeni w arkadyjski, przejmująco mroźny wieczór. Ale młodzieniec nie odczuwał zimna.

wtorek, 27 listopada 2018

HM #IG Baekhyun




ryzoznawca_w_swiecie
💗 432 polubienia
ryzoznawca_w_swiecie Kkaebsong 🌷#kwiateczki #przystojniacy #friends
Zobacz wszystkie komentarze: 128
Chan_Brother_Of_Your_Sister Czego #przystojniacy skoro mnie tam brakuje? 😕😒
8_animag_m Gdy przechodzi loszka 10/10 i próbujecie zachowywać się naturalnie 👌👊
ColorMyWorld A jeszcze wczoraj to bawiło się w piaskownicy :") P.S. Sami pierzecie sobie rzeczy z piachu. 👐


ryzoznawca_w_swiecie

   

💗 546 polubień
ryzoznawca_w_swiecie Przyszedł list z Hogwartu 🙏 #Hogwart #bede_czarodziejem #superro
Zobacz wszystkie komentarze: 122
nooonaaa22 Wygląda jak laurka 5-letniego dziecka 😕
HUNger_Games_Guy Bo to laurka od Taehyunga 😂
Terminator_rozowych_kotkow_z_planety_wscieklych_mrowek @nooonaaa22 @HUNger_Games_Guy Co wam się w niej nie podoba!? 😑😥


ryzoznawca_w_swiecie


💗 554 polubienia
ryzoznawca_w_swiecie Ja i mój JJ, tu z boku po lewej! (...) 🐕🐾 #doggo #kocham #wdomciu
Zobacz wszystkie komentarze: 355
gyugyu Jaki pan, takie pieso 🐐
Terminator_rozowych_kotkow_z_planety_wscieklych_mrowek Iwona znalazła swoje alterego w Corgi!!! 😍
Chan_Brother_Of_Your_Sister Co mnie z psem zdradzasz, Pokemonie jeden?! 😶😶


ryzoznawca_w_swiecie


💗 342 polubienia
ryzoznawca_w_swiecie Najlepsze urodziny ever!!! Dziękuję wszystkim 😇💪 #bday #friends #bestdayever
Zobacz wszystkie komentarze: 201
Kai_the_braineater O matku, czym to ja sobie zasłużyłem na bycie na zdjęciu? Jejciu, jejciu 👀
ColorMyWorld Ej, miałeś mnie oznaczyć! XDD
LittleKiller Jejusz Mariusz, ale ty stary już jesteś X'DDD Seta Baek! 🎉


ryzoznawca_w_swiecie


💗 352 polubienia
ryzoznawca_w_swiecie 🌸🌸🌸 #flower #coolpic #goodmorning
Zobacz wszystkie komentarze: 78
ColorMyWorld Tylko mi tego nie zjedz 🙊
Kai_the_braineater Moją kuchnią gardzi, ale kwiatki to jak najbardziej będzie sobie wpitalał xD
2qbee1 Anioł 💋💞


ryzoznawca_w_swiecie



💗 556 polubień
ryzoznawca_w_swiecie Najbardziej fotogeniczny facet świata 💌 O, patrzcie - Kai też tu jest! XDD
Zobacz wszystkie komentarze: 325
HUNger_Games_Guy Jaki desperat 😂
Terminator_rozowych_kotkow_z_planety_wscieklych_mrowek @HUNger_Games_Guy Iwonkę mi tu atakujesz??? Wyjechać ci z gonga? 😒😠
real_sheep Jesteś taki przystojny, że chyba dla ciebie zostanę gejem 🙏💞


ryzoznawca_w_swiecie



431 polubień
ryzoznawca_w_swiecie Poranny spacerek po parku~!
Zobacz wszystkie komentarze: 129
Chan_Brother_Of_Your_Sister Po PARKu, powiadasz? Za dużo ważysz, bekonie! Nie pozwolę po sobie chodzić! XDD
cherysievic Bo wsystkie dzewa moje so!
Kai_the_braineater Patrzcie, kto się z kuchni ruszył Jutro zabierasz moje skarby na wspólny spacerek!

Mamy nadzieję, że się spodobało
Mile widziane będą komentarze
Team Sernikoluby

środa, 21 listopada 2018

HM #17 [2/2] Zostaniemy koleżankami

Hello!
Taeyeon: Rim kazała mi napisać adnotację, ale w sumie to nie mam nic do napisania, więc przejdźmy od razu do jej części xD 
Sangrim: Dawno mnie tu nie było jakby nie patrzeć. Kto się za mną stęsknił? :D Nikt? Wybornie xD Po roku pełnym zmian miałabym wiele do powiedzenia - opowiedziałabym o tym, jak to się przyznałam do pierwszego crusha, o zmianie szkoły, moich nowych cudownych przyjaciołach (Pozdrawiam Madzię i Szymka! ♥ Chociaż na 100% nigdy tego nie przeczytają xD), nowych znajomości z innymi osobami, jak z ogromnej sieroty w społeczeństwie stałam się nieco mniejszą sierotą. Ale naprawdę nie ma na to czasu XD Dzisiaj adnotacja będzie taka dłuższa jak widzicie, jednak muszę się wygadać :") Mówiąc bardziej na temat, to wspomnę że ta część HM była skończona dużo wcześniej, ale z Tae jak chomiki robimy zapasy, by znowu nie  robić rocznej przerwy :") Naprawdę, zaszło u nas wiele pozytywnych zmian, ale pewne rzeczy zaczęły zjadać nam jeszcze więcej czasu. Więc może to pora przestać pisać o tym, że brakuje nam czasu - każdemu zawsze brakuje, a oprócz tego to nie mamy w sumie innych motywów naszych przestoi literackich xD (Przeważnie towarzysze, przeważnie.) Naprawdę, mogłabym napisać adnotację dłuższą niż wszystkie dotychczas powstałe części HM razem, ale rozumiem, że chyba chcielibyście jak najszybciej zabrać się za czytanie xD Zatem czego by tu przedłużać? Zapraszam do czytania! ♥

HM #17 [2/2] | Zostaniemy koleżankami | 7.236 słów
    Po zniknięciu Taeyeon z parteru ich wspólnego domu, pozostała w kuchni część Drużyny Pierścienia zaczęła po sobie spoglądać z niemałym zdumieniem, poszukując najwidoczniej kogoś, kto potrafiłby wytłumaczyć reszcie powód zdenerwowania wcześniej wspomnianej dziewczyny. Znaczy owszem, pojechali do domu bez niej i nie poczekali na nią z obiadem, ale to raczej nie mogło być przyczyną jej poirytowania, gdyż brunetka sama kazała im to zrobić. Coś więc musiało się stać podczas powrotu Tae do domu bądź w czasie jej ponoć ważnej rozmowy telefonicznej. Tylko nie sposób odgadnąć, co takiego mogło to być.

środa, 31 października 2018

whisper of the grass

Hejka :)
Swego rodzaju coroczna tradycja nakazuje mi na dodanie dzisiaj opowiadania o tematyce nadającej się na Halloween xD Ale nie miałam za bardzo czasu na napisanie czegoś dłuższego, dlatego prezentuję Wam jedynie miniaturkę *nie krzyczcie :c* 
I w sumie to nie mam nic więcej do dodania, ale nie chcę być mało kreatywnym człowiekiem o nudnych adnotacjach, dlatego dodam, że miałam dzisiaj sprawdzian z chemii. I tak naprawdę konkretnie go zawaliłam xD Znaczy kurczę, tyle się uczyłam, a na napisanie sprawdzianu pani dała nam z piętnaście minut, podczas których cały czas rozmawiała na głos z mamą innego ucznia. I to było tak rozpraszające :'( Cóż poradzić, może nie będzie źle, najwyżej się poprawi, hahahh XD
Strasznego Halloween!

miniaturka | one shot | Kim Jungwoo | NCT | szept trawy
Jak wtedy, kiedy się boisz
i nie możesz oddychać ani mówić.
Poczułem, że patrzy na mnie coś złego.


      Tego wieczoru srebrzystobiała poświata, zsyłana na kulę ziemską przez księżyc, wydawała się niczym innym od fanaberii, wyszukanego dziwactwa w najlepszym tego słowa znaczeniu. Światło w noc pełni niebieskiego satelity zdawało się żyć własnym życiem, pulsując, załamując się, przeplatając jak w bliżej nieokreślonym wzorze, mogącym trwać w nieskończoność. I tak właśnie zwieńczenie tego dnia zostało zapamiętane - jako zapętlająca się noc, nie mająca końca.

wtorek, 16 października 2018

theory of perfection

Hejka :)
Woow, ostatni post był tu w połowie czerwca, a mamy październik, co daje.. z cztery miesiące nieobecności. Dużoo. Zdecydowanie zbyt dużo xD No cóż, nie powiem, że teraz będzie systematycznie, ale przynajmniej się z Rim postaramy. Prawda, Rim? *musicie sobie w tym miejscu wyobrazić dramatyczny szept gdzieś w tle, który krzyczy "Taaak! Prawda!" xD
A tak z aktualizacji z mojego życia? Mam nowego pieska od 19 lipca, zacną małą kluskę o imieniu Cookie, hahahh. Poza tym to ogólnie nowa szkoła, nowa klasa, nowi nauczycieli, dużo zadań i jeszcze więcej nauki, ale jak na razie nie narzekam za bardzo xD Oprócz nauki na historię, na to to narzekam codziennie, ale ja przepraszam bardzo, nie mam rozszerzonej historii, a czuję się jakbym ją miała :'( 
Miłego czytania :)

one shot | Zhong Chenle | NCT Dream | teoria perfekcji |  1.739 słów

chciałbym tylko wiedzieć
czy ty też czasami o mnie śnisz


     Henrietta była jednym z tych niewielkich miasteczek, w których nigdy nie działo się nic ciekawego, a po których opuszczeniu świat wydawał się nie mieć końca. Żyło się tam stosunkowo dobrze, o ile nie powodowało się kłopotów, za które należało odpowiadać przed policją, bieda rzadko kiedy zaglądała do domów, a do kradzieży bądź drobnych przestępstw dochodziło sporadycznie, raz na jakiś czas. Mieszkańcy starali się pomagać sobie nawzajem i wspierali się w wymagających tego sytuacjach, a atmosferę panującą między sąsiednimi domostwami poprawiały liczne popołudnia spędzone razem, w ogródkach bądź na werandach, w towarzystwie niezbędnej do pogaduszek herbatki. 
     Jak powszechnie wiadomo, w niedużych miejscach z tak przyjaźnie nastawionymi do siebie ludźmi, wszelkie nowe informacje rozchodziły się z prędkością błyskawicy, a dotrzymanie powierzonej przez kogoś łatwowiernego tajemnicy graniczyło z cudem. Z tego powodu należało liczyć się z tym, że każde lekkomyślnie wypowiedziane zdanie w mgnieniu oka zostanie powtórzone w znacznej części sąsiedztwa. Łatwo więc było rozpoznać osoby, które ukrywały coś przed resztą społeczeństwa, gdyż nie wypowiadały się one zbyt często w towarzystwie, a rozmawiając, podawały jedynie niezbędne informacje o swoim jestestwie. Ahn Yujin należała do tego rodzaju osób.
     Jej sekret był nietypowy, a tym samym stawał się niezwykle niebezpieczny dla niej samej. Koniecznym wydawało się niewspominanie na jego temat chociażby nawet najbardziej zaufanym przyjaciołom lub, co gorsza, rodzinie. Utrzymanie w tajemnicy nadzwyczajnej zdolności, którą została obdarzona - lub której obecność zarejestrowała, w dniu swoich trzynastych urodzin, po ukończeniu siedemnastu lat stało się niemożliwe. Dwudziestego czwartego czerwca bieżącego roku po raz pierwszy objawiły się jej Koszmary.
      Dziewczyna była Śniącą. Potrafiła materializować najwymyślniejsze nawet przedmioty, o ile pojawiały się one w jej snach - często budziła się, trzymając w dłoni zdumiewające obiekty, których zastosowanie z pewnością wprawiłoby w osłupienie niejednych producentów rzeczy codziennego użytku obecnego świata. Ograniczała ją jedynie jej własny umysł - jeżeli tylko umiała wyobrazić sobie strukturę przedmiotu, jego budowę, wygląd, ciężar, miała szansę ukraść go ze swoich sennych marzeń. Ze zdolności tej korzystała nieczęsto, nie chcąc ściągać na siebie zbytniej uwagi, jedynie od czasu do czasu, robiła młodszemu rodzeństwu niespodzianki, rodzicom tłumacząc później, że te jakże interesujące przedmioty udało jej się wyszukać w jednym z pobliskim sklepów.
     Sprawa skomplikowała się jednak pamiętnego dwudziestego czwartego czerwca, kiedy to okazało się, że być może jej ponadprzeciętne umiejętności w rzeczywistości nie były darem, a przekleństwem, niebezpiecznym nie tylko dla niej, ale i dla jej bliskich, a nawet nieznajomych znajdujących się akurat w jej pobliżu. Pierwszy Koszmar zaskoczył ją tak bardzo, ponieważ nigdy wcześniej nie przypuszczała, że jej zdolności obejmują również istoty żywe - stojąc przed monstrualną kreaturą przypominającą na pierwszy rzut oka cień olbrzymiego latającego stworzenia o siejącym trwogę, potężnym, zakrzywionym okrutnie dziobie, wiedziała jednak, że w jakiś sposób to właśnie ona powołała go do życia. Aczkolwiek pytanie brzmiało, jak się go pozbyć, przeżyć, nie pozwolić mu na skrzywdzenie jej kilkuletniej siostrzyczki, śpiącej w tym samym pomieszczeniu, a przy tym nie obudzić rodziców, którzy nawet nie podejrzewali, że ich ukochana córeczka skrywa tak cenny sekret?
     Sytuacja, z jakiejkolwiek perspektywy by na nią nie spojrzeć, wydawała się fatalna, a noc z pewnością przyniosłaby ze sobą tragiczne skutki - makabryczne stworzenie nieuchronnie się do niej zbliżało, ukazując szereg swych olbrzymich kłów, jego motywy były niezwykle proste do oczytania. Yujin została uratowana z powodu braku gracji olbrzymiego stwora, który podchodząc w jej stronę, strącił swym mocarnym ogonem lampkę nocną z szafki. Dźwięk zaniepokoił mamę siedemnastolatki, która czym prędzej zjawiła się w pokoju i zapaliła światło. W pomieszczeniu nastała jasność, a jedynym śladem, który Koszmar zostawił po sobie, była uszkodzona lampka nocna i kilka połyskujących metalicznie na jasnych panelach, szmaragdowych łusek.
        Od tamtego czasu Koszmary zjawiały się jeszcze kilkukrotnie, a dziewczyna, nie znając innego sposobu walki z innymi, zawsze co sił w nogach biegła do włącznika światła, nim istoty zdołały się do niej zbliżyć. Kreatura prześcignęła ją jedynie raz. Nie zaatakowała swojej stworzycielki, tylko chyłkiem przemknęła przez otwarte okno i już wkrótce zniknęła w ciemnościach nocy - Yujin obserwowała ją długi czas, dopóki ta nie zniknęła jej z oczu, a do jej uszu nie dotarł rozdzierający krzyk jakiejś kobiety. Jak wyczytała później w lokalnej gazecie - ofiara uszła z życiem, chociaż jej lewą rękę ledwie doprowadzono do porządku, a o atak obwiniała olbrzymiego, bezpańskiego psa, który rzekomo rzucił się na nią, gdy wracała z przyjęcia urodzinowego do swojego domu.
     Dręczona wyrzutami sumienia dziewczyna, nie była w stanie zasnąć przez kilka dni - nie pozwalała sobie zamknąć oczu na dłużej na kilkanaście sekund, z obawy, że Koszmary, nie będące pod jej kontrolą, pojawią się ponownie i tym razem wyrządzą komuś nieodwracalną krzywdę, czyniąc go kaleką lub co gorsza, pozbawią jakiegoś niewinnego przechodnia życia. Na szczęście, niedługo potem w skrzynce pocztowej przy domu państwa Ahn zawitał list od dalszej cioci Yujin, która zapraszała ją na wakacje do swojego domku, by tam nastolatka odpoczęła trochę od zgiełku wielkiego miasta i pomogła jej w niewielkiej kwiaciarni. W ten sposób dziewczyna znalazła się w Henrietcie.
      Wyjazd, szczerze powiedziawszy, okazał się dla niej prawdziwym wytchnieniem - z dala od kłótni rodziców, krzyków rodzeństwa i w pokoju przeznaczonym jedynie dla niej, w towarzystwie dwóch cudownych piesków cioci, nareszcie mogła wypocząć. Jej samopoczucie poprawiała również myśl, że tutaj, domy nie były ulokowane jedne przy drugich, dlatego w razie pojawienia się Koszmarów, istniała szansa na obezwładnienie ich, nim obca jej osoba ucierpiałaby z powodu umiejętności nastolatki. Praca w kwiaciarni nie była ciężka, a ciocia płaciła jej za pomoc, co również odpowiadało dziewczynie, która z pomocą zarobionych pieniędzy mogła chociaż trochę się usamodzielnić. Wydawało się, że spokoju, który odczuwała w Henrietcie, nie było w stanie zakłócić absolutnie nic. A potem pojawił się Zhong Chenle.
      W momencie, gdy przekroczył próg kwiaciarni, Yujin, instruowana przez ciocię, układała własną kompozycję z kwiatów, na wzór tych, które starsza kobieta ulokowała w ozdobnych wazonikach na wystawie sklepu. Usłyszawszy dźwięk otwieranych drzwi, podniosła wzrok znad wiązanki roślin, którą właśnie tworzyła i zamarła w bezruchu, lustrując wzrokiem potencjalnego klienta - a mówiąc najprościej jak się da, było na co patrzeć. Młodzieniec wyglądał jak model, pomimo swojego niewyróżniającego się wzrostu, a jego delikatny typ urody, kruczoczarne włosy układające się w modną fryzurę, mocno zarysowane brwi i długie rzęsy, których mogłaby pozazdrościć mu niejedna dziewczyna, sprawiły, że Yujin nie potrafiła oderwać od niego oczu. Chłopak odezwał się bezpośrednio do starszej kobiety, zaszczycając siedemnastolatkę jedynie przelotnym spojrzeniem ciemnobrązowych tęczówek - prosił o możliwość skorzystania z telefonu.
     Na dosyć oschłe pytanie właścicielki kwiaciarni, z jakiego powodu potrzebuje pomocy, odpowiedział, że przed wyjazdem z domu nie sprawdził stanu technicznego swojego motoru i ten zepsuł się dokładnie przed sklepem. Dziewczyna dopiero wtedy zdała sobie sprawę z tego, że chłopak ma na sobie skórzaną kurtkę, podobną do tych często noszonych przez motocyklistów, a dzięki przeszklonej wystawie niewielkiego budynku była w stanie dostrzec zadbany, czarny motor typu cross, na który uwagę zwracały jaskrawopomarańczowe naklejki. Ciocia poprosiła Yujin, żeby pożyczyła swój telefon komórkowy nieznajomemu, a ta z chęcią na to przystała, wyjmując z kieszeni smartphone'a - ich palce otarły się o siebie, kiedy przekazywała brunetowi przedmiot, a chłopak posłał jej uśmiech, w którym zakochać mogłaby się każda dziewczyna. Wybrał numer, a gdy połączenie zostało nawiązane, przedstawił się rozmówcy. I w ten sposób poznała jego imię. Zhong Chenle.
        Od tamtego czasu często zdarzało się jej myśleć o perfekcyjnym nieznajomym i każdego dnia z większym zapałem wstawała rano, by jak najszybciej znaleźć się w kwiaciarni i nie ominąć przypadkiem powtórnego pojawienia się tam motocyklisty. Tylko problem w tym, że chłopak nigdy więcej się tam nie zjawił. I dopiero z czasem dotarło do niej, że Zhong Chenle to chińskie imię i nazwisko - młodzieniec nie był tutejszy, toteż prawdopodobnym było, iż mieszka z dala od Henrietty, kilometry od dziewczyny, której zawrócił w głowie w tak niebywale krótkim czasie.
      W jej snach panowała, jak sama lubiła to określać, teoria perfekcji - każde wydarzenie, które miało tam miejsce, było idealne, nikt nie byłby w stanie sprawić, by stało się piękniejsze, toteż gdy jeden jedyny raz w jej śnie pojawił się nieznajomy motocyklista, historia ich związku, który nigdy nie mógłby zaistnieć w realnym świecie, również nie miała żadnej, choćby najmniejszej skazy.
         Sen, jak wszystkie inne, rozpoczął się na rozległej łące pełnej wysokich kwiatów o rozłożystych, wielobarwnych kielichach, gdzie jej odzwierciedlenie, siedząc wygodnie na trawie, plotło mieniące się różnorodnymi barwami wianki w towarzystwie dwóch cudownych piesków, które były niezbędnym elementem każdego snu Yujin. Owczarek niemiecki o posturze znacznie zbliżonej do wilka, leżał wygodnie obok dziewczyny, co jakiś czas podnosząc jasnobrązowe oczy na swoją właścicielkę, domagając się odrobiny uwagi. Nastolatka podała mu więc pospiesznie sklecony bukiecik kwiatów, które ten z niezwykłą dla psa delikatnością zabrał do pyszczka i położył przed swoimi łapkami. Yujin nie wróciła od razu do tworzenia wianków, zamiast tego zaczynając głaskać kruczoczarną sierść drugiego, dużo mniejszego pieska, który zasnął zwinięty w kłębek na jej kolanach.
      W tym momencie owczarek gwałtownie podniósł się do pozycji siedzącej i podniósł uszy, wytężając słuch, co zwróciło natychmiastowo uwagę dziewczyny i sprawiło, że ona również zaczęła nasłuchiwać niepokojących dźwięków. Jako iż cała sytuacja miała miejsce w jej sennych marzeniach, odgłos pracującego silnika motoru nie powinien wywołać jej choćby krzty zaskoczenia, ale tak właśnie się stało. Nie chodziło nawet o samą postać czarnowłosego młodzieńca pochylającego się nad kierownicą, świetnie zapamiętanego przez dziewczynę crossa – po prostu nagle Yujin zdała sobie sprawę, że jest w stanie wyśnić ich spotkanie w świecie realnym. O ile tylko uda się jej utrwalić w swojej pamięci każdy, pozornie nieznaczny szczegół, który zapewni nastolatce możliwość do wykorzystania w pełni swych nadzwyczajnych umiejętności.
       Teoria perfekcji została potwierdzona i podczas tego snu. Chłopak prezentował się nieskazitelnie, zachowywał się dokładnie w sposób, jakiego mogłaby oczekiwać Śniąca, tematy rozmów dobierał na tyle dobrze, że konwersację należałoby określić jako niezobowiązującą, lecz niesłychanie przyjemną. Każdy jego gest, nawet najdrobniejszy, jak nieznaczny uśmiech, odgarnięcie z czoła niesfornego kosmyka włosów, wyglądał na niezwykle wyszukany i powodował, że patrząc na niego, dziewczyna zapominała o wszystkim wokół i chyba pierwszy raz od bardzo dawna, czuła się prawdziwie szczęśliwa. Jakby do momentu spotkania tego młodzieńca, nie zdawała sobie sprawy, że czegoś brakowało w jej życiu, a teraz, gdy już to sobie uświadomiła, nie wyobrażała sobie powrotu do normalności.
      Sen ten, jak i wszystkie inne, skończył się zbyt szybko i w zbyt nieodpowiednim momencie, by obejść się bez poczucia straty oraz niezliczonej ilość pytań „Co by było, gdyby…?” pojawiających się mimowolnie w myślach. Tym razem jej umiejętności okazały się niewystarczające – jedynym wspomnieniem po domniemanym spełnieniu marzeń była niezmierna tęsknota, powodująca niemalże fizyczny ból. Czas Yujin i Chenle dobiegł końca, nim jeszcze miał szansę na dobre się rozpocząć. Sen, owszem, był przepiękny. Ale był tylko iluzją.

Mam nadzieję, że się spodobało
Mile widziane będą komentarze
Taeyeon

wtorek, 19 czerwca 2018

never trust a mirror

one shot | Wong Yukhei | NCT |  1.056 słów 

Może nie żyłem - tylko trwałem - wrzucony bez mojej woli
w coś - nad czym trudno panować i nie sposób pojąć
jak cień na ścianie
więc nie było to życie


Pogoda tego dnia wyjątkowo nie dopisywała, toteż pani Wong po dłuższej chwili namysłu postanowiła zaprowadzić swoje dzieci do niewielkiego domu po drugiej stronie ulicy, który należał do jej matki, teraz już wątłej kobiety w podeszłym wieku, zamiast iść w deszczu, by dotrzeć na czas do przedszkola. Staruszka nie miała serca odmówić swojej jedynej córce, toteż postanowiła przyjąć ośmioletniego Yukheia i jego młodszą o trzy lata siostrzyczkę, Jieqiong, pod swój dach na kilka godzin, które mieli spędzić na wspólnej zabawie.