Pokazywanie postów oznaczonych etykietą scenariusz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą scenariusz. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 7 grudnia 2017

the charm of winter

Hejka :)
Hmm... co dzisiaj ciekawego u mnie się działo...? W sumie chyba nic :") 
Sprawdzałam przed chwilą ceny markerów, bo dostałam wczoraj Kwerkle i nie mam ich czym wypełnić :") Ale jeden marker 10-15 złotych, a mi przynajmniej z 10-12 kolorów by się przydało, więc ten... Trzeba zbierać hajsy :"")
Ostatnio mega polubiłam zespół Why don't we i teraz słucham ich tak kilka razy na dzień co najmniej :") Corbyn życiem <3 Daniel też 'B) Ogólnie są mega, ale ta dwójka to moi ulubieńcy XDD
Nie mam nic do dodania :")
Miłego czytania
one shot | miniaturka | Lai Guanlin | Wanna One

     Wysoki szatyn westchnął ciężko, zerkając nerwowo w stronę ogromnego mechanizmu na wieży zegarowej i nie mając za bardzo pomysłu na to, czym mógłby się zająć, zrzucił ręką część śniegu ulokowaną na niewielkim kamiennym murku otaczającym fontannę i usiadł na niej. Okrył się ciaśniej zimowym płaszczem, ale mimo tego nadal drżał z powodu mroźnego, zimowego powietrza, więc zdjął ubrany byle jak szalik, po czym dokładnie owinął szyję błękitno-brązowym materiałem.

czwartek, 30 listopada 2017

miles away

Hejka :)
Koloruję właśnie pracę na zajęcia artystyczne (no nie powiem, że źle wychodzi mi ta praca, bo jest dosyć dobrze XD) i przypomniałam sobie, że heh, nie mam tu adnotacji :") Więc wypadałoby ją napisać :")
No więc pożalę się Wam. Mieliśmy grać w koszykówkę na wfie, a nie graliśmy :cccc Łeeeeeee :c A tak się na to cieszyłam xD Ale nie, bo oczywiście nie było jednego z nauczycieli (jeden jest dla chłopaków, drugi dla dziewczyn) i grałyśmy na zmianę z chłopakami w ręczną i halówkę. BU. Protestuję czy coś :"")
Miłego czytania

one shot | miniaturka | Oh Sehun | EXO

     Głowa dziewczyny ciężko opadła na ramię siedzącego obok niej mężczyzny, co sprawiło, że natychmiastowo się przebudziła i nieprzytomnym spojrzeniem powiodła po wnętrzu samolotu, zatrzymując dłużej wzrok na ojcu, który zaczął uspokajająco gładzić ją po włosach.

wtorek, 28 listopada 2017

our joy

Hejka :)
Więc na samym początku chciałabym Wam zaalarmować, że Jun wygląda na tym gifie, jakby mówił "O tak" XDDD Nie wiem, dlaczego, ale napisałam to sobie nad gifem w dniu, w którym go wstawiłam :") Ale skoro napisałam to, to raczej było ważne, więc no XD
Kończę właśnie zadanie na matematykę i o dziwo, na jutro mam tylko jeszcze nauczyć się na kartkówkę z chemii :") Więc pewnie zrobię zadanie z angielskiego na za tydzień, poczytam Harry'ego Pottera po angielsku i skończę ćwiczenia siostrze xD Wypożyczyłam też dzisiaj w bibliotece dwie książki Kinga, więc może się za którąś z nich wezmę XDD Co z tego, że mam do przeczytania lekturę :") Po co o niej myśleć, jest dopiero na 5 grudnia xD
Miłego czytania 

one shot | miniaturka | Jun | Seventeen
    
     ___ nie mogłaby nie usłyszeć, że Junhui wrócił do ich wspólnego mieszkania, znajdującego się w jednym z apartamentowców ulokowanych w samym centrum Seulu - młodzieniec najpierw dłuższą chwilę mocował się z drzwiami wejściowymi, co udało jej się zarejestrować, dzięki dosyć agresywnemu szarpaniu za Bogu ducha winną klamkę, następnie, już w przedpokoju, udało mu się o coś się uderzyć (sugerowało jej to siarczyste przekleństwo, które opuściło usta Chińczyka i głuchy odgłos, na tyle donośny, by dotrzeć aż do salonu) a potem, zamykając za sobą drzwi z głośnym trzaskiem, prawdopodobnie skierował się wprost do kuchni, z nadzieją, że jego narzeczona przygotowała kolację. Musiał się zawieść.

wtorek, 29 listopada 2016

Letter for you

Hejka :)
Także hmmm... czekam sobie na finał "Top Model" #TeamPatryk i nie mam nic ciekawego do napisania w adnotacji :/ Smuteczeq. W końcu udało mi się coś napisać na bloga ;D Albo inaczej: Skończyć jakąś zaczętą pracę i dodać ją na bloga. Bo zaczętych opowiadań to mam tyle, że łohohoho. Tylko większość z nich jest dość długa, a ja mam zazwyczaj napisane 1/3 lub połowę i nie mam wystarczająco dużo czasu, aby skończyć to w ten sposób, aby opublikować na blogu. Ale cóż postaram się coś z tym zrobić xD
Kolejny rozdział Hug Me się pisze. W zakładkach "One shot" i "Longer stories" dodałam planowane posty. Przeszłam na drugi etap olimpiady z polskiego. Yeaaaaaaaaa xD Wkurza mnie obecny wygląd Bloggera. Wolałam ten stary ;-; Obecny jest moim zdaniem zbyt zagmatwany. Poza tym, ignorujmy długość tego posta :") Listy zazwyczaj jakimiś epopejami nie są, także...
Miłego czytania :)   


zamówienie dla Yuri Chan | List do Ciebie | Byun Baekhyun | EXO |

Kochana Y/N,

Mój brat zasugerował mi, żebym napisał do Ciebie ten list. Ponoć to ma sprawić, że poczuję się dużo lepiej. Nie mam pojęcia, w czym to mogłoby mi pomóc, skoro i tak zdaję sobie sprawę z tego, że nigdy nie będziesz mogła go przeczytać, a jeśli nawet, to nie miałbym nawet szansy zobaczyć, jak na niego zareagujesz. Ale kiedy teraz o tym myślę, to chyba wolałbym, żebyś nigdy go nie przeczytała. Ale... Cóż, wydaje mi się, że teraz nie mam już nic do stracenia, więc tak. Napiszę ten list.

Minął rok, odkąd odeszłaś. Rozumiesz, wszystko się zmieniło, ale przecież tego właśnie chciałaś, prawda? Dlatego zdecydowałaś się to zrobić? Z tego powodu mnie zostawiłaś, tak? Nie. Naprawdę nie mam Ci niczego za złe. W końcu to był Twój wybór. Jedyną osobą, do której mogę mieć pretensje, jestem ja sam. Czemu nie było mnie wtedy przy Tobie? Dlaczego nie zauważyłem momentu, w którym wszystko zaczęło się sypać...? Powinienem być jedyną osobą, która mogła zorientować się, że coś się dzieje, ale z jakiegoś powodu wolałem być na to ślepy, tak jak robi większość ludzi.

Byłaś jedyną osobą, która starała się mi pomóc, kiedy miałem problemy. Wierzyłaś we mnie tak bardzo, że sam zacząłem wierzyć w siebie. Mogłem rozmawiać z Tobą na każdy temat, tak swobodnie, jakbym prowadził nic nieznaczącą pogawędkę przy herbatce, bo tylko Ty byłaś przy mnie, kiedy najbardziej tego potrzebowałem. Nikt nie starał się mnie poznać wbrew wszystkich murów, które wokół siebie budowałem. Dopiero po tym, jak dałaś mi początek nowego życia, byłem w stanie zaprzyjaźnić się z kimkolwiek.

Wiesz... Wszyscy teraz mi powtarzają, jak bardzo jest im przykro. Mnie też jest przykro, Y/N. Przykro mi, że ciągle się kłóciliśmy. Przykro mi, że nigdy nie odpowiadałaś, kiedy pytałem, czy na pewno wszystko u Ciebie dobrze. Tęsknię. Nie tylko wtedy, kiedy robi to większość, czyli nocą, leżąc w łóżku przy zgaszonym świetle. Tęsknię nawet wtedy, gdy o północy jestem na mieście ze znajomymi. Przykro mi, że wolałaś zostawić to wszystko i odejść, niż poradzić sobie jakoś z problemami. Zdajesz sobie sprawę z tego, że mogłem Ci pomóc? Przykro mi, że osoba, która non stop powtarzała mi "Wszystko będzie dobrze", "Nigdy nie możesz się poddać" albo "Życie jest piękne, Baek", sama uznała "Nic się nie ułoży", "Czasem po prostu nie można dłużej walczyć", "Nie warto żyć". Rozumiem - w życiu każdego człowieka nadchodzi czas, w którym musi zdecydować pomiędzy tym, co słuszne, a tym, co łatwe. Ale myślałem, że kto jak kto, ale Ty będziesz jedyną osobą, która bez wahania dokona tego dobrego wyboru.  Tak cholernie mi przykro, że nie było mi dane pożegnać się z Tobą, powiedzieć Ci jak bardzo Cię kocham. Kocham Cię, Y/N. Chciałbym, żebyś była dla mnie tą jedną jedyną, bez której nie potrafię żyć. Każdy ma inny sposób postrzegania tych samych słów. "Kocham Cię" możesz rozumieć całkowicie inaczej niż ja, ale mam ogromną nadzieję, że piszę to, co sama już wiesz, chociaż nigdy Ci tego nie powiedziałem.

Cierpię. Nie zamierzam kłamać. Na co dzień staram się udawać, że pogodziłem się z Twoją śmiercią, więc większość uważa, iż właśnie tak jest. Robię to, co zawsze - uczę się najlepiej w szkole, pobijam rekordy w bieganiu, śmieję się najgłośniej, śpiewam, śpię, opowiadam te swoje "durne kawały". Niby nic się nie zmieniło, ale codziennie zmagam się z życiem, jakby to było największe wyzwanie, z którym kiedykolwiek przyszło mi się zmierzyć. Powtarzam sobie "Przecież musisz żyć dalej. Nie jesteś w stanie cofnąć czasu, Baekhyun". Łatwiej powiedzieć, niż przekonać samego siebie, że to nie moja wina. Chciałbym Cię przytulić, usłyszeć Twój śmiech, krzyk, szept... Cokolwiek, co sprawiłoby, że poczułbym, jakbyś nigdy nie odeszła i nadal była przy mnie. Ale może teraz jesteś szczęśliwsza niż tutaj ze mną. Mam nadzieję, że nie nudzisz się i nie żałujesz podjętej przez siebie decyzji.

Na początku chciałem oddać Lady do schroniska lub zapytać wśród znajomych, czy ktoś nie potrzebowałby pieska, bo nagle zabrakło jego ukochanej właścicielki. Zastanawiałem się nad przekazaniem go komuś z Twojej rodziny, ale zrozumiałem, że ta mała jest chyba jedyną osobą, która potrafi zrozumieć, jak bardzo za Tobą tęsknię. Lady też straciła najważniejszą osobę w swoim życiu, więc postanowiłem "zaadoptować" ją, chociaż Twoja siostra też chciała się nią zaopiekować... Ale czasami trzeba pozwolić sobie być egoistą, więc właśnie to zrobiłem. Staram się, jak najlepiej tylko potrafię, żeby wiodła życie jak z bajki, ale mimo moich największych starań, nie jestem w stanie zastąpić jej Ciebie. Nie chcę zastępować jej Ciebie.

Tęsknisz za mną? Zdarza Ci się myśleć o mnie i o czasie, który spędziliśmy ze sobą? Chciałabyś, żebym teraz był tam z Tobą? Czy może to Ty wolałabyś być tutaj?

Wiem, że muszę już kończyć ten list, ale skończenie go w tym miejscu wydaje mi się równie przerażające, jak wyobrażałem sobie początek pisania. Po prostu chcę, żebyś wiedziała, iż Cię kocham, Y/N.

Więc... Chyba na tym skończę. Mam nadzieję, że wkrótce się zobaczymy.

Twój "idiota"
Byun Baekhyun

Eh... Ta zajebista długość...
Mimo to mam nadzieję, że się spodobało
Mile widziane komentarze
Taeyeon ;)

niedziela, 24 lipca 2016

I miss you so much #2

Hejka :)
Przepraszam za brak żadnego posta ;-; Miał być już 21 lipca, ale nie udało się, bo miałam wczoraj wesele u ciotki i było wokół tego urwanie głowy...
Powtarzam komunikat z Google+, bo wiem, że nie każdy posiada tam konto:
Chciałabym poinformować moich wszystkich czytelników, że jeżeli chcieliby złożyć zamówienie, to najlepiej byłoby zrobić to do końca miesiąca lub maksymalnie do końca wakacji. Oczywiście, jeżeli ktoś złoży zamówienie później, ale DOPÓKI STRONA Z ZAMÓWIENIAMI BĘDZIE OBECNA NA BLOGU, zostanie ono przyjęte i zrealizowane. Kiedy wszystkie zamówienia zostaną wykonane, strona ta zostanie usunięta z bloga na czas nieokreślony, ponieważ chciałabym w tym czasie zrealizować swoje pomysły na rozdziałowe fanfiction. 
Bardzo dziękuję za Chingyu Kookie za dołączenie do obserwatorów ;) Teraz brakuje mi tylko  obserwatora do zrealizowania jednego z wakacyjnych celów. Na początku myślałam, że już się to udało, jednak okazało się, że mój Blogger źle przeliczył i chociaż na pulpicie wyświetlało mi się, że jest Was 20, w rzeczywistości jest Was 19 :c Zrobił mi nadzieję :c
Brakuje jeszcze jeden komentarz, aby dobić do tych 350 ;)
Miłego czytania :)  

<- pierwsza część



zamówienie dla Favory | Byun Baekhyun| EXO |4527 słów
Światła tworzą korytarze,
prowadzą znowu w poprzek zdarzeń.
W tym dymie ginie lęk - zbyt gęsty jest by biec.
Nie oderwę stóp od ziemi, 
zostanę tak nim świt nas zmieni.
Nie możesz teraz wejść - zbyt wiele o mnie wiesz.
Dzielą nas tysiące słów, łączy aż jeden wers,
lecz nie zna go nikt.
Sen zamazał swą treść, nie ma zdjęć.
Mogę wrócić tam, gdzie co dzień w ładzie jestem,
nie ukrywam, że wiem, co to lęk.

Zrównałaś krok z Junmyeonem drepczącym sobie powoli obok Jongina i Kyungsoo, ale już po chwili Baekhyun i Chanyeol niemal deptali ci po piętach, aby nie zostać całkiem w tyle. Po twoich wcześniejszych słowach nastała cisza, więc szliście w spokoju, ponieważ chłopcy idący za tobą doskonale zdawali sobie sprawę z tego, że nie warto zadzierać z twoją osobą. Zazwyczaj mieli wówczas przechlapane nie tylko u ciebie, ale również u Junmyeona, który niczym matka zespołu zabierał chłopakom telefony i oddawał je winowajcom dopiero wtedy, kiedy ogarnęli się i przychodzili cię przeprosić. Zazwyczaj jednak robili to nie z powodu wyrzutów sumienia, tylko po to, aby odzyskać swoją własność, bez której ciężko było im przeżyć choćby kilkanaście minut, nie wspominając już nawet o godzinie. Mimo to wybaczałaś im, żeby Suho oddał im telefony, ponieważ przebywając z rodzicami przez te dziewiętnaście lat, doskonale zdawałaś sobie sprawę z tego, jaka krzywda dzieje się dziecku, które ma zabraną komórkę.
Po dość długiej chwili spaceru, musieliście przystanąć, ponieważ jakieś dziewczyny widząc kilku członków EXO na ulicy, zrobiły tak wielkie zamieszanie wokół chłopaków, że już wkrótce byli oni otoczeni przez swoich fanów, proszących o autografy. Baekhyun, Jongin, Kyungsoo, Junmyeon i Chanyeol z wielkimi uśmiechami na twarzach podpisali wszystkim pośpiesznie znalezione kartki papieru, z kilkoma osobami zrobili sobie zdjęcia, z większością się przytulili, po czym pomachali im, mówiąc, że śpieszą się i muszą już pójść. W tym samym czasie ty siedziałaś na schodkach przy wejściu jakiegoś sklepu odzieżowego i próbowałaś nie upuścić pięciu kubków bubble tea dla reszty, i dodatkowo nie strącić trzech, które Suho, Yeol i D.O postawili obok ciebie, ponieważ wcześniej nie zdążyli dokończyć napoi. 
Kiedy tylko tłum rozszedł się w swoje strony, doskoczył do ciebie brat, przepraszając za zamieszanie i przekazał reszcie bubble tea, żeby dłużej cię nie obciążać. Baekhyun ponownie zabrał twoją torbę i zarzucił na ramiona plecak wypełniony podręcznikami, pod którego ciężarem się ugiął i Chanyeol musiał mu pomóc, żeby ten się nie połamał. Byłaś bardzo wdzięczna obu chłopakom, bo gdyby przyszło ci nieść samej swoje bagaże, to mogłabyś mieć z tym problem i to spory, ponieważ trasa z twojego domu do dormu chłopaków wcale nie była taka krótka, a z obciążeniem zajęłaby ci jeszcze więcej czasu.
Wkrótce dotarliście pod drzwi mieszkania EXO, wnosząc zamówienia reszty do środka i ustawiliście je na stoliku w salonie, żeby każdy mógł zabrać swój napój. Międzyczasie, Baekhyun oddał ci lżejszą torbę i sam przechwycił od swojego najlepszego przyjaciela twój plecak, po czym pomógł ci go przetransportować do tymczasowo zajmowanego przez ciebie pokoju.
Kiedy udało wam się odstawić bagaże w kąt pokoju, brunet odetchnął z ulgą i rzucił się na twoje łóżko, udając trupa. Roześmiałaś się, widząc go w takim stanie i również przysiadłaś na brzegu mebla, nie wiedząc, co mogłabyś powiedzieć. Po chwili kiedy już miałaś zacząć rozmowę, ponieważ Baek najwidoczniej tego oczekiwał, z dołu rozległy się jakieś krzyki wyraźnie słyszalne przed drzwi, które pozostawiliście otwarte.
- Sehun! - wołali maknae zebrani w salonie, najwidoczniej teraz orientując się, że nie ma wśród nich najmłodszego członka zespołu. Chwilę potem na schodach rozbrzmiał odgłos szybkiego wchodzenia po stopniach i razem z Baekhyunem, który właśnie przysiadł na skraju łóżka obok ciebie, usłyszeliście odgłos pukania do pokoju blondyna.
- Sehun, przynieśliśmy twoje ulubione bubble tea - zachęcił chłopaka do wyjścia z pokoju Chanyeol, co poznaliście po głębokim głosie czerwonowłosego, ale z pomieszczenia nie nadchodziła odpowiedź. Elf jednak nie dał się zignorować i po głośniejszym pukaniu wszedł do pokoju Oha, zamykając za sobą drzwi, przez co nie usłyszeliście nic więcej.
- Z Sehunem jest aż tak źle? - zdziwił się Byun, przeczesując włosy i zaniepokojonym wzrokiem spojrzał na ciebie, na co posłałaś mu pytające spojrzenie, nie wiedząc, o co mu chodzi. - Hun ubóstwia bubble tea. W dodatku kupiliśmy jego ulubiony smak, więc powinien lecieć jak na skrzydłach do salonu - wyjaśnił brunet, zagryzając wargę i lekko marszcząc brwi.
- Trudno byłoby mu zbiec na dół ze zwichniętą kostką - stwierdziłaś, podchodząc do plecaka, aby nie przełożyć z niego podręczniki i zeszyty do szafki stojącej w rogu pokoju. Resztą miałaś zamiar zająć się potem, ale teraz chciałaś się upewnić, że uda ci się upchnąć na półce wszystkie materiały do szkoły. Baek wstał, aby ci pomóc, trzymając plecak, kiedy ty przekładałaś z niego książki i układałaś je w niewielkiej szafce.
- Nie rozumiesz, Julia - westchnął brunet, spuszczając wzrok na trzymany w rękach przedmiot. - Z Sehunem ostatnio dzieje się coś naprawdę niedobrego.
- Z czego to wnioskujesz? - zapytałaś, mając przed oczami scenę z wczorajszego wieczoru, kiedy to dostrzegłaś błyszczące od łez oczy i policzki maknae. 
- Na początku przestał z nami rozmawiać i zamknął się w sobie. Nikomu nie powiedział, co się stało, a kiedy już musi coś nam przekazać, mówi to najkrócej, jak tylko potrafi i znika w swoim pokoju - zaczął tłumaczyć ci Baekhyun, na co skinęłaś głową, że rozumiesz i dałaś mu znak, żeby kontynuował. - Potem zaczęły się te jego wypady nie wiadomo dokąd, a wczoraj był w jakimś klubie, bo definitywnie czuć było od niego alkohol i papierosy. Papierosy, rozumiesz!? - zapytał, jakby sam nie dowierzał temu, co przed chwilą powiedział. Brunetowi nie mieściło się najwidoczniej w głowie, że ich dwudziestojednoletni maknae mógłby posunąć się do palenia. - Teraz nawet nie upomniał się o swój ukochany napój - zakończył zrozpaczonym tonem, który uświadomił ci, jak bardzo Baek martwi się o swojego przyjaciela i że za wszelką cenę chciałby mu pomóc, ale nie wie, jak mógłby to zrobić.
- Co do tego ostatniego, to może po prostu jest zdruzgotany przez kontuzję... - powiedziałaś, jednak samej trudno było ci uwierzyć we własne słowa, chociaż płacz blondyna mógł uzasadniać wypadek, gdyż zdarzyło się to tego samego dnia.
- Nie, Julia. To na pewno nie jest spowodowane zwichniętą kostką. Z nim... - zaczął, po czym przerwał, widząc, że skończyłaś układać podręczniki i odstawił twój plecak, opierając go o szafkę. Ponownie usiadł na twoim łóżku, a ty zrobiłaś to samo co brunet, czekając na kontynuację. - Miałem nikomu nie mówić, ale wątpię, żebyś rozgłosiła to na prawo i lewo... Nie zrobisz tego, prawda? - dopytał, jakby dla pewności.
- Jasne, że nie. Nie jestem taka - zaprotestowałaś, z uwagą wpatrując się w Baekhyuna, który lekko skinął głową i zerknął na drzwi, jakby zastanawiając się, czy powinien je zamknąć. Jednak w końcu jego lenistwo zwyciężyło i nie wstał z łóżka.
- Kilka dni temu mieliśmy treningi. Po ich skończeniu, Sehun powiedział, że zostanie dłużej, żeby potrenować swoją osobną partię. Razem z Chanyeolem, Kaiem oraz Layem zaproponowaliśmy, że zostaniemy z nim, stwierdzając, że również moglibyśmy poświęcić więcej czasu na swoje części, ale on stanowczo zaprzeczył i roześmiał się, mówiąc, że wolałby jednak poćwiczyć samemu. Widząc, że się śmieje, zgodziliśmy się i również rozweseliliśmy się, bo na jego twarzy dawno nie widać było szczęścia. Pomachaliśmy mu i wyszliśmy z sali - opowiadał niemal szeptem Baek, zerkając co kilkanaście sekund w kierunku drzwi, jakby bał się, że zostanie podsłuchany. - Jednak zapomniałem zabrać ze sobą bluzy. Chan stwierdził, że mam się po nią nie wracać, bo przecież jutro i tak pójdziemy na próby, ale mnie było zimno, więc uparłem się, żeby wrócić. Razem z Jonginem i Yixingiem powiedzieli, że poczekają na mnie przed wytwórnią, na co się zgodziłem. Kiedy wróciłem na piętro, drzwi do sali treningowej były uchylone tak, jak je zostawiliśmy i nie dobiegała stamtąd żadna piosenka, ani chociażby dźwięki świadczące o tym, że Sehun tam tańczy. Zdziwiłem się, ale wolałem sprawdzić, o co chodzi. Uchyliłem trochę drzwi i zajrzałem do środka. Dostrzegłem Sehuna siedzącego przy ścianie, który płakał jak dziecko, wystukując coś na ekranie telefonu i co chwilę przykładając go do ucha. Nie miałem pojęcia, czy powinienem się ujawnić, więc opuściłem salę niepostrzeżenie i zszedłem do chłopaków na dół. Potem w dormie chciałem z nim porozmawiać, ale od razu po wejściu przybrał na twarz poker face i bez kolacji położył się do łóżka - zakończył swój monolog Baekhyun.
- I co, nie pytałeś go, dlaczego płakał? - zdziwiłaś się po uważnym wysłuchaniu historii, którą opowiadał.
- Jak? Miałem podejść do niego i zapytać "Cześć, widziałem jak płakałeś i tak się właśnie zastanawiałem, czy wytłumaczyłbyś mi, o co chodzi."? - zapytał wokalista, na co gorliwie pokiwałaś głową, że właśnie to miał zrobić. - Mam wrażenie, że zbyt dobrze nie znasz Sehuna, prawda?
- Yhym... Zazwyczaj nasza rozmowa to wymienienie się przywitaniem i pożegnaniem - powiedziałaś zgodnie z prawdą, zastanawiając się, czy powiedzieć Baekowi o tym, co wydarzyło się wczorajszej nocy. Skoro on jedyny wiedział o płaczu blondyna w sali treningowej i najwidoczniej najbardziej zamartwiał się stanem przyjaciela, chyba powinien wiedzieć...
- Sehun jest bardzo... Jakby to ująć... Dumny. Nie potrafi przyjść do nas z problemami. Nie umie pogodzić się z tym, że nie radzi sobie z jakąś sytuacją. Zawsze chce wszystko rozwiązać własnymi siłami, a kiedy mu się to nie udaje, wydaje się zły na samego siebie - wyjaśnił Baekhyun, próbując ubrać w słowa to, co najwidoczniej nie dawało mu spokoju.
- Wczoraj w nocy... Ale masz tego nikomu nie mówić, jasne? - przerwałaś, oczekując zapewnienia, że nie rozpowie nikomu o tej sytuacji, na co przytaknął głową i nachylił się do ciebie bardziej, aby lepiej słyszeć. - Wczoraj w nocy obudził mnie czyjś płacz. Nie był on zbyt głośny, w zasadzie ledwie słyszalny, ale mimo wszystko już wkrótce upewniłam się, że się nie przesłyszałam. Wyszłam na korytarz i zapukałam do pokoju Sehuna, a wtedy rozległ się stamtąd przerażony krzyk "Nie!". Byłam pewna, że wszyscy od razu się zbiegniecie, ale nic takiego się nie stało, więc zapukałam do drzwi. Sehun stwierdził, że nie mogę, więc już miałam zamknąć za sobą drzwi, kiedy nagle poprosił mnie o przysługę. Zamknęłam za sobą drzwi, a on poprosił, czy może mnie przytulić, więc się niepewnie na to zgodziłam. Po chwili podziękował, dając do zrozumienia, że mogę już iść, ale wychodząc, widziałam jego mokre od łez policzki i błyszczące oczy - opowiedziałaś Baekowi wszystko ze szczegółami, mając nadzieję, że w ten sposób jakoś pomożesz mu w śledztwie.
- Sehun? Oh Sehun poprosił kogokolwiek o przytulenie? - zdziwił się brunet szeptem, mierzwiąc włosy palcami i odchylił głowę lekko do tył, wlepiając wzrok w sufit. Wyglądał, jakby nad czymś intensywnie myślał, ale po chwili tylko syknął z niezadowoleniem, że nie potrafi rozwiązać tej zagadki i zwrócił się ponownie do ciebie. - Trzeba coś zrobić z młodym... - westchnął, po czym powiedział ci, żebyś niczym się nie zamartwiała i rozczochrał ci włosy, wychodząc z pokoju. Po chwili dołączył do niego czerwonowłosy, który właśnie wychodził z pomieszczenia należącego do maknae i razem zeszli po schodach, kierując się na piętro.

~*~

Dnie mijały bez żadnych ważniejszych wydarzeń, ani wskazówek, które przybliżyłyby ciebie i Baekhyuna do rozwiązania zagadki krążącej wokół Oh Sehuna. W tym czasie razem z głównym wokalistą EXO-K bardzo się do siebie zbliżyliście i zostaliście przyjaciółmi, którzy dzielili ze sobą wiele ważnych spraw i nie posiadali przed sobą sekretów.

~*~

W ostatnim tygodniu twojego pobytu w domu EXO, w nocy usłyszałaś, jak ktoś powoli otwiera drzwi od swojego pokoju, lecz nie udaje mu się to zbyt cicho. Wkrótce potem na schodach rozległ się odgłos stawiania kroków, więc zdziwiona rozbudziłaś się ze swojego lekkiego snu i przecierając oczy, usiadałaś na skraju łóżka. Po chwili słysząc jakieś hałasy na dole, zdecydowałaś się wstać i na wszelki wypadek sprawdzić to. 
Po omacku dotarłaś do kontaktu, przypadkiem wpadając na kant stolika, co spowodowało twój syk bólu, ale w końcu udało ci się włączyć światło. Wyszłaś na korytarz, gasząc je i trzymając się ściany, zeszłaś na parter, gdzie w przedpokoju ktoś włączył oświetlenie. 
- Sehun? - zapytałaś zdziwiona, odgarniając z twarzy kosmyki włosów, które wpadały ci do oczu. Przed sobą miałaś wiążącego maknae buty ubranego w kurtkę, a pod nią w biały podkoszulek i czarne jeansy, który spoglądał na ciebie z mieszaniną przerażenia i zaskoczenia.
- Julia, co to ty robisz? - zadał pytanie, podnosząc się do pozycji stojącej i podszedł do ciebie na odległość kilku kroków, żeby mieć możliwość mówienia szeptem, ponieważ nie chciał obudzić reszty chłopaków.
- Mogłabym zapytać ciebie o to samo, Sehun - powiedziałaś, zakładając ramię na ramię i spojrzałaś na niego podejrzliwie. - Dokąd idziesz i dlaczego w no...?
- Posłuchaj, nie możesz powiedzieć chłopakom, jasne? - przerwał ci, zasłaniając dłonią twoje usta, ponieważ mówiłaś głośniej, niż na ciszę nocną przystało. - Wszystko jest w porządku. Nie idę na spotkanie z żadną mafią, więc się nie martw i wróć do spania, okey? - zapytał, patrząc na ciebie niemal błagalnym wzrokiem.
- Sehun, ale ja... - zaczęłaś, ale widząc minę chłopaka, skinęłaś lekko głową. - Okey, ale co jeżeli coś by ci się stało? Jak masz zamiar iść z tą kostką? - zapytałaś, wskazując na nogę Sehuna, która mimo, że już minęło trzy tygodnie, nadal mu dokuczała i maknae miał przez nią problemy ze sprawnym poruszaniem się. Nadal nie brał udziału w treningach, ponieważ menagerowie nie zgadzali się na to.
- Normalnie. Poradzę sobie. Idź spać - poprosił, najwidoczniej nie martwiąc się tym, że może mieć problem z dojściem na miejsce i powrotem do domu. Skinęłaś głową na znak, że właśnie to zrobisz, na co cicho podziękował i skierował się w stronę drzwi wejściowych. Już wkrótce otworzył je i wyszedł w ciemność, lekko utykając.
Nie podobało ci się, że najmłodszy członek zespołu opuszcza dorm zespołu o tak późnej porze i zaczęłaś żałować, że zgodziłaś się na krycie go. Co jeżeli spotka po drodze jakichś psychicznych fanów, którzy nie mają co robić po nocach, tylko śledzić swoich ulubieńców? Było to mało prawdopodobne, ale przy tak popularnym zespole, mogły się zdarzyć również i takie sytuacje. Mimowolnie zaczęłaś się bać na samą myśl, że ktoś mógłby napaść chłopaka i zrobić mu krzywdę. Nie chciałaś jednak mówić reszcie zespołu o nocnym wypadzie ich przyjaciela, ponieważ maknae wyglądał, jakby bardzo mu zależało, żeby pozostali się o tym nie dowiedzieli. Sama nie wiedziałaś, co mogłabyś zrobić w tej sytuacji, jednak po chwili rozmyślań zdecydowałaś, że poczekasz na Sehuna w salonie. 
Po około półtoragodzinnej warcie na wygodnej do granic możliwości kanapie zmorzył cię sen, z którym początkowo walczyłaś, ale już po paru minutach twoje powieki same się zamknęły i przyłożyłaś głowę do jednej z poduszek, zasypiając.

Zdałaś sobie sprawę, że ktoś cię niesie, dopiero w momencie gdy ta osoba potknęła się o ostatni stopień schodów z jękiem bólu i najwidoczniej cudem uniknęła upadku. Ktoś otworzył drzwi do twojego pokoju i chciał położyć się na łóżku, ale wtedy Sehun chyba zdał sobie sprawę, że jednak już wcale nie śpisz i odstawił cię na ziemię.
- Prosiłem cię, żebyś poszła spać i się nie martwiła - powiedział z wyrzutem w głosie i lekko zmarszczył brwi, co wyraźnie mogłaś dostrzec przy sztucznym oświetleniu. Usiadłaś na skraju łóżka, przecierając oczy i ziewnęłaś, zasłaniając dłonią usta.
- Nie ważne, idź już spać. Dobranoc - stwierdził, chcąc wyjść już z pokoju, ale przy drzwiach jeszcze raz się odezwał. - Szczerze, to byłem pewny, że powiesz któremuś z chłopaków o moich wypadzie. Dziękuję - powiedział z wdzięcznością, opuszczając w pośpiechu pokój, po czym usłyszałaś, jak zamyka drzwi w swoim, więc sprawdziłaś godzinę na telefonie i po ujrzeniu, że dochodzi czwarta nad ranem, natychmiast położyłaś się do łóżka. Przykryłaś głowę kołdrą i szybko zasnęłaś, obiecując sobie, że następnego dnia porozmawiasz z Sehunem o tym, co wydarzyło się kilka godzin temu.

~*~

Następnego dnia nie mogłaś nigdzie znaleźć maknae EXO, więc podejrzewałaś, że zamknął się w swoim pokoju i nie ma zamiaru z niego wychodzić. Postanowiłaś opowiedzieć Baekhyunowi wczorajsze wydarzenia z nocy, ponieważ byłaś pewna, że brunet nie powie o tym reszcie, a powinien wiedzieć o kolejnym dziwnych zachowaniu Sehuna.
- I czekałaś na niego? Do czwartej? - zdziwił się Baek, a w jego oczach przez moment pojawił się niebezpieczny błysk, co mogło ci się przywidzieć, jak uznałaś, bo już po ułamku sekundy znikł. 
- Yhym. Bałam się, że coś mu się stanie. I tak nie byłabym w stanie zasnąć, wiedząc, że jest na zewnątrz i ktoś może mu zrobić krzywdę - wytłumaczyłaś, zmieniając pozycję na łóżku chłopaka i położyłaś się na nim w poprzek, ziewając ze zmęczenia po wczorajszej nocy, a właściwie już dzisiejszym poranku.
- Tak bardzo się o niego martwisz? - zapytał spokojnym tonem jak gdyby nigdy nic, ale jednak dało się wyczuć tam nutkę zdenerwowania. Odwrócił twarz w twoją stronę, opierając się ramieniem o krawędź łóżka, żeby lepiej cię widzieć. - Idź spać, na pewno jesteś cholernie zmęczona - stwierdził Baekhyun, nachylając się nad tobą. - A jak wstaniesz, to musisz się dowiedzieć, o co mu chodzi, jasne? - dopytał szeptem, na co skinęłaś głową z lekkim zawahaniem z powodu jego bliskości, ale po chwili odsunął się, więc wstałaś i skierowałaś się do swojego pokoju.

~*~

Chłopaki kazali ci zawołać maknae, żeby dołączył do nich podczas oglądania filmów tego samego wieczoru, więc chętnie się zgodziłaś, wyczuwając w tym dobrą okazję do rozmowy z Sehunem, ponieważ byłaś pewna, że nie skorzysta z propozycji. Jak wielkie było twoje zdziwienie, kiedy blondyn skinął lekko głową i zszedł na dół razem z tobą, już po chwili siadając na kanapie. Swojego zaskoczenia nie kryła również reszta członków EXO, ponieważ Sehun już od bardzo dawna nie wyrażał chęci wspólnego spędzania z nimi czasu. 
Usiadłaś obok maknae, a miejsce obok ciebie z uśmiechem zajął Baekhyun, obok którego zaraz przysiadł się Chanyeol, a po chwili też Suho. Wszyscy wlepiliście wzrok w ekranu telewizora, na którym Jongin właśnie uruchamiał płytę z filmem wybranym przez Chena. Po chwili również Kai usiadł, zajmując miejsce na jednym z dwóch foteli, oczywiście, dzierżąc pilot w dłoni.

Naciągnęłaś rękawy swetra tak, żeby przykrywał twoje dłonie i przytrzymałaś ich krawędzie palcami.
- Zimno ci? - zapytał Sehun i podniósł koc, przesuwając się w bok, aby mógł przykryć was oboje. Przysunęłaś się do chłopaka, uśmiechając się do niego z wdzięcznością i kontynuowałaś oglądanie filmu razem z chłopakami. Nawet nie pamiętałaś, kiedy zasnęłaś z głową na ramieniu Sehuna. Maknae EXO spojrzał na ciebie kątem oka i uśmiechnął się, podnosząc się z kanapy tak, żeby cię nie obudzić. Gdy tylko wyczułaś, że się ruszył, przytuliłaś się do niego silniej, aby nie wstawał. Jednak chłopak bez większych problemów wyplątał się z twojego uścisku, podniósł się z siedzenia, po czym dokładniej przykrył cię kocem i wziął cię w ramiona, unosząc jak pannę młodą. Sehun uśmiechnął się do ciebie, czego nie widziałaś, pogrążona we śnie i wyszedł z salonu, aby zanieść cię do twojego pokoju odprowadzany uważnym wzrokiem chłopaków z zespołu.
- Czy mnie coś ominęło i oni są teraz parą? - zapytał Lay, który najprawdopodobniej siłą powstrzymywał się od zadania tego pytania jeszcze przy najmłodszym członku EXO.
- Nie wiem, ale chyba wszystko na to wskazuje - stwierdził Suho, któremu najwidoczniej było smutno, że nie dowiedział się o tym pierwszy.
- No, dobra, mi w ogóle to nie przeszkadza tylko, żeby nie zaczęli się całować w miejscu publicznym, bo... - zaczął Tao, ale nie było mu dane skończyć, bo jego wypowiedź przerwał zdenerwowany do granic możliwości Baekhyun.
- Możecie skończyć!? Już nie można w spokoju pooglądać filmu!?
- Można, ale teraz dzieją się ciekawsze rzeczy niż w tym filmie - stwierdził Kai, szczerząc zęby do Baeka, który posłał mu mordercze spojrzenie. - Swoją drogą ciekawe, czemu Sehun jeszcze nie wraca... Może oni... - zaczął główny tancerz EXO-K, ale nim skończył Baekhyun wyszedł z salonu, trzaskając za sobą drzwiami. 
- A temu co się stało? - zapytał Chanyeol, marszcząc lekko brwi. - Przecież chyba nie... - zaczął, po czym wytrzeszczył oczy i wybiegł za swoim najlepszym przyjacielem.

~*~

Kolejnego dnia ponownie usłyszałaś w nocy trzask drzwiami, więc ponownie podniosłaś się z łóżka, przeciągając się jak kot. Należałaś do osób, które nie mogły zignorować takich sytuacji, szczególnie jeżeli wiedziały, że z ich przyjacielem dzieje się coś złego. Co z tego, że z Sehunem łączyło cię bardziej koleżeństwo niż przyjaźń...
Wysiliłaś słuch, żeby usłyszeć, czy ktoś, zapewne maknae, schodzi po schodach, a kiedy tylko usłyszałaś kroki stawiane na stopniach, wstałaś z łóżka i kolejny raz wyszłaś na korytarz, po omacku docierając do przejścia na parter. Zeszłaś na dolne piętro i od razu skierowałaś się do przedpokoju, w którym światło było włączone.
- Baekhyun? - zdziwiłaś się, patrząc z niedowierzaniem na przyjaciela, który zakładał właśnie kurtkę, poprawiając włosy w lustrze. Na dźwięk twojego głosu natychmiast odwrócił się w bok, dostrzegając cię w przejściu. 
- Hmm? - zapytał, nawet nie siląc się na szept. 
- Dokąd się wybierasz? - zadałaś pytanie, dziwiąc się, że brunet opuszcza dorm chłopaków nocą, chociaż do wypadów maknae był nastawiony sceptycznie. Słysząc te słowa, Baek zrobił krok bliżej i wyszeptał ci do ucha odpowiedź na pytanie.
- Sehun wyszedł jakieś siedem-osiem minut temu. Muszę się dowiedzieć, dokąd się wybiera - uzasadnił. - Idź spać - poprosił, mierzwiąc ci włosy.
- Dobrze - odpowiedziałaś, na co ten pomachał ci i zniknął w drzwiach.
Tak jak poprzedniej nocy, nie byłaś w stanie zasnąć, wiedząc, że twoi przyjaciele są na zewnątrz o tak późnej porze, więc ponownie zeszłaś do salonu, czekając na ich powrót. 

Po upływie jakiejś godziny drzwi do dormu otworzyły się i już wkrótce zajrzał do salonu, a widząc cię, ponownie czekającą na jego powrót, westchnął cicho i przysiadł obok ciebie na oparciu kanapy..
- Nie odpuścisz, prawda? - zapytał, bawiąc się nerwowo palcami, jakby bał podnieść się na ciebie wzrok.
- Nie odpuszczę - przyznałaś, patrząc wprost na twarz blondyna, który czując twój wzrok, przeniósł na ciebie spojrzenie.
- Porozmawiamy rano, okey? - poprosił, zdejmując z siebie kurtkę i wtedy zdałaś sobie z czegoś sprawę. 
- Sehun, chodź tu na chwilę - powiedziałaś, kiedy miał zamiar wstać i pójść do przedpokoju, aby odwiesić ubranie na wieszak. Maknae odwrócił się w twoją stronę i zamarł bez ruchu, widząc, jak nachylasz się w jego kierunku.
- Piłeś - stwierdziłaś, wyczuwając, że zapach, który wcześniej wyłapałaś, był w rzeczywistości zapachem alkoholu.
- Nie piłem - zaprotestował, odchodząc do ciebie parę kroków w tył, po czym widząc, że nie masz mu nic do dodania, skierował się na piętro, z trudnością wchodząc po schodach. A lekarz był pewien, że po dwóch tygodniach z jego kostką powinno być już wszystko w porządku.

Przetarłaś oczy, tłumiąc ziewnięcie i wyszłaś z łazienki, kiedy usłyszałaś ciche zamknięcie drzwi. Od razu skierowałaś się w stronę salonu, gdzie przez ponad godzinę po przybyciu Sehuna czekałaś, aż wróci Baekhyun. W końcu musiałaś na chwilkę opuścić wartę, ponieważ oczy same ci się zamykały, więc poszłaś je przemyć do łazienki.
Weszłaś do pomieszczenia, w którym panował półmrok rozjaśniony jedynie odrobinę przez telefon bruneta stojącego do ciebie tyłem. Wpatrywał się z miną pełną zawodu w ekran komórki, która oznajmiała mu, że właśnie wybiła godzina trzecia nad ranem.
- Baek... - zaczęłaś, na co odwrócił się do ciebie, najwidoczniej zaskoczony twoją obecnością, ale na jego zasmuconej dotychczas twarzy pojawił się uśmiech. - Czemu tak długo cię nie było? Sehun przyszedł z godzinę temu... - wypomniałaś mu z wyrzutem wyraźnie słyszalnym w głosie.
- Jeżeli mam być szczery, to nie wyszedłem dzisiaj dlatego, że Sehun też to zrobił... - przyznał, podchodząc do ciebie bliżej, na co lekko zmarszczyłaś brwi.
- Nie? - zdziwiłaś się, zastanawiając się, gdzie zatem był Baekhyun i dlaczego skłamał, kiedy zapytałaś go, dokąd się wybiera.
- Nie - odpowiedział, podchodząc tak blisko, że staliście w odległości około kilkunastu centymetrów. - Julia, chciałbym ci coś powiedzieć... - zaczął jakby niepewnie, biorąc głęboki wdech, na co spojrzałaś na niego z niepokojem.
- Tak? - dopytałaś, dając mu znak, żeby kontynuował, kiedy nastała kilkunastosekundowa cisza między wami.
- Lubię cię. Nawet bardzo cię lubię - wyznał, zakładając pasemko włosów za twoje ucho. Mimowolnie poczułaś, jak serce bije ci szybciej, a na policzki wkrada się zdradziecka czerwień. Nie miałaś pojęcia, czy również powiedzieć brunetowi o swoich uczuciach, więc starałaś się zebrać w sobie tyle odwagi, żeby wypowiedzieć je na głos. Jednak Baek chyba odebrał to inaczej, dodając: - Oczywiście, rozumiem, że ty możesz mnie nie lubić w ten sposób.
- Baek... - zaczęłaś, odszukując w sobie odwagę, ale przerwał ci głos bruneta.
- Wiedziałem, że wolisz Sehuna. Wiedziałem... - wyszeptał jakby sam do siebie, nagle smutniejąc i zagryzł wargę, nie spuszczając wzroku z podłogi.
- Nie, Baek. Ja też cię bardzo lubię - powiedziałaś, na co on spojrzał na ciebie z niedowierzaniem, jakby zastanawiając się, czy mówisz prawdę. Jednak chyba zdał sobie sprawę z tego, że nie kłamiesz, przez co zamknął cię w silnym uścisku, niemal zgniatając ci żebra. Przez chwilę staliście w takiej pozycji, jednak po chwili chłopak odsunął się.
- Idź już spać. Jest bardzo późno, a musisz się wyspać - rzucił, cmokając cię w policzek.

Jednak kiedy weszłaś do swojego pokoju i włączyłaś światło, musiałaś się powstrzymać przed krzykiem, widząc siedzącego na twoim łóżku Sehuna. Blondyn opierał podbródek na łokciu i najwidoczniej trudem powstrzymywał się przed odwiedzeniem krainy Morfeusza. Kiedy cię zobaczył, wstał z mebla i spojrzał na ciebie poważnym wzrokiem.
- Jeżeli nie masz nic przeciwko, to wolałbym porozmawiać z tobą dzisiaj. Mam już dość - stwierdził maknae, a widząc twoje skinienie głową, ponownie zajął miejsce na skraju łóżka, pokazując, żebyś też usiadła.
- Więc o co chodzi? Dlaczego wtedy płakałeś? Czemu zamknąłeś się przed chłopakami? Dlaczego wychodzisz o tak późnych porach? Co się dzieje, Sehun? - zapytałaś, siadając przy nim i przeniosłaś na niego wzrok, podczas gdy on wgapiał się w stolik stojący na środku pokoju.
- Jakbyś się czuła, gdyby nagle twój najlepszy przyjaciel zostawił cię, opuszczając EXO i Koreę Południową bez słowa wyjaśnienia? Myślałem, że nasza przyjaźń coś znaczyła dla Luhana, a ten tak po prostu wyjechał, obiecując, że zadzwoni, kiedy sprawa się trochę uspokoi. Od ponad trzech miesięcy wszystko wydaje się być w porządku, a on nadal nic. A nawet nie mam już jego numeru i jak do niego zadzwonić, ponieważ menagerowie usunęli nam go z kontaktów, a żaden z chłopaków nie pamięta numeru do Luhana. Jednak jeżeli mam być w stu procentach szczery, to to mógłbym znieść. Wyjechał, pożegnał się i zapomniał o swoim starym przyjacielu, a teraz pewnie ma nowego. Często się tak zdarza... - opowiadał, a ty słuchałaś go w ciszy, czekając na dalszą część, która najwidoczniej nie chciała mu przejść przez gardło. - Miesiąc po tym, jak Luhan opuścił zespół, moja siostra wracała do Korei, żeby powiadomić rodziców i mnie o tym, że wkrótce planuje ślub z jakimś chłopakiem ze Stanów Zjednoczonych. Mieli ciężki wypadek, on zginął na miejscu, a siostra... - Głos mu się załamał, kiedy już nie mógł pohamować łez, więc złapałaś go za dłoń, żeby jakoś dodać mu otuchy. - Jej... jej stan był bardzo ciężki. Kiedy było około dwudziestu procent na przeżycie, postanowiono zaryzykować i przetransportować ją do jakiejś specjalistycznej kliniki w USA... Od dwóch miesięcy jest w śpiączce, a ja nawet nie mogę przy niej być. - Rozpłakał się, po czym zdołał dodać jeszcze: - Rodzice rzadko dzwonią i informują mnie co z nią. Nie chcą, żebym się martwił, ale to ich milczenie sprawia, że codziennie boję się, że umrze. A cel tych nocnych wypadów jest taki, że istnieją strefy czasowe. I jeżeli chcę zadzwonić do rodziców, to muszę to robić nim pójdą do pracy, którą zaczynają o ósmej, czyli wtedy u nas jest druga nad ranem. Nie chcę rozmawiać w domu, więc wychodzę na zewnątrz.
Najwyraźniej nie oczekiwał żadnego pocieszenia z twojej strony, ponieważ po opowiedzeniu całej historii, opuścił twój pokój, ocierając z policzków łzy.

~*~

Blondyn leżał na szpitalnym łóżku, podpięty do wszelkiego rodzaju aparatur podtrzymujących go przy życiu po nieudanej próbie samobójczej i widać było po nim, że nie ma zamiaru walczyć.

Mam nadzieję, że się spodobało
Zapraszam do pisania komentarzy ;)
Taeyeon

środa, 20 stycznia 2016

I miss you so much

Hejka :)
Nareszcie zabrałam się za jedno z pierwszych zamówień, które pojawiło się na moim blogu. Czyli w tłumaczeniu: Baekhyun dla Favory. Zamówienie, o ile sobie dobrze przypominam, było na rozdziałowiec, ale wydaje mi się, że z mojego pomysłu wyjdzie jedynie two shot. I dodatkowe wymagania są takie, aby był to "fluff, a pod koniec angst, w którym wszystko się rozwali w jakimś punkcie kulminacyjnym". No, nie powiem, zamówienie bardzo ciekawe. Nie wiem jeszcze, jaki nadam temu tytuł, ale teraz, kiedy jeszcze nie zaczęłam tego pisać, a w głowie mam tylko wstępny pomysł, proponuję tytuł: "I miss you so much"/"Tak bardzo za tobą tęsknię." To jest setni opublikowany post na tym blogu ;)
Pomysł na wprowadzenie (wstęp, czy jak to nazwać) podsunęła mi Hug Monster :) Bardzo dziękuję <3
(I tak jeszcze nie w temacie: Bardzo dziękuję za ok. 950 wyświetleń na "Empty space woven of lost" i chciałabym powitać nową obserwatorkę: Peri XX. Mam nadzieję, że nie będziesz zawiedziona moim blogiem i że zostaniesz tu na dłużej ;) )
Miłego czytania ^^   



Tak agresywne pukanie w drzwi, jakie właśnie stosowałaś obudziłoby nawet niedźwiedzia ze snu zimowego, także nie musiałaś zbyt długo czekać, aż ktoś ci otworzy.
- Suho~! - Rozległ się czyjś zaspany krzyk i dźwięk zbiegania po schodach.
- Czego?! - zapytał wołany chłopak. Po ostrości słów, które wypowiedział, można było bez problemu stwierdzić, że właśnie został obudzony, czego chyba nikt nie lubił.
- Otwórz drzwi! - krzyknęła ponownie osoba, która wcześniej wołała lidera.
- Tao, stoję za tobą, nie musisz się tak wydzierać - stwierdził Junmyeon nad wyraz spokojnie. Byłaś pełna podziwu dla chłopaka, ponieważ ty na jego miejscu, od razu byś okrzyczała Pandę, za to, że cię obudził. Nie. Poprawka - ty w ogóle byś nie wstała.
- Otwórz drzwi - poprosił Zitao najwidoczniej już rozbudzony.
- Jesteś ode mnie wyższy, silniejszy, a w dodatku trenujesz sztuki walki. Dlaczego to ja mam otworzyć drzwi? - zapytał Suho z kpiną w głosie. Rozległ się dźwięk stawiania kroków na posadzce. Po bliskości kroków mogłaś stwierdzić, że stoi tuż przed drzwiami i czeka na odpowiedź. Jakby nie mógł wcześniej otworzyć. Nim tu dotarłaś, zapadły egipskie ciemności i drżałaś z zimna, pocierając ramiona, żeby trochę się rozgrzać. W tym samym czasie z niepokojem rozglądałaś się na boki, bojąc się, że ktoś podejdzie cię od tyłu. Ponownie zapukałaś, tym razem jeszcze silniej.
- Bo się boję. - Odpowiedź Tao była ledwie słyszalna, a kilka sekund po jej wypowiedzeniu obydwoje się roześmiali. Poczułaś ulgę, słysząc, jak w drzwiach przekręca się klucz. Wkrótce były już otwarte, a ciebie owiała fala przyjemnego ciepła dochodzącego z dormu EXO. Jeszcze cieplej zrobiło ci się, gdy wtuliłaś się w brata, ignorując jego zaskoczone spojrzenie. W końcu na pewno nie spodziewał się ujrzeć swojej siostry grubo po północy przed swoim obecnym miejscem zamieszkania.
- SoRi? - zapytał z niedowierzaniem w głosie, przytulając cię do siebie, najsilniej jak mógł. Tak dawno się nie widzieliście...
- Mówiłam ci, że masz na mnie mówić Julia - burknęłaś, odsuwając się od Junmyeona, kiedy zaczął cię przytulać tak mocno, że zaczynało grozić to uduszeniem.
- Dobra. Mniejsza z tym. Co ty tu robisz? - spytał chłopak, prezentując ci swoje białe zęby w pełnej okazałości.
- Kto to? - krzyknął ktoś, ale nie doczekując się odpowiedzi, Xiumin pojawił się w drzwiach. - Cześć, Sori! Później nie dało się wpaść? - zapytał chłopak i uściskał cię na powitanie. - Suho, zamknij drzwi, bo przez ciebie będzie zimno w dormie. - Lider wykonał polecenie najstarszego członka zespołu i gestem zaprosił cię do salonu, gdzie najwidoczniej Chanyeol, Kai i Baekhyun urządzali sobie maraton filmów. Młodsi z wielkim zainteresowaniem wpatrywali się w ekran, nawet nie orientując się, że ktoś przyszedł. Natomiast Baekhyun spał zwinięty w kłębek, opierając głowę na ramieniu Chanyeola. Oparty o regał z półkami stał Tao, z niepokojem ci się przyglądając, gdy tylko weszłaś.
- SoRi? - zapytał zaskoczony po chwili patrzenia na ciebie w pełnym skupieniu. Dość długo nie odwiedzałaś EXO w ich dormie. Mieli za mało czasu na tego typu spotkania, a trasa koncertowa sprawiła, że nawet w weekendy nie było najmniejszych szans na zobaczenie brata i reszty chłopaków.
- Cześć, Tao - przywitałaś się z uśmiechem na twarzy, na co odpowiedział ci tym samym. Chłopak stanął przed telewizorem, co wzbudziło protest Chanyeola i Jongina. Donośny głos tego starszego z dwójki kinomaniaków obudził Baekhyuna, który przetarł oczy uroczo jak kot, po czym trzepnął Elfa w tył głowy, irytując się, że ten przerwał mu sen.
- Chłopaki, spokój! - Xiumin, który słynął z tego, że zawsze uspokajał zdenerwowanych młodzieńców i tym razem bez większych problemów wszedł w swoją rolę. Mimo jego starań Baekhyun dalej warczał na Chanyeola, który odwdzięczał się mu tym samym.
- Baek, mnie też obudzili, a jakoś nie wściekam się po nich jak skończony idiota! - powiedział Suho, wypuszczając cię z objęć i podszedł do chłopaka, kładąc mu dłoń na ramieniu.
- Ale MNIE się nie budzi. A ty, Su... - Baekhyun w końcu odwrócił się w stronę drzwi i zauważył cię. Momentalnie umilkł i spłonął rumieńcem, co zostało nagrodzone śmiechem Chanyeola. Baek nie mógł pozostać mu dłużny i kolejny raz trzepnął młodszego w tył głowy. Musiał się z tym nieźle natrudzić, ponieważ Uszatek był kilkanaście centymetrów wyższy od niego. Obydwaj wyglądali jakby zaraz mieli sobie wydłubać oczy. Odnotowałaś w umyśle, żeby nigdy nie budzić Baekhyuna. Suho zaprowadził cię do swojego pokoju, gdy zorientował się, że piorunujący się wzrokiem chłopcy nie odpuszczą sobie tak łatwo.
- No to... co cię tu sprowadza? - zapytał i usiadł w poprzek łóżka, opierając się plecami o ścianę. Usiadłaś obok niego i podkuliłaś nogi, obejmując je ramionami.
- Rodzice doprowadzają mnie do szału - stwierdziłaś, pierwszy raz w życiu wyrzucając swoje żale na głos.
- Co? Czyli, że ty uciekłaś?! Myślałem, że wracasz z jakiejś imprezy i nie chcesz zostać ukarana. Eh. Z tobą to zawsze są tylko problemy.
- Okey. To ja już pójdę. Nie chcę być dla ciebie kolejnym problemem - powiedziałaś, na wpół warcząc i podniosłaś się z siadu. Chłopak delikatnie pociągnął cię za nadgarstek, nakazując ci usiąść.
- Przepraszam. Nie chciałem, żeby to tak zabrzmiało - przeprosił Junmyeon ze skruszoną miną. Musiał użyć akurat tej, którą gdy tylko widziałaś, miałaś wyrzuty sumienia, że przez ciebie jest smutny. - Co takiego zrobili rodzice, że od nich uciekłaś? - zapytał, ale ty nie chciałaś powiedzieć odpowiedzieć.
- N-nic - wyjąkałaś, wiedząc, że jeśli powiesz mu prawdę, to zrobi mu się naprawdę przykro. Nie mogłaś na to pozwolić. W końcu nie jego winą było to, że spełnił swoje marzenia i został piosenkarzem w zespole, który nagle stał się tak sławny.
- Kłamiesz - stwierdził Suho ze stuprocentową pewnością w głosie. I oczywiście się nie mylił.
- Nie kłamię - zapewniłaś chłopaka, na co spojrzał na ciebie z wyraźną kpiną.
- Tak. To niby czemu tu przyszłaś? - zapytał, spoglądając na ciebie kątem oka, nadal śmiejąc się pod nosem. Zacisnęłaś zęby, zastanawiając się, czy jednak nie popełniłaś błędu, przychodząc do brata. Przecież teraz był światową gwiazdą. Na pewno nie miał czasu na twoje problemy. Niestety, oprócz niego i rodziców nie miałaś nikogo.
- Jun, mam dość rodziców! Przez to, że stałeś się gwiazdą nie mogę wychodzić z domu, bo twierdzą, że "mogę ci zaszkodzić, choćby jednym, źle wypowiedzianym słowem". Nie mam żadnych prawdziwych przyjaciół. Ci, którzy byli nimi nim zadebiutowałeś z EXO, teraz tylko błagają o twój autograf albo o autografy reszty chłopaków. Prawda jest taka, że nie mogę nawet mieć chłopaka, bo rodzice uważają, że wszystko co zrobię, może ci zaszkodzić! Niby jak!? Co jest złego w tym, że chcę mieć przyjaciół, chłopaka i od czasu do czasu wyjść z domu na spotkanie ze znajomymi lub jakąś imprezę!? - Przy ostatnich zdaniach podniosłaś głos i zaczęłaś pociągać nosem. Czułaś ulgę, że wreszcie wyrzuciłaś z siebie wszystko, co miałaś za złe rodzicom, jednocześnie wiedząc, że niestety sprawiasz tym chłopakowi przykrość. Jednak sam chciał poznać prawdę i najwidoczniej nie miał ci za złe, że mu ją wyznałaś, bo przygarnął cię do siebie ramieniem i zamknął w silnym uścisku.
- Ciii... - Uspokajał cię Suho do momentu, aż łzy nie przestały zdobić swoim, znanym chyba wszystkim ludziom na świecie, połyskiem twoich oczu. - Zadzwonię do rodziców, żeby się o ciebie nie martwili, ale wiesz o tym, że w końcu będziesz musiała do nich wrócić? To nie tak, że nie chcę, żebyś ze mną mieszkała, ale sądzę, że menager nie zgodzi się na twój tak długi pobyt tutaj, bo jeszcze fanki zaczęłyby knuć jakieś konspiracje, a wtedy mielibyśmy naprawdę dużo nieprzyjemności z wytwórnią. Poza tym, ostatnio panuje tu trochę napięta atmosfera, bo Sehun...
- Rozumiem - szybko wtrąciłaś, aby przerwać słowotok wydobywający się z ust lidera zespołu i odsunęłaś się od brata, posyłając mu najbardziej szczery uśmiech, na jaki było cię stać. - Dziękuję.
- Jeszcze mi nie dziękuj. Najpierw muszę zadzwonić do rodziców, więc zajmij się czymś przez najbliższą godzinę, bo śmiem twierdzić, że tak łatwo nie odpuszczą i będą chcieli, żebyś z samego rana zjawiła się w domu - przestrzegł cię chłopak, po czym wstał z łóżka i przeciągnął się, zagarniając z szafki nocnej swój telefon komórkowy.
Gdy brat obrócił się w twoją stronę, mimowolnie twój wzrok zarejestrował coś, czego wcześniej nie zauważył, a mianowicie tego, jak bardzo Suho wyglądał na zmęczonego. Mimo, że dawniej miał bardzo bladą cerę, zdecydowanie bledszą niż twoja, teraz wyglądała ona tak, jakby chłopak chorował na jakąś ciężką chorobę, a podkrążone oczy sprawiały wrażenie. jakby nie miał czasu na sen. Chciałaś powiedzieć coś w tym temacie, zapytać go, czy wszystko w porządku i dlaczego prezentuje się tak, jak w obecnej chwili, ale Suho, czując twoje uważne spojrzenie na sobie, uśmiechnął się, pospiesznie obracając się w kierunku drzwi.
- Nie musisz tu na mnie czekać. Może idź pooglądać z Jonginem, Chanyeolem i Baekhyunem jakiś film, bo reszta już śpi, a sama będziesz się nudzić - zaproponował Junmyeon trzymający już dłoń na klamce. Skinęłaś nieznacznie głową i podniosłaś się z łóżka brata, podchodząc do okna i wyglądając przez nie na zewnątrz.
Padał śnieg, jak przystało na niemal każdy, zwyczajny grudzień w Korei Południowej i teraz, nocą, można było dostrzec, jak obficie opada na ziemię w świetle włączonych latarni ulicznych. Niektóre domy były przybrane w świąteczne ozdoby, z których teraz tylko kilka było włączonych ze względu na panującą już od bardzo dawna ciszę nocną. Stałaś przy oknie jeszcze dość długą chwilę, obserwując, jak w kolejnych budynkach gaśnie blask dekoracji, o których w końcu przypomnieli sobie ich zapominalscy właściciele.
Wtedy usłyszałaś dźwięk powiadomienia wydobywający się z twojego telefonu, więc wyjęłaś go z kieszeni, po to, żeby zostać uświadomioną o tym, że ma 7% baterii i niedługo wyłączy się, jeśli nie podepniesz do niego ładowarki. Nagle podniosłaś wzrok znad wyświetlacza, gdyż kątem oka zarejestrowałaś jakiś ruch za oknem. Zmarszczyłaś lekko czoło, gdyż na zewnątrz nie było niczego, oprócz wszechobecnej ciemności rozjaśnianej w niektórych miejscach przez latarnię. Już miałaś odejść od okna, tak na wszelki wypadek, gdyby się okazało, że wcześniej nie miałaś zwidów, tylko to jakiś psychopata ukrył się w ogrodzie, żeby zaatakować dorm EXO nocą, kiedy ponownie zarejestrowałaś ruch. Podeszłaś bliżej okna, przyciskając do szyby czoło i uważnie skanowałaś każdy widoczny z twojej pozycji element na zewnątrz. Właśnie wtedy w świetle latarni ukazała się czyjaś sylwetka.
Chłopak lub mężczyzna szedł pochylony z twarzą ku chodnikowi, miał kaptur naciągnięty na głowę, a dłonie włożone w kieszenie. Był bardzo wysoki i wręcz chorobliwie szczupły, ale zamiast odejść od okna, aby przypadkiem cię nie zauważył, jeszcze bardziej się do niego przybliżyłaś, gdyż skądś kojarzyłaś tę sylwetkę. Jej właściciel lekko się zachwiał i wyciągnął dłonie z kieszeni, żeby utrzymać równowagę, więc stwierdziłaś, że jest pijany i prawdopodobnie nieszkodliwy dla ciebie. Kiedy postanowiłaś odejść od okna i nie przejmować się dłużej tym kimś, na zewnątrz ujrzałaś, jak chłopak potyka się o krawędź trochę wystającej kostki brukowej na chodniku i przewraca się. Mimowolnie syknęłaś, widząc jak łapie się za kostkę i szybko zdejmuje z niej dłonie, bo najprawdopodobniej dotknął właśnie rany, którą otrzymał w pakiecie razem z upadkiem. Chłopak uniósł twarz w kierunku nieba, otwierając usta, jakby w okrzyku bólu, a wraz z uniesieniem głowy spadł mu kaptur i mogłaś ujrzeć znajomą twarz Sehuna. Przez chwilę stałaś w miejscu, zastanawiając się, co masz zrobić, ale gdy dostrzegłaś, jak maknae EXO nie może podnieść się z chodnika i przetrząsa kieszenie najprawdopodobniej w poszukiwaniu telefonu, którego tam nie było, czym prędzej wybiegłaś z pokoju brata.
Zawołałaś chłopaków, którzy byli w salonie i naciągając jak najszybciej na stopy swoje buty, bardzo skrótowo wyjaśniłaś im, czego byłaś świadkiem. Chłopcy przez chwilę wyglądali na oszołomionych z minami, które sugerowały, że zastanawiają się, czy ich nie wrabiasz, ale gdy wybiegłaś z dormu bez kurtki i z irytacją trzasnęłaś drzwiami, cała czwórka rzuciła się w kierunku swoich butów.
- Sehun! Sehun, co ci się stało? - zapytałaś, gdy w ciągu kilkunastu sekund znalazłaś się przy chłopaku i przykucnęłaś obok niego, z niepokojem patrząc to na kostkę starszego od ciebie o dwa lata członka EXO, to na jego twarz.
- Julia? Co ty tu robisz? - zapytał oszołomiony Sehun, a ty odnotowałaś w umyśle, że w końcu ktoś pamiętał o twoim pseudonimie, który wręcz uwielbiałaś. Było to dla ciebie bardzo dziwne, gdyż z całego zespołu, to właśnie najmłodszego nie znałaś prawie w ogóle, bo nigdy nie mieliście czasu porozmawiać ze sobą dłużej, niż wymieniając powitania. - Zresztą nieważne. Mogłabyś zawołać chłopaków? Wydaje mi się, że skręciłem kostkę - jęknął Sehun, próbując się podnieść i tym razem mu się to udało, ale tylko dzięki pomocy Chanyeola i Kaia, którzy najszybciej z czwórki dotarli do swojego przyjaciela.
- Sehun, Sehun, Sehun... - powiedział Baekhyun, który również znalazł się już przy najmłodszym, kręcąc teatralnie głową, a Tao cmoknął z niezadowoleniem, widząc. jak maknae wykrzywił usta w grymasie bólu, gdy tylko jego stopa dotknęła chodnika. - Tyle z tobą problemów... - westchnął Baek, uśmiechając się do swojego przyjaciela, żeby jakoś podnieść go na duchu swoją złośliwością. Tylko, że najwyraźniej jego sposób nie okazał się zadowalający, ponieważ Sehun w ogóle go nie słuchał, skupiając się na tym, aby nie opierać całego swojego ciężaru na Chanyeolu i Kaiu.
- Musimy zawieźć cię do szpitala, Sehun - zarządził Tao, wyjmując z kieszeni spodni jeden z najnowszych modeli telefonów.
- Nie, nie, nie! - zaprotestował maknae, gwałtownie wyrywając się z uścisku dwójki raperów, co zaowocowało jedynie tym, że zachwiał się i z pewnością upadłby, gdyby nie został przytrzymany przez stojącego w pobliżu Baekhyuna. - Jest w porządku. Trochę boli, ale niedługo przestanie, jasne?
- Przyznałeś, że cię boli. Jedziemy do szpitala - stwierdził tryumfująco Tao, który choć nie zawsze to okazywał, traktował EXO jako swoją rodzinę i martwił się, gdy któryś z chłopaków, choćby skaleczył się w palec.
- Nie! Nigdzie z wami nie pojadę! Poza tym, nawet nie mamy czym tam pojechać, więc chyba jednak zostaniemy dzisiaj w domu, chłopaki - uświadomił im z satysfakcją w głosie maknae prowadzony właśnie przez przyjaciół z powrotem do dormu. Tao spojrzał na niego z wyraźnym rozbawieniem i Sehun zmarszczył brwi, widząc, że ten zostaje w tyle za nimi.
- Dobry wieczór. Panie menagerze, bardzo przepraszam, że dzwonię do pana tak późno w nocy, ale potrzebny jest nam transport, ponieważ Sehun przed chwilą... - Jedynie do tego momentu usłyszeli rozmowę towarzyszący rannemu chłopcy i ty, gdyż weszliście właśnie do przedpokoju dormu. 
- Trzeba zawiadomić o tym resztę, bo być może obudzą się, nim wrócimy, a wtedy niepotrzebnie wpadną w panikę - zadecydował Chanyeol, który zamykał właśnie drzwi od dormu, machając wcześniej do maknae EXO-M, aby ten pospieszył się z rozmową. 
- Prędzej urządzą imprezę, świętując, że nie ma nas w mieszkaniu - burknął Baekhyun, kierując się w stronę salonu, aby zostawić tam na stole karteczkę z wiadomością dla reszty chłopaków. Jego słowa sprawiły, że wasze twarze rozjaśniły się w delikatnych uśmiechach, nawet ta Sehuna, który wyglądał, jakby naprawdę nie było mu do śmiechu. 
- Menager będzie za góra dziesięć minut - ogłosił Tao do wszystkich zgromadzonych w przedpokoju, pospiesznie zamykając za sobą drzwi od mieszkania. Gdy tylko stanął obok ciebie, tak, że wasze ramiona delikatnie się o siebie ocierały, zorientował się, że odkąd tylko wszedł do dormu, jest mierzony zezłoszczonym spojrzeniem Sehuna.

~*~

- Na szczęście, kostka nie jest złamana, tylko skręcona. Lepiej będzie, jeśli przez najbliższe dwa tygodnie lub nawet miesiąc nie będzie za bardzo się przemęczał i ważne też, żeby dużo odpoczywał - stwierdził lekarz, wychodząc z gabinetu, którego drzwi już od ponad pół godziny były okupywane przez trójkę chłopaków z EXO, menagerów zespołu oraz oczywiście ciebie. Teraz wszyscy rzuciliście się w kierunku Sehuna, który wydawał się znudzony zaistniałą sytuacją, ale na słowa mężczyzny w podeszłym wieku odwrócił się gwałtownie w jego stronę.
- Czy to konieczne? - zapytał z cieniem przerażenia w głosie i wszyscy mogliście dostrzec jak jego twarz znacznie pobladła.
- Tak, jeśli chcesz wrócić do pełni sił - stwierdził lekarz i zmarszczył lekko brwi, widząc skonsternowanie na waszych twarzach. - Czy jest jakiś problem w związku z tym?
- A co z treningami? - niemal jęknął maknae EXO na co otrzymał nieme upomnienie od jednego z menagerów w postaci krótkiego, lecz stanowczego potrząśnięcia głową na boki.
- Bardzo panu dziękujemy. Będziemy stosować się do pańskich zaleceń - zapewnił uprzejmie drugi z przełożonych zespołu, skłaniając się w ramach podziękowań w stronę lekarza, co też niezwłocznie uczynili wszyscy, biorąc z niego przykład. - Ile płacę za wizytę?
- Nic. Jednak czy mógłbym poprosić o autograf Baekhyuna dla mojej córki? Jest wielką fanką - poprosił mężczyzna, na co Baek z uśmiechem na twarzy podpisał podany mu przez niego świstek papieru, a ty oraz Chanyeol szybko odwróciliście się w kierunku ściany, aby nie parsknąć śmiechem. 

~*~

- Wreszcie jesteście! Nie mogliście mnie powiadomić? Pojechałbym z wami, bo w końcu to ja odpowiadam za zespół. Sehun, wszystko w porządku? - zapytał wyraźnie zmartwiony Junmyeon, gdy tylko pojawiliście się w progach dormu zespołu. Doskoczył do najmłodszego chłopaka, wcześniej zaszczycając cię uśmiechem, który sama nie wiedziałaś, co miał znaczyć. Sehun jednak nie odpowiedział mu i przez chwilę stał w miejscu, po czym wyminął Suho i pokuśtykał do swojego pokoju na piętrze. Jongin pobiegł za nim i nie zajęło mu dużo czasu dogonienie go, a następnie pomógł mu wspiąć się po schodach, trzymając go za ramię.
- Co mu jest? - zapytał Chanyeol, kierując swoje słowa do nikogo konkretnego, ale i tak odpowiedział mu nieco opryskliwie Baekhyun.
- A co ma być? Jakbyś się czuł, gdybyś ty nie mógł przez miesiąc się przemęczać? Wyobrażasz sobie jak on to odczuje? Przecież codziennie zostaje z Kaiem oraz ewentualnie Layem i Xiuminem, aby doskonalić swoje umiejętności taneczne. 
- Nie może brać udziału w treningach? - zapytał Suho, a zmarszczka zmartwienia pojawiła się na jego czole, gdy tylko się o tym dowiedział.
- Przez miesiąc - dodał Tao i nie czekając na reakcję lidera zespołu, cała czwórka skierowała się w stronę swoich łóżek, stwarzając dość żałosne wrażenie, gdyż wszyscy przecierali oczy, a ziewnięcia same wydobywały się z ich ust. Junmyeon najwyraźniej miał ochotę teraz kląć jak wyjątkowo zezłoszczony szewc, ale nie zrobił tego, tylko przygarnął cię do siebie ramieniem.
- Rodzice i menager zgodzili się, ale maksymalnie na miesiąc możesz tu mieszkać. Trochę odpoczniesz od ciągłych zakazów, ale wiedz, że ja również nie będę pozwalał ci na wszystko, jasne? 
- Jasne - odpowiedział, po czym wspólnie zadecydowaliście, że jutro wybierzecie się po twoje rzeczy, a przez miesiąc twoim tymczasowym pokojem będzie wolne teraz pomieszczenie po odejściu Krisa oraz Luhana z zespołu.

~*~

Ze snu obudził cię czyjś... szloch? Zdezorientowana otworzyłaś oczy i podniosłaś się na łokciach, rozglądając po pokoju, ale jedynym, co dostrzegłaś w ciemnościach, były dość wyraźnie zarysowane kontury mebli oraz delikatna poświata księżyca wpadająca przez niezasłonięte okno. Poczekałaś w napięciu jeszcze paręnaście sekund, a nie usłyszawszy ponownie tego dźwięku, uznałaś, że umysł płata ci figle. Ponownie położyłaś głowę na poduszce, jednak nie mogłaś zasnąć, gdyż byłaś pewna, że się nie przesłyszałaś. Po chwili dźwięk powtórzył się i miałaś wrażenie, jakby ktoś właśnie szeptał "Nie". Tym razem wstałaś z łóżka, a zimne powietrze sprawiło, że poczułaś gęsią skórkę na ramionach. Podeszłaś do okna, sama nie wiedząc, co spodziewałaś się zobaczyć. Może jakąś scenę wyjętą rodem ze słynnych horrorów, gdzie jakiś psychopata w masce, ćwiartuje piłą łańcuchową niewinną kobietę i szuka kolejnych ofiar? Widok za oknem jednak mile cię zaskoczył, gdyż w świetle latarni nie był widoczny żaden morderca. Swoją drogą postanowiłaś, że przestaniesz oglądać tyle horrorów, gdyż sprawiały one, że wszędzie domyślałaś się ujrzeć seryjnych zabójców i nie tylko. Jednak nie dawało ci spokoju to, skąd mógł dochodzić szloch, który w dalszym ciągu nie ustawał. Szybko przemierzyłaś drogę od okna do drzwi, po czym otworzyłaś je, wyglądając na pusty i cichy korytarz niknący w ciemnościach. Szloch przycichł, ale nadal wyraźnie go słyszałaś i byłaś już stuprocentowo pewna, że się nie przesłyszałaś. Zerknęłaś ukradkiem na drzwi należące do pokoju swojego brata i Minseoka, które znajdowały się naprzeciwko twojej tymczasowej sypialni, ale stamtąd nie mógł docierać płacz, gdyż Junmyeon nie miał powodów do płaczu, a zobaczyć łzy Xiumina równało się z cudem. Skierowałaś się, więc w stronę drzwi leżących po prawej stronie i słysząc, że niepokojący cię dźwięk nasila się, zgasiłaś światło w swoim pokoju i zapukałaś do pomieszczenia obok.
- NIE! - Głośny krzyk przestraszył cię tak bardzo, że gwałtownie odskoczyłaś od drzwi, uderzając plecami o ścianę za tobą. Spodziewałaś się, że w ułamku sekundy wszyscy chłopcy wybiegną ze swoich pokoi, ale ku twojemu zaskoczeniu, nie pojawił się nawet Tao, o którym doskonale wiedziałaś, że nie potrafi zasnąć głębokim snem od jakiegoś czasu. Nie miałaś zamiaru być wścibska, ani coś w tym stylu, ale niepokoiło cię, że stało się coś złego, więc uchyliłaś drzwi i zapukałaś, pytając, czy możesz wejść. Nawet przez chwilę nie przeszło ci przez myśl, że odkąd Luhan odszedł, Sehun zajmuje jeden z pokoi zupełnie sam.
- Nie możesz. Wszystko jest w porządku - odpowiedział chłopak dziwnie zmienionym głosem, ale wydawał się rozbudzony, więc byłaś skłonna przypuszczać, że właśnie oglądał jakiś film na swoim telefonie lub na laptopie i to stamtąd dobiegały niepokojące cię dźwięki.
- Przepraszam. Wydawało mi się, że coś słyszę, ale nieważne. Dobranoc, Sehun - powiedziałaś, łapiąc za klamkę i gdy już miałaś zamknąć za sobą drzwi, usłyszałaś za sobą niewyraźny szept.
- Julia...
- Hmm? - mruknęłaś, odwracając się w kierunku chłopaka, którego widziałaś dość wyraźnie w świetle księżyca.
Siedział na łóżku w luźnym, białym podkoszulku, a jasne włosy sterczały mu dosłownie na wszystkie strony. Sehun zmierzwił je palcami, doprowadzając, o dziwo, do jeszcze większego stanu nieładu i wyplątał się z kołdry, siadając na niej ze skrzyżowanymi nogami, jednak uważając, żeby nie zranić się w nogę.
- Wiem, że to głupie i nie będę zły, jeśli się nie zgodzisz, a nawet uznam to za normalną reakcję, ale mógłbym cię o coś prosić? - zadał pytanie chłopak, ale najwyraźniej nie oczekiwał odpowiedzi, gdyż zaraz potem, dość dziwne w zaistniałej sytuacji słowa opuściły jego usta. - Mogłabyś o nic nie pytać, tylko po prostu mnie przytulić?
Nic nie mogłaś poradzić na to, że lekko zmarszczyłaś brwi, zdezorientowana tą nietypową prośbą, ale w kilku krokach pokonałaś odległość między drzwiami, a jego łóżkiem, chyba cudem nie natrafiając na żadną przeszkodę. Trochę niepewnie przysiadłaś na skraju mebla zaraz obok Sehuna i wsuwając dłonie pod ramiona chłopaka, przytuliłaś się do niego. Po chwili wasza pozycja zmieniła się za sprawą rapera i siedziałaś przed nim z plecami dociśniętymi do jego klatki piersiowej, a maknae EXO obejmował cię w pasie z głową położoną na twoim ramieniu. Przez długi moment siedziałaś bardzo spięta, ale już po około minucie siedzenia w ciszy, bez większego skrępowania oparłaś się o chłopaka. Nie miałaś pojęcia, po co Sehun poprosił cię o przytulenie, ale już po chwili wiedziałaś, o co chodzi. Ponieważ kiedy opuszczałaś pokój chłopaka, obróciłaś się, słysząc jego ciche "Dziękuję" i w świetle księżyca dostrzegłaś jego lśniące od łez policzki.

~*~

Następnego dnia poszłaś razem ze swoim bratem oraz Baekhyunem i Chanyeolem, którzy koniecznie chcieli opuścić dorm, do swojego domu, aby wziąć ze sobą trochę ubrań i podręczniki oraz zeszyty na następne trzy dni do szkoły. Więcej książek nie musiałaś zabierać ze sobą, ponieważ ostatnie zajęcia odbywały się w środę, a przez następne dwa tygodnie trwały ferie zimowe, które w tej części Korei Południowej zaczynały się wyjątkowo najwcześniej. W połowie drogi Baekhyun zdjął z głowy swoją czapkę, nagle orientując się, że ty nie zabrałaś swojej i założył ci ją. Nie miałaś nic przeciwko, mimo to, że była na ciebie trochę za duża i niekiedy opadała ci na oczy, zasłaniając widok. Podziękowałaś chłopakowi i wymieniliście się uśmiechami, przez co Baek podczas reszty drogi wyglądał na niezwykle zadowolonego z siebie.
Dziękowałaś losowi za to, że Chanyeol i jego najlepszy przyjaciel poszli z wami, ponieważ dzięki temu uniknęłaś niezręcznej rozmowy z rodzicami i podczas gdy oni w najlepsze rozprawiali sobie z twoimi rodzicami, ty razem z Junmyeonem spakowaliście do znalezionej w odmętach szafy torby treningowej pierwsze ubrania, jakie wpadły w wasze ręce. Kiedy Suho męczył się z zamkiem błyskawicznym przedmiotu, ty pospiesznie upchnęłaś w swoim czarno-białym plecaku w paski potrzebne podręczniki i zeszyty. W wyniku czego stał się on niemal nie do podniesienia, ale na szczęście byłaś z bratem, który od razu zaproponował, że jednak to on go poniesie, a tobie w udziale przypadła dużo lżejsza torba z ubraniami. Gdy tylko zeszliście po schodach, wyszłaś z domu, jak najszybciej mogłaś, wcześniej żegnając się z rodzicami, którzy wyglądali na zawiedzionych, że z nimi nie porozmawiałaś. Junmyeon nie został w mieszkaniu dłużej niż ty, ale Baekhyun i Chanyeol (a w szczególności ten drugi) wzbraniali się przed opuszczeniem domu twoich rodziców, gdyż ci poczęstowali ich gorącą czekoladą. W końcu Suho prawie siłą wyciągnął ich na zewnątrz, kiedy dwójka łakomczuchów serdecznie dziękowała waszej mamie i wspominała, że ma ogromny talent do przyrządzania gorącej czekolady.

- Chodźmy na bubble tea! - poprosił Chanyeol, gdy szliście inną drogą niż na początku i właśnie mijaliście knajpkę sprzedającą ulubiony napój większości chłopaków z EXO. 
- Jest tak zimno, a ty jeszcze chciałbyś bubble tea? - zapytał Junmyeon jedynie z nutką zdziwienia w głosie, gdyż ze strony Uszatka i Baekhyuna słyszał już gorsze pomysły.
- Kiedy wejdziemy do środka, to będzie nam ciepło - zaoponował Baekhyun, któremu najwidoczniej był na rękę postój, gdyż niósł torbę z twoimi ubraniami, o niesienie której wręcz się z tobą kłócił, gdy tylko opuściliście dom.
- Ehh... - westchnął jedynie lider zespołu, na co Chanyeol najwidoczniej uznał, że jego pomysł został zaaprobowany i podbiegł do sprzedawczyni, zamawiając bubble tea o smaku białej brzoskwini dla siebie, o smaku mango dla Junmyeona i truskawkowe dla Baekhyuna, po czym odwrócił się w twoją stronę, pytając, jaki smak ty byś chciała. Wybrałaś ten sam, co główny wokalista EXO-K i przez chwilę czekaliście na swoje napoje w zupełnej ciszy, delektując się ciepłem w pomieszczeniu, ale wtedy rozległ się dźwięk informujący o tym, że ktoś dostał SMSa i Chanyeol wyciągnął z kieszeni swój telefon, pospiesznie komuś odpisując. Kiedy plastikowe kubki z napojami dotarły już do dłoni prawowitych właścicieli, raper schował do kieszeni kurtki smartphone'a.
- Chłopaki też zażądali bubble tea - powiedział Chanyeol, kiedy Baekhyun przekazał mu jego brzoskwiniowy napój i podczas gdy on pociągnął przez rurkę łyk napoju, wszyscy wytrzeszczyliście na niego oczy.
- Niby jak mamy im przetransportować siedem kubków, nie licząc tych, które będziemy musieli nieść dla siebie? Jesteśmy dopiero w jednej trzeciej drogi do domu - zapytał zdumiony do granic możliwości Junmyeon, a ty i Baekhyun gorliwie pokręciliście głowami na znak, że jest to niemożliwe. 
- Dlatego zaraz będą tu Kyungsoo i Jongin, aby nam pomóc. 
- Tym to się serio nudzi - westchnął Baekhyun, patrząc jak Chanyeol pokazuje sprzedawczyni wyświetlacz telefonu z SMSem, w którym było napisane, jakie bubble tea życzą sobie chłopaki. Kobieta szybko spisała sobie na kolorową karteczkę rodzaje napoi, które musi przygotować i szybko za to się zabrała. Junmyeon wyjął swój portfel i ze skupioną miną obliczył, ile musi zapłacić, a tymczasem ty i Baekhyun wyszliście przed knajpkę, oczekując na D.O i Kaia. Przez kilka minut staliście w kompletnej ciszy, sącząc przez czerwonawe słomki swoje napoje i coraz bardziej marzliście. Gdy chłopak wypił swoje bubble tea poczekał, aż ty również skończysz i wszedł do knajpki, wyrzucając kubki do kosza na śmieci. Nie było go dłużej, niż się spodziewałaś, więc zaczęłaś przypuszczać, że ten wdał się w rozmowę ze swoim najlepszym przyjacielem. Właśnie wtedy rozpromieniony chłopak pojawił się w drzwiach, śmiejąc się pod nosem. Chyba właśnie to było powodem, przez który nie zwrócił uwagi na próg i potknął się, niemal na ciebie wpadając. 
- Wow. Już wiem, dlaczego tak usilnie chciałeś wyjść razem z Julią. Baek, może źle to odbieram, ale ty ewidentnie na nią lecisz - wykrztusił gdzieś między parsknięciami śmiechem Jongin, do którego od razu dołączył Kyungsoo, któremu łzy zebrały się w kącikach oczu. Jedynie Baekhyunowi nie było do śmiechu, tylko spłonął rumieńcem i wyglądał, jakby nie mógł wymyślić na szybko żadnej riposty, która starłaby Kaiowi ten przygłupi uśmieszek z twarzy. Gdy nowo przybyła dwójka trochę się uspokoiła, weszliście razem do knajpki, gdzie gotowe napoje czekały, aż w końcu ktoś je stamtąd weźmie. Chanyeol siedział na jednym z wysokich krzesełek przy ladzie i w cukrze rozsypanym tam celowo przez siebie kreślił koślawe serduszka, uśmiechając się do może siedemnastoletniej dziewczyny, która stała obok sprzedawczyni bubble tea. Baekhyun widząc to, zrobił minę, jakby z ogromnym wysiłkiem starał się nie roześmiać, co oczywiście zrobił, gdy jej oczy zrobiły się wielkie, kiedy przez drzwi przeszedł Jongin i momentalnie straciła zainteresowanie Uszatkiem, wpatrując się w Kaia jak w obrazek. Chłopak widząc to, mimowolnie podniósł kącik ust, prezentując swój uwodzicielski uśmiech, ale wtedy Chanyeol obrócił się w jego stronę i spojrzał na niego tak smutnym spojrzeniem, że tancerz stanął za tobą i objął cię ramionami w talii, na co zamarłaś, ale szybko zrozumiałaś, że to tylko gra. Efekt był zadowalający dla Elfa, ponieważ odzyskał zainteresowanie dziewczyny za ladą i szybko poprosił ją o swój numer telefonu, co tamta uczyniła z wyraźnym entuzjazmem.. Każdy zgarnął z lady tyle kubków, ile tylko zdołał unieść i wyszliście z knajpki odprowadzani przyjaznym uśmiechem sprzedawczyni. Na odchodnym Chanyeol odwrócił się w stronę siedemnastolatki i pomachał jej, co zostało mu wynagrodzone posłaniem mu całusa przez dziewczynę.
- Umówię się z nią jeszcze w tym tygodniu - stwierdził Uszatek, patrząc na turkusową karteczkę z numerem, którą dostał od dziewczyny.
- Po pierwsze: Muszę zniszczyć twoje marzenia, ale gdyby nie to, że Kai udał zajętego, ta dziewczyna już dawno flirtowałaby z nim, a nie z tobą. Po drugie: Nie znasz jej imienia. Po trzecie: Jeśli już na ciebie leci, to tylko z powodu twojego wyglądu. - Prosto z mostu przyznał Baekhyun i ignorując oburzone spojrzenie swojego najlepszego przyjaciela, szybko przyspieszył kroku, zrównując się z tobą, aby nie zostać uderzonym przez Chanyeola.
- Po pierwsze: Kai jest dobrym przyjacielem i w przeciwieństwie do ciebie mi pomógł, co ci kiedyś przypomnę, gdy będziesz mnie potrzebował. Po drugie: Nazywa się Im Yoona, a ty jak nie wiesz, to się głupio nie odzywaj. Po trzecie: No i co z tego? Jak się poznamy lepiej, to zakocha się też w mojej genialnej osobowości - stwierdził z pewnością siebie, ale zarazem wyrzutem w głosie skierowanym w stronę Baekhyuna i również przyspieszył kroku, zrównując się z wami.
- Po pierwsze: Niby czemu miałbym cię potrzebować? Po drugie: Dobrze cię znam i choć jestem wredny, to i tak mnie uwielbiasz, co wskazuje na to, że bez najmniejszego zawahania się, byś mi pomógł. Po trzecie: Ta dziewczyna wyglądała jak jedna z tych, które mają na twarzy więcej tapety niż skóry. Po czwarte: Wyglądała na dużo młodszą niż ty. Po piąte: Nie zadzwonisz do niej, bo na sto procent stchórzysz. Po szóste: Nie wymądrzaj się, idioto, bo nie wiesz, czy się w tobie zakocha. - Dalej przekomarzał się z nim Baek, a gdy spojrzałaś na niego kątem oka, ledwie hamując śmiech, ujrzałaś, że on sam również jest z siebie niesłychanie zadowolony, a tej rozmowy nie traktuje na poważnie. Wyglądał jak całkowite przeciwieństwo Chanyeola, który szedł obok niego wyraźnie naburmuszony i patrzył na swojego najlepszego przyjaciela z wyrzutem, co paręnaście sekund zerkając na karteczkę z numerem dziewczyny.
- Po pierwsze: Nie powiem, po co, bo byś mnie za to zabił. Po drugie: Wmawiaj to sobie dalej. Po trzecie: Sam nie jesteś lepszy z tym swoim eyelinerem. Po czwarte: Ma 25 lat. Po piąte: Żebyś wiedział, ze nie stchórzę. Po szóste: Nie irytuj mnie - burknął Chanyeol.
- Po pierwsze: Baekhyun, jesteś idiotą. Po drugie: Chanyeol, jesteś idiotą. Po trzecie: Jeszcze raz, któryś zacznie wypowiedź zaczynającą się od tych idiotycznych wyliczań, to nie ręczę za siebie. - powiedziałaś, kończąc "kłótnię" chłopaków i szybko przyspieszyłaś kroku, widząc, że obydwoje otwierają usta, aby jakoś ci odpowiedzieć.
____________________
Nie jest ucięte w jakimś wkurzającym momencie, bo chciałam w końcu coś opublikować, a za drugą część biorę się już w tym momencie, żeby udało mi się jak najwięcej napisać na tych feriach ;)

A teraz najważniejsza na chwilę obecną informacja:
Od dnia dzisiejszego zostają zawieszone wszystkie moje opowiadania na tym blogu. (WSZYSTKIE ZOSTANĄ DOKOŃCZONE, ALE NIE W NAJBLIŻSZYM CZASIE) Jeśli ktoś chciałby jeszcze coś zamówić, ale nie może się zdobyć na to, to polecam zrobić to już teraz, ponieważ po zrealizowaniu wszystkich zamówień najprawdopodobniej "BTS - my life" nie będzie nosił już tej nazwy (tymczasowo oczywiście), a szablony będą dopasowane do długich opowiadań (bo dla mnie 10-15 rozdziałów to dużo). Po napisaniu tych opowiadań (planuję takie dwa, a co z tego wyjdzie to już wola Boża) mogę wrócić do pisania scenariuszy i na zamówienia, jeśli tylko będziecie chcieć. Także: Chcesz, żebym coś dla Ciebie napisała? Teraz albo za długi obszar czasu. 

Mam nadzieję, że się spodobało
Czekam na opinie i komentarze
Taeyeon <3

poniedziałek, 21 września 2015

Dance is not a hobby. This lifestyle ep.2

Hejka :)
Drugi rozdział opowiadania z Hobim, który miał się tu pojawić już w poniedziałek,  ale nie wyrobiłam się,  bo Yuki (Hug Monster. Ej, nie obrazisz się, jeżeli będę zwracała się do Ciebie Yuki? Milej to brzmi ;) zażyczyła sobie czegoś dłuższego niż one shot z Bambim. No kurde mogę nawet porównać ilość słów,  ale na sto procent to zamówienie wyjdzie krótsze. Poza tym zabijecie mnie, bo w tym rozdziale pewnie też nie będzie Hoseoka. Heh. Opowiadanie z nim, a jak na razie rządzi tu ChimChim.
*dodane po napisaniu całości* To ma 6 stron w Wordzie i 2 659 słów. BamBam ma 4 060 słów. Nie udało się. Przepraszam, unni. Wybaczysz?
Miłego czytania.             

Z nożykiem w jednej dłoni i z kopertą w drugiej stałaś na środku pokoju z niepokojem wpatrując się w słońce powoli chowające się za horyzont. Czy to na pewno dobry pomysł go otwierać? Czemu po tylu latach matka nie zażyczyła sobie żadnego spotkania? Tylko przekazała ci przez ojca list? Co było na tyle strasznego, że nie można było tego powiedzieć wprost?
Czy może po prostu już jej nie było na świecie, a list zostawiła wcześniej? Tylko, że to nie zmienia faktu, że równie dobrze mogła ci to powiedzieć podczas spotkania? A może spotkanie było w tym przypadku niemożliwe? Może pisała ten list z myślą, że zostało jej zbyt mało czasu?
Za dużo pytajników. I mimo, że wcześniej byłaś podekscytowana i gotowa przeczytać list bez większego namysłu, to teraz wpatrując się w zachodzące słońce sama nie wiedziałaś czy to dobry pomysł. Zachód słońca - koniec, a zarazem początek. Czy w tym liście mogłaś dowiedzieć się czegoś czego nie chciałabyś wiedzieć? I czemu ojciec nie dał ci go wcześniej? Dostał go dopiero teraz czy matka kazała mu dać ci go w odpowiednim czasie? Jeszcze bardziej przestraszyłaś się, bo bardziej prawdopodobna była druga opcja, ale ona potwierdzała tylko hipotezę, że w liście było coś co mogło odmienić twoje życie już na zawsze? Ale w sumie, jeśli teraz nie przeczytasz tego listu, będziesz zamęczać się tymi pytaniami już zawsze, prawda?
Drżącą dłonią przełożyłaś nożyk do prawej dłoni, ale nie byłaś w stanie go otworzyć. Powoli wsunęłaś kopertę do wewnętrznej kieszeni swojej torebki sama nie wiedząc czy robisz dobrze.

- Cho! - zawołałaś od progu jej mieszkania. Mimo, że byłyście najlepszymi przyjaciółkami ona była dwa lata starsza.
- Hmg?! - usłyszałaś jakiś bełkot, który chyba dochodził z końca korytarza, więc tam też się skierowałaś, ale nie było tam twojej koleżanki.
- Cho, gdzie jesteś? - rzuciłaś w przestrzeń i odskoczyłaś jak oparzona gdy nagle otworzyły się drzwi po twojej lewej stronie.
- Hmg. - powiedziała Cho pokazując ci gestem dłoni, abyś chwileczkę zaczekała. Teraz już nie dziwiło cię dlaczego zamiast mówić jak cywilizowany człowiek bełkotała. Odpowiedź była bardzo oczywista - myła zęby. Nawet nie zwróciłaś uwagę na to kiedy zrobiło się ciemno na zewnątrz. Byłaś tak zaintrygowana listem, że nie wiedziałaś gdzie się podziać, aż w końcu nie wytrzymałaś i tłumacząc ojcu, że idziesz na film do kina zawitałaś pod dachem swojej najlepszej przyjaciółki.
- Co tu robisz? - zapytała dziewczyna wracając po krótkiej chwili z już umytymi zębami.
- To już nie można odwiedzić swojej kochanej przyjaciółki? - spytałaś z uśmiechem na co zmierzyła cię przenikliwym spojrzeniem.
- Czego chcesz? - zapytała kierując się w stronę salonu, a przy okazji proponując ci szklankę twojego ulubionego soku.
- Nie, dziękuję. - odpowiedziałaś uprzejmie na co stanęła jak wryta i odwróciła się do ciebie twarzą. Po dokładnym zlustrowaniu twojej twarzy chwyciła cię za nadgarstek i zaciągnęła na kanapę.
- Co się stało? - zapytała z coraz to wyraźniejszym niepokojem pojawiającym się na jej delikatnej twarzy.
- A musiało się coś stać? - odpowiedziałaś pytaniem próbując zachować pozorny spokój, bo sama nie wiedziałaś czy możesz jej zaufać na tyle, żeby zrobić to co chciałaś.
- Zerwałaś z Jiminem? - zapytała zmuszając się na współczujący ton, ponieważ zbytnio nie lubiła twojego chłopaka, a znielubiła go jeszcze bardziej kiedy ojciec zabronił ci się z nim spotykać, ale jednocześnie uniosła jedną brew do góry wyrażającym tym samym swój niepokój.
- Nie. - zaprzeczyłaś kręcąc gwałtownie głową na boki przez co otoczyła cię aureola włosów, ale nagle spoważniałaś czując, że popełniłaś błąd przychodząc do Cho. Teraz tak łatwo nie odpuści. Za wszelką cenę będzie chciała wiedzieć o co chodzi.
- On zerwał z tobą? - zapytała, a w jej głosie zaraz przy niepokoju można było wyczytać wzrastającą złość do Jimina, choć ten niczym jej nie zawinił. Jeszcze.
- Nie. - westchnęłaś ciężko zapadając się w siedzeniu kanapy tak, aby oprzeć głowę na jej oparciu.
- To nie mam pojęcia co się stało. Ale coś jest nie tak. - powiedziała patrząc ci prosto w twarz przez co spuściłaś wzrok wiedząc, że jeśli skłamiesz patrząc w jej oczy na pewno zorientuje się,  że ją oszukujesz.
- Wszystko jest w porządku. - rzekłaś prawie gładko jednak mimowolnie głos załamał ci się w samym środku wypowiedzi.
- Nie okłamuj mnie. - zarządała mierząc cię surowym spojrzeniem. - Nie rozumiem po co do mnie przyszłaś skoro i tak nie masz zamiaru powiedzieć mi prawdy. Myślałam, że mi ufasz. - stwierdziła z prawdziwym żalem w głosie po czym zaczęła wstawać z kanapy.
- Cho! - powiedziałaś chwytając ją za nadgarstek i zmuszając do tego aby usiadła na kanapie. - Nie wiem jak ci to powiedzieć...
- Zaufaj mi. - rzekła w momencie gdy zawahałaś się nie wiedząc jak masz jej wytłumaczyć swoją sytuację w rodzinie.
- No więc... - zaczęłaś, ale przerwał ci dzwonek telefonu.
- Nie odbie... - powiedziała Cho, ale nie zdążyła dokończyć, ponieważ gdy tylko rzuciłaś okiem na wyświetlacz telefonu odebrałaś połączenie od Jimina.
- Cześć. - rzuciłaś odchodząc od Cho i kierując się w stronę wyjścia do drzwi, aby wyjść na świeże powietrze. Nawet nie zauważyłaś kiedy zapadły egipskie ciemności i jedyny obiekt, który rzucał się w oczy to latarnia usytuowana kilkadziesiąt metrów w pobliżu mieszkania twojej najlepszej przyjaciółki. Odetchnęłaś chłodnym powietrzem, ale mimowolnie zadrżałaś, ponieważ przed wyjściem ze swojego domu nie wpadłaś na ten genialny pomysł jakim było zabranie swetra.
- Gdzie ty jesteś!? - zabrzmiał w słuchawce urażony głos Jimina. - Od jakiś dziesięciu minut stoję pod twoim oknem i czekam aż łaskawie mi je otworzysz.
- Nie ma mnie w domu.
- O tej porze? - zapytał ze zdziwieniem ale jednocześnie z nutką niepokoju. Zazdrosny?
- Tak. A co? - spytałaś drocząc się z chłopakiem. To wręcz niemożliwe,  żeby z nieśmiałej zmienić się na tak pewną siebie.
- Gdzie jesteś? Przyjechać po ciebie? - Tak. Ciekawe tylko czym. - To znaczy przyjść.
- Nie. Nie musisz. Jestem u koleg... znaczy u koleżanki. - powiedziałaś specjalnie "myląc się".
- Yuki? Skarbie, czy ty mnie zdradzasz? - Ugh. Jak bezpośrednio. Jimin chyba starał się aby to zabrzmiało obojętnie,  ale dało się wyczuć, że wypowiedział te słowa z wyraźnym bólem.
- Jestem u Cho. Przyjdziesz po mnie? - zapytałaś przerywając swoją gierkę gdy zawiał ostrzejszy wiatr.
- Uff. Jasne. Zaraz będę. Do zobaczenia. - odetchnął z ulgą i odłączył się na co weszłaś do domu.
- Opowiem ci kiedy indziej. Jimin zaraz tu będzie. - powiedziałaś stając przy kanapie gdzie z niecierpliwością czekała na ciebie Cho.
- Co!? Powiedz mi teraz! - zażądała dziewczyna przywołując na twarz naburmuszoną minę i zmarszczyła nos.
- Nie rób tak, bo będziesz miała zmarszczki. - powiedziałaś po czym pacnęłaś ją palcem w nos.
- Nie odwracaj mojej uwagi. - warknęła Cho zdezorientowana całą zaistniałą sytuacją.
- Ufasz mi? - zapytałaś tak jak twój tata tamtego wieczoru.
- Tak... - rzekła z wahaniem wymawiając słowa.
- W takim razie uwierz mi, że wszystko jest ok, a gdy będzie bardzo źle to o wszystkim się dowiesz. - przyrzekłaś nie spuszczając wzroku gdy spojrzała ci w oczy próbując wyczytać czy kłamiesz czy nie.
- Yuki... Nie chcę,  żebyś przechodziła przez problemy sama... - zaczęła Cho dziwnie łagodniejąc i kładąc ci dłoń na ramieniu.
- Nie ma żadnego problemu. - rzekłaś z udawaną pewnością w głosie,  bo sama nie byłaś pewna czy to prawda.
- Czy to ma jakiś związek z Jiminem? - spytała z przesadną podejrzliwością w głosie.
- Czemu się go tak uczepiłaś? Nic ci przecież nie zrobił. - rzekłaś oburzona do granic możliwości.
- Coś mi się w nim nie podoba. - zmarszczyła brwi w zamyśleniu i zaczęła bawić się wargą przez co resztę słów zrozumiałaś jedynie z kontekstu jej wypowiedzi. - A poza tym pamiętaj, że ojciec zabronił ci się z nim spotykać z jakiegoś powodu.
- Jimin jest w porządku! Przynajmniej postaraj się go polubić. - poprosiłaś przyjaciółkę i przez chwilę mierzyłyście się wzrokiem.
- Czyli nie chodzi o Jimina? - zapytała nie reagujac na twoją prośbę jakbyś w ogóle nic nie mówiła.
- Nie. - westchnęłaś ze zrezygnowaniem w głosie. - Sprawy rodzinne.
- Aha. W takim razie... - przerwała, bo rozległ się przeciagły dźwięk dzwonka do drzwi. - Otwórz. W końcu to twój chłoptaś. - rzekła z pogardą Cho i pomachała ci na pożegnanie.
- Pff... - prychnęłaś pod nosem, ale twoją twarz rozjaśnił uśmiech na samą myśl o Jiminie i weszłaś do korytarza odmachując przyjaciółce. - Hej, ko... - zaczęłaś, ale nie było dane ci skończyć. Jimin dosłownie się na ciebie rzucił. Trzasnął za sobą drzwiami i agresywnie cię pocałował opierając twoje plecy o ścianę korytarza. Z cichym westchnieniem oddałaś pocałunek,  który chłopak od razu pogłębił i przymknęłaś oczy.
- Boże! Ludzie opanujcie się! - warknęła Cho z wyraźnym obrzydzeniem w głosie. Jakby na przekór jej nakazowi Jimin wsunął dłoń pod twoją koszulkę i delikatnie pogładził ci plecy na co jęknęłaś, bo miał bardzo zimną skórę. Kątem oka zauważyłaś, że Cho udaje odruch wymiotny i opuszcza pomieszczenie. W tym samym momencie Jimin przestał cię całować i wyszliście z domu twojej najlepszej przyjaciółki i jego największego wroga. Zapadła między wami cisza. Chciałaś już pójść do domu, ale Jimin stał przed drzwiami i wpatrywał się w czubki swoich butów jakby nie miał zamiaru się stamtąd ruszyć.
- Yuki? - zapytał chłopak po pewnym czasie i jak gdyby nie było tej całej sytuacji ujął twoją ciepłą dłoń w swoją zimną, a następnie zaczął cię prowadzic w kierunku domu, a ty całkowicie zdałaś się na jego zmysł orientacji.
- Hmmm? - mruknęłaś chowając wasze dłonie w kieszeni kurtki Jimina.
- Ty tylko żartowałaś z tym kolegą, prawda? - zapytał zerkajac na ciebie z niepokojem mimo, że przecież mówiłaś mu to już wcześniej.
- Tak! - odpowiedziałaś ściskając silniej dłoń chłopaka gdy mijaliście pierwszą latarnię.
- Yuki? - zapytał ponownie, ale już bez niepokoju i zatrzymał cię obejmując ramionami w talii.
- Hmmm? - mruknęłaś zatapiając się w czarnych oczach chłopaka. W chwilach takich jak te czułaś, że Jimin jest wszystkim czego potrzebujesz do szczęścia.
- Kocham cię. - szepnął łącząc wasze usta w delikatnym i długim pocałunku. - Nad życie. - dodał już głośniej.
- Też cię kocham. - powiedziałaś i przytuliłaś się do chłopaka czując przyjemne ciepło bijące od niego.
- Chodźmy już. Zimno mi. - wyszeptał ukrywając twarz w twoich włosach.
- Mi też. - powiedziałaś na co szybko się odsunął.
- Przepraszam! Jestem skończonym idiotą! - rzekł uderzając się w czoło otwartą dłonią i szybko zdjął z siebie kurtkę zarzucając ci ją na ramiona i dokładnie cię nią okrył.
- Nie jesteś. - wyszeptałaś w końcu czując przyjemne ciepło rozchodzące się po ciele.
- Jesteś najlepsza. - powiedział po czym przerzucił ci rękę przez ramię i przyciągnął do ciebie ponownie kierując cię w stronę domu.

- Yuki! Nareszcie wróciłaś! Już zaczynałem się niepokoi... Co on tu robi!? - wrzasnął twój ojciec od progu gdy tylko waszą przytuloną dwójkę oświetliło światło latarni. Nie spodziewałaś się taty wyglądającego ciebie na tarasie. Kto by się spodziewał?
- Cześć. - powiedziałaś udając, że nie jesteś w najmniejszym stopniu winna. - Czemu się niepokoiłeś? Mówiłam przecież, że wrócę późno.
- Co ON tu robi?! - powtórzył ojciec z drżącym od wściekłości głosem i usiadł na ławce chowając twarz w dłoniach z ciężkim westchnieniem.
- Dzień dobry. - przywitał się Jimin również jak gdyby nigdy nic i ukłonił się twojemu tacie.
- Przypadkiem spotkaliśmy się w kinie. - stwierdziłaś z tym razem pozornym spokojem i uśmiechnęłaś się do ojca.
- Przypadkiem!? Sądzisz, że jestem głupi!? - krzyknął tata zrywając się nagle z siedzenia i podchodząc do Jimina na odległość kilkunastu centymetrów. - Co ty w ogóle widzisz w tym idiocie!? Co ma on czego nie ma ktoś inny!?
- Yuki. - powiedział Jimin z pozornym spokojem, ale czuć było, że uraził go fakt iż został nazwany idiotą.
- Ty mały... - wrzasnął twój ojciec chwytając chłopaka za materiał koszuli i popychając go w kierunku bramy.
- Tato, puść go! - krzyknęłaś łapiąc ojca za nadgarstek i ciągnąc w stronę domu na co puścił ubranie chłopaka. - Jimin, idź już! - syknęłaś i zniknęłaś za drzwiami dopiero wtedy kiedy upewniłaś się, że twój chłopak sobie poszedł.
- Co ty najlepszego wyrabiasz!? Dostałaś przecież list od matki! I mimo to spotykasz się z tym kretynem!? To CHORE! - wrzasnął twój ojciec gdy tylko przekroczyłaś próg salonu i otworzył lodówkę skąd wyjął sobie produkty potrzebne do zrobienia kanapki. Gdy był głodny zawsze zajadał gniew.
- Jeszcze nie przeczytałam tego listu... - zaczęłaś z wahaniem w głosie. Czyli w liście było coś o Jiminie? CO?
- Że co!? To idź go przeczytaj! - zawołał zaskoczony ojciec jakby w jednej chwili wyparowała z niego cała złość.
- Myślę, że jestem już na tyle duża, że mogę sama zadecydować o tym czy chcę go przeczytać czy nie. - stwierdziłaś prychając pod nosem jak rozjuszona kotka i wbiegłaś do swojego pokoju na piętrze.
- Ale Yuki... - zaczął ojciec, ale zignorowałaś go. Trzasnęłaś drzwiami i zamknęłaś je od wewnątrz po czym rzuciłaś się na łóżko rozdarta pomiędzy dwiema opcjami tego co masz zrobić. Posłuchać ojca i mieć być może zrujnowane życie przez jakąś informację czy zapomnieć o liście i żyć w niewiedzy, że nie poznałaś jakiejś bardzo ważnej informacji? Co było lepsze? Po długiej chwili jednak postanowiłaś przeczytać list. Tym razem nie wahałaś się przy rozcinaniu koperty. Skoro już się na coś zdecydowałaś to trzeba to doprowadzić do końca. I mimo, że nie wiedziałaś czy robisz dobrze usiadłaś na łóżku zagłębiając się w tajemnice swojego dzieciństwa. Po chwili ciszę przerwał krzyk wyjęty żywcem z horroru dopiero gdy ojciec zaczął się dobijać do twoich drzwi zrozumiałaś, że to ty krzyczysz. Rzuciłaś się na kołdrę zakrywając nią głowę i starałaś się zapomnieć te kilkanaście słów, które przeczytałaś przed chwilę. Wdech, wydech, wdech, wydech. Na nic się to stało. Wstrząsnął tobą płacz, a ty w tym momencie zrobiłabyś wszystko, żeby tylko cofnąć czas. Po chwili zaczęłaś się powoli uspokajać, a potem zasnęłaś męczona przez miliony myśli tłoczących się w głowie.
Gdyby wtedy ktoś wszedł do twojego pokoju wiedziałby czemu płaczesz. Odrzucony w najciemniejszy kąt pomieszczenia leżał niby niepozorny skrawek papieru. W niektórych miejscach atrament rozmazał się przez łzy, ale nadal dało się odczytać jego treść.

Skarbie,
przykro mi, że tak naprawdę odkąd ukończyłaś trzy latka nie mogłaś mnie nigdy zobaczyć. Ja widziałam Cię tysiące razy. W snach i myślach, od których nie mogę się uwolnić nawet teraz. Na łożu śmierci. Czuję, że jestem Ci winna wytłumaczenie. Mimo, że być może nigdy mi tego nie wybaczysz - przepraszam. Przepraszam za to, że spędziłaś tyle lat bez swojej matki... I że resztę życia również bez niej spędzisz. Wiem, że jeśli teraz się rozpłaczę potem nie będę mogła napisać nic więcej, bo zabraknie mi na to czasu.
Być może nie pamiętasz tego, bo staraliśmy się razem z ojcem, abyś nie była świadkiem naszych kłótni, ale działo się między nami naprawdę źle. Nasza miłość po tylu latach małżeństwa jakby wyparowała. I to nie tak, że nie kocham twojego ojca. Nie. Kocham go nadal, ale... To już nie ta sama miłość. Wtedy spotkałam innego mężczyznę, którego być może nigdy nie poznasz. Wyprowadziłam się od niego, a twój ojciec stwierdził, że lepszym wytłumaczeniem dla Ciebie będzie stwierdzenie, że po prostu zniknęłam. Nie sądzę, że to był dobry pomysł, ale cóż... Zgodziłam się. Przepraszam Cię za to. Chciałabym Ci też przekazać może choć jedną dobrą wiadomość. Masz brata. I jest on dzieckiem twojego ojca. Żaden z nich o tym nie wie. Tylko mój obecny partner jest tego świadom. Mam nadzieję, że kiedyś się spotkacie. Już teraz jest do Ciebie bardzo podobny. Chciałabym, żebyście chociaż raz porozmawiali. Nazywa się Park Jimin i jest od Ciebie dwa lata młodszy. Bardzo Cię proszę, skontaktuj się z nim. On nie wie, że ma siostrę. Nie obwiniaj go za moje błędy. Sądzę, że może nie od razu, ale kiedyś na pewno się pokochacie.
Przepraszam Cię za wszystko.
Kocha

W tym momencie list się urywał. Czy to mogło znaczyć, że osoba go pisząca nie miała już siły go dokończyć? Czy... Czy umarła?          
_______________________________


No więc przepraszam za dość solidne opóźnienie. Mam nadzieję, że się Wam spodobało, a szczególnie Tobie unni. 
Czekam na opinie i komentarze :)
Taeyeon <3