Pokazywanie postów oznaczonych etykietą twoshot. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą twoshot. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 24 lipca 2016

I miss you so much #2

Hejka :)
Przepraszam za brak żadnego posta ;-; Miał być już 21 lipca, ale nie udało się, bo miałam wczoraj wesele u ciotki i było wokół tego urwanie głowy...
Powtarzam komunikat z Google+, bo wiem, że nie każdy posiada tam konto:
Chciałabym poinformować moich wszystkich czytelników, że jeżeli chcieliby złożyć zamówienie, to najlepiej byłoby zrobić to do końca miesiąca lub maksymalnie do końca wakacji. Oczywiście, jeżeli ktoś złoży zamówienie później, ale DOPÓKI STRONA Z ZAMÓWIENIAMI BĘDZIE OBECNA NA BLOGU, zostanie ono przyjęte i zrealizowane. Kiedy wszystkie zamówienia zostaną wykonane, strona ta zostanie usunięta z bloga na czas nieokreślony, ponieważ chciałabym w tym czasie zrealizować swoje pomysły na rozdziałowe fanfiction. 
Bardzo dziękuję za Chingyu Kookie za dołączenie do obserwatorów ;) Teraz brakuje mi tylko  obserwatora do zrealizowania jednego z wakacyjnych celów. Na początku myślałam, że już się to udało, jednak okazało się, że mój Blogger źle przeliczył i chociaż na pulpicie wyświetlało mi się, że jest Was 20, w rzeczywistości jest Was 19 :c Zrobił mi nadzieję :c
Brakuje jeszcze jeden komentarz, aby dobić do tych 350 ;)
Miłego czytania :)  

<- pierwsza część



zamówienie dla Favory | Byun Baekhyun| EXO |4527 słów
Światła tworzą korytarze,
prowadzą znowu w poprzek zdarzeń.
W tym dymie ginie lęk - zbyt gęsty jest by biec.
Nie oderwę stóp od ziemi, 
zostanę tak nim świt nas zmieni.
Nie możesz teraz wejść - zbyt wiele o mnie wiesz.
Dzielą nas tysiące słów, łączy aż jeden wers,
lecz nie zna go nikt.
Sen zamazał swą treść, nie ma zdjęć.
Mogę wrócić tam, gdzie co dzień w ładzie jestem,
nie ukrywam, że wiem, co to lęk.

Zrównałaś krok z Junmyeonem drepczącym sobie powoli obok Jongina i Kyungsoo, ale już po chwili Baekhyun i Chanyeol niemal deptali ci po piętach, aby nie zostać całkiem w tyle. Po twoich wcześniejszych słowach nastała cisza, więc szliście w spokoju, ponieważ chłopcy idący za tobą doskonale zdawali sobie sprawę z tego, że nie warto zadzierać z twoją osobą. Zazwyczaj mieli wówczas przechlapane nie tylko u ciebie, ale również u Junmyeona, który niczym matka zespołu zabierał chłopakom telefony i oddawał je winowajcom dopiero wtedy, kiedy ogarnęli się i przychodzili cię przeprosić. Zazwyczaj jednak robili to nie z powodu wyrzutów sumienia, tylko po to, aby odzyskać swoją własność, bez której ciężko było im przeżyć choćby kilkanaście minut, nie wspominając już nawet o godzinie. Mimo to wybaczałaś im, żeby Suho oddał im telefony, ponieważ przebywając z rodzicami przez te dziewiętnaście lat, doskonale zdawałaś sobie sprawę z tego, jaka krzywda dzieje się dziecku, które ma zabraną komórkę.
Po dość długiej chwili spaceru, musieliście przystanąć, ponieważ jakieś dziewczyny widząc kilku członków EXO na ulicy, zrobiły tak wielkie zamieszanie wokół chłopaków, że już wkrótce byli oni otoczeni przez swoich fanów, proszących o autografy. Baekhyun, Jongin, Kyungsoo, Junmyeon i Chanyeol z wielkimi uśmiechami na twarzach podpisali wszystkim pośpiesznie znalezione kartki papieru, z kilkoma osobami zrobili sobie zdjęcia, z większością się przytulili, po czym pomachali im, mówiąc, że śpieszą się i muszą już pójść. W tym samym czasie ty siedziałaś na schodkach przy wejściu jakiegoś sklepu odzieżowego i próbowałaś nie upuścić pięciu kubków bubble tea dla reszty, i dodatkowo nie strącić trzech, które Suho, Yeol i D.O postawili obok ciebie, ponieważ wcześniej nie zdążyli dokończyć napoi. 
Kiedy tylko tłum rozszedł się w swoje strony, doskoczył do ciebie brat, przepraszając za zamieszanie i przekazał reszcie bubble tea, żeby dłużej cię nie obciążać. Baekhyun ponownie zabrał twoją torbę i zarzucił na ramiona plecak wypełniony podręcznikami, pod którego ciężarem się ugiął i Chanyeol musiał mu pomóc, żeby ten się nie połamał. Byłaś bardzo wdzięczna obu chłopakom, bo gdyby przyszło ci nieść samej swoje bagaże, to mogłabyś mieć z tym problem i to spory, ponieważ trasa z twojego domu do dormu chłopaków wcale nie była taka krótka, a z obciążeniem zajęłaby ci jeszcze więcej czasu.
Wkrótce dotarliście pod drzwi mieszkania EXO, wnosząc zamówienia reszty do środka i ustawiliście je na stoliku w salonie, żeby każdy mógł zabrać swój napój. Międzyczasie, Baekhyun oddał ci lżejszą torbę i sam przechwycił od swojego najlepszego przyjaciela twój plecak, po czym pomógł ci go przetransportować do tymczasowo zajmowanego przez ciebie pokoju.
Kiedy udało wam się odstawić bagaże w kąt pokoju, brunet odetchnął z ulgą i rzucił się na twoje łóżko, udając trupa. Roześmiałaś się, widząc go w takim stanie i również przysiadłaś na brzegu mebla, nie wiedząc, co mogłabyś powiedzieć. Po chwili kiedy już miałaś zacząć rozmowę, ponieważ Baek najwidoczniej tego oczekiwał, z dołu rozległy się jakieś krzyki wyraźnie słyszalne przed drzwi, które pozostawiliście otwarte.
- Sehun! - wołali maknae zebrani w salonie, najwidoczniej teraz orientując się, że nie ma wśród nich najmłodszego członka zespołu. Chwilę potem na schodach rozbrzmiał odgłos szybkiego wchodzenia po stopniach i razem z Baekhyunem, który właśnie przysiadł na skraju łóżka obok ciebie, usłyszeliście odgłos pukania do pokoju blondyna.
- Sehun, przynieśliśmy twoje ulubione bubble tea - zachęcił chłopaka do wyjścia z pokoju Chanyeol, co poznaliście po głębokim głosie czerwonowłosego, ale z pomieszczenia nie nadchodziła odpowiedź. Elf jednak nie dał się zignorować i po głośniejszym pukaniu wszedł do pokoju Oha, zamykając za sobą drzwi, przez co nie usłyszeliście nic więcej.
- Z Sehunem jest aż tak źle? - zdziwił się Byun, przeczesując włosy i zaniepokojonym wzrokiem spojrzał na ciebie, na co posłałaś mu pytające spojrzenie, nie wiedząc, o co mu chodzi. - Hun ubóstwia bubble tea. W dodatku kupiliśmy jego ulubiony smak, więc powinien lecieć jak na skrzydłach do salonu - wyjaśnił brunet, zagryzając wargę i lekko marszcząc brwi.
- Trudno byłoby mu zbiec na dół ze zwichniętą kostką - stwierdziłaś, podchodząc do plecaka, aby nie przełożyć z niego podręczniki i zeszyty do szafki stojącej w rogu pokoju. Resztą miałaś zamiar zająć się potem, ale teraz chciałaś się upewnić, że uda ci się upchnąć na półce wszystkie materiały do szkoły. Baek wstał, aby ci pomóc, trzymając plecak, kiedy ty przekładałaś z niego książki i układałaś je w niewielkiej szafce.
- Nie rozumiesz, Julia - westchnął brunet, spuszczając wzrok na trzymany w rękach przedmiot. - Z Sehunem ostatnio dzieje się coś naprawdę niedobrego.
- Z czego to wnioskujesz? - zapytałaś, mając przed oczami scenę z wczorajszego wieczoru, kiedy to dostrzegłaś błyszczące od łez oczy i policzki maknae. 
- Na początku przestał z nami rozmawiać i zamknął się w sobie. Nikomu nie powiedział, co się stało, a kiedy już musi coś nam przekazać, mówi to najkrócej, jak tylko potrafi i znika w swoim pokoju - zaczął tłumaczyć ci Baekhyun, na co skinęłaś głową, że rozumiesz i dałaś mu znak, żeby kontynuował. - Potem zaczęły się te jego wypady nie wiadomo dokąd, a wczoraj był w jakimś klubie, bo definitywnie czuć było od niego alkohol i papierosy. Papierosy, rozumiesz!? - zapytał, jakby sam nie dowierzał temu, co przed chwilą powiedział. Brunetowi nie mieściło się najwidoczniej w głowie, że ich dwudziestojednoletni maknae mógłby posunąć się do palenia. - Teraz nawet nie upomniał się o swój ukochany napój - zakończył zrozpaczonym tonem, który uświadomił ci, jak bardzo Baek martwi się o swojego przyjaciela i że za wszelką cenę chciałby mu pomóc, ale nie wie, jak mógłby to zrobić.
- Co do tego ostatniego, to może po prostu jest zdruzgotany przez kontuzję... - powiedziałaś, jednak samej trudno było ci uwierzyć we własne słowa, chociaż płacz blondyna mógł uzasadniać wypadek, gdyż zdarzyło się to tego samego dnia.
- Nie, Julia. To na pewno nie jest spowodowane zwichniętą kostką. Z nim... - zaczął, po czym przerwał, widząc, że skończyłaś układać podręczniki i odstawił twój plecak, opierając go o szafkę. Ponownie usiadł na twoim łóżku, a ty zrobiłaś to samo co brunet, czekając na kontynuację. - Miałem nikomu nie mówić, ale wątpię, żebyś rozgłosiła to na prawo i lewo... Nie zrobisz tego, prawda? - dopytał, jakby dla pewności.
- Jasne, że nie. Nie jestem taka - zaprotestowałaś, z uwagą wpatrując się w Baekhyuna, który lekko skinął głową i zerknął na drzwi, jakby zastanawiając się, czy powinien je zamknąć. Jednak w końcu jego lenistwo zwyciężyło i nie wstał z łóżka.
- Kilka dni temu mieliśmy treningi. Po ich skończeniu, Sehun powiedział, że zostanie dłużej, żeby potrenować swoją osobną partię. Razem z Chanyeolem, Kaiem oraz Layem zaproponowaliśmy, że zostaniemy z nim, stwierdzając, że również moglibyśmy poświęcić więcej czasu na swoje części, ale on stanowczo zaprzeczył i roześmiał się, mówiąc, że wolałby jednak poćwiczyć samemu. Widząc, że się śmieje, zgodziliśmy się i również rozweseliliśmy się, bo na jego twarzy dawno nie widać było szczęścia. Pomachaliśmy mu i wyszliśmy z sali - opowiadał niemal szeptem Baek, zerkając co kilkanaście sekund w kierunku drzwi, jakby bał się, że zostanie podsłuchany. - Jednak zapomniałem zabrać ze sobą bluzy. Chan stwierdził, że mam się po nią nie wracać, bo przecież jutro i tak pójdziemy na próby, ale mnie było zimno, więc uparłem się, żeby wrócić. Razem z Jonginem i Yixingiem powiedzieli, że poczekają na mnie przed wytwórnią, na co się zgodziłem. Kiedy wróciłem na piętro, drzwi do sali treningowej były uchylone tak, jak je zostawiliśmy i nie dobiegała stamtąd żadna piosenka, ani chociażby dźwięki świadczące o tym, że Sehun tam tańczy. Zdziwiłem się, ale wolałem sprawdzić, o co chodzi. Uchyliłem trochę drzwi i zajrzałem do środka. Dostrzegłem Sehuna siedzącego przy ścianie, który płakał jak dziecko, wystukując coś na ekranie telefonu i co chwilę przykładając go do ucha. Nie miałem pojęcia, czy powinienem się ujawnić, więc opuściłem salę niepostrzeżenie i zszedłem do chłopaków na dół. Potem w dormie chciałem z nim porozmawiać, ale od razu po wejściu przybrał na twarz poker face i bez kolacji położył się do łóżka - zakończył swój monolog Baekhyun.
- I co, nie pytałeś go, dlaczego płakał? - zdziwiłaś się po uważnym wysłuchaniu historii, którą opowiadał.
- Jak? Miałem podejść do niego i zapytać "Cześć, widziałem jak płakałeś i tak się właśnie zastanawiałem, czy wytłumaczyłbyś mi, o co chodzi."? - zapytał wokalista, na co gorliwie pokiwałaś głową, że właśnie to miał zrobić. - Mam wrażenie, że zbyt dobrze nie znasz Sehuna, prawda?
- Yhym... Zazwyczaj nasza rozmowa to wymienienie się przywitaniem i pożegnaniem - powiedziałaś zgodnie z prawdą, zastanawiając się, czy powiedzieć Baekowi o tym, co wydarzyło się wczorajszej nocy. Skoro on jedyny wiedział o płaczu blondyna w sali treningowej i najwidoczniej najbardziej zamartwiał się stanem przyjaciela, chyba powinien wiedzieć...
- Sehun jest bardzo... Jakby to ująć... Dumny. Nie potrafi przyjść do nas z problemami. Nie umie pogodzić się z tym, że nie radzi sobie z jakąś sytuacją. Zawsze chce wszystko rozwiązać własnymi siłami, a kiedy mu się to nie udaje, wydaje się zły na samego siebie - wyjaśnił Baekhyun, próbując ubrać w słowa to, co najwidoczniej nie dawało mu spokoju.
- Wczoraj w nocy... Ale masz tego nikomu nie mówić, jasne? - przerwałaś, oczekując zapewnienia, że nie rozpowie nikomu o tej sytuacji, na co przytaknął głową i nachylił się do ciebie bardziej, aby lepiej słyszeć. - Wczoraj w nocy obudził mnie czyjś płacz. Nie był on zbyt głośny, w zasadzie ledwie słyszalny, ale mimo wszystko już wkrótce upewniłam się, że się nie przesłyszałam. Wyszłam na korytarz i zapukałam do pokoju Sehuna, a wtedy rozległ się stamtąd przerażony krzyk "Nie!". Byłam pewna, że wszyscy od razu się zbiegniecie, ale nic takiego się nie stało, więc zapukałam do drzwi. Sehun stwierdził, że nie mogę, więc już miałam zamknąć za sobą drzwi, kiedy nagle poprosił mnie o przysługę. Zamknęłam za sobą drzwi, a on poprosił, czy może mnie przytulić, więc się niepewnie na to zgodziłam. Po chwili podziękował, dając do zrozumienia, że mogę już iść, ale wychodząc, widziałam jego mokre od łez policzki i błyszczące oczy - opowiedziałaś Baekowi wszystko ze szczegółami, mając nadzieję, że w ten sposób jakoś pomożesz mu w śledztwie.
- Sehun? Oh Sehun poprosił kogokolwiek o przytulenie? - zdziwił się brunet szeptem, mierzwiąc włosy palcami i odchylił głowę lekko do tył, wlepiając wzrok w sufit. Wyglądał, jakby nad czymś intensywnie myślał, ale po chwili tylko syknął z niezadowoleniem, że nie potrafi rozwiązać tej zagadki i zwrócił się ponownie do ciebie. - Trzeba coś zrobić z młodym... - westchnął, po czym powiedział ci, żebyś niczym się nie zamartwiała i rozczochrał ci włosy, wychodząc z pokoju. Po chwili dołączył do niego czerwonowłosy, który właśnie wychodził z pomieszczenia należącego do maknae i razem zeszli po schodach, kierując się na piętro.

~*~

Dnie mijały bez żadnych ważniejszych wydarzeń, ani wskazówek, które przybliżyłyby ciebie i Baekhyuna do rozwiązania zagadki krążącej wokół Oh Sehuna. W tym czasie razem z głównym wokalistą EXO-K bardzo się do siebie zbliżyliście i zostaliście przyjaciółmi, którzy dzielili ze sobą wiele ważnych spraw i nie posiadali przed sobą sekretów.

~*~

W ostatnim tygodniu twojego pobytu w domu EXO, w nocy usłyszałaś, jak ktoś powoli otwiera drzwi od swojego pokoju, lecz nie udaje mu się to zbyt cicho. Wkrótce potem na schodach rozległ się odgłos stawiania kroków, więc zdziwiona rozbudziłaś się ze swojego lekkiego snu i przecierając oczy, usiadałaś na skraju łóżka. Po chwili słysząc jakieś hałasy na dole, zdecydowałaś się wstać i na wszelki wypadek sprawdzić to. 
Po omacku dotarłaś do kontaktu, przypadkiem wpadając na kant stolika, co spowodowało twój syk bólu, ale w końcu udało ci się włączyć światło. Wyszłaś na korytarz, gasząc je i trzymając się ściany, zeszłaś na parter, gdzie w przedpokoju ktoś włączył oświetlenie. 
- Sehun? - zapytałaś zdziwiona, odgarniając z twarzy kosmyki włosów, które wpadały ci do oczu. Przed sobą miałaś wiążącego maknae buty ubranego w kurtkę, a pod nią w biały podkoszulek i czarne jeansy, który spoglądał na ciebie z mieszaniną przerażenia i zaskoczenia.
- Julia, co to ty robisz? - zadał pytanie, podnosząc się do pozycji stojącej i podszedł do ciebie na odległość kilku kroków, żeby mieć możliwość mówienia szeptem, ponieważ nie chciał obudzić reszty chłopaków.
- Mogłabym zapytać ciebie o to samo, Sehun - powiedziałaś, zakładając ramię na ramię i spojrzałaś na niego podejrzliwie. - Dokąd idziesz i dlaczego w no...?
- Posłuchaj, nie możesz powiedzieć chłopakom, jasne? - przerwał ci, zasłaniając dłonią twoje usta, ponieważ mówiłaś głośniej, niż na ciszę nocną przystało. - Wszystko jest w porządku. Nie idę na spotkanie z żadną mafią, więc się nie martw i wróć do spania, okey? - zapytał, patrząc na ciebie niemal błagalnym wzrokiem.
- Sehun, ale ja... - zaczęłaś, ale widząc minę chłopaka, skinęłaś lekko głową. - Okey, ale co jeżeli coś by ci się stało? Jak masz zamiar iść z tą kostką? - zapytałaś, wskazując na nogę Sehuna, która mimo, że już minęło trzy tygodnie, nadal mu dokuczała i maknae miał przez nią problemy ze sprawnym poruszaniem się. Nadal nie brał udziału w treningach, ponieważ menagerowie nie zgadzali się na to.
- Normalnie. Poradzę sobie. Idź spać - poprosił, najwidoczniej nie martwiąc się tym, że może mieć problem z dojściem na miejsce i powrotem do domu. Skinęłaś głową na znak, że właśnie to zrobisz, na co cicho podziękował i skierował się w stronę drzwi wejściowych. Już wkrótce otworzył je i wyszedł w ciemność, lekko utykając.
Nie podobało ci się, że najmłodszy członek zespołu opuszcza dorm zespołu o tak późnej porze i zaczęłaś żałować, że zgodziłaś się na krycie go. Co jeżeli spotka po drodze jakichś psychicznych fanów, którzy nie mają co robić po nocach, tylko śledzić swoich ulubieńców? Było to mało prawdopodobne, ale przy tak popularnym zespole, mogły się zdarzyć również i takie sytuacje. Mimowolnie zaczęłaś się bać na samą myśl, że ktoś mógłby napaść chłopaka i zrobić mu krzywdę. Nie chciałaś jednak mówić reszcie zespołu o nocnym wypadzie ich przyjaciela, ponieważ maknae wyglądał, jakby bardzo mu zależało, żeby pozostali się o tym nie dowiedzieli. Sama nie wiedziałaś, co mogłabyś zrobić w tej sytuacji, jednak po chwili rozmyślań zdecydowałaś, że poczekasz na Sehuna w salonie. 
Po około półtoragodzinnej warcie na wygodnej do granic możliwości kanapie zmorzył cię sen, z którym początkowo walczyłaś, ale już po paru minutach twoje powieki same się zamknęły i przyłożyłaś głowę do jednej z poduszek, zasypiając.

Zdałaś sobie sprawę, że ktoś cię niesie, dopiero w momencie gdy ta osoba potknęła się o ostatni stopień schodów z jękiem bólu i najwidoczniej cudem uniknęła upadku. Ktoś otworzył drzwi do twojego pokoju i chciał położyć się na łóżku, ale wtedy Sehun chyba zdał sobie sprawę, że jednak już wcale nie śpisz i odstawił cię na ziemię.
- Prosiłem cię, żebyś poszła spać i się nie martwiła - powiedział z wyrzutem w głosie i lekko zmarszczył brwi, co wyraźnie mogłaś dostrzec przy sztucznym oświetleniu. Usiadłaś na skraju łóżka, przecierając oczy i ziewnęłaś, zasłaniając dłonią usta.
- Nie ważne, idź już spać. Dobranoc - stwierdził, chcąc wyjść już z pokoju, ale przy drzwiach jeszcze raz się odezwał. - Szczerze, to byłem pewny, że powiesz któremuś z chłopaków o moich wypadzie. Dziękuję - powiedział z wdzięcznością, opuszczając w pośpiechu pokój, po czym usłyszałaś, jak zamyka drzwi w swoim, więc sprawdziłaś godzinę na telefonie i po ujrzeniu, że dochodzi czwarta nad ranem, natychmiast położyłaś się do łóżka. Przykryłaś głowę kołdrą i szybko zasnęłaś, obiecując sobie, że następnego dnia porozmawiasz z Sehunem o tym, co wydarzyło się kilka godzin temu.

~*~

Następnego dnia nie mogłaś nigdzie znaleźć maknae EXO, więc podejrzewałaś, że zamknął się w swoim pokoju i nie ma zamiaru z niego wychodzić. Postanowiłaś opowiedzieć Baekhyunowi wczorajsze wydarzenia z nocy, ponieważ byłaś pewna, że brunet nie powie o tym reszcie, a powinien wiedzieć o kolejnym dziwnych zachowaniu Sehuna.
- I czekałaś na niego? Do czwartej? - zdziwił się Baek, a w jego oczach przez moment pojawił się niebezpieczny błysk, co mogło ci się przywidzieć, jak uznałaś, bo już po ułamku sekundy znikł. 
- Yhym. Bałam się, że coś mu się stanie. I tak nie byłabym w stanie zasnąć, wiedząc, że jest na zewnątrz i ktoś może mu zrobić krzywdę - wytłumaczyłaś, zmieniając pozycję na łóżku chłopaka i położyłaś się na nim w poprzek, ziewając ze zmęczenia po wczorajszej nocy, a właściwie już dzisiejszym poranku.
- Tak bardzo się o niego martwisz? - zapytał spokojnym tonem jak gdyby nigdy nic, ale jednak dało się wyczuć tam nutkę zdenerwowania. Odwrócił twarz w twoją stronę, opierając się ramieniem o krawędź łóżka, żeby lepiej cię widzieć. - Idź spać, na pewno jesteś cholernie zmęczona - stwierdził Baekhyun, nachylając się nad tobą. - A jak wstaniesz, to musisz się dowiedzieć, o co mu chodzi, jasne? - dopytał szeptem, na co skinęłaś głową z lekkim zawahaniem z powodu jego bliskości, ale po chwili odsunął się, więc wstałaś i skierowałaś się do swojego pokoju.

~*~

Chłopaki kazali ci zawołać maknae, żeby dołączył do nich podczas oglądania filmów tego samego wieczoru, więc chętnie się zgodziłaś, wyczuwając w tym dobrą okazję do rozmowy z Sehunem, ponieważ byłaś pewna, że nie skorzysta z propozycji. Jak wielkie było twoje zdziwienie, kiedy blondyn skinął lekko głową i zszedł na dół razem z tobą, już po chwili siadając na kanapie. Swojego zaskoczenia nie kryła również reszta członków EXO, ponieważ Sehun już od bardzo dawna nie wyrażał chęci wspólnego spędzania z nimi czasu. 
Usiadłaś obok maknae, a miejsce obok ciebie z uśmiechem zajął Baekhyun, obok którego zaraz przysiadł się Chanyeol, a po chwili też Suho. Wszyscy wlepiliście wzrok w ekranu telewizora, na którym Jongin właśnie uruchamiał płytę z filmem wybranym przez Chena. Po chwili również Kai usiadł, zajmując miejsce na jednym z dwóch foteli, oczywiście, dzierżąc pilot w dłoni.

Naciągnęłaś rękawy swetra tak, żeby przykrywał twoje dłonie i przytrzymałaś ich krawędzie palcami.
- Zimno ci? - zapytał Sehun i podniósł koc, przesuwając się w bok, aby mógł przykryć was oboje. Przysunęłaś się do chłopaka, uśmiechając się do niego z wdzięcznością i kontynuowałaś oglądanie filmu razem z chłopakami. Nawet nie pamiętałaś, kiedy zasnęłaś z głową na ramieniu Sehuna. Maknae EXO spojrzał na ciebie kątem oka i uśmiechnął się, podnosząc się z kanapy tak, żeby cię nie obudzić. Gdy tylko wyczułaś, że się ruszył, przytuliłaś się do niego silniej, aby nie wstawał. Jednak chłopak bez większych problemów wyplątał się z twojego uścisku, podniósł się z siedzenia, po czym dokładniej przykrył cię kocem i wziął cię w ramiona, unosząc jak pannę młodą. Sehun uśmiechnął się do ciebie, czego nie widziałaś, pogrążona we śnie i wyszedł z salonu, aby zanieść cię do twojego pokoju odprowadzany uważnym wzrokiem chłopaków z zespołu.
- Czy mnie coś ominęło i oni są teraz parą? - zapytał Lay, który najprawdopodobniej siłą powstrzymywał się od zadania tego pytania jeszcze przy najmłodszym członku EXO.
- Nie wiem, ale chyba wszystko na to wskazuje - stwierdził Suho, któremu najwidoczniej było smutno, że nie dowiedział się o tym pierwszy.
- No, dobra, mi w ogóle to nie przeszkadza tylko, żeby nie zaczęli się całować w miejscu publicznym, bo... - zaczął Tao, ale nie było mu dane skończyć, bo jego wypowiedź przerwał zdenerwowany do granic możliwości Baekhyun.
- Możecie skończyć!? Już nie można w spokoju pooglądać filmu!?
- Można, ale teraz dzieją się ciekawsze rzeczy niż w tym filmie - stwierdził Kai, szczerząc zęby do Baeka, który posłał mu mordercze spojrzenie. - Swoją drogą ciekawe, czemu Sehun jeszcze nie wraca... Może oni... - zaczął główny tancerz EXO-K, ale nim skończył Baekhyun wyszedł z salonu, trzaskając za sobą drzwiami. 
- A temu co się stało? - zapytał Chanyeol, marszcząc lekko brwi. - Przecież chyba nie... - zaczął, po czym wytrzeszczył oczy i wybiegł za swoim najlepszym przyjacielem.

~*~

Kolejnego dnia ponownie usłyszałaś w nocy trzask drzwiami, więc ponownie podniosłaś się z łóżka, przeciągając się jak kot. Należałaś do osób, które nie mogły zignorować takich sytuacji, szczególnie jeżeli wiedziały, że z ich przyjacielem dzieje się coś złego. Co z tego, że z Sehunem łączyło cię bardziej koleżeństwo niż przyjaźń...
Wysiliłaś słuch, żeby usłyszeć, czy ktoś, zapewne maknae, schodzi po schodach, a kiedy tylko usłyszałaś kroki stawiane na stopniach, wstałaś z łóżka i kolejny raz wyszłaś na korytarz, po omacku docierając do przejścia na parter. Zeszłaś na dolne piętro i od razu skierowałaś się do przedpokoju, w którym światło było włączone.
- Baekhyun? - zdziwiłaś się, patrząc z niedowierzaniem na przyjaciela, który zakładał właśnie kurtkę, poprawiając włosy w lustrze. Na dźwięk twojego głosu natychmiast odwrócił się w bok, dostrzegając cię w przejściu. 
- Hmm? - zapytał, nawet nie siląc się na szept. 
- Dokąd się wybierasz? - zadałaś pytanie, dziwiąc się, że brunet opuszcza dorm chłopaków nocą, chociaż do wypadów maknae był nastawiony sceptycznie. Słysząc te słowa, Baek zrobił krok bliżej i wyszeptał ci do ucha odpowiedź na pytanie.
- Sehun wyszedł jakieś siedem-osiem minut temu. Muszę się dowiedzieć, dokąd się wybiera - uzasadnił. - Idź spać - poprosił, mierzwiąc ci włosy.
- Dobrze - odpowiedziałaś, na co ten pomachał ci i zniknął w drzwiach.
Tak jak poprzedniej nocy, nie byłaś w stanie zasnąć, wiedząc, że twoi przyjaciele są na zewnątrz o tak późnej porze, więc ponownie zeszłaś do salonu, czekając na ich powrót. 

Po upływie jakiejś godziny drzwi do dormu otworzyły się i już wkrótce zajrzał do salonu, a widząc cię, ponownie czekającą na jego powrót, westchnął cicho i przysiadł obok ciebie na oparciu kanapy..
- Nie odpuścisz, prawda? - zapytał, bawiąc się nerwowo palcami, jakby bał podnieść się na ciebie wzrok.
- Nie odpuszczę - przyznałaś, patrząc wprost na twarz blondyna, który czując twój wzrok, przeniósł na ciebie spojrzenie.
- Porozmawiamy rano, okey? - poprosił, zdejmując z siebie kurtkę i wtedy zdałaś sobie z czegoś sprawę. 
- Sehun, chodź tu na chwilę - powiedziałaś, kiedy miał zamiar wstać i pójść do przedpokoju, aby odwiesić ubranie na wieszak. Maknae odwrócił się w twoją stronę i zamarł bez ruchu, widząc, jak nachylasz się w jego kierunku.
- Piłeś - stwierdziłaś, wyczuwając, że zapach, który wcześniej wyłapałaś, był w rzeczywistości zapachem alkoholu.
- Nie piłem - zaprotestował, odchodząc do ciebie parę kroków w tył, po czym widząc, że nie masz mu nic do dodania, skierował się na piętro, z trudnością wchodząc po schodach. A lekarz był pewien, że po dwóch tygodniach z jego kostką powinno być już wszystko w porządku.

Przetarłaś oczy, tłumiąc ziewnięcie i wyszłaś z łazienki, kiedy usłyszałaś ciche zamknięcie drzwi. Od razu skierowałaś się w stronę salonu, gdzie przez ponad godzinę po przybyciu Sehuna czekałaś, aż wróci Baekhyun. W końcu musiałaś na chwilkę opuścić wartę, ponieważ oczy same ci się zamykały, więc poszłaś je przemyć do łazienki.
Weszłaś do pomieszczenia, w którym panował półmrok rozjaśniony jedynie odrobinę przez telefon bruneta stojącego do ciebie tyłem. Wpatrywał się z miną pełną zawodu w ekran komórki, która oznajmiała mu, że właśnie wybiła godzina trzecia nad ranem.
- Baek... - zaczęłaś, na co odwrócił się do ciebie, najwidoczniej zaskoczony twoją obecnością, ale na jego zasmuconej dotychczas twarzy pojawił się uśmiech. - Czemu tak długo cię nie było? Sehun przyszedł z godzinę temu... - wypomniałaś mu z wyrzutem wyraźnie słyszalnym w głosie.
- Jeżeli mam być szczery, to nie wyszedłem dzisiaj dlatego, że Sehun też to zrobił... - przyznał, podchodząc do ciebie bliżej, na co lekko zmarszczyłaś brwi.
- Nie? - zdziwiłaś się, zastanawiając się, gdzie zatem był Baekhyun i dlaczego skłamał, kiedy zapytałaś go, dokąd się wybiera.
- Nie - odpowiedział, podchodząc tak blisko, że staliście w odległości około kilkunastu centymetrów. - Julia, chciałbym ci coś powiedzieć... - zaczął jakby niepewnie, biorąc głęboki wdech, na co spojrzałaś na niego z niepokojem.
- Tak? - dopytałaś, dając mu znak, żeby kontynuował, kiedy nastała kilkunastosekundowa cisza między wami.
- Lubię cię. Nawet bardzo cię lubię - wyznał, zakładając pasemko włosów za twoje ucho. Mimowolnie poczułaś, jak serce bije ci szybciej, a na policzki wkrada się zdradziecka czerwień. Nie miałaś pojęcia, czy również powiedzieć brunetowi o swoich uczuciach, więc starałaś się zebrać w sobie tyle odwagi, żeby wypowiedzieć je na głos. Jednak Baek chyba odebrał to inaczej, dodając: - Oczywiście, rozumiem, że ty możesz mnie nie lubić w ten sposób.
- Baek... - zaczęłaś, odszukując w sobie odwagę, ale przerwał ci głos bruneta.
- Wiedziałem, że wolisz Sehuna. Wiedziałem... - wyszeptał jakby sam do siebie, nagle smutniejąc i zagryzł wargę, nie spuszczając wzroku z podłogi.
- Nie, Baek. Ja też cię bardzo lubię - powiedziałaś, na co on spojrzał na ciebie z niedowierzaniem, jakby zastanawiając się, czy mówisz prawdę. Jednak chyba zdał sobie sprawę z tego, że nie kłamiesz, przez co zamknął cię w silnym uścisku, niemal zgniatając ci żebra. Przez chwilę staliście w takiej pozycji, jednak po chwili chłopak odsunął się.
- Idź już spać. Jest bardzo późno, a musisz się wyspać - rzucił, cmokając cię w policzek.

Jednak kiedy weszłaś do swojego pokoju i włączyłaś światło, musiałaś się powstrzymać przed krzykiem, widząc siedzącego na twoim łóżku Sehuna. Blondyn opierał podbródek na łokciu i najwidoczniej trudem powstrzymywał się przed odwiedzeniem krainy Morfeusza. Kiedy cię zobaczył, wstał z mebla i spojrzał na ciebie poważnym wzrokiem.
- Jeżeli nie masz nic przeciwko, to wolałbym porozmawiać z tobą dzisiaj. Mam już dość - stwierdził maknae, a widząc twoje skinienie głową, ponownie zajął miejsce na skraju łóżka, pokazując, żebyś też usiadła.
- Więc o co chodzi? Dlaczego wtedy płakałeś? Czemu zamknąłeś się przed chłopakami? Dlaczego wychodzisz o tak późnych porach? Co się dzieje, Sehun? - zapytałaś, siadając przy nim i przeniosłaś na niego wzrok, podczas gdy on wgapiał się w stolik stojący na środku pokoju.
- Jakbyś się czuła, gdyby nagle twój najlepszy przyjaciel zostawił cię, opuszczając EXO i Koreę Południową bez słowa wyjaśnienia? Myślałem, że nasza przyjaźń coś znaczyła dla Luhana, a ten tak po prostu wyjechał, obiecując, że zadzwoni, kiedy sprawa się trochę uspokoi. Od ponad trzech miesięcy wszystko wydaje się być w porządku, a on nadal nic. A nawet nie mam już jego numeru i jak do niego zadzwonić, ponieważ menagerowie usunęli nam go z kontaktów, a żaden z chłopaków nie pamięta numeru do Luhana. Jednak jeżeli mam być w stu procentach szczery, to to mógłbym znieść. Wyjechał, pożegnał się i zapomniał o swoim starym przyjacielu, a teraz pewnie ma nowego. Często się tak zdarza... - opowiadał, a ty słuchałaś go w ciszy, czekając na dalszą część, która najwidoczniej nie chciała mu przejść przez gardło. - Miesiąc po tym, jak Luhan opuścił zespół, moja siostra wracała do Korei, żeby powiadomić rodziców i mnie o tym, że wkrótce planuje ślub z jakimś chłopakiem ze Stanów Zjednoczonych. Mieli ciężki wypadek, on zginął na miejscu, a siostra... - Głos mu się załamał, kiedy już nie mógł pohamować łez, więc złapałaś go za dłoń, żeby jakoś dodać mu otuchy. - Jej... jej stan był bardzo ciężki. Kiedy było około dwudziestu procent na przeżycie, postanowiono zaryzykować i przetransportować ją do jakiejś specjalistycznej kliniki w USA... Od dwóch miesięcy jest w śpiączce, a ja nawet nie mogę przy niej być. - Rozpłakał się, po czym zdołał dodać jeszcze: - Rodzice rzadko dzwonią i informują mnie co z nią. Nie chcą, żebym się martwił, ale to ich milczenie sprawia, że codziennie boję się, że umrze. A cel tych nocnych wypadów jest taki, że istnieją strefy czasowe. I jeżeli chcę zadzwonić do rodziców, to muszę to robić nim pójdą do pracy, którą zaczynają o ósmej, czyli wtedy u nas jest druga nad ranem. Nie chcę rozmawiać w domu, więc wychodzę na zewnątrz.
Najwyraźniej nie oczekiwał żadnego pocieszenia z twojej strony, ponieważ po opowiedzeniu całej historii, opuścił twój pokój, ocierając z policzków łzy.

~*~

Blondyn leżał na szpitalnym łóżku, podpięty do wszelkiego rodzaju aparatur podtrzymujących go przy życiu po nieudanej próbie samobójczej i widać było po nim, że nie ma zamiaru walczyć.

Mam nadzieję, że się spodobało
Zapraszam do pisania komentarzy ;)
Taeyeon

czwartek, 10 marca 2016

Former sin 2

Hejka :)
Wiem, że długo mnie nie było, ale mam nadzieję, że wybaczycie. Wiecie jak wygląda rok szkolny, więc chyba nie muszę tłumaczyć dlaczego nie było posta przez miesiąc. Naprawdę bardzo się staram pisać kiedy tylko mam czas, ale zazwyczaj to wygląda tak, że napiszę zaledwie kilka zdań, a rodzice wyłączają wifi (;-;), bo stwierdzają, że miałam cały dzień na granie na laptopie -,-'
Poza tym postanowiłam dzisiaj w końcu się zebrać i coś napisać, ponieważ mam dzisiaj jakiś taki przyjemny dzień, więc może dodając drugą część też go komuś umilę?
A i bardzo~ przepraszam Fisu, no bo gdy to napisałam to się zorientowałam, że tu jest zero romantiko scen, a zazwyczaj zamawiające właśnie takich oczekują... No to jeszcze raz przepraszam, mam nadzieję, że mimo wszystko Ci się spodoba i obiecuję, że w następnym Twoim zamówieniu będzie lepiej xD
Miłego czytania :)   


Drzewa umierają inaczej niż ludzie.
Drzewa wyglądają tak, jak gdyby cieszyły się własną śmiercią.
Wprawdzie potem będzie wiosna i one odkwitną znowu, 
ale ty nie wiesz, że nigdy nie można mieć pewności.
No i skąd o tym mogą wiedzieć drzewa?
Dla nich na pewno każda jesień jest ostatnią.


     W momencie kiedy Ji Ah opuściła cmentarz i skierowała się w stronę plaży, zaczęło delikatnie mżyć. Dziewczyna przez chwilę zastanawiała się, czy mimo to pójść nad morze z nadzieją, że deszcz przestanie padać, czy jednak zrobi lepiej, wracając do domu. W końcu postanowiła mimo wszystko pójść na plażę, skoro już była w połowie drogi do niej i szybko pobiec do swojego domu, w razie gdyby rozpadało się na dobre. Naciągnęła na głowę kaptur i schowała włosy, aby nie zmoczyły ich krople deszczu. Kiedy w końcu stała na piasku, mimowolnie zwróciła głowę w kierunku mola z pewnością, że tajemniczy chłopak ponownie będzie tam siedział. Jednak nie było go tam, ani nigdzie w pobliżu, więc dziewczyna była lekko zdziwiona sama, nie wiedząc czemu. Przecież to niemożliwe, żeby chłopak był tam zawsze. Skorzystała z tego, że molo było puste i usiadła na jego skraju, zwieszając nogi za krawędź mostu. Oparła laptop na kolanach i odszukała miejsce, w którym skończyła pisać i ponownie zabrała się za tworzenie swojej historii.
- Nie otworzyłaś butelki. - usłyszała za sobą szept, więc mimowolnie podskoczyła, niemal upuszczając urządzenie do wody i spojrzała przez ramię, widząc brązowowłosego chłopaka. Tak zatraciła się w pisaniu, że nawet nie usłyszała jego kroków... albo to on zakradł się tam bezszelestnie?
- Yhym... Czekaj, skąd o tym wiesz? - zapytała Ji Ah i zamknęła laptopa, widząc jak nieznajomy zagląda jej przez ramię w celu przeczytania tego, co dziewczyna tam napisała. Zdziwiła się, kiedy chłopak usiadł obok niej, na swoim stałym miejscu i objął dłońmi kolana.
- Wydaje mi się, że bym to wiedział. - roześmiał się, prezentując dziewczynie swój zniewalający uśmiech.
- Nie rozumiem. - odburknęła, czując się nagle jak idiotka, ponieważ nieznajomy zachowywał się tak, jakby miał na myśli coś oczywistego, czego ona nie skojarzyła. Obrócił twarz w jej kierunku, lekko unosząc jedną brew, jednak to wystarczyło, żeby skryła się za osłoną przydługiej grzywki. 
- Jestem tego świadom. Jak mogłabyś rozumieć, skoro nawet ja nie do końca wiem, czemu tu jestem? - zmarszczył delikatnie brwi, widząc nic nierozumiejącą minę dziewczyny i spojrzał przed siebie, wodząc wzrokiem za mewą, która nagle pojawiła się na horyzoncie. Ji Ah również zerknęła na ptaka, jednak szybko straciła zainteresowanie stworzeniem i ponownie zwróciła wzrok na chłopaka siedzącego w pobliżu.
- Naprawdę nie wiem, o co ci chodzi. Jak możesz nie wiedzieć, dlaczego jesteś w tym miejscu? - chłopak westchnął cicho jakby z politowaniem, jednak nie odpowiedział na zadane pytanie. Nastała dość niezręczna, zdaniem dziewczyny, cisza, więc zadała pierwsze lepsze pytanie, jakie wpadło jej do głowy. - Dlaczego nigdy nie ma nikogo oprócz ciebie i ewentualnie mnie na tej plaży? Przecież jest tak piękna, że powinna tu być masa turystów.
- To nie tak, że ich nie ma. Wszyscy tak się spieszycie, że ich nie dostrzegacie. - odpowiedział tajemniczo chłopak, ponownie przybierając minę jakby mówił coś oczywistego. Jednak Ji Ah nie miała pojęcia, o co mu chodzi, więc milczała, zastanawiając się, czy powinna odejść już do domu gdyż deszcz odrobinę się nasilił, a bała się, że nastąpi jakieś zwarcie w jej laptopie z jego powodu. - Twierdzisz, że na tej plaży zawsze jestem tylko ja. A może po prostu jedynie mnie chcesz tu zobaczyć? - zapytał, zwracając twarz niewyrażającą żadnych emocji na dziewczynę.
- Nie rozumiem, o czym mówisz. - odpowiedziała trochę speszona zarzutem nieznajomego dziewczyna. Nastała chwila ciszy, podczas której chłopak jedynie przygryzł wargę i lekko wzruszył ramionami. - A tak w ogóle to jestem Ji Ah. - powiedziała, podając mu dłoń, bo chciała już odejść do swojego domu, gdyż deszcz nasilał się z każdą chwilą.
- Miło mi. - odpowiedział chłopak, nawet na nią nie patrząc, co równało się z tym, że najzwyczajniej w świecie zignorował dłoń wyciągniętą w jego kierunku. Nastała kolejna chwila ciszy, podczas której Ji nadal siedziała na molo, czekając. - Czekasz, aż również ci powiem, jak mam na imię, prawda? Zwróć jednak uwagę na to, że ja o nic cię nie pytałem, a ty zdradziłaś mi, jak się nazywasz z własnej woli. Także nie muszę ci tego mówić. - stwierdził, na co dziewczyna wstała i zeszła z mola, a gdy już była na piasku, odwróciła się, widząc, że chłopak siedzi w niezmienionej pozie, odgarniając z czoła włosy i patrzy na prosto przed siebie, jakby deszcz dla niego nie istniał. Dopiero będąc przed drzwiami swojego domu, Ji Ah otworzyła szeroko oczy. Bo nieznajomy odgarniał z czoła s u c h e włosy.
     I nie wiedziała o tym, że brązowowłosy chłopak wiele nie mylił się co do swojego stwierdzenia, że dziewczyna jedynie jego chciała zobaczyć. Bo kiedy na skraju plaży zaczęła biec z powodu padającego deszczu, otarła się ramieniem z czarnowłosym chłopakiem, który miał naklejone na nadgarstku dwa turkusowe serduszka. Ale jego nie zauważyła.

~*~

     Od czasu spotkania na molo minęło zaledwie kilka dni, podczas których dziewczyna nie mogła przestać myśleć o nieznajomym oraz o butelce z tajemniczą zawartością, której otwarcie zaczęło ją coraz bardziej kusić. O ile na początku kartki w środku zaledwie ją intrygowały, teraz stały się dla niej jakby wskazówką, do poznania kim jest brązowowłosy chłopak nieustannie siedzący na moście. Po napisaniu sześciu rozdziałów swojej książki w ciągu zaledwie kilku dni miała zapisanych już sto dwadzieścia siedem stron. I właśnie po napisaniu ostatniego zdania w tej części swego dzieła, westchnęła przeciągle, gdyż nie miała pomysłów jak połączyć najistotniejsze wydarzenia wchodzące w skład głównego wątku powieści. Z jakiegoś powodu postanowiła ponownie wybrać się na plażę ze swoim laptopem, korzystając z tego, że pogoda ostatnimi czasy była przepiękna. Od tego momentu przychodziła tam codziennie i siedząc na skraju mola zastanawiała się jak połączyć wszystkie jej pomysły w zgrabną całość. Czasami zamieniała parę słów z brązowowłosym nieznajomym, niekiedy siadał obok niej i pomagał jej z bardziej metaforycznym sformułowaniem zdań, jednak były również dni kiedy chłopak jedynie milczał, wpatrując się w spokojną taflę morza z nieprzeniknioną miną.

     ~*~

     Koniec wakacji nadchodził nieubłaganie, a wraz z nim konieczność spakowania przez dziewczynę najważniejszych rzeczy i opuszczenia swojego przytulnego domu na rok aż do kolejnego lata. Ji Ah wybierała się na swoje wymarzone studia za granicą, gdzie miała nie tylko lepsze oferty nauki oraz stypendium, a także zarezerwowane miejsce w akademiku i zakupione wszystkie podręczniki, ale również istniała większa szansa na to, że jakiemuś wydawcy spodoba się historia, którą ukazywała w swoim dziele i opublikuje jej książkę. Dzięki pomocy nieznajomego, który nadal nie chciał zdradzić jej swojego imienia mimo tego, że w ciągu tych ponad dwóch miesięcy stali się dobrymi przyjaciółmi, istniały duże szanse, że nim wyjedzie, będzie mogła wypisać słowo "Koniec" na ostatniej stronie. 
     Co do jej znajomości z brązowowłosym chłopakiem była ona dość specyficzna. Pomijając nawet to, że nie zdradzał on swojego imienia, nie mówił na swój temat nic oprócz zagadkowych dla niej informacji oraz prawie zawsze przebywał na plaży. Najdziwniejsze dla dziewczyny było to, że kiedy zaczęli się do siebie zbliżać i byli na dobrej drodze do stania się najlepszymi przyjaciółmi (lub nawet kimś więcej, biorąc pod uwagę fascynację, którą oboje siebie darzyli) ten wraz z nadchodzącym 30 sierpnia, czyli dniem jej wyjazdu z Korei Południowej zaczął coraz częściej milczeć w jej obecności. Zniknęła przyjemna, przyjacielska atmosfera, która przez te dwa miesiące zdawała się między nimi kwitnąć. Brązowowłosy ograniczał się jedynie do przywitań i zbolałego wzroku skierowanego w stronę dziewczyny, kiedy uważał, że ta nie zauważa, że jest obserwowana.
     Jeśli zastanawia Was co stało się ze szklaną butelką, chyba się rozczarujecie. Gdyż było to jedno wielkie nic. Naczynie nadal zajmowało miejsce na parapecie w domu, którego właścicielka przypominała sobie o butelce jedynie wtedy kiedy ścierała kurze. Z jakiegoś powodu dziewczyna bała się ją otworzyć z powodu ostrzeżeń chłopaka, a z drugiego kiedy już kierowała na nią swój wzrok, nie mogła skupić się na niczym innym przez następnych kilka dni. Ji Ah postanowiła jednak, że zaufa swojemu nowemu przyjacielowi z nadzieją, że wkrótce nadejdzie dzień, w którym ten z własnej woli zdradzi jej cokolwiek na swój temat. I nie musiała czekać na to zbyt długo.

~*~

Wciąż zastanawiam się nad słowami,
które pozwolą Ci odejść,
Mimo, że nigdy do Ciebie nie dotrą -
te słowa, które pozwolą Ci odejść.

     Dwudziesty dziewiąty sierpnia był dla dziewczyny nietypowym i zdecydowanie nie zwyczajnym dniem. Do osiągnięcia swojego celu pozostał jej jedynie epilog, którego zawartość od kilkunastu dni nie wychodziła jej z głowy za sprawą nowego przyjaciela, który podsunął jej pomysł na niego. 
     Kiedy obudziła się, pierwsze co ujrzała swoim zaspanym wzrokiem, była szklana butelka leżąca na stoliku nocnym. Ji Ah zmarszczyła brwi i szybko zerwała się z łóżka, lustrując wzrokiem pokój, jednak poza tym jednym szczegółem wszystko zdawało się być w porządku. Podeszła do butelki, dostrzegając w jej pobliżu jakiś niebieski punkcik i po zbliżeniu się ujrzała kolejną karteczkę z turkusowym serduszkiem.

Dlaczego mu ufasz? Nie zastanawiałaś się, czemu nie powiedział Ci o sobie nic? Może tu są wszystkie odpowiedzi? /KTH
     KTH... Dokładnie takie same litery były wyryte na jednym z dwóch nowszych grobów znajdujących się na pobliskim cmentarzu. Ji Ah nie mogła sobie przypomnieć, jakie litery zdobiły drugi z pochówków jednak po chwili przed sobą oczami wyobraźni ujrzała "KSJ". Co to mogło znaczyć? Dziewczyna zamiast przejąć się prawdopodobnym włamaniem do swojego domu przez niejakiego KTH, zaczęła się zastanawiać nad tym wszystkim, co spotkało ją, odkąd się tu przeprowadziła. Nie pomogło jej to kompletnie w niczym, a pozostawiło jeszcze więcej pytań niż odpowiedzi.
     Ji przebrała się w cienką bluzę pastelowo-różowego koloru oraz szare jeansy i szybko wciągnęła na stopy swoje znoszone trampki, przeczesując włosy palcami, aby doprowadzić je lepszego stanu niż ten, w którym były obecnie. Zamknęła dom na klucz i biegiem skierowała się w stronę plaży, już z daleka dostrzegając znajomą sylwetkę chłopaka stojącego na moście z ramionami opuszczonymi w bezradnym geście. Kiedy postawiła krok na moście brązowowłosy, obrócił się w jej kierunku, przysiadając na skraju mostu, tym samym sugerując dziewczynie, aby usiadła obok niego. Ji zrobiła to, a kiedy chłopak zwrócił się w jej stronę, z jakiegoś bliżej nieokreślonego powodu przeszło jej przez myśl, że zmieniło się dla niego wszystko. Uśmiech, który widniał na jego twarzy, nie obejmował oczu - uśmiechał się bez szczęścia, chcąc zapewne dodać sobie lub też dziewczynie otuchy. Ji Ah nie miała pojęcia, czemu w ogóle przeszło jej to przez myśl, jednak wkrótce zrozumiała, że to o czym pomyślała, było prawdą.
- Wiem, po co przyszłaś, choć w sumie wolałbym nie wiedzieć. - powiedział brązowowłosy, starając się ponownie przywołać na twarz uśmiech, jednak nie wyszło mu to i wpatrywał się w dziewczynę z jakąś mieszanką smutku i jakby poczucia winy.
- KTH i KSJ. Kim są i czemu mam nie otwierać butelki? - zapytała, posyłając chłopakowi przenikliwe spojrzenie, a ten pierwszy raz nie odwrócił wzroku, kiedy dziewczyna zadała mu tego typu pytanie.
- Chciałbym cię pocałować. - powiedział całkowicie z innej beczki brązowowłosy, powodując, że Ji Ah zamarła w bezruchu, marszcząc lekko brwi. - Ale nie mogę tego zrobić. Błagam, nie przestrasz się i pozwól mi wytłumaczyć tyle, ile sam wiem, w porządku? - zapytał, na co dziewczyna jedynie skinęła lekko głową. Chłopak przysunął swoją twarz do tej należącej do Ji i choć ta powinna była poczuć dotyk jego warg na tych jej, nie stało się tak. Brązowowłosy podniósł swoją dłoń i dotknął jej policzka. Jednak dziewczyna ponownie nic nie poczuła - chłopak nie był istotą żywą.
- Jesteś duchem? - zapytała Ji, zachowując się nad wyraz spokojnie i jedynie jej wzrok zdradzał, jak bardzo nie spodziewała się takiej wiadomości. Chłopak jedynie skinął głową w odpowiedzi.
- Wiem jedynie tyle, że stałem się nim, bo ktoś mnie zamordował i do końca swojego życia nie odczuł choćby najmniejszych wyrzutów sumienia. Nie mam pojęcia, dlaczego muszę siedzieć w tym miejscu. Kiedy oddalam się zbyt daleko tego mola, przestaję czuć wszystko w ogóle. Nie widzę wtedy kompletnie nic oprócz jasności, a potem dzieje się coś, jakby ten most przyciągał mnie do siebie. Po prostu się tu pojawiam. Wiem jeszcze tyle, że gdy otworzysz butelkę, prawda wyjdzie na jaw, a ja przestanę istnieć na tym świecie. Jeśli w ogóle można nazwać to istnieniem. - zakończył dotąd swoją najdłuższą wypowiedź skierowaną do dziewczyny.
- Dlaczego cię widzę? - zapytała Ji Ah. Nie była przerażona zaistniałą sytuacją. Czuła się jedynie zaintrygowana tym wszystkim.
- Kiedyś spotkałem tu innego ducha. Powiedział mi, że osoba, która mnie zobaczy, będzie mogła ujawnić prawdę. On spotkał swoją osobę zaledwie kilka dni po tym, jak mi przekazał tę informację. - Ji skinęła lekko głową, słysząc słowa chłopaka, jednak ten jeszcze nie skończył swojej wypowiedzi. - Powiedział mi również, że zazwyczaj bywa, iż występuje wówczas bardzo niepożądana w zaświatach sytuacja. Duch zakochuje się w tej osobie. Niestety z wzajemnością. - Dziewczyna nie odpowiedziała nic na te słowa. Teraz wiedząc, że ma przed sobą ducha zrozumiała, że uczucie, którym go darzyła, było tylko w połowie szczere. - Dzisiaj po powrocie do domu otwórz butelkę. Już czas. - dopowiedział jeszcze brązowowłosy, stając naprzeciwko Ji, która poszła jego śladem. - Żegnaj, Ji Ah.
- Żegnaj. - odpowiedziała dziewczyna i szybko obróciła się, odchodząc w kierunku swojego domu. Gdy obróciła się na skraju mostu, ujrzała jeszcze, że chłopak-duch zagryza wargę, patrząc na karteczkę w swojej dłoni, a po policzku spływa mu łza, która wyraźnie błyszczy w świetle zachodzącego już słońca. Oczy zaszkliły się jej, jednak nie pozwoliła im popłynąć i po chwili była już w swoim domu, trzymając w dłoniach zamoczone, w niektórych miejscach zamazane kartki. Było ich zaledwie siedem i to w połowie pustych, ale czytając starannie zapisane na nich słowa, łzy zaczęły niekontrolowanie spływać po jej twarzy.

Dzień 1
Jestem tu. Nie mam pojęcia, co znaczy "tu", bo widzę dookoła jedynie wodę. Otacza mnie z wszystkich stron jak więzienie. Nie pamiętam niczego poza tym, że nazywam się Kim Seok Jin. Nie wiem, ile mam lat, nie wiem również czy to ważne i nie wiem też, po co w ogóle to piszę. Wiem, że mam śmiertelne rany i nikogo ani niczego, co mogłoby mi pomóc. Zastanawia mnie czemu żyję i jak stało się to, że w miejscu pod szyją mam niemal dziurę i nie mogę ruszać prawą nogą. Zastanawia mnie również, skąd wiem jak pisać i dlaczego zatem nie pamiętam niczego poza swoim imieniem. Obudziłem się niedawno i jedyne, co znalazłem przy sobie to kilka zamoczonych kartek i długopis. Jest mi zimno. Mam na sobie tylko spodenki i cienką koszulę. Jestem głodny. Nie mam tu niczego do jedzenia. Jestem śmiertelnie ranny. Nie mam niczego, co mogłoby mnie uratować. Jedyne co mam to te kilka kartek. 
O! Wiem jeszcze jedno. Zginę. 

Dzień 2
Wstałem dzisiaj wraz ze wschodem Słońca. Czemu wiem takie rzeczy, a o sobie nic? Nie mogę się ruszyć z tego piasku. Każdy najmniejszy ruch sprawia mi ból. Nawet pisanie jest trudne. Wschód Słońca to najpiękniejsze, co widziałem.

Dzień 3
Jestem tak potwornie głodny. Dlaczego nikt tędy nie przepływa? Dlaczego nikt mnie nie uratuje? Dlaczego nic nie pamiętam?

Dzień 4
Boli... Tak cholernie boli.

Dzień 5
Miałem jakby przebłysk wspomnień. Pamiętam nóż, szkło i czyjąś twarz. Skądś znam tę twarz...

Dzień 8
Dłonie. Zakrwawione dłonie też tam były.

Dzień 9
Ktoś wtedy krzyczał.

Dzień 12
To był mój krzyk. Ta twarz śni mi się każdej nocy. Czuję, że znałem tę osobę lepiej niż siebie.

Dzień 13
Umieram. W końcu to musiało się stać. Ale to imię...

Dzień 14
Taehyung. Kim Tae Hyung. On mi to zrobił. Czemu?

Dalszych zapisków nie było. Mogło to świadczyć o tym, że osoba pisząca nie miała sił na pisanie. Lub zginęła.
     Ji Ah nagle rozszerzyła szeroko swoje załzawione oczy i biegiem skierowała się w stronę korytarza. Nagle uświadomiła sobie, gdzie wcześniej widziała twarz Seok Jina. Zdjęcie obok przestarzałego telefonu przedstawiało dwóch obejmujących się chłopaków. Jednym z nich był Kim Seok Jin, a drugi był niezwykle przystojnym czarnowłosym młodzieńcem. Ji Ah odwróciła ramkę i ujrzała napisane tam mazakiem "Z moim najlepszym przyjacielem, Taehyungiem, na wycieczce w Chinach."
     Było coś jeszcze. Naklejona na samym rogu karteczka z ostatnim turkusowym serduszkiem naklejonym na niej.
Chciałbym, żebyś wiedział... Że niczego nie żałuję, hyung.

Mam nadzieję, że się spodobało
Czekam na opinie i komentarze
Taeyeon :) 

środa, 10 lutego 2016

Former sin

Hej :)
No więc dzisiaj nie mam nic co mogłabym zawrzeć w adnotacji od autora... Hmm... Powiem tylko, że wiem iż mój pomysł na ten two shot jest trochę taki dość psychiczny i w ogóle, ale no sami się przekonacie o co mi chodzi, jeśli dotrwacie do końca. Ach, to wpadanie na pomysły około pierwszej w nocy kiedy normalni ludzie już śpią... ;)
Dzisiaj two shot dla Fisu (choć był zamawiany one shot, ale potem wyjaśnię.) z ... Nie powiem Wam. Fisu zamawiała u mnie trzy one shoty z różnymi chłopakami, więc wykorzystam to i przekonacie się po przeczytaniu... Albo nie xD Zobaczymy czy w trakcie pisania znajdę swoją dobroć (której swoją drogą nie mam...) czy też nie ;)
Możecie obstawiać: Vernona (Seventeen), Jina (BTS) i Samuela (1PUNCH).
Mam nadzieję, że zamawiającej się spodoba i...
Miłego czytania :)     

Dawny grzech


    Świecisz w tej gęstej ciemności, 
to jakby efekt motyla.
Twoja drobna dłoń coś pokazuje,
nagle sprawia, że tracę kontakt z rzeczywistością.
To jak delikatnie trącający mnie powiew wiatru.
To jak pył, który łagodnie mnie otula.
Jesteś tam, ale z jakiegoś powodu nie mogę cię dotknąć. 

     Była właśnie w trakcie rozpakowywania pudła z napisem "Uwaga: SZKŁO" kiedy uświadomiła sobie, że od dawna nie słyszy, aby ktoś próbował się dodzwonić na jej telefon komórkowy. Podniosła wzrok znad porcelanowych filiżanek, które właśnie miała wyjąć z kartonu i zmarszczyła lekko brwi, nasłuchując. Sięgnęła do kieszeni swoich ulubionych, spranych jeansów i natrafiła na pustkę. Uważnie rozejrzała się po całym pomieszczeniu zastawionym niemal wszędzie kartonowymi pudełkami, zawieszając wzrok na każdym potencjalnym miejscu gdzie mogła odstawić swoją zgubę. Podeszła do niewielkiego stolika, przekładając kartony dotychczas na nim położone na panele, ale tam również nie znalazła swojego telefonu. Usiadła na łóżku, czując jak materac załamuje się pod ciężarem jej ciała i ukryła twarz w dłoniach, próbując się trochę uspokoić, aby przypomnieć sobie gdzie ostatni raz miała go przy sobie. Po kilkunastu sekundach spędzonych na usilnym myśleniu wstała z mebla i postanowiła rozejrzeć się jeszcze po pozostałych pomieszczeniach jednak możliwość znalezienia tam zguby była minimalna, a wręcz niemożliwa, ponieważ żadnego z nich wcześniej nie odwiedzała. Po kilkunastu zmarnowanych minutach zajrzała również do przedpokoju, a jej spojrzenie utkwiło w przestarzałym telefonie stacjonarnym opartym o jakieś zdjęcie w ramce. Nie przyglądała się dłużej obrazkowi i szybko chwyciła za słuchawkę, wybierając numer i modląc się o to, żeby usłyszeć dźwięk swojej ulubionej piosenki. Już po chwili ciszę panującą dookoła zakończyła skoczna melodia solowego kawałka Hyuny "Roll Deep", a Ji odetchnęła z ulgą, odkładając słuchawkę na szafkę tak aby nadal słyszeć dźwięk swojego dzwonka. Jednak ku swojemu zdziwieniu, po dotarciu do salonu, w którym poprzednio pracowała znów zapanowała cisza. Zrobiła kilka kroków w tył i wtedy ponownie usłyszała piosenkę. Rozejrzała się uważnie po przedpokoju, ale nie było tam ani telefonu komórkowego, ani miejsca gdzie mógłby być schowany. Podeszła do drzwi frontowych, otwierając je i zlustrowała wzrokiem schodki prowadzące do nich aby sprawdzić czy przypadkiem zguba nie wypadła jej gdzieś w drodze do domu. Ku swemu zdumieniu na ciemnej wycieraczce ujrzała swój smartphone i niewielką karteczkę, która była przyklejona do wyświetlacza maleńką, turkusową naklejką w kształcie serduszka. Ji Ah podniosła swoją zgubę i czując jej ciężar w swojej dłoni poczuła się odrobinę pewniej. Z pewnością odetchnęłaby z niemałą ulgą gdyby nie fakt, że nie miała pojęcia czemu i kto podrzucił jej telefon pod drzwi. Smartphone był jednym z najnowszych modeli i choć dziewczyna cieszyła się, że go odzyskała to jednak zaniepokoiło ją, że ktoś jej go oddał. Nim spojrzała na karteczkę zrobiła krok do przodu i zamknęła za sobą drzwi, rozglądając się dookoła. 
- Jest tu ktoś? - zapytała szeptem w przestrzeń, ale jak się spodziewała nikt jej nie odpowiedział, więc też nie przejmując się tym dłużej, spuściła wzrok na skrawek papieru.

Nie dziękuj.
Ale komu miała nie dziękować? Ji Ah zmarszczyła brwi i odrobinę zdenerwowana zerwała karteczkę z wyświetlacza, niefortunnie rozrywając ją na pół. Weszła z powrotem do domu, zamykając za sobą drzwi na klucz, ponieważ właśnie zaczęła się obawiać, że ktoś ją obserwuje. Położyła skrawek papieru na parapecie najbliższego okna, wcześniej sklejając go w miejscu rozerwania serduszkiem-naklejką. Nacisnęła przycisk z boku ekranu dzięki czemu mogła podziwiać przez kilka sekund swój ekran blokady. Dopiero wtedy odetchnęła z ulgą, ponieważ wcześniej mimo wszytko obawiała się, że smartphone, na którego pieniądze tak długo zbierała, może jednak okazać się zepsuty. W momencie kiedy miała odłożyć telefon na stolik w salonie, aby mieć go na widoku ponownie usłyszała "Roll Deep", więc szybko sprawdziła kto chciałby się z nią skontaktować. Ji delikatnie uśmiechnęła się pod nosem, widząc znajomy numer telefonu i czym prędzej odebrała połączenie.
- Noona! Jesteś już w swoim nowym domku? - usłyszała podekscytowany głos małego chłopczyka, a jej uśmiech poszerzył się jeszcze bardziej.
- Yi Ahn! Oddaj mi telefon! Unnie musi najpierw ze mną poważnie porozmawiać!
- Nie! Ja byłem pierwszy i to ja będę z nią rozmawiał.
- W porządku. Możesz z nią porozmawiać, ale najpierw ja!
- Hyo Yeon! Yi Ahn! Nie ma mowy. To ja muszę z nią pierwszy porozmawiać.
- Jak tak dalej pójdzie to żadne z nas z nią nie porozmawia.
- Dzieci! Uspokójcie się, bo wam odbiorę telefon. - Ji Ah nagle usłyszała z drugiej strony stanowczy głos dorosłej kobiety, który spowodował, że kłótnia pomiędzy czwórką dzieciaków momentalnie ucichła.
- Mówiłam im, ale oni nie chcą mnie słuchać! Unnie obiecała mi, że to ze mną porozmawia jako pierwszą. - pisnęła Hyo Yeon, która brzmiała jakby zaraz miała się rozpłakać.
- Nie! Noona niczego ci nie obiecała. - stanowczo zaprzeczył chłopięcy głosik, a zaraz poparł go drugi, twierdząc, że dziewczynka zawsze tylko kłamie.
- Ji, skarbie, wygląda na to, że ta czwórka zabije się o to kto będzie pierwszy, więc dam cię na głośnik, w porządku? - zapytała starsza kobieta na co dziewczyna skinęła twierdząco głową.
Kilka sekund zajęło jej zrozumienie, że ta nie miała prawa tego zobaczyć, więc potwierdziła swoją zgodę już słownie.
- Cześć dzieciaki! - przywitała się z kłótliwą czwórką Ji kiedy już była pewna, że głośnik został włączony.
- Cześć noona! Cześć unnie! - wykrzyknęły podekscytowane głosy dwóch chłopców i dwóch dziewczynek jednocześnie.
- Wprowadziłaś się już do swojego nowego domku? - zapytała Hyo Yeon, która jako, że z całej czwórki najstarsza postanowiła, że to ona musi zabrać głos w pierwszej kolejności.
- Tak. Jest cudowny, ale jeszcze muszę w nim sporo dopracować aby stał się domkiem moich marzeń. - odpowiedziała Ji Ah, przysiadając na skraju łóżka i uśmiechając się pod nosem, będąc szczęśliwą, że znowu może porozmawiać ze swoimi ulubieńcami.
- Noona! Noona! Ale obiecujesz, że będziesz nas odwiedzać zawsze kiedy będziemy obchodzić urodziny lub w święta? - zapytał jakby zmartwiony Ji Soo, przekrzykując Yi Ahna, który już chciał coś powiedzieć ze względu na swoje drugie miejsce w rankingu starszeństwa.
- Ji Soo! Jak mogłeś w ogóle w to wątpić! Oczywiście, że będę was odwiedzać. - zaśmiała się Ji Ah, mierzwiąc włosy palcami.
- Ale obiecaj, noona~ - poprosił błagalnie Yi Ahn na co dziewczyna westchnęła.
- Dobrze. Obiecuję, że postaram się was odwiedzać w wasze urodziny oraz w święta. - przyrzekła Ji, ale natychmiast z drugiej strony odezwał się protest.
- Nie, unnie! Masz nas odwiedzać, a nie postarać się odwiedzać! To dwa różne znaczenia, a my nie damy się na to nabrać. - stwierdziła oburzona Hye Ri, którą starsze dzieciaki w końcu dopuściły do głosu.
- Właśnie, noona! Nie możesz nas oszukiwać! - zaoponował Ji Soo, wyjątkowo zgadzając się ze swoją młodszą przyjaciółką.
- Dobrze, dobrze... - westchnęła Ji. - Obiecuję, że będę was odwiedzać w wasze urodziny i w święta. Teraz wam pasuje? 
- Unnie! Nie możesz zadawać takiego pytania, bo to brzmi jakbyś miała nam za złe, że chcemy cię zobaczyć. - powiedziała smutnym głosem Hyo Yeon, a dziewczyna od razu poczuła się winna, słysząc to.
- Oczywiście, że nie mam wam tego za złe. Ale tak dla pewności: Hyo Yeon ma urodziny 22 września, Yi Ahn 4 lutego, Ji Soo 30 grudnia, a Hye Ri 9 czerwca, prawda?
- Prawda! - krzyknęły chórem dzieciaki na co uśmiech na twarzy Ji jeszcze bardziej się poszerzył.
- Dzieci, kończcie już. Ji Ah ma teraz zapewne dużo spraw na głowie. Nie przeszkadzajcie jej dłużej. - dziewczyna usłyszała głos starszej kobiety.
- Do zobaczenia wszystkim! - powiedziała, kończąc rozmowę w momencie gdy dzieciaki jej odpowiedziały.
     Po zakończeniu rozmowy odchyliła się do tyłu, kładąc się na łóżku i westchnęła, przypominając sobie przeszłość. Ji Ah dawniej była jedną z sierot zamieszkujących Dom Miłości w miejscu oddalonym kilkadziesiąt kilometrów od tego, w którym znajdowała się obecnie. Mimo, że dla wielu smutne było nie posiadanie rodziców lub kochających krewnych gotowych przyjąć dziecko pod swoją opiekę, dziewczyna nie czuła się szczególnie skrzywdzona przez los. Przez dwadzieścia jeden lat mieszkania w sierocińcu zrozumiała, że jej rodziną są Hyo Yeon, Yi Ahn, Ji Soo, Hye Ri oraz jej opiekunka, pani Kim, za których dziękowała Bogu gdy tylko miała ku temu okazję. Ji Ah nie wyróżniała się spośród tłumu niczym szczególnym. Była szczupłą dziewczyną, przeciętnego wzrostu z krótkimi, prostymi włosami sięgającymi ramion oraz czarnymi oczami. Aż do dwudziestego roku życia nie miała pojęcia co chciałaby robić w przyszłości, więc próbowała wszystkiego czego chciałaby się nauczyć. Jednak nie była zbyt dobra ani w rysowaniu, ani śpiewaniu, ani tańczeniu lub choćby w grze na gitarze, której tak bardzo pragnęła się nauczyć. Po bardzo długim czasie poszukiwania swojego talentu gdy już miała ochotę się poddać z powodu tego, że w niczym nie była szczególnie dobra, odnalazła swoje prawdziwe powołanie. Pisanie. Była prawdziwą czarodziejką słów, która potrafiła dobrać je tak pięknie by zawsze stwarzały aurę tajemniczości oraz jakiegoś przedziwnego uroku, który sprawiał, że chciało się czytać coraz więcej jej dzieł. Jednak Ji Ah nie wierzyła, że jest aż taka dobra w pisaniu i wszystko co wyszło spod jej pióra po pewnym czasie lądowało w koszu gdy autorka stwierdziła, że to wcale nie jest tak dobre jak być powinno. Z jakiegoś powodu dziewczyna postanowiła, że wyprowadzi się nad morze kiedy tylko osiągnie pełnoletniość i tam postara się stworzyć dzieło, które w końcu sprawi, że będzie z siebie i swojej książki dumna. Tak też zrobiła i właśnie z tego powodu znalazła się w miejscu pełnym tajemnic i zapomnianych już dawno przez świat grzechów.

~*~

     Po skończeniu rozpakowywania wszystkich pudeł Ji była już wykończona i wręcz marzyła o gorącej kąpieli, a następnie o śnie w cieplutkim łóżku. Jednak mimo późnej godziny postanowiła wybrać się nad morze, aby zobaczyć zachód słońca i chociaż trochę zapoznać się z okolicą. Na podkoszulek z krótkim rękawem ubrała jedynie dość cienki sweter i zabrała ze sobą smartphone, żeby w razie potrzeby służył jej za latarkę. Zamknęła dom na klucz, wrzucając go do swojej kieszeni i wyruszyła w stronę plaży znajdującej się zaledwie kilometr od swojego nowego miejsca zamieszkania. Spacerując rozglądała się dookoła i zaobserwowała, że w pobliżu stoją jedynie dwa domki bardzo podobne do tego, który sama kupiła. Słońce powoli zaczęło chować się za horyzont dzięki czemu niebo mieniło się zrównoważoną paletą barw. Kiedy Ji Ah znalazła się już na piaszczystej plaży usiadła na piasku tak blisko morza, że delikatne fale nadchodzącego przypływu łagodnie obmywały jej podniszczone od częstego chodzenia tenisówki. Dziewczyna patrzyła prosto przed siebie na Słońce, które niemal niknęło za linią widnokręgu i zastanawiała się jak mogłaby użyć ten dość oklepany już motyw w swojej książki w sposób, który będzie wyjątkowo oryginalny. Zamyśliła się tak bardzo, że nawet nie zwróciła uwagi na to, że jej tenisówki są już doszczętnie przemoczone, a nogawki jeansów zaczynają przesiąkać wodą. Z letargu wyrwał ją jednak jakiś ruch, który zaobserwowała kątem oka. Drgnęła i obróciła się w tamtym kierunku, natrafiając wzrokiem na molo, na którym ktoś siedział.
       Z odległości, w której Ji Ah siedziała mogła stwierdzić bez najmniejszego problemu, że to na oko chłopak może po skończonej dwudziestce może nawet jeszcze nastolatek. Był ubrany w białą koszulę z długim rękawem, która lekko opinała jego umięśnione plecy, ponieważ obejmował kolana ramionami, oraz w krótkie spodenki o ciemnym kolorze. Przydługa, brązowa grzywka wpadała mu do oczu, ale chłopak najwidoczniej nie zwracał na to uwagi, patrząc się na Słońce, które niemal całkowicie skryło się za horyzontem. Dziewczyna zauważyła jeszcze, że nie miał na sobie butów, ani skarpetek.
         Po dość długim czasie Ji zorientowała się, że zamiast podziwiać zapierające dech w piersiach barwy okalające teraz niebo, wpatruje się właśnie w tego młodzieńca i to już od dość długiej chwili. Właśnie kiedy miała się zreflektować i odejść w kierunku swojego domu, aby nie musieć wracać tam w egipskich ciemnościach, chłopak odchylił głowę do tyłu i zdmuchnął z twarzy kosmyk, który najwidoczniej go drażnił. Kiedy to zrobił najwyraźniej zauważył Ji kątem oka, ponieważ przez chwilę zwrócił twarz w jej stronę, nawiązując kontakt wzrokowy z dziewczyną, która mimowolnie wstrzymała oddech bez bliżej określonego powodu. Chłopak jednak już chwilę potem ponownie odwrócił się i zasiadł w tej samej pozycji w jakiej siedział kilka minut wcześniej. Dziewczyna była zdziwiona brakiem zainteresowania ze strony młodzieńca, bo chociaż mógłby zmarszczyć brwi co byłoby normalną reakcją, ale może każdego traktował z taką obojętnością. W Ji Ah przez dobrych kilkanaście sekund wezbrała nieprzemożona chęć aby podejść do chłopaka, ale był to tak beznadziejny pomysł, że już wkrótce oparła dłoń o piasek za sobą, podnosząc się. Wtedy nagle, w niewielkiej oddali od siebie ujrzała szklaną butelkę, która odbijała intensywne światło zachodu Słońca. Dziewczyna nie poświęciła jej zbyt dużo uwagi, tak jak niemal każdy człowiek traktuje śmieci i odeszła w stronę swojego domku, od czasu do czasu naświetlając drogę latarką. Na plaży został jedynie siedzący w niezmienionej pozycji chłopak, uparcie wpatrujący się w wody morza oraz szklana butelka skrywająca tajemnice, o których Ji dopiero miała się dowiedzieć.

~*~

     Dni mijały dziewczynie na zwiedzaniu sklepów znajdujących się w odległym od plaży miasteczku, w celu zakupienia jakichś ozdóbek aby jej dom stał się bardziej przytulny i cieszący oko. Uparcie szukała i kupowała w sklepach podobające się jej dekoracje jednak żadna z nich nie potrafiła sprawić, żeby dom stał się ładniejszy w jej oczach. Nie chodziło o to, że jej nowe miejsce zamieszkania nie podoba się dziewczynie. Jednak była tam wszechobecna pustka - nie było nikogo oprócz niej. Dla osoby, która całe swoje życie spędziła w Domu Miłości, wśród masy ciągle rozmawiających, krzyczących oraz śmiejących się dzieci, mieszkanie samej w zupełnej ciszy było czymś nienaturalnym oraz najzwyczajniej w świecie jej się to nie podobało. Nie podobało się jej również, że najbliższy sklep jest dobre siedem kilometrów stamtąd, że nie ma tutaj żadnej ze swoich przyjaciółek oraz przyjaciół, że nie ma kto po niej krzyczeć gdy zdarzało się jej przeskrobać i to, że nie może zabrać się do pisania książki, która miała być jej życiowym dziełem. Jedyne co rekompensowało jej te wszystkie drobne albo większe wady mieszkania samej było morze znajdujące się zaledwie kilometr od tego miejsca.
     Tego dnia Ji wróciła do swojego domu dopiero o godzinie dwudziestej pierwszej w nocy. Wcześniej miała bardzo długą podróż w obie strony do samego Seulu, aby złożyć kwiaty i pomodlić się na grobie swoich rodziców. Odkąd tylko wprowadziła się do swojego nowego domu, czuła, że powinna to zrobić, bo inaczej będzie miała nieczyste sumienie. To był pierwszy raz kiedy odwiedziła swoich rodziców na cmentarzu. Kiedy w wieku siedemnastu lat dowiedziała się w jaki sposób zginęła jej matka, a dosłownie parę dni po tym wydarzeniu, ojciec, nie mogła pójść na cmentarz gdyż nie wiedziała gdzie są oni pochowani. A gdy to również wiedziała nie była w stanie tam pójść.
     Ji Ah rzuciła się na swoje łóżko i przymknęła oczy, pozwalając sobie na chwilę odpoczynku po męczącym dniu. Jednak należała do osób, które mimo swojej miłości do spania nie mogły zasnąć tak wcześnie. Bo dla Ji godzina dwudziesta pierwsza w nocy zaliczała się do zbyt wczesnej pory na spanie. Więc koniec końców wstała z łóżka, ziewając przeciągle i zmierzwiła włosy palcami, przeglądając się w lustrze wiszącym nad jej toaletką. Po natychmiastowym stwierdzeniu, że wygląda gorzej niż zombie lub co gorsza Ji Soo kiedy się go obudzi, dostrzegła na podłodze przy oknie jakiś papierek, więc podniosła go aby wyrzucić go do kosza na śmieci. Jednak wtedy spostrzegła tajemnicze "Nie dziękuj." i nie była w stanie zrobić tego co zamierzała, więc odłożyła karteczkę na toaletkę i tchnięta jakimś nieuzasadnionym przeczuciem, szybko ubrała swoje znoszone trampki i zgarnęła latarkę.
     I nie mogła być świadkiem tego, że nagle w lustrze pojawiło się odbicie młodego, czarnowłosego chłopaka, który uśmiechał się delikatnie pomimo łzy spływającej po jego policzku.
     Wkrótce prawda miała wyjść na jaw.

~*~

     Ji Ah niemal biegiem dotarła na plażę i kiedy w końcu stanęła na piasku nie miała pojęcia ani po co tam przyszła, ani czego spodziewała się tam zobaczyć. Księżyc świecił tej nocy bardzo jasno gdyż zbliżała się pełnia, więc dziewczyna wyłączyła latarkę, doskonale widząc gdzie stawia kroki. Po chwili usłyszała cichy śmiech i mimowolnie włączyła urządzenie, przyciskając je kurczowo do siebie i rozejrzała się na boki. Ujrzała białą plamę na końcu mola i dopiero po skierowaniu strumienia światła w tamtą stronę zorientowała się, że jest to brązowowłosy chłopak, który siedział dokładnie w tym samym miejscu, ubraniach i pozycji, w których zastała go kilka dni wcześniej. Nie miała nawet chęci zastanawiać się dlaczego młodzieniec znajduje się tam o tak późnej porze i szybko skierowała swoje kroki w stronę gdzie siedziała kiedy pierwszy raz była na plaży. Przez chwilę światło latarki przemierzało piasek, ale już wkrótce oczom Ji Ah ukazał się przedmiot, którego poszukiwała. Sama nie wiedząc czemu to robi sięgnęła po szklaną butelkę, obracając ją w dłoni i dostrzegając mnóstwo kartek upchniętych w jej wnętrzu. Zaskoczyła się, że nie dostrzegła tego wcześniej i zmarszczyła brwi, zastanawiając się czy powinna zobaczyć co zawiera na sobie papier czy jednak nie. W końcu postanowiła wziąć butelkę i spróbować otworzyć ją w domu.
- Nie otwieraj tego! - usłyszała nagle przestraszony głos dziewczyna i mimowolnie podskoczyła, upuszczając butelkę na zmoczony piasek w pobliżu swoich stóp. Na szczęście przedmiot nie ucierpiał podczas upadku, więc szybko podniosła szkło, ściskając je w dłoni i dopiero po zrobieniu tego rozejrzała się dookoła. Ku swojemu zaskoczeniu ujrzała, że chłopak, którego widziała na molo już dwukrotnie stał teraz i wpatrywał się w nią z widocznym przerażeniem w oczach,
- Dlaczego? - rzuciła jedynie szeptem pewna, że nieznajomy jej nie usłyszy. Drgnęła zaskoczona kiedy chłopak bardzo powoli zszedł z mola. Szedł bardzo dziwnie, wlokąc za sobą jedną nogę jakby była ona zraniona i utrudniała mu poruszanie się. Jednak kiedy tylko zszedł z mostu i znalazł się na piasku przybiegł do Ji Ah nad wyraz szybko i zatrzymał się zdecydowanie zbyt blisko dziewczyny, naruszając jej przestrzeń osobistą. Cofnęła się o kilka kroków w tył jednak widząc, że nieznajomy nadal się do niej zbliża, krzyknęła:
- Ani kroku dalej, bo zadzwonię po policję. - oczywiście skłamała, ponieważ swój telefon zostawiła na toaletce i gdyby nie miała szklanej butelki, która w razie takiego wypadku mogłaby jej posłużyć za broń z pewnością uciekałaby z tamtego miejsca ile sił w nogach.
- Policję? Zadzwonisz? - powtórzył chłopak jakby oszołomiony i nie zważając na groźbę dziewczyny przysunął się jeszcze krok bliżej. Ji Ah zaczęła modlić się w duchu aby udało się jej tej nocy wrócić do domu i podniosła wyżej szkło aby pokazać młodzieńcowi, że w każdym momencie może go uderzyć. - Ty się mnie boisz, prawda? - zapytał nagle retorycznie po chwili intensywnego wpatrywania się w dziewczynę.
- Nie znam cię, siedzisz tam - wskazała molo. - już drugi raz kiedy jestem na plaży, a w dodatku ta karteczka, więc niby jak mogłabym się ciebie nie bać? 
- Widziałaś mnie dwa razy? - zapytał chłopak z szeroko otwartymi oczami. - I o jakiej karteczce mówisz?
- Czyli ona nie jest od ciebie... - westchnęła Ji, mierząc nieznajomego uważnym spojrzeniem.
     Chłopak był naprawdę przystojny, a z bliska dziewczyna mogła dojrzeć to czego z oddali nie była w stanie zauważyć. Tęczówki młodzieńca odbijały światło księżyca, dając dziwne wrażenie, że można utonąć w ich czerni. Końcówki jego włosów były zdecydowanie ciemniejsze od reszty fryzury i delikatnie połyskiwały, a na środku szyi chłopaka widniała naprawdę okropnie wyglądająca rana, która wyglądała jakby co najmniej wbił sobie on jedną trzecią noża do skóry. Widząc to skaleczenie Ji Ah cofnęła się o kolejny krok w tył, ale oczywiście znając swojego pecha nie przewidziała, że potknie się o własną nogę i upadnie na piasek.
- Wszystko w porządku? - zapytał nieznajomy, wyciągając dłoń aby pomóc dziewczynie w podniesieniu się jednak szybko ją cofnął, szepcząc coś pod nosem. 
- Co to jest? - spytała Ji Ah, całkowicie ignorując pytanie, które zadał jej młodzieniec i wskazała drżącym palcem na szyję chłopaka. Nieznajomy wyglądał jakby miał przywitać swoją twarz z dłonią, ale nie zrobił tego, szybko stawiając kołnierzyk koszuli i tym razem to on cofnął się o krok.
- Nic takiego. Uwierz mi, że już przestało boleć. - uśmiechnął się blado, ponownie stawiając krok w tyłu. - Może kiedyś się dowiesz co się stało. - chłopak wyglądał jakby w tamtym momencie marzył tylko i wyłącznie o jak najszybszym zniknięciu sprzed oczu dziewczyny. - Nie otwie... - zaczął, ale przerwał i lekko potrząsnął głową, wprawiając kilka kosmyków swoich włosów w ruch. - Proszę cię, żebyś nie otwierała tej butelki. Wiem, że się nie znamy i najprawdopodobniej nie będziesz w stanie mi zaufać, po czym otworzysz ją, ale... Proszę, nie rób tego. - zakończył nieznajomy przerażonym głosem, a oczy zaszkliły mu się od łez. - Proszę... - powtórzył i nie czekając na reakcję Ji Ah odwrócił się i pobiegł w kierunku mola jakby coś go ciągnęło w tamtą stronę.
     Dziewczyna powoli odeszła w stronę swojego domu, wielokrotnie spoglądając w stronę mostu dopóki nie zniknął jej z oczu. W dłoniach trzymała szklaną butelkę i zastanawiała się czy powinna posłuchać nieznajomego chłopaka, czy otworzyć ją. Wkrótce dotarła do domu i na wszelki wypadek zamknęła drzwi na klucz. Kiedy odłożyła szkło na parapet tuż obok karteczki z napisem "Nie dziękuj." chwyciła swoją piżamę i czym prędzej poszła do łazienki aby wziąć prysznic. Postanowiła, że przemyśli i zweryfikuje całą sytuację, już leżąc w łóżku.
     Nie mogła być świadkiem tego, że w lustrze ponownie pojawia się czarnowłosy młodzieniec, szybko naklejający turkusowe serduszko na zapisany wcześniej skrawek papieru i dmucha w niego, dzięki czemu ten materializuje się na parapecie tuż przed znalezioną butelką. Wkrótce po tym chłopak uśmiecha się i liczy naklejki znajdujące się na jego dłoni.
     3 serduszka.
     3 szanse na kontakt ze światem żywych.

~*~

     Ji Ah nie miała już głowy do myślenia o szklanej butelce znalezionej na plaży, więc stała ona dalej na parapecie i była zakrywana przez cieniutką warstwę kurzu. Odkąd nareszcie wpadła na pomysł, który mogła wykorzystać podczas pisania dzieła, o którym tak długo marzyła, nie mogła oderwać się od laptopa i jedynym jej problemem było to, że dzień nie posiada dwudziestu sześciu godzin aby mogła dłużej pisać. Podobny problem spotyka każdego pisarza, który po wymyśleniu zarysu fabuły nie może ani jeść ani spać ani myśleć o czymkolwiek oprócz swojego dzieła. I jedyne co jest w stanie robić to pisać i pisać, bo bez tego czuje się jakby nie mógł oddychać. Bo pisanie jest najważniejsze.
     Tak też czuła się Ji Ah, która nareszcie wiedziała co chce przekazać ludziom i spędzała przed swoim laptopem trzy czwarte dnia. Kiedy pani Kim się o tym dowiedziała stanowczo nakazała jej, że dziewczyna musi przebywać na świeżym powietrzu przynajmniej dwie godziny każdego dnia. Ji Ah tylko westchnęła wówczas na słowa kobiety i pożegnała się z dzieciakami, chwytając laptopa w dłoń  i kierując swoje kroki w kierunku plaży. Jednak gdy była w połowie drogi zauważyła coś czego nie dostrzegła wcześniej w ciemnościach. Niedaleko jej domu znajdował się cmentarz, który wyglądał na nieużywany już od bardzo dawna, więc dziewczyna kierowana jakimś impulsem skierowała się w tamtą stronę, przechadzając się między grobami i czytając nazwiska oraz imiona znajdujące się na nagrobkach. W pewnym momencie zauważyła dwa groby, które wyglądały na stosunkowo nowe w porównaniu do reszty. Ji Ah podeszła do nich, lecz ku swojemu zaskoczeniu zauważyła, że nie znajdują się na nich nazwiska ani imiona umarłych. Wkrótce dostrzegła koślawe literki KSJ na pierwszym z nagrobków i KTH na drugim. Przez chwilę wpatrywała się w te dwa groby, nie mając pojęcia dlaczego i oprzytomniała dopiero wtedy kiedy zawiał ostrzejszy wiatr rozwiewając jej krótkie włosy. Ji Ah skierowała się w kierunku wyjścia z ponurego cmentarza kiedy usłyszała łamanie gałązki gdzieś za sobą. Szybko odwróciła się, lustrując uważnie wzrokiem groby. Przez chwilę wydawało się jej, że dostrzega jakąś białą plamkę w pobliżu tych dwóch grobów, przed którymi wcześniej stała, ale gdy mrugnęła owe coś zniknęło. Nie przejmując się tym dłużej szybszym niż dotychczas krokiem poszła w kierunku plaży.
     Jednak "biała plamka" nie była złudzeniem optycznym dziewczyny.
     A na grobie z napisem KSJ pojawia się karteczka z napisem "Przyjaciele na zawsze, hyung?"
     2 serduszka.
     2 szanse na kontakt ze światem żywych.
___________________
Fisu, proszę nie bij, ale zrobię z tego two shota. Powód: Nie mam zbytnio kiedy pisać postów na bloga co zapewne widać po ich częstotliwości, a chcę tu w końcu coś dodać, więc chyba wybaczysz... No wybacz mi ;) Poza tym dlaczego usunęłaś pierwszy rozdział i prolog "Lost stars"? Dlaczego Ty mi to robisz xD!?
P.S - Nie sprawdzałam tego, bo na razie nie mam czasu (3 kartkówki jutro -,-'), więc jeśli widzicie jakieś błędy to dajcie znać, okey?

Mam nadzieję, że się spodobało
Czekam na opinie i komentarze
Taeyeon :)

środa, 20 stycznia 2016

I miss you so much

Hejka :)
Nareszcie zabrałam się za jedno z pierwszych zamówień, które pojawiło się na moim blogu. Czyli w tłumaczeniu: Baekhyun dla Favory. Zamówienie, o ile sobie dobrze przypominam, było na rozdziałowiec, ale wydaje mi się, że z mojego pomysłu wyjdzie jedynie two shot. I dodatkowe wymagania są takie, aby był to "fluff, a pod koniec angst, w którym wszystko się rozwali w jakimś punkcie kulminacyjnym". No, nie powiem, zamówienie bardzo ciekawe. Nie wiem jeszcze, jaki nadam temu tytuł, ale teraz, kiedy jeszcze nie zaczęłam tego pisać, a w głowie mam tylko wstępny pomysł, proponuję tytuł: "I miss you so much"/"Tak bardzo za tobą tęsknię." To jest setni opublikowany post na tym blogu ;)
Pomysł na wprowadzenie (wstęp, czy jak to nazwać) podsunęła mi Hug Monster :) Bardzo dziękuję <3
(I tak jeszcze nie w temacie: Bardzo dziękuję za ok. 950 wyświetleń na "Empty space woven of lost" i chciałabym powitać nową obserwatorkę: Peri XX. Mam nadzieję, że nie będziesz zawiedziona moim blogiem i że zostaniesz tu na dłużej ;) )
Miłego czytania ^^   



Tak agresywne pukanie w drzwi, jakie właśnie stosowałaś obudziłoby nawet niedźwiedzia ze snu zimowego, także nie musiałaś zbyt długo czekać, aż ktoś ci otworzy.
- Suho~! - Rozległ się czyjś zaspany krzyk i dźwięk zbiegania po schodach.
- Czego?! - zapytał wołany chłopak. Po ostrości słów, które wypowiedział, można było bez problemu stwierdzić, że właśnie został obudzony, czego chyba nikt nie lubił.
- Otwórz drzwi! - krzyknęła ponownie osoba, która wcześniej wołała lidera.
- Tao, stoję za tobą, nie musisz się tak wydzierać - stwierdził Junmyeon nad wyraz spokojnie. Byłaś pełna podziwu dla chłopaka, ponieważ ty na jego miejscu, od razu byś okrzyczała Pandę, za to, że cię obudził. Nie. Poprawka - ty w ogóle byś nie wstała.
- Otwórz drzwi - poprosił Zitao najwidoczniej już rozbudzony.
- Jesteś ode mnie wyższy, silniejszy, a w dodatku trenujesz sztuki walki. Dlaczego to ja mam otworzyć drzwi? - zapytał Suho z kpiną w głosie. Rozległ się dźwięk stawiania kroków na posadzce. Po bliskości kroków mogłaś stwierdzić, że stoi tuż przed drzwiami i czeka na odpowiedź. Jakby nie mógł wcześniej otworzyć. Nim tu dotarłaś, zapadły egipskie ciemności i drżałaś z zimna, pocierając ramiona, żeby trochę się rozgrzać. W tym samym czasie z niepokojem rozglądałaś się na boki, bojąc się, że ktoś podejdzie cię od tyłu. Ponownie zapukałaś, tym razem jeszcze silniej.
- Bo się boję. - Odpowiedź Tao była ledwie słyszalna, a kilka sekund po jej wypowiedzeniu obydwoje się roześmiali. Poczułaś ulgę, słysząc, jak w drzwiach przekręca się klucz. Wkrótce były już otwarte, a ciebie owiała fala przyjemnego ciepła dochodzącego z dormu EXO. Jeszcze cieplej zrobiło ci się, gdy wtuliłaś się w brata, ignorując jego zaskoczone spojrzenie. W końcu na pewno nie spodziewał się ujrzeć swojej siostry grubo po północy przed swoim obecnym miejscem zamieszkania.
- SoRi? - zapytał z niedowierzaniem w głosie, przytulając cię do siebie, najsilniej jak mógł. Tak dawno się nie widzieliście...
- Mówiłam ci, że masz na mnie mówić Julia - burknęłaś, odsuwając się od Junmyeona, kiedy zaczął cię przytulać tak mocno, że zaczynało grozić to uduszeniem.
- Dobra. Mniejsza z tym. Co ty tu robisz? - spytał chłopak, prezentując ci swoje białe zęby w pełnej okazałości.
- Kto to? - krzyknął ktoś, ale nie doczekując się odpowiedzi, Xiumin pojawił się w drzwiach. - Cześć, Sori! Później nie dało się wpaść? - zapytał chłopak i uściskał cię na powitanie. - Suho, zamknij drzwi, bo przez ciebie będzie zimno w dormie. - Lider wykonał polecenie najstarszego członka zespołu i gestem zaprosił cię do salonu, gdzie najwidoczniej Chanyeol, Kai i Baekhyun urządzali sobie maraton filmów. Młodsi z wielkim zainteresowaniem wpatrywali się w ekran, nawet nie orientując się, że ktoś przyszedł. Natomiast Baekhyun spał zwinięty w kłębek, opierając głowę na ramieniu Chanyeola. Oparty o regał z półkami stał Tao, z niepokojem ci się przyglądając, gdy tylko weszłaś.
- SoRi? - zapytał zaskoczony po chwili patrzenia na ciebie w pełnym skupieniu. Dość długo nie odwiedzałaś EXO w ich dormie. Mieli za mało czasu na tego typu spotkania, a trasa koncertowa sprawiła, że nawet w weekendy nie było najmniejszych szans na zobaczenie brata i reszty chłopaków.
- Cześć, Tao - przywitałaś się z uśmiechem na twarzy, na co odpowiedział ci tym samym. Chłopak stanął przed telewizorem, co wzbudziło protest Chanyeola i Jongina. Donośny głos tego starszego z dwójki kinomaniaków obudził Baekhyuna, który przetarł oczy uroczo jak kot, po czym trzepnął Elfa w tył głowy, irytując się, że ten przerwał mu sen.
- Chłopaki, spokój! - Xiumin, który słynął z tego, że zawsze uspokajał zdenerwowanych młodzieńców i tym razem bez większych problemów wszedł w swoją rolę. Mimo jego starań Baekhyun dalej warczał na Chanyeola, który odwdzięczał się mu tym samym.
- Baek, mnie też obudzili, a jakoś nie wściekam się po nich jak skończony idiota! - powiedział Suho, wypuszczając cię z objęć i podszedł do chłopaka, kładąc mu dłoń na ramieniu.
- Ale MNIE się nie budzi. A ty, Su... - Baekhyun w końcu odwrócił się w stronę drzwi i zauważył cię. Momentalnie umilkł i spłonął rumieńcem, co zostało nagrodzone śmiechem Chanyeola. Baek nie mógł pozostać mu dłużny i kolejny raz trzepnął młodszego w tył głowy. Musiał się z tym nieźle natrudzić, ponieważ Uszatek był kilkanaście centymetrów wyższy od niego. Obydwaj wyglądali jakby zaraz mieli sobie wydłubać oczy. Odnotowałaś w umyśle, żeby nigdy nie budzić Baekhyuna. Suho zaprowadził cię do swojego pokoju, gdy zorientował się, że piorunujący się wzrokiem chłopcy nie odpuszczą sobie tak łatwo.
- No to... co cię tu sprowadza? - zapytał i usiadł w poprzek łóżka, opierając się plecami o ścianę. Usiadłaś obok niego i podkuliłaś nogi, obejmując je ramionami.
- Rodzice doprowadzają mnie do szału - stwierdziłaś, pierwszy raz w życiu wyrzucając swoje żale na głos.
- Co? Czyli, że ty uciekłaś?! Myślałem, że wracasz z jakiejś imprezy i nie chcesz zostać ukarana. Eh. Z tobą to zawsze są tylko problemy.
- Okey. To ja już pójdę. Nie chcę być dla ciebie kolejnym problemem - powiedziałaś, na wpół warcząc i podniosłaś się z siadu. Chłopak delikatnie pociągnął cię za nadgarstek, nakazując ci usiąść.
- Przepraszam. Nie chciałem, żeby to tak zabrzmiało - przeprosił Junmyeon ze skruszoną miną. Musiał użyć akurat tej, którą gdy tylko widziałaś, miałaś wyrzuty sumienia, że przez ciebie jest smutny. - Co takiego zrobili rodzice, że od nich uciekłaś? - zapytał, ale ty nie chciałaś powiedzieć odpowiedzieć.
- N-nic - wyjąkałaś, wiedząc, że jeśli powiesz mu prawdę, to zrobi mu się naprawdę przykro. Nie mogłaś na to pozwolić. W końcu nie jego winą było to, że spełnił swoje marzenia i został piosenkarzem w zespole, który nagle stał się tak sławny.
- Kłamiesz - stwierdził Suho ze stuprocentową pewnością w głosie. I oczywiście się nie mylił.
- Nie kłamię - zapewniłaś chłopaka, na co spojrzał na ciebie z wyraźną kpiną.
- Tak. To niby czemu tu przyszłaś? - zapytał, spoglądając na ciebie kątem oka, nadal śmiejąc się pod nosem. Zacisnęłaś zęby, zastanawiając się, czy jednak nie popełniłaś błędu, przychodząc do brata. Przecież teraz był światową gwiazdą. Na pewno nie miał czasu na twoje problemy. Niestety, oprócz niego i rodziców nie miałaś nikogo.
- Jun, mam dość rodziców! Przez to, że stałeś się gwiazdą nie mogę wychodzić z domu, bo twierdzą, że "mogę ci zaszkodzić, choćby jednym, źle wypowiedzianym słowem". Nie mam żadnych prawdziwych przyjaciół. Ci, którzy byli nimi nim zadebiutowałeś z EXO, teraz tylko błagają o twój autograf albo o autografy reszty chłopaków. Prawda jest taka, że nie mogę nawet mieć chłopaka, bo rodzice uważają, że wszystko co zrobię, może ci zaszkodzić! Niby jak!? Co jest złego w tym, że chcę mieć przyjaciół, chłopaka i od czasu do czasu wyjść z domu na spotkanie ze znajomymi lub jakąś imprezę!? - Przy ostatnich zdaniach podniosłaś głos i zaczęłaś pociągać nosem. Czułaś ulgę, że wreszcie wyrzuciłaś z siebie wszystko, co miałaś za złe rodzicom, jednocześnie wiedząc, że niestety sprawiasz tym chłopakowi przykrość. Jednak sam chciał poznać prawdę i najwidoczniej nie miał ci za złe, że mu ją wyznałaś, bo przygarnął cię do siebie ramieniem i zamknął w silnym uścisku.
- Ciii... - Uspokajał cię Suho do momentu, aż łzy nie przestały zdobić swoim, znanym chyba wszystkim ludziom na świecie, połyskiem twoich oczu. - Zadzwonię do rodziców, żeby się o ciebie nie martwili, ale wiesz o tym, że w końcu będziesz musiała do nich wrócić? To nie tak, że nie chcę, żebyś ze mną mieszkała, ale sądzę, że menager nie zgodzi się na twój tak długi pobyt tutaj, bo jeszcze fanki zaczęłyby knuć jakieś konspiracje, a wtedy mielibyśmy naprawdę dużo nieprzyjemności z wytwórnią. Poza tym, ostatnio panuje tu trochę napięta atmosfera, bo Sehun...
- Rozumiem - szybko wtrąciłaś, aby przerwać słowotok wydobywający się z ust lidera zespołu i odsunęłaś się od brata, posyłając mu najbardziej szczery uśmiech, na jaki było cię stać. - Dziękuję.
- Jeszcze mi nie dziękuj. Najpierw muszę zadzwonić do rodziców, więc zajmij się czymś przez najbliższą godzinę, bo śmiem twierdzić, że tak łatwo nie odpuszczą i będą chcieli, żebyś z samego rana zjawiła się w domu - przestrzegł cię chłopak, po czym wstał z łóżka i przeciągnął się, zagarniając z szafki nocnej swój telefon komórkowy.
Gdy brat obrócił się w twoją stronę, mimowolnie twój wzrok zarejestrował coś, czego wcześniej nie zauważył, a mianowicie tego, jak bardzo Suho wyglądał na zmęczonego. Mimo, że dawniej miał bardzo bladą cerę, zdecydowanie bledszą niż twoja, teraz wyglądała ona tak, jakby chłopak chorował na jakąś ciężką chorobę, a podkrążone oczy sprawiały wrażenie. jakby nie miał czasu na sen. Chciałaś powiedzieć coś w tym temacie, zapytać go, czy wszystko w porządku i dlaczego prezentuje się tak, jak w obecnej chwili, ale Suho, czując twoje uważne spojrzenie na sobie, uśmiechnął się, pospiesznie obracając się w kierunku drzwi.
- Nie musisz tu na mnie czekać. Może idź pooglądać z Jonginem, Chanyeolem i Baekhyunem jakiś film, bo reszta już śpi, a sama będziesz się nudzić - zaproponował Junmyeon trzymający już dłoń na klamce. Skinęłaś nieznacznie głową i podniosłaś się z łóżka brata, podchodząc do okna i wyglądając przez nie na zewnątrz.
Padał śnieg, jak przystało na niemal każdy, zwyczajny grudzień w Korei Południowej i teraz, nocą, można było dostrzec, jak obficie opada na ziemię w świetle włączonych latarni ulicznych. Niektóre domy były przybrane w świąteczne ozdoby, z których teraz tylko kilka było włączonych ze względu na panującą już od bardzo dawna ciszę nocną. Stałaś przy oknie jeszcze dość długą chwilę, obserwując, jak w kolejnych budynkach gaśnie blask dekoracji, o których w końcu przypomnieli sobie ich zapominalscy właściciele.
Wtedy usłyszałaś dźwięk powiadomienia wydobywający się z twojego telefonu, więc wyjęłaś go z kieszeni, po to, żeby zostać uświadomioną o tym, że ma 7% baterii i niedługo wyłączy się, jeśli nie podepniesz do niego ładowarki. Nagle podniosłaś wzrok znad wyświetlacza, gdyż kątem oka zarejestrowałaś jakiś ruch za oknem. Zmarszczyłaś lekko czoło, gdyż na zewnątrz nie było niczego, oprócz wszechobecnej ciemności rozjaśnianej w niektórych miejscach przez latarnię. Już miałaś odejść od okna, tak na wszelki wypadek, gdyby się okazało, że wcześniej nie miałaś zwidów, tylko to jakiś psychopata ukrył się w ogrodzie, żeby zaatakować dorm EXO nocą, kiedy ponownie zarejestrowałaś ruch. Podeszłaś bliżej okna, przyciskając do szyby czoło i uważnie skanowałaś każdy widoczny z twojej pozycji element na zewnątrz. Właśnie wtedy w świetle latarni ukazała się czyjaś sylwetka.
Chłopak lub mężczyzna szedł pochylony z twarzą ku chodnikowi, miał kaptur naciągnięty na głowę, a dłonie włożone w kieszenie. Był bardzo wysoki i wręcz chorobliwie szczupły, ale zamiast odejść od okna, aby przypadkiem cię nie zauważył, jeszcze bardziej się do niego przybliżyłaś, gdyż skądś kojarzyłaś tę sylwetkę. Jej właściciel lekko się zachwiał i wyciągnął dłonie z kieszeni, żeby utrzymać równowagę, więc stwierdziłaś, że jest pijany i prawdopodobnie nieszkodliwy dla ciebie. Kiedy postanowiłaś odejść od okna i nie przejmować się dłużej tym kimś, na zewnątrz ujrzałaś, jak chłopak potyka się o krawędź trochę wystającej kostki brukowej na chodniku i przewraca się. Mimowolnie syknęłaś, widząc jak łapie się za kostkę i szybko zdejmuje z niej dłonie, bo najprawdopodobniej dotknął właśnie rany, którą otrzymał w pakiecie razem z upadkiem. Chłopak uniósł twarz w kierunku nieba, otwierając usta, jakby w okrzyku bólu, a wraz z uniesieniem głowy spadł mu kaptur i mogłaś ujrzeć znajomą twarz Sehuna. Przez chwilę stałaś w miejscu, zastanawiając się, co masz zrobić, ale gdy dostrzegłaś, jak maknae EXO nie może podnieść się z chodnika i przetrząsa kieszenie najprawdopodobniej w poszukiwaniu telefonu, którego tam nie było, czym prędzej wybiegłaś z pokoju brata.
Zawołałaś chłopaków, którzy byli w salonie i naciągając jak najszybciej na stopy swoje buty, bardzo skrótowo wyjaśniłaś im, czego byłaś świadkiem. Chłopcy przez chwilę wyglądali na oszołomionych z minami, które sugerowały, że zastanawiają się, czy ich nie wrabiasz, ale gdy wybiegłaś z dormu bez kurtki i z irytacją trzasnęłaś drzwiami, cała czwórka rzuciła się w kierunku swoich butów.
- Sehun! Sehun, co ci się stało? - zapytałaś, gdy w ciągu kilkunastu sekund znalazłaś się przy chłopaku i przykucnęłaś obok niego, z niepokojem patrząc to na kostkę starszego od ciebie o dwa lata członka EXO, to na jego twarz.
- Julia? Co ty tu robisz? - zapytał oszołomiony Sehun, a ty odnotowałaś w umyśle, że w końcu ktoś pamiętał o twoim pseudonimie, który wręcz uwielbiałaś. Było to dla ciebie bardzo dziwne, gdyż z całego zespołu, to właśnie najmłodszego nie znałaś prawie w ogóle, bo nigdy nie mieliście czasu porozmawiać ze sobą dłużej, niż wymieniając powitania. - Zresztą nieważne. Mogłabyś zawołać chłopaków? Wydaje mi się, że skręciłem kostkę - jęknął Sehun, próbując się podnieść i tym razem mu się to udało, ale tylko dzięki pomocy Chanyeola i Kaia, którzy najszybciej z czwórki dotarli do swojego przyjaciela.
- Sehun, Sehun, Sehun... - powiedział Baekhyun, który również znalazł się już przy najmłodszym, kręcąc teatralnie głową, a Tao cmoknął z niezadowoleniem, widząc. jak maknae wykrzywił usta w grymasie bólu, gdy tylko jego stopa dotknęła chodnika. - Tyle z tobą problemów... - westchnął Baek, uśmiechając się do swojego przyjaciela, żeby jakoś podnieść go na duchu swoją złośliwością. Tylko, że najwyraźniej jego sposób nie okazał się zadowalający, ponieważ Sehun w ogóle go nie słuchał, skupiając się na tym, aby nie opierać całego swojego ciężaru na Chanyeolu i Kaiu.
- Musimy zawieźć cię do szpitala, Sehun - zarządził Tao, wyjmując z kieszeni spodni jeden z najnowszych modeli telefonów.
- Nie, nie, nie! - zaprotestował maknae, gwałtownie wyrywając się z uścisku dwójki raperów, co zaowocowało jedynie tym, że zachwiał się i z pewnością upadłby, gdyby nie został przytrzymany przez stojącego w pobliżu Baekhyuna. - Jest w porządku. Trochę boli, ale niedługo przestanie, jasne?
- Przyznałeś, że cię boli. Jedziemy do szpitala - stwierdził tryumfująco Tao, który choć nie zawsze to okazywał, traktował EXO jako swoją rodzinę i martwił się, gdy któryś z chłopaków, choćby skaleczył się w palec.
- Nie! Nigdzie z wami nie pojadę! Poza tym, nawet nie mamy czym tam pojechać, więc chyba jednak zostaniemy dzisiaj w domu, chłopaki - uświadomił im z satysfakcją w głosie maknae prowadzony właśnie przez przyjaciół z powrotem do dormu. Tao spojrzał na niego z wyraźnym rozbawieniem i Sehun zmarszczył brwi, widząc, że ten zostaje w tyle za nimi.
- Dobry wieczór. Panie menagerze, bardzo przepraszam, że dzwonię do pana tak późno w nocy, ale potrzebny jest nam transport, ponieważ Sehun przed chwilą... - Jedynie do tego momentu usłyszeli rozmowę towarzyszący rannemu chłopcy i ty, gdyż weszliście właśnie do przedpokoju dormu. 
- Trzeba zawiadomić o tym resztę, bo być może obudzą się, nim wrócimy, a wtedy niepotrzebnie wpadną w panikę - zadecydował Chanyeol, który zamykał właśnie drzwi od dormu, machając wcześniej do maknae EXO-M, aby ten pospieszył się z rozmową. 
- Prędzej urządzą imprezę, świętując, że nie ma nas w mieszkaniu - burknął Baekhyun, kierując się w stronę salonu, aby zostawić tam na stole karteczkę z wiadomością dla reszty chłopaków. Jego słowa sprawiły, że wasze twarze rozjaśniły się w delikatnych uśmiechach, nawet ta Sehuna, który wyglądał, jakby naprawdę nie było mu do śmiechu. 
- Menager będzie za góra dziesięć minut - ogłosił Tao do wszystkich zgromadzonych w przedpokoju, pospiesznie zamykając za sobą drzwi od mieszkania. Gdy tylko stanął obok ciebie, tak, że wasze ramiona delikatnie się o siebie ocierały, zorientował się, że odkąd tylko wszedł do dormu, jest mierzony zezłoszczonym spojrzeniem Sehuna.

~*~

- Na szczęście, kostka nie jest złamana, tylko skręcona. Lepiej będzie, jeśli przez najbliższe dwa tygodnie lub nawet miesiąc nie będzie za bardzo się przemęczał i ważne też, żeby dużo odpoczywał - stwierdził lekarz, wychodząc z gabinetu, którego drzwi już od ponad pół godziny były okupywane przez trójkę chłopaków z EXO, menagerów zespołu oraz oczywiście ciebie. Teraz wszyscy rzuciliście się w kierunku Sehuna, który wydawał się znudzony zaistniałą sytuacją, ale na słowa mężczyzny w podeszłym wieku odwrócił się gwałtownie w jego stronę.
- Czy to konieczne? - zapytał z cieniem przerażenia w głosie i wszyscy mogliście dostrzec jak jego twarz znacznie pobladła.
- Tak, jeśli chcesz wrócić do pełni sił - stwierdził lekarz i zmarszczył lekko brwi, widząc skonsternowanie na waszych twarzach. - Czy jest jakiś problem w związku z tym?
- A co z treningami? - niemal jęknął maknae EXO na co otrzymał nieme upomnienie od jednego z menagerów w postaci krótkiego, lecz stanowczego potrząśnięcia głową na boki.
- Bardzo panu dziękujemy. Będziemy stosować się do pańskich zaleceń - zapewnił uprzejmie drugi z przełożonych zespołu, skłaniając się w ramach podziękowań w stronę lekarza, co też niezwłocznie uczynili wszyscy, biorąc z niego przykład. - Ile płacę za wizytę?
- Nic. Jednak czy mógłbym poprosić o autograf Baekhyuna dla mojej córki? Jest wielką fanką - poprosił mężczyzna, na co Baek z uśmiechem na twarzy podpisał podany mu przez niego świstek papieru, a ty oraz Chanyeol szybko odwróciliście się w kierunku ściany, aby nie parsknąć śmiechem. 

~*~

- Wreszcie jesteście! Nie mogliście mnie powiadomić? Pojechałbym z wami, bo w końcu to ja odpowiadam za zespół. Sehun, wszystko w porządku? - zapytał wyraźnie zmartwiony Junmyeon, gdy tylko pojawiliście się w progach dormu zespołu. Doskoczył do najmłodszego chłopaka, wcześniej zaszczycając cię uśmiechem, który sama nie wiedziałaś, co miał znaczyć. Sehun jednak nie odpowiedział mu i przez chwilę stał w miejscu, po czym wyminął Suho i pokuśtykał do swojego pokoju na piętrze. Jongin pobiegł za nim i nie zajęło mu dużo czasu dogonienie go, a następnie pomógł mu wspiąć się po schodach, trzymając go za ramię.
- Co mu jest? - zapytał Chanyeol, kierując swoje słowa do nikogo konkretnego, ale i tak odpowiedział mu nieco opryskliwie Baekhyun.
- A co ma być? Jakbyś się czuł, gdybyś ty nie mógł przez miesiąc się przemęczać? Wyobrażasz sobie jak on to odczuje? Przecież codziennie zostaje z Kaiem oraz ewentualnie Layem i Xiuminem, aby doskonalić swoje umiejętności taneczne. 
- Nie może brać udziału w treningach? - zapytał Suho, a zmarszczka zmartwienia pojawiła się na jego czole, gdy tylko się o tym dowiedział.
- Przez miesiąc - dodał Tao i nie czekając na reakcję lidera zespołu, cała czwórka skierowała się w stronę swoich łóżek, stwarzając dość żałosne wrażenie, gdyż wszyscy przecierali oczy, a ziewnięcia same wydobywały się z ich ust. Junmyeon najwyraźniej miał ochotę teraz kląć jak wyjątkowo zezłoszczony szewc, ale nie zrobił tego, tylko przygarnął cię do siebie ramieniem.
- Rodzice i menager zgodzili się, ale maksymalnie na miesiąc możesz tu mieszkać. Trochę odpoczniesz od ciągłych zakazów, ale wiedz, że ja również nie będę pozwalał ci na wszystko, jasne? 
- Jasne - odpowiedział, po czym wspólnie zadecydowaliście, że jutro wybierzecie się po twoje rzeczy, a przez miesiąc twoim tymczasowym pokojem będzie wolne teraz pomieszczenie po odejściu Krisa oraz Luhana z zespołu.

~*~

Ze snu obudził cię czyjś... szloch? Zdezorientowana otworzyłaś oczy i podniosłaś się na łokciach, rozglądając po pokoju, ale jedynym, co dostrzegłaś w ciemnościach, były dość wyraźnie zarysowane kontury mebli oraz delikatna poświata księżyca wpadająca przez niezasłonięte okno. Poczekałaś w napięciu jeszcze paręnaście sekund, a nie usłyszawszy ponownie tego dźwięku, uznałaś, że umysł płata ci figle. Ponownie położyłaś głowę na poduszce, jednak nie mogłaś zasnąć, gdyż byłaś pewna, że się nie przesłyszałaś. Po chwili dźwięk powtórzył się i miałaś wrażenie, jakby ktoś właśnie szeptał "Nie". Tym razem wstałaś z łóżka, a zimne powietrze sprawiło, że poczułaś gęsią skórkę na ramionach. Podeszłaś do okna, sama nie wiedząc, co spodziewałaś się zobaczyć. Może jakąś scenę wyjętą rodem ze słynnych horrorów, gdzie jakiś psychopata w masce, ćwiartuje piłą łańcuchową niewinną kobietę i szuka kolejnych ofiar? Widok za oknem jednak mile cię zaskoczył, gdyż w świetle latarni nie był widoczny żaden morderca. Swoją drogą postanowiłaś, że przestaniesz oglądać tyle horrorów, gdyż sprawiały one, że wszędzie domyślałaś się ujrzeć seryjnych zabójców i nie tylko. Jednak nie dawało ci spokoju to, skąd mógł dochodzić szloch, który w dalszym ciągu nie ustawał. Szybko przemierzyłaś drogę od okna do drzwi, po czym otworzyłaś je, wyglądając na pusty i cichy korytarz niknący w ciemnościach. Szloch przycichł, ale nadal wyraźnie go słyszałaś i byłaś już stuprocentowo pewna, że się nie przesłyszałaś. Zerknęłaś ukradkiem na drzwi należące do pokoju swojego brata i Minseoka, które znajdowały się naprzeciwko twojej tymczasowej sypialni, ale stamtąd nie mógł docierać płacz, gdyż Junmyeon nie miał powodów do płaczu, a zobaczyć łzy Xiumina równało się z cudem. Skierowałaś się, więc w stronę drzwi leżących po prawej stronie i słysząc, że niepokojący cię dźwięk nasila się, zgasiłaś światło w swoim pokoju i zapukałaś do pomieszczenia obok.
- NIE! - Głośny krzyk przestraszył cię tak bardzo, że gwałtownie odskoczyłaś od drzwi, uderzając plecami o ścianę za tobą. Spodziewałaś się, że w ułamku sekundy wszyscy chłopcy wybiegną ze swoich pokoi, ale ku twojemu zaskoczeniu, nie pojawił się nawet Tao, o którym doskonale wiedziałaś, że nie potrafi zasnąć głębokim snem od jakiegoś czasu. Nie miałaś zamiaru być wścibska, ani coś w tym stylu, ale niepokoiło cię, że stało się coś złego, więc uchyliłaś drzwi i zapukałaś, pytając, czy możesz wejść. Nawet przez chwilę nie przeszło ci przez myśl, że odkąd Luhan odszedł, Sehun zajmuje jeden z pokoi zupełnie sam.
- Nie możesz. Wszystko jest w porządku - odpowiedział chłopak dziwnie zmienionym głosem, ale wydawał się rozbudzony, więc byłaś skłonna przypuszczać, że właśnie oglądał jakiś film na swoim telefonie lub na laptopie i to stamtąd dobiegały niepokojące cię dźwięki.
- Przepraszam. Wydawało mi się, że coś słyszę, ale nieważne. Dobranoc, Sehun - powiedziałaś, łapiąc za klamkę i gdy już miałaś zamknąć za sobą drzwi, usłyszałaś za sobą niewyraźny szept.
- Julia...
- Hmm? - mruknęłaś, odwracając się w kierunku chłopaka, którego widziałaś dość wyraźnie w świetle księżyca.
Siedział na łóżku w luźnym, białym podkoszulku, a jasne włosy sterczały mu dosłownie na wszystkie strony. Sehun zmierzwił je palcami, doprowadzając, o dziwo, do jeszcze większego stanu nieładu i wyplątał się z kołdry, siadając na niej ze skrzyżowanymi nogami, jednak uważając, żeby nie zranić się w nogę.
- Wiem, że to głupie i nie będę zły, jeśli się nie zgodzisz, a nawet uznam to za normalną reakcję, ale mógłbym cię o coś prosić? - zadał pytanie chłopak, ale najwyraźniej nie oczekiwał odpowiedzi, gdyż zaraz potem, dość dziwne w zaistniałej sytuacji słowa opuściły jego usta. - Mogłabyś o nic nie pytać, tylko po prostu mnie przytulić?
Nic nie mogłaś poradzić na to, że lekko zmarszczyłaś brwi, zdezorientowana tą nietypową prośbą, ale w kilku krokach pokonałaś odległość między drzwiami, a jego łóżkiem, chyba cudem nie natrafiając na żadną przeszkodę. Trochę niepewnie przysiadłaś na skraju mebla zaraz obok Sehuna i wsuwając dłonie pod ramiona chłopaka, przytuliłaś się do niego. Po chwili wasza pozycja zmieniła się za sprawą rapera i siedziałaś przed nim z plecami dociśniętymi do jego klatki piersiowej, a maknae EXO obejmował cię w pasie z głową położoną na twoim ramieniu. Przez długi moment siedziałaś bardzo spięta, ale już po około minucie siedzenia w ciszy, bez większego skrępowania oparłaś się o chłopaka. Nie miałaś pojęcia, po co Sehun poprosił cię o przytulenie, ale już po chwili wiedziałaś, o co chodzi. Ponieważ kiedy opuszczałaś pokój chłopaka, obróciłaś się, słysząc jego ciche "Dziękuję" i w świetle księżyca dostrzegłaś jego lśniące od łez policzki.

~*~

Następnego dnia poszłaś razem ze swoim bratem oraz Baekhyunem i Chanyeolem, którzy koniecznie chcieli opuścić dorm, do swojego domu, aby wziąć ze sobą trochę ubrań i podręczniki oraz zeszyty na następne trzy dni do szkoły. Więcej książek nie musiałaś zabierać ze sobą, ponieważ ostatnie zajęcia odbywały się w środę, a przez następne dwa tygodnie trwały ferie zimowe, które w tej części Korei Południowej zaczynały się wyjątkowo najwcześniej. W połowie drogi Baekhyun zdjął z głowy swoją czapkę, nagle orientując się, że ty nie zabrałaś swojej i założył ci ją. Nie miałaś nic przeciwko, mimo to, że była na ciebie trochę za duża i niekiedy opadała ci na oczy, zasłaniając widok. Podziękowałaś chłopakowi i wymieniliście się uśmiechami, przez co Baek podczas reszty drogi wyglądał na niezwykle zadowolonego z siebie.
Dziękowałaś losowi za to, że Chanyeol i jego najlepszy przyjaciel poszli z wami, ponieważ dzięki temu uniknęłaś niezręcznej rozmowy z rodzicami i podczas gdy oni w najlepsze rozprawiali sobie z twoimi rodzicami, ty razem z Junmyeonem spakowaliście do znalezionej w odmętach szafy torby treningowej pierwsze ubrania, jakie wpadły w wasze ręce. Kiedy Suho męczył się z zamkiem błyskawicznym przedmiotu, ty pospiesznie upchnęłaś w swoim czarno-białym plecaku w paski potrzebne podręczniki i zeszyty. W wyniku czego stał się on niemal nie do podniesienia, ale na szczęście byłaś z bratem, który od razu zaproponował, że jednak to on go poniesie, a tobie w udziale przypadła dużo lżejsza torba z ubraniami. Gdy tylko zeszliście po schodach, wyszłaś z domu, jak najszybciej mogłaś, wcześniej żegnając się z rodzicami, którzy wyglądali na zawiedzionych, że z nimi nie porozmawiałaś. Junmyeon nie został w mieszkaniu dłużej niż ty, ale Baekhyun i Chanyeol (a w szczególności ten drugi) wzbraniali się przed opuszczeniem domu twoich rodziców, gdyż ci poczęstowali ich gorącą czekoladą. W końcu Suho prawie siłą wyciągnął ich na zewnątrz, kiedy dwójka łakomczuchów serdecznie dziękowała waszej mamie i wspominała, że ma ogromny talent do przyrządzania gorącej czekolady.

- Chodźmy na bubble tea! - poprosił Chanyeol, gdy szliście inną drogą niż na początku i właśnie mijaliście knajpkę sprzedającą ulubiony napój większości chłopaków z EXO. 
- Jest tak zimno, a ty jeszcze chciałbyś bubble tea? - zapytał Junmyeon jedynie z nutką zdziwienia w głosie, gdyż ze strony Uszatka i Baekhyuna słyszał już gorsze pomysły.
- Kiedy wejdziemy do środka, to będzie nam ciepło - zaoponował Baekhyun, któremu najwidoczniej był na rękę postój, gdyż niósł torbę z twoimi ubraniami, o niesienie której wręcz się z tobą kłócił, gdy tylko opuściliście dom.
- Ehh... - westchnął jedynie lider zespołu, na co Chanyeol najwidoczniej uznał, że jego pomysł został zaaprobowany i podbiegł do sprzedawczyni, zamawiając bubble tea o smaku białej brzoskwini dla siebie, o smaku mango dla Junmyeona i truskawkowe dla Baekhyuna, po czym odwrócił się w twoją stronę, pytając, jaki smak ty byś chciała. Wybrałaś ten sam, co główny wokalista EXO-K i przez chwilę czekaliście na swoje napoje w zupełnej ciszy, delektując się ciepłem w pomieszczeniu, ale wtedy rozległ się dźwięk informujący o tym, że ktoś dostał SMSa i Chanyeol wyciągnął z kieszeni swój telefon, pospiesznie komuś odpisując. Kiedy plastikowe kubki z napojami dotarły już do dłoni prawowitych właścicieli, raper schował do kieszeni kurtki smartphone'a.
- Chłopaki też zażądali bubble tea - powiedział Chanyeol, kiedy Baekhyun przekazał mu jego brzoskwiniowy napój i podczas gdy on pociągnął przez rurkę łyk napoju, wszyscy wytrzeszczyliście na niego oczy.
- Niby jak mamy im przetransportować siedem kubków, nie licząc tych, które będziemy musieli nieść dla siebie? Jesteśmy dopiero w jednej trzeciej drogi do domu - zapytał zdumiony do granic możliwości Junmyeon, a ty i Baekhyun gorliwie pokręciliście głowami na znak, że jest to niemożliwe. 
- Dlatego zaraz będą tu Kyungsoo i Jongin, aby nam pomóc. 
- Tym to się serio nudzi - westchnął Baekhyun, patrząc jak Chanyeol pokazuje sprzedawczyni wyświetlacz telefonu z SMSem, w którym było napisane, jakie bubble tea życzą sobie chłopaki. Kobieta szybko spisała sobie na kolorową karteczkę rodzaje napoi, które musi przygotować i szybko za to się zabrała. Junmyeon wyjął swój portfel i ze skupioną miną obliczył, ile musi zapłacić, a tymczasem ty i Baekhyun wyszliście przed knajpkę, oczekując na D.O i Kaia. Przez kilka minut staliście w kompletnej ciszy, sącząc przez czerwonawe słomki swoje napoje i coraz bardziej marzliście. Gdy chłopak wypił swoje bubble tea poczekał, aż ty również skończysz i wszedł do knajpki, wyrzucając kubki do kosza na śmieci. Nie było go dłużej, niż się spodziewałaś, więc zaczęłaś przypuszczać, że ten wdał się w rozmowę ze swoim najlepszym przyjacielem. Właśnie wtedy rozpromieniony chłopak pojawił się w drzwiach, śmiejąc się pod nosem. Chyba właśnie to było powodem, przez który nie zwrócił uwagi na próg i potknął się, niemal na ciebie wpadając. 
- Wow. Już wiem, dlaczego tak usilnie chciałeś wyjść razem z Julią. Baek, może źle to odbieram, ale ty ewidentnie na nią lecisz - wykrztusił gdzieś między parsknięciami śmiechem Jongin, do którego od razu dołączył Kyungsoo, któremu łzy zebrały się w kącikach oczu. Jedynie Baekhyunowi nie było do śmiechu, tylko spłonął rumieńcem i wyglądał, jakby nie mógł wymyślić na szybko żadnej riposty, która starłaby Kaiowi ten przygłupi uśmieszek z twarzy. Gdy nowo przybyła dwójka trochę się uspokoiła, weszliście razem do knajpki, gdzie gotowe napoje czekały, aż w końcu ktoś je stamtąd weźmie. Chanyeol siedział na jednym z wysokich krzesełek przy ladzie i w cukrze rozsypanym tam celowo przez siebie kreślił koślawe serduszka, uśmiechając się do może siedemnastoletniej dziewczyny, która stała obok sprzedawczyni bubble tea. Baekhyun widząc to, zrobił minę, jakby z ogromnym wysiłkiem starał się nie roześmiać, co oczywiście zrobił, gdy jej oczy zrobiły się wielkie, kiedy przez drzwi przeszedł Jongin i momentalnie straciła zainteresowanie Uszatkiem, wpatrując się w Kaia jak w obrazek. Chłopak widząc to, mimowolnie podniósł kącik ust, prezentując swój uwodzicielski uśmiech, ale wtedy Chanyeol obrócił się w jego stronę i spojrzał na niego tak smutnym spojrzeniem, że tancerz stanął za tobą i objął cię ramionami w talii, na co zamarłaś, ale szybko zrozumiałaś, że to tylko gra. Efekt był zadowalający dla Elfa, ponieważ odzyskał zainteresowanie dziewczyny za ladą i szybko poprosił ją o swój numer telefonu, co tamta uczyniła z wyraźnym entuzjazmem.. Każdy zgarnął z lady tyle kubków, ile tylko zdołał unieść i wyszliście z knajpki odprowadzani przyjaznym uśmiechem sprzedawczyni. Na odchodnym Chanyeol odwrócił się w stronę siedemnastolatki i pomachał jej, co zostało mu wynagrodzone posłaniem mu całusa przez dziewczynę.
- Umówię się z nią jeszcze w tym tygodniu - stwierdził Uszatek, patrząc na turkusową karteczkę z numerem, którą dostał od dziewczyny.
- Po pierwsze: Muszę zniszczyć twoje marzenia, ale gdyby nie to, że Kai udał zajętego, ta dziewczyna już dawno flirtowałaby z nim, a nie z tobą. Po drugie: Nie znasz jej imienia. Po trzecie: Jeśli już na ciebie leci, to tylko z powodu twojego wyglądu. - Prosto z mostu przyznał Baekhyun i ignorując oburzone spojrzenie swojego najlepszego przyjaciela, szybko przyspieszył kroku, zrównując się z tobą, aby nie zostać uderzonym przez Chanyeola.
- Po pierwsze: Kai jest dobrym przyjacielem i w przeciwieństwie do ciebie mi pomógł, co ci kiedyś przypomnę, gdy będziesz mnie potrzebował. Po drugie: Nazywa się Im Yoona, a ty jak nie wiesz, to się głupio nie odzywaj. Po trzecie: No i co z tego? Jak się poznamy lepiej, to zakocha się też w mojej genialnej osobowości - stwierdził z pewnością siebie, ale zarazem wyrzutem w głosie skierowanym w stronę Baekhyuna i również przyspieszył kroku, zrównując się z wami.
- Po pierwsze: Niby czemu miałbym cię potrzebować? Po drugie: Dobrze cię znam i choć jestem wredny, to i tak mnie uwielbiasz, co wskazuje na to, że bez najmniejszego zawahania się, byś mi pomógł. Po trzecie: Ta dziewczyna wyglądała jak jedna z tych, które mają na twarzy więcej tapety niż skóry. Po czwarte: Wyglądała na dużo młodszą niż ty. Po piąte: Nie zadzwonisz do niej, bo na sto procent stchórzysz. Po szóste: Nie wymądrzaj się, idioto, bo nie wiesz, czy się w tobie zakocha. - Dalej przekomarzał się z nim Baek, a gdy spojrzałaś na niego kątem oka, ledwie hamując śmiech, ujrzałaś, że on sam również jest z siebie niesłychanie zadowolony, a tej rozmowy nie traktuje na poważnie. Wyglądał jak całkowite przeciwieństwo Chanyeola, który szedł obok niego wyraźnie naburmuszony i patrzył na swojego najlepszego przyjaciela z wyrzutem, co paręnaście sekund zerkając na karteczkę z numerem dziewczyny.
- Po pierwsze: Nie powiem, po co, bo byś mnie za to zabił. Po drugie: Wmawiaj to sobie dalej. Po trzecie: Sam nie jesteś lepszy z tym swoim eyelinerem. Po czwarte: Ma 25 lat. Po piąte: Żebyś wiedział, ze nie stchórzę. Po szóste: Nie irytuj mnie - burknął Chanyeol.
- Po pierwsze: Baekhyun, jesteś idiotą. Po drugie: Chanyeol, jesteś idiotą. Po trzecie: Jeszcze raz, któryś zacznie wypowiedź zaczynającą się od tych idiotycznych wyliczań, to nie ręczę za siebie. - powiedziałaś, kończąc "kłótnię" chłopaków i szybko przyspieszyłaś kroku, widząc, że obydwoje otwierają usta, aby jakoś ci odpowiedzieć.
____________________
Nie jest ucięte w jakimś wkurzającym momencie, bo chciałam w końcu coś opublikować, a za drugą część biorę się już w tym momencie, żeby udało mi się jak najwięcej napisać na tych feriach ;)

A teraz najważniejsza na chwilę obecną informacja:
Od dnia dzisiejszego zostają zawieszone wszystkie moje opowiadania na tym blogu. (WSZYSTKIE ZOSTANĄ DOKOŃCZONE, ALE NIE W NAJBLIŻSZYM CZASIE) Jeśli ktoś chciałby jeszcze coś zamówić, ale nie może się zdobyć na to, to polecam zrobić to już teraz, ponieważ po zrealizowaniu wszystkich zamówień najprawdopodobniej "BTS - my life" nie będzie nosił już tej nazwy (tymczasowo oczywiście), a szablony będą dopasowane do długich opowiadań (bo dla mnie 10-15 rozdziałów to dużo). Po napisaniu tych opowiadań (planuję takie dwa, a co z tego wyjdzie to już wola Boża) mogę wrócić do pisania scenariuszy i na zamówienia, jeśli tylko będziecie chcieć. Także: Chcesz, żebym coś dla Ciebie napisała? Teraz albo za długi obszar czasu. 

Mam nadzieję, że się spodobało
Czekam na opinie i komentarze
Taeyeon <3