sobota, 26 grudnia 2015

Empty space woven of lost

Hejka :)
Dzisiejszy post jest całkowicie nieplanowany. Ta część miała być dużo, dużo, dużo (100x) dłuższa, ale postanowiłam ją podzielić na jeszcze jedną, bo inaczej nie publikowałabym nic przez ponad tydzień. Długość to 4 173 wyrazy :)
Nie mam zbytnio czasu pisać wstępu.
Wesołych Świąt wszystkim :)
Miłego czytania :)                



Ostrożny płacz
Z krwawiącym niebem,
Które nazwałem Twoim imieniem.
Nikogo tam nie było.
I w mrozie, i śniegu
Ujrzałem Twoją twarz.



- Chanyeol, dobrze wiesz, że nie mogę przychodzić na wasze treningi. - westchnęła Taeyeon, patrząc na Sehuna spode łba. Od samego początku chłopak ją denerwował, a teraz jeszcze stawiał jej bratu i całej jego drużynie ultimatum. Skoro wygrywał mecze koszykówki głównie ze swojej własnej inicjatywy to przecież doskonale wiedział, że jest genialny i musiał kochać tę dyscyplinę sportu, bo inaczej by w nią nie grał.
- Tae~! - poprosił błagalnie Baekhyun, przeciągając samogłoski tak bardzo, że dziewczynie wydawało się, że nigdy tego nie skończy, a Chanyeol wyglądał jakby zaraz miał ochotę się do niego dołączyć.
- W skali od jeden do dziesięciu jak bardzo zależy wam na tym, aby ten chudzielec był  w waszej drużynie? - zapytała i przewróciła oczami gdy Sehun uśmiechnął się do niej w swoim mniemaniu zawadiacko.
- Milion! - wykrzyknął niższy z chłopaków, a jej brat gorliwie przytaknął głową na znak, że popiera swojego najlepszego przyjaciela.
- To co zgodzisz się? - zapytał Yeol, patrząc na siostrę wzrokiem proszącego szczeniaczka, którego zbyt często nie używał, a co dopiero w odniesieniu do Taeyeon.
- Słuchajcie, chłopaki. To nie tak, że nie chcę pomóc waszej drużynie w... - zaczęła, mając ochotę się wytłumaczyć, ale wtedy znikąd przy drzwiach klasy pojawił się nauczyciel i zapraszał licealistów do wejścia, do sali, więc tylko dodała: - Nie mogę.
Chanyeol jedynie ciężko westchnął, a niższy z młodzieńców jęknął cierpiętniczo i wyglądał jakby miał ochotę tupnąć nogą z niezadowolenia i zawodu jaki im sprawiła dziewczyna. Ostatnim co zobaczyła Taeyeon nim weszła do klasy był widok obu chłopaków składających dłonie jak do modlitwy i patrzących na nią błagalnie, ale jedynie potrząsnęła lekko głową, bo nie mogła się zgodzić.

~*~

- To co? Idziemy na trening? - zapytał Sehun dziewczynę gdy tylko zajęcia z rozszerzonego poziomu języka angielskiego się zakończyły. Chciał usiąść w ławce obok niej, ale jedyna, która była wolna znajdowała się za Taeyeon. Nie przeszkadzało to chłopakowi gdyż przynajmniej siedział blisko niej i mógł patrzeć na nią bez żadnego podejrzenia ze strony osób trzecich, że mu się spodobała.
- Nie idę na żaden trening. - warknęła dziewczyna i czym prędzej wyszła z sali, kierując się w stronę szatni, w której rano zostawiła kurtkę.
- Och... - rzekł Sehun wyraźnie zaskoczony decyzją Taeyeon. - W takim razie ja też nie idę. - stwierdził, nie wiedząc, że tym samym zniszczył marzenia całej drużyny koszykarskiej z Chanyeol na czele.
- Słuchaj, nie obchodzi mnie jaką miałeś pozycję w swoim starym liceum. Mogłeś nawet mieć tam reputację niczym najsłynniejszy aktor, ale tutaj nie masz co nawet liczyć na specjalne traktowanie. Jesteś skończonym gnojkiem skoro myślisz, że jesteś tak dobry iż możesz stawiać chłopakom warunki twojego przyjęcia do drużyny. I nawet nie ma mowy, żebym chodziła na te treningi dlatego, że Pan Wspaniały tak sobie zażyczył, jasne!? - wręcz wykrzyczała dziewczyna, celując palcem w klatkę piersiową Sehuna i zbliżając się do niego z każdym krokiem, na co ten się cofał zdziwiony wybuchem Taeyeon. Chłopak wpatrywał się w nią z uniesionymi do góry brwiami i wydawał się naprawdę zdezorientowany zaistniałą sytuacją. 
- J-jasne. - wydukał Sehun, na co dziewczyna obróciła się od niego na pięcie i wyraźnie zdenerwowana ruszyła w kierunku szatni. A licealista stał w tym samym miejscu gdzie Taeyeon go zostawiła i dopiero gdy ta zniknęła mu z oczu dotarło do niego, że pierwszy raz został okrzyczany przez przedstawicielkę innej płci. Uśmiechnął się z niedowierzaniem i rozejrzał się wokół czy ktoś był świadkiem tego wydarzenia, ale ku jego uciesze korytarz był pusty. Następnie pokręcił głową nad swoją głupotą i zadziwiając tym samego siebie skierował się w stronę hali gimnastycznej. Dziewczyna coraz bardziej mu imponowała i sam nie wiedział co ma z tym zrobić.

~*~

Dziewczyna właśnie była w trakcie pisania wypracowania z języka koreańskiego i w celu zebrania informacji na temat zadania przeszukiwała internet, kiedy do jej uszu dotarł dźwięk otwieranych kluczem drzwi wejściowych. Za bardzo się tym nie przejęła, bo wiedziała, że to albo rodzice, którzy wcześnie wracają z pracy albo Chanyeol, który wrócił do domu po skończonym treningu i w dalszym ciągu przepisywała swoje zadanie na kartkę formatu A4. Usłyszała czyjeś kroki prowadzące na drugie piętro i już była pewna, że to nie jej matka ani ojciec tylko brat. Biorąc pod uwagę to, że osobą wchodzącą był Yeol zachowywał się on nad wyraz cicho. Zawsze już od progu domu krzyczał tym swoim donośnym głosem kiedy i co będzie na obiad, bo przeważnie wracał wtedy z treningów koszykówki i był głodny, zmęczony, ale zazwyczaj cholernie zadowolony z siebie.
- Dziękuję, Tae~! - wrzasnął, a raczej wypiszczał z wręcz nieludzkim szczęściem w głosie Baekhyun, wieszając się dziewczynie od tyłu na szyi. Siostra Chanyeola pisnęła przerażona i podskoczyła na krześle, niemal z niego spadając, więc najlepszy przyjaciel chłopaka się od niej odsunął. Taeyeon wstała z siedzenia i obróciła się w stronę koszykarzy, na co ci dwaj dosłownie się na nią rzucili, jak najmocniej ją przytulając. Baekhyun wtulił się w jej szyję, a młodszy, ale zarazem wyższy z nich objął ich oboje, bo tak było mu łatwiej. Dziewczyna stała bez ruchu, nie rozumiejąc zachowania chłopaków i zastanawiała się o co im chodzi. Baek nieustannie powtarzał "Dziękuję, dziękuję, dziękuję..." i wyglądało na to, że wydarzyło się co naprawdę go uszczęśliwiło, a Chanyeol jedynie bez zbędnych słów przytulał ich oboje, ciesząc się nawet jeszcze bardziej od swojego przyjaciela.
- Dobra, a powiecie mi co się stało i za co mi dziękujecie? - zapytała dziewczyna, lekko trącając swojego brata w brzuch, gdyż ten ściskał ją tak mocno, że ledwie łapała oddech. Chanyeol puścił ją i delikatnie pociągnął swojego najlepszego przyjaciela za kaptur bluzy, aby on też oderwał się od Taeyeon.
- Za to, że przekonałaś Sehuna, aby przyszedł na treningi! Od dzisiaj jest w drużynie! - wykrzyknął Baekhyun nieludzko cienkim ze szczęścia głosikiem i przez chwilę wyglądał jakby znowu chciał uściskać dziewczynę, ale chyba w ostatniej chwili z tego zrezygnował, z całej siły przytulając się do Chanyeola. Wyższy z chłopaków wydawał się być zdezorientowany zaistniałą sytuacją, ale również objął przyjaciela jedną ręką, postanawiając przeczekać aż ten się trochę uspokoi. Tymczasem Taeyeon stała przy swoim biurku i z otępieniem wpatrywała się w koszykarzy, zastanawiając się o czym ci do niej mówią.
- Nie mam pojęcia jak go przekonałaś. Nam stanowczo powiedział, że jeżeli nie przyjdziesz to jego też nie będzie. A ty tego nie zrobiłaś, a on przez chwilę z nami pograł po czym stwierdził, że z chęcią dołączy do naszej drużyny. Czyżbyś obiecała mu, że się z nim umówisz na randkę albo coś w tym stylu? - zakończył pytaniem swój przydługi monolog Chanyeol, od którego Baekhyun w dalszym ciągu się nie odczepił.
- Niczego mu nie obiecywałam. - zarzekała się dziewczyna i zaczęła bawić się długopisem, który wcześniej trzymała w dłoni. - Tak trochę go okrzyczałam, że stawia wam ultimatum i może zdarzyło mi się wspomnieć, że jest skończonym gnojkiem... - po ostatnich słowach Taeyeon zapadła cisza, a chłopcy wpatrywali się w nią z intensywnie zamyślonymi minami.
- Hmm... Czyli najwyraźniej "skończonego gnojka" to zabolało i postanowił ci udowodnić, że wcale nim nie jest. - wywnioskował Chanyeol, a Baekhyun, który najwidoczniej już się trochę uspokoił, odsunął się od chłopaka i ostatni raz przytulił się do dziewczyny.
- Dziękuję, że go przekonałaś. - powiedział Baek i choć teraz już wiedział jak wyglądało całe to "przekonywanie Sehuna", i tak był niezwykle szczęśliwy ze skutku tej sytuacji.
- No to chyba... Nie ma za co... - odpowiedziała dziewczyna na co koszykarze wyszli z jej pokoju. Chanyeol jakby zamyślony analizował sytuację, a Baekhyun wyglądał jakby miał ochotę rzucić się na pierwszą osobę, którą spotka i ją wyściskać.
Taeyeon postała jeszcze chwilę przy biurku, przewracając długopis między palcami, po czym wróciła do pisania referatu na zajęcia języka koreańskiego.
Nigdy by się do tego nie przyznała, ale jej myśli zajmował teraz jedynie srebrzystowłosy chłopak i świadomość, że prawdopodobnie pomyliła się co do niego.

~*~
- Mamo~ - zaczął Chanyeol gdy rodzice jego i Taeyeon wrócili z pracy do domu i jego rodzicielka właśnie przygotowywała kolację.
- Jestem teraz zajęta. - odburknęła starsza kobieta, ale Elf nie miał najmniejszego zamiaru się poddać, bo nie mógł zawieść swojego najlepszego przyjaciela.
- Zajmę ci tylko kilka minut. - obiecał chłopak, ale jego matka niezbyt przejęła się słowami syna. - Mamo~ - wyjęczał, a kobieta obróciła się w jego stronę, mierząc Chanyeola morderczym spojrzeniem. 
- Masz najwyżej dwie minuty. - zagroziła, a jej syn uśmiechnął się do niej od ucha do ucha, ukazując swoje białe zęby.
- Mamo, mam do ciebie prośbę. - zaczął chłopak, na co jego matka uniosła brwi wyżej. Chanyeol nie należał do osób, które prosiły swoich rodziców o pozwolenie na cokolwiek, więc kobieta bała się na jak bardzo głupi pomysł wpadł tym razem. - Jutro Taeyeon i ja idziemy ostatni raz do szkoły przed świętami. Babcia Baekhyuna ciężko zachorowała i jego rodzice jadą do niej, aby być przy niej przez ten czas, a Baek będzie musiał zostać sam w domu. Sam w domu. - powtórzył chłopak gdy na jego matce nie zrobiło to najmniejszego wrażenia. - W święta. - dodał, aby przedstawić sytuację bardziej dramatyczną.
- I? - zapytała kobieta, nie wiedząc do czego dąży jej syn, ale przestała się już obawiać skoro chodziło o coś związanego z Baekhyunem. Chłopak był dużo bardziej odpowiedzialny od jej Chanyeola mimo, że często zachowywał się jej zdaniem zbyt optymistycznie. Ale w końcu istniało wiele ludzi, którzy ukazywało swoje szczęście, przytulając się do każdej osoby, która im się nawinie pod rękę.
- No czy mógłby spędzić święta z nami? Jestem skłonny nawet odstąpić mu własne łóżko, a samemu spać na kanapie. Mamo, nie możemy zostawić go samego~ - zajęczał chłopak w końcu, przechodząc do sedna sprawy. Jego matka wiedziała, że Yeol kocha swoje łóżko, a to, że był skłonny spać na kanapie byleby sprawić radość przyjacielowi bardzo się jej spodobało. Kobieta odetchnęła z ulgą i wybuchnęła śmiechem, bo obawiała się, że jej syn wpadł w jakieś kłopoty, i to dlatego prosił ją o pomoc. 
- Oczywiście, że może spędzić święta z nami! - powiedziała uśmiechnięta kobieta, ale jednocześnie lekko uderzyła chłopaka w ramię ścierką, którą właśnie trzymała w dłoni. - To za to, że tak mnie wystraszyłeś. Myślałam już, że wpadłeś w jakieś tarapaty.
- Dziękuję, mamo! Baekhyun przyjdzie do nas jutro po szkole, dobrze? Dziękuję jeszcze raz! Kocham cię. - rzekł Chanyeol z radością w głosie i przytulił się do swojej matki. Po chwili ta go lekko odepchnęła i stwierdziła, że dwie minuty dawno minęły. A Chanyeol pobiegł zadzwonić do Baekhyuna, żeby uświadomić mu, że kolejny raz go nie zawiódł.

~*~

Kolejnego poranka matka Taeyeon wpadła do pokoju, krzycząc, że ma już wstawać, bo inaczej spóźni się do szkoły. Dziewczyna uśmiechnęła się pod nosem, przypominając sobie wczorajszy wyścig z czasem i przetoczyła się na bok, wyciągając dłoń w kierunku smartphone'a, który służył jej jako zegarek.
6.28
Taeyeon jęknęła, widząc na wyświetlaczu tak wczesną porę i ani myślała wstawać z łóżka aż wybije za piętnaście siódma. Wtuliła się mocniej w poduszkę i przykryła jak najszczelniej kołdrą. Wkrótce usłyszała dźwięk otwieranych drzwi do jej pokoju i dziewczyna burknęła, że już wstaje. Przymrużyła silniej oczy, aby jak najdłużej cieszyć się mięciutką poduszką i cieplutką kołdrą, ale ku swojemu zdumieniu nie została okrzyczana przez swoją mamę. Poczuła, że jej łóżko ugina się pod czyimś ciężarem, więc zdziwiona spojrzała w tamtą stronę.
- Baekhyun powiedział, że dzisiaj może nas zawieźć do szkoły swoim samochodem, więc możesz dalej spać, księżniczko. - powiedział Chanyeol, dodając ostatnie słowo przesłodzonym tonem. Gdy zobaczył minę swojej siostry parsknął śmiechem i dodał. - Fuu, ledwo przeszło mi to przez gardło. Ale twoja mina była tego warta. Idź spać, leniu. Wiem, że uczyłaś się do późna. Obudzę cię o siódmej. - dopowiedział, wychodząc z jej pokoju, a ona jeszcze dobrą chwilę patrzyła na zamknięte drzwi, zastanawiając się co się stało, że brat był dla niej miły. Stwierdziła, że pewnie jest naprawdę szczęśliwy dołączeniem Sehuna do drużyny koszykarskiej i postanowiła dłużej o tym nie myśleć. Położyła głowę na poduszce i niemal od razu zasnęła. Mimo tego, słysząc czyjeś kroki na korytarzu przez cały czas podrywała głowę i sprawdzała godzinę. W końcu ustawiła dzwonek na godzinę 7.05, tak na wszelki wypadek gdyby Chan zapomniał jej obudzić i przymknęła oczy, pozwalając myślom błądzić.

- Tae! Wstawaj. - powiedział Yeol, dźgając w policzek swoją siostrę, aby ta wstała.
- Która godzina? - zapytała półprzytomna dziewczyna, sięgając po swój telefon, ale Chanyeol jej go zabrał i podniósł nad głowę.
- Obiecałem, że obudzę cię o siódmej. Nie wierzysz mi? - spytał oburzony chłopak, po czym wyszedł z pokoju, wcześniej rzucając jej smartphone'a na pościel. Dziewczyna przycisnęła klawisz z boku wyświetlacza.
7.00
Trochę zdziwiona przetoczyła się na bok, niemal spadając z łóżka i szybko wstała, poprawiając na sobie podkoszulek od piżamy. Podeszła do okna i odsunęła firanki, aby ukazać swoim oczom wręcz niezwykłą ilość spadającego za oknem śniegu. Mimowolnie się uśmiechnęła gdyż wręcz ubóstwiała tę cudną porę roku jaką była zima. W myślach zabiła jednak osobę, która nakazała uczennicom chodzić w tak krótkich spódniczkach nawet gdy na zewnątrz panowały takie niskie temperatury. Szybko przebrała się w znienawidzony granatowo-biały mundurek. Już przebrana dziewczyna zeszła na dolne piętro domu i przywitała się z rodzicami. Szybko zjadła śniadanie, które przyrządziła dla niej mama i  nie przyłączyła się do prowadzonej przy stole rozmowy. Jednak dowiedziała się z niej, że Baekhyun od dzisiaj wprowadzi się do nich na okres świąt i będą je spędzać razem z chłopakiem. Teraz już wiedziała dlaczego Chanyeol miał taki dobry nastrój. Po prostu nie mógł się doczekać przyjścia swojego najlepszego przyjaciela. Taeyeon miała jeszcze sporo czasu do rozpoczęcia zajęć, więc bez pośpiechu wyszczotkowała zęby, a nawet zaplotła dobieranego kłosa opadającego na jej prawe ramię. Użyła kilku wsuwek aby fryzura utrzymała się w niezmienionym stanie przez całość jej pobytu w szkole.
- Taeyeon! Zejdź, bo Baek nie będzie czekał na ciebie wieczność! - krzyknął Chanyeol niezbyt głośno, bo miał na tyle donośny głos, że usłyszała go bez najmniejszego problemu na drugim pietrze domu. Szybko pobiegła do swojego pokoju i chwyciła za swój plecaczek, do którego uprzednio włożyła swoje białe Conversy, po czym założyła go na jedno ramię, szybko zbiegając na pierwsze piętro domu. Założyła tam swoją cieplutką kurtkę i różową czapkę ze słodkimi uszami kota. W pośpiechu zasznurowała wysokie buty, sprawdziła godzinę na wyświetlaczu smartphone'a (7.28) i krzyknęła rodzicom, którzy również zbierali się do wyjścia krótkie "Pa".
- Dzisiaj ty siedzisz z tyłu. - stwierdził Chanyeol, który właśnie wsiadał do samochodu Baekhyuna w momencie gdy dziewczyna wybiegła z domu. Po czym, widząc jej minę dodał, że wczoraj była nadzwyczajna sytuacja, a miejsce z przodu w tym aucie od zawsze było zarezerwowane dla niego. Taeyeon wsiadła do samochodu chyba pierwszy raz, nie wykłócając się z bratem o takie błahostki i odsunęła zamek błyskawiczny plecaka, ostatni raz sprawdzając czy niczego nie zapomniała. Międzyczasie Baekhyun zdążył odpalić auto, którym swoją drogą jeździł nielegalnie i wyjechał nim sprzed domu swojego najlepszego przyjaciela. Droga była oblodzona, więc chłopak starał się jechać jak najwolniej, aby nie spowodować żadnego wypadku samochodowego.
- Hej. - zaczął Baekhyun, a potem zbulwersowany dodał: - Czy wy nie umiecie się witać z ludźmi?
- Co? Och... Sory. Cześć, Baek. - odpowiedział mu Chanyeol, który teraz wyglądał jakby nagle sobie o czymś przypomniał i szybko sięgnął dłonią do kieszeni spodni.
- Hej. - powiedziała Taeyeon i otworzyła zeszyt do fizyki, powtarzając sobie trzy ostatnie notatki, bo miała silne przeczucie, że dzisiaj zostanie zapytana.
- Cholera, nie wziąłem telefonu. - burknął Yeol, ale gdy Baekhyun zapytał go czy ma zawrócić ten machnął lekceważąco dłonią i stwierdził, że w sumie to ten staroć nie jest mu do niczego potrzebny. Kilka minut minęło w ciszy, a brat Taeyeon, widząc, że znajdują się już niemal pod liceum, do którego zmierzali, wychylił się w stronę lusterka i zaczął poprawiać sobie ułożoną grzywkę tak, aby wyglądała perfekcyjnie. Wtedy nagle na drogę wybiegł czarny pies, który wyglądał jakby uciekał przed kimś kto właśnie go katował i Baekhyun ostro zahamował aby go nie potrącić. To spowodowało, że Chanyeol stracił równowagę i wpadł na swojego najlepszego przyjaciela, sprawiając, że ten niemalże pocałował szybę w drzwiach, a dziewczyna siedząca z tyłu miała bliskie spotkanie z fotelem. Niższy chłopak wypuścił kierownicę z rąk przez co zjechali na drugi pas, ale brat Taeyeon uratował sytuację, odpowiednio nakierowując samochód. Baekhyun wyglądał na śmiertelnie wystraszonego tym co się stało na drodze i w sumie Taeyeon też okropnie się bała, ale nie pokazywała tego po sobie. Jedynie Chanyeol wydawał się być rozbawiony zaistniałą sytuacją i cieszył się, że jego perfekcyjnie ułożona grzywka pozostała idealna. Baekhyun zaparkował samochód nieopodal liceum, po czym zgasił samochód i położył głowę na kierownicy. Chanyeol spojrzał na swojego przyjaciela, po czym lekko się uśmiechnął, myśląc, że ten próbuje trochę ochłonąć, ale szybko zorientował się, że ten szlocha. Popatrzył na Taeyeon, dając jej do zrozumienia, żeby jakoś pocieszyła chłopaka, bo on nie potrafi, ale wtedy Baekhyun podniósł głowę i przetarł wierzchem dłoni łzy spływające mu po policzkach. Poczekał aż dziewczyna i jej brat wyjdą z samochodu, po czym go zamknął. Rodzeństwo patrzyło po sobie podczas gdy Baekhyun ruszył pierwszy w stronę liceum. Taeyeon pokazywała Chanyeolowi aby ten porozmawiał z chłopakiem i zapewnił go, że to nie była jego wina, a Yeol tylko wzruszał ramionami, stwierdzając, że nie umie pocieszać ludzi. W końcu dziewczyna fuknęła na swojego brata jak oburzona kotka i podbiegła do Baeka, przytulając go od tyłu. Chłopak obrócił się w jej stronę i wtulił się w nią z całej siły. Taeyeon usłyszała jak Baekhyun uspokaja oddech, lecz gdy już myślała, że wszystko jest w porządku poczuła kroplę na odsłoniętym fragmencie barku, która zaczęła sunąć w kierunku jej obojczyka. Dziewczyna odsunęła się od chłopaka i otarła łzy spływające mu po policzkach wewnętrzną stroną dłoni.
- Baek, spójrz na mnie. - zarządziła Taeyeon na co ten skierował wzrok załzawionych oczu na jej twarz. - To co się stało to nie twoja wina. Powtórz.
- To co się stało to nie moja wina. - wykonał jej polecenie Baekhyun, ale w dalszym ciągu nie wyglądał na przekonanego co do prawdziwości zdania, które wypowiedział.
- Baek, przecież nic takiego się nie stało. Nikt nie ucierpiał. - powiedział do niego Chanyeol, któremu najwidoczniej zrobiło się głupio, że kazał siostrze pocieszać swojego najlepszego przyjaciela, a sam nic nie robił aby mu pomóc i tylko stał z boku, przyglądając się im. Baekhyun przeniósł wzrok na chłopaka i gdy usłyszał to od niego trochę się uspokoił. Yeol nigdy by go nie okłamał. - Nawet moja fryzura. Spójrz, idealna jak zawsze. - dodał Chanyeol, wykonując dłonią w powietrzu słynny ruch z reklam szamponów do mycia włosów i uśmiechał się do swojego przyjaciela. Baekhyun mimowolnie parsknął śmiechem i odwzajemnił uśmiech. Cała trójka weszła do liceum już w niemal wyśmienitych nastrojach. I żadne z nich nie zorientowało się, że przez okno na drugim piętrze szkoły, które wyglądało na dziedziniec z uwagą przygląda się im Oh Sehun dokładnie analizujący po swojemu każdy ich ruch i który najwidoczniej nie był zadowolony tym co wywnioskował.

~*~

Kiedy czujesz na swoich plecach czyjś wzrok możesz to całkowicie zignorować, bo przecież może ci się to tylko wydawać. Ale jeżeli ktoś siedzi i patrzy się centralnie na ciebie w dodatku, nie zwracając najmniejszej uwagi na to, że ty o tym wiesz to już się robi bardzo~ niezręczne. Tak też czuła się Taeyeon w szkolnej stołówce. Jak zwykle siedziała przy tym samym stoliku, który łączył osoby pragnące pobyć w samotności, te ze złamanymi sercami, te chcące w spokoju poczytać książki, te powtarzające ostatnie lekcje oraz Park Taeyeon, która wykorzystywała czas wolny podczas najdłuższej przerwy na szkicowanie i co kilka minut pogryzała kanapkę przygotowaną przez kucharkę specjalnie dla niej. Właśnie była w trakcie zaznaczania na papierze kształtnych brwi i niezbyt dużych oczek z błyszczącymi tęczówkami kiedy wyczuła na sobie przenikliwy wzrok. Podobne sytuacje nie zdarzały się często. Zazwyczaj wszyscy dawali jej spokój, a jeśli już chcieli zobaczyć co rysuje to po prostu przechodzili w pobliżu i z daleka przyglądali się jej pracom. Podniosła wzrok znad szkicu i skrzyżowała swoje spojrzenie z tym Oh Sehuna, który siedział po drugiej stronie stołówki idealnie naprzeciwko niej. Choć dziewczyna przyłapała go na gapieniu się on ani myślał odwrócić wzroku jak to uczyniłby każdy normalny człowiek i patrzył uparcie prosto w jej oczy. Po chwili straciła swoje zainteresowanie nowym koszykarzem i przeszła do zakreślania delikatnych rysów twarzy postaci, którą rysowała. Szybkimi ruchami dłoni zaznaczyła kontury włosów i zaczęła dopieszczać szczegóły oczu i brwi, które wyszły jej bezbłędnie. Gdy skończyła dopracowywać prawą połowę twarzy postaci przestała czuć się obserwowana i kolejny raz podniosła wzrok znad kartki. Sehuna już nie było przy tamtym stoliku, a dziewczynie w najmniejszym stopniu to nie przeszkadzało.
- Hej. - głos, który usłyszała niemal przy swoim uchu spowodował, że podskoczyła na krześle, wypuszczając ołówek z ręki. Nie wstając z siedzenia schyliła się aby go podnieść, a wtedy kilka rzeczy wydarzyło się jednocześnie. Jej palce zacisnęły się na przyborze do pisania niemal w tym samym momencie co te Sehuna. Podniosła wzrok na chłopaka, który zrobił to samo i dopiero wtedy zorientowała się jak wielki popełniła błąd. Ich twarzy znajdowały się w zaledwie kilkucentymetrowej odległości od siebie, a chłopak najwidoczniej zastanawiał się jak na to zareaguje. Dlatego choć dziewczynie zaczęło szybciej bić serce i bała się, że zaraz się zarumieni, przywołała na twarz swój słynny i tak dobrze wyćwiczony "poker face", podnosząc swój ołówek.
- Przepraszam, nie chciałem cię wystraszyć. - powiedział Sehun, siadając na dotychczas pustym krześle naprzeciwko Taeyeon. - I najwidoczniej mi się to nie udało.
- Mhm. - mruknęła dziewczyna, postanawiając zignorować chłopaka i zabrała się za dopracowywanie szczegółów lewego oka postaci, którą rysowała.
- Pewnie tego nie wiesz, ale wczoraj wstąpiłem do drużyny koszykarskiej i... - zaczął Sehun, ale dziewczyna przerwała mu, mówiąc, że o tym wie. Nastała cisza, podczas której Taeyeon czuła na sobie uważne spojrzenie chłopaka, które dokładnie śledziło każdy jej ruch ołówka na papierze. W końcu została ona przerwana przez śmiech Sehuna. - I nie przyznasz mi tego, że pomyliłaś się i tak naprawdę to nie jestem skończonym gnojkiem?
- Po co? - burknęła dziewczyna, na chwilę odrywając wzrok od swojego nieskończonego dzieła.
- Hmm... Może dlatego, że tego wymagałaby kultura? - zapytał niezwykle rozbawiony czymś młodzieniec i wyjął z plecaka swój telefon, który nagle zaczął dzwonić. Po ujrzeniu kto próbuje się z nim skontaktować zmarszczył brwi i nie odebrał połączenia, odrzucając je.
- Pomyliłam się. Wydajesz się być skończonym gnojkiem, ale najwidoczniej nim nie jesteś. - przyznała mu Taeyeon, mając nadzieję, że w ten sposób chłopak szybciej się od niej odczepi. Nastała ponowna chwila ciszy, bo Sehun nie sądził, że dziewczyna tak szybko to powie i w sumie to tego nie chciał, bo teraz nie miał już pretekstu aby z nią porozmawiać.
- Pięknie rysujesz. - powiedział chłopak, na co Taeyeon jakby mimowolnie zasłoniła część swojego szkicu dłonią. Sehun delikatnie odciągnął jej rękę z rysunku i uważniej mu się przyjrzał. - Przez cały ten czas narysowałaś tylko kontury i oczy? - zapytał trochę zdziwiony i odgarnął z czoła kosmyk srebrzystych włosów. - Czemu poświęcasz im tyle uwagi?
- Jeśli oczy wyjdą dobrze, cały rysunek również wyjdzie. - powiedziała Taeyeon jakby znudzona obecnością chłopaka i zaczęła mocniej obrysowywać kontury brwi, aby uwypuklić ich kształt.
- Naprawdę? - zapytał zaskoczony Sehun, którego trochę bolało, że dziewczyna ignoruje go, zatracając się w szkicowaniu. - Kto to? Kogoś mi strasznie przypomina. - dodał po chwili na co autorka dzieła szybko schowała je pod stosik białych kartek, które leżały w zasięgu jej ręki i spojrzała na chłopaka, w końcu poświęcając mu (według niego) należytą mu uwagę.
- Nikt ważny. Dobra, a tak naprawdę to po co tu przyszedłeś? - zapytała dziewczyna, czym trochę zdziwiła chłopaka. Patrzył na nią wyraźnie skołowany i najprawdopodobniej nie wiedział co ma odpowiedzieć. - Hmm... Nieważne. Znalazłeś sobie jakichś kolegów?
- Na razie w miarę się dogaduję z Do Kyungsoo i z kilkoma chłopakami z drużyny, ale tylko Soo mogę zaliczyć do kolegów. - powiedział Sehun, ciesząc się, że Taeyeon w końcu zapragnęła się do niego odezwać i pogadać z nim jak z normalnym człowiekiem.
- A koleżanki? - zapytała dziewczyna tylko po to, żeby nie stracić swojego opisu "tej miłej", choć był on swoją drogą udawany. Sehun uniósł jedną brew, słysząc zadane pytanie i zaczął się bawić między palcami ołówkiem, który zabrał Taeyeon.
- Hmm... Żadna dziewczyna stąd nie chce być moją koleżanką. Swoją drogą wszystkie ślinią się na mój widok, więc byłoby to trudne... Tylko ty tego nie robisz. Więc może ty chciałabyś być moją koleżanką?
- Hej! - powiedział do Taeyeon i Sehuna Baekhyun, oszczędzając dziewczynie konieczności odpowiadania na pytanie. Przysiadł się do stolika, zajmując miejsce przy dziewczynie, a towarzyszący mu Yeol usiadł naprzeciw swojego najlepszego przyjaciela. - Sehun, właśnie cię szukaliśmy. Nasz kapitan postanowił, że dzisiejszy trening się nie odbędzie,  więc zaraz po lekcjach możesz iść do domu. A jeśli nie chcesz to my, w znaczeniu Yeol i ja oraz ewentualnie Lu, będziemy ćwiczyć rzuty, więc możesz wpaść. Ty też Tae. I nie kłam, że nie lubisz koszykówki, bo dobrze wiem, że ją uwielbiasz. - zakończył swój monolog Baek, najwidoczniej oczekując jakiegoś komentarza ze strony Sehuna. Ale ten musiał przyznać, że w ogóle nie słuchał rozgrywającego. Przez cały czas tępo wpatrywał się w jego oczy.
Bo właśnie dostrzegł nadzwyczajne podobieństwo między Baekhyunem, a teraz już schowanym rysunkiem Taeyeon.

Mam nadzieję,  że się spodobało :)
Czekam na opinie i komentarze ^^
Taeyeon ♥

6 komentarzy:

  1. Po pierwsze dziękuję, że uratowałaś mnie od nocnej nudy i mogłam zrobić sobie chwilę przerwy od pracą nad opowiadaniem - kto by pomyślał, że to mnie tak zmęczy? xd
    Wprost kocham Baek'a i Yeola w tym opowiadaniu!
    "Baek będzie musiał zostać sam w domu. Sam w domu." - czemu skojarzyło mi się to z "Kevin sam w domu"? Aczkolwiek z wielką chęcią obejrzałabym taki film z Baekiem w roli głównej B)
    Chanyeol coś taki nagle miły się zrobił dla siostry :v
    Podoba mi się jak pan Oh interesuję się bohaterką - dodaje to takiej...pikanterii (?). Jestem przekonana, że z tego coś wyniknie!
    Czy ja dobrze główkuje - Taeyeon czuje coś do Baeka? Podświadomie, że niby sama o tym nie wie? No ciekawie będzie, jeśli tak.
    Weny, weny~!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po pierwsze nie ma za co xD Poza tym ten specjał tak mega mnie męczy, że nie mogę spać... Gdy tego nie piszę to wydaje mi się, że marnuję czas, a potem całą noc zastanawiam się co ma być dalej. To chyba pierwsze takie opowiadanie, które mnie tak bardzo wciągnęło. A Tobie życzę powodzenia w pisaniu ;)
      O! Też bym chciała obejrzeć taki film xD "Baekkie sam w domu" Hehe... A wyobrażacie sobie go jako takiego wrednego dzieciaka, który tak uprzyksza życie włamywaczom? Bo ja tak xD
      Yeol mnie samą też tym zaskakuje ;D
      Haha, coś mi się wydaje, że rozwój wypadków bardzo Was wszystkich zaskoczy. Szczególnie trzecia i ostatnia część (bo o ile się mi dobrze wydaje to na chwilę obecną planuję ich 5).
      Dziękuję, dziękuję :)
      I Tobie też jej życzę, bo na razie sama ją mam ^^

      Usuń
  2. To było... łał *-* *pisk*
    Chcę więcej. CHcę znacznie więcej. Pragnę więcej każdyk kawałkiem swojej duszy i mogę otwarcie powiadomić że Baek który wcześniej był lubianym przeze mnie członkiem zespołu EXO, jest jeszcze bardziej lubianym członkiem zespołu EXO. I chyba zaczynam ich o wiele, wiele, wiele, bardziej lubić niż dotychczas. Bo jak można stwierdzić ja lubuję się tylko i niemalże wyłącznie w BTS. Ale cóż... Co do odpowiedzi na poprzedni komentarz, nie martw się, nie jestem rozczarowana czy coś w tym stylu. Lubię EXO. Więc jestem happy.
    Pozdrawiam :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ♥
      Cieszę się, że tak polubiłyście/polubiliście Baeka w tym fanfiction. Chłopak zaskoczy Was jeszcze nie raz. A jak ktoś już teraz podejrzewa co będzie dalej i się nie myli to zasługuje na Nobla. (Do Yuri Chan →) No więc wróżbito Macieju, nadchodzi Twoja szansa by się wykazać xD
      Cieszę się, że Ci się podoba :)
      Również pozdrawiam ;3

      Usuń
  3. Przeczytałam to jeszcze tego samego dnia, gdy się pojawiło, jednak komentuję dopiero teraz, bo wtedy trochu brakło mi czasu :/ A szkoda, bo chciałam zrobić to szybciej!
    Opowiadanie jak zwykle bardzo mi się podobało. Fajnie także, że piszesz je w trzeciej osobie. Mi to za bardzo nie wychodzi, nie ważne jak się staram :< No, czasem się zdarzy, że mi jednak wyjdzie, ale są to wyjątki od reguły, kiedy to w jakimś grupowym mam ochotę być narratorem wszechwiedzącym xD
    Mam przeczucie (jak jedna z osób powyżej), że bohaterka czuje coś do Baeka, ale... Ona i tak będzie z Sehunem, a przynajmniej takie wrażenie odnoszę xD I jeszcze wróżę tu BaekYeola (umyśle yaoistki, cicho siedź, mendo jedna!) xD
    Już nie mogę doczekać się więcej <3 (Jak zwykle, dobrze o tym wiesz)
    Dobra, koniec tej przerwy od pracy nad scenariuszem dla ciebie, bo mnie coś weźmie, jak go nie napiszę w ciągu dwóch dni...poprawka, nocy xD
    Weny Taeyeonuś! (musiałam to tak zdrobnić, bo Taeś zarezerwowane tylko dla V xD)
    Przesyłam dużo sarangów! <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję ♥
    Na początku miało być pisane w 1 os., ale wtedy nie wiadomo by było co sobie myśli Sehun itp.
    Haha xD Na te wróżenia może nie odpowiem inaczej jak tylko napiszę, że ja i yaoi? Nie xD
    Och~ Piszesz teraz dla mnie? Dziękuję ♥
    Już mam ok. 4 tys słów kolejnej części, a dopiero jestem w 1/3 fabuły i się zastanawiam czy nie podzielić tego na jeszcze jedną część... xD Zobaczymy :)
    Haha xD Ej! Ale ja nie mam jak zdrobnić "Reiko"... Reikuś? Haha xD
    Weny Reikuś!
    Również przesyłam sarangi ♥
    (Swoją drogą to kocham takie długie komentarze ^^)

    OdpowiedzUsuń

Google+ Followers