Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Chanyeol. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Chanyeol. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 17 października 2017

TW #3 Reminiscence

Hejka :)
Oto przed Wami jedyny w swoim rodzaju, niepowtarzalny i chyba dłuższy niż poprzedni *na 100% dłuższy, więc nie wiem, po co napisałam to chyba XD* rozdział "Dwunastu wilków" :") Poprawiałam ten rozdział z dwieście razy, niczym Ernest Hemingway "Starego człowieka i morze" :") Więc na pewno to też stanie się lekturą, prawda xD? 
Ale hmm... Efekt końcowy mi się podoba, więc raczej jest dobrze XD W ogóle ten gif to życie <3 Nie mam pojęcia, skąd się wziął, ale kurczę, koncept jest mega *ok* 
Jako że ten post pisze Tae z przeszłości, to w sumie nie wie, co ciekawego się dzieje u Tae w dniu, gdy to czytacie, ale jako, że hej, to Tae, to pewnie nic ciekawego Was nie omija XDDD Trochę płaczę :") Ale mogę zgadywać, że nie ma czasu na nic, jak zwykle i pewnie się w tym momencie uczy... 
Ok, taka długość adnotacji mnie satysfakcjonuje, więc kończę ją w tym miejscu XD
Miłego czytania 


Początki są nagle, ale także podstępne.
Zakradają się z boku, trzymają się w cieniu,
czają się, nierozpoznane.
A potem eksplodują.


     Słyszał wzburzony głos Junmyeona, który wrzeszczał bez żadnego powodu na Jongina, a także warknięcia wydobywające się z pyska Jongdae, który bezskutecznie próbował zaatakować skaczącą od drzewa do drzewa wiewiórkę. Był w stanie bez najmniejszych trudności wyłapać również szelest poruszanych przez lekki wiatr liści, a także dźwięk miarowego oddychania Yixinga, który nie opuścił schronienia i leżał zwinięty w kłębek w grocie, co w tych dniach zdarzało się dosyć często. 
     Więc jeśli słyszał te wszystkie odgłosy, nie potrafił dłużej udawać, że nie słyszy przedzierania się przez las i dyszenia jakiegoś zwierzęcia. Musiał też w końcu przyznać, że nie jest to tylko jakieś zwierzę.

wtorek, 10 października 2017

HM #IG Chanyeol

Witajcie Dzielni Wojownicy Internetu ⚔
Sangrim: Hau, Hau, Mopsiaki naaa staaaaaaart!!! Matko, jak strasznie wkurza mnie ta piosenka XD Z braku zajęć dniami i wieczorami oglądam Disney Channel i na okrągło puszczają to w ramach reklamy. Irytujące do granic możliwości, ale najgorsze jest to, że przy okazji wpadła mi ta "piosenka" w ucho :'))) Mój antybiotyk smakuje jak korektor zmieszany z tynkiem ze ścian, a dziś wlatuje Ig Smoka! 😁 Miłego oglądania! 😁 (Bo zdjęć się nie czyta. 😎)
Taeyeon: Czy Ty masz na myśli tę fajną bajkę z tymi dwoma szczeniakami, która dopiero ma wejść xDDD? Pytałam ostatnio siostrę, kiedy to będzie, bo chcę obejrzeć :''')
Natomiast ja siedzę sobie obok podręczników i zeszytów do niemieckiego, biologii oraz polskiego i jestem na etapie "odwlekania nauki"😂 Ale jak skończę to pisać, to serio muszę się iść uczyć :c Dwie kartkówki + dwa razy pytanie :c Buuuuuuu :c + muszę zrobić zadania na olimpiadę, co zajmie mi przynajmniej z 1,5h, ale o tym na razie wolę nie myśleć XDDD Mam nadzieję, że całość nauki zajmie mi max 3h, bo jeżeli dzisiaj nie dokończę innego posta, to będzie krucho z jego pojawieniem się 😂
Okey, to ja spadam XD
Miłego czytania (i oglądania)

wtorek, 3 października 2017

Promise in the dark #1

Hejka :)
Napisałabym, że nie mam pojęcia, co zawrzeć w adnotacji, ale zakładam, że o tym już wszyscy wiecie :") Hmmm... Więc tak... Jadłam dzisiaj watę cukrową XD Pierwszy raz od dobrych kilku lat :") O, należy jeszcze wspomnieć, że to nie była moja wata cukrowa XDD Ale cóż, pomińmy ten nieistotny jakże szczegół xD 
Miałam chwilę czasu, więc uznałam, że mogę dokończyć ten rozdział *zaczęłam go pisać tak na początku sierpnia, ale never mind*, bo w sumie zostało mi przy nim najmniej pracy w porównaniu z innymi zaczętymi zamówieniami *eeehhh, kiedy ja będę mieć czas skończyć je wszystkie :")?*, więc czemu nie :") I oto w ten sposób na blogu pojawia się kolejny post B) #systematyczność_tak_bardzo :") Nooo... Ciekawe na jak długo XD Znaczy - w tym miesiącu mam już zaplanowane posty, więc raczej też będą systematycznie, a o listopadzie na razie myśleć raczej nie trzeba :")
Całe opowiadanie opiera się na "klimacie" "Igrzysk Śmierci" :)
Miłego czytania 

zamówienie dla Yuri Chan | Chanyeol | EXO | 2.134 słów

Każda minuta życia, każde zdarzenie nauczyło mnie jednego:
 nie warto się ani przyzwyczajać ani ufać
 Matthew McConaughey

     Słońce powoli zmierzało ku zachodowi, kryjąc się częściowo za pobliskimi wzgórzami, dzięki czemu uważny obserwator mógłby bez większych trudności dostrzec sylwetki dorosłych i starszej młodzieży wyraźnie odznaczające się na tle żółtych i pomarańczowych odcieni zdobiących nieboskłon. Oni sami nie mieli możliwości podziwiania piękna przechodzenia gwiazdy centralnej pod horyzont, gdyż musieli pracować w pocie czoła, by zebrać wyznaczoną przez Strażników Pokoju ilość warzyw, nim rozbrzmi sygnał oznaczający koniec ich zmiany tego dnia.
     W razie gdyby ilość skrzynek z zebranymi owocami lub warzywami nie zgadzała się z tą, którą oni polecili im zgromadzić, kilka osób zostałoby zabranych na rynek w centralnej części dystryktu, a tam straż zajęłaby się ich ukaraniem. W Jedenastce czyny tego typu, a mianowicie niewypełnianie poleceń Strażników Pokoju, uznawane były za niesubordynację, z którą należało walczyć. Do najczęściej stosowanych kar należała publiczna chłosta. Burmistrz Jedenastego Dystryktu bardzo pilnował, by surowo traktowano "winnych".

wtorek, 12 września 2017

TW #1 He left

Hejka :)
Cofnijmy się o kilka tysięcy lat świetlnych. No więc cóż się wtedy wydarzyło? Został opublikowany prolog do opowiadania zatytułowanego "Twelve wolves" :") I było to dokładnie... Wait, zaraz wracam, sprawdzę to XD 14 maja 2016 roku :") Więc minął ponad rok xD Czemu nie zdecydowałam się wcześniej na kontynuowanie tego opowiadania? Emmm, szczerze mówiąc, to nie wiedziałam za bardzo, jak poprowadzić całą fabułę :") I nagle, chyba pod koniec sierpnia, stwierdziłam, że może wypadałoby się w końcu wziąć za wymyślanie wydarzeń do dalszych rozdziałów. I w ciągu jednego wieczoru spisałam z dwadzieścia kartek w "magicznym zeszycie numer trzy". A tym samym - w końcu wpadłam na pomysł! W dodatku na wszystkie rozdziały! XDD Czułam się jak boss, serio :") No więc publikuję pierwszy rozdział, gdy aż ponieważ mam napisane już cztery + zaczęty piąty, a jak już wspominałam dokładny pomysł mam na każdy z nich :") Mam nadzieję, że teraz uda mi się doprowadzić to do końca xDDD
Miłego czytania  

<- prolog

- Zdradziłeś swoich czy może to oni zdradzili ciebie?
- Prawdziwy wojownik nigdy nie zdradza swoich.


    Wilk biegł przed siebie najszybciej, jak tylko potrafił. Łapy zwierzęcia zostawiały wyraźne ślady na błotnistej, leśnej ściółce gęsto usłanej liśćmi, szyszkami, igłami i gałązkami. Hałas, który powodowało jego przedzieranie się przez krzaki oraz bieg pomiędzy drzewami, sprawił, że w promieniu kilku kilometrów wszystkie stworzenia schowały się w obawie przed drapieżnikami takimi jak on. Najchętniej uczyniłby to samo co one, ponieważ doskonale zdawał sobie sprawę, w jak bardzo niebezpiecznej sytuacji się znalazł. Jednak nie mógł poruszać się po obrzeżach lasu zgodnie z poleceniami Alfy, ponieważ gdyby zachował się w ten sposób, całe stado nie miałoby dłużej nikogo, kto wydawałby im rozkazy.

czwartek, 6 lipca 2017

HM #CHAT The flying V8, Smok, Team Karpia

Hejka :)
Taeyeon: Kolejny raz nie mam pojęcia, co mogłabym napisać XDDD Słyszałam jakieś legendy o jakimś donucie z Oreo, ale oprócz tego, że wygląda smacznie itp. to nic więcej nie wiem :') Jak będziecie grzeczni to babcia Rim Wam opowie bajkę jak wróci z wycieczki do ciepłych krajów, gdzie biedronki mieszkają.
Czytam sobie teraz fajną książkę - "Gone. Zniknęli" i po prostu wow - jaki zarąbisty pomysł na fabułę XD Mam wypożyczone dwie części, więc dajcie mi czas na przeczytanie ich, a potem wracam na bloga XDD
No a dzisiaj coś innego, niezwykłego (lol nie) i wgl to co tygryski lubią najbardziej XD Rozmowy naszej załogi J :') Rim uznała, że się nie połapiecie w "nazwach", więc macie napisane wyżej czyja to rozmowa XD

Sangrim: Tae mnie podkablowała XD O ty zła XD A Oreo-Donut to prawda. Właśnie go kupiłam B) To była miłość od pierwszego wejrzenia B) Tylko Nwm jak ja to pogryzę, bo dzisiaj mi zmieniali druty i ligaturki w aparacie, a efekty tego powili zaczynam odczuwać :') Ale mogę przynajmniej o nim opowiedzieć! Bo zakładam, że wszyscy byli grzeczni 🌚 Jest całkiem duży, ma biały krem, zapewne o smaku tego "spoiwa" Oreo, a sam jest posypany pokruszonymi czarnymi Oreo ciastkami. Mmmmm... B))) Najwyżej go pokroję :'))

Taehyung x Taeyeon

czwartek, 30 marca 2017

HM #11 Harty Pard

Hejka 
Taeyeon: Znacie ten moment, gdy szukacie fajnego gifa, który by pasował do opowiadania, a trafiacie na zajebisty gif, który nie pasuje? Bo ja tak mam bardzo często XD Tylko zazwyczaj z bólem serca szukam innego :") Ale tym razem jest inaczej :") Bo nie dosyć, że "Boy In Luv" = rude włosy, to jeszcze najlepsze ujęcie z teledysku B) Więc... Poopowiadałabym Wam o swoim nieciekawym życiu, ale mam zamiar w końcu obejrzeć "Hwarang" :") Jestem na 16 odcinku, zostały mi jeszcze dwa dostępne bez funkcji "Premium" i dwa, na które muszę poczekać :-: 
Ostatnio chyba się uzależniłam od dram :") W tamtym roku (albo w 2015...) oglądałam z siostrą "To the beautiful you". Zajęło nam to z miesiąc/półtora miesiąca siedziałyśmy po nocach, żeby to skończyć :") A w tym roku zdążyłam obejrzeć całego "Goblina", całą "Bajeczną sztangistkę", 16 odcinków "Hwarang" oraz 6 dostępnych bez "Premium" odcinków "Silnej kobiety" :") A to ostatnie to w ciągu tego weekendu :") Na początku oglądałam tylko dla obsady, bo Hyungsik 💗💗💗 I nie trafiłam tego Gookdoo, ale od czwartego odcinka strasznie mnie to wciągnęło i teraz już lubię postać graną przez Jisoo 🌚 Przystojny chłopak 🌚
Plany na dramy do obejrzenia coraz bardziej się powiększają :")
Rozpisałam się, wybaczcie xD
Sangrim: Podczas gdy ja nie oglądałam od wieków czegokolwiek... :') No dobra, może w ciągu ostatnich sobót oglądałam Gwiezdne Wojny w telewizji. Han Solo, Darth Vader, Ewoki i Tauntauny <3 Hehe, a czarnego lorda to najbardziej lubię xD Anakin też fajny i też go bardzo lubię, ale chociaż to ta sama osoba co DV, to bardziej wolę Vadera. Ten moment w trzecim epizodzie na Mustafar - najlepszy. A muzyka pod koniec szóstego na Endorze to ostatnio mi wpadła w ucho bardziej niż zwykle xD Liczę na to, że ktoś mnie teraz rozumie xD Przypadkiem oglądając też Taniec z Gwiazdami poznałam technikę robienia moonwalka :') Db, chyba skończę tę wypowiedź bez większego przesłania, bo wyszły mi z tego takie łazanki xD

HM #11 | Harty Pard | 6.555 słów


Z pewnością najdziwniejszym zjawiskiem jest objaw "przyzwyczajenia się do szkoły". Stanowczo. To nie jest przecież normalne, że w dni "kary" wstaje się normalnie i czuje się, że nie ma się ochoty do życia i wszystkiego, a w weekend i dni wolne - idzie się spać później, wstaje się normalnie jak do szkoły i  z własnej woli, a w dodatku jest się wypoczętym. Nie rozmawiajmy o fazach i trybach snu, to nie ma nic do rzeczy w "przyzwyczajeniu do szkoły" xD Aczkolwiek tematy świadomego snu, paraliżu sennego, mary nocnej czy Out of Body Experience są ciekawe... O tym to byśmy mogli porozmawiać :')

sobota, 31 grudnia 2016

HM - Speszyl bardzo B)

Cześć!
Sangrim: 3... 2... 1... Nowy rok! XD Nie No, jak teraz piszę to mamy gdzieś jeszcze 5 godzin i 49 minut do 2017 roku. Wyjątkowo kupiłam wczoraj kalendarz xD Heh, zasada jest taka - jak nie kupię jeszcze przed sylwestrem to zapomnę o tym później, a dopiero po pół roku sb przypomę, że "ey, miałam kupić kalendarz". A potem już Rim stwierdza, że nie opłaca jej się kupować kalendarza na pół roku i tak jakoś to wychodzi. Interesujące, co nie? xD Mam potrzebę z kimś porozmawiać xD Porozmawia ze mną ktoś? xD Ummm, cóż... Ała xD Zostałam brutalnie skopana xD I robię się teraz przez nie głodna, ale może to efekt uboczny. To czas by uciec z kraju xD I w sumie to o tak nic nie wniosłam swoją adnotacją, także chyba powinnam zmykać :') Umówmy się, że o północy wszyscy razem krzykniemy "Mięsny Jeż" xD Ciekawe, czy się usłyszymy... xD Hehe, to szczęśliwego Nowego Roku i miłego czytania ostatniego postu 2016 roku! 😁 Gif pod spodem idealnie opisuje to przejście do właściwej części xD Pochwalam wybór Tae, pochwalam. 👍🏻
Taeyeon: Nie stać mnie na kalendarz :c W ogóle jakiś koleś mnie wkurza i już teraz puszcza fajerwerki :-: :-: :-:
Widzicie, jaka Rim jest be? Pisze, że została skopana, ale tego, że się poprawi, już nie napisze :-: Gówniarzu starszy ode mnie o półtora miesiąca paskudny jeden.
Dołączam się do życzeń...
Miłego czytania ;)

Hug Me | Bonus świąteczny | 10.279 słów

     Pojedzony śniadaniem Kai wyszedł z jadalni, niosąc swój talerz. Po odłożeniu go do zlewu, skierował mimowolnie swój wzrok na siedzącego na krześle przy wysepce kuchennej Chanyeola. Chłopak nocował wczoraj w domu swoich przyjaciół, u których czuł się zawsze jak u siebie. Siedział teraz z czystą kartką papieru i nożyczkami.

- Co robisz? - zapytał Jongin, przyglądając się mu.
- Wycinam - odpowiedział krótko Yeol.
- Co wycinasz? - dopytywał dalej Kai.
- Losy.
- Po co?
- By losować.
- Co losować?
Chanyeol podniósł wzrok na młodszego od siebie przyjaciela. Spojrzał na niego zawiedziony i wpatrywał się chwilę, dopóki Kai nie poczuł się niezręcznie.
- Nagrody w markecie, wiesz? - odezwał się Chanyeol.
- Same puste masz - zauważył rozmówca Chana, siadając na krześle obok niego. - Po co je wycinać?
- Mogę cię wtajemniczyć? - wypalił szybko Yeol, nie wracając dalej do swojego poprzedniego zajęcia.
- W co? - Chłopak spojrzał na niego zaskoczony.
- Stary, za dużo pytań zadajesz! - Chan odsunął kartkę na bok, by móc oprzeć ręce o blat. - Mogę?
- Noooo... - zgodził się Jongin, poprawiając się na krześle. - Ok.
- Słuchaj, pomyślałem, że możemy zorganizować coś takiego jak wzajemne dawanie sobie prezentów - tłumaczył mu przyjaciel, gestykulując przy tym rękami i starając się zachować cichy ton głosu.
- Mhym, dobra... - mruknął Jongin. - Dlaczego nie pomyślałeś o czymś takim wcześniej?
- Co chcesz? Przecież jeszcze masz dużo czasu.
- Co ty, został jeszcze niecały tydzień do mikołajek! Z resztą i tak ustaliliśmy, że zbieramy się całością na jeden wyjechany prezent dla każdego. Z wyjątkiem, oczywiście, osoby, która ma dostać prezent.
- No, chyba nie myślisz, że ja mówię o mikołajkach... - zaśmiał się nagle Yeol. - Ja miałem na myśli święta, ty bałwanie.
- Aaaaaa, święta, racja! - Kai strzelił facepalma, również śmiejąc się.
- No, więc ja wytnę te kartki, a ty napiszesz na nich nasze imiona - polecił pomysłodawca, chwytając do ręki czarny mazak.
- Dobra... - Jongin wziął kilka gotowych już kartek i położył przed sobą. - Czyli jest nas w takim razie... Sześcioro?
- Brawo, Kajuś! Nauczyłeś się liczyć! - Przyjaciel pogłaskał go nieczule po głowie i rzucił mu czarny flamaster. - Łap mazak!
- Ja zawsze umiałem liczyć - zaprotestował Kai po złapaniu flamastra. - I to lepiej niż ty!
- Siedź cicho i pisz, bo wzbudzasz podejrzenia. - Przyjaciel poklepał go po ramieniu i ponownie zaczął wycinać karteczki czerwonymi nożyczkami.
     Oboje zajęli się chwilowo pracą, uważając przy tym na każdą inną osobę niż oni. W salonie znajdował się wprawdzie tylko V, ale on sam był zagrożeniem tak dużym, jak grupa 3 zwykłych ludzi. Dlatego przy nim warto było uważać potrójnie. Nawet szept musiał być bardziej szeptany niż szeptany!
- Czego tego po prostu nie wydrukujesz? - zapytał po chwili Kai, gdy jego część pracy była już prawie gotowa.
- V ma laptopa. - Yeol wskazał wzrokiem Taehyunga. - Jak go poproszę, by go pożyczył, to zacznie wypytywać, po co go biorę i cały czas będzie patrzył, co ja robię. Lepiej go nawet niczym nie interesować.
- Przecież w pokoju Rim też jest komputer - zdziwił się rozmówca, odkładając na bok ostatnią karteczkę. - No i jest laptop Tae.
- Rim ma, z tego co wiem, hasło, a Tae też teraz używa laptopa. Nie wiem, czy wspominałem, ale zależy mi na tym, by zrobić z tego niespodziankę, wspólniku.
- Hasło Rim to dla mnie żaden problem. - Jongin uśmiechnął się zagadkowo. - A Tae jeśli nie robi nic ważnego, to znając życie, stwierdzi "A wali mnie to" i odda ci laptop, nie bardzo interesując się tym, co chcesz zrobić.
- Daj spokój. Tak będzie szybciej. - Chanyeol machnął ręką na wszystko i wstał z krzesła, by wyrzucić pozostałości kartki. - Chociaż w sumie to już skończyliśmy...
Chłopak spojrzał zadowolony na blat. Znajdowało się na nim kilka kartek z ładnie wypisanymi imionami. Na ten widok pokiwał głową z uznaniem i uśmiechnął się jeszcze szerzej niż dotychczas.
- Co tam macie? - zapytał jakiś zaciekawiony głos.
Spiskowcy odwrócili się przerażeni. Taehyung odłożył laptopa na stolik i wieszając się na oparciu, patrzył na nich, wyczekując odpowiedzi.
- Owoce! - odpowiedział szybko Kai, stawiając kolorową miskę z plastiku na wyciętych losach.
- Podaj mi w takim razie banana - zażądał V, starając się dostrzec, co jego kumple rzeczywiście trzymają na blacie.
- Owoce, ale z plasteliny! - sprostował po chwili Jongin.
- Macie plastelinę i nic nie mówicie?!?! - V szybko wstał i zaraz już stał przy nich.
- Ale już jej nie mamy. - Odsunął go od blatu Yeol.
- No to zepsujemy owoce i zrobimy z nich coś innego!
- Tak się składa, że te owoce są potrzebne.
- Taka bieda u ciebie, że jesz plastelinę?
- Nieeee... - Spiskowcy stanęli bliżej siebie i swoimi ciałami zasłaniali miskę z losami. Chan próbował dalej spławić Taehyunga. - Ummmm... Ale to prezent!
- Dla mnie? - Chłopak zamrugał rzęsami i zrobił pedofilski uśmiech. - DZIĘKUJĘ!!!
- To dla Tae... - zaczął mówić Chan.
- Rim! - wmieszał się mu w pół zdania Kai.
V nagle zmienił wyraz twarzy. Zamilkł i patrzył raz po jednym, raz po drugim przyjacielu.
- Kim jest Taerim? - zapytał zdezorientowany.
Spiskowcy przygryźli wargi i starali się na nowo jakoś wyjść z sytuacji.
- Znaczy... Ugh... - zająkał się Chan. - Dla Tae i Rim!
- Od Tae to ty się odwal... - pogroził mu Kosmita, coraz mniej dyskretnie wypatrując tego, co kryli jego przyjaciele.
- Weź wyluzuj, to tylko przyjacielski prezent... - Yeol zrozumiał, że poprzednią wymówką raczej jeszcze bardziej się wkopał.
- Przyjacielski? - V ponownie stanął zaraz przed nim. - Na pewno???
- Na pewno!
V cofnął się, lustrując starszych czujnym spojrzeniem.
- Powiedzmy, że ci wierzę... - odezwał się. - Ale mam cię na oku, Wysoki!!!
Zrobił jeden krok w tył i powoli odwracał się tyłem do nich. Gdy już prawie stał plecami do podejrzanie zachowujących się chłopaków, zrobił nagły obrót i rzucił się przed siebie biegiem, by szybko okrążyć blat i spojrzeć na drugą stronę. Chanyeol szybko zareagował, chwytając go tak, jakby miał zamiar sprzedać mu naprawdę mocnego przytulasa. Tymczasem Kai szybko chwycił plastikową miskę i pobiegł z nią na schody.
- Serio, nie masz, o co się martwić! - krzyknął z uśmiechem Yeol, próbując zwalić V na kanapę.
Ale V wpadł w coś na wzór amoku. Machał rękami i nogami, wrzeszczał, wiercił się i próbował uciekać. Wszystko, byle by tylko dostać się do miski i sprawdzić, co chowali przed nim chłopcy.
- TAEHYUNG, SIAD! - wrzasnął Baekhyun, stojąc w drzwiach prowadzących na podwórko.
Nagle pojawiający się bohater nie pomógł wiele. V spojrzał tylko na niego i znieruchomiał na sekundę, ale zaraz potem dalej siłował się z Chanyeolem.
- Rzuć mi go tutaj! - polecił, dalej trzymając w ręce pomarańczową, ogromną łopatę.
- Ciekawe jak mam ci rzucić dobrze sobie ważącą wiewiórką z ADHD!? - odkrzyknął mu na to najlepszy przyjaciel, który nie dawał za wygraną w pojedynku.
- TAK JAKBYŚ RZUCAŁ TAEHYUNGIEM Z ADHD!!! - znowu wrzasnęła Iwona, otwierając szerzej drzwi, ale nie zostawiając swojej łopaty.
Z trudem Chan przeciągnął Hyunga pod drzwi i już sam przez nie przeszedł, gdy V utknął w drzwiach. Chwycił się mocno futryny i nie chciał puścić. Z pomocą znowu przyszła Iwona, stukając w miarę delikatnie łopatą po rękach swojego brateła. Kiedy zorientował się, że to nic nie daje, a Chan jest bliski wyrwania drzwi z zaczepionym Kosmitą, zaczął podważać palce V łopatą. Widoczne było, że Yeol również wpadł w jakiś rodzaj szału, ponieważ nie miał zamiaru dać wygrać młodszemu od siebie i ciągnął go dalej. Taehyung okazał się bardziej wytrwały, silniejszy i groźniejszy, niż się przedtem wydawało. Była szansa, że Yeol wyrwie mu nogi, ale on za nic nie puści drzwi. Genialna Iwona rzuciła łopatą w V i nazbierała trochę śniegu. Zimnymi kulami śniegu nacierała ręce brateła. Plan był taki, by śnieg roztopił się i sprawił, że futryna stanie się bardziej śliska, przez co Kosmita mógłby stracić "przyczepność". Ewentualnie puściłby drzwi z zimna.
Po chwili jego palce ześlizgnęły się i spadł na dalej go ciągnącego Chanyeola.
- Tutaj! Tutaj! - Baek wskazywał łopatą dziurę w śniegu, którą wczoraj JongRim sam wykopali jako pułapkę na świętego Mikołaja.
Chan błyskawicznie załapał, o co chodziło jego przyjacielowi. Korzystając z tego, że V zajmuje się teraz bardziej swoimi palcami, wrzucił go we wskazaną dziurę. Następnie Baekhyun nabrał śniegu na łopatę i to co na niej miał, wysypał na V.
- Zostaw mnie! - Kosmita próbował wstać i nie udusić się pod warstwą śniegu, który wpadał mu do buzi. - Będę chory!
- Już jesteś chory! - rzucił Chanyeol, otrzepując spodnie.
- Doktor się znalazł! - prychnął V. - Wypuść mnie!
- Hej! - wtrącił się Baekhyun, przyciskając łopatą V do dziury i trzymając jednocześnie Chana za rękaw. - Co wam się dzieje?!
- Bo on mnie bije! - poskarżył się Taehyung, pokazując palcem na najwyższego z nich wszystkich.
- Czego go bijesz?! - wysyczał przez zaciśnięte zęby Baek do przyjaciela.
- Ja go nie biję! - bronił się.
Nie kryjąc się bardzo z tym, Taeyeon stanęła w progu drzwi i popatrzyła po wszystkich z zezłoszczonym spojrzeniem.
- CZEGO. SIĘ. TAK. DRZECIE?! - krzyknęła, przez co wszyscy przestraszyli się i zwrócili swoje spojrzenia w jej stronę.
- O... Tae... - odezwał się do niej V słabym głosem, chcąc wyjść teraz na ofiarę. - Cześć!
- Co ty z tą łopatą robisz? - Demon zwrócił się do Iwony, pokazując ręką na łopatę.
- No podjazd odśnieżałem! - tłumaczył Baek, zabierając z Kosmity swoją łopatę.
- Wykop go, bo będzie chory - zażądała Taeyeon.
- Mówiłem!!!? - Wszedł im w rozmowę V.
- Cicho!
- UGH! - warknął Demon i wyszedł na zewnątrz w skarpetkach. - Czy ja muszę to zrobić sama?!
Dziewczyna weszła pomiędzy chłopaków i sama zaczęła wyciągać V. Gdy to jej się udało, zaciągnęła go za sobą do domu. Gdy nie patrzyła, Taehyung wystawił jeszcze pozostałym chłopakom język i zniknął za drzwiami.
- To ja muszę lecieć, bo chyba zostawiłem mleko na gazie... - Chanyeol zasalutował Iwonie i udał się w stronę drzwi.
- Stój! - Próbował go zatrzymać. - Miałeś mi pomóc!
Ale spiskowcy już nie było, bo zmył się do środka, zanim jeszcze Baekhyun zdążył dokończyć swoje zdanie.
Chłopak przebiegł przez salon i pokonując schody, dostał się pod pokój Jongina, gdzie sądził, że będzie się ukrywał. Pech chciał, że znowu nie mogli knuć zupełnie sami.
- Hej, Kai, wpuść mnie - prosiła Sangrim, pukając do drzwi.
- Nie mogę teraz! - odrzekł Kai, skutecznie, póki co, się barykadując.
- Czego? - Dziewczyna pytała dalej.
- Boooooooo-eeeeemmmmm... Przebieram się!
- Ach, rozumiem...
Aniołek odsunął się od drzwi i oparł się o ścianę, chcąc przeczekać chwilę.
- Cześć, Rim! - przywitał ją partner w przestępstwie Jongina i przesunął na bok dalej od drzwi. - Wybacz, muszę wejść!
Otworzył drzwi i wszedł do środka.
- Ale jego to już chcesz wpuścić! - stwierdziła z wyrzutem Rim.
- Yeol, wypad, przebieram się. - Zza drzwi rozbrzmiał głos Kaia.
- Przecież się nie przebierasz.
- Przebieram się!
Po usłyszeniu tego ostatniego zdania Aniołek zobaczył wyrzuconego przez drzwi na chama Yeola.
- Co tam u ciebie? - zagadał, blokując swoim ciałem dostęp do pokoju. - Czego chcesz do niego iść?
- Zostawiłam swoją myszkę bezprzewodową u niego - odpowiedziała dziewczyna, siadając ze znudzenia pod ścianą.
- No niestety, Pan Kim Jongin przyjmuje w kolejce, więc ja wchodzę do niego pierwszy.
- Ej, ale to ty mi się wrypałeś w tę kolejkę!
- Ja??? Nieeeeee...
- Przebrałem się!
Drzwi otworzyły się po kilkunastu sekundach, a wychylająca się z nich ręka chwyciła Chanyeola za kołnierz bluzki i wciągnęła do pokoju.
- Ja tylko..! - zaczęła Rim, ale drzwi zamknęły się zanim zdążyła wykonać jakikolwiek ruch. - Po myszkę...
Odrzucony przez społeczeństwo Aniołek wstał i zauważył, że Demon wpycha V do Królestwa Kosmitów. Gdy zorientowała się, że Taeyeon zostaje na korytarzu, nie mogła nie wykorzystać powstałej okazji.
- Taeeeee!!! Pożyczysz mi myszkę!!? - zapytała tonem dziecka.
Dopiero teraz Demon zorientował się, że nie jest sam.
- Po co ci moja myszka? - spytała, zaskoczona pytaniem.
- Bo chciałam grać - odpowiedziała Rim, podchodząc do przyjaciółki.
- Idź zagraj w salonie na konsoli.
- Ale ja chciałam w The Sims grać. Właśnie pracuję nad sposobami na porwania kosmiczne.
- Przydaj się na coś i idź po koc.
- Daj mi, proszę! Zostawiłam swoją u Kaia, a on wziął do siebie Yeola i mnie nie chce wpuścić!
Nagle coś z impetem uderzyło w drzwi. Po chwili to coś, a raczej ktoś, przypomniał sobie o obecności klamki i normalnie wyszedł z pokoju. Taehyung wychylił się jak agent i odezwał do dziewczyn.
- Tae, Rim, wbijamy do do nich!
- Rim wie, co robić - powiedziała Taeyeon, olewając wypowiedź chłopaka. - Ty idziesz do salonu.
Kosmita z Taeyeon zaczęli schodzić po schodach, a Rim poszła do pokoju Demona po koc.
- Czego do salonu? - zapytał V.
- Masz zimno w pokoju.
- Tylko wietrzyłem pokój.
- Na zewnątrz masa śniegu, zimne powietrze, temperatura poniżej zera i okno otwarte na dwie godziny minimum... Nie, na pewno nie będzie zimno!
     Po zejściu do salonu kazano V usiąść na sofie. Tymczasem zdążyła przylecieć Rim z kocem, który rzuciła mu w twarz. Zgarnęła potrzebną jej myszkę i zniknęła. V idąc za poleceniem Demona, okrył się kocem, a potem dostał w rąsie kubek z kakao. Ciepłym kakao 😋
- Dasz mi na chwile telefon? - poprosił Taehyung, gdy Taeyeon również usiadła na sofie.
- Wszyscy coś ode mnie chcecie - zauważyła słusznie dziewczyna.
- Daaaaaaj na chwileeeeee, ploseeeee! - Kosmita przybliżył się i oparł swój podbródek o ramię Demona.
- Po co ci? - zapytała Taeyeon, odsuwając się.
- Chciałbym od rodziców nowy telefon.
- Nie zadzwonisz ze swojego?
- Nie mogę. Mam super plan!
Demon patrzył na niego obojętnym spojrzeniem. Chłopak odpowiedział na to szerokim uśmiechem, a potem słodkimi oczkami małego szczeniaczka. Tae widząc, jak Kosmita się trudzi i to właściwie bez skutku, wzdychnęła. Uznała, że nie warto go i siebie zarazem męczyć, bo i tak V nie odpuści.
- Dobra, bierz - powiedziała po chwili i podała mu swój telefon.
Ucieszony V uniósł rękę w górę i syknął coś, co brzmiało jak "YAAAASSSS!" i prawdopodobnie nim było. Wziął od niej telefon i wybrał numer do swojej mamy.
Przyłożył do ucha komórkę.

Mame??? Cześć!
Wszystko u mnie w porządku.
Tak, mamo. Jem obiady.
Tak, pamiętam.
No na osiemnastą.
Hehehe, ja wiem.
Mame, mam sprawę.
Co? Nie, nie, nie!
Bo wiesz... Zepsuł mi się telefon.
A mógłbym nowy? Wszyscy dostają na gwiazdkę nowe iPhone'y, a tylko ja bym został bez!
No jak to od kogo, od rodziców!
Tak! Swoich rodziców!
Ale mamo! Jest zepsuty!
Tata powiedział, że mogę poprosić o wszystko.
Wiem, że samochód, ale teraz jest mi potrzebny telefon!
No wolałbym nie rezygnować...
Tak mi głupio trochę prosić...
Proszę!!!
Przez wakacje będę u was robił porządki w ogródku!
ZROBIĘ WSZYSTKO!!!
Jest tata?
Dasz go na chwilę?
No weź, mame!
*chlip* *chlip*
Tak. Płaczę.
Nie. Po prostu para z kakao mi się skropliła na oku.
Naprawdę???!???
Dziękuję!!!
Już lepiej! Tak! Stanowczo!
Dzięki! Paaaaaaa!!!

Ucieszony podwójnie chłopak oddał nie swój telefon.
- Kupi mi! - powtarzał sobie piskliwym głosem. - Kupi mi!
Powtarzał sobie tak, dopóki nie usłyszał szmerów na schodach i głosów swoich przyjaciół. Przypomniał sobie o tajemniczej miseczce, którą chciał wcześniej przechwycić.
- Co tam masz? - pytała Chanyeola Rim, idąc zaraz za chłopakami.
- Zaraz zobaczysz - odpowiedział jej, trzymając miskę.
- Powiedz teraz! - poprosił Aniołek, chcąc wcisnąć się miedzy niego, a Kaia.
- Nie będzie wtedy niespodzianki - odezwał się za przyjaciela Jongin.
- A miała być? - spytała dziewczyna.
- Miała być - odpowiedział.
- To dlatego nie chciałeś mnie wpuścić do pokoju?
- Dlatego.
- Ty się znaczy wcale nie przebierałeś...
Chan stanął nagle przed wszystkimi i tym samym sprawił, że wszyscy umilkli.
- Gdzie Baek? - spytał, rozglądając się.
- Może jeszcze przebiera łopatą - odpowiedział mu Demon, obracając się na kanapie przodem do niego.
- Kurde, miałem mu pomóc. - Yeol zamyślił się na chwilę. - Trudno, chyba daje sobie rady. Zawołajcie go.
- KUCHNIA SIĘ PALI! - krzyknął Taehyung.
Zaskoczeni przyjaciele popatrzyli na V jak na kosmitę. [ B) ]
- To go na sto procent skuteczniej przywoła niż jego imię - wytłumaczył po chwili.
To okazało się bardziej skuteczne, niż ktokolwiek przypuszczał, ponieważ już po prawie pół minuty zjawił się Baekhyun ze swoją łopatą, kolorem pasującą do jego kurtki.
- Co się pali?! - przeraził się zaklinacz łopat.
- Już nic - powiadomił go Yeol. - Zdejmuj to i siadaj.
Iwona zdezorientowana odłożyła swoją łopatę, cały czas bacznie obserwując kuchnię, Chanyeola i łopatę.
- No więc, kochani, mamy niespodziankę. - Chłopak zaczął, upewniając się wcześniej, że Baek będzie w stanie go usłyszeć.
- Masz na myśli te owoce z plasteliny dla Tae i Rim? - wtrącił się V.
- Dla nas? - zdziwiły się w tym samym momencie dziewczyny.
- Kai powiedział, że do dla was prezent. - Taehyung kontynuował, pokazując palcem na Jongina.
Oskarżony, bo chyba tak go można nazwać, wycofał się o krok w tył, widząc, że dziewczyny przenoszą swoje zdezorientowane spojrzenia na niego.
- Później wytłumaczę - rzucił szybko,  gwiżdżąc i kryjąc się za Chanyeolem.
- Robimy losowanie, kto komu będzie fundował prezent na gwiazdkę! - zdradził w końcu Chan. - To działa tak jak klasowe mikołajki, tak uprzedzając pytania! A teraz losować! Iwona pierwsza!
     Zaskoczenie (kolejne) wywołane tym razem szybkością wyjaśnienia "zasad" i prostotą pomysłu spowodowała, że nie każdy ogarniał sytuację. Ale wywołany i tak był pierwszy Baekhyun, to co tam. Można było od niego podpatrzeć, co trzeba robić, chociaż instrukcja była bardzo prosta.
    Baek podszedł do najlepszego przyjaciela i sięgnął ręką po jedno zawiniątko. Był zaskoczony osobą, którą wylosował, ale przemilczał to i mimo nachalnych pytań Taehyunga zachował w tajemnicy wynik swojego losowania. Następnie wszyscy inni podchodzili po kolei i takim sposobem każdy miał już wyznaczoną osobę, której ma sprawić prezent. Nawet nie trzeba było mówić, żeby nie zdradzać, kogo się ma. Może trzeba było to wytłumaczyć jednej osobie, ale całkiem dobrze to przyjęła do wiadomości.
- Dzisiaj nie chcę mi się robić obiadu - przyznał się Kai, gdy każdy już zapoznał się ze swoją karteczką i zamierzał zająć się swoimi zajęciami.
- Miałeś zrobić spaghetti! - zaprotestował Taehyung, który wyraźnie słyszał kilka dni temu deklaracje o robieniu makaronu.
- Właśnie! - poparli go Baek z Rim.
- Jutro wam zrobię. - Jongin usiadł na fotelu i udając zmęczonego, oparł się o oparcie mebla. - Dzisiaj chyba zjemy pizzę.
- Ja tam się cieszę. - Taeyeon uśmiechnęła się zadowolona. -Zjadłabym pizzę.
- Zamawiamy przez telefon - mówił Kai. - Napiszcie, co tam chcecie, bo nie chce mi się tego pamiętać.
Ponieważ Yeol był najbliżej, to jego poproszono o przyniesienie notesu i długopisu z kuchni. Bo to kuchnia była wyposażona w sprzęt do wypisywania list zakupów i rzeczy tego typu. Notes z długopisem zostały potem przekazane w ręce Demona, dlatego, że według wszystkich miał najładniejszy charakter pisma.
Potem po kolei każdy dyktował jej, co ma zapisać.
- Długopis mi się wypisuje - zauważyła, gdy zapisywała teraz zachcianki Iwony.
- Siostro, paralizator! - powiedział Aniołek do V. - Przywrócimy go do życia.
- Paralizatorem? - zaśmiała się dziwnie Taeyeon.
- No - mówiła dalej. - Wszyscy lekarze mają takie paralizatory w kształcie żelazek.
- Baterie kupione? - Taeyeon odebrała od Taehyunga nowy długopis, a ten wypisany rzuciła w Sangrim.
- Jakie baterie? - spytała, rzucając do kosza długopis.
- Do wkrętarki.
- Lol, myślałam, że do paralizatora.
- Idź ty.
- To jest respirator, nie paralizator - poprawił je Chanyeol. - Tak, podobne słowa.
- Wiem przecież - odpowiedział Aniołek.
- No i potrzebna jest nam jedna bateria - zauważył Kai.
- Co to za różnica? - Demon popatrzył na niego. - Można mieć kilka na zapas.
- Ty płacisz, ty decydujesz... - Chłopak wzruszył ramionami, wyjmując już telefon.
- Wy teraz o remoncie tego pokoju gościnnego? - zadał pytanie Kosmita, podchodząc do okna, by obserwować spadający śnieg.
- Tak - odparła Taeyeon.
- A to faj... nie...
Wszystek ludu zebrany w salonie spojrzał w stronę V, który nagle zaczął wycierać sobie rękę o spodnie.
- Fuj. Tu był komar - mruknął bez emocji, odchodząc zrezygnowany od okna.
- Komar? Teraz? - zdziwił się Baekhyun.
- No! - V pokazał mu rękę, którą dopadł stworzenie. - Zabiłem go!
- Urypałeś całą firankę - stwierdziła Iwona, podchodząc do firanki i przyglądając się firance.
I patrzył tak na zwłoki niezidentyfikowanego stawonoga, gdy zauważył kątem oka coś jeszcze innego.
- Hej... - Baek przeniósł wzrok na kolejną, większą i na dodatek starszą plamę. - A co to jest?
Przybliżył się do niego ciekawy znaleziskiem V. Baek wskazał palcem na wielką plamę.
- Kiedy to zrobiłeś? - oskarżył go.
- Co ja?! - zdziwił się Kosmita, przyglądając się i jemu, i plamie.
- Kiedy to upaćkałeś?
- Przecież to nie ja!
- Tak? A kto zawsze brudzi mi MOJE białe firanki?
- One nie są twoje. Są wspólne.
- Tego nie da się chyba sprać... Ja nawet nie wiem, z czego to jest!
- Zawieziesz do pralni - przerwał im Demon, podając w końcu kartkę Jonginowi.
Iwona wypuściła powietrze przez usta, a następnie zerwała firankę z karniszy.
- Chyba tak zrobię - powiedział sam do siebie, niosąc ją do łazienki.
- Po co ci dzisiaj te firanki? - zapytał Kai, chwilę później, kiedy już zadzwonił do pizzerii i dowiedział się, że za pół godziny zamówienie będzie gotowe.
- Bo święta niedługo? - odkrzyknął z łazienki blondyn, odpowiadając pytaniem retorycznym.
- I...? - dopytał Jongin, rzucając się na kanapę koło V, który właśnie próbował dosięgnąć pilot.
- Całe życie z idiotami... - westchnął Baek, wracając do salonu.
- Nie wyzywej - rzuciła Rim, rzucając w Iwonę poduszką. Blondyn złapał ją w locie i odrzucił w stronę V, który oberwał nią w plecy.
- Nie wyzywam. Po prostu stwierdzam poziom jego inteligencji - wytłumaczyła Iwona, wzruszając ramionami.
- Aua? - zapytał dopiero po chwili Taehyung, orientując się, że poduszka została w niego rzucona celowo.
Baekhyun nawet nie zaszczycił go spojrzeniem, ostentacyjnie obracając się i skierował się w stronę kuchni.
- Iwoncia ma focha~ - zaśpiewał Yeol z rozbawieniem w głosie.
- Ale że na mnie? - zdziwił się V, natychmiastowo wstając z kanapy.
Rzucił się biegiem w stronę brata, przytulając go z całej siły. Oczywiście, został przez starszego odepchnięty, ale widać było, że już trochę mniej się gniewa. Tae zadowolony wrócił z kuchni i stanął na środku salonu, rozglądając się dookoła.
- A co z pieskami? - zapytał, orientując się, że jeszcze ich nie widział tego dnia.
Kai wyprostował się na kanapie, ze zmarszczonymi brwiami lustrując otoczenie.
- BAEK - zagrzmiał po chwili, rzucają starszemu mordercze spojrzenie.
Blondyn zamarł z ręką wyciągniętą ku szafce, z której chciał wyjąć szklankę i rzucił się biegiem w stronę przedpokoju. Reszta z salonu mogła podziwiać, jak biegnie po życie, oczywiście, bez kurtki, kierując się w stronę zaśnieżonego ogrodu. Już po paru minutach w domu rozległo się wesołe szczekanie Trójcy Puchatej, która wbiegła do środka, nie przejmując się śniegiem, który przyniosła razem ze sobą.
- Żyją! - krzyknął Baek, który wpadł do salonu, trzęsąc się z zimna. Wykopał Chanyeola z miejsca pod oknem i sam przytulił się do grzejnika.
- Dobra, a teraz porozmawiajmy na poważnie. Gdzie moja pizza? - odparła Rim, rzucając Baekhyunowi koc, którym wcześniej przykrywał się V.

*W magiczny sposób przenosimy się w przyszłość, w dzień Wigilii*

- Musicie akurat dzisiaj jechać do tej galerii? - westchnął Baek, leniwie przeciągając się na okupowanym przez siebie fotelu, podczas gdy reszta ubierała się w przedpokoju, niemal gotowa do wyjścia.
- No... W końcu jutro święta, a bez galerii prezentów ni huhu... Chyba, że o czymś nie wiem i już robiliście zakupy, a tylko ja tak w tyle - odpowiedział mu Yeol, który w ciągu tego miesiąca w domu przyjaciół bywał częściej niż właściciele.
- A może każdy powiedziałby, co chce dostać... - zaproponował Kai, nadal nie mając pojęcia, co mógłby kupić wylosowanej przez siebie osobie.
- O nie, stary. Będziesz się musiał sam pomęczyć - stwierdził Taehyung, szczerząc do niego zęby w swoim prostokątnym uśmiechu.
- Tylko wiecie, w tej galerii to co najwyżej trzy godziny możemy spędzić, bo dzisiaj mamy dużo rzeczy do zrobienia - przypomniała Rim, która miała być tego dnia przypominajką Demona.
- I zakupy robimy osobno, żeby nikt nie podpatrzył, co i komu ktoś kupuje, jasne? - rzuciła Taeyeon, wiążąc sznurówki w swoich butach.
- No oczywista - poparła ją przyjaciółka, jako pierwsza opuszczając dom.
     Od razu po wyjściu rzuciła się w stronę śniegu, formując śnieżkę ogromnych rozmiarów, która miała być prototypem broni na złych, dużych Jonginów. Tylko, że przeliczyła się odrobinę z wielkością kuli, bo skończyło się na tym, że nie była w stanie jej podnieść. Jednak z drobną pomocą pewnego Kosmity, który był bardzo skory do tego, udało się obalić Kaia wprost do zaspy, którą poprzedniego dnia sam usypał przy odgarnianiu śniegu z podjazdu.
- Iwona, leniu francowaty, nie będziemy na ciebie czekać - zagroził Demon, kiedy wszyscy byli gotowi, a Baekhyun nadal nie zawitał w przedpokoju, żeby się ubrać w swoją oczojebną kurtkę.
- I tak nie pojedziecie, bo ja mam kluczyki - odkrzyknął z salonu blondyn, nie mając zamiaru zmienić swojej pozycji na fotelu.
- Baekhyun, oj, Baekhyun... Czy jesteś tego pewien? - zapytała Tae, uśmiechając się iście diabelsko i poruszyła kluczykami tak, aby chłopak wyraźnie usłyszał, że już nie jest w ich posiadaniu.
- Ale... ale jak...? - zdziwiła się Iwona, wkładając dłoń do kieszeni spodni, w której jeszcze pół godziny temu znajdowały się kluczyki.
- Ma się swoje sposoby. Jak zaraz nie wyjdziesz, dam je Taehyungowi.
- V ma własny samochód. I umie prowadzić.
- To dam je Rim.
- Rim też umie.
- Okey, nie chcesz wstawać, to nie. Yeol~ - krzyknęła Tae, wychodząc z domu, po czym rzuciła kluczyki najwyższemu z chłopaków, którzy właśnie toczyli ze sobą czwartą wojnę śnieżkową.
Chanyeol złapał je w locie, po czym popatrzył na nie ze zdziwieniem i odrzucił je w kierunku V. Taehyung spojrzał na klucze.
- Co to do mnie przyleciało? - zapytał, podnosząc do góry jedną brew. - Ej, po co mi to? - rzucił, wychylając się ze swojego bunkra, czyt. zaspy, która trochę zniekształciła się pod jego ciężarem. Ale tylko troszkę.
Rim wykorzystała ten moment, rzucając w niego na raz kilkoma śnieżkami średniej wielkości. Wystarczyło, żeby powalić Kosmitę wprost na twarz w śnieg.
     Taeyeon patrzyła po każdym z tych wyrośniętych dzieciaków, walczących co tchu swoją amunicją, zastanawiając się, czy to ona powinna się leczyć, czy jej przyjaciele. I być może stałaby tam jeszcze dłużej, ale nagle nastąpił niespodziewany zwrot akcji w czwartej wojnie śnieżkowej - JongRim nawiązali niespodziewany sojusz w celu wyeliminowania Chanyeola. Chłopak rzucił się do biegu, aby uniknąć śnieżek rzucanych wyjątkowo celnie w jego kierunku i skończyło się na tym, że amunicją oberwał Demon. Nie mogło się to skończyć dobrze.
Jednak JongRim zostali uratowani przez Baekhyuna, który w końcu pojawił się w drzwiach i zamknął je na klucz. Przechodząc obok przyczajonego na Kaia Yeola, spojrzał na niego z politowaniem i pociągnął go za rękaw, żeby przestał robić z siebie idiotę.
- Nie było mnie kilka minut, a wy zdążyliście cały podjazd znowu uwalić śniegiem. Kto rzucił pierwszą śnieżką? - zapytał, popychając brata w kierunku samochodu.
- Rim! - krzyknął natychmiastowo Kai, żeby ponownie nie zostać wkopanym w odmiatanie podjazdu albo, co gorsza, ogrodu. Szatynka spojrzała na niego, jakby właśnie wyrzucił jej wszystkie gry do niszczarki.
- To jako gentleman, Kai, odmieciesz za nią ten podjazd - rzucił Baek, zajmując miejsce za kierownicą swojego Range Rovera.
Taehyung spojrzał na Jongina, ledwie powstrzymując się od wybuchnięcia śmiechem, ale w końcu i on wsiadł do samochodu, zajmując miejsce z tyłu. Koło niego upchnęli się naburmuszeni JongRim i Yeol, a miejsce z przodu zajęła Tae.

     Po kwadransie Range Rover finalnie został ulokowany na podziemnym parkingu, a po znalezieniu się w galerii wszyscy ruszyli w stronę upatrzonych przez siebie sklepów.
- Proponuję konspirację - powiedziała Tae do Kaia, kiedy tylko reszta zniknęła jej z oczu.
- O Boże, dzięki ci, bo właśnie miałem kogoś poszukać i prosić o to samo - stwierdził Jongin. - Zakładam, że masz Rim i szukamy dla niej gry, ewentualnie gier, których jeszcze nie ma, tak?
- Emmm... Myślałam o czymś innym, ale jak proponujesz pomoc, to nie odmówię. Ty masz Taehyunga, co nie? - domyśliła się Tae.
- Dokładnie - odpowiedział Kai, patrząc ze zdziwieniem na szeroki uśmiech Demona.
- Mam pomysł.

     Szukanie prezentów i opakowań na nie zajęło dużo mniej czasu, niż przypuszczano na samym początku i skończyło się na tym, że każdy rozglądał się za prezentem dla samego siebie lub swoich rodziców, do których wszyscy chcieli się tego dnia wybrać.
- Baekhyun? - zdziwił się V, przechadzając się po dziale kosmetycznym jakiegoś sklepu, żeby kupić dla swojej mamy zestaw czegoś do robienia makijażu.
- V? - zapytała Iwona zdziwiona tonem Taehyunga pełnym zaskoczenia.
- Czemu jesteś na dziale kosmetycznym?
- Bo kupuję kosmetyki? - odpowiedział blondyn, jakby to było oczywiste.
- Dobra, to jak już kupujesz, to wybierz coś dla mojej mamy, a ja biegnę po Chanyeola, żeby mi wybrał coś dla taty - stwierdził V, nawet nie czekając na odpowiedź brata, po czym rzucił się w kierunku ruchomych schodów, na których właśnie zobaczył przyjaciela.
- Ej, ale... - zaczęła Iwona, ale Tae już zniknął z pola widzenia, więc jedynie westchnął i zaczął lustrować półki, zastanawiając się, z czego mogłaby się ucieszyć rodzicielka Kosmity.

     W końcu wszystkie prezenty zostały zakupione i wrzucone do bagażnika biednego Range Rovera, z zamknięciem którego był niemały problem.
- Dzielimy się na dwie grupy - zarządziła Tae, opierając się o maskę samochodu.
- Jedna ma kupić ozdoby na choinkę i światełka, żeby przystroić dom, a druga ma kupić jedzenie i odebrać firanki z pralni - wytłumaczył Baekhyun, bawiąc się kluczykami od auta.
- Druga! - wrzasnęli jednocześnie JongRim, zdając się niezwykle entuzjastycznie podchodzić do zakupienia jedzenia.
- Emm... Okey? - zdziwił się Demon, wzrokiem odszukując Yeola. - Ty idziesz z nimi.
- Bo...? - zapytał chłopak, niezbyt zadowolony z roli, jaką dostał.
- Masz ich pilnować i kupić coś, co serio nam się przyda, a nie same słodycze - wytłumaczyła Iwona, zgarniając V, który chciał się dobrać do bagażnika, żeby podpatrzeć, co zostało kupione. - Tae, idziesz z nami.

- Kupcie mi to - poprosił Taehyung, pokazując ręką na sztuczny śnieg w sprayu, który wyglądał dla niego niezwykle atrakcyjnie pośród wszystkich tych nudnych bombek i łańcuchów.
- Nie - odpowiedział Demon, nawet nie obracając się, żeby zobaczyć, co znowu wymyślił Kosmita.
- Hej, ale to tylko śnieg w sprayu! - zbulwersował się V, chwytając Tae za rękaw kurtki.
- Nie. - Odpowiedź pozostała niezmienna. - Później cały dom będzie w tym twoim sprayu i Iwona się będzie wkurzać.
- Nie będzie... To kup mi ten zestaw brokatów! - krzyknął szatyn, dostrzegając kolejną interesującą rzecz. Słowa te podziałały na Baekhyuna jak płachta na byka.
- Żadnego brokatu w moim domu - warknął, przerywając na chwilę przekopywanie półek z identycznymi bombkami, aby znaleźć te najładniejsze.
- Taeeeee~ - zaskomlał Hyung, wyciągając rękę w kierunku brokatów.
- Weź ten spray... - westchnęła w końcu dziewczyna, decydując się na mniejsze zło.
- Yeaaah! - wykrzyknął podekscytowany Tae, stając na palcach, aby dosięgnąć opakowanie stojące na najwyższej półce.
- A ty nie wybrzydzaj! - fuknęła w stronę Iwony. - Wszystkie te bombki są takie same.
- Nie są takie same.
- Taehyung, widzisz tamten regał? - zapytała Tae V, który teraz obracał w dłoniach swój wielki skarb.
- Widzę.
- Weź z niego jakieś ładne ozdoby, ale srebrne, niebieskie lub białe, jasne?
- Jasne - odpowiedział szatyn, biegnąc w stronę regału, żeby jak najlepiej wykonać swoją misję.
- Ty wybierz bombki, ja lecę po łańcuchy - zarządziła brunetka.

- Kup mi to - poprosiła Rim, pokazując ręką na ogromną paczkę pianek, która rzuciła się jej w oczy od razu po wejściu do sklepu spożywczego.
- Co dostanę w zamian? - zapytał Jongin, zgarniając do wózka wszystko, co było słodyczami, a wyglądało na smaczne.
- Dam ci pograć w The Sims - obiecała Sangrim, po chwili kręcąc głową. - Nie... Sama sobie je wezmę - powiedziała, pokazując mu język. Już po chwili dopadła pianki i wrzuciła je do wózka, lecąc jak na skrzydłach w stronę innego działu, w którym planowała znaleźć gofry i dodatki do nich.
- Kaj! Dawaj tu ten wózek! - krzyknął Yeol obładowany produktami, które wydawały mu się potrzebne.
- Się robi! - odkrzyknął i pobiegł z wózkiem w kierunku przyjaciela.
Jednak lawirowanie pomiędzy rozstawionymi co parę metrów koszami z cukierkami okazało się nie tak proste, jak brzmiało i po chwili jeden z nich został przewrócony.
Rim wyjrzała zza regału, słysząc podejrzany dźwięk, ale po ujrzeniu, co się stało, wróciła do szukania swoich przysmaków.
     Chłopcy zostali ochrzanieni na czym świat stoi przez jedną z ekspedientek, ale w końcu i tak musieli sami posprzątać cukierki. Nie zajęło im to zbyt dużo czasu, więc nim Sangrim wróciła z wybranymi rzeczami dla siebie i piesków, zdążyli powybrzydzać nad cukierkami potrzebnymi do przystrojenia choinki, załadować do wózka przeszło dwieście z nich, zadzwonić do Baekhyuna i wypytać, czego jeszcze będą potrzebowali i skierować się do kasy.
- Zastanawiam się, czy to ja tak długo wybierałam, czy to wy się tak z tym uwinęliście... - rzuciła szatynka, kiedy zorientowała się, że wózek był zapełniony niemal po brzegi.
- Ej, a napoje? - Chanyeol uświadomił sobie, czego jeszcze zapomniał zabrać, więc wózek wesołej gromady skierował się w stronę działu z napojami.

- A zakupy kto wypakuje? - krzyknął Baekhyun, kiedy wszyscy po wyjściu z Range Rovera skierowali się wprost ku drzwiom wejściowym do domu.
- Nie możesz sam? Mamy choinkę do ubrania... - westchnął V, wkładając do kieszeni kurtki swój sztuczny śnieg w sprayu.
- A ja mam jedzenie do zrobienia. Jak sądzicie, kto będzie dłużej siedział nad swoim zadaniem? - zapytała retorycznie Iwona. - Kai mi pomaga.
- Mi pomaga Rim - rzucił Taehyung, przybijając piątkę ze wspomnianą dziewczyną.
- Na mnie nie patrz, ja lecę robić sernik - powiedziała Tae.
- Ja będę dekorował wasz dom światełkami - dopowiedział Yeol. - A później zajmę się cukierkami i je zawieszę na choince.
- O, czyli wszyscy wiecie, co macie robić. Super. A teraz w podskokach mi pomóc z zakupami.
     Kiedy zakupy zostały wniesione, a większość z nich rozpakowana lub rozniesiona do odpowiednich pokoi, każdy zabrał się za realizowanie swoich zadań.
     Jongin z Baekiem zostali panami kuchni, którzy dopiero po umyciu i pokrojeniu wszystkich warzyw oraz ubraniu swoich śmiesznych fartuszków, zaczęli się zastanawiać, co konkretnie mają zamiar zrobić. W końcu jednak czymś się zajęli, więc można było wywnioskować, że na jakiś pomysł wpadli i go zrealizują.
     Kolejną osobą, która doskonale wiedziała, jak poradzić sobie ze swoim zadaniem, była Tae. Od razu po wejściu do kuchni, ubrała swój jasnoniebieski fartuszek i zabrała się za robienie gwiazdy wieczoru, czyli ubóstwianego przez wszystkich sernika. Bo świąt bez sernika nie ma. A każdy, kto uważa inaczej, się myli.
- Ej, ale chcecie taki, jak zwykle, czy jakiś inny? - zapytała, rzucając pytanie w stronę tych, którzy jeszcze nie wzięli się za swoje misje.
- Jak dla mnie, możesz dodać do niego rodzynki - odpowiedział Chanyeol, rozplątując światełka, których w tym roku zakupiono nadzwyczajnie dużo.
- NIE!!! - wrzasnęła cała reszta, obracając się w kierunku chłopaka z minami, jakby właśnie im ogłosił, że jest terrorystą i ma zamiar wysadzić ich dom.
- Co? - zdziwił się Park, dopiero teraz orientując się, że wszyscy na niego patrzą.
- Kiedy ominąłeś nasz protest przeciwko dodawaniu rodzynek do sernika? - rzuciła z oburzeniem w głosie Sangrim.
- A był jakiś? - zapytał zaskoczony Chanyeol.
- Kilka w sumie ich było - odpowiedziała mu Iwona, wracając do zajmowania się swoimi sprawami.
- Ale ja lubię sernik z rodzynkami... - westchnął ze smutkiem Yeol.
- Nie masz prawa, by żyć! - krzyknął z udawaną powagą Kosmita, podnosząc się dramatycznie z okupowanej przez siebie kanapie.
- Dobra, dobra, wyluzuj. Bez rodzynek. Ogarnąłem - odpowiedział najwyższy z chłopaków, wracając do tej jakże przyjemnej pracy w postaci rozplątywania światełek, które nawet po wyjęciu z pudełka są ze sobą poplątane. Zawsze tak jest ;-;
     Gdy po upływie jakiejś godziny od rozpoczęcia pracy nad sernikiem w końcu można było wyjąć go z  piekarnika, a Tae miała "wolne" do czasu, aż się trochę ostudzi, a później trzeba będzie czekać, aż schłodzi się w lodówce.
- Zrobić pierniki przez ten czas...? - zapytała brunetka, mając jedną z tych potężnych rozkmin życiowych, które niezwykle ciężko rozwiązać.
- Dla mnie spoko - odpowiedział jako jedyny V, więc dziewczyna wzruszyła ramionami i zaczęła sprawdzać, czy w domu były wszystkie składniki, jakieś foremki i ewentualnie barwniki do lukru. O dziwo - udało się odszukać potrzebne rzeczy.
     Zrobienie pierników też nie zajęło zbyt dużo czasu, więc całe zadanie Demona zostało wykonane i można było przystąpić do tej "lepszej" części pieczenia, czyli dekorowania ciastek.
- Kupiliście ozdoby do ciast? - zapytała Taeyeon, nie określając konkretnie adresata swojego pytania.
- Przecież nie trzeba upiększać sernika - odpowiedział Jongin, przyjmując rozmarzony wyraz twarzy. - Liczy się to, co w środku.
- Ja teraz o piernikach mówię, Kai - przypomniał Demon. - O piernikach.
- Może gdzieś tam są. - Kai otrząsnął się i wrócił do tego, co przed chwilą robił. - Rim miała przynieść.
- Jeśli nie kupiliście, to każdy z was po kolei dostanie kopa - pogroziła dziewczyna, wychodząc z kuchni na spotkanie ekipy montażowej choinki. - A ona dostanie najmocniejszego w ramach prezentu.
Chanyeol właśnie skończył dekorować dom i jego najbliższe otoczenie światełkami. Niezwykle zadowolony z siebie wpadł do środka, uśmiechając się szeroko.
- To co, włączamy dzisiaj światełka? - zapytał, zacierając przemarznięte od pracy na mrozie dłonie.
- Dzisiaj się nie opłaca - stwierdziła Iwona, na co i Tae, i Kai ją poparli. Jako, że ani Sangrim, ani Taehyunga nie było w pomieszczeniu, uznano, że ich zdanie nie będzie się liczyć, a dekoracja zostanie włączona kolejnego dnia.
Chanyeol westchnął ciężko, ale wzruszył jedynie ramionami i wysypał na stół w salonie zakupione wcześniej cukierki. Dźwięk ten zwabił wszystkich, którzy akuratnie znajdowali się w salonie i skończyło się na pałaszowaniu cukierków.
Montażyści właśnie wnosili choinkę do domu. Tak właściwie, to większość choinki niósł V, trzymając ją sobie na plecach jak Obelix głazy. Natomiast Rim transportowała stojak na choinkę na swojej głowie. Tak w ramach oryginalnej czapki.
- Znajdź w swoich zakupach ozdoby do ciast - rozkazała Taeyeon, stając przed Sangrim.
- Nie ma na blacie ani nigdzie w pobliżu? - zdziwiła się dziewczyna. - Przecież Baek rozpakowywał torbę z tym.
Demon popatrzył jeszcze raz na Aniołka i odwróciła się znowu w kierunku kuchni.
- Baek! - krzyknęła.
I poszła szukać dalej jadalnych ozdób. Tymczasem Taehyung czekał już zniecierpliwiony na podstawkę na choinkę. Zaplątaną we włosy Rim było ciężko wyjąć, ale po krótkim szarpaniu i jakimś tam odplątywaniu przez dobrych ludzi z zewnątrz ekipy montażowej choinek udało się ją ostatecznie wyjąć.
Gdy choinka stała już na środku przejścia, z reklamówek, w których nie było jedzenia, wyjęto wszystkie ozdoby choinkowe, które zostały zakupione. Dopiero wtedy Rim i V zdali sobie sprawę, co robi Chanyeol i rzucili się dość niedyskretnie w kierunku stolika, aby zgarnąć trochę cukierków dla siebie.
W międzyczasie znalazły się też przyrządy do upiększania ciastek.
- Co tam masz? - zapytała Rim, podchodząc bliżej Taeyeon, kiedy skończyła jedzenie podkradzionych cukierków.
- Pierniki. - Taeyeon otworzyła paczkę pisaków dekoracyjnych. - Masz szczęście, że te ozdoby się znalazły.
- Uuuuu... - Do Demona przyszedł również V, podrzucając cukierka. - Te pisaki mają fajny smak!
- Nie czuję w nich jakiegoś szczególnego smaku. - powiedziała Taeyeon.
- I o to chodzi. - Taehyung uniósł w górę brew.
Montażyści widząc kolorowe pisaki, nie byli w stanie stać bezczynnie, więc dobrali sobie po jednej tubce i kilka pierników.
- Nie ma to jak robić ciastkom botoks  - westchnął V, zaczynając dekorować piernika w kształcie ludzika.
     W ten sposób w kuchni namnożyło się nagle pięć sztuk człowieka, które były zajęte swoją pracą. Chanyeol piekielnie wciągnął się w dorabianie zawieszek na cukierki i uznał, że zabawa w dekorowanie ciastek nie jest dla niego. Pierniki Demona były ozdabiane z wielką precyzją, staraniem, kunsztem i w jakimś stopniu z sercem. Przeciwieństwem pięknych dzieł dziewczyny były ciastka V. Te miały dziwne wzory, które momentami były albo bardzo słodkie, albo bardzo dziwne. Natomiast te robione przez Rim... Po prostu miały swój charakter, przesiąknięty osobowością Aniołka.
- To dla ciebie! - krzyknęła do Jongina Rim, podając mu oryginalnego Piernikoludka. - Ma na imię Ciastek!
- A to dla ciebie! - powiedział szybko V, podając swoje piernikowe serducho Taeyeon, by również wyjść dobrze.
Demon i Kai popatrzyli po swoich darczyńcach. Męska połowa JongRimu zareagowała, oczywiście, szerokim uśmiechem. Tymczasem na twarzy Taeyeon malował się pewnego rodzaju szok, że cokolwiek dostała. Ostatecznie jednak przyjęła ciastko z małym półuśmiechem.
Potem były już zawody, kto zrobi dla wybranej osoby najwięcej ciastek. Finalnie okazało się, że jakby wszyscy brali na serio te zawody, to gdzieś z trzy czwarte wszystkich pierników należałoby tylko do Kaia i Taeyeon. Nie zapomniano i o plątającej się też po kuchni Iwonce, która dostała dwa pierniki na wyłączność. I dwa zjadła od razu.
- Patrzcie, zrobiliśmy miniaturki nas wszystkich - pochwalił się po jakimś czasie V, przywołując z Rim wszystkich.
- Jesteśmy my, Chan, Tae, Tae i Iwona. - Wskazywał po kolei Aniołek.
- No i pieski na gwiazdkach! - dopowiedział Taehyung. - Bo nie było kształtów piesków.
Do blatu, gdzie były na tackach pierniki podszedł również i Yeol, który powoli kończył zabawę z cukierkami. Całość zebranych patrzyła na ciastka i szukała ponownie swoich podobizn.
- Czego ten ma zeza? - zapytał Kai, wskazując na jakąś postać z bardzo wyróżniającą się miną.
- Bo to Chanyeol - odpowiedział V.
- Ale Yeol nie ma zeza.- kłócił się Baek, oglądając dokładnie twarz najlepszego przyjaciela.
- Chan! Zrób tę fajną minę! - poprosiła Sangrim.
Chanyeol ekspresowo wykonał polecenie, robiąc minę identyczną do tej, którą miała jego piernikowa wersja.
- Widzisz? - odezwała się na nowo dziewczyna, gdy już wszyscy poznali możliwości twarzy Yeola.
- Rim, wejdź tam dalej w kuchnię i dekoruj pierniczki. - Jongin przesunął Aniołka za siebie, chcąc utrzymać teraz poważny wyraz twarzy. - Ja porozmawiam z tym panem...
Idąc w ślady przyjaciela, Taehyung również schował Demona za siebie. Dobrze pamiętał dawną rozmowę o owocach z plasteliny. Co jeśli on serio chce podarować jego Taeyeon jakiś "przyjacielski" prezent?! Tak nie może być. Przecież i ona, i on mają wspólną cząstkę dla imienia. TO PRZEZNACZENIE!!! I nikt nie powinien w nie ingerować ze swoimi robótkami ręcznymi z nietrwałej plasteliny.
- Nie ma już pierników - odezwała się  Rim, nie wychodząc z narzuconej kryjówki.
- Ej, ale mieliście choinkę ubierać! - przypomniał sobie nagle Baek, spoglądając zaraz potem na nieprzygotowaną choinkę. - Ej!!!
- To jej jeszcze nie ubraliście? - oburzyła się Taeyeon, mijając V i rażąc go wzrokiem.
     Więc ekipa montażowa musiała przypomnieć sobie o choince i zabrać się za szybkie jej ubieranie. Pomogli dokończyć Yeolowi wiązanie nitek na cukierkach i wzięli się za dekorowanie. W czasie ubierania przez montażystów drzewka, reszta bezrobotnych miała zając się nakrywaniem stołu. Każdy miał znowu jakieś zajęcie.
- Prawie skończone - uznał V, po założeniu błyszczącej, srebrnej gwiazdy na czubek choinki.
- Brakuje mi tu czegoś - zamyśliła się Rim, oceniając efekt końcowy.
- Tego mojego śniegu? - spytał Kosmita, który sztuczny śnieg trzymał cały czas przy sobie.
- Tego też. Ale nie ma tu nic... Wiesz... Takiego z rozmachem!
- Mmmmm... To może powiesimy coś ciekawego?
Pomysł genialny. Genialny!
- Po jednej rzeczy - szepnęła Sangrim, uciekając gdzieś na bok w poszukiwaniu oryginalnej ozdoby choinkowej.
Po dosłownie paru sekundach oboje znowu byli za choinką i z konspiracyjnym szeptem wymieniali się zdaniami na temat łupów na choinkę.
- Znalazłem kanapkę Chanyeola, którą zrobił sobie chwilę temu - pochwalił się V, zawiązując jakoś wstążkę na kanapce.
- A ja Mam nową, oczojebną jak jego kurtka szczoteczkę do zębów Iwony - zdradziła Rim.
- Mmmm... Jeszcze nie odpakowana.
- Mmmm... Jeszcze nie nadgryziona.
Kompletna już teraz choinka robiła niesamowite wrażenie. Była po prostu zaczepista i nie ma co się rozwodzić nad tym.

     Do stołu podano mnóstwoooooo jedzenia! Dobrego jedzenia! Wszyscy zasiedli do stołu i zaczęli ucztę. Znaczy jedzenia było mnóstwo w porównaniu z tym, co początkowo planowano zrobić. Ale cóż, może zostanie jeszcze coś na obiad. Bo trzeba pamiętać, by zostawić sobie też miejsce w brzuchu na jedzenie u rodziny, do której każdy chciał się dzisiaj wybrać. Posiłkowi towarzyszyły miłe i radosne pogawędki, ciągnące się nawet po skończeniu jedzenia.
- I co? - zapytała Taeyeon Baeka, gdy rozmowa schodziła na coraz to dziwniejsze tematy, które trzeba było zmienić. W końcu nie każdy lubi słuchać o gadających tasiemcach, od razu po zjedzeniu. Co z tego, że sama rozpoczęła ten temat, żeby obrzydzić Rim. - Wyprali ci te firanki?
- Nie sprawdzałem - odpowiedział, bawiąc się szklanką. - Ale nie wiem, co to był za komar, że taką plamę zrobił.
- Taki duży, brązowy? - spytał Kai.
- Nie, wiesz, żółty w paski! - zaśmiał się szyderczo V.
- A to nie mój.
- Pewnie Chanyeol przywlókł ze sobą. Lokalne komary.
- Przecież my, kuźwa, w jednym mieście mieszkamy! - huknął Yeol, nie mogąc powstrzymać już śmiechu.
- Ale w innym sektorze. Że w innym końcu miasta.
- Jak zaraz ci sprzedam kosę w żebro, albo w ten twój śliczny uśmiech..!
- Rozkrwawię ci dłoń na mojej twarzy!
- I na pogotowiu przetaczać mu potem krew też będziesz? - zarechotała Iwona.
- Nie moją na pewno.
- Lol, pamiętacie, jak Iwona kiedyś chciała pracować jako dawca krwi - wtrąciła się Rim.
- O tak, myślał, że ile by mu jej nie spuścili, to i tak się nie wykrwawi - powiedział Chanyeol, cytując później wypowiedź małego, jedenastoletniego Baekhyuna - "To się robi tylko tym paniom w filmach".
- Chciałem być jak wujek - tłumaczył się.
- A co robił wujek? - dopytał Kai.
- Krew oddawał.
- Waaa, serio? - zaśmiał się Taehyung. - Jest taka praca jak dawca krwi?
- Ja też oddawałem - pochwalił się Kai.
- Ty? - wyszydziła go trochę Taeyeon. - Co tydzień, co?
- No, oddawałem!
- Ty weź już przestań spijać ten sok! - Sangrim wzięła jego szklankę i oddała ją Baekhyunowi, który szklankę trzymał blisko siebie.
- Ale... Ale no jak to? Przecież brali mi krew...
- Brak słów, Jongin. - Chanyeol zaczął klaskać. - Brak słów.
- No, to nic nie mów!
- Po części widzę gdzieś tu sens - przyznał V.
- Dobra, koniec! - przerwała Iwona, tłukąc pięścią w stół, by wyglądać filmowo. - Otwieramy prezenty, bo się nie wybierzemy do tych rodzin.
- Ja nie mam gdzie jechać - wyznał Demon.
- Czego? - zapytała Rim.
- Przecież wiesz, że moi rodzice są daleko i ja nie jestem w stanie dostać się do nich w krótkim czasie.
- To czego tutaj nie przyjechali? - dopytywał Baek. - Mogliście tutaj razem spędzić czas.
- Sprawy biznesowe im wypadły i oni sami też nie mogli przyjechać. Taki los.
- Możesz pojechać ze mną - zaproponował Taehyung i puścił do niej oczko. - Mama na pewno ucieszy się na twój widok.
- Jego mama naprawdę lubi gości - przyznał Baek, który o gościnności pani Kim wiedział wiele.
- Nie chcę wam przeszkadzać - zaczęła mówić dziewczyna. - To taka nie zapowiedziana wizyta byłaby i w ogóle.
- Na pewno znajdzie się miejsce i jedzenie dla ciebie. - V uśmiechnął się szczerze i czuło. - W razie czego chętnie się z tobą podzielę.
Chwila ciszy...
- Uuuuuuuu... - Yeol zrobił minę na wzór trollface'a.
- Chodź, idziemy dopakowywać prezenty - powiedział Baek, wstając z krzesła i ciągnąc przyjaciela za rękaw.
- Też idę! - krzyknął Kai.
- I ja! - Rim również wstała i jako pierwsza dotarła pod choinkę.
     Na końcu zjawili się Demon i Kosmita. Zajęli jakieś wolne miejsca w kółeczku, które wytworzyło się samoczynnie i czekali, aż dotrą do nich ich prezenty. Mechanizm przekazywania prezentów działał tak, że osoba znajdująca się zaraz pod choinką przekazywała dalej prezent, w zależności od tego, kto miał go dostać. Tak, mechanizm wymyślany na szybko i w ogóle nie przemyślany, ale grunt, że działa.
     Gdy każdy miał już swój prezent, na  zasygnalizowano, że można je oficjalnie otworzyć. Po sygnale nastąpiło wielkie odparowywanie.
     Wszystkie prezenty były mniej więcej drobnymi podarunkami. Ustalono, że całych paczek jak na mikołajki nie ma sensu robić. Jako pierwsza do prezentu dobrała się Iwona, która po zobaczeniu tego, co było w środku, zaczęła piszczeć i skakać w miejscu na siedząco. Zazwyczaj to Taehyung ma takie napady. I w sumie takiego napadu tez teraz dostał, ekscytując się razem z Baekiem w podobny sposób. Gdzieś te braterskie więzy krwi są. 🌚
Reszta również bardzo cieszyła się z prezentów, ale na pewno nie odwalało im aż tak jak bratełom. Bo też naprawdę mocno wyrażali radość.
W sumie nie ma się co dziwić, bo tyle soku poszło...
     Tylko pieski, które dzisiaj od rana były tak grzeczne jak psie aniołki, nie ogarniały. o co chodzi. Ale pan się cieszy, jakieś dziewczyny się cieszą, tamci chłopcy się cieszą, to my też się cieszymy! 🐾🐾🐾
     Na robienie sobie radochy z prezentów przeznaczono jeszcze piętnaście minut, bo potem trzeba było już się zbierać. Każdy ukrył skarb w swojej grocie (oprócz Yeola, oczywiście, bo tutaj Groty Yeolozaura nie ma) i zszedł na dół, by ubrać się. Do dyspozycji były tylko dwa samochody, ale udało się wspólnie ustalić, kto z kim jedzie.
- Hehe, paa, piesiaki! - pożegnał się z Trójcą Puchatą Chanyeol. - Dozo do jutra! Trzymajta się tu.
- Ale nie zostawię chłopaków na tak długo samych! - powiedział Kai, szukając czegoś w wielkiej szafie na rzeczy, znajdującej się naprzeciwko szafy na buty.
- Dadzą sobie radę - zapewniał Baekhyun, poprawiając włosy w lusterku. - Nasyp im w olerę karmy i nalej wody do misek i do jutra przeżyją.
- Na pewno chcieliby je zobaczyć u mnie w domu - mówił, dalej szukając.
- No w końcu to wnuki twoich rodziców, zapomnieliśmy - zapiszczał V, klaszcząc w ręce.
- Czyli, że to dzieci JongRima? - zorientował się Yeol, z zastanowieniem wgapiając się w jakiś fragment ściany nad swoją głową.
- Masz jakieś transportery? - zapytał Baek, orientując się, że Kai jedzie z nim.
- Nie będziemy ich widzieć całe kilka godzin... - zorientowała się Taeyeon, przyklękając przed swoim ulubieńcem i zaczynając go głaskać.
- Chlip, chlip - odezwała się Rim, która musiała pogłaskać na pożegnanie każdego z osobna.
Wtedy Jongin wyciągnął z szafy nowe transportery dla psów i zaczął wołać swoje skarby, by zamknąć je w bezpiecznym miejscu na czas podróży.
- No to miłego wieczoru - odezwał się Demon, gdy już wszyscy byli gotowi do wyjścia. - Może posprzątam po jedzeniu za ten czas..?
- Telepatycznie? - zdziwił się V. - Tae, przecież jedziesz ze mną.
- Ja nie chcę się narzucać... - tłumaczyła, stojąc w przejściu.
V chwilę na nią popatrzył czujnym wzrokiem.
- Chodź, mama miała zrobić swoją słynną zupę. - Chłopak momentalnie uśmiechnął się wesoło, oczekując reakcji. - Musisz jej spróbować!
     Żadnej reakcji nie było. Wyciągnął więc do niej otwartą dłoń i czekał, aż ta do niego podejdzie. Tymczasem wszyscy już wyszli z domu i zajmowali miejsca w samochodzie, a Demon wciąż stał. Kosmita czując, że pozostali już na nich czekają, zdjął kurtkę dziewczyny z wieszaka i włożył na Taeyeon. Podał buty i włożył jej na stopy, dokładnie potem sznurując. Włożył jej nawet szalik, czapka i rękawiczki - bo było zimno, a nie mógł pozwolić, by się przeziębiła. A ona dała się ubrać, jak lalka. Gdy V już ją obsłużył, wypchnął dziewczynę przez drzwi i zamknął dom. Poprowadził ją do auta Baeka i pomógł zająć miejsce mile zaskoczonej dziewczynie. Zanim sam usiadł w aucie podbiegł jeszcze do swojego samochodu, który miał być prowadzony przez Chanyeola.
- Nie obijesz? - zapytał, zanim ten zdążył zamknąć drzwi jego auta.
- Nie obiję - odpowiedział, salutując.
- Zobaczymy...


*Uwaga, uwaga, przenosimy się w dzień Sylwestra! Przepraszamy za turbulencje. Maszyna do podróży w czasie troszkę szwankuje.*

- Czemu. Wy. Nigdy. Nie. Załatwicie. Niczego. Wcześniej - wysyczał przez zaciśnięte zęby Baekhyun, kiedy JongRim oznajmili mu, że trzeba im samochód, żeby pojechać po fajerwerki i Picollo.
- Bo nigdy nam nie przypominacie? - odpowiedziała Rim, jakby to było oczywiste, a Kai, który przytulał ją do siebie jedną ręką, pokiwał energicznie głową na znak, że właśnie tak jest.
- O ile się nie mylę, to ty jesteś przypominajką - powiedziała Iwona, mrużąc oczy.
- Tylko dla Tae - zaznaczył Aniołek, opierając głowę o klatkę piersiową Jongina.
- A właściwie to gdzie reszta? - zorientował się dopiero teraz Baek, rozglądając po salonie, gdzie spędzał miło i wyjątkowo samotnie czas, dopóki ta dwójka do niego nie przybiegła.
- Emm... Chyba budują igloo. Znaczy, to nie wygląda na igloo, ale tak twierdzi Taehyung, także... - wytłumaczył brunet, wskazując wolną ręką drzwi wychodzące na ogród, gdzie można było dostrzec trójkę ludzi bawiących się w śniegu z Jjonggu, Monggu i Jjangah, które były z tego powodu niezwykle zadowolone.
- I wy nie budujecie z nimi? - zdziwił się Baekhyun, patrząc z miną wyrażającą niezrozumienie na parę.
- No... No nie - stwierdził Kai, nie mając zamiaru wspominać o swoim planie kupienia światełek i zrobienia oświetlonej fortecy ze śniegu.
- Czemu nie poprosicie V, żeby was podwiózł? - zapytał blondyn, przełączając kanał na jakiś ciekawszy.
- V i fajerwerki? Pojebało? - spytała Sangrim, patrząc ze zdziwieniem na Baeka.
- Marnujesz nasz czas. Jedziesz czy nie? - westchnął w końcu Jongin. Forteca nie mogła czekać tak długo. Jeszcze jej fundamenty zostaną zburzone przez szóstkę w ogrodzie, a wtedy co...
- Będzie masa ludzi w sklepie... - jęknął niezadowolony Baekhyun, ale wstał z fotela i przeciągnął się, czemu towarzyszył jakiś trzask w jego ramieniu.
- Oj, starzejesz się, Iwona - zaśmiała się Rim, przybijając ze swoim chłopakiem piątkę.
- Ja wybieram kolor fajerwerków - zaznaczył Baek, co zostało skomentowane pełnym politowania uśmiechem.
- Marz sobie dalej, Baekkie. Marz sobie dalej - powtórzył Kai dla wzmocnienia efektu.
- Gówniarz - prychnął blondyn, przeczesując swoje włosy, po czym przeszedł koło JongRima, ostentacyjnie się od nich obracając.
- Weź ich zapytaj, czy czegoś jeszcze nie chcą - poprosił Jongin szatynki, a podczas gdy ona wybiegła z domu, żeby zadać pytanie reszcie, założył zrzucone wcześniej w pośpiechu trapery i opuścił budynek.
- Włączmy dzisiaj światełka na cały dzień - rzucił po chwili do Baekhyuna, który właśnie wyjechał swoim Range Roverem w garażu i czekał na pasażerów.
- Jak potem zapłacisz sam za prąd, to proszę bardzo - odpowiedziała mu Iwona, strzepując niewidoczny pyłek z foteli na tylnym siedzeniu.
- Chanyeol, włącz światełka! - ryknął Kai od razu, pewien, że i tak nie będzie musiał sam płacić rachunku.
- Robi się! - wrzasnął ten, wynurzając się ze śnieżnej zaspy i pobiegł włączyć instalację świetlną, którą sam zakładał.
- Taehyung chce petardy - oznajmiła Rim poważnym tonem, kiedy już wróciła z odpowiedzią reszty.
- Ja chcę nie iść za dwa dni do szkoły, ale będę musiał pójść. Życie jest okrutne. Nie zawsze dostaje się to, co się chce - stwierdził Jongin, wzruszając ramionami.
Sangrim spojrzała na niego ze zdziwieniem, ale również zajęła miejsce w samochodzie i Baek wyjechał samochodem za obszar ich terenu, kierując się w stronę najbliższego sklepu, w którym spodziewał się odnaleźć fajerwerki. Wtedy właśnie dom rozbłysnął światłem ozdób, które z taką starannością Yeol wieszał wszędzie, gdzie wydawało mu się, że będą ładnie wyglądać. Efekt był oszałamiający, ale trójka w Range Roverze nie miała zbyt dużo czasu, żeby się nim nacieszyć przed zakupami.

Tymczasem trójka w ogrodzie nadal wyżywała się na biednym śniegu. I bawiłaby się dalej, kiedy nagle Chanyeol zadał niezwykle ważne pytanie.
- Ale oni wiedzą, że mają kupić wiśniowe Picollo...? Co nie...?
- Fuuuu, gdzie ty się wychowałeś. Mają kupić brzoskwiniowe - odpowiedział natychmiast Taehyung, wyłaniając się zza zrobionego kilka minut wcześniej bałwana razem z brązowym pieszczochem.
- Nie chcę brzoskwiniowego. Kupią truskawkowe - stwierdził Demon z pewnością w głosie.
Wszyscy spojrzeli na siebie jak na rywali. Monggu został przyciągnięty do V, najmniejszy Jjangah do Tae, a Jjonggu do Chanyeola, bo każdy chciał mieć "sojusznika" lubiącego ten sam smak. Co z tego, że pieski raczej nie wybrały swoich ulubionych...
- Będziemy się tak dalej na siebie patrzeć, czy ktoś w końcu wpadnie na pomysł, żeby do nich zadzwonić? - zapytała po chwili Taeyeon, głaszcząc machinalnie białą kulkę na swoich rękach.
- Chanyeol! - krzyknął natychmiast V, któremu, szczerze mówiąc, nie chciało się biec do domu, ściągać buty i lecieć po schodach na górę oraz szukać swojego telefonu, tylko po to, żeby dostać swój ulubiony smak napoju.
- Nieeeeeee... - zaprotestował najstarszy z tej grupy, ale czując na sobie spojrzenie Demona, westchnął i pobiegł do domu.
- Zostaliśmy sami... - słusznie zauważył Taehyung, uśmiechając się ze swoją pedofilską miną do brunetki.
- Lol - stwierdziła Tae, podnosząc się do siadu na śniegu.
- Co ty powiesz na to, żebyśmy teraz... - V urwał dramatycznie. - Zrobili smoka ze śniegu!
- W sumie czemu nie - rzuciła brunetka, odstawiając Jjangah na ziemię. Piesek pobiegł do swoich psich braci, którzy urządzili sobie zabawę w skakanie po zaspach.
- Ej!!! A CO TO!? - krzyknął szatyn, obracając się w kierunku fundamentów fortecy zbudowanych solidnie przez JongRima.
- Nie, lepiej im to... - zaczęła Taeyeon, orientując się, co ma na myśli chłopak, ale V już zdążył wbiec do "budowli", rozsypując przy okazji jej północną ścianę.
- Ups? - zapytał Kosmita, obracając się z przerażoną miną w kierunku Demona.
- Na mnie nie patrz, sam to odbudowujesz - zaznaczyła dziewczyna, widząc proszącą minę Hyunga.
- Taeeee... - jęknął szatyn. - Naprawią, jak wrócą - stwierdził finalnie i wrócił do zabawy na śniegu. W końcu smok sam się nie zbuduje. A jak Yeon przystała na pomoc przy nim, trzeba to wykorzystać.

- NIEEEEEEEEEEE!!! - krzyknął Jongin, kiedy z siatką pełną światełek wbiegł do ogrodu, a jedynym, co ujrzał, był ogromnych rozmiarów smok ze śniegu i zburzona do połowy forteca.
- Kto zabił nasze dziecko? - zapytała Sangrim z rozpaczą, kierując się w stronę "budowli" z paczką drogich fajerwerków wybranych przez Iwonę.
- Samo się zawaliło! Jak się zawaliło, to podszedłem i stąd te ślady w śniegu - wytłumaczył trochę za szybko Taehyung.
- Samo się nic nie zrobiło! - krzyknął Kai i porzucił swoją reklamówkę ze światełkami, biegnąc w kierunku V, który, jak na Aliena przystało, zaczął uciekać, piszcząc jak dziewczynka.
- Ej, zostaw go! - rzucił Baekhyun, żeby nie było, iż nie pomógł bratu, ale nie rwał się zbytnio do bronienia go.
- Jakie dzieci - stwierdził Demon, podchodząc do swego best frienda.
- Eh... Kupiliśmy zimne ognie! - zawiadomiła przyjaciółkę Rim, pokazując rzecz, która tkwiła w reklamówce przyniesionej przez Baeka.
- Mnie interesuje smak Picollo - powiedziała Tae, patrząc z zaciekawieniem, jak Kai powala V na ziemię i obrzuca go śniegiem. - Będzie chory!
- I dobrze! - odkrzyknął Jongin, nie zaprzestając znęcania się nad zagrożonym wyginięciem gatunkowi Kosmitów.
- Zbudujemy lepszy! - oznajmił Aniołek, wyjmując światełka z pudełek. - Nie dam rady tego rozplątać - pożaliła się po chwili, patrząc na Taeyeon.
- Weź jej to rozplącz, Iwcia - rzuciła brunetka, kierując się do reklamówki, w której, według Rim, znajdowały się butelki Picollo.
- Chrzan! - krzyknął blondyn, rozglądając się po ogrodzie za swoim najlepszym przyjacielem. - Ej, gdzie on...? - zapytał, marszcząc brwi.
Po chwili otrzymał odpowiedź na swoje pytanie, gdyż Yeol krzyknął wprost do jego ucha, a on z piskiem przerażenia odskoczył od wyższego.
- Głupi olbrzym - prychnął, patrząc ze złością na przyjaciela.
- Głupi krasnal - odgryzł się Chanyeol, wystawiając mu język.
- Ej, ja jestem niższa od niego - oburzyła się Rim, mierząc chłopaka spojrzeniem.
- Ale ty jesteś mądrym krasnalem - stwierdził Chan, szczerząc się w uśmiechu, na co oberwał kopa od wkurzonej Iwony.
- Truskawkowe!!! - krzyknęła z entuzjazmem Tae, widząc swój ulubiony smak Picollo wśród pozostałych butelek.
- Rim, musimy to odbudować - zawołał szatynkę Kai, zabierając się do pracy.
- Nie mogę wstać - zaśmiał się Taehyung, na którego wszedł Monggu, liżąc go po twarzy.

- Ludzie, jak ja mam to uruchomić? - krzyknął Jongin do zgromadzonych jak najdalej od niego przyjaciół.
- Uruchomić? - wyszydziła go Taeyeon, zakładając kaptur na głowę.
- No wiecie, o co chodzi!
- Wsadzasz kijek w ziemię, podpalasz i uciekasz - wytłumaczyła Rim, siadając na śniegu pod płotem, który zdecydowanie wymagał pomalowania, ale Iwona nie miała motywacji, aby to zrobić. No i lakieru. Lakieru też nie było.
- Ej, ale ja nie umiem - jęknął Kai, patrząc na resztę. - Na pewno mam to tak zrobić?
- Nie wiem w sumie. Osobiście nigdy nie zapalałam - przyznała Sangrim, wzruszając ramionami.
- Yeol, w zrób to za mnie! - poprosił Jongin.
- Kai, jesteś mężczyzną czy nie? - warknęła w końcu zniecierpliwiona Taeyeon, siadając koło Rim.
W końcu udało się odpalić fajerwerki, chociaż tylko jedne zostały wystrzelone w niebo, kiedy ogłoszono Nowy Rok. Ale nie można wybrzydzać, kiedy wybrano do tego zadania kogoś takiego jak Jongin.
- Na następny rok to ty odpalasz fajerwerki - burknął Kai, nadal nie mogą dojść do siebie po strachu przeżytym tej nocy.
- Za rok to wszyscy wbijacie do mnie na Sylwestra - ogłosił Chanyeol wszem i wobec.
- Ej, już jest Nowy Rok! - ogarnął Jongin, patrząc na zegarek, który miał na nadgarstku.
- No - odparł Taehyung.
- Nie krzyknęliśmy "NOWY ROOOOOOK!" - powiedział ze smutkiem w głosie brunet.
- Bo wtedy ty uciekałeś przed fajerwerkami i woleliśmy się pośmiać - wytłumaczył Baekhyun mało ogarniającemu sytuację Kaiowi.
- Ej, ale musimy... Raz, dwa, trzy...
- NOWY ROOOOOK! - krzyknęli wszyscy na znak chłopaka. Musiało to brzmieć fajnie u sąsiadów, szczególnie, że oni sami wrzeszczeli kilkadziesiąt sekund wcześniej. Ciekawe, czy przeszło im przez myśl "Niezły mają zapłon..."
- To co, skarbie... Pierwszy pocałunek w tym roku należy do mnie i mam nadzieję, że kolejny też będzie - stwierdził Kai, całując Rim.
- Dobra, dobra. A teraz włączamy światełka w naszej fortecy - zarządziła dziewczyna, biegnąc w kierunku misternie ozdobionej budowli.

Mamy nadzieję, że się spodobało
Mile widziane będą komentarze
Team Sernikoluby

poniedziałek, 24 października 2016

HM #4 Kółko kanciaste

Heyyyuuuu
Sangrim: Przyznam, że spanikowałam patrząc na to, co mamy jeszcze przygotowane xD Panika bardzo xD Ogólnie to jesteśmy już po historii, także oł jeeeeeeeeaaaaaa... Może teraz to szybciej pójdzie 😁   Nadzieję zawsze można mieć xD Miłego czytania 🦄

Myśl na dziś:
"Lol, to ma 30 stron w Wordzie"

Taeyeon: Ten uczuć, kiedy ochrzaniasz Rim, że nie napisała adnotacji, a tak serio to Ty piszesz ją na szybko, bo zapomniałaś... No, ale co... Miałam w tej olimpiadzie najwyższy wynik w szkole B))) Jest git. Poza tym... Ludzie dajcie mi jakiegoś kopa, bo straciłam poczucie, że moje pisanie ma sens XD Ratujtaaa muaaa~
Miłego czytania  ;)


Hug Me | Kółko kanciaste | 12.907 słów
    Ta noc należała do jednej z tych bardziej bezsennych. Było duszne, gorące i suche powietrze, które uniemożliwiało prowadzenie spokojnego snu. A nikt nie pomyślał wczorajszego dnia tak sprytnie, by włączyć klimatyzację na noc. No, taki mamy klimat. W panującej dookoła ciszy można było usłyszeć ze wszystkich pokoi jedynie głośne sapania i odgłosy przewracania się na boki. Nawet otwarte okna nic nie dawały. Większość pozasypiała dopiero koło godziny czwartej nad ranem. Tylko Iwona zasnęła tak, jak normalnie, nie zwracając uwagi na temperaturę powietrza. Ten to by spał nawet podczas inwazji obcych. Piękno potrzebuje snu. Rano wszyscy lokatorzy mieli problem ze wstaniem.
Jeszcze kilka minut. Godzin. Dni.
Dobra, nikt normalny nie śpi chyba kilka dni. No, a teraz chyba takie deja vu przeszło.
Nooooooooo maaatteeeeer!
     Ponieważ wstanie z łóżka odwlekano na coraz to kolejną minutę, doszło to tego, że nie zostało wiele czasu na wyszykowanie się do szkoły. Z braku czasu szef kuchni mógł zaserwować jedynie kanapki z serem. Demon miał mniej czasu na zrobienie idealnej fryzury, a Jego Tae musiał szybciej posprzątać po śniadaniu (uznajmy wrzucenie wszystkiego do zlewu za sprzątanie).
- Kiedy Iwona przestanie się pięknić? - zapytał Taehyung, odchodząc od zlewu. - Spóźnimy się.
- Ej, idźcie ratować lusterko - powiedziała Taeyeon, która sprawdzała jeszcze, czy wzięła ze sobą wszystko.
      Kai, V i Sangrim poszli razem wyciągnąć Baeka z łazienki. Wiedzieli, że to zadanie do łatwych nie należało. Będą na pewno ranni, zaginieni i możliwe, że nawet martwi. Wiadome było, że w grupie mieli większe szanse na powodzenie misji. W kupie siła!
     Szybko wbiegli po schodach i stanęli przed drzwiami łazienki. Zapukali kilka razy, ale ponieważ nikt nic nie odpowiedział, weszli do środka. To, co zobaczyli, bardzo ich zdziwiło i trochę... Przeraziło.
No, pusto przed lustrem!!!
- O, opera... - przestraszył się Kai, podchodząc do lustra. - Przeszedł portalem do innego świata!
- Do jakiego świata?! - zapytała żywo Rim, szeroko otwierając oczy.
- Był tylko resztki mojego dzieciństwa, nazwy anonimowa i całkowita ciemność - powiedział nieskładnie V, opierając się o framugę drzwi ze smutną miną.
- Kurde. Rozpaczałbym za nim, ale chyba nie za bardzo mam czas - stwierdził Kai, wychodząc z łazienki. - Za mną, załogo!
     Jego załoga przetuptała za nim pod pokój Baekhyuna i stanęła obok otwierającego drzwi Jongina. Po cichu wbili do środka i zakradli się pod łóżko śpiącego jeszcze chłopaka. Załoga wymieniła się spojrzeniami. Każdy wiedział, co miał robić. Jego Tae odszedł na bok, a Rim już chwyciła za pościel, która okrywała Baeka. Kai uniósł rękę w górę i opuścił ją.
- Wake me up, before you go-go! - zaczął się drzeć na cały głos, budząc tym śpiącego.
     Aniołek szybko zerwał z Iwony kołdrę i położył ją jak najdalej od Baeka, a Taehyung akurat skończył grzebać w szafie brateła, wyjmując z niej jakiś zestaw czystych ubrań. Rim wybiegła z pokoju, zostawiając w pokoju Profesjonalnego Wybudzacza i V, który szukał w komodzie skarpetek. Iwona spojrzała na zegar i zorientowała się, że jest już zdecydowanie za późno. Wygonił przyjaciół z pokoju i wziął od V swoje ubrania. W ostatniej chwili Jongin złapał plecak Baeka i pobiegł za Taehyungiem na dół. Chłopak ekspresowo się ubrał i już miał wejść do łazienki, by się uczesać, lecz przegoniła go Sangrim, pokazując mu, że ma wszystko, co mu potrzeba. Na dole czekała już na niego Taeyeon z kanapką. Po oddaniu śniadania w ręce Baeka, wzięła od Rim grzebień chłopaka i pobiegła za nim. Kai kończył sprawdzać, czy plecak najstarszego jest na pewno spakowany, gdy tymczasem V nalewał sok i rozglądał się za kluczykami od Range Rovera. Demon stanął za Iwoną, przeczesując mu grzebieniem włosy na tyle, by nie były za bardzo rozczochrane, a następnie rzuciła go Kaiowi, mówiąc, by go spakował. Jeśli mu nie będzie pasować, to się potem sam uczesze. Rim wzięła kilka już gotowych do wzięcia plecaków i zaczęła je wszystkim rozdawać. Gdy Baekhyun skończył jeść, Taehyung po nim posprzątał naczynia i jako ostatni wbiegł do garażu, zamykając drzwi wejściowe i jednocześnie otwierając te wielkie garażowe. Iwona szybko wyjechała i zebrała wszystkich do środka. Gdy V zamknął drzwi garażowe i bramę, również wsiadł i wszyscy pojechali w kierunku szkoły.
- Co za praca zespołowa - pochwalił przyjaciół Baekhyun, wyjeżdżając na główną drogę i ukradkiem sprawdził stan swojej fryzury w lusterku.
- Idealny timing - odpowiedziała Sangrim, wyciszając telefon.
- Dosłownie idealny. - Taeyeon spojrzała na zegar na wyświetlaczu telefonu. - Za siedem minut dzwonek. Jeśli Iwonka trochę depnie na gaz, to dojedziemy w ciągu czterech minut. Zostają nam trzy minuty na przebranie butów i dojście pod salę.
- Luz, dojedziemy - zapewnił ich Baek, po czym przyśpieszył. - Dzięki za pomoc tak w ogóle.
- Okaż nam wdzięczność i jedź, nie wspominaj - powiedział Demon, opierając się o oparcie fotela.
- Jadę przecież. - Zaśmiał się wesoło. - Przygotujcie się do wyjścia.
     W ciągu przewidywanych przez Demona czterech minut, grupa zdążyła podjechać pod szkołę i od razu pobiegła do szatni. Przed nią czekał Sehun, który z nudów czekał już  z ustawionymi obok siebie butami. Spóźnieni wbiegli do szatni, przybijając mu w biegu piątkę. Jego Tae na widok Sehuna odwrócił wzrok, a sam Hun opuścił rękę. Jednak buty Taehyunga również były przygotowane, co było lekkim zaskoczeniem dla niego. Potężna Piątka stawiła się pod salą w ostatnich sekundach przed zabrzmieniem dzwonka.
     Początek lekcji był tak samo nudny jak zwykle. Nic się nie działo, aż do momentu wygłoszenia komunikatu przez radiowęzeł, który ożywił pewną osobę.
- Tae, mordo, chodź do nas! - zaczął krzyczeć po korytarzu V, chociaż wiedział, że Demon był tak naprawdę zaraz obok.
- Wiwat nowa przewodnicząca! - powiedział wesoło Kai, przybijając Taeyeon żółwika.
     Komunikat informował o wynikach wyborów na nowego przewodniczącego. Głosowanie wygrała Taeyeon z przewagą trzech głosów nad drugim uczniem, który również osiągał doskonałe wyniki w nauce. Ponieważ oboje byli najlepszymi uczniami w szkole, postanowiono wybrać przewodniczącego poprzez ankietę.
- Co chcesz zmienić podczas swojej kadencji? - zapytała Sangrim, stając koło nowej przewodniczącej.
- Przemieszczę fontannę w inne miejsce - odpowiedział dumie Demon, rzucając przyjaciółce porozumiewawcze spojrzenie.
Dziewczyna mogła zrozumieć jedynie połowę tego, o czym myślała Taeyeon.
- Zdradzisz nam nowe położenie fontanny? - zapytał Sehun, wyczuwając w tych planach jakiś spisek.
- Nieeeeeeeeeee. - Uśmiechnęła się i zaczęła czochrać go po włosach. -Tajemnica służbowa.
     Oczywiście, plany o przemieszczeniu fontanny wynikły przez pewne przemyślenia i to głównie z powodu Sehuna. Hun najpierw był w lekkim szoku z tego, co robiła Tae, ale po chwili zaśmiał się, widząc niezadowolone spojrzenie V.
- A więc... - odezwał się ten drugi Tae. - Zostaję twoim ochroniarzem! Będę nawalał w każdego, kto ci będzie groził!
- Agresywny jesteś, ochroniarko jedna - zwróciła się do niego Sangrim, kiwając głową.
- Ty to byłbyś w stanie pobić samego siebie przez pomyłkę. - Poklepał go po ramieniu Jongin, uśmiechając się delikatnie.
- Jeśli będzie trzeba! - krzyknął, unosząc w górę rękę zaciśniętą w pięść.
- A więc jak mam już ochroniarza... - zaczęła Taeyeon, patrząc jednocześnie po wszystkich ze skupioną miną i później wskazując palcem na Aniołka. - To mianuję ciebie moim Mudżynem Głównym.
- Ay-ay, kapitanie! - zasalutowała dziewczyna z zacnym mocno stanowiskiem.
- A ja kim będę? - zapytał Kai, widząc, że Demon rozdaje fajne stanowiska.
- Sekretarką mojego Mudżyna - odpowiedziała po chwili.
- Mam się cieszyć? - zapytał z zamyśloną miną.
- Wypadałoby. - V uśmiechnął się do niego tak szeroko, jak tylko mógł.
- To chyba jeszcze ja nie mam stanowiska - odezwał się w końcu Hun, również licząc na coś atrakcyjnego.
- W takim razie mianuję cię... - Jej Tae spojrzała na niego i chwilę myślała. - Ministrem od Spraw Kolan.
- Kolan? - zapytał ze zdziwieniem nowy minister.
- Cicho, ja tu rządzę - uciszyła go przewodnicząca.
     W tym samym momencie zza rogu wyszedł wyraźnie niezadowolony Kim Junmyeon, znany w szkole również jako Suho. Z pewnością był nie w humorze - wyglądał na jednocześnie i smutnego, i zdenerwowanego. Nikt nie miał odwagi, by teraz do niego podejść, z wyjątkiem jego przyjaciela, który teraz za nim biegł i próbował go jakoś pocieszyć.
- Suho chyba nie jest zadowolony - powiedział Demon, patrząc na swojego byłego konkurenta na stanowisko przewodniczącego.
- Był bardzo napalony na to stanowisko - zauważył V.
- Jemu też dam jakieś wysokie stanowisko - odezwała się Taeyeon, również patrząc na zrezygnowanego Suho.
- Na przykład? - zapytał Jego Tae.
- Przewodniczący Rady Stołówkowej - odparła spokojnie. - Albo mój przedstawiciel w biznesie.
- Ambitnie, ambitnie - pochwalił ją Sehun.
- Ahoj - powiedziała Rim.
- No - rzekł Jongin, opierając się o ścianę i wkładając ręce do kieszeni.
- A tak z innej beczki, to co wy na to, żeby dzisiaj zorganizować grilla? - zaproponował Taehyung, z uśmiechem unosząc do góry jedną brew. Kai szybko przeniósł na niego wzrok, otwierając szerzej oczy i zaciskając usta w wąską kreskę.
- Nie, nie, nie! Nie ma mowy! - krzyknął brunet, a nie dość, że wydzierał się na pół korytarza, to jeszcze w jego głosie brzmiało tak wielkie przerażenie, iż wszyscy przechodzący w pobliżu przenieśli na niego wzrok.
- Może ciszej? Uspokój się - stwierdziła Rim, widząc, że jej chłopak miał zamiar kontynuować swoją wypowiedź.
- On ostatnio podpalił mi spodnie! Jak mam być spokojny?! - wrzasnął Jongin, a jego pech sprawił, że przez korytarz, kierując się ku drzwiom stołówki, przechodziła akurat jego ulubiona kucharka. Starsza kobieta zmierzyła go tak zdegustowanym spojrzeniem, że Sehun musiał odwrócić głowę w bok, aby nie parsknąć śmiechem. - No i na co się pani patrzy? - zapytał z oburzeniem kucharki, która założyła ramię na ramię, patrząc na niego z groźną miną, ponieważ nie spodobał się jej brak szacunku w głosie chłopaka. Jongin stanął w takiej samej pozycji jak kobieta, mrużąc oczy i rozpoczęli ciche mierzenie się wzrokiem, które przerwał Kai po tym, jak oberwał w tył głowy od Taeyeon.
- Ogarnąłbyś się może - stwierdziła brunetka, kiedy kucharka odchodziła w stronę swojego miejsca pracy z triumfalnym uśmieszkiem na ustach. Jongin odwrócił się w jej kierunku z oburzoną miną, kładąc dłonie na jej ramiona.
- Przez ciebie przegrałem i ta zołza będzie sobie wyobrażać, że jest, Bóg wie kim - rzucił obrażony, po czym ponownie wrócił do swojego podpierania ściany.
- W sumie to nawet gotować nie umie - przyznał Sehun, opierając się na ramieniu Jongina, a Taehyung, słysząc te słowa, ku zdumieniu wszystkich, pokiwał głową z uznaniem.
- Pewnie jakość jedzenia zależy od tego, jakie masz kontakty. - Uśmiechnęła się przebiegle Sangrim, przenosząc wzrok na Demona, który zmierzył ją spojrzeniem nieogarniającym zaistniałej sytuacji.
- A o co chodzi? - zapytał V, robiąc taką samą minę jak jego przyjaciółka.
- Można by ją przekupić - powiedziała szatynka, obracając się, aby sprawdzić, czy nikt ich nie podsłuchiwał.
- Albo zaszantażować - dodał Kai, wyobrażając sobie, jak by to było bez jego stałych kłótni z kucharką. - Nieee... Po co się w ogóle starać - dorzucił, kiedy zorientował się, jak nudno byłoby bez awantur w rolach głównych z kobietą i z nim.
- No, to wracając do tematu, co wy na to, żeby zorganizować dzisiaj grilla? - ponowił pytanie Taehyung, przechylając głowę lekko w bok i spojrzał po wszystkich, oprócz Sehuna, oczekując odpowiedzi.
- Podpaliłeś. Mi. Spodnie - wycedził Jongin przez zaciśnięte zęby i zmrużył oczy, kierując wzrok na V.
- Kto komu podpalił spodnie? - Nagle wszyscy usłyszeli koło siebie znienawidzony, przesłodzony głosik i z wyjątkiem Huna, wznieśli oczy ku sufitowi, wzdychając.
- Tobie by się przydało. Spalić. Włosy. - Uśmiechnął się szeroko Taehyung, prezentując "szkolnej miss" swój najbardziej sztuczny uśmiech, jaki kiedykolwiek pojawił się na jego twarzy.
- Z tego co widzę, już ktoś próbował to zrobić - dodał Demon, mając na myśli czerwone loki na głowie Krystal, które zafarbowała stosunkowo niedawno, ale chwaliła się nimi na prawo i lewo, więc wszyscy w liceum o nich wiedzieli. V wyszczerzył zęby w swoim prostokątnym uśmiechu, przybijając z brunetką piątkę, po czym spojrzał wyczekująco na Jung, mając nadzieję, że jak najszybciej ich opuści.
- Zawsze tacy zabawni. - Roześmiała się czerwonowłosa, na co Jej Tae i Jego Tae spojrzeli na siebie, jakby zastanawiali się, czy ona naprawdę jest taka głupia, czy tylko udaje.
- A jak już się pośmialiśmy... To może sobie pójdziesz? - zaproponowała Sangrim, która szczerze nienawidziła Krystal, gdyż ta non stop od ich trzech lat uczęszczania do liceum, starała się poderwać Jongina.
- O, ty pewnie jesteś Sehun, tak? - zapytała niechciana w gronie najfajniejszych z najfajniejszych, poprawiając swoją marynarkę i kierując swoje pytanie do Sehuna, który zdezorientowany spojrzał po reszcie. - Jung Krystal - przedstawiła się, wyciągając przed siebie dłoń. - Najbogatsza dziewczyna w szkole - dodała czerwonowłosa, na co Tae i Rim parsknęły śmiechem, a szatyn skinął jej krótko głową, nie odpowiadając uściskiem dłoni.
- Także... co tam słychać, Nini? - spytała Krystal, zmieniając nagle ton na bardziej zalotny i stanęła bliżej Jongina, który odsunął się od niej, na ile tylko pozwała mu ściana.
- Nini? - Sehun parsknął śmiechem, a po chwili dołączyli do niego Demon i V, gdyż Sangrim była zajęta zabijaniem czerwonowłosej wzrokiem.
- Nic ciekawego - zbył szkolną miss Kai, odwracając od niej głowę w bok i kierując spojrzenie na Aniołka, który w tym momencie wyglądał, jakby chciał mieć swoje ulubione bronie z gry przy sobie - łuk sportowy i profesjonalny czekan wspinaczkowy byłyby teraz niezwykle przydatne.
- Krystal, tu jesteś - krzyknęła Sooyoung, biegnąc do swojej przyjaciółki, ile miała sił w nogach.
     Co z tego, że prawie zabiła się na swoich dwunastocentymetrowych szpilkach i wpadła na jakiegoś chłopaka. Dla niej grunt to dobrze wyglądać. Po chwili za Zoyą pojawiła się Juhyun, która zostawiona na pastwę losu przez koleżanki, nie miała pojęcia, co ze sobą zrobić. Seohyun, bo tak ją przezywano, natychmiast przybiegła do grupki pod ścianą, stając trochę z boku obok Sooyoung, która wyciągała właśnie telefon, chcąc zrobić sobie selfie z nową przewodniczącą.
- Uśmiech - rzuciła, stając za Demonem, która mentalnie zabiła ją ponad sto razy, gdy ta zrobiła jej z dziesięć zdjęć ze sobą.
- Dobra, dość - wkurzyła się w końcu Taeyeon, przechodząc pod ramieniem Zoyi i stając pomiędzy Sangrim i Sehunem, aby ta nie mogła jej dosięgnąć.
- Muszę cię o coś zapytać - stwierdziła Krystal, kiedy zapadła cisza wśród zgromadzonych pod ścianą i stanęła przed Jonginem, zdecydowanie zbyt blisko, co zarejestrowała Rim, obmyślając w myślach zemstę. - Może poszedłbyś ze mną do tej nowej kawiarni? - zaproponowała, na co i Sangrim, i Taeyeon zdębiały, patrząc po sobie z uniesionymi brwiami.
- Kawa, herbata, czy od razu wpierdol? - zapytała Tae Aniołka, który w milczeniu pokręcił głową i po chwili uśmiechnął się kątem ust w stylu zabójcy planującego kolejne morderstwo.
- Nie poszedłbym - odpowiedział oschle Kai, wymijając czerwonowłosą, aby stanąć przy Sangrim. - Jak już zauważyłaś, mam dziewczynę, która nie jest tobą - powiedział, obejmując ramieniem szatynkę, na co Krystal posłała jej kpiące spojrzenie.
- Do czasu, Nini. Do czasu - rzuciła przesłodzonym głosikiem, uśmiechając się do niego, po czym strzeliła palcami na swoją świtę, chcąc odejść w kierunku swojej sali lekcyjnej.
     Kiedy przechodziła obok Aniołka, szatynka wprowadziła w życie swój plan, z całej siły stając jej na stopie. Krystal pisnęła nawet nie z powodu bólu, tylko dlatego, że jej nowiutki but się właśnie został zniszczony. Zacisnęła dłonie w pięści, starając się nie wybuchnąć, po czym odeszła środkiem korytarza z podniesioną głową, a tuż przy niej szła Zoya, za którą biegła Seohyun.
- Mój Mudżyn Główny się spisuje. - Roześmiała się Taeyeon, przybijając piątkę z Rim, która teraz uśmiechała się triumfalnie pod nosem.
- Uuu, czyżby ktoś był o mnie zazdrosny? - Kai stanął przed swoją dziewczyną i z głupią miną popatrzył się w sufit, dodając: - Wiem, że jestem zajebisty i w ogóle, ale jestem też twój - stwierdził, na co V zrobił swoją słynną pedofilską minę, a Jongin oberwał od Sangrim w ramię.
- Dobra, wracamy do tematu. Robimy grilla - stwierdził konsekwentnie Taehyung, ucinając dyskusję.
- Nie robimy - zaprotestował brunet, tupiąc nogą jak pięcioletnie dziecko, któremu mama nie chce kupić zabawki.
- Robimy - powiedziała jednocześnie cała reszta paczki, a Kai będąc przegłosowanym, podniósł dłonie w obronnym geście, wycofując się pod ścianę.
     Właśnie wtedy rozdzwonił się dzwonek na przerwę i przyjaciele skierowali się w stronę sali lekcyjnej. Nim Taeyeon zdążyła wejść do klasy, Sehun złapał ją za nadgarstek i odwrócił w swoją stronę, na co ta spojrzała na niego pytająco.
- No, to jeszcze raz gratuluję. - Uśmiechnął się Hun, otwierając ramiona, chcąc, żeby dziewczyna się do niego przytuliła.
- Dzięki - stwierdziła Tae, orientując się, o co chodziło szatynowi, jednak jedynie posłała mu uśmiech, nie korzystając z zaproszenia, po czym weszła do sali, a rozczarowany Sehun wszedł za nią, zajmując swoje stałe miejsce.

- Rozdzielamy zadania - stwierdził V, kiedy zajęcia się skończyły, a Sehun musiał coś załatwić i zmył się nie wiadomo gdzie.
     JongRim właśnie zmieniali buty, siedząc na ławce i korzystając z tego, że tego dnia nadzwyczajnie była niezajęta przez nikogo. Taeyeon i V opierali się na kracie, która służyła za wejście do szatni i czekali, aż reszta będzie gotowa do wyjścia.
- No, dajesz - burknął Kai, nadal nie za bardzo zadowolony z powodu grilla, który miał się tego dnia odbyć.
- Rim i Tae idą do sklepu po wszystko, co jest nam potrzebne. Iwona jest na przeglądzie ze swoim Range Roverem, więc po drodze was zgarnie, jak będziecie wracać. Kai i ja idziemy do domu, żeby wszystko przygotować. Jasne? - zapytał zebranych, na co Sangrim skinęła głową, kończąc wiązać sznurówki i opuściła szatnię, stając obok Taehyunga.
- A co znaczy "wszystko, co jest nam potrzebne"? - dopytała się Taeyeon, sprawdzając w wyświetlaczu telefonu, jak bardzo rozwalił się jej kucyk.
- Napiszę ci wszystko na telefonie - zaproponował Taehyung, zabierając urządzenie z dłoni dziewczyny i chciał wejść w notatki, na co ta wyrwała mu swoją własność i schowała ją do kieszeni.
- Nie napiszesz. Wyślij mi SMSa - stwierdził Demon, na co V wyjął swój telefon i zapisał listę rzeczy, które były niezbędne do zorganizowania grilla.
- Okey, to chyba wszystko, tak? - zapytał szatyn, siadając na ławce obok Kaia i pokazując mu wszystko, co zapisał. Jongin pobieżnie przebiegł wzrokiem po długiej liście przedmiotów, po czym skinął głową i wstał z ławki, wychodząc z szatni. V wysłał wiadomość i Sangrim, i Taeyeon, a następnie razem z brunetem pożegnał się z nimi i skierowali się pieszo w kierunku domu.
- Dowiedziałam się dzisiaj, że Krystal jest najbogatszą dziewczyną w szkole... - zaczął Demon z rozbawioną miną, przechodząc na chodnik prowadzący do najbliższego supermarketu.
- A ja dowiedziałam się dzisiaj, że już niedługo to ona będzie dziewczyną Kaia - stwierdziła Rim takim samym tonem, ale ona w przeciwieństwie do brunetki wyglądała na wkurzoną.
- Taaak, Jongin z pewnością cię dla niej rzuci - odpowiedziała Tae, starając się zachować poważną minę, ale w takiej sytuacji nie za bardzo się jej to udawało.
- Będziemy się mijać codziennie na korytarzu w domu z Kaiem i jego nową dziewczyną - dodała Sangrim, kiwając z uznaniem głową.
- Nie no, lol. Takiej wymalowanej pizdy, to bym do domu nie wpuściła. A o ile mi się wydaje, wszyscy zdajemy sobie sprawę, że jedyną osobą spośród nas, która ma prawo się malować to Baek - stwierdziła w końcu Taeyeon, parskając śmiechem.
- Za nową torebkę to sprzedałaby nawet swoją własną matkę. - Roześmiał się kpiąco Aniołek, kiedy na horyzoncie pojawił się już sklep, do którego zmierzały.
- Mam cichą nadzieję, że Krystal kiedyś zobaczy Iwonę i jej naturalne piękno, i zrozumie, że taka ładna to ona wcale nie jest - rzuciła Tae, wchodząc do supermarketu, a za nią weszła Rim, która jako klasyfikowany gentelmen zawsze przepuszczała ją w przejściu.
- Dobra, to V chciał rozpałkę, pędzelek silikonowy, tacki do grilla, przyprawy i dużo mięsa, które dokładnie wypisał. Ej, a tak właściwie to nas na to stać? - zapytała w końcu Sangrim, przewijając ekran z coraz większym przerażeniem na twarzy.
- Mam sporo kasy w portfelu, a jak nie wystarczy, to kartę też przy sobie mam. - Wzruszyła ramionami Taeyeon, na co Aniołek pokazał jej podniesionego kciuka i odblokował drobnymi wózek.
- Ty idziesz na mięsny, ja idę szukać reszty rzeczy - stwierdziła Rim i dziewczyny rozdzieliły się, kierując ku dwóm przeciwnym stronom supermarketu - szatynka z wózkiem, a Demon musiał polegać na samej sobie i modlić się, że niczego nie upuści.
     Sangrim dotarła jako pierwsza do potrzebnych produktów i zagarnęła pierwszą część, która nie była mięsem do wózka, zastanawiając się, czy potrzebny będzie węgiel drzewny, skoro chłopaki o nim nie wspomnieli. Potem doszła do wniosku, że skoro Tae miała przy sobie kartę, to można zaszaleć i zabrała go, po czym skierowała się ku różnym przyprawom i dodatkom. Zgarnęła z półek wszystko, co mogło się nadawać do grilla i z dość zapełnionym wózkiem wróciła do brunetki, której znudziło się wymienianie po kolei wszystkich rodzajów mięs, które chciał Taehyung. Podała sprzedawczyni swój telefon z wiadomością od V, a ta przepisała sobie wszystko na kartkę i teraz wydawała wszystko dziewczynie. Rim przybyła w dobrej chwili, gdyż Taeyeon prawie zabrakło rąk, żeby utrzymać wszystkie produkty.
- Emm... Trochę zaszalałaś z tymi dodatkami. - Roześmiała się brunetka, widząc rzeczy wybrane przez przyjaciółkę, a ta jej zawtórowała, jednak żadna z nich nie przejmowała się, że zabraknie im pieniędzy. Wspólnie wrzuciły do koszyka zapakowaną kiełbasę, karkówkę, żeberka, piersi z kurczaka, pałeczki z kurczaka, udka i skrzydełka, po czym skierowały się do kasy, aby zapłacić za wszystko.
     Podczas gdy ekspedientka pakowała zakupy do reklamówek, których nagle stało się zaskakująco dużo, Sangrim wyszła na zewnątrz budynku, gdzie był lepszy zasięg, żeby zadzwonić do Baekhyuna i dowiedzieć się, kiedy będzie wracał. Na szczęście Iwona była niedaleko supermarketu, więc stwierdziła, że dociśnie gazu i będzie za dwie minuty. Aniołek rozłączył się i wszedł do sklepu, akurat kiedy Taeyeon zapłaciła za zakupy i starała się jakoś samej zabrać się z sześcioma reklamówkami. Sangrim pomogła jej, biorąc połowę ich zdobyczy i obie stanęły przed budynkiem, czekając na Baeka. W końcu blondyn podjechał swoim samochodem, który lśnił, jakby chwilę wcześniej został wywoskowany i umyty. Zaparkował Range Rovera przed sklepem i wybiegł z auta, zabierając od Rim reklamówki, które wrzucił do bagażnika, po czym zrobił to samo z tymi niesionymi przez Demona.
- No i jak po przeglądzie? - zapytała szatynka, kiedy już wszyscy zajęli swoje prawowite miejsca wewnątrz samochodu, a Baekhyun wjechał na główną drogę, kierując auto w stronę domu.
- Oczywiście, że wszystko było perfekcyjne i nie mieli się do czego przyczepić. Przecież dbam o swój skarb - powiedział, pieszczotliwie przesuwając dłonią po kierownicy.
- A samochód Taehyunga kiedy zabierzesz do przeglądu? - spytała Taeyeon, pisząc wiadomość do wcześniej wymienionego chłopaka, aby poinformować jego i Kaia, że niedługo przyjadą.
- Dlaczego ja? - zdziwił się Baek, dociskając pedał gazu, kiedy zorientował się, że droga przed nim była całkowicie pusta.
- Emm... Bo jesteś jako jedyny pełnoletni? - odpowiedziała pytaniem Sangrim, na co blondyn strzelił mentalnego facepalma, jako, że nie mógł oderwać rąk od kierownicy.
- Ej, ale młody sam za to płaci. Ja mu się nie dołożę - zaprotestował Baekhyun, nie mając najmniejszego zamiaru wydawać swoich oszczędności, aby pomóc bratu.
- Co jak co, ale wszyscy zdajemy sobie sprawę, kto wyłoży na to pieniądze - powiedziała Tae, patrząc na Iwonę z miną w stylu "Bitch, please", na co ten przytaknął i już po paru minutach zaparkował przed samochodem Taehyunga, który z nieznanego mu powodu nie znajdował się w garażu, tylko naprzeciwko niego.
- Ej, przecież mój samochód nie może stać na zewnątrz - zbulwersował się Baek, po czym zgasił silnik i wyszedł z Range Rovera, wołając V. Dziewczyny również opuściły pojazd i ruszyły w ślad za Iwoną. Ubrany "po domu" Taehyung nadbiegł do nich ze strony ogrodu i wytłumaczył bratu, że po prostu Jongin szukał grilla w garażu i musieli wyprowadzić z niego Subaru.
     Ogród był jedynym miejscem na posesji przyjaciół, która nie została zaprojektowana przez któregoś z nich. Wystrojem i dekoracjami, które się tam znajdowały, zajęła się mama Taeyeon podczas swojego tygodniowego urlopu, gdy postanowiła odwiedzić swoją córkę i zobaczyć, jak ona oraz jej paczka się urządziła. Całą powierzchnię terytorium otaczał drewniany płot, który był istnym przekleństwem dla Baekhyuna wyznaczonego do dbania o niego. Przed domem podjazd i ścieżkę prowadzącą do drzwi wysypano białymi kamyczkami ozdobnymi, w których gdzieniegdzie ustawiono niewielkie czarno-białe lampki włączane nocą, ponieważ zaświecały się tylko w przypadku, gdy wyczuły ruch. Alarmowały tym sam, kiedy ktoś nieproszony pojawiłby się na terytorium domu w nocy. Pomiędzy ścieżkami rosła często strzyżona trawa, w której posadzone były kwiaty wybierane godzinami przez panią Park w sklepie ogrodniczym. Niestety, żadne z przyjaciół nie miało pojęcia, jak należało je pielęgnować, ani jak nazywały się te piękności, dlatego od czasu do czasu je podlewali, nie wiedząc za bardzo, co z nimi zrobić. Na tyły, do właściwej części ogrodu prowadziły prowizoryczne, ale ślicznie wyglądające schodki sklecone z desek i wysypane kolorowymi, ozdobnymi kamyczkami. Teren za domem prezentował się jeszcze ładniej niż ten przed budynkiem. Przez środek biegła prosta alejka wyłożona po bokach kamieniami, która prowadziła do centralnej części ogrodu, którym był spory, obrośnięty kwiatami skalniak przerobiony na wodospad. Woda uchodziła do oczka ogromnego oczka wodnego, nad którym rozpościerał się drewniany most z ozdobnymi barierkami, a na nim ustawiona była figurka chłopca z wędką, co wyglądało, jakby postać naprawdę łowiła ryby. Kilka metrów od tamtego miejsca, czyli na krańcu mostku, gdzie kończył się wodny raj postawiono altankę, a obok niej grill. Resztę powierzchni zajmowały drzewa i kwiaty ułożone w finezyjne klomby, których ilość zwiększała się z każdymi odwiedzinami pani Park.
     Wszystko było już gotowe do zorganizowania grilla, a Kai kręcił się w okolicach altanki, sprawdzając, czy jeszcze czegoś brakowało. Podbiegł do przyjaciół, pytając, czy ma jeszcze coś zrobić, na co Rim stwierdziła, żeby zaprosił Sehuna, a Baek dorzucił, aby zaproponował przyjście również Chanyeolowi, bo z tego co widział, jedzenia na tyle posiadali. Taeyeon i Sangrim poszły do domu, żeby odnieść plecaki i przebrać się w ubrania, które nie należały do mundurka.
- Właśnie, kupiliście wszystko? - zapytał V, kiedy obie wróciły, nagle uświadamiając sobie, po co poszły dziewczyny.
- Kupiłyśmy dużo~ więcej. - Roześmiała się Sangrim, na co ten uśmiechnął się jeszcze szerzej i wziąwszy kluczyki od Iwony, pobiegł do samochodu, żeby przenieść zakupy do kuchni.
     Postanowił od razu tam zostać i przygotować jedzenie do grillowania. Tymczasem Jongin wykonał już oba połączenia i nie wiedział, co ze sobą zrobić. Taeyeon przejęła rolę przywódcy, nakazując JongRimowi ustawić krzesła w altance, na ci zasalutowali i pobiegli wykonać swoje zadanie.
- No, to ty rozpalasz grilla - zdecydował Demon, wskazując na Baeka, który posłał jej spojrzenie mówiące jedno wielkie "NIE".
- Mam białe spodnie. Jeszcze je ubrudzę i co wtedy? - zaprotestował, wskazując na swoje jasne jeansy, ale jego wymówka jakoś szczególnie nie przekonała Tae.
- Wtedy je wypierzesz i założysz kolejne białe spodnie, których masz masę. Idź po tę reklamówkę z rozpałką i ją przynieść - stwierdziła, kierując się już w stronę grilla, na co ten zmarszczył nos niezadowolony ze swojego zadania.
- Ale ja nie umiem rozpalać grilla - próbował się jeszcze ocalić, patrząc na Kaia i Sangrim błagalnym wzrokiem, żeby mu pomogli.
- Iwona, bądź mężczyzną - mlasnął ze zniesmaczeniem Jongin, na co blondyn czując ogromną ochotę, żeby pokazać mu środkowego palca, odwrócił się na pięcie i skierował do samochodu po potrzebne rzeczy.
     Kiedy wrócił, Tae poinstruowała go, że najpierw ma dać węgiel drzewny, potem dolać podpałki, a następnie podpalić. Chłopak wykonał wszystkie polecenia i po kilkunastu minutach walki oraz dorzuceniu paru kawałków rozpałki w postaci drewienek, udało mu się rozpalić grilla.
- Widzicie!? - wykrzyknął z dumą do Rim, którą chwilę wcześniej opuścił Jongin, żeby pomóc V przygotować jedzenie, bo gdy robił to sam, trwało to w nieskończoność.
     Aniołek zaklaskał blondynowi, aby go trochę dowartościować, po czym otrzymała wiadomość od Taehyunga, że ten przez okno widzi Sehuna i Chanyeola. Zrozumiała tym samym, że próbowano jej przekazać, iż ma ruszyć tyłek i otworzyć im bramę, a potem zaprowadzić do ogrodu, więc to też zrobiła.
- Witam gości w naszych skromnych progach. - Roześmiała się Sangrim, otwierając chłopakom furtkę, na co ci odpowiedzieli śmiechem.
- Widziałem pokój Kaia i salon. Skromne to one nie są - stwierdził Sehun z niemałym podziwem w głosie, kierując się za szatynką, która prowadziła ich po schodkach do ogrodu.
- Oj, młody, jak zobaczysz resztę pokoi, to wtedy dopiero zrozumiesz, co to znaczy bycie bogatym. - Chanyeol wyszczerzył do szatyna zęby w uśmiechu, po czym zobaczył Baekhyuna z dumą podtrzymującego ogień w grillu i jeszcze bardziej się rozweselił, machając mu.
     Mimo iż chłopak machał ręką tak wysoko i tak szybko, że mógł tą siłą zasilić jakąś małą baterię, podniecony ogniem Baek go nie zauważył. Obrócił się do Kaia, który przypadkiem koło niego przechodził i z dumą pokazywał mu rozpalony przez siebie ogień.
- Nie widzi cię - odezwała się do Chanyeola Sangrim. - Za bardzo się podjarał.
- Zajarał się? - zapytał zaskoczony Sehun, który z trudem zaprzestał na chwilę podziwiać jeden z najbardziej wyjechanych ogrodów, jaki kiedykolwiek widział.
- PODjarał - poprawiła go dziewczyna. - Czyli inaczej "podekscytował się".
- Chciałbyś by się zajarał. - Uśmiechnął się do chłopaka Chan. - Chciałbyś. Chciałbyś bardzo.
- Jeszcze chwila i Baek rzeczywiście się zapali - zauważyła Rim, wskazując na kucającego przed grillem przyjaciela Chana. - Gdyby mógł, to by przytulił ten ogień.
- Łejt. - Chanyeol stanął w miejscu i schylił się, obserwując przy tym Baekhyuna. - Stójcie cicho.
     Sehun popatrzył zdziwiony na Przyczajonego Tygrysa, a Sangrim uśmiechnęła się, czując, że ten coś knuje. Yeol zaczął się po cichu skradać. Gdy Chan był już w połowie drogi do altanki, przez drzwi ogrodowe wyszedł Kai, który, tak właściwie, dopiero co wszedł do tego domu. Zauważył swojego znajomka i patrzył na niego z zainteresowaniem. Chanyeol machał energicznie rękami z zestresowanym, ale i też uśmiechniętym wyrazem twarzy, przez co dał tamtemu do zrozumienia, że nie powinien zdradzać jego obecności. Kątem oka Iwona dostrzegła stojącego w drzwiach Jongina.
- Czego tak stoisz? - zapytał, odwracając się w jego kierunku. - Coś tam jest?
- Nie, nic nie ma - zaprzeczył Jongin, patrząc teraz na Baeka. - Chyba widziałem wiewiórkę, jak sobie chodzi. Tam na płocie.
- Gdzie po moim płocie?! - wrzasnął Baek, gwałtownie wstając. - Jak dorwę, to wyrwę kłaki temu szczurowi z ogonem! Dopiero co w tamtym tygodniu go malowałem!
- O... Tam jest. - Kai wskazał palcem na wiewiórkę, która siedziała sobie na drzewie poza posesją. Jej obecność tam była całkiem przypadkowa, lecz teraz chłopakowi na rękę. - Patrzy na ciebie.
- Spinkalaj, bo zaraz cisnę w ciebie laczem. - Zdenerwowany Baek rzucił w nią kawałkiem węgla, ale pocisk odbił się od gałązki i wylądował powtórnie pod nogami rzucającego.
     Atak zupełnie nie ruszył wiewiórki. Wyglądała nawet, jakby się śmiała. Stanęła na dwóch łapkach i wychyliła się do przodu, patrząc, jak Iwona odsuwa się w trosce o swoje białe spodnie.
- Zastraszanie jest karalne - zwrócił mu uwagę Chan, stając za nim i dźgając go zimnym palcem w kark.
     Baek się przestraszył i błyskawicznie odwrócił w jego kierunku. Zrobił krok w tył i potknął się o własną piętę, spadając na grill, do którego był akurat zwrócony bokiem. Iwonka uderzyła łokciem w nogę grilla, przez co pokrywka spadła mu na głowę, ciągnąc za sobą również i sam grill. Przed pokrywką nie zdążył się uchronić (ten dźwięczny odgłos metalu B) ), lecz pozostały sprzęt udało mu się jakoś złapać i postawić do pionu.
- Ładny ten kapelusz - stwierdził Chan, wkładając przyjacielowi pokrywkę na głowę, a potem dopowiedział przesłodzonym tonem. - Nie widać ci łysinki.
- Nie mam łysinki - odpowiedział urażony Baek, robiąc minę, jakby miał go zabić wzrokiem.
- Iwoncia, kochanie... - zaczął Chan, a do niego podeszli wszyscy pozostali, którzy byli wcześniej jego partnerami w misji. - Masz dziurę w spodniach.
- Whaaaaaaaaaaat? - zdziwił się i patrzył na niego jak na ohydną, zieloną wróżkę w bikini, jednak za chwilę spojrzał na swoje udo. - O fug... Fug, fug, fug, fug, fug!
     W spodniach wypaliła się ładna dziura od małego, palącego się jeszcze węgielka. Była tak piękna, że aż Kai się odsunął i spojrzał po sobie, żeby sprawdzić, czy też nie ma takiej samej.
- No, nieeeee! - zajęczał blondyn, przytulając się do swojej nogi.
- No... Ale nie masz przynajmniej żadnego hysiu... - zaczął Chan, nie mogąc wytrzymać ze śmiechu. - To jest dobrze.
- Ale mam ten garnek, którym ci mogę przypiesdolić! - Baek wstał i podniósł z ziemi pokrywkę. - Paszoł won, zabójco mych spodni!
      Baek tak naprawdę nie złościł się za bardzo, nawet w pewnych momentach się śmiał. W końcu Chan był jego najlepszym przyjacielem, który bardzo lubił się z nim przedrzeźniać i dokuczać mu. No, ale jemu to nie przeszkadzało, ponieważ wiedział, że Park nie ma złych intencji.
- To on ci je zabił! - zaczął się bronić Chanyeol, wskazując palcem na stojący sobie niewinnie grill.
- To ty go do tego zmusiłeś! - zaśmiał się Baek, stając przed Chanem.
- Dobra, spokój się - rzucił do niego Chanyeol. - Cześć!
- Siema - przywitał się z nim, patrząc znowu na nową dziurę, jakby chciał naprawić jeansy, posługując się umysłem i siłą woli.
- Mogłeś je przebrać - wtrącił się Sehun, który widział już nie jedną parę dziurawych spodni.
- Ale nie spodziewałem się, że się zniszczą - odpowiedział już bardziej spokojny Baek. - A chciałem dobrze wyglądać.
- Spoko, wyglądasz dobrze - pocieszyła go Taeyeon, która wszystko obserwowała w skupieniu z krzesła przy stoliku. - Przynajmniej teraz nie musisz tak o nie się martwić.
      Blondyn uśmiechnął się, gdy dotarło do niego, że sam Demon pochwalił jego wygląd. Czuł z tego powodu dumę.
- Mojemu Jo nic się nie stało? - spytał po chwili, obracając się do grilla.
- Jo? - spytał Kai, patrząc na Baeka z zainteresowaniem.
- Mój ogienek - odpowiedział, wskazując ręką na palący się ogień.
- Nazwałeś go Jo? - zapytała Rim, podchodząc bliżej Jo.
- Przecież to mój kochany Ogienek Jo, którego sam stworzyłem - odparł, przyglądając się z uśmiechem ogniu, a po chwili dolał do niego jeszcze trochę rozpałki. - Spokojnie, tatuś już tu jest.
- Zrobić wam zdjęcie na pamiątkę? - zapytał Chan, który z uśmiechem patrzył na Jo i Iwonę.
- Zabiję cię! - zaśmiał się Baekhyun, wstając i podchodząc do niego. - Wywróciłeś mi Jo i podziurawiłeś spodnie!
- Ale ja nic nie robię! - krzyknął Chan, próbując odepchnąć niższego od siebie znajomka.
     Następnie zaczęli się przepychać i starać podciąć siebie nawzajem. Mocowali się tak chwilę, ale ostatecznie to Baek zaliczył glebę i upadł na plecy, stękając i śmiejąc się przy tym.
- Co ci się dzieje? - zapytał Demon, który nie mógł się już powstrzymać od śmiechu i odsunięcia się na bezpieczną odległość.
- Jakiś kwiatek mi się wrzyna - powiedział, nadal leżąc na ziemi i uśmiechając się lekko.
- To kamyk -  zauważyła Jej Tae, która postanowiła przesiąść się o jedno krzesło dalej.
     Z drzwi ogrodowych wyszedł Taehyung w fartuchu ubrudzonym przyprawami i nożem w ręce.
- Iwona! - krzyknął do płaszczącego kamień Baekhyuna. -  Leniu jeden, przestań leżeć i się lenić w tych kwiatkach jak gumiak w bucie i pomóż mi z tym mięsem!
- Idę! - mruknął wywołany i powoli zaczął się zbierać z trawnika.
- O, Chan. - Uśmiechnął się do niego V, ignorując Sehuna. - Cześć.
     Baek wstał i skierował się w stronę domu. Przechodząc przez drzwi, dostał uwagę od Taehyunga, że ma chyba dziurę w spodniach, ale zamiast podziękowania za zwrócenie takiej uwagi, V dostał niezadowolone spojrzenie.
     Tymczasem wszyscy pozostali weszli do altanki i zajęli miejsca siedzące, zostawiając też, oczywiście, miejsca dla dwóch brakujących gospodarzy. Ponieważ jedzenie było tak właściwie przygotowane, chłopakom pozostało tylko je położyć na ruszcie. Wyszli z tacami pełnymi pachnącymi przyprawami mięsem i z uśmiechem nieśli je w stronę ognia. Kai z Chanem pobiegli do garażu po jakiś mały stoliczek i postawili go koło grilla. Był potrzebny, ponieważ jedzenia było tak dużo, że nie mieściło się to ani na tacce ani na stole obok. Tak właściwie, to by się to zmieściło na stole, ale kto chciałby podczas rozmowy ze znajomymi mieć przed sobą nieupieczone mięso? Dlatego dodatkowy stoliczek był miejscem zarezerwowanym na rzeczy do pieczenia i przyrządy do tego potrzebne. Pierwsza tura zaczęła się już piec, a wszyscy usiedli przy stole, czekając na posiłek.
- Zaprosiłbym Kyunga, ale musiał gdzieś jechać - odezwał się V, jednocześnie pilnując jedzenia i siedząc na krześle.
- Szkoda - stwierdził Aniołek. - Byłoby nas więcej.
- Ale nie mamy przecież aż tak małej grupy - zwróciła się do niej Taeyeon. - W takim składzie też będziemy się dobrze bawić.
- Przecież ekipę mamy wyjechaną - zgodziła się z nią Sangrim, patrząc po wszystkich zebranych. - Nie, chłopaki?
- No, ja bym zaprosił Kyunga - marudził trochę V, lecz po chwili dodał. - Będzie dobrze.
- W ogóle wiecie... - zaczął Demon. - Postawiłabym gdzieś w altance piec. Ale taki, żeby właśnie służył też jak grill.
- Jesteś dziana - buduj - odezwał się Kai, sięgając po swoją szklankę z napojem.
- No, ale ktoś mi go musi wybudować, bo sama nie dam rady - popatrzyła na niego i odpowiedziała ze spokojem.
- Ja nie umiem! - Roześmiał się, podnosząc ręce do góry.
- Nikt z nas nie umie - zauważyła Rim, patrząc z uśmiechem zaskoczenia (nowe wyrażenie) po reszcie siedzących przy stole, na co oni odpowiedzieli taką samą miną.
- Czytałaś przecież ostatnio post o piecach u jakiegoś gościa, którego hobby to piece chlebowe - przypomniała jej Taeyeon. - To prawie to samo.
- Ale nie było tam instrukcji, jak je budować - odpowiedziała Sangrim, śmiejąc się.
- Kilku kumpli i patyk albo dwa - zaczął śpiewać Chanyeol. - Powstanie dom, w którym mieszkać się da... *
- Nie chcę domu, bo już go mam - przerwała mu Tae. - Potrzebuję pieca i to bynajmniej nie z patyków.
- Z patyków by się spalił - odrzekł V, wstając od stołu, by spojrzeć na mięso.
- Nikt o tym nie pomyślał - powiedział Demon, patrząc na niego z uniesioną brwią.
- Wiem, dlatego mówię - odpowiedział V z takim tonem, że można byłoby pomyśleć, że nie zrozumiał ironii. Jednak w jego głosie była nutka pewności siebie, co mogłoby trochę wybić z tego toku myślenia.
- Nie wiem, czy to byłby dobry pomysł - odezwał się Chan. - Jeden mój znajomy wybudował sobie taki piec i potem doznał opętania.
- Ten znajomy? - zapytał Sehun, którego trochę zdziwiła ta krótka historia.
- Nie, piec doznał - oparł na to chłopak. - Jakoś dziwnie się sam zapałał i zlatywały się do niego gołębie. A facet akurat bał się gołębi.
- A to my mamy opętaną lodówkę - wtrąciła się Sangrim, przysuwając do stołu. - Rzyga kostkami lodu, jak chce i kiedy chce.
- To wymieńcie ją lub zniszczcie - zaproponował Chan. - Ten gościu zburzył piec i wszystko było potem w normie.
- Szkoda lodówki - powiedział Baek, wpatrując się w stół. - Lubię ją.
- A tak właściwie to kupiłbym nową lodówkę - głośno pomyślał kolega właściciela opętanego pieca. - Też taką jak wy macie, bo daje wodę i ten lód. Droga była?
- Całkiem - odpowiedział mu Kai, który dotąd był zajęty swoim sokiem w szklance.
- To będę musiał na nią trochę zbierać - zasmucił się jeden z gości.
- Wiesz... - zaproponowała Taeyeon. - Pod spódnicę jak Cyganka laptopa...
- Ale ja nie mam spódnicy - Roześmiał się Chanyeol, patrząc na Tae z rozbawionym spojrzeniem.
- A tym, że możesz ją nie zmieścić pomiędzy nogami, to już się nie przejmujesz? - zapytał Baek, patrząc na przyjaciela z zaskoczoną miną.
- Nieeeeee. - Chan uśmiechał się dalej.
- Skoro twierdzisz, że dasz sobie radę z jej przeniesieniem, to włóż ją w nogawkę - zaproponował Baek.
- Abo wynoś w kilku częściach - dopowiedziała Rim, opierając się łokciami o drewniany stół.
- Ale nie chce mi się latać w te i nazad za kilkoma kawałkami lodówki - odpowiedział Chanyeol, patrząc po wszystkich.
- To kup sobie kieckę! - krzyknęła do niego Taeyeon.
- Tak, już biegnę do sklepu - odpowiedział jej, skupiając swój wzrok na niej. - Podwijam kiecę i lecę!
- Ale ty jej podobno nie masz - wtrącił się Sehun. - Miałeś kupić.
- Miałem kupić lodówkę - odpowiedział mu Chan i poklepał po plecach.
Przez najbliższe kilka sekund rozbrzmiewał tylko odgłos oklepywanych pleców.
- Wiecie, ja bym w coś zagrał. - Jongin odłożył swoją szklankę i zamyślił się. - Póki co to tylko siedzimy i gadamy jak stare babki.
- To co byś proponował? - zapytał Sehun.
- Ey, co mamy w domu? - Kai zwrócił się do Aniołka z pytaniem.
- Nie wiem - odpowiedziała szatynka, nadal opierając się o stół. - To ty jesteś moją sekretarką, więc powinieneś wiedzieć.
- Dobra, to Iwona jest moją sekretarką - stwierdził, po czym zapytał Baekhyuna. - Co mamy w domu?
- Eurobiznes, szachy, bierki, chińczyka, karty, Twister,... - sekretarka sekretarki zaczęła wymieniać.
- Czekaj! - zatrzymał go Kai, unosząc przy tym rękę w górę. - Czy ja dobrze słyszałem?
- Chińczyk? - zapytał Demon. - Myślałam, że się zgubił.
- Nie Chińczyk... - zaprzeczył Jongin. - Twister.
- Tak - potwierdził Chan, kiwając głową. - To jest to.
- Idź ktoś po Twistera - odezwał się Kai, a zaraz potem zwrócił się do Grill Mistrza, który stał obok. - V, jesteś na chodzie, idź po to.
- Mięsa pilnuję - odrzekł krótko, przewracając jedzenie na drugą stronę.
- No, to waruj tam. - Chłopak zabawił się w dowódcę. - To po Twistera idziesz... Ty. Iwona, ruszaj się.
Baek popatrzył na niego i wbił w niego wzrok, a po chwili wstał i odpowiedział:
- A w sumie to pójdę.
     Tak więc, Iwona nasza poświęciła się i poszła po pudełko z grą. Po kilku minutach wrócił z nią i zaczął ją rozkładać na trawniku, a pozostali powoli odchodzili od stołu. Po przeczytaniu instrukcji musieli wybrać, niestety, tylko 4 osoby, które będą grać. Do gry wybrano Kaia (jak chciał Twistera, to niech teraz gra), Sangrim, Sehuna i Baekhyuna. Taehyung był zbyt zajęty grillem, by nawet zgłosić swoją kandydaturę do udziału w Grze. Natomiast Chanyeol bardzo chciał kręcić tym magicznym narzędziem do wyznaczania karkołomnych póz, a Demon po prostu nie miał ochoty grać, bo obmyślał ciekawe plany na przyszłość.
      Gra rozpoczęła się. Początkowo nie było tak źle. Prawa noga Huna na niebieskim, lewa ręka Kaia na zielonym. Dopiero później zaczęły się dziwne pozycje. Aniołek przygnieciony przynajmniej dwoma nogami i jedną ręką, nie miał zamiaru się poddawać podobnie jak Baek, który miał wielkiego niefarta i znalazł się pod wszystkimi graczami. Chan był bezlitosny - losował za prawie każdym razem coś trudnego. I jeszcze ten złowieszczy śmiech Demona w tle, który dobijał każdego, kto miał szansę odpaść. Ale po piętnastu minutach gry, której towarzyszyły żywe rozmowy i pretensje, nikt nie odpadł z zawodów.
- Sehun, gdzie ta ręka?! - krzyknął Baek, który poczuł czyjąś kończynę ocierającą się mu o brzuch.
- To moja noga, The Bill-u - odkrzyknął mu Kai, który był rozkraczony na całej planszy.
- Ładne masz łokcie - pochwalił Jongina Hun, który teraz bardzo się starał, by nie dostać właśnie tym łokciem.
- A Rim ma całkiem fajne... - zaczął mówić Kai, ale postanowił się chwilę zastanowić, co właściwie chce powiedzieć. - Plecy.
- Nie mów tyle, bo twoje powietrze, które wydychasz, mną chwieje i zaraz zwalę się na Iwonę - odezwała się Rim, próbując złapać równowagę.
- Rozumiem, że mam dla ciebie przestać oddychać? - zapytał rozbawionym tonem, próbując ukryć swój uśmiech.
- Tego jeszcze nie wymagam - odpowiedziała, podśmiewając się.
- Jeszcze - podkreślił Chanyeol, przysłuchując się im wszystkim i patrząc z Taeyeon na powyginanych znajomków.
- Jongin, bierz tą nogę, bo cię zabiję! - warknął Baek, który miał już dość nogi, mnącej mu podkoszulek.
- Zabij Chana, on losuje pozy - odpowiedział mu spokojnie, głową pokazując mniej więcej w stronę Yeola.
- Już kolejny raz by chciał - odezwała się Tae. - Ale kolejny raz tego nie zrobił.
- Raz się nawet porządnie zamachnął na mnie - przyznał Chan, który patrzył sobie gdzieś w stronę mostku.
- Kręć już tym - pośpieszył go Baek, dając do zrozumienia, że chce zmienić swoją pozycję.
     Niespodziewanie Chan wstał. Stanął w miejscu i czegoś wypatrywał. Potem ruszył szybkim krokiem w stronę mostka.
- Gdzie ty idziesz? - zapytał zdziwiony Demon, również wstając.
- Wracaj! - darł się Baek, licząc na to, że to cokolwiek pomoże.
- Tae! Tae! Demon! Tae! - krzyczał z uśmiechem i niekrytą radością Chanyeol, pokazując na coś palcem.
- Co? - zapytała, stając koło niego na mostku.
- Chodź tu! - krzyczała desperacko Iwona, ale nikt nie zwracał na nią uwagi.
- Tae, żaba! - Chan podekscytował się będącą w wodzie pod mostkiem żabą. - Żaba! Żaba! Żaba! Żaba!
- Gdzie? - zapytała Sangrim, wychylając głowę zza Sehuna.
- Tu!!! - pokazywał palcem i patrzył na nią znalazca żaby.
- Nie widzę - stwierdziła i schowała głowę.
Taeyeon, oczywiście, co zrobiła? Strzeliła facepalma.
- Łoooooooo... - Chanyeol nadal podziwiał żabę. - Pogłaskałbym ją.
- No, to idź - poradziła mu Taeyeon i trochę się odsunęła.
      Znalazca żaby (To brzmi jakby ta żaba była zgubiona i miała właściciela, a on akurat ją znalazł...) zachęcony słowami Tae, wychylił się trochę w stronę żaby. Ale ta zaczęła skakać w jego kierunku i wściekłe kumać, przez co chłopak się wystraszył i odsunął do tyłu. Zrobił jeden zły krok i poślizgnął się na jakimś cudem położonych tam glonach (nieeeee, nikt ich tam nie podłożył). Chan wpadł w poślizg, wyleciał za ozdobną barierkę i fiknął sobie na brzeg zbiornika wodnego. Umoczył przy tym tylko nogawki spodni (Wszystkie jeansy łączą się w bólu...).
- No, i poleciał - skomentowała Sangrim.
- Długo tak mamy jeszcze stać? - zapytał na głos bardzo niezadowolony i znudzony Baek.
- Leżeć? - dopowiedział Kai.
- Klęczeć? - doszedł i Sehun z pretensjami.
- Opierać się? - No, i oczywiście jest też Aniołek.
- Gotowe! - krzyknął Taehyung z altanki, olewając Chana moczącego nogawki.
- Co gotowe? - zapytała Iwona, obracając głowę w jego kierunku.
- Nie zgadniecie - odpowiedział mu sarkastycznie, mrugając przy tym, jakby coś wpadło mu do oka.
- Czyli kończymy grać - zauważył odkrywczo Hun.
- Jedzonko! - ucieszył się Baek, momentalnie wyplątując się z planszy Twistera i wywracając przy tym swoich wcześniejszych współzawodników. - Wy to składacie.
- Wkopał nas - mruknęła Sangrim, wstając i drapiąc się po karku.
- Potem się to posprząta. - Jongin machnął ręką na to wszystko i gestem pokazał dziewczynie oraz Hunowi, by poszli przodem.
      Wszyscy z powrotem powrócili do stołu. Chan jakoś się pozbierał z sadzawki. Zdjął buty oraz skarpetki i położył je na najbliższym parapecie, który był akurat w słońcu. Iwona poleciała na swego brateła i kontrolowała, co nakłada na wielki talerz, z którego mieli się wszyscy częstować. Dziewczyny zaczęły rozkładać talerze i organizować miejsce na stole, gdy tymczasem Kai wypuszczał z domu swoje pieski. Wesołe wybiegły, by się powitać z gośćmi. Później same się sobą zajęły. Sehun natomiast siedział na swym krześle i nadzorował wszystko.
       Kiedy cała grupa siedziała i czekała, aż ktoś przyniesie talerz z mięsem, Jego Tae z Baekiem dyskutowali nad tym, co ma dalej pójść na ruszt.
- Daj może teraz skrzydełka - polecił Baek, pochylając się nad rusztem, by wskazać palcem tę część kurczaka na tacy.
- A nam daj może jedzenie - wymarudził Kai, trzymając nóż w ręce.
Jongin głodny, Jongin zły. Roar.
- Bae, twoja podkoszulka! - krzyknął V, biorąc szybko jakąś ścierkę i okładając nią braciszka.
- Holy shed! - pisnął Baek, czując jakieś dziwne ciepło na brzuchu.
     Z grilla wypadła mała iskierka, która wylądowała na podkoszulku Baeka i zaczęła się palić. Na szczęście, Tae zareagował bardzo szybko, przez co koszulka nawet nie miała czasu porządnie się zapalić. Iwonie nic się nie stało, ale w podkoszulce zrobiła się... Kolejna dziura.
- W tym miesiącu modne będą tylko dziury, ja ci to mówię - oznajmił Chanyeol, obracając się w stronę przyjaciela, który dziś zrobił już dwa kroki ku byciu modnym. Chłopak popatrzył na niego z groźną miną i wzdychnął. Aż zabrakło mu słów i zapału do tego, by je dobrać.
- Przydaj się na coś i zanieś to na stół. - V wcisnął mu tacę ze swoimi smakołykami. - Ja zaraz się dosiądę.
- Iwona, nakarm nas - krzyczał Kai zza stołu, brzmiąc przy tym, jakby nie jadł przez cały tydzień.
- Karmcie się sami. - Baek postawił talerz na stole i usiadł. - Talerz jest na środku.
- Nie zauważyłem - odezwał się Taehyung, zajmując teraz swoje krzesło.
- Jedz, nie pitol - zwrócił mu uwagę Baek, który zrobił się już przez swoje przygody całkiem głodny.
- Smacznego - powiedział Hun, czekając, aż szczypce do nabierania mięsa się zwolnią.
- Nawzajem - odpowiedziała za wszystkich Taeyeon.
- W ogóle, to nie wiem, czy ty, Baekhyunie, i ty, Chanyeolu, wiecie z jakiej okazji mamy ten uroczysty i elegancki grill? - zagadał Taehyung, patrząc z poważną miną na tych najstarszych z grupy.
- Znudziło ci się jedzenie Jonga? - zaproponował Yeol.
- Zachciało ci się mięsa z grilla? - podrzucił powód Baek.
- Nie... Chociaż to drugie to też... - Kosmita przystąpił do udzielenia odpowiedzi. - Ale to nie główny powód!
- No, to jaki jest powód? - zapytał Chan, patrząc na Taehyunga z zaskoczoną miną.
- Nasza Tae została przewodniczącą - oznajmił V, pokazując ręką na Tae.
- Brawo. - Baek zaklaskał w dłonie, a Chan przyłączył się do niego. - Ale w sumie się tego spodziewałem, także nie będę udawać zaskoczenia.
     W jednej sekundzie wszystkie głowy obróciły się w stronę płotu, za którym był chodnik koło parku.
- No, idę, albo nie idę! - Ktoś zawrzeszczał w tle, bełkocząc przy tym.
     Wszyscy się po sobie popatrzyli. Oczekiwali bardziej odpowiedzi Grill Mistrza na wypowiedź Iwonki niż krzyczącego nieznajomego.
- Idź do przodu - rozbrzmiał drugi, również bełkotliwy głos. - A nie do tyłu jak kraby to robio, chłopie. Ty krab jestyś?
- Garnitura ni mom - pierwszy głos zaburczał.
- Jo tysz ni mom - głos numer dwa chyba próbował pocieszyć swojego towarzysza. - Bo jakbym mioł, to bym ci doł. A ni mom.
- Jak to ni mosz, jak mosz - oburzył się ten pierwszy. - Sam żem widzioł, że mosz.
- Ale jo ni mom, chłopie! - odpowiedział mu towarzysz.
- Kurde bela... - mruknął ochryple jeden z nich, a jego kroki cały czas było słychać w jednym miejscu. - Idę chyba!
- Dej mie tego arbuzera - poprosił ten drugi.
- To arbuz, cepie - zwrócił mu uwagę pierwszy. - Nie arbuzer.
- Nie wyzywej... - odpowiedział. - Bo my jesteśmy koledzy.
- A co ja ci zrobił? - Towarzysz wyskoczył z pretensjami. - Wszystkie kary na mnie ido... Żebym jo musioł z tobo kolegować.
- Albo idziesz, albo nie idziesz! - wrzasnął na niego głos drugi.
     Odgłosy rozmawiających, a właściwie bełkoczących, mężczyzn dochodziły zza drugiej strony płotu. Akurat zaraz obok był park, usiany ścieżkami. Można było więc wywnioskować, że parkiem przechodziło dwóch zbłąkanych pijanych. Tak bardzo pijanych, że zawracali się do przodu i do tyłu.
- Kuca! - krzyknął pan numer one. -Gdzie jestem?!
- No tu! - odkrzyknął numer two.
- Idę tam! - krzyknął i chyba zrobił kilka kroków w przód, ale za chwilę było słuchać szybkie kroki w drugą stronę, jakby się cofał - Nie idę!
- Cały świat! - wydarł się chyba zrozpaczony swoim kolegą pijany facet. - Ciemna zupa i sto policjantów!
- O olera! - wrzasnął ten, który dopiero co się cofał.
     W tym samym momencie płot się zatrząsł i był słyszalny odgłos pustej głowy, obitej o drewno.
- Czy to był odgłos napitego menela, który właśnie zwalił mi się na MÓJ PŁOT?! - Baekhyun wstał z zamiarem pójścia i ochrzanienia dwójki panów.
- Siedź - mówił Jongin, zajadając się swoją porcją. - Niewarci uwagi.
- Płot jest solidny - uspokajała go Taeyeon. - Prędzej już temu gościowi mogło się coś stać.
- A to nim się akurat nie przejmuję. - Iwona usiadła i na powrót zajęła się jedzeniem.
      Potem liczyły się już tylko przysmaki. Posiłek trwał długo i przebiegał radośnie. Cały czas ktoś rozmawiał, śmiał się, czy chociaż uśmiechał. Każdy brał udział w rozmowie tak samo aktywnie, jak reszta. Wszystkie przysmaki z grilla i przekąski (nie było ich dużo, ale coś tam było) trafiły już na stół. Dużo jedzenia zostało, dlatego postanowiono, że resztki schowa się na później.
- Jestem już szczęśliwy - odezwał się zadowolony Kai po skończeniu swojej porcji, opierając się o krzesło.
- Gruby będziesz - zaczął się z niego śmiać Aniołek (-1,84 do aniołkowatości)
- Dziękuję - odpowiedział jej z wrednym uśmiechem, ciągnąc ją do tyłu za włosy.
- Nie ma za co. - Dziewczyna niezbyt się tym przejęła i śmiała się dalej.
- Po co tyle kupowałyśmy - narzekał Demon, który już nie mógł nawet patrzeć na jedzenie.
- Kyung, czemu?! - Kosmita zaczął narzekać, prawie leżąc na krześle.
- Nawet gdyby przyszedłby, to zostałoby nam mnóstwo jedzenia - słusznie zauważyła Tae, patrząc na puste już talerze przyjaciół.
- Hun, podaj mi sok. - Jongin poprosił Sehuna, wyciągając leniwie rękę w stronę wielkiej butelki z sokiem. - Nie dosięgam.
- Ja też nie. - Sehun również próbował dosięgnąć butelki, nie ruszając się z krzesła. - Baek, podasz nam sok?
- Za dużo zjedliście - odpowiedział chłopak, który leżał z ręką na brzuchu i zasłaniał sobie dłonią buzię, by nie było widać, że mu się odbiło. - I ja też.
- Ay way, Baek - zwróciła się do niego Taeyeon, która usłyszała odbicie.
      Jeśli czegoś nie widać, to nie znaczy, że tego nie słychać.
- Przynajmniej wiem, że się dobrze przyjęło - odparł z zamkniętymi oczami i szczęśliwym wyrazem twarzy.
      Wtedy przyjemną piszę, czasem zakłócaną stęknięciami, przerwał Yeol z potężnym bekiem.
- Jestem lepszy w tym - powiedział dumny z siebie.
      Iwona próbowała jeszcze przebić Chana, ale nie udało jej się. Uznała więc, że nie będzie się za bardzo starać, bo może przypadkiem mieć wypadek.
- Gramy znowu w coś? - zapytała Sangrim, patrząc po wszystkich.
- Proponowałbym "Porshe czy Maluch" - zaproponował Chanyeol, czekając na reakcję.
- A co to za gra? - dziewczyna zapytała.
- Prosta. Musisz odpalić albo Porshe albo Malucha - tłumaczył Chanyeol. - Porshe to beknięcie, a Maluch to pierd. Maluch jest bardziej wartościowy. No, i potem się liczy, ile kto czego odpalił.
- To to, co ostatnio u ciebie wymyśliliśmy? - zapytał Baek z szerokim uśmiechem, tłukąc dłonią po ramieniu Chana.
- Tak - odpowiedział mu ze śmiechem, zapewne przypominając sobie eksperymenty z oranżadą, która wywołała nieznane wcześniej skutki uboczne u Iwony.
- A coś "dla dam"? - zapytała Jej Tae, z niezbyt zadowoloną miną. - Coś mniej... Wiecie.
- Macie zatem rurki do napojów? - zapytał. - Takie szerokie?
- No, mamy - odpowiedziała mu Rim.
- Serwetki są tutaj... - powiedział sam do siebie, a potem tłumaczył to, co chciał zaproponować w ramach rozrywki. - Możemy też dmuchać do siebie z rurek właśnie serwetkami. Zwijasz kulkę, namaczasz lub ślinisz i dmuchasz.
- Już w nic z tobą nie gram - stwierdziła obrzydzona Taeyeon.
- To może coś aktywnego, by spalić ten tłuszcz - wyszedł z mało konkretną propozycją V.
- Wiem! - wykrzyknął Jongin. - Hun, wyzywam cię na pojedynek mistrzów.
- Walki Pokémonów? - zapytał podekscytowany Hun.
- Potyczka o Shen Gong Wu? - zdezorientowany Taehyung zadał pytanie.
- Prawie - odpowiedział mu Kai, wstając z krzesła. - Chodź tu. Za mną.
      Sehun poszedł za Kaiem. A za nimi poszli też pozostali, ciekawi, co będzie się dziać. Nawet Jjangah przerwał zabawę na nieposkładanej jeszcze macie do Twistera i potruchtał za swoim panem, merdając przy tym ogonkiem. A jak Jjangah, to i pozostałe dwa pieski, zajęte dotychczas szukaniem przygód w kwiatkach, ruszyły za właścicielem. Taki oto skład gapiów podążał za starymi przyjaciółmi. W końcu Kai zatrzymał się gdzieś na większym kawałku wolnej przestrzeni, która była obrośnięta trawą. Ustawił sobie Huna gdzieś na boku i sam w odległości maksymalnie dwóch metrów stanął naprzeciw niego. Aż w końcu z prawie poważną miną wyzwał go na pojedynek taneczny.         Reakcja Sehuna była mniej więcej jak "Haha, fajnie. Mogę już iść?", ale ostatecznie stawił czoło wyzwaniu. W końcu Tae[yeon] patrzy.
      Co tam się odwalało podczas pojedynku, nie wie nikt. Z perspektywy niewtajemniczonych sąsiadów zapewne wyglądało to jak jakieś pogańskie obrządki ku czci Latającego Potwora Lasagni. Bo dwóch chłopaków odgrywających jakieś dziwne ruchy oraz tłum klaszczących i krzyczących pozostałych ludzi, nie był normalny. A w dodatku tym nie tym bardziej w tej okolicy. Występy były bardzo urozmaicone. Break dance, balety, samby, tańce klasyczne (w wersji jednoosobowej) i wiele innych. Należy też w to wliczać połączenia stylów. Przewroty, gwiazdy, stanie na rękach obroty i pantomima - of kors, były. Przeróżnego rodzaju i gatunku tańce połamańce oraz czasem nie do końca udane naśladowanie słynnych gwiazd świata, trwały całkiem długo. Ostra rywalizacja, trudna walka. Ale wszystko i tak się skończyło po może dwudziestu paru minutach, z powodu zmęczenia tancerzy. Oboje w tym samym momencie padli na trawę i nie chciało im się wstać. Sytuację wykorzystała Trójca Puchata, która razem wskoczyła na swojego ukochanego pana i zaczęła go zaczepiać. Jongin jednak leżał na brzuchu, dlatego mało go ruszały zaczepki piesków. Wywoływało to u niego najwyżej śmiech.
- Ja wygrałem... Tak? - wysapał z trudem Sehun, łapiąc się za brzuch i odchylił głowę w tył, obserwując jakąś niezwykle interesującą chmurę, którą właśnie dostrzegł.
- Jak to ty wygrałeś? - oburzył się Jongin, gwałtownie się podnosząc, a jako, że na jego plecach legowisko urządziły sobie psy, musiały szybko zeskoczyć, żeby nie upaść z wysokości. Udało się to zaledwie Jjonggu i Monggu, ponieważ Jjangah spanikował i uchwycił się pazurkami pierwszego, co było w zasięgu jego łapek. Na jego szczęście, a nieszczęście podkoszulka Jongina, tym czymś był właściciel białej kulki. Piesek trzymał się go tak mocno, że górna część ubrania Kaia zaczęła się drzeć, a ten nie mógł się uwolnić.
- Weźcie go! - rzucił do piątki przyjaciół, która stała jak kołki, z zaciekawieniem przyglądając się zaistniałej sytuacji.
      Iwona, jako, że była najbliżej, szybko zareagowała, rzucając się w kierunku Jongina, aby uratować jego biedny podkoszulek, na ratowaniu samego Kaia za bardzo jej nie zależało. Baek wziął białego pieska na ręce, a Rim pomogła zwierzakowi odczepić pazurki od ubrania bruneta, tak, aby nie zrobić krzywdy Jjangah. W końcu, kiedy sytuację udało się już opanować, wszyscy, łącznie z Sehunem nadal okupującym trawnik, mogli podziwiać strzępy podkoszulka i tym samym - umięśnione plecy Jongina.
- Czemu wy tak szybko pozbywacie się swoich ubrań? - Roześmiał się Hun, opierając się dłonią o trawę, po czym podniósł się do pozycji stojącej. Podszedł do Jjangah tulonego przez blondyna i pogłaskał go z wdzięcznością. - Grzeczny piesek - pochwalił małego nikczemnika, który wesoło szczeknął i zeskoczył na trawnik, dołączając do swoich psich kumpli.
- Jak to ty wygrałeś? - powtórzył  z oburzeniem Jongin, przypominając sobie zniewagę, dla której poświęcił swój podkoszulek.
- No, ja wygrałem! - potwierdził Sehun, stając przed swoim rywalem w konkursie tanecznym, po czym zaplótł ramiona i spojrzał na niego z wyzwaniem.
- Ej, bo się jeszcze pobijecie. - Roześmiał się Chanyeol, podchodząc bliżej chłopaków, tak na wszelki wypadek.
- Dowal mu, Kai! - rzucił Taehyung, na co został zmierzony kilkoma zdegustowanymi spojrzeniami. - No, co? - zapytał V, patrząc z niewinnym uśmieszkiem na Taeyeon, która pokręciła głową i ponownie wróciła spojrzeniem do bardziej interesującej sytuacji.
- Ale kto wygrał? - zapytał Kai, nie ruszając się ze swojej pozycji przed Hunem.
- Uznajemy, że jest remis? - zaproponował szatyn, nie chcąc wszczynać kłótni ze swoim przyjacielem.
- Das right - zgodził się na rozejm Jongin, przybijając z Sehunem piątkę. Jednak kiedy wyższy odwrócił się do niego plecami, kierując się w stronę swojego wcześniejszego miejsca na trawie, Kai dodał szeptem: - Ale następnym razem ja wygram.
- Oj, ty śmieszku. Już sobie tak nie żartuj. - Roześmiał się szatyn, rzucając się z powrotem na trawnik.
- Dobra, to co robimy teraz - zapytał Baekhyun, wpadając na iście mądry pomysł, który tylko czekał na okazję, żeby go przekazać pozostałym.
- No, mam taki jeden genialny pomysł - stwierdził Jongin z podejrzanym uśmieszkiem, na co Sangrim i Taeyeon spojrzały po sobie, wyczuwając, że zapewne będzie to coś głupiego.
- Tak? - zdziwiła się Iwona, która zadając pytanie, miała szczerą nadzieję, że nikt nie wpadł na żadną propozycję.
- Z tego co widzę, to ty również masz jakiś genialny pomysł - stwierdził V, który doskonale znając swojego brata, zauważył to po nim.
- Nie chciałabym się wtrącać, ale ja też mam jeden - dodała szatynka, podnosząc rękę, jakby była w szkole.
- W sumie, to ja też - dorzucił od siebie Chanyeol, na co natychmiast został zmierzony uważnym spojrzeniem Demona.
- Czy to kolejna z tych twoich zabaw typu "Porshe czy Maluch"? - zapytała Taeyeon, mrużąc oczy, na co on niezręcznie się roześmiał.
- Może - stwierdził, cofając się o krok, kiedy brunetka do niego podeszła.
- W takim razie radzę ci się wycofać, Channie - powiedziała, celując palcem w jego klatkę piersiową.
- O-okey - zasalutował Chanyeol, na co ta posłała mu uśmiech i wróciła na swoje miejsce.
- Jeszcze jakieś mądre pomysły? - zapytał Baekhyun, patrząc po pozostałych, którzy jeszcze nie zgłosili kandydatury.
- Mnie nie obchodzi, co będziemy robić - stwierdziła Jej Tae, wzruszając ramionami, na co blondyn pokazał jej uniesionego w górę kciuka i prostokątny uśmiech.
- W sumie, to ja też miałbym pomysł, ale wolę nie ryzykować straceniem życia przez tę oto osobę, kiedy go wypowiem na głos - powiedział Taehyung, wskazując palcem na Taeyeon, która wyszczerzyła do niego zęby w uśmiechu. - Więc ja nie mam żadnego - zakończył, na co również Baekhyun się rozweselił.
- A Sehun? - zapytał blondyn, patrząc wyczekująco na szatyna, który podobnie jak Jej Tae, stwierdził, że dla niego to obojętne.
- Okey, czyli... Kto pierwszy proponuje zabawę? - zapytał Kai, siadając na trawie po turecku, na co Rim poszła jego śladem, siadając obok swojego chłopaka.
     Tae usiadł obok Sangrim, mając cichą nadzieję, że nie spełni się jego obawa i nie będzie musiał zajmować miejsca obok Sehuna. Ku jego szczęściu, obok niego znajdowała się Taeyeon, a po jej drugiej stronie Hun oraz Baek z Yeolem.
- Nie chcę nic mówić, ale ja to bym najpierw proponowała, żeby Kai zmienił podkoszulek - stwierdził Demon, na co Jongin westchnął i szybko się podniósł.
- Dajcie mi pół minuty i będę z powrotem - stwierdził, rzucając się do biegu w kierunku drzwi ogrodowych.
- Pół minuty, powiadasz? - powtórzyła Tae, unosząc brew ku górze, na co Taehyung natychmiast zrozumiał, o co chodziło dziewczynie i zaczął odliczać sekundy.
- Masz jeszcze piętnaście sekund! - krzyknął Chanyeol z racji tego, że to on siedział najbliżej domu.
- Dziesięć, dziewięć, osiem - zaczęli odliczać wszyscy jednocześnie, jakby oczekiwali na nastanie Nowego Roku. - Siedem, sześć. - I w tym momencie wyliczanie się zakończyło, ponieważ do ogrodu wpadł zziajany Kai z nowym podkoszulkiem w dłoni.
- O, skubany. Dobry jest - rzucił z podziwem Baek, podczas gdy Jongin zdążył już założyć ubranie przez głowę i zająć miejsce obok Sangrim.
- W takim razie kto będzie pierwszy? - zapytał Taehyung, zaczesując do tyłu włosy, które wpadały mu do oka.
- Ja chcę być ostatni - powiedział Kai, robiąc pedofilską minę, która nie zwiastowała niczego dobrego.
- Nie wiem, czy tylko ja tak mam, ale ja serio boję się tego, co on wymyślił - stwierdził Sehun z zamyśloną miną.
- Pff... Ciota - prychnął pod nosem V, co, oczywiście, zostało usłyszane przez wszystkich.
- Nie wyzywej. Bo my jesteśmy koledzy - powiedziała Sangrim, cytując usłyszane od jednego z napitych mężczyzn zdanie.
- Czy ty śmiesz nazywać ciotą człowieka, który siał postrach na całym osiedlu, już w momencie gdy zaczął chodzić? - zaczął bronić Sehuna Jongin, ale przerwał, kiedy wyższy potrząsnął lekko głową, żeby się nie mieszał, po czym sam zignorował sprawę, odnotowując w pamięci, aby następnym razem odrobić to Taehyungowi.
- Pierwszy będę ja - wyrwał się blondyn, wracając do wcześniejszego tematu, na co wszyscy mruknęli coś na znak, że się zgadzają, a on przeszedł do konkretów: - Rim zapinkala po swoją gitarę i zrobimy sobie mini koncert - stwierdził z uśmiechem, na co Yeol odwrócił się w jego stronę z rozbawioną miną.
- Po prostu chcesz się pochwalić, jak to pięknie umiesz śpiewać, hmm? - rzucił domyślnie, na co Baekhyun trochę się speszył, ale nie dał tego po sobie poznać, nadal się uśmiechając.
- Może - stwierdziła Iwona, kierując wyczekujące spojrzenie na Rim, która dopiero po chwili domyśliła się, że miała pójść po gitarę.
- Aha - rzuciła szatynka, podnosząc się do pionu, ale natychmiast zamarła, gdy napotkała oburzone spojrzenie Chanyeola. - Co? - zapytała ze zdziwieniem.
- Jednorożec - odpowiedziała na zadane pytanie Taeyeon, na co ta zakryła usta dłonią, rzucając wszystkim przepraszające spojrzenie.
- Przepra... - zaczęła, ale przerwał jej Jongin.
- Swoimi przeprosinami nie sprawisz, że bekon z jednorożca stanie się z powrotem zwierzęciem - stwierdził niezwykle inteligentnie, na co Rim wzruszyła ramionami, znowu kierując się ku drzwiom ogrodowym. Szatynka w miarę szybko przyniosła swoją gitarę i ponownie zajęła swoje miejsce na trawie, a Baekhyun zaczął znowu zarządzać.
- Czyli tak: Aniołek gra na gitarze, Tae, V, Sehun i Yeol robią za chórek, ja śpiewam, a Kai tańczy - wyznaczył prace blondyn, na co wszyscy z godnością przyjęli swoją działkę. Wszyscy oprócz Jongina.
- Nie, nie będę tańczył! - zaprotestował, chyba pierwszy raz w życiu nie zgadzając się na coś, co zwykle mu odpowiadało. - Jestem zmęczony życiem - usprawiedliwił się, ze wzrokiem wlepionym w powoli zachodzące ciemniejszymi chmurami niebo robiąc minę, która opisywała dokładnie takie emocje.
- Kaju, szwagrze ty mój. Nie cwaniakuj, tylko słuchaj Iwony - zarządziła Tae, o dziwo, popierając blondyna, na co ten przybił jej żółwika, wyciągając się wcześniej przez nogi Chanyeola i Sehuna, aby jej dosięgnąć.
- Ehh... Okey - westchnął Jongin, podnosząc się z trawy, po czym otrzepał spodnie z trawy i skoczył, stając w lekkim rozkroku z jedną dłonią na głowie, jakby udawał, że ma tam kapelusz. - Także, ladies and gentelmens, zaczynamy występ słynnego tancerza Kaia i jego świty - stwierdził, na co oberwał pstryczka w sam środek czoła od Demona.
      Wszystko przeszło zgodnie z planem Baekhyuna: Razem z Sangrim wybrał piosenkę, którą ta potrafiła zagrać na gitarze, o co w sumie nie było trudno, bo dziewczyna była zaawansowaną gitarzystką. Sam odśpiewał swoją kwestię bezbłędnie, zadziwiając szczególnie Sehuna, który nigdy w życiu nie słyszał, jak chłopak pięknie śpiewa oraz zapewne sąsiadów paczki, którzy akurat byli w ogrodach lub na zewnątrz swoich domów. Taeyeon z Chanyeolem przez cały czas starali się wydawać dźwięki głośniejsze niż Baek, aby zrobić mu na złość, co udawało im się, do czasu gdy V z Hunem postanowili urządzić sobie jakiegoś dziwnego rodzaju pojedynek, przekrzykując wszystkich. Finalnie i tak nie było wiadomo, który z chłopaków wygrał, więc niepotrzebnie przemęczali gardła, ale najwidoczniej lubili ze sobą rywalizować. Podczas trwania "występu" Kai dawał z siebie dwieście czterdzieści osiem procent, wykonując takie cuda taneczne, że Sangrim przez chwilę aż zdębiała i pomyliła nuty podczas gry. Nikt nie miał jej tego za złe, a winą wszyscy wspólnie obarczyli Jongina, który zbytnio się nawet nie próbował obronić. "Koncert" wszyscy uznali za udany, kiedy do tańczącego Kaia dołączyły jego trzy pupilki, skacząc wokół niego, jakby odprawiały taniec rytualny.
- Dobra, to teraz pomysł Rim - stwierdził Baekhyun, kiedy po skończeniu koncertu zziajany Jongin wrócił do swojego miejsca na trawie, a reszta usiadła na swoich wcześniejszych pozycjach obok niego.
- No więc, wszyscy stajemy w kółku i łapiemy się za ręce - poinstruowała przyjaciół dziewczyna, wstając jako pierwsza. Reszta również podniosła się, zajmując miejsca i chwytając dłonie osób po obu stronach.
- Jeszcze każ nam śpiewać "Kółko graniaste" - rzucił kpiąco Jongin, ale zamiast oczekiwanego śmiechu ze strony Rim, odpowiedziała mu cisza. - Nie gadaj, że serio mamy to się w to bawić - zdziwił się, wytrzeszczając na dziewczynę oczy.
- No, tak - potwierdził Aniołek, szczerząc zęby w uśmiechu.
- Boże, z kim ja żyję - westchnęła Tae, dostrzegając, że ma rozwiązanego buta. - Ej, czekajcie chwilę. Zawiążę sznurówki.
- Potem to zrobisz. Widzisz przecież, że zbiera się na deszcz - stwierdziła Iwona, na co wszyscy podnieśli głowy ku górze, po orientując się, że blondyn miał rację.
- Okey, także wszyscy razem... - zaczęła Sangrim, na co wszyscy zaczęli śpiewać dobrze znaną im piosenkę z przedszkola.
- Kółko graniaste, czworokanciaste, kółko nam się połamało, cztery grosze kosztowało, a my wszyscy bęc! - śpiewali wspólnie, ale zamiast przewrócenia się teatralnie, jak to zazwyczaj wyglądało, ekipa zaczęła się przepychać, aby przewrócić osobę obok. Pierwsza poległa Iwona, która boleśnie wylądowała na kości ogonowej, kiedy Chanyeol wygrał ich przepychankę. Następnie na trawie znalazł się Jongin powalony przez Małego Zabójcę, który miał w zamiarze znaleźć więcej potencjalnych ofiar. Jednak Kai bardzo, ale to bardzo, chciał się zemścić za wyeliminowanie go z gry, więc złapał dziewczynę za nogę, ciągnąc ją w dół. Po chwili oboje leżeli obok siebie na trawniku, piorunując się spojrzeniami. Przyczajony Tygrys zaczął skradać się do Sehuna, który był zbyt zajęty obserwowaniem przepychających się V i Taeyeon, żeby go zauważyć.
- Poddaj się bez walki - rzucił Yeol, stając za szatynem i owijając ramię wokół szyi niższego chłopaka.
- Nigdy - stwierdził Sehun, próbując się uwolnić z silnego uścisku starszego, ale w końcu również poległ.
     Za sprawą Przyczajonego Tygrysa również Demon i Taehyung znaleźli się na trawie, patrząc na niego z niezadowoleniem, kiedy podniósł ręce w zwycięskim geście. Szczególnie Taeyeon była zirytowana, bo zaliczyła glebę tylko z tego powodu, że miała rozwiązanego buta i potknęła się o sznurówkę. Radość Yeola nie trwała jednak długo, gdyż żądny zemsty Baekhyun podstawił mu nogę, przez co Chan wylądował na ziemi razem z resztą, prawie miażdżąc przy tym rękę Iwonie.
- To jeszcze raz. Tym razem tak szybko się mnie nie pozbędziecie - zagroził Kai, wstając jako pierwszy, a kiedy już pomógł Rim również podnieść się do pionu i reszta również to zrobiła, ponownie ustawili się.
- Yeol, weź podejdź do przodu. Sprawiasz, że nasze kółko graniaste wygląda jak kółko kanciaste - oburzył się Taehyung, ale Chanyeol tylko wzruszył ramionami i stwierdził, że nie takie rzeczy się już w życiu widziało.
     Po jeszcze kilku rundach gry w kółko kanciaste, które bardziej przypominało kwadrat niż okrąg, ale kto by na to zwracał uwagę, nadeszła kolej na pomysł Jongina.
- Także wracam za chwilę - powiedział brunet, robiąc podejrzaną minę, po czym wbiegł do domu przez drzwi ogrodowe.
- Jak sądzicie, na jak bardzo głupi pomysł wpadł? - zapytał V, przeciągając się jak kot po obudzeniu.
- W skali od jeden do dziesięciu? - doprecyzował Yeol, a gdy otrzymał skinięcie głową od Taehyunga, odpowiedział na pytanie: - Siedemnaście.
- Jeżeli to przeżyję, to będzie okey - stwierdziła Taeyeon.
- Taaak, a my możemy sobie zginąć, hmmm? - zapytała Sangrim, na co Tae wyszczerzyła do niej zęby w uśmiechu.
- Dobra, jestem! - krzyknął Jongin, alarmując przyjaciół o swoim przybyciu, chociaż i tak go wszyscy widzieli.
- Więc po co poszedłeś? - zapytał Sehun, orientując się, że Kai trzymał coś za sobą.
- Tadam! - rzucił z ogromnym uśmiechem, wyciągając przed siebie kolorowe opakowanie z jakimiś przekąskami i linijkę. Reszta najwidoczniej nie ogarnęła, o co chodziło i nagle wszyscy zaczęli podchodzić do Jongina, żeby się dowiedzieć, co trzymał w ręce.
- O nie. Nie, nie, nie, nie. Nie ma mowy - zaprotestował Demon, kiedy tylko się zorientował, że to pepero. Co do samych ciasteczek w czekoladzie, to nie miała nic przeciwko, szczególnie, że były w jej ulubionym smaku, ale gra... O nie.
- Gramy - nie zniechęcał się Jongin, poszerzając swój uśmiech.
- A mogę sędziować? - zapytała Tae, wzbudzając tym samym protest i Taehyunga, i Sehuna, i Jongina.
- Nie możesz! Grasz z nami - oburzyła się Iwona, będąc zdania, że jak już ma się poniżać, to Demon też powinien.
- Także... Of cours, Rim jest ze mną - powiedział Jongin, puszczając do szatynki oczko. - Nasza Iwona jest z Yeolem - wyznaczył, na co wyższy zrobił pedofilską minę i objął Baeka ramieniem. - No i zostaje nam Demon z Sehunem - dokończył, co spowodowało gwałtowny protest u V.
- Nie! Tae gra ze mną! - krzyknął, zwracając na siebie spojrzenie wszystkich, ale zabójczy wzrok szatyna był wbity jedynie w Huna, który szeroko się uśmiechał z powodu swojej partnerki do gry.
- Ty będziesz sędziował - ogłosił Kai i wyciągnął w jego stronę linijkę, w głębi ducha czując, że nie dożyje do następnego dnia.
- Ugh - warknął V, zabierając przedmiot z dłoni Jongina.
- Zasady chyba znacie wszyscy. Wygrywa osoba, której kawałek będzie najmniejszy - wyjaśnił Kai, ale widząc, że wszyscy zdają sobie sprawę, co mają zrobić, wyciągnął jedno ciastko i dał je Rim. - My zaczynamy - ogłosił, na co reszta się zgodziła.
     Sangrim włożyła do ust pepero, a Jongin zrobił to samo tylko z drugiej strony i położył dłoń na karku dziewczyny, przyciągając ją do siebie bliżej. Kiedy usłyszeli sygnał, że mogą zacząć, oboje zaczęli gryźć ciastko, aż w końcu gdy mieli około trzy centymetrowy kawałek, Chanyeol zrobił się cały czerwony na samą myśl, że za chwilę sam będzie musiał coś takiego zrobić. W dodatku z Iwoną. Tymczasem pepero JongRima stawało się coraz krótsze, aż w końcu znikło zupełnie, w momencie gdy Kai pocałował Sangrim.
- Bezapelacyjnie wygrali - stwierdził V. - Możemy na tym skończyć grę? - zapytał z nadzieją, ale Jongin jedynie krótko potrząsnął głową na znak, że nie i wyciągnął z opakowania ciastko dla Baekhyuna.
     Blondyn już z ciastkiem w ustach stanął naprzeciwko Yeola, który musiał zgiąć kolana, aby wyrównać z nim poziom wzrostu.
- Nie, ja z nim nie gram - jęknął ze śmiech Baek, kiedy tylko brunet zaczął gryźć drugi koniec.
- Grasz - powiedział stanowczo Jongin, podając mu nowe ciastko, gdyż to wcześniejsze zjadł Chan.
- Ale... - zaczął Baekhyun, stając z powrotem przed Yeolem, kiedy Kai go tam popchnął.
- Jezu, spokojnie. - Roześmiał się Chanyeol, zabierając mu pepero z dłoni. Nim włożył je do ust, dodał: - Przecież i tak przegramy.
     Wyższy ponownie wyrównał wzrost ze sporo niższą Iwoną i oboje gryźli ciastko, do momentu kiedy Baek stchórzył i niemęsko piszcząc, odskoczył od Chanyeola. Brunet spokojnie wyjął z ust kawałek, który im został i położył go na dłoni, podchodząc do Taehyunga.
- 2,3 cm - ogłosił V, na co najlepsi przyjaciele przybyli sobie piątki i oboje z trollface'ami zwrócili się w kierunku Huna i Demona.
- To teraz wy - zarządził Kai, wyciągając z opakowania kolejne pepero, po czym podał je Taeyeon.
- Ale tak już wiemy, kto wygrał - zaprotestował ostatni raz Taehyung, ale jako, że wszyscy byli zajęci obserwowaniem, jak Demon wkładał ciastko do ust, nikt się nim nie przejął. V warknął coś pod nosem, zakładając ramię na ramię i zacisnął zęby, przenosząc wzrok na swoją (niestety tylko) przyjaciółkę.
- Start - ogłosił Jongin, na co i Tae, i Sehun zaczęli gryźć pepero z obu stron. W końcu kiedy usta szatyna był zdecydowanie zbyt blisko warg dziewczyny, V poczerwieniał na twarzy i mówiąc dość łagodnie - szlag go trafiał. Taeyeon odsunęła się od Huna, a ten z triumfalnym uśmiechem podszedł do Taehyunga, prezentując mu pozostały kawałek ciastka.
- 1,4 cm - warknął V, na co Demon i Hun przybili sobie piątki.
- Jeszcze ktoś ma jakiś pomysł? - zapytał Baek, obejmując ramieniem brata, który wyglądał, jakby miał ochotę rozszarpać pewnego ktosia na kawałki.
- A mnie właśnie ptak poświęcił, czy zaczyna padać deszcz? - zadał bardzo mądre pytanie Chanyeol, unosząc głowę ku górze, kiedy coś spadło na jego włosy.
- Ewentualnie mógł cię opluć ten perfidny szczur z puchatym ogonem - zaznaczył Baekhyun, ale już po chwili zaczęło delikatnie mżyć, więc wszyscy rzucili się pędem w kierunku altanki, aby zabrać do środka jedzenie. 
     Taeyeon z Sangrim odszukały pieski bawiące się nad wodą i wpuściły je do domu, podczas gdy Baekhyun z Chanyeolem poszli odstawić grilla do garażu, a Kai z Hunem i V zaczęli zgarniać talerze z mięsem i ustawili je na stole w kuchni. Drzwi ogrodowe zamknięto w momencie, kiedy rozpadało się już na dobre, a kilka minut później do przedpokoju wpadli trochę przemoknięci Iwona i Yeol.
- Kto mi tu naniósł tyle wody? - zbulwersował się Baek, lustrując spojrzeniem cały korytarz, ale już wkrótce odpowiedź znalazła się sama. Jjonggu przybiegł do chłopaka, kiedy tylko stanął przed lustrem i zaczął układać włosy. Piesek zostawiał za sobą mokre ślady łap, ale widząc swojego ulubieńca, Iwona nie mogła się na niego długo gniewać i przyniosła mopa, zmywając podłogę,  a kiedy się już tym zajęła, usiadła na swoim stałym miejscu.
- To co robimy teraz? - zapytał Yeol, siadając na oparciu fotela Baeka, gdyż na kanapie zabrakło dla niego miejsca. Znaczy, miejsce by się znalazło, ale Monggu postanowił rozłożyć się przy swoim właścicielu. Jjangah jak zwykle został zagarnięty na kolana Tae, która teraz drapała go za uchem. Po chwili do salonu wpadł również Jjonggu i cała Trójca Puchata znajdowała się do dyspozycji siódemki przyjaciół, którzy odsunęli stół ze środka dywanu i rozpoczęli zabawę z pupilkami.
- Nakarmimy wszystkie słodziaki, a potem możemy coś wymyślić - zaznaczył Demon, na co z kanapy podnieśli się JongRim, aby nasypać zwierzakom karmy i nalać wody. 
     Kiedy już udało się napełnić żołądki piesków, ekipa zaczęła wymyślać przeróżne zabawy z nimi w roli głównej, jednak w końcu Kai stwierdził, że nie powinni tak przemęczać jego "dzieci". Zwierzaki chwilę później zasnęły na dywanie zwinięte w kłębek, a paczka zbytnio nie wiedziała, co ma teraz zrobić. Sangrim odpaliła jakąś muzykę z telefonu, gdyż nikomu nie chciało się wstać i uruchomić radia. Wszyscy bawili się przy niej, dopóki nie stracili energii i postanowiono, że lepszą opcją będzie włączenie telewizora i obejrzenie jakiegoś filmu.
     Jako pierwszy pokonany przez sen został Baekhyun, który zajmował fotel razem z Chanyeolem. Iwona podwinęła nogi i oparła głowę na ramieniu przyjaciela, już po chwili zasypiając. Potem reszta również została pokonana przez zmęczenie i w momencie, kiedy Taehyung zamknął oczy, w salonie nie znajdowała się żadna osoba, ani żaden piesek, który nie był pogrążony w krainie snów.

*każdy, kto to kojarzy, dostaje wirtualne ciastko xD

Mamy nadzieję,  się spodobało
Mile widziane będą komentarze
Team Sernikoluby