Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kai. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kai. Pokaż wszystkie posty

środa, 21 listopada 2018

HM #17 [2/2] Zostaniemy koleżankami

Hello!
Taeyeon: Rim kazała mi napisać adnotację, ale w sumie to nie mam nic do napisania, więc przejdźmy od razu do jej części xD 
Sangrim: Dawno mnie tu nie było jakby nie patrzeć. Kto się za mną stęsknił? :D Nikt? Wybornie xD Po roku pełnym zmian miałabym wiele do powiedzenia - opowiedziałabym o tym, jak to się przyznałam do pierwszego crusha, o zmianie szkoły, moich nowych cudownych przyjaciołach (Pozdrawiam Madzię i Szymka! ♥ Chociaż na 100% nigdy tego nie przeczytają xD), nowych znajomości z innymi osobami, jak z ogromnej sieroty w społeczeństwie stałam się nieco mniejszą sierotą. Ale naprawdę nie ma na to czasu XD Dzisiaj adnotacja będzie taka dłuższa jak widzicie, jednak muszę się wygadać :") Mówiąc bardziej na temat, to wspomnę że ta część HM była skończona dużo wcześniej, ale z Tae jak chomiki robimy zapasy, by znowu nie  robić rocznej przerwy :") Naprawdę, zaszło u nas wiele pozytywnych zmian, ale pewne rzeczy zaczęły zjadać nam jeszcze więcej czasu. Więc może to pora przestać pisać o tym, że brakuje nam czasu - każdemu zawsze brakuje, a oprócz tego to nie mamy w sumie innych motywów naszych przestoi literackich xD (Przeważnie towarzysze, przeważnie.) Naprawdę, mogłabym napisać adnotację dłuższą niż wszystkie dotychczas powstałe części HM razem, ale rozumiem, że chyba chcielibyście jak najszybciej zabrać się za czytanie xD Zatem czego by tu przedłużać? Zapraszam do czytania! ♥

HM #17 [2/2] | Zostaniemy koleżankami | 7.236 słów
    Po zniknięciu Taeyeon z parteru ich wspólnego domu, pozostała w kuchni część Drużyny Pierścienia zaczęła po sobie spoglądać z niemałym zdumieniem, poszukując najwidoczniej kogoś, kto potrafiłby wytłumaczyć reszcie powód zdenerwowania wcześniej wspomnianej dziewczyny. Znaczy owszem, pojechali do domu bez niej i nie poczekali na nią z obiadem, ale to raczej nie mogło być przyczyną jej poirytowania, gdyż brunetka sama kazała im to zrobić. Coś więc musiało się stać podczas powrotu Tae do domu bądź w czasie jej ponoć ważnej rozmowy telefonicznej. Tylko nie sposób odgadnąć, co takiego mogło to być.

wtorek, 5 czerwca 2018

melancholy sky

Hejka :)
Dzisiaj trochę zdecydowanie krócej, gdyż aż ponieważ chciałam napisać miniaturkę z kimś z EXO. A że pierwsze pomyślałam o Kaiu, także oto przed Wami miniaturka z Kaiem :") 
Jeszcze tylko dwa tygodnie do końca roku szkolnego i w sumie trochę się z tego powodu cieszę, a trochę się boję i jeszcze trochę jest mi smutno, bo z tyloma osobami już się nie zobaczę w najbliższym czasie :c "Gdy twój crush i jego zajebiści koledzy idą do innej szkoły niż ty" - #najgorzej :c Ale cóż xD Nic na to nie poradzę :/ Także nie zanudzam Was szczegółami z mojego życia i możecie przejść do sedna tego posta xD Tak, owszem, otrzymaliście moje pozwolenie :")
Miłego czytania :)

one shot | Kim Jongin | EXO | melancholijne niebo | 1.088 słów

“he wasn’t sure he belonged
 to these melancholy skies;
a sunset, not a supernova,
he found peace in the burning,
but no relief in the fall“


     Podmuch wiatru wraz z upływem kolejnych sekund przybierał na sile i stawał się coraz bardziej porywisty, stanowił coraz większe zagrożenie dla pozostawionego na szpitalnym parkingu, nieopodal sięgającego nieba drzewa iglastego, bladoniebieskiego samochodu osobowego. Podenerwowany mężczyzna w średnim wieku przemierzający nieustannie odcinek korytarza przed konkretnymi drzwiami prowadzącymi do jedynej liczącej się w tym momencie sali, przechodząc w pobliżu okna, niejednokrotnie kierował zaniepokojony wzrok w kierunku pospiesznie zaparkowanego pojazdu i wznoszącego się nad nim monumentalnego świerku. Wyglądając przez szybę po raz kolejny, dostrzegł ledwie widocznego, atramentowego ptaszka, który przysiadł na samym szczycie drzewa, starając się zachować swoją pozycję pomimo przyginającego gałęzie pędu powietrza.

wtorek, 9 stycznia 2018

HM #CHAT Gwiazdeczka, Killer, Fangirl Stilesa

Witamy serdecznie...
Sangrim: ...w kolejnej części naszego "Zagrajmy w" xD I już od razu widać kto pisał Powitanko... Dawno Chatu nie było, co? No to pora na zmiany. Ja tu tylko na chwilkę, bo jutro, pojutrze i popojutrze trudne dni czekają mnie i nie tylko, więc toteż dlatego muszę szybko lecieć Tesseract ukraść, by móc sobie przywołać Chitauri, którzy mogliby zniszczyć taki jeden pewien budynek, a do jutra (10.01. tak ściślej, bo nwm kiedy to będzie publikowane XDD) już nie wiele czasu zostało i lolololololol, trzeba się sprężać! Baju! XD
Taeyeon: Kto pisał powitanie można rozpoznać tez w inny, bardzo prosty sposób. Mianowicie ja zawsze piszę "Hejka :)", a Rim się stara ciągle pisać coś innego. Hmmm... Tymczasem ja robię gułpie zadania na olimpiadę, zamiast się uczyć. O! W ogóle to przepisywałam dzisiaj cały zeszyt z 70 lekcjami. Jakby kogoś to interesowało, to przepisywanie takie zeszytu zajmuje 5h i coś około 15 minut, nie chce mi się sprawdzać ile dokładnie, ale to zapisałam :")
Pierwsza część CHATU była na samym początku wakacji :") Więc heh :") Druga po pół roku :")
Tooo... Miłego czytania/oglądania/obu naraz XD?

Jongin x Sangrim





Sangrim x Taeyeon




Taeyeon x Sangrim







Mamy nadzieję, że się spodobało
Mile widziane będą komentarze
Team Sernikoluby

środa, 13 grudnia 2017

written in crimson

Hejka :)
Tratatarata. Bardzo chciałam to napisać XD Ogólnie moje dnie zaczęły teraz wyglądać tak okropnie *nauka do szkoły, przepisywanie lekcji, czytanie lektur na olimpiadę, robienie ćwiczeń na olimpiady, o, i czy wspominałam już o nauce na trzy etapy rejonowe olimpiad? To wspominam teraz.*, że w sumie nawet nie wiem, co napisać :")
Kupiłam sobie dzisiaj fajną książkę :") Ten uczuć, gdy stoisz w mega dużej kolejce w sklepie i dostrzegasz jakąś książkę, więc czytasz jej opis i o dziwo, okazuje się być mega interesujący XD No cóż, ale większość książek Kinga taka jest :")
Miłego czytania

one shot | miniaturka | Kim Jongin | EXO

Delikatny wiatr wdarł się do przestronnego, urządzonego spartańsko pomieszczenia niespodziewanie i chociaż nie mógł pochwalić się szczególną mocą, udało mu się strącić z niewielkiego stolika ustawionego przy ścianie kilka niezapisanych arkuszy papieru. Wprawione w ruch przez chwilkę unosiły się w powietrzu, jednak stan ten nie trwał stosunkowo długo, gdyż już wkrótce wylądowały na ziemi, powodując cichutki szelest, na który żaden przeciętny człowiek nie zwróciłby uwagi. Problem w tym, że osoby znajdującej się w tym konkretnym pomieszczeniu, nie można było nazwać „przeciętną” lub „zwyczajną”.

wtorek, 14 listopada 2017

HM #17 [1/2] Zostaniemy koleżankami

Czesiu
Sangrim: Zupełnie szczerze nie mam pojęcia, co napisać. Nie dzieje się u mnie nic ciekawego, bo cały czas albo nauka, albo obowiązki. Trzeba trochę ponarzekać xD Tylko czy ktoś chce o tym słuchać? Cóż, nie przedłużając z mojej strony, miłego czytania xD
Taeyeon: Dzisiaj post jest publikowany trochę później, a to z tego względu, że 1.) zapomniałam o napisaniu adnotacji XD 2.) publikacja coś się pochrzaniła, bo miałam ustawione wszystko i nic z tego nie wyszło :")
Nie za bardzo  mam czas do pisania adnotacji, więc uznajmy, że tu ją zakończę.
Miłego czytania
HM #17 [1/2] |  Zostaniemy koleżankami  | 5.096 słów

     Spokojna noc. Ciemna, przystępnie ciepła, ale nie za zimna. Gwieździsta...
     A zaraz po niej ranek, rozpoczęty oficjalnie przez sześć budzików. Jeden po drugim, tak następowały. Każdy z nich niósł ze sobą najsmutniejszą wiadomość świata - pora wstawać do szkoły. Niestety, ale co zrobisz? Nic nie zrobisz!
     To niesamowite zarazem, że pierwszy raz idąc do szkoły, tak bardzo się cieszysz, chcesz tam jak najdłużej przebywać, nigdy nie wychodzić, a później? Z biegiem czasu cała sytuacja odwraca się o sto osiemdziesiąt stopni i nie zamierza wracać do poprzedniego stanu rzeczy. Oczywiście, jest to sytuacja dotycząca większości ludzkich istnień, nie wszystkich, lecz zaznaczyć trzeba, iż calutka szóstka przyjaciół do tejże większości przynależała. No... Może piątka. Sehun na pewno by Wam opowiedział, jak to pierwszego dnia szkoły pewien chłopiec, którego później znał pod imieniem Jongin, chwycił się framugi ogromnych drzwi i nie zamierzał puścić, płacząc tak mocno, jakby działa się mu największa krzywda. Jako jedyny z obecnej paczki przyjaciół był chyba świadomy, co czeka wszystkich z biegiem lat.

wtorek, 26 września 2017

HM #16 [2/2] Poezja Stawu Łokciowego

Czesiu! 🐕
Sangrim: Tak, to ja jestem odpowiedzialna za tego Pieso w przywitaniu 🌚 Nawet za samo przywitanie XD Cóż, chciałam coś powiedzieć właśnie w adnotacji do pierwszego parta tej części, więc pomyslałam, że przekażę to w adnotacji tutaj, ale po tak długim czasie zapomniałam już co ja wgl chcę :') Pisząc to jestem chora. Ciekawie wyszło, bo właśnie chciałam w ten weekend porządnie nadrobić pisanie dalszych HM, a tu Los wypłaca mi bułę i krzyczy prosto w twarz "LEŻ!" XD Zatem by ograniczyć te narzekania w mojej wypowiedzi dodam, że bodajże jedna część jest już napewno gotowa. Chociaż jeżeli będziemy z tym koksem jechać w takim tempie jak obecnie, to ma szansę narobić się więcej zapasów niż "jedna część" xD Ale się rozpisałam... Haha, miłego czytania! xD
Taeyeon: Ayyyyyyyyyy. Lol, nie wiem, co napisać, ale to chyba nie nowość XD Na razie jest systematyczność na tym blogu, yeeeey :') Radujmy się XD Mam parę fajnych pomysłów na najbliższy czas, ale o tym może kiedy indziej 🌚 Heh, teraz się zastanawiajcie, o cóż może chodzić 😎
Koloruję obecnie pracę na płótnie :') I robię to od godziny i nie mam skończonej nawet jednej wieży XDD *to rysunek zamku na licytację* Wgl to wątpię, żeby ktokolwiek chciał licytować moją pracę, ale pieniądze zostaną przekazane na leczenie dla chorego chłopca, więc może to kogoś zachęci :/
Miłego czytania

HM #16 [2/2] | Poezja Stawu Łokciowego | 5.527 słów

     "Dobra, koniec dnia dziecka." - Tak zadecydował Baekhyun, gdy ogarnął, że na zegarku Taehyunga powoli wybija godzina czternasta, a oni są już po obfitym obiedzie, który miał być ostatnim punktem wycieczki. Prawie już zapanował nad tłumem młodszych od siebie (To smutne, że wszyscy są tego samego roku, a tylko on musi być od nich wszystkich starszy...), prowadząc ich do swoich domków po rzeczy, ale aż tak ogromnej grupy nie da rady opanować jeden rodzic. 
      Poczuł się wtedy jak ta kobieta z centrum handlowego, która pewnego sierpniowego dnia próbowała usadowić na jednej ławce około dziesięcioro dzieci. Nie wiedział jedynie czy to wszystko są jej pociechy, czy też kilka z nich jest tylko pod jej opieką, ale sam miał świadomość, że ta towarzysząca mu przez cały czas piątka Łobuzów w całości należy do niego. Albo właściwie czwórka, bo jedno dzieciątko straciło humor do zabawy i grzecznie stało przy tacie.

poniedziałek, 4 września 2017

HM #16 [1/2] Poezja Stawu Łokciowego

   Czesiu! xD
Sangrim: Wow, od razu po gifie przypomina się to fajne MV xD Mam się streszczać, bo tak mi Tae kazała, więc miłego czytania! :'))) Haha, ile ona tu przecinków i kropek poprawiła xD
Taeyeon: Równy rok temu o godzinie 18:00 *no czyli równy rok :''')* miało miejsce opublikowanie pierwszego rozdziału HM :') Mam nadzieję, że wyrobimy się ze skończeniem tego opowiadania przed drugą rocznicą XDDD Happy first birthday, Hug Me 🐇Piszę tę adnotację na ostatnią chwilę, bo byłam do 17:30 poza domem i teraz ogarnęłam, że przecież o 18 jest ta wiekopomna chwila XDDD Więc dziękujemy wszystkim czytelnikom HM, którzy dotrwali do tego rozdziału i tym, którzy dopiero mają zamiar zabrać się za czytanie go ;)
Miłego czytania


HM #16 [1/2] | Poezja Stawu Łokciowego | 8.459 słów

     Półprzytomna Taeyeon właśnie się wybudzała. Była konkretnie w stanie pomiędzy pełną świadomością, a jeszcze snem. Polegując w swoim całkiem miękkim łóżku, spokojnie analizowała kolejne dni, które minęły od początku roku szkolnego. Mimo że w połowie wciąż jeszcze spała, uśmiechnęła się lekko na myśl o tym, jak wiele zmieniło się w jej życiu. Nigdy nie brakowało jej radości, ale teraz jakoś świat zyskał więcej kolorów, a znajome zapachy inaczej pachniały. To niesamowite, ile mogło zmienić się na przestrzeni dwóch tygodni. Rozmyślała nad tym, czy może ona... Z resztą nie ważne co, chyba zaraz przegnała tę myśl. Zamyślona z prawego boku obróciła się na plecy. Raczej nie przepadała za akurat tą pozycją do wypoczywania, ale jakoś teraz jej to nie przeszkadzało. Wypatrzyła się w idealnie biały sufit, na którym była jedynie jedna, mała, czerwona plamka pozostawiona po którymś z poprzednich wynajmujących ten domek. Czy to jest guma do żucia?

środa, 16 sierpnia 2017

HM #15 Nowa dziewczyna Baekhyuna

Hejka :)
Taeyeon: Po prawie miesięcznej "przerwie" oto przed Wami kolejny rozdział "Hug Me" XD Nie to, że coś, ale nie pisałam znowu niczego, a mam pierwsza adno... Ej, chwila, ja pisałam przecież część tego rozdziału... A no racja :") No więc jeszcze przy tym pomagałam :") Przy #16 będzie tylko Rim :")
Nie mam do napisania nic mądrego, to wspomnę, że wczoraj byłyśmy na dożynkach :") Jakiś randomowy pies do mnie podbiegł i zaczął mi lizać spodnie, ale ok - są w praniu :") W sumie to były pierwsze dożynki, na których nie poszłam w pobliże sceny ani razu :") I kupiłyśmy sobie z Rim takie fajne lody! W sumie drogie dosyć, ale były pyszne XD Jeżeli lody są pyszne, to się nie zwraca uwagi na cenę - zasada życia :")
Sangrim: Dotarliśmy proszę Państwa już do połowy! 😄 A skończyć miałyśmy to na początku tych wakacji, więc poproszę nasze, a chyba głównie moje, osiągnięcie "Poślizg Czasowy". 😆
Mmmmmm... Dobre były te lody B) Na następny raz też chcę spróbować wiśniowej polewy 😋
Byłam niedawno w kinie na Valerianie i premierowo na Spider-Manie (może nie w tej kolejności :P). Oba były fajne, ale bardziej chyba spodobał mi się film z Człowiekiem Pająkiem :') Czekam na premierę na DVD, chętnie kupię xD Bo i też ostatnio w końcu zaopatrzyłam się w Łotra 1, który również mega mi się podobał (Chirrut najlepszy! XD Jest w pewnym sensie obecny nawet w szablonie 😆).
I przed chwilą widziałam u sąsiada śliczne szczeniaczki ❤️ Trójka uroczych chłopców. 😍 Dlaczego nikt nie chce mi pozwolić je wszystkie do siebie przygarnąć? :'))) ❤️🐕
Miłego czytania

HM #15 | Nowa dziewczyna Baekhyuna | 9.000 słów

  Czy ta katorga się kiedyś skończy? Czy świat przestanie w końcu gnębić biednego Baekhyuna i da mu smacznie pospać?
Nie?
Ech... No, to masz pecha Baek.
     Wczoraj dokuczał mu mały skowronek. Dzisiaj uprzykrzać życie postanowiła jakaś istota z pozoru rozumna, stukając o coś głośno.
     Podirytowany już pierwszymi dźwiękami podniósł się na łóżku powoli i wrzucił na swoją twarz wyraz pełen grymasu, otwierając jednocześnie oczy. Groźnym wzrokiem wbił się w ścianę i czekał, aż ten nikczemnik przestanie hałasować. Nie przestał. Baekhyun musiał pofatygować się do niego sam. Odrzucił na bok energicznym ruchem kołdrę, postawił obie nogi z boku łóżka i wstał.

sobota, 22 lipca 2017

HM #14 [3/3] Plan jest taki...

Hejka :)
Sangrim: Znowu piszę ostatnia adnotację, ale miejsce mam wyżej xD Więc co by tu powiedzieć? Niedawno postanowiłam powrócić do starych rozrywek, więc odpaliłam na pewnej stronie z grami online dwie gry dzieciństwa - Freeway Fury 2 oraz Kawairun 2. Ojej, ile radochy przy tym było xD Jestem właściwie ciekawa jak daleko będziemy obie z Tae z pracą, bo jak wiadomo nie od dziś - adnotacje piszemy zazwyczaj z wyprzedzeniem :') Kilka dni temu czułam się bardzo dumna z uczucia, że dużo zrobiłam xD No to zmykam do zajęć
Taeyeon: Ostatnio pisałam o Teen Wolfie, to teraz pasowałoby napisać coś na temat, ALE. (Odczytać niczym słynne Gonciarzowe Ale z "Zacznijmy od tego, że jestem tolerancyjny, jak mogę, ALE") Ale nie wiem co. Więc zapytam, jak tam wakacje i sobie pójdę XD Jak tam wakacje? 😂
Dobra, to jako, że wczoraj (i dzisiaj właściwie, bo skończyłam 1.19 - pisałam wtedy do Rim i to moje zdziwienie, kiedy odpisała XD) przeczytałam 589 stron "Królestwa Kanciarzy", to pragnę ją wszystkim polecić (i pierwszą część - "Szóstka wron" - też XD) i zaznaczyć, że Kaz to mój mąż. Ale serio xD Przeczytałam w życiu masę świetnych książek, ale ta wpasowuje się idealnie w mój gust xD
A i tak P.S - piszę te zamówienia. Naprawdę xD Ale wygląda to tak, że zaczynam, piszę z 2k słów i wpadam na inny pomysł, więc szybko chcę go zapisać... Mam z 5 zaczętych prac XD
Miłego czytania :)

HM #14 [3/3] | Plan jest taki... | 4.311 słów

     Trudno opisać tę zazdrość, którą przeżywały dzieci widzące "dużych" z tyloma reklamówkami zabawek. Tak samo naprawdę niełatwo było policzyć te gołębie na rynku, ale przypuszczam, że było ich tak dużo jak wszystkich czasowników "klaskać" (w różnych formach) w całej tej części. Więc zaklaszczmy wspólnie w dłonie i idźmy dalej! :')
     Jeszcze za wcześnie by się wracać, więc wręczywszy swoje wszystkie graty Sehunowi (biedny gość), Fałeł i Kaj od razu chcieli wypróbować swoje karabiny na wodę. W pobliżu była fontanna, dlatego problemu z naładowaniem ich nie było.
- Zakład, że ja pierwszy przebiegnę? - Nieco kpiąco uśmiechnął się V, dźgając Jongina w ramię, na co ten spojrzał na niego z uwagą.

czwartek, 13 lipca 2017

HM #14 [2/3] Plan jest taki...

Hejka :)
Sangrim: Haha, już chciałam pisać na dole, ale Tae zostawiła mi miejsce na górze xD Więc hullo, dzisiaj rozmawiacie ze mną jako pierwszą B) Co tam? B))) Kupiłam sobie jakiś czas temu Assasin's Creed III. Bardzo fajna dla mnie, ale póki co wolę bardziej Black Flag. :') Ale ostatnio nie grałam, bo cały czas piszem. No i w międzyczasie robię galaretki xD Serwuję obecnie agrestowo-cytrynową (piętrowa ;P). Chce ktoś? ^^
Taeyeon: Czy oglądał ktoś trzeci sezon Teen Wolfa? XD Znam tylko jedną osobę, z którą mogę się pozachwycać Aidenem, Ethanem, Isaackiem (nwm jak to się odmienia :') ), Derekiem i przede wszystkim Stilesem i porozpaczać, kiedy ktoś fajny umiera :") W ogóle to obejrzałam tylko 3 sezony na razie, ale ten jest zdecydowanie najlepszy z nich wszystkich 👏👏👏 Hmmm... To ten nie będę umieszczać żadnych spoilerów mimo, że bym chciała sobie ponarzekać na świat, więc dodam jedynie, że: Stiles to cudo, Derek jest zajebiście przystojny, Isaac jest przesłodki, Aiden i Ethan są boscy. Mogę jeszcze dodać, że Jackson z pierwszych dwóch sezonów też jest super 😏😏😏
To było tak całkiem od rzeczy XD Ale co tam :')
HM #14 [ 2/3] | Plan jest taki... | 4.949 słów

- Ladies, zakładamy kamizelki - zarządził Kajsa-sa, przybywając do czekających już przy rowerku towarzyszy z kamizelkami ratunkowymi.
- Umie ktoś z was pływać? - zadała pytanie retoryczne Rim, odbierając swoją pomarańczową kamizelkę w kolorze tak pomarańczowym, jak służbowa łopata Iwony do odśnieżania.

czwartek, 6 lipca 2017

HM #CHAT The flying V8, Smok, Team Karpia

Hejka :)
Taeyeon: Kolejny raz nie mam pojęcia, co mogłabym napisać XDDD Słyszałam jakieś legendy o jakimś donucie z Oreo, ale oprócz tego, że wygląda smacznie itp. to nic więcej nie wiem :') Jak będziecie grzeczni to babcia Rim Wam opowie bajkę jak wróci z wycieczki do ciepłych krajów, gdzie biedronki mieszkają.
Czytam sobie teraz fajną książkę - "Gone. Zniknęli" i po prostu wow - jaki zarąbisty pomysł na fabułę XD Mam wypożyczone dwie części, więc dajcie mi czas na przeczytanie ich, a potem wracam na bloga XDD
No a dzisiaj coś innego, niezwykłego (lol nie) i wgl to co tygryski lubią najbardziej XD Rozmowy naszej załogi J :') Rim uznała, że się nie połapiecie w "nazwach", więc macie napisane wyżej czyja to rozmowa XD

Sangrim: Tae mnie podkablowała XD O ty zła XD A Oreo-Donut to prawda. Właśnie go kupiłam B) To była miłość od pierwszego wejrzenia B) Tylko Nwm jak ja to pogryzę, bo dzisiaj mi zmieniali druty i ligaturki w aparacie, a efekty tego powili zaczynam odczuwać :') Ale mogę przynajmniej o nim opowiedzieć! Bo zakładam, że wszyscy byli grzeczni 🌚 Jest całkiem duży, ma biały krem, zapewne o smaku tego "spoiwa" Oreo, a sam jest posypany pokruszonymi czarnymi Oreo ciastkami. Mmmmm... B))) Najwyżej go pokroję :'))

Taehyung x Taeyeon

poniedziałek, 3 lipca 2017

HM #14 [1/3] Plan jest taki...

Hejka :)
Taeyeon: Ogółem to cała #14 jest autorstwa Rim, bo... Hehe, zepsuł mi się laptop, jak już kiedyś wspominałam, a poza tym to jak też już pisałam, przez wakacje skupiam się bardziej na zamówieniach :') Znaczy inaczej - do końca lipca xD Potem trzeba będzie pomóc Mir.exe (if u know what i mean).
Kurczę, nie mam pomysłu, co mogłabym jeszcze napisać XD Wstawię Emoji gołębia. Bo moja klasa lubi gołębie. Szczególnie gnębić jednego z nich. 🐦🐦🐦🐦🐦 (Uznajmy, że to gołąb XD) Wgl jak byłam na wycieczce, to prawie stanęłam na rozjechanym gołębiu fu. Ale kupiłam sobie fajną książkę! Idem sobiem :')
Sangrim: Lol, temu gołębiowi było widać pękniętego flaka xD Tak, Tae robiła *Fu*, a tymczasem  Rim śledziła jego anatomię. Wgl jak rozjechać gołębia? One zawsze odlatują! O! A nie wiem czy się chwaliłam, ale kiedyś pod sklepem widziałam rudego gołębia! XD Taki unikat :')
Dziękować ci Tae za mój obiadek, oraz za to, że mogę się pocieszyć xD 🍄🍄🍄 #ukryta_Rim
Zauważcie też jak fajnie Sehun pląsa na tym gifie xD Wystarczy podłożyć tylko to słynne "Shooting Star", by powstało coś pięknego :')

HM #14 [1/3] | Plan jest taki... | 6.775 słów

- O jaaaa... Jak słońce wali przez okna. Dobrze, że rolety mają, bo te małe promienie wypaliłyby im dziury w twarzach. Kurde, coś się rusza. Idę stąd.

     Spokojny ranek po pełnym wrażeń dniu poprzednim. Wszystkie dzieci grzecznie śpią w swoich łóżeczkach, słodko śniąc o posiadaniu idealnie ułożonych włosów, niebezpiecznych kastetach, magicznych jednorożcach, statkach kosmicznych i programach tanecznych. Nie martwiły się te małe duszyczki Gargamelem... Nie, wróć, to nie ta bajka.

sobota, 6 maja 2017

HM #13 W sumie fajny chłopak był

Hejka
Taeyeon: Obiecałam w sobotę, to jest w sobotę :") Nooo więc, dzisiaj Baekhyun ma urodziny. (Znaczy w Korei jest 8 godzin do przodu, więc pewnie jemu się urodziny już skończyły, ale data to 6.05, więc...) Wszystkiego najlepszego dla naszej Iwonki <3 
Sangrim: O ta Iwona urodzinowa xD Hehe, najlepszego xD 
Miłego czytania 👋


HM #13 | W sumie fajny chłopak był | 8.400 słów



Po wczorajszym dniu pełnym wrażeń - pradawnych skarbów, domków letniskowych w Busan, skoków przezkrzaczkowych, burzy i anomaliom w postaci ataków drzwi na bezbronne istoty, które w efekcie mogło się skończyć odebraniem czyjegoś mniej lub bardziej cennego życia, brygadzie udało się zasnąć. Uczestnicy wycieczki, którzy stacjonowali na górnych piętrach domków (czyli wszyscy), przed pogrążeniem się w sennych marzeniach długo wsłuchiwali się w padający na dachówki deszcz, aż w końcu przyzwyczaili się do niego.

niedziela, 9 kwietnia 2017

HM #12 Herosi

Hejka
Taeyeon: Nie mam pojęcia, co mogłabym napisać w adnotacji, więc opowiem Wam trochę o moim nudnym życiu:
2 kwietnia miałam urodziny 'B) (3 kwietnia miał Markus Eisenbichler, a 12 ma Sehun, heh, nie wiem, czemu to piszę...) W sumie oprócz tego nic ciekawego się nie działo :") Zrobiłam dzisiaj obiad. Yea. Mało ciekawe. No więc... Pofangirlowałabym sobie do Moonbina, Juna, Johnny'ego i w ogóle albo opowiedziałabym Wam mój dzisiejszy sen z BTS, bo był zajebisty XD (Jungkook był mordercą, któremu się naraziłam, nie mam pojęcia czym, no i chciał mnie zabić, a potem...) Ale nie pofangirluję, ani nie opowiem, pa B)
Sangrim: Kupiłam w Biedrze gumę do żucia, która wpadła mi we włosy. Ale w sumie ją wyplątałam, więc jest dobrze xD *Opowiadając tak o swoim życiu* Db, ja chyba też zmykam, bo piszę to w trakcie zapisywania The Sims 3 (trójka 4ever xD), a mam po zapisie oświadczyć drugi raz Sima, bo raz to już zrobiłam, ale wystąpił Kod Błędu i ten... No... Nie zapisało się :') Więc idę przyjaciele! Miłego czytania xD


HM #12 | Herosi| 10.138 słów

"I got a Hangover
Wooooooo-oooo-ooooo!
I've been drinking too much for suuuureee!"
~Kawałek piosenki przedstawiający obecną sytuację Braci SeKai, rok bieżący.
Bardziej trafnie nie da się tego określić. Pomińmy fakt, że póki co jeszcze obaj śpią, ale jak się przebudzą - to dokładnie tak będzie.
Wczorajszego wieczoru, a konkretniej to dzisiejszego wczesnego ranka zasnęli w jednym miejscu, nad ranem znaleźli się w jeszcze innym. Nadal nieprzytomni rzecz jasna, dlatego im to nie przeszkadzało xD
Nikt nie wie, jak Kai znalazł się w pralce, ale nikt też zbytnio się tym nie interesuje, więc zagadka dalej pozostaje nierozwiązana. Górna część ciasno upchnięta w bębnie, nogi i reszta na luzie klęczące przed wcześniej wspomnianą zmywarką do ubrań. Na pewno jak się jakoś ocuci, to stwierdzi, że przeganiał kamień z pralki, bo za bardzo hałasował, gdy chciał spać w ogromnej wannie.

czwartek, 30 marca 2017

HM #11 Harty Pard

Hejka 
Taeyeon: Znacie ten moment, gdy szukacie fajnego gifa, który by pasował do opowiadania, a trafiacie na zajebisty gif, który nie pasuje? Bo ja tak mam bardzo często XD Tylko zazwyczaj z bólem serca szukam innego :") Ale tym razem jest inaczej :") Bo nie dosyć, że "Boy In Luv" = rude włosy, to jeszcze najlepsze ujęcie z teledysku B) Więc... Poopowiadałabym Wam o swoim nieciekawym życiu, ale mam zamiar w końcu obejrzeć "Hwarang" :") Jestem na 16 odcinku, zostały mi jeszcze dwa dostępne bez funkcji "Premium" i dwa, na które muszę poczekać :-: 
Ostatnio chyba się uzależniłam od dram :") W tamtym roku (albo w 2015...) oglądałam z siostrą "To the beautiful you". Zajęło nam to z miesiąc/półtora miesiąca siedziałyśmy po nocach, żeby to skończyć :") A w tym roku zdążyłam obejrzeć całego "Goblina", całą "Bajeczną sztangistkę", 16 odcinków "Hwarang" oraz 6 dostępnych bez "Premium" odcinków "Silnej kobiety" :") A to ostatnie to w ciągu tego weekendu :") Na początku oglądałam tylko dla obsady, bo Hyungsik 💗💗💗 I nie trafiłam tego Gookdoo, ale od czwartego odcinka strasznie mnie to wciągnęło i teraz już lubię postać graną przez Jisoo 🌚 Przystojny chłopak 🌚
Plany na dramy do obejrzenia coraz bardziej się powiększają :")
Rozpisałam się, wybaczcie xD
Sangrim: Podczas gdy ja nie oglądałam od wieków czegokolwiek... :') No dobra, może w ciągu ostatnich sobót oglądałam Gwiezdne Wojny w telewizji. Han Solo, Darth Vader, Ewoki i Tauntauny <3 Hehe, a czarnego lorda to najbardziej lubię xD Anakin też fajny i też go bardzo lubię, ale chociaż to ta sama osoba co DV, to bardziej wolę Vadera. Ten moment w trzecim epizodzie na Mustafar - najlepszy. A muzyka pod koniec szóstego na Endorze to ostatnio mi wpadła w ucho bardziej niż zwykle xD Liczę na to, że ktoś mnie teraz rozumie xD Przypadkiem oglądając też Taniec z Gwiazdami poznałam technikę robienia moonwalka :') Db, chyba skończę tę wypowiedź bez większego przesłania, bo wyszły mi z tego takie łazanki xD

HM #11 | Harty Pard | 6.555 słów


Z pewnością najdziwniejszym zjawiskiem jest objaw "przyzwyczajenia się do szkoły". Stanowczo. To nie jest przecież normalne, że w dni "kary" wstaje się normalnie i czuje się, że nie ma się ochoty do życia i wszystkiego, a w weekend i dni wolne - idzie się spać później, wstaje się normalnie jak do szkoły i  z własnej woli, a w dodatku jest się wypoczętym. Nie rozmawiajmy o fazach i trybach snu, to nie ma nic do rzeczy w "przyzwyczajeniu do szkoły" xD Aczkolwiek tematy świadomego snu, paraliżu sennego, mary nocnej czy Out of Body Experience są ciekawe... O tym to byśmy mogli porozmawiać :')

poniedziałek, 20 marca 2017

HM #10 Dziady część -II i pół

   
Hejka :)
Taeyeon: Wichry za oknem takie, że aż strach się bać. Heh, dlatego też i w HM wieje chłodem. *Nie wierzę, że ja to naprawdę napisałam..*  Siedzę sobie w mojej fortecy ze styropianu, materacy i koców. Otacza mnie ciemność po obu stronach, gdyż ponieważ jestem na drugim, nieskończonym jeszcze piętrze mojego domu i 1. po mojej prawej jest okno balkonowe, na którym nie ma rolet *Coś mnie może obserwować, rozumiecie?* oraz 2. po mojej lewej nie ma drzwi, więc widzę ciemność korytarza, nieskończonego pokoju siostry oraz okno, zza którego coś również może mnie obserwować B)*. Takie tam życie w strachu, rozumiecie. Normalne. Hmm... W ogóle to powinnam się uczyć na sprawdzian z matematyki lub na konkurs z historii, ale... Heh, po co B)
Sangrim: Wpisałam w wiadomości słowo "Yeheteter" i wiecie co? Okazało się, że chyba istnieje :'))) Bo nigdzie mi go nie podkreśla na czerwono xD Próbowałam googlować, ale nic mi konkretnego nie wyszło (tylko dwa dziwne wyniki poszukiwań). Kto ma pomysł, jakie to może mieć znaczenie? xD *Zagadka tygodnia*

Hug Me | Dziady część -II i pół | 8.314 słów

   To uczucie, kiedy rano nie chce się wstawać do szkoły/pracy/czegokolwiek... Kiedy z niechęcią istota ludzka zostaje rozbudzona budzikiem, zwierzakiem skaczącym po nim lub robiącym po prostu hałas, słońcem, które przez niezasłonięte roletą okno wali po oczach albo z innego powodu zostaje wyrwana ze snu. Wstaje wtedy człowiek z niechęcią i chwiejnym krokiem, bo będąc na wpół śpiącym, przystępuje do przygotowań do wyjścia. Szybki nur w szafę, ubieranie się, konflikty łazienkowe (Zarówno rano występują, jak i wieczorem. Chyba, że mieszka się samemu.) i wymijanie się w korytarzu jak zombie. To leniwe robienie śniadania, czesanie się i pakowanie ostatnich rzeczy lub przeglądy techniczne swoich "walizek służbowych". Tak, dzisiaj zapowiadało się być tak samo. Do rozpoczęcia procesu rozbudzania pozostało kilka minut.

piątek, 10 marca 2017

HM #9 Dżdżownicą go!

Hej :)
Taeyeon: Przed chwilą skończyłam pisać końcówkę tego rozdziału B) (Ekhem, jak to piszę to jest 19.02, ekhem) Zrobiłam sobie przerwę na pizzę. Rodzice kupili jakąś królewską, chłopską i z szynką. Powiem Wam w sekrecie, że to były najlepsze pizze, jakie w życiu jadłam XD Chłopskiej nie spróbowałam, ale cóż... reszta była dobra :") I teraz sobie piję Colę... A zaraz lecę pisać dalszą część rozdziału 10, bo Rim swoją część zaskakująco szybko skończyła i teraz to ja muszę nadrabiać pisanie... Zła Wioska Debilna. Także ja żegnam. Dziękuję, że jesteście z naszym "Hug Me" ;)
Sangrim: Dzisiaj stanowczo najlepszy gif, który dotąd pojawiał się po adnotacjach 👍🏻  Piękny 👌🏻 Zazwyczaj cały czas piszę "co tam u mnie", tak trochę samolubnie to wychodzi. Dlatego spytam, co tam u was? C: Jak tam czas mija? C: Muszę niestety brzydko się przyznać, że ja piszę adnotacje stosunkowo późno, bo zapomniałam o niej, ale grunt, że napisałam w końcu :') Przepraszam, to było znowu o mnie. Dziwnie mi tak zacząć bez niczego xD Więc cóż, dla odmiany może ktoś by chciał opowiedzieć co tam u niego? :) A teraz Miłego czytania ;)


Hug Me #9 | Dżdżownicą go! | 10.055 słów

- Trzaśnij mnie drzwiami - mruknęła do Sangrim Taeyeon, przechodząc przez drzwi i od razu siadając na podłodze. 

- Czego? - zapytała dziewczyna, wchodząc zaraz po niej. 

- Bo straciłam radość życia, dwa włosy, ulubiony długopis i dziedzictwo. 

- Naprawdę? 

- No może nie straciłam dziedzictwa, ale resztę chyba tak. I chcę spać. 

Niewyspana siedziała na podejrzanie czystych płytkach, a inni mijali ją w przejściu. Dwoje "Best Friendów" musiało znaleźć się jak najdalej siebie w przedsionku, Rim stała nad Tae, wyczekując kolejnych słów, a Kai zdjął szybko buty, bo nie rozwiązywał sznurówek. Gdzie zniknęła Iwona? Czemu jej nie ma? Odpowiedź jest prosta - tylko wydaje się, że jej nie ma. Bo Baek tak naprawdę dopiero kilka chwil później wszedł do domu! Ha! Zagadki kryminalne level null XD 

wtorek, 28 lutego 2017

HM #8 Katharsis kozicy górskiej

Cześć
Sangrim: Lipaaaaazaaaaa... Ostatnio Tae nazwała mnie Debilem Wioskowym, a ponieważ chciałam coś bardziej "WOOOOW", to zostałam Wioską Debilną 😁 Nazwa użytkownika zaktualizowana ✅ xD Gram sb dla odświeżenia w Tomb Raider II, tak btw. Outlast, Slender: The Arrival czy inne horrory kryją się przed poziomami Catacombs Of Talion i Ice Palace w TR :')))) Te Yeti czy nawet Nwm co to, jest niemożliwie straszne za każdym razem :')))
Taeyeon: O mój Boże... Rozdziały "Hug Me"... REGULARNIE!? Co się odwaliło na tym świecie... A tak serio to to jest ostatni rozdział, jaki mamy przygotowany XD Znaczy, w momencie kiedy to czytacie, możliwe, że mamy jeszcze na podorędziu jeszcze #9, ale kto nas wie... Piszę to 8 lutego ;D Jeeej. Więc nie mam pojęcia, o czym mogłabym Wam napisać xD Bo w sumie napisałabym, że czekamy na nju szablon, ale hej, co jeżeli ten szablon już jest na blogu w momencie publikacji D: Dobra, nie rozkminiam tego dłużej. Tamtamtam
Miłego czytania ;)
Hug Me | Katharsis kozicy górskiej | 9.721 słów

Było wcześnie rano, gdy do Jongina zaczął dobijać się Baekhyun. Drący się na całą głośność telefon sprawił, że przyjaciele śpiący w jednym pokoju poruszyli się w łóżkach z grymasem. Wszyscy spali w jednym pomieszczeniu, bo nie opłacało się brać ich pierdyliard, a kilka czteroosobowych było wolne. Kai szybko wstał i wyciszył telefon, by nie budzić reszty o takiej godzinie i wybiegł na korytarz, chcąc w spokoju prowadzić rozmowę.
- Halo? - Odebrał połączenie, zamykając za sobą drzwi.
- Gdzie jesteście?! - wypytywała bardzo zmartwiona Iwona - Mieliście być już wczoraj! Wszystko w porządku?!
- Tak, tak, w porządku - odpowiedział Kai. - Dzięki za troskę, mamo.
- Dżizyz, ale mnie przestraszyliście. Tak długo was nie ma. Co się stało? Gdzie jesteście?
- Odpowiadając na pierwsze pytanie, to by cię nie niepokoić, powiem wymijająco, że była nieładna pogoda. A gdybym chciał odpowiedzieć na drugie, to bym powiedział, że w innym hotelu.
- Co? Jaka pogoda? Jaki hotel? Co z wami?!
- Uspokój się, wszystko jest dobrze.
- Zgubiliście go, tak?
- Kogo?
- Nie udawaj, że nie wiesz.
- Budyń? Budyń jest z nami. Chyba.
- Kim jest Budyń? Z resztą nieważne, zgubiliście V, tak?
- Kapytal Wi, jak to kiedyś przeczytał mój telefon, śpi w pokoju i to całkiem mocno. Raczej bym się zorientował, gdybym znowu kogoś zgubił.
- Już raz go zgubiłeś?
- Nie jego, ale... Nie, nie ważne. Po prostu musieliśmy się zatrzymać, a nikogo na chwilę obecną nie zgubiliśmy.
- Czyli nie zdążycie na lekcje?
- Ach, sheed... Dzisiaj poniedziałek.
- True story, my friend.
- Na bank nie zdążymy.
- Nie ma to jak sprawić sobie nieobecność w pierwszych tygodniach szkoły. Ale dobra, jakby miało wam się coś stać, to lepiej byście przyjechali później, ale cali.
- Co z Sehunem? Misja wykonana?
- Wykonana. Chciałem wam powiedzieć to wczoraj, osobiście, ale wiadomo, co wyszło.
- Iwona, sprzątaj pokój gościnny, bierz kredyt i spylaj do Ikei kupować meble.
- A meble będziesz skręcał TY. HAHAHAHAHAH!
- Taehyung będzie skręcał, nie ja.
- Błagam, nie dawaj mu nic do rąk. On zrobi z krzesła jakiegoś potwora, tak jak ostatnio.
- Do pokoju Huna raczej krzesło nie będzie potrzebne. Ale możesz mu kupić specjalne krzesło do przemyśleń. Facet lubi porozkminiać życie.
- Weźcie go po szkole. Ma mieć już spakowane rzeczy. Trzeba mu tylko pomóc przeprowadzić się i musi się wymeldować.
- Oki doki, trzy pachołki! Moje dzieci żyją jeszcze? Dbasz o nie, tak jak kazałem?
- Jasne. Doskonale dogadują się z Yeolem, który stał się jednym z nich.
- Znaczy?
- Mmmm... Siedzi na podłodze i udaje psa. Nie wiem, czy pozwolić mu bawić się gryzakiem dla zwierząt. Czy twoje psy podzielą się?
- Chan tam cały czas siedzi?
- Ostatnio po tej domówce pomagał mi sprzątać. No i został sobie po tym.
- Why not. Rób, co chcesz jeszcze przez ten dzień, a ja wracam do spania, bo na twój telefon wyleciałem jak na skrzydłach z pokoju tylko w piżamie i bosych stopach.
- Boso przez świat!
- Pójdę boso! Pójdę boso! Pójdę boooosooo!
- A idź, co mnie to. Tylko nie drzyj się tak, bo pobudzisz cały budynek.
- Oczywiście, mamo. Już będę grzeczny.
- To pogadamy, jak wrócicie. Nara.
- Mhym, cześć.
Co będzie sobie Kaja stał na korytarzu? Więc wszedł z powrotem do pokoju, oczywista.
Tam w środku zastał trójkę dopiero co obudzonych dzieci, które jak zombie siedziały teraz na łóżkach pod kołdrami, mierząc najstarszego z nich wzrokiem.
- Co? - zapytał Kai, wydając z siebie piskliwy głosik.
- W ciągu tych kilku dni, przynajmniej trzeci raz... - mówiła Taeyeon, akcentując potem kolejne części zdania. - Ktoś. Dzwoni. Mi. Za. Uszami. Tym. Cholernym. TELEFONEM...
- Izi, Izi, Yeon - uspokajał ją Kai, stojąc w przejściu. - Nie dzwonił długo.
- Ale dzwonił i mnie tym obudził!
- Ta zniewaga krwi wymaaaaaaa... - Taehyung mówiąc, ziewnął i przetarł oko. - Ga.
Sangrim nieświadoma świata i tego, czy w ogóle żyje, zamrugała powoli, a potem przesunęła się w bok, szukając czegoś na szafce nocnej i spadła.
- Podniesie mnie ktoś? - zajęczała.
- Zamieść pod dywan mogę? - zaproponowała Taeyeon, której bulwers zapowiadał się na całkiem długi bulwers.
- To zostaw mnie już tutaj. Fajnie się leży.
- Serio? - zdziwił się V, chowając pod poduszkę.
- Patrzcie, tak też jest fajnie.
Demon patrzył wściekłe na Kaia, V uciekał w krainę snów przez portal pod poduszką, a Rim udawała nieżywą na podłodze. Nikogo nie powinno dziwić, że Jongin widząc to, zrobił znany (nie od dziś) wtf face.
- To może powinienem... - zaczął. - Nie wiem, co powinienem.
- Też się połóż - odpowiedziała Rim.
- Kusząca propozycja. - Kai usiadł na swoim łóżku.
- Teraz to już nie zasnę!!! - zaczął skomleć V, rzucając poduszką na podłogę.
- Ja też! - Demon dołączył do protestu, również ciskając swoją poduszką.
- To nie wiem, połóżcie się, zagrajcie w papier-kamień-nożyce, zróbcie maraton od pokoju do auta i z powrotem, albo cokolwiek! - zaproponował im Kai.
- Pobiegniemy do samochodu i zostawimy was tutaj - powiedział Demon.
- Kogo? - dobiegł głos z podłogi.
- Leżeć.
- Ile tu włooooosówww...
- Wstań i nie szoruj podłogi, proszę - rzucił Jongin, zanim ponownie okrył się kołdrą.
- Leżeć - odezwała się Jej Tae.
- Wstań.
- Leżeć.
- Czy ty masz coś do mnie?
- Owszem, mam.
- Budyń!!! - wrzasnął V, podnosząc się i łapiąc za głowę. - Gdzie mój Budyń?!
- Co Budyń? - spytała Rim.
- Chyba go nie wziąłem!!!
- Spakowałam go za ciebie, wyrodny właścicielu - uspokoiła go Taeyeon, również próbując wrócić do snu na przynajmniej godzinkę lub dwie.
- Ufff... Mój kochany Budyń... Ej! A jest tu ktoś w deseń PePe?
- Oby nie - burknął z daleka (względem V) Jongin.
- Whyyy??? Ja chcę tu mojego PePe. Miał być moim służącym.
- Jak ładnie poprosisz Tae, to może kupi ci lokaja.
- Tae! Kup mi lokaja!
- Nie będę ci wynajmować żadnego lokaja! Masz wszystkie nóżki i rączki, więc możesz się wysilić. - Demon jeszcze mocniej przykrył się, odwracając się od Kosmity plecami.
- Ale ja chciałem koniecznie służącego. - Na twarzy V pojawiła się smutna minka.
Koncert Życzeń nikogo nie zainteresował. Słysząc Taehyunga, nikt się nawet nie poruszył ani na łóżku, ani na podłodze.
- Sprawdzę, czy tutaj mają sługusów do wynajęcia - orzekł, wstając i kierując się do drzwi.
- Sprawdź na czarnym rynku - mruknął jeszcze do niego Jongin.
- A wiesz... Że sprawdzę. - V pokiwał głową i wyszedł, by za chwilę ponownie wrócić i tłuc się na łóżku, w celu "znalezienia dogodnej pozycji".
Jeśli ktoś rozbudzi się na dobre i potem spróbuje ponownie zasnąć, to mu się to nie uda. Przynajmniej w większości przypadków. Bo nie będziemy wspominać o zawodowych spaczach. Tak więc trochę przeleżeli, a potem ustanowili kolejkę do łazienki, by się przebrać. Spakowano ładowarki od telefonów, piżamy i inne podręczne rzeczy i wyruszono na jedzenie. Tutaj bufet był skromny sam w sobie, chociaż nikt go wiele nie nadjadł. Po raz kolejny jakieś parówki, trochę chleba, kilka szynek i serów, dżemy i inne. Na szczęście talerzy starczyło, wiec każdy nabrał sobie to, co chciał.
- Zrobimy eksperyment. - Kai zasiadł uśmiechnięty przy stole z napakowanym różnymi rzeczami talerzem.
- O! O! - ucieszyła się Rim, widząc tę różnorodność. - Kolejny zabójczy Shake?
- Nie - zaprzeczył. - Zabójcze śniadanko.
Zdjął wszystko i położył na stole. Zgarnął sobie jeden nóż i pokazał na swój pusty kawałek chleba oraz wybrane przez niego dodatki.
- Mam tutaj majonez, dżem truskawkowy, dżem brzoskwiniowy, keczup i sos czosnkowy - oznajmił, wskazując kolejno wymieniane przez siebie produkty spożywcze. - A to wszystko wleję na jedną kromkę. I potem zmieszam herbatę z niemożliwą ilością cukru, śmietanką do kawy, colą i sokiem pomarańczowym!
- I zjesz to! - dopowiedział V ze swoim charakterystycznym uśmiechem na ustach.
- I zjem - potwierdził Kai.
- Nie zjesz - zwątpiła w niego Taeyeon, nie ukrywając swojego obrzydzenia na myśl o jedzeniu czegoś takiego.
- A założysz się? - Kai wyciągnął do niej rękę.
- Nie zjesz przecież tego.
- Założysz się?
- O co?
- O honor i dumę.
- Stoi. - Demon podał dłoń. - Ale mówię ci, że tego nie zjesz.
Jongin nałożył więc wszystko tak, jak zapowiedział i potem sprawdził, czy każdy patrzy. Zauważając spojrzenie mega podekscytowanego V, zdegustowanej Tae i niedowierzającej odwagi do jego próby samobójczej Rim, wziął gryz kanapki, po której nie chciał się skrzywić.
- Całe, Kaju, całe - dopingował z nadzieją Taehyung.
Gdy Demon przybrał na twarz wtf face, Kai nabrał jeszcze większej odwagi i zjadł całą kanapkę w towarzystwie dziewczyn, które po części były zainteresowane (ale nie chciały psuć sobie apetytu) oraz Taehyunga, który jadł szybko, by nic nie robiąc przyglądać się zakładowi.
W końcu wszyscy zjedli. Jongin na końcu.
- Tylko potem nie narzekaj, że będzie ci niedobrze - ostrzegła Taeyeon, gdy Kai zjadł cały swój wynalazek i jak zwycięzca uniósł ręce w górę.
- Przegrana! - krzyczał do niej. - Przegrana! Przegrana!
- Mogę zabrać talerze? - odezwał się znikąd obcy głos.
Przy ich stoliku stał chłopak, a raczej lokalna służba. Wskazał palcem na puste talerze i uśmiechał się do wszystkich ciepło.
- Tak, proszę. - V podał mu dwa najdalej znajdujące się talerze, a on je zabrał na swoją tacę.
- Dziękuję! - powiedział radośnie po zebraniu wszystkich naczyń i odszedł.
- Kolejny się znalazł... - mruknął Kai, śledząc go zmęczonym wzrokiem.
- Wirująca Pięść Zagłady się przebudziła - podsumowała całość Tae.
- Pląsająca Pięść ZAAAAGŁAAAADYYY!!! - wykrzyczał Kosmita.
- Nie opłaca się, naprawdę.
- Nie boli cię już ręka? - zapytała Sangrim, zmieniając temat na widok czyjegoś bandaża.
- Może jeszcze trochę boli - odpowiedział.
- Myłeś to dzisiaj?
- Jeszcze nie.
- Radzę ci to przemyć.
- Ale nie dam rady potem tego włożyć.
- Pomożemy ci. - Demon wstał od stołu jako pierwszy, inicjując tym ruchem masowe wstawanie. - Idź.
- A ja? - spytał V, idąc póki co cały czas za nimi.
- A ty..? - Tae spojrzała na niego pytająco.
- Co ja mogę zrobić?
- Pozwiedzaj sobie, czy coś. Najlepiej weź od razu swój bagaż.
Opowiadając w skrócie, bez nudnych szczegółów, JongRim przejęli łazienkę, by bawić się kranem, z którego krzywo lała się woda, Tae wolnym krokiem udała się do samochodu po apteczkę samochodową, a V siedział na swojej ulubionej walizce z Gudetamą na środku wejścia do hotelu, podziwiając asfalt przed sobą. Odłączony od reszty rysował kamykiem na kostce brukowej przed budynkiem i puszczał kaczki na ziemi. Istota zwana Taehyungiem szybko się nudzi, wiec wstał po chwili i postanowił znaleźć sobie jakieś inne zajęcie. Odstawił walizkę do samochodu i rzeczywiście poszedł zwiedzać.
Krył się i czaił na początku za klombami, ale uświadomił sobie zaraz, że nie ma kto go szukać. Podeptał więc trawnik w miejscu, gdzie wbita została tabliczka, by go nie deptać, ale jakiś facet gapił się na niego przez okno od kuchni. Poleciał zatem na plac zabaw, ale było tam za dużo dzieci z rodzicami. Zwiedził pobieżnie altankę, gdyż jakaś pani przygotowująca zastawę na szykującą się uroczystość przegoniła go. Zmęczony swym losem zawitał więc do miejsca wydzielonego na ognisko. Akurat było tam jedno, palące się na dodatek, ale nie był przy nim jaki jedyny.
Kolejny człowiek pokroju Janusza Działkowicza siedział na leżaku, lecz z gazetą, która przykrywała mu twarz. Poprawił sobie nogę, prawdopodobnie z chęcią ułożenia jej w dogodnej pozycji, szorując nią po rozpalonym palenisku, w efekcie czego but zaczął mu dymić.
- Proszę pana... - zagadał Kosmita, przykładając palec do ust jak małe dziecko. - But się panu pali.
Andrzej Blokowiec (nazwijmy go inaczej) nie przejął się niczym i leżał dalej.
- No, prawy. - V wskazał palcem stopę. - Niech pan go sobie ugasi.
Czy on rozmawia sam ze sobą? Bo tak to trochę wygląda...
- Nie gasi go pan? - zapytał, nie widząc jakiekolwiek reakcji.
Pan Andrzej coś zrobił! Łałałiła!
Poruszył się i... Zdął po prostu buta.
- Yha - powiedział sam do siebie Taehyung, widząc, że mężczyzna pozwala swojemu butowi płonąć.
Miał już odchodzić, gdy w idealnym momencie zawołali go przyjaciele. Pobiegł do nich zatem, zostawiając biednego buta z jego posiadaczem.
Załoga J zapakowała walizki do Taehyungomobilu i pozajmowała miejsca tak, jak wczoraj. Rim żądająca asfaltu ulicy (Wiecie, tak jak się żąda czyjejś krwi. Yup, też nie ogarnęłam, o co chodziło - Tae), która wczoraj ją zaatakowała. Wsiadła za kierownicę z miną "Nie będzie mi droga mówiła, jak mam żyć!"
Po dłuższej drodze pełnej krzyków, śpiewów i objadania się chipsami Kaia (Skąd je wziął w ogóle?) udało się zajechać pod szkołę, a konkretnie na jej tyły, daleko od samego budynku i parkingu. Logiczniej - przy szkole, ale nie za blisko. Co by było, gdyby zauważyła ich nauczycielka angielskiego albo ten potwór od fizyki?
Po żywej nawigacji Taeyeon przez telefon Hun dotarł do auta, gdzie czekało na niego ostatnie wolne miejsce. Na jego widok UCIESZOOONY V się wzdychnął, odwracając wzrok w kierunku szyby, za którą zobaczył rzadki liść. A ponieważ był bardzo rzadki i ciekawy, zaczął automatycznie rozmyślać nad jego budową i sposobem przeprowadzania fotosyntezy. Ale by se taki liść zdeptał...
Jadąc w stronę kolejnego hotelu, w samochodzie utrzymywał się cały czas gwar. Nawet wychodząc z niego, rozmawiano ze sobą wesoło. Tyle się nie widzieli. Aż się łezka w oczku kręci.
- To ja zaraz wracam - powiedział Sehun, kierując się w stronę wejścia do hotelu.
- Bro, idę z tobą! - krzyknął Kai po podbiegnieciu do przyjaciela i uwieszeniu się ramieniem na jego szyi.
- To tylko dwie walizki. Poradzę sobie - stwierdził szatyn, zrzucając ciężką rękę Jongina ze swojego karku.
- Jedna dla mnie, druga dla ciebie - odrzekł na to starszy, wchodząc za chłopakiem do hotelu.
- On mnie zdradza! - V zapłakał żałośnie nad swoim losem, opierając się o przednie drzwi swojego Subaru Viziv.
- No chyba mnie - dorzuciła Rim, udając załamaną postawą swojego chłopaka.
- Właśnie, że mnie, bo ty jesteś jego dziewczyną, a ja najlepszym przyjacielem. Wydaje mi się, że ten palant prędzej zostanie tym drugim. Chyba, że gender...
- Sam gender jesteś - burknęła Tae, zawiązując sznurówkę buta.
- Widzisz, Rim, nawet ona woli jego! Przynajmniej ty powiedz, że mnie lubisz - poprosił Kosmita, patrząc na przyjaciółkę oczami kota ze Shreka.
- Emmm - zacięła się Sangrim.
- To mnie lubisz bardziej, prawda? - zapytał V, nie spuszczając kocioshrekowego spojrzenia z szatynki.
- Czy to jedno z tych twoich pytań z serii "Cokolwiek nie odpowiesz i tak się udupisz?"
- Odpowiedz po prostuuuu~
- Ciebie znam dużo dłużej, więc... - zaczął Aniołek, ale nie było mu dane dokończyć, gdyż Taehyung zaczął dookoła podskakiwać z radości.
- RIM LUBI MNIE BARDZIEJ NIŻ CIEBIE! - krzyknął do Sehuna, kiedy tylko razem z Jonginem przekroczyli próg hotelu, wlokąc za sobą sporej wielkości walizki.
- Pardon? - zapytał Hun, patrząc to na Sangrim, to na Taehyunga.
- Konfident! - obruszyła się szatynka, dźgając V w ramię.
- What's wrong with being, what's wrong with being confident? - zanucił Demon, otwierając bagażnik,  w którym mimo tego, że należał do tych bardzo dużych i pojemnych, było już niewiele miejsca.
- So you say I'm complicated, that I must be outta my mind - zaśpiewał Jongin, podnosząc niesioną przez siebie walizkę, po czym zaczął jakoś upychać ją do bagażnika.
- To się nie zmieści - stwierdził Sehun po chwili obserwowania starań Kaia.
- Czyli rozumiem, że jedną walizkę wpychasz na tylne siedzienie i bierzesz naszą panienkę na kolanka? - zapytał brunet, przekładając bagaż Sangrim w kąt, żeby zrobić jak najwięcej miejsca.
- Jaką panienkę? - dopytał zdezorientowany Hun.
- No Taehyunga, oczywiście, a kogo? - odpowiedział mu Jongin.
Sehun spojrzał na niego uważnie, żeby sprawdzić, czy jego przyjaciel mówił na serio, ale ten się nie roześmiał, ani w jakikolwiek inny sposób dał po sobie poznać, że żartuje. Nagle w wyższego z szatynów wstąpił niebywały optymizm i teraz był już w stu procentach pewien, że obie walizki bez problemu się zmieszczą w bagażniku. Kaju taki manipulant ,B)
- Pomogę! - krzyknął Kosmita, przepychając się w ten sposób, żeby stać między chłopakami.
- Ej, uważaj, bo tę walizkę... Auuuu! - Sehun zawył z bólu, kiedy V przejął od niego bagaż i przypadkiem upuścił mu go na stopę.
- Hejhejhej! V wypad do samochodu - zarządził Demon, otwierając chłopakowi tylne drzwi.
- Nie! Teraz ja prowadzę! - zaprotestował Taehyung, wyrywając się do przodu, żeby zająć miejsce za kierownicą Subaru.
- Nie! Teraz ja prowadzę! - rzuciła Sangrim i usiadła na fotelu kierowcy, zapinając pas bezpieczeństwa, tak dla pewności, żeby nikt jej stamtąd nie ruszył.
- To ja zajmuję miejsce pasażera! - krzyknął V, wyrywając się sprintem naprzód, żeby zająć miejsce z przodu.
- Hola, hola, kawalerze - powiedziała Taeyeon, zajmując fotel, który był zarezerwowany dla niej. - Możesz być pasażerem z tyłu.
- Czuję się teraz, jakby to Rim rządziła w tym związku... - orzekł Jongin, w zamyśleniu siadając na tylnym siedzeniu.
- A nie rządzi? - zdziwił się Sehun, wchodząc na tyły samochodu, kiedy już udało mu się upchnąć obie walizki w bagażniku tak, żeby nie zostać pozbawionym stopy.
- NIE! - krzyknął Kai z oburzeniem. - Rim, skarbie, kto rządzi w tym związku? - zapytał brunet, chcąc uzdrowić swoją zranioną dumę.
- Możemy uznać, że ty - stwierdziła dziewczyna, wzruszając ramionami.
- V, dziadygo jedna, możesz w końcu wejść do tego samochodu? - Tae otworzyła drzwi do swojego miejsca, przed którymi stał Alien, wlepiając w nią proszące spojrzenie.
- Nie mogę usiąść z przodu?
- A widzisz, żeby było tu jeszcze jedno miejsce?
- A nie moglibyśmy usiąść na jednym?
- Nie?
- Ale jakbyś się przesunęła...
- Nie.
- Albo mogłabyś mi usiąść na kola...
- Nie.
- Albo...
- NIE. V, wypad do tyłu.
Taehyung zagryzł dolną wargę i z niezadowoloną miną zajął miejsce koło osoby, której mówiąc delikatnie, nie trawił. Na szczęście, Sehun również nie pałał do niego pozytywnym uczuciem, więc odsunął się, jak najdalej tylko mógł w kierunku Jongina.
Reszta drogi do domu minęła w ciszy, gdyż najmłodszy z gromady zaczął się zastanawiać, jak ma od teraz żyć pod jednym dachem z chłopakiem, któremu podobała się jego Taeyeon i który perfidnie podrywał ją na jego oczach. Sehun rozkminiał dokładnie to samo, ale w drugą stronę, a Jongin myślał o pizzy, na którą od kilku dni miał naprawdę wielką ochotę...

- Baek! - krzyknął V już od progu domu, kiedy jako pierwszy tam wparował i zostawił swoją walizkę w przedpokoju.
- Tae, też znam twoje imię! - odkrzyknęła mu Iwona, pojawiając się w przedpokoju.
- Baekhyun, kochasz mnie, prawda? - zapytał Taehyung brateła, wpatrując się w blondyna z pełną niepewności winą.
- V, weź tę walizkę, miejsce zajmuje - ofuknęła go Taeyeon, kiedy reszta weszła do przedpokoju, a sześć osób i sześć walizek *przypominam, że Sehun miał dwie* nie zmieściliby się tam razem. Natomiast gdyby ktoś wszedł w brudnych butach do salonu, to Baek nie ręczyłby za siebie.
- Baekhyun, odpowiedz! - zażądał Alien, nie spuszczając wzroku z Iwony, która spojrzała na Jongina, szukając wsparcia.
- Jasne, że cię kocham. Jesteś moim małym braciszkiem - odpowiedział w końcu Baek, dość ostrożnie dobierając słowa.
- Wiedziałem! - krzyknął uszczęśliwiony V, rzucając się na blondyna.
- Dobra, dobra, a teraz spadaj. I może wytłumacz mi, po co pytałeś - poprosił chłopak, odsuwając się od Taehyunga, po czym zabrał od niego i Rim walizkę, przenosząc je do salonu.
- Nie przy świadkach. Wytłumaczę ci później - obiecał szatyn, odbierając bagaż Demonowi.
- Lol, poczułem się teraz jak piąte koło u wozu - roześmiał się Kai, słysząc, że jego najlepszy przyjaciel nawet przed nim ma tajemnice. A wcześniej ich nie miał.
- Gdzie są moje skarby? - zapytała Sangrim, przepychając się do salonu, żeby przywitać się ze słodziakami, których nie widziała aż trzy dni.
- Moje skarby - poprawił ją Jongin, zdejmując z siebie kurtkę, po czym rzucił ją na walizkę i sam pobiegł zobaczyć się z pieskami.
- To są nasze dzieci - przypomniał mu Aniołek, na co ten poczochrał ją po głowie z czułością, wszedł do salonu... i zamarł.
- Co się tu wyprawia? - zapytał zdziwiony.
Chanyeol siedział po turecku na dywanie w kółku utworzonym przed leżących Jjonggu, Jjangah oraz Monggu i miał na sobie czerwoną obrożę oraz opaskę z psimi uszami, a dookoła leżały porozrzucane psie przysmaki i zabawki ulubieńców Kaia.
- Czy on jest trzeźwy? - spytał szeptem Sehun Baekhyuna, ale ten tylko westchnął, wzruszając ramionami.
- Mówiłem, że stał się jednym z nich - przypomniał Jonginowi, który czekał, aż jego psiaki się z nim przywitają, ale te leżały wpatrzone w Yeola i nie miały zamiaru się ruszyć.
- Łuf - potwierdził Chanyeol, wystawiając język jak dyszący pies. - Łuf, łuf - zaszczekał, wskazując głową na właściciela Trójcy Puchatej, która jakby wybudziła się z transu i rzuciła na swojego pana (i na Sangrim też).
- Nawet nie wiecie, jak męcząca jest opieka nad psami... - westchnął Baekhyun, zdejmując swojemu BFF z głowy opaskę, żeby samemu ją założyć.
- Oddałbyś mi tę obrożę? - zapytał Taehyung, podchodząc do Chanyeola z Monggu na rękach.
- Spoko - odpowiedział natychmiastowo brunet, oddając obrożę V, który założył ją brązowemu psiakowi, wcześniej pozbawionemu jej. - Iwona mi ją za ciasno zapięła i teraz będę miał ślad na szyi - rzucił ze smutkiem, podchodząc do lustra w przedpokoju.
- Po co ty ubierałeś tę obrożę? - spytał Demon, siadając na dywanie z Jjangah i zaczęła się bawić ze swoim ulubieńcem, a Taehyung już chciał pójść w jej ślady, kiedy Kajsa-sa zawołał wszystkie psiaki.
- Ten niedobry pan pewnie nie dawał wam tej zdrowej karmy, tylko tę niezdrową, którą bardziej lubicie, hmm? - Jongin zadał bardzo męczące pytanie, które sprawiło, że trzy słodziaki patrzyły na niego zdezorientowane.
- Próbowałem obu i stwierdzam, że obie są paskudne - oznajmił Chanyeol, podsuwając kartonik z babeczkami Sehunowi. - Odłóż to do tamtej szafki, oke?
- Yhym - zgodził się chłopak, schylając się przed wskazaną półką, ale nim to zrobił porwał sobie jedną ze słodkości... i od razu ją wypluł. - Fuu! - zajęczał, wyrzucając nadgryzioną babeczkę na bok. - Kto robi takie rzeczy dla psów? - zapytał, nabierając z kranu wody, żeby przepłukać sobie usta i zgubić gdzieś ten ohydny smak.
- Nie do mojego zlewu! - zaczęła panikować Iwona, odciągając szatyna od kuchni i zaciągnęła go do łazienku. - Tu możesz pluć!
- Nawet nie wiecie, jak mi was brakowało - stwierdziła Rim z uśmiechem.

Sehun został zaprowadzony do pokoju gościnnego, który miał przejąć, przez całą gromadkę, z psiakami włącznie, chociaż Taehyung niezbyt chętnie zdecydował się na pójście z nimi.
- Więc... tamtamtamtam... Oto twój nowy pokój! - krzyknął Jongin, otwierając drzwi, po czym wepchnął Huna do środka.
- Woah~ - Jedynie tyle potrafił wydusić z siebie szatyn, w zachwycie przypatrując się pokojowi. Zdawał sobie sprawę z tego, w jakie luksusy opływał ten dom, ale w najśmielszych snach nie przypuszczał, że trafi mu się tak ogromne pomieszczenie.
- Umeblowany tak średnio, ale... - zaczęła Taeyeon, opierając się o drzwi, kiedy już cała siódemka i trzy pieski znalazły się w pokoju.
- TO jest umeblowane średnio? - zapytał Sehun, ze zdziwieniem lustrując wzrokiem pomieszczenie.
- Ale możesz go udekorować, jak tylko chcesz - dokończył Demon. - Zadzwonię do taty, a ty się namyśl, co chciałbyś tu zmienić.
- To zostawiamy cię samego - powiedziała Sangrim, machając nowemu współlokatorowi.
- A gdybyś usuwał stąd tę pufę - dorzucił Chanyeol, wskazując na przedmiot, który już dawno temu wpadł mu w oko. - To możesz się do mnie zwrócić. Będę wiedział, co z nią zrobić - dodał, robiąc "wink".
- Sehun, podoba ci się ta pufa? - zapytał Baekhyun, wychodząc jako ostatni, na co chłopak tylko wzruszył ramionami, nie wiedząc, co ma odpowiedzieć. - Weź ją sobie, Chan.
- CO!? - wykrzyknął uradowany brunet, wracając do pokoju Sehuna. - Iwona, jesteś najlepsza! - dodał, zabierając od razu ze sobą pufę.
- Uznaj, że to prezent na twoje urodziny, które będą za dwa miesiące. Innego nie dostaniesz.

Sehun: Hey, bro
Sehun: Nudzi mi się, więc łap Huna
K: Ups
K: Chyba upuściłem :")
Sehun: Idiota
K: Zamawiamy pizzę?
Sehun: Spoko
Sehun:To co powiesz na dwie familijne?
K: Ale tak w sumie to liczylibyśmy się jako jedna rodzinę, to po co nam dwie pizze familijne?
Sehun: Bo Baekhyun i Taeyeon narzekają, że są głodni.
K: Zapytam Rim i Taehyunga, czy chcą pizzę.
Sehun: Okey
K: Chcą. W sumie się spodziewałem...
K: Czyli jemy za dwie rodziny B)
K: Biedna, druga rodzina musi głodować przez nas B)
Sehun: Przynajmniej nasza nie będzie głodować XD
K: Nie mogę pozwolić przecież, by moja rodzina głodowała! *poważna mina* Ale jakby zamówił też dwie familijne pizze i powiedział, że ta druga ma być zabrana Tobie na przykład... A Ty byś też zamówił dwie i chciał, żeby jedną zabrali mi... To w końcu kto dostanie dwie pizze?
K: I czy jak każdy zapłaci za dwie, to będzie musiał dostać jedną?
Sehun: To dwie inne rodziny nie będą miały co jeść xD
Sehun: My będziemy najedzeni xD
K: No ale jakbyśmy chcieli nawzajem sobie zabrać xD
Sehun: Wtedy obie byłyby moje.
K: Zasugerowałeś, że Ty byś mi wziął jedzenie, dziadu *MOTHER OF GOD*
K: Albo dostaniemy po pół
K: I razem będziemy mieć dwa razy 1,5 pizzy mmmm...
K: Zabierajmy innym. Jesteś mym bratem, krwi więzami połączony ze mną. Ja bym bratu zła nie wyrządził *poważna mina*
Sehun: Ja bym się zastanowił *poważna mina*
K: Oj weź, ale Ty pamiętliwy ;-;
K: Zapomnij o tej podłodze ;-;
K: Nie moja wina, że jesteś dziurawy ;-;
Sehun: Nigdy ;-;
K: Mogłeś nie lecieć na mnie ;-;
Sehun: Nawet mnie nie próbowałeś złapać ;-;
K: Bym cię łapać nie musiał ;-;
K: Próbowałem Cię łapać! XD
Sehun: Nie starałeś się ;-;
Sehun: ;-;
Sehun: Nie lecę na Ciebie ;-;
K: No jak nie jak tak ;-;
Sehun: No jak tak jak nie ;-;
K: I oczekujesz, że łapać mam cię ;-;
Sehun: *fuck you*
K: Starałem się... Ale ty mnie nie doceniasz!!! :'( :'( :'(
Sehun: Nie starałeś się
K: Hun, daj spokój xD
K: My koledzy jesteśmy
K: Przyjaciele
K: Braty
K: No XD
Sehun: Stary. Ty mnie upuściłeś.
Sehun: A ja jestem Sylwia.
K: MOGŁEŚ NIE LECIEĆ
K: Sylwia... Wybacz mi!
Sehun: Wal się Kacper
K: Nie chcę Kacper.
K: Wolę coś bardziej gustownego
K: Kajetan np xD
K: Albo Kajtek xD
K: Nie, czekaj. To to samo chyba xD
Sehun: Idioto xD
K: Co xD
Sehun: Nico xD
K: Nico Forquick B)
K: Jak szafa u Rim B)
Sehun: Nico di Angelo B)
K: To brzmi jak nazwa dla pizzy xD
Sehun: To jakiś koleś
K: Żywa pizza!? :"D
K: Pizza Man *trollface*
Sehun: Nie. Ponoć jakiś pedał.
K: Pedalskiej pizzy nie zjem
Sehun: Same
K: Kiedy razem ze znajomym macie straszne pomysły i wspieracie się w ich realizacji
K: Po namyśle stwierdzam, że przyda nam się taran
K: Wgl to Tarzan leci w TV
Sehun:Taran spk, ale kozice górskie są lepsze
K: Wyobraź sb. My - dwa przystojne Tarzany, Ladies - takie dwie Jane i V - ten fajny goryl, co zawsze był
Sehun: Bądźmy kozicami górskimi w strojach jednorożców D:
Sehun: Heh xD Ten goryl chyba był kobietą. Takim tomboyem.
K: Ty se możesz być kozicą, ja zostanę prawdziwym baranem B)
K: Znaczy ten goryl był, ale V może być facetem xD
K: Zresztą - niech sam sobie wybierze xD
K: Sukienkę chyba ma xD
Sehun: XDDD
Sehun: Jebany XD
K: Nie przeklinej
K: Zły przykład dajesz
Sehun: Napisałem Iwonie, że chcę być kozicą górską, a ona mi mówi, że chce być królikiem. No wtf
K: Ja bym wolał być lamą
K: Taką tęczową lamą z waty cukrowej
Sehun: Takim Skiteelsem, czy jak to sie pisze
K: Skitelsy się je, a mnie się nie je
K: Jakaś wyjątkowo wkurzająca mucha znalazła się w moim pokoju...
Sehun: Skąd wiesz B)
Sehun: Spróbujemy, jak się napijemy B)
K: Muszę namierzyć cel...
K: Ale co wiem? B)
K: Czekaj... Mnie chcesz jeść, kanibalu?! :O
Sehun: B))) Yeaaa das right
K: Rim, suwaj się. Idę się chować pod łóżko.
Sehun: Zabij muchę. Zostań bohaterem we własnym domu.
Sehun: Ej, jeszcze nie piłem xD Więc jeszcze Cię nie zjem
K: Jestem taki boss, że nie musiałem nawet wstawać B) Popełniła samobójstwo, dlatego, że tak jej kazałem B)
K: A to inaczej - Rim! Pomóż mi chować mocniejsze trunki!
Sehun: Napisałem Iwonie, że Nora to był dom Weasleyów i żeby mnie wzięła ze sobą, bo jako króli śpi w norze. No i piszę, że mi się zawsze podobał George lub Fred i Malfoy, a ona "WtF" no wtf ona.
Sehun: Lol ta mucha skoczyła z powietrza na powietrze xD
K: Podobają Ci się faceci? *trollface*
Sehun: Lol nie. Chodzi o charakter, debilu
K: Ja wiem swoje *trollface*
Sehun: Ty. Jestem ponoć Sylwia.
K: Ta mucha zmartwychwstała. I lata mi po suficie, więc trudno ją zabić. I zaatakowała mnie agresywna!
K: No widzisz, Sylwia *true story*
Sehun: Należało Ci się. Podjudzałeś ją do samobójstwa
K I tak schowam Ci sprzed nosa alkohole, bo masz słabą głowę *true story*
K: A ona mnie... *FFFFFFFFFFFFUUU*
K: O dobra. Zabiłem.
Sehun: Idiota.
K: No. Ta mucha to idiota.
K: Może teraz mi nie zmartwychwstanie...
Sehun: Poczekaj jeszcze *bitch please*
Sehun: Tae wzywa na naradę
K: O, to powiem reszcie
K: Do zaraz B)
Sehun: No B)

- Pewnie zastanawiacie się, czemu wezwałam naradę... - zaczęła Tae.
- W sumie to nie, bo wiem, ze zaraz i tak to powiesz, ale kontynuuj - stwierdził Chanyeol, który został w domu przyjaciół i nosił wszędzie ze sobą pufę. I tak nie miałby czego robić w swoim domu.
- Mamy... - zaczęła Rim, podchodząc do Taeyeon z rękami za plecami.
- Prezenty!!! - pisnął V, zaczynając podskakiwać dookoła. - Macie prezenty!
- Właśnie to miałam powiedzieć.
- Och, sori.
- Trochę zepsułeś efekt, ale nieważne... Proszę - powiedziała Rim i razem z Taeyeon zaczęła rozdawać chłopakom torebki prezentowe.
- Nie wierzę... - wyszeptał Sehun, patrząc na pluszaka-kozicę górską, którą znalazł w swojej "paczce".
- Łooo! - Pisk Baekhyuna zakończył ciszę panującą w pokoju i każdy zaczął wyrażać swoje zadowolenie z trafionych prezentów-pamiątek. - MAGNESSY!!! Moja lodówka przestanie być pusta!!!
- Psst... - syknął Kai do Taehyunga, dając mu szturchańca.
- Czego? - odsyknął Alien, przytulając do siebie otrzymanego pluszaka.
- Dajmy im teraz - stwierdził Jongin, ukradkiem wycofując się w stronę schodów. Tae poszedł w jego ślady.
- Kaju mówił, że zamówił pizzę - oznajmiła Rim, siadając na kanapie.
- To zajebiście, bo jestem głodny - stwierdził Baek, rozsiadając się na swoim fotelu. Chanyeol od razu wrypał mu się na oparcie mebla.
- Same - odpowiedziała Tae, zajmując swoje stałe miejsce na drugim fotelu.
- Sejm - roześmiała się Rim, przesuwając się na kanapie, żeby zrobić Sehunowi miejsce.
- Parlament - dopowiedział Chanyeol, przywołując do siebie Monggu.
- O, dla was też coś mamy! - przypomniała sobie Sangrim, biegnąc do szafki z psimi przysmakami i zabawkami.
- Kupione w sklepie w górach. Nie wiem, może tamtejsze psy się takimi bawią. - Tae wzruszyła ramionami, patrząc z uśmiechem na Trójcę Puchatą, która zaczęła bawić się nowymi zabawkami.
- Dobra, to ty przejdź przez kuchnię, żeby Tae cię nie widziała, a ja stanę za kanapą i jednocześnie je im założymy - knuł Jongin, ściskając naszyjnik dla Rim w dłoni.
- Ale wtedy reszta mnie zobaczy.
- No to przyłóż palec do ust, żeby się nie wygadali.
Tak też zrobili. Kai przekradł się za kanapę, ściągając na siebie zdezorientowane spojrzenia Demona, Iwony i Yeola, ale po tym, jak przyłożył palec do ust, wszyscy nagle zainteresowali się psiakami.
Taehyung zakradł się przez kuchnię, żeby stanąć za fotelem Taeyeon. Baek i Chan zignorowali to, natomiast Rim i Hun spojrzeli na niego ze zdziwieniem. Nikt nie odezwał się choćby słowem.
- Saaaay waaaaat? - zdziwiła się Sangrim, natychmiast obracając głowę do tyłu, kiedy poczuła coś zapinane na swojej szyi.
- Dżizys krajst, zimneee - pisnęła Taeyeon, kiedy Taehyung chcąc zapiąć jej naszyjnik, musnął swoimi lodowatymi palcami kark dziewczyny.
- Co to? - zapytały obie jednocześnie, patrząc po sobie.
- Prezent - odpowiedział Kai, na co i Aniołek, i Demon pobiegły zobaczyć w lustrze, co to.
- Łałałiła - stwierdziła Rim, patrząc w zdumieniu na pomarańczową zawieszkę w kształcie serca. - Nie wierzę, że o mnie pomyślałeś.
- Zastanawiam się, czy nie uznać tego za obrazę...
- Jeju, śliczne... Ale V naprawdę nie trzeba było...
- Trzeba było.
- Jasne, że nie! - odpowiedziała dziewczyna, nie mogąc spojrzeć chwilowo nikomu w oczy, nie śmiejąc się.
Taki dziecięcy odruch, który powoli zanikał.
- Każdy zawsze mówi, że "nie trzeba było" - powiedział V, chcąc położyć rękę na ramieniu Demona, ale ten podbiegł do innego lustra, zobaczyć czy i w nim wyglada tak samo dobrze.
- Niedźwiadek? - zaproponował Kai.
- Grupowy! - krzyknął Taehyung, dostrzegając tutaj swoją szansę.
Samemu nie udałoby mu się przytulić Demona, a zbłaźniłby się tylko na oczach wroga. Istniała mniejsza szansa, że Yeon odmówi grupowemu, a on osiągnie cel.
Czwórka górskich turystów, stojąc na środku przejścia, zrobiła taaaakieeeeegoooo wielkiego przytulasa! Zaciągnięta nieco na siłę osoba, którą przede wszystkim chciał wkopać V, niby była między nimi, ale trzymała ręce przy sobie. Nie wypada przeszkadzać, ale jak się czegoś nie lubi, to się tego nie chce robić. Chociaż uśmiech rozbawienia był.
Tylko pozostała na kompleksie kanapowo-wypoczynkowym trójka chłopaków, siedziała i patrzyła.
- Nie łaźcie tak w miejscu, bo... - Iwona zaczęła, ale nie dokończyła, nie wiedząc, co właściwie ma powiedzieć.
- Nie czepiaj się - odezwał się Yeol. - Sam nawet nie wiesz, o co chcesz mieć pretensje.
- Może... - Baek zamyślił się, a zaraz potem dodał, gdy tylko przypomniał sobie to, co miał wcześniej na myśli. - Tylko nie przecierajcie płytek!
- Masz za dużą obsesję na punkcie czystości. - Między Chanyeolem a Baekhyunem wywiązała się rozmowa.
- Gdyby nie ja, to dawno by wszyscy siedzieli w brudzie i sprzątali co jakiś ruski rok.
- Raz na tydzień wystarczy, gdy nie ma się czasu.
- Czas na sprzątanie trzeba mieć, bo nieprzyjemnie się po prostu robi.
- Popatrz na nich. - Chan wskazał palcem na przepychających się dwóch Tae i JongRima. - Czy wyglądają, jakby mieli czas teraz na sprzątanie?
- Co ty mi chcesz uświadomić? - Jego przyjaciel spojrzał na niego z miną wyrażającą zastanowienie.
- Czym jest moja kozica górska? - wyrwało się Sehunowi, po dogłębniejszym przyjrzeniu się pluszakowi z każdej strony.
- A czym miałaby być? - zdziwił się Baek.
- To chłopiec czy dziewczynka? - sprecyzował się z pytaniem Hun.
- Zajrzyj pod metkę - poradził mu na to Yeol.
- Nic tam nie ma.
- Ciężki przypadek.
- Skoro to "kozica", to chyba dziewczynka, nie? - Iwona poprawiła swoją pozę na zajmowanym siedzisku.
- A co jeśli to kozica, która zmieniła płeć? - tłumaczył swoje podejrzenia Sehun - Lub facet, który podszywa się pod kozicę? Co jeśli ona nie chce, bym z góry określał jej płeć? I ja nie wiem, jakie imię jej dać!
- To ja ci pokażę, co trzeba zrobić w takiej sytuacji. - Chanyeol przybrał poważny wyraz twarzy i gestem przywoływał do siebie Sylwię. - Podejdź no tu do mistrza Yeola.
Na to Sehun przybliżył się, siedząc na podłodze.
- Trzymaj to przed sobą, tak jak ja. - Chan pokazał, o co mu chodziło, przejmując na chwilę pluszaka i zaraz potem oddając. -Trzymasz?
- Trzymam.
- Teraz spójrz temu głęboko w oczy. Patrzysz?
- No.
- I powiedz mu teraz, tak hipnotyzująco: JESTEŚ FACETEM. Albo jeśli nie chcesz chłopca, to mówisz: JESTEŚ LASKĄ. Magicznie zmieniasz i określasz na amen płeć.
- Brzmi nieco dziwnie. - Sylwia zmarszczyła brwi.
- No i co z tego?
- Zdecyduję potem. Muszę się zastanowić nad imieniem.
- Ej, miśki, idziemy do parku? - wypalił Baek, gdy dwie "grupy tematyczne" złączyły się ze sobą w jednym salonie, czyli gdy dwie sztuki Tae, jeden Kajtek i jakaś Rim powrócili do samotnie siedzących chłopaków.
- Po kij? - zdziwił się V, przystawiając się do zimnego kaloryfera w celu "ostudzenia emocji".
- Ma być jakaś impreza. Od rana słychać jak się tłuką i sprawdzają nagłośnienie.
- Nic nie słyszeliśmy, wchodząc - powiedział Kai.
- Za bardzo się drzecie, to nie słyszycie. Idziemy czy nie?
- Właściwie to czego nie? - Rim pokiwała głową.
- Pamiętajcie tylko, dzieciaczki kochane, by nadrobić potem swoje lekcyjki - mówił za słodkim głosikiem Chanyeol. - I odrobić zadańka!
- O Dżizyz... - mruknął spod grzejnika Taehyung.
- A co tam właściwie będzie? - zapytała orientacyjnie Taeyeon, też idąc pod grzejnik.
- Nie wiem, ale wieźli tam całkiem dużo, także może coś ciekawego będzie. Zresztą mamy blisko, sprawdźmy.
- Dobra! - krzyknęła Sangrim, by po tym wyskoczyć za kanapę i położyć się na podłodze.
- Ale teraz? - zdziwił się Sehun.
- Nie. - Iwona uspokajała. - Po jedzeniu oczywiście. Przecież jeszcze jest wcześnie.
- A to dobrze.
- UGH... - Spod grzejnika doszły narzekania Demona, opierającego się teraz czołem o białą powierzchnię z przymrużonymi oczami. - Gorąco.
- Szok termiczny po przyjeździe z gór - stwierdził Jongin.
- Ale to faaaaaajneeee... - V przyłożył język do kaloryfera.
- Tobie czegoś brakuje, że liżesz kaloryfer? - zapytała Iwona, lecąc już po ścierkę, by wytrzeć ślinę z JEJ grzejnika.
- Może pić mu się chce? - rozmyślał zza kanapy Aniołek.
- To poszedłby lizać grzejnik? - Chan wstał, podszedł do niej i popatrzył z wtf face (Od dziś może będziemy go często używać. A przynajmniej na to wygląda. 🤔).
- Ma niedobór witamin - westchnął Baekhyun, stając zaraz przed Kosmitą i z rękami na biodrach znaczącym wzrokiem przypominając mu, jak ostatnio (plus-minus rok temu, gdy był chory) odmówił wzięcia tabletek na odporność i innych pierdół. - Pewnie brakuje mu żelaza albo aluminium.
Taehyung, którego interesował teraz najbardziej chłód niegrzejącego kaloryfera, wystawił swojemu bratełowi środkowy palec, w domyśle znaczący "Iwona, nie rozgrzebuj przeszłości".
- Tae! - Baekowi oczy wyszły na wierzch. - On mi pokazuje brzydkie gesty!
Ale Demon pokazał to samo. Tylko tutaj ten gest interpretujemy jako "Nie chcę już tego słuchać" lub "Daj mi spokój".
Iwonka, niemogąca nic powiedzieć, odwróciła się i stała z zamyśloną miną.
- Toooo... - przerwał ciszę Sehun. - Kiedy będzie ta pizza?
Wesoła siódemka dzieciaków ruszyła się po zdrowym obiadku do parku. Za postanowienie obrali sobie udawanie, że po prostu są znawcami lasu i podziwiają piękno natury. Chociaż tak serio mieli iść na festyn. Bo to chyba można nazwać festynem? Taką sytuację, gdy zbiera się dużo ludzi, gdy wystawia się nagłośnioną scenę, mało znane, lokalne zespoły i grupy przygotowują się do występu, są budki z jedzeniem, baseny z kulkami (na wodziance i normalne), dmuchane zjeżdżalnie, stoiska z zabawkami, wata cukrowa, wóz z popcornem, trybuny do oglądania sceny, sprzedawcy balonów i wiele innych atrakcji - można to tak nazwać?
Po przybyciu na miejsce okazało się, że wszystko, z tego wymienionego powyżej, jest tam! A nawet więcej! Na widok całego, dodatkowo ładnie udekorowanego, miejsca wyrwało się u kilku członków ekipy "Woah". Bo przecież można tam tyle rzeczy wykombinować!
Pewna osoba szukała wciąż sposobów na przypodobanie się drugiej. Z miną knującego psychopaty, rozglądał się wokół i obmyślał wszystkie przychodzące na myśl pomysły.
- Ściga się ktoś do tamtego dziadka? - wyskoczył z propozycją Kosmita.
- Ścigaj się ze swoim cieniem - odpowiedział mu Chanyeol, obserwując miejsca, gdzie padały cienie - Wygrana gwarantowana o tej godzinie.
- Ja chcę z którymś z was. Mamy ochotnika?
- Jak ci się nudzi, to spadaj malować sufit w parku. - Baek poprawił swoje włosy, przeglądając się w ekranie telefonu.
- A więc... - Taehyung uśmiechnął się zagadkowo, po czym wskazał na Sehuna. - Wybieram ciebie na przeciwnika.
- Czego mnie? - Hun zwrócił szybko wzrok w jego stronę.
- Bo tak. - Chłopak wzruszył ramionami i zaczął rysować przed sobą linię kamieniem. - Stawaj na starcie.
- Nie, dzięki. Wolałbym nie biec.
- Boisz się?
- Nie boję się, ale po prostu nie chcę.
- Daj mu spokój - odezwał się Kai - Biegnij sam.
- Strachajdło! - krzyknął na cały głos V.
- Przestań.
- Nie przestanę, dygotliwy kurczaku. I czekam dalej.
- Dobra - zgodziła się z poważną i zirytowaną miną Sylwia. - Ale robię to tylko dla spokoju.
Zadowolony z siebie Tae przywołał go do siebie gestem ręki i wskazał jego tor. Oboje przybrali pozycję do startu niskiego i na sygnał Demona, zmuszonego do jego wydania, pobiegli. Naprzód wysunął się od razu pewny siebie Kosmita, zostawiajac na samym początku biegu w tyle swojego przeciwnika. Zauważając, że jest całkiem daleko, pozwolił sobie na osobistą wersję cieszynki, która polegała na wyskoczeniu na ławkę i z niej wyskoczeniu na kosz na śmieci. Ale z racji tego, że kosz był bujany, V zsunął się z niego i wysypał kilka śmieci na swoje nogi. Niezrażony tym, na odwal wrzucił je z powrotem i z dumą czekał na przybiegnięcie Sehuna.
- Już szybciej ja stoję, niż ty biegasz! - rzucił triumfalnie, ukazując swój charakterystyczny kwadratowy uśmiech w wersji bardziej dokuczliwej.
- Gratuluję zatem - wykrztusił z siebie przeciwnik, starając się złapać oddech.
W podskokach V oddalił się, by oczywiście pochwalić się mało zainteresowanej Taeyeon.
- Przegonił cię - odezwał się Jongin, podchodząc do przyjaciela - Nie jestem z ciebie dumny.
- Jestem dzisiaj słabszy po prostu. Kiedyś zostawię go na takim podobnym odcinku daleko w tyle.
- Marzyć każdy może! - odpowiedział na to z daleka Taehyung, oczywiście z uśmiechem.
- Ja... - zaczął Sehun, gdy Kosmita odszedł i pobiegł przed siebie do stoiska z pluszakami - Zapomniałem o coś spytać. Mogę?
- Będzie się mnie pytał, czy może... - Kai pokiwał głową. - Kurczę, rób to częściej. Czuję się teraz jak twój pan!
- Taaaaaaa... To mogę?
- Co chcesz wiedzieć?
- Mógłbym podać wasz adres jako swój? Czekam na coś bardzo ważnego, co mają mi przesłać pocztą.
- Przecież tu mieszkasz. - Przyjaciel poklepał swojego człowieka po ramieniu. - To też twój adres.
- Dzięki.
- Dziady mnie nawiedzajo! - usłyszano Rim, mówiącą typowo panikarskim, ale wymuszonym głosem.
Dziadek, wyznaczający metę wcześniejszego biegu, spojrzał na nią z zastanowieniem i przesunął dolną szczękę w bok. Dzieci i ich rodzice w pobliżu, przyjaciele, a nawet wiewiórki i ptaki również zwrócili uwagę na dziewczynę.
- Cały czas jest mi gorąco, a tu nagle robi mi się zimno w brew! - wytłumaczyła Demonowi z niewinną miną.
- Coś cię najwyraźniej maca po brwi. - Tae postawiła diagnozę, udając potem, że nie zna tego człowieka.
- Bier tę rękę, dziadu!
- A zastanawiał się ktoś kiedyś nad życiem komara? - zapytał Kosmita, który zdawał się dopiero co zmaterializować spod stoiska.
- Ty napewno nie, przed tym jak rozbryzgałeś podobno jednego z nich na mojej białej firance przed ostatnimi świętami - przypomniała Iwona, rozglądając się po placu, na który trafili.
- Paczaj - mówił pretensjonalnym głosem V do Demona. - Kobieta ci nigdy nie zapomni.
- Nie jestem kobietą.
- Uzasadnienie proszę.
W obecnej sytuacji Baek napewno miał ochotę sprzedać kosę w żebro swojemu bratełowi. I chyba się do tego przymierzał, z niezadowoloną miną, ale ktoś zaskoczył go swoją obecnością.
- O! Taeyeon! - Na horyzoncie pojawił się Suho, który sprężystym krokiem zbliżał się do grupy. - Cześć!
- Cześć - zdziwiła się tym luźnym podejściem Tae - Co tam u ciebie?
- Ach... Jakoś leci. Gratuluję wygranej.
- Jakiej wygranej?
- W głosowaniu. Mało brakowało, a może ja bym jednak był przewodniczącym..?
- Aaaaaa... To... Tak dawno to ogłaszali. Ale dzięki.
- Dawno, bo dawno, ale wcześniej nie miałem okazji ci powinszować.
- Muszę przyznać, że byłeś blisko.
- Byłem... - Znajomy zamilkł, po czym ze szklącymi się oczami i półszeptem kontynuował. - Zawiodłem tym oczekiwania mojej matki! Nie mogę jej teraz spojrzeć w oczy... Nie okazałem się najlepszy!
- YOOO MAMA SOOOOOO..! - wtrącił się Taehyung z poznanym w internecie tekstem, przerwanym przez obiecaną kosę Iwony.
- Morda w kubeł - warknął.
- To... To... To ja... - Suho zaczął się ewakuować, czując skroploną parę na oczach. - Przepraszam... Muszę iść.
Jak powiedział, tak zrobił. Odbiegł z przygryzioną wargą, głową w górze i twarzą, która chciała wprost przekazać "Jest w porządku". Nie pozbył się tego luźno-sprężysto-jedwabistego chodu, zanikając gdzieś tam za którymś drzewem.
- JEJUSZMARIUSZ, CO TO?! - Sangrim przeżyła na oko od czapy nagłą falę zachwytu.
- Co? - Baek zaczął rozglądać się.
- To! - Rim wskazała na pewien obiekt palcem, skacząc w miejscu.
- Dmuchana zjeżdżalnia!!! - dołączył do krzyczenia V, podnosząc się z chodnika, gdzie siedział i układał kształty z kamyków.
- Ja chcę tam iść!!! - piszczała dziewczyna.
- Lol, ja też!!! - odezwał się też Kai.
- Ja tam nie chcę iść. - Z błyskiem w oku V patrzył jak zahipnotyzowany w kolorową zjeżdżalnię. - Ja tam po prostu idę!!!
- Czy tam nie siedzi mój wujek? - zapytał sam siebie Chanyeol.
- Masz wtyki u gości od dmuchanek? - dopytywał z nadzieją w głosie Taehyung.
- Tajne kontakty? - Iwona patrzyła po nich, nie rozumiejąc niczego.
- No przecież, że to wujek! - Yeol uśmiechnął się i zaczął kroczyć ku członkowi jego rodziny. - Hola, amigo wujaszko!
- Channi? - Mężczyzna na plastikowym krześle podniósł wzrok na chłopaka. - To ty?
- Ja, wujek!
- Chłopie, cześć! Czego tu szukasz?
- Niczego w sumie. Coś miało być, to przyszliśmy - mówił jego siostrzeniec - Pssst... Ta zjeżdżalnia to dla dzieci-dzieci w sensie, że dzieci?
- Dla dzieci. Ale wpuszczać będę i tak za około godzinę. A chcecie wejść?
- TAK! TAK! TAK! TAK! - chichotał z tyłu Kosmita, a JongRim trzymał w ukryciu kciuki.
Widząc taką grupkę młodych ludzi, którzy z tak wielką nadzieją lustrowali go wzrokiem, mężczyzna zaśmiał się.
- To możecie wejść - pozwolił w końcu - Przetestujecie mi, czy dobrze działa to ustrojstwo do pompowania. Tylko buty zdjąć!
Wszyscy uszczęśliwieni i podekscytowani rzucili się na podłoże, by jak najszybciej rozwiązać i zdjąć buty.
Z wyjątkiem Baeka, bo on wyszedł na polowanie na watę cukrową.
- A ty nie wchodzisz, Tae? - zapytał V, widząc, że Demon tylko patrzy i nie fatyguje się do zdejmowania swojego obuwia.
- Ja postoję - odpowiedziała.
- Tae... - Nagle przemówiła Sylwia, podchodząc od tyłu. - Mam coś dla ciebie.
Wyjął zza siebie balona w kształcie sernika na talerzyku (Znaleźć taki balon... I to jeszcze do kupienia! Takie rzeczy się ceni. 👍🏻). Podał go stojącej sobie niewinnie Taeyeon i zawiązał na dłoni lekko, lecz tak, by nie odleciał.
- Balon? - Dziewczyna zaśmiała się na widok takiego ładnego balona.
Ładny ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Dobre sernikowe ( ͡° ͜ʖ ͡°)
- Wygląda na dedykowanego dla ciebie, to kupiłem - wyjaśnił swoją decyzję Sehun.
- Raczej wyrosłam z balonów.
- Jak oni nie wyrośli z dmuchanych atrakcji, to ty z balonów i małych przyjemności też nie powinnaś.
- Co za lizus... - obruszył się Kosmita i zszokowano-wkurzony patrzył na swego rywala, który wyglądał, jakby chciał mu podprowadzić dziewczynę.
- Myślisz, że powinnam zdjąć? - zapytał Jongina Aniołek, pokazując na wisiorek.
- A dlaczego pytasz? - Zapytany popatrzył na nią.
- Bo nie chcę zgubić. Ja gubię dużo rzeczy.
- Masz kieszenie?
- Tak, ale niebiezpieczne.
- Daj...
Więc jeden z dwóch bliźniaczych wisiorków trafił na przechowanie do bezpiecznej kieszeni. A drugi wisiał i ozdabiał szyję Demona, czym pocieszał znacząco Kosmitę, który obserwował niepokojące (jego osobę)  spojrzenia.
- Kto pierwszy na górze, ten nie sprząta dzisiaj w kuchni! - krzyknął Kai, rozpoczynając bieg po życie trójki będacej już na dmuchanej powierzchni.
- Czekajcie! - prosił jeszcze "z zewnątrz" Taehyung, mocując się z lewym butem.
Nikt nie usłyszał. I wyszło na to, że on jest ostatnim.
- Ej... - V wstał i założył ręce na ramiona, udając obrażone dziecko. -To nie fair!
- Bo? - Yeol chciał znać powód jego focha.
- Bo nie mogę odwiązać buta.
- To jeszcze raz, zgoda?
- Zgoda! Zrobię tylko rozpęd i gdy wskoczę na zjeżdżalnie, to powiem start.
Taehyungowi udało się w końcu zdjąć lewego buta, więc położył go obok butów reszty dzieciaków, które teraz zaczęły schodzić z dmuchanej zjeżdżalni, żeby powtórzyć oszukany, według V, wyścig. Przecież nie mogli sobie pozwolić na to, żeby samemu sprzątać w kuchni. Co z tego, że Baekhyun posprzątał wszystko, jeszcze nim wyszli z domu. Liczy się sama groźba, a nie jej wykonanie.
- V, debilu, w skarpetkach? - zapytała Iwona, patrząc na brateła ze zdegustowanym spojrzeniem. - I wy też? - dodał po chwili, widząc, że cała czwórka ustawiła się kilka metrów od dmuchanej zjeżdżalni w samych skarpetkach, żeby wziąć rozbieg.
- Skomentowałabym to jakoś, ale chwilowo zachwycam się balonem, więc nie psujcie mi tej chwili - poprosiła Taeyeon, patrząc rozmarzonym wzrokiem na prezent od Sehuna. Taki sernik to z chęcią by zjadła...
- Naszyjnikiem ode mnie się tak nie zachwycałaś - rzucił z wyrzutem Taehyung, ale zrobił to szeptem, więc Demon i tak go nie usłyszał.
- No to na miejsca... - zaczął Chanyeol, przyjmując pozycję do startu niskiego.
- Gotowi... - powiedziała Rim, wlepiając wzrok w dmuchaną zjeżdżalnie.
- START! - krzyknął V, rzucając się do przodu.
Czwórka dzieciaków, bo niestety, młodymi, odpowiedzialnymi ludźmi nazwać się ich nie da, w jednym momencie wystartowali, biegnąc w stronę dmuchanej zjeżdżalni. Wzbudzili tym ogromne zainteresowanie wśród przechodzących w pobliżu osób, które stanęły w miejscu, oczekując wyników rywalizacji. Jongin od razu wysunął się na prowadzenie, ale po przebyciu jakiegoś metra Sangrim wystrzeliła do przodu niczym rakieta i jako pierwsza wdrapała się na "konstrukcję". Tymczasem w Taehyungu obudził się duch walki i przemknął obok Jongina, trącając Baekhyuna, który stał w pobliżu z upolowaną wcześniej watą cukrową. V wbiegł na dmuchaną zjeżdżalnię jako drugi, nawet na chwilę się nie obracając, żeby sprawdzić, czy Iwona przeżyła. Skończyło się na tym, że Chanyeol wyprzedził Kaia, który zaczął śmiać się z blondyna leżącego na ziemi.
- Ty sprzątasz kuchnię! - krzyknął w jego kierunku ucieszony taki nagłym zwrotem akcji Taehyung i przybił piątki obecnym na zjeżdżalni ludziom.
- Kim Taehyung, ty niewyparzona herbato! Debil z rozwiniętymi zwojami mózgowymi! - Baek awanturował się, wymyślając nowe obelgi w stronę Aliena, który właśnie zjeżdżał na dmuchanej konstrukcji.
- Wstawaj, Iw...
- Nie dotykaj mnie, Chanyeol! - Wkurzony blondyn odepchnął od siebie dłoń przyjaciela, który chciał mu pomóc wstać i sam się podniósł, podziwiając zielone plamy z trawy na swoich białych jeansach.
- TAEHYUNG! - wrzasnął w momencie, gdy zorientował się, że nie będzie mógł doprowadzić spodni nawet po praniu. Nadawały się do wyrzucenia.
- Co? - odkrzyknął V, schodząc z dmuchanej zjeżdżalni i stając obok Iwony.
- Ty jesteś jakiś niedojebany! Ty... - Iwona zaczęła warczeć na szatyna, a wściekając się, używała słów, których nie warto tutaj przytaczać z obawy na wiek odbiorców.
Taehyung schował się za Demonem, który śmiał się z brudnych spodni Baekhyuna, trzymając dziewczynę za ramiona, żeby go osłaniała.
- Co wy macie z tymi spodniami. - Yeol dołączył do śmiechu, powodując, że blondyn jeszcze bardziej się zdenerwował i zaczął warczeć jeszcze gorsze obelgi w kierunku mordercy jego ubrania.
- Iwcia się nam wkurzyła - skomentowała sytuację Sangrim, będąc na szczycie zjeżdżalni razem z Jonginem, którego planowała z niej zepchnąć.
- Widać, że nie tylko Baekhyun - zaśmiał się Kai, pokazując dziewczynie na Sehuna, który patrzył na Taehyunga chowającego się za Demonem z zazdrością.
- Czemu ty nigdy nie jesteś o mnie zazdrosna? - zapytał, patrząc na szatynkę ze smutną minką.
- Wspominałeś może o Krystal? - zaczęła Rim, mrużąc oczy i uważnie mu się przyglądając.
- Hej, nie zaczynaj znowu tego tematu.
- Ciągle jej bronisz.
- Wcale, że nie!
- Ostatnio kiedy Taehyung stwierdził, że Krystal jest idiotką, powiedziałeś, że nie jest taka głupia, jak nam się wydaje - wypomniał mu Aniołek, celując palcem w klatkę piersiową chłopaka, przez to ten z każdym słowem odsuwał się trochę do tyłu. I w końcu...
- AAAAARRRGGG! - Spadł ze szczytu zjeżdżalni i zsunął się na dmuchane podłoże. Podsumowując - plan się udał.
Rim ze szczęśliwą minką zjechała z gracją i spokojem na miejsce obok niego. Chciała już zejść z dmuchanej konstrukcji i ubrać swoje buty, ale Jongin złapał ją za przedramię, więc odwróciła się w jego kierunku.
- Hej, wiesz, że cię kocham, prawda? - zapytał chłopak, patrząc na nią z czułym uśmiechem.
- Wiem. A teraz oddawaj mi mój naszyjnik.
Ostatecznie dzieciaki dołączyły do reszty paczki, a Baekhyun został uspokojony przez przeprosiny Taehyunga. Ten dzieciak tyle spodni mu już napsuł, że jeszcze jedne w kolekcji "Do wyrzucenia" nie robiły zbyt wielkiej różnicy.
- Kupmy watę cukrową - zaproponował Sehun, pokazując palcem na stoisko, przed którym ustawiła się spora kolejka dzieciaków czekających na zdobycie słodyczy.
- To... co wy na to, żeby wrypać Kaia w stanie tam? - zapytał Demon z szatańskim uśmiechem, a że nikomu, oprócz Jongina, nie przeszkadzał ten pomysł, popchnięto go w tamtym kierunku i zaczęto "zwiedzać" straganiki z zabawkami.
- Baekhyun, mogę to kupić? - spytał Taehyung, biorąc do ręki perukę z tęczowym afro.
- Zapytaj Taeyeon.
- Czemu?
- Bo ja tak mówię.
- Ale ona się nie zgodzi!
- Trudno.
- Ty mi nigdy na nic nie pozwalasz.
- Pogadamy, jak będziesz miał własne dzieci.
- Ty nie masz!
- Ale twoja mama kazała mi się tobą opiekować, więc mówię NIE.
- Czemu?
- Bo pieniądze nie rosną na drzewie.
- Ale ja chcę mieć tęczowe afro~! - zawył V ze smutkiem, patrząc rozpaczliwie to na Baekhyuna, to na perukę.
- Taeyeon, weź go! - krzyknęła Iwona, kiedy Taehyung uczepił się jego ramienia, prosząc o kupienie wymarzonej rzeczy.
- O! Ale fajna peruka! - stwierdziła Sangrim z promienistym uśmiechem, podchodząc do chłopaków.
- Widzisz, mamy dwa do jednego! - rzucił Jego Tae, szczerząc do brateła zęby.
- Rim, nie kupimy tego.
- Czemu?
- A jak chcesz, to zapytaj Taeyeon.
- Ale ona się nie zgodzi!
- Kradnę wam Iwcię - stwierdził Chanyeol, pojawiając się znikąd i natychmiast rzucił się do biegu, ciągnąc za sobą zdezorientowanego blondyna.
- Tratatatatatata cirkus - zanuciła Rim, przymierzając perukę z tęczowym afro.
- Afro w cyrku, afro w cyrku - dołączył do śpiewania V, dziwnie kołysząc się w rytm muzyki.
- Bugargatyagudpysglsylsoot cirkus. - Aniołek wydobył z siebie niezidentyfikowany bełkot, dołączając do tańczącego Taehyunga.
- Ja tam zawsze słyszałam "polkahoppolkahop cirkus" - stwierdziła Tae, nie zbliżając się za blisko do tej szaleńczej dwójki.
- Mogę to kupić? - zapytał V, kierując proszące spojrzenie na Demona.
- A co, swojego hajsu z domu nie wziąłeś, że mnie pytasz? - zdziwiła się dziewczyna.
- Wziąłem... Rim, kupujemy to! - krzyknął do stojącej obok niego szatynki.
- A chce ci się z tym później chodzić? Nie lepiej kupić później?
- W sumie... Ale co jak później nie będzie?
- Porywam cię na chwilę - stwierdził Sehun, podchodząc do Taeyeon i podał jej watę cukrową wcześniej odebraną Jonginowi, który w końcu dopchał się na początek kolejki.
- Hmm... A po co? - zapytała brunetka, kierując się w tę samą stronę, w którą zaczął zmierzać chłopak.
- Zagrajmy w dziesięć pytań - zaproponował, odrywając sobie kawałek waty cukrowej.
- Czemu nie...
- To... jaki jest twój ulubiony kolor?

- Rim, on mi kradnie Tae - powiedział ze smutkiem V, siadając na ławce koło szatynki, skąd miał doskonały widok na przechadzających się w tę i z powrotem Demona i Sehuna. Oboje wyglądali na bardzo zadowolonych swoją obecnością i przez cały czas rozmawiali, co jakiś czas śmiejąc się. A w dodatku... Jedli tę samą watę cukrową. Już od ponad godziny. Dla Taehyunga to podchodziło pod zdradę.
- Ha - wykrzyknęła szeptem *bo ponoć tak można* dziewczyna, zagryzając wargę. - Mam wrażenie, że akurat ja nic ci na to nie będę mogła poradzić.
- Czemu? - zapytał Alien, marszcząc lekko brwi.
- Ekhem. Popatrz trochę bardziej w lewo - stwierdziła Sangrim, odwracając głowę od wspomnianego wcześniej kierunku.
- A na co mam... Och... - rzucił zaskoczony, widząc Krystal, która flirtowała z Jonginem przy wozie z popcornem, stojąc w tak niewielkiej odległości od niego, że gdyby zrobiła krok do przodu, to uderzyłaby się nosem o jego klatkę piersiową.
- Poszedł po popcorn. Podeszła do niego ta... Krystal. A on nawet się nie odsunął. A przecież, do cholery, ma za sobą miejsce - wkurzała się Rim.
- Co tak siedzicie jak wyrzutki? - zapytał Chanyeol, podchodząc do nich razem z Baekhyunem.
- Nieważne... - stwierdziła po chwili Iwona, nie doczekując się odpowiedzi. - To... co powiecie na zdrową kolację w postaci pizzy? - zaproponował z uśmiechem, siadając na miejscu pomiędzy Sangrim, a V.
- Jak sam zawołasz tego królewicza i...
- Jakiego królewicza? - zapytał Jongin, podchodząc do ławki z dużym popcornem w dłoni. - Prooooooszę! - rzucił, z uśmiechem podając go Aniołkowi.
Dziewczyna postarała się odszukać gdzieś głęboko, głęboko swej duszy wewnętrzny spokój, żeby nie rzucić mu tym popcornem w twarz i odwzajemniła uśmiech, wmawiając sobie, że wszystko jest w porządku. W końcu tylko ze sobą rozmawiali.
- To idziemy na tę pizzę? - spytał Chanyeol, dobierając się do popcornu Rim od razu, kiedy tylko opakowanie wylądowało w jej rękach.
- Znowu pizzę? - zaczął marudzić Kai. - Przydałoby się jakieś urozmaicenie.
- To szukaj sobie tego urozmaicenia nie na moich oczach - warknęła  w jego stronę szatynka, wyczuwając w słowach chłopaka dwuznaczność.
- Co jej się stało...? - zapytał Jongin Taehyunga, kiedy Sangrim wstała z ławki i razem z Chanyeolem oraz Iwoną zaczęła iść w kierunku wyjścia z parku.
- Krystal, tępaku. Trzeba było się przynajmniej odsunąć, jak już chciałeś z nią gadać. - V zbulwersował się, zdając sobie sprawę z tego, jak musiała się poczuć dziewczyna.
- Ale to ona... Rim, skarbie! - zawołał Kai, wstając z ławki, po czym podbiegł w kierunku Sangrim i zaczął coś do niej mówić.
- TAE! - krzyknął Baekhyun, na co i V się odwrócił, i Taeyeon.
Oboje plus taki jeden Oh Sehun podeszli do reszty i skierowali się do najbliższej pizzerii.

Kiedy dotarli przed drzwi domu, zdążyło się zrobić ciemno, a w dodatku wszyscy byli zmęczeni dniem i najedzeni pizzą. A trzeba jeszcze wspomnieć o tym, że czwórka podróżników musiała przepisać notatki z lekcji, na których ich nie było. W takich właśnie chwilach odechciewa się życia...
- Mogę jutro zostać w domu? - zapytał Taehyung, kiedy cała szóstka *Chanyeol wrócił tylko po swoją nową pufę.* czekała, aż Baekhyun skończy mocować się z zamkiem.
- Nie możesz. Przepiszmy to szybko i idźmy spać - stwierdził Demon, otwierając drzwi, kiedy Iwona w końcu wygrała walkę z kluczem.
- Łeee - zapłakał V, chcąc przejść przez próg, ale ktoś *ciekawe, czy ktokolwiek się domyśli, o jakiego ktosia chodzi* podłożył mu nogę, przez co przeżył bliskie spotkanie ze ścianą.
- Łeeeeee - zapłakał jeszcze bardziej na myśl o tych wszystkich notatkach do przepisania, ale podłożenie nogi przemilczał. Odrobi się to kiedy indziej. Po co się przemęczać.

Mamy nadzieję, że się podobało
Mile widziane będą komentarze
Team Sernikoluby ;)