środa, 26 grudnia 2018

C stands for Christmas

Cześć!
Dzisiaj wita Was Sangrim. (Właśnie, co to się stało, że ona?) Chociaż i tak powinnam się przywitać wczoraj, bo post miał być wczoraj, ale muszę się przyznać, że bardzo mnie zajął mój prezent świąteczny :") Ludzie! Shadow of the Tomb Raider - jak ja mam się od tego oderwać?! ♥ XD
Jednakże znalazłam też czas by w końcu coś napisać i padło na coś świątecznego ^^ Mam też przeprosić za Tae, że kalendarz adwentowy się urwał, ale już może nie będę wspominać co jest temu winne, bo nie dość, że to oczywista oczywistość to jeszcze za każdym razem właśnie to jest powodem wszelkich opóźnień i braku postów :")
Mam wielką nadzieję, że dobrze przeżyliście czas świąt i jesteście pozytywnie nastrojeni oraz wypoczęci ^^ Życzę Wam szczęśliwego Nowego Roku i dobrego humoru na 365 następnych dni! ♥
A teraz zapraszam do czytania ^^

one shot | Park Chanyeol & Do Kyungsoo | EXO | 3399 słów

Nastał poranek, ostatni przed wigilią. O godzinie szóstej rano było jeszcze dość ciemno, lecz wystarczająco jasno, by jakoś móc przedrzeć się przez labirynt domków jednorodzinnych na terenach podmiejskich, bez przypadkowego zderzenia się z czyimś płotem, znakiem drogowym czy w skrajnym przypadku - kubłem na śmieci. Śnieg przez cały czas padał. Jego pojedyncze płatki tańczyły z wiatrem wokół wysokiej sylwetki pewnego chłopaka, który to o tak wczesnej porze opuścił swój dom, w celu wypełnienia swojego zadania.  Mroźne powietrze wwiercało się boleśnie w nozdrza, wywołując jednocześnie dziwne swędzenie. Do tego wysoki, młody mężczyzna najwyraźniej zmagał się z katarem, gdyż co jakiś czas wydmuchiwał swój nos w chusteczkę. Mimo to chłopak się niczym nie przejmował i szedł dalej chodnikiem, wypatrując tego jednego domu, który miał odszukać. Nie zostało mu wiele do przebycia - charakterystyczny domek o barwie pastelowej zieleni był już w zasięgu jego wzroku. Zostało mu jedynie jakoś dyskretnie dostać się do środka... Tylko jak?

niedziela, 9 grudnia 2018

unusual eyes

Hejka :)
Dzisiejszy post pojawia się z lekkim opóźnieniem, bo przez cały dzień nie mogłam się zebrać, żeby dokończyć tę miniaturkę, ale jak widać finalnie się to udało, więc nie przedłużam adnotacji, lecę uczyć się na jutrzejszy sprawdzian z angielskiego i edb ;)
Miłego czytania :)

miniaturka | Jeon Jungkook | BTS 

Świat jest szybszy, niż myśleliśmy
Jak go zmienimy?

     Srebrzystoszare, urzekające tęczówki, sprawiające wrażenie, jak gdyby odbijających wszelkie drobinki światła, połyskujące w przyciemnionym wnętrzu skromnie urządzonej kawiarenki niewielkich rozmiarów, z wyraźnym skupieniem lustrowały drobną sylwetkę młodej, ujmującej kobiety, zasiadającej przy jednym z najbardziej oddalonych od głównego wejścia stoliku. Czarująca piękność odziana w elegancką, burgundową suknię, zajmowała miejsce pomiędzy dwoma rosłymi mężczyznami, posyłającymi sobie nawzajem nieprzychylne spojrzenia, świadczące o napiętej atmosferze w czasie ich rozmowy. Z nieprzeniknionej miny kobiety nie sposób było odczytać jakichkolwiek emocji, jednakże każdy wprawny obserwator bez większych trudności zauważyłby spiętą postawę jej ciała, dającą do zrozumienia, iż czuła się w tamtym towarzystwie niekomfortowo. 
     Przy stoliku pojawił się kolejny mężczyzna – jasnowłosy, młodszy, smuklejszy od pozostałych, który z całą pewnością spowodował niemałą konsternację swoim przybyciem, o czym sygnalizowały zdezorientowane spojrzenia siedzącej trójki. Nie jego spodziewali się ujrzeć w tamtym miejscu i zdecydowanie nie odpowiadał im tak przebieg sytuacji, zaplanowanej widocznie w całkowicie inny sposób. Nim nowo przybyły zajął ostatnie wolne miejsce przy stoliku i z chytrym uśmiechem na twarzy przywołał przechodzącego nieopodal kelnera, by ku niezadowoleniu pozostałych złożyć zamówienie, jego tęczówki o lawendowym odcieniu skierowały się wprost ku srebrzystym oczom kryjącego się w cieniu brązowowłosego młodzieńca, mającego na sobie miejscami zakurzony garnitur.
     Cień delikatnego uśmiechu przemknął po twarzy srebrnookiego mężczyzny, gdy mijający go kelner, którego tęczówki zdawały się płonąć rubinową barwą, ułożył usta w kształt bezgłośnie wypowiadanej liczby sześć. Sześć minut to wystarczająco dużo czasu, by przeprowadzić pełną misję ratunkową i zatrzeć jakiekolwiek ślady po swoim pobycie w tym niewielkim budynku. Jasnowłosy młodzieniec zmarszczył brwi, koncentrując wszystkie swoje myśli na stworzeniu potężnej iluzji, przewijającej się właśnie przed oczami obecnych w pomieszczeniu klientów, iluzji przedstawiającej siedzącym przy nim porywaczom jego postać jako osobę, z którą chcieli się spotkać, oferującą im do wypicia rozgrzewający trunek, w rzeczywistości będący silnym środkiem usypiającym. Lawendowe tęczówki zalśniły z satysfakcji, gdy obaj mężczyźni podnieśli kieliszki do ust, smakując zaproponowanego im napoju. 
     Dotychczas ukrywający się Jungkook wstał od zajmowanego do tej pory stolika nieopodal wejścia i w kilku szybkich krokach przemierzył dystans dzielący go od czarnowłosej zakładniczki. W jej oczach pojawił się błysk zrozumienia, kiedy mężczyzna podał jej dłoń, zarzucił na jej plecy swoją ciemną marynarkę, po czym stanowczym ruchem głowy wskazał kobiecie kierunek, w który miał zamiar się udać, dając tym samym nieomylnie odczytany sygnał. Biegnąc w stronę tylnego wyjścia, prowadzącego ku jednemu z pozornie ślepych zaułków, minęli młodzieńca o rubinowych tęczówkach, podającego się tego wieczoru za kelnera, który posławszy wspólnikowi konspiracyjny uśmiech, podszedł do drobnego, jasnowłosego mężczyzny z wysiłkiem podtrzymującego swą iluzję. Dołącza on do wyznaczonego przed misją zadania, przekazując młodszemu chłopakowi swą moc, aby ten mógł ją wykorzystać do zmodyfikowania pamięci obecnych w kawiarence ludzi. 
     Budynek opuszczają ramię w ramię, na kilkanaście sekund przed pojawieniem się tam osób zainteresowanych kupnem niewolnicy.

Mam nadzieję, że się spodobało
Mile widziane będą komentarze
Taeyeon <3

sobota, 8 grudnia 2018

florescence

Hejka :)
Dzisiaj naprawdę nie mam pomysłu, na cokolwiek ciekawego, co mogłabym napisać :") To mogę wspomnieć o tym, że od rana szukam na internecie pomysłów na prezenty pod choinkę dla rodziny i chyba znalazłam takie, które raczej powinny się wszystkim spodobać xD A więc zamówię dzisiaj dla mamy zegarek i zostaje mi głodowanie w szkole do końca tygodnia, żeby zaoszczędzić kwotę, której brakuje mi do prezentu dla siostry, hahahh :") A jak u Was z prezentami świątecznymi? Myślicie już nad jakimiś xD?
Miłego czytania :)

miniaturka | Ong Seongwoo | Wanna One | kwitnienie
Gdzieś po drodze zapomniał 
o zauważaniu, jak dużo magii
 jest na tym świecie.
I teraz ją czuł.


      Rozległe, sprawiające wrażenie niekończących się, ogrody, przylegające bezpośrednio do rezydencji zajmowanej przez majętnych władców Dworu Wiosny potrafiły wprawić w niemałe osłupienie również mieszkańców tej części Prythianu, którzy na co dzień mieli możliwość radowania się zjawiskowymi oznakami wszechobecności tejże kalejdoskopowej pory roku, odznaczającej się szczególnie nietuzinkowo w baśniowych, malowniczo ubarwionych roślinach. Ukwiecone tereny zaskakiwały przejezdnych swymi potężnymi rozmiarami, bogactwem oraz różnorodnością mieniących się barw, pulsujących świateł, rozwieszonych na większości sięgających nieba drzew i wibrujących dźwięków spokojnej, krzepiącej melodii, wygrywanej jak gdyby przez kołysane wiatrem źdźbła trawy. W słoneczne dni ogród prezentował się pierwszorzędnie, jednak dopiero gdy padał deszcz jego widok potrafił pozbawić oddechu, sprawiał on wówczas wrażenie wyimaginowanej sennej krainy, zniewalającej intensywnością kwiatowych zapachów, a także niezwykłością wyjątkowo rzadkich kwiatów, rozchylających swe nieziemsko piękne kielichy jedynie za sprawą spadających nań kropel wody.
       Niewiele osób miało prawo wstępu do tych nadzwyczajnie pięknych ogrodów, zazwyczaj na krótkie chwile wpadały tam dzieci służby księcia Dworu Wiosny, ale nie pozwolono im spędzać tam wolnego czasu, toteż musiały się zadowolić jedynie pobieżnym zorientowaniem się w topografii tych terenów. Czasami, ale to należało do niesłychanych rzadkości, do kwiecistego raju, rozciągającego się za elegancką rezydencją wchodził młody władca okolicy, w towarzystwie książęcych delegacji wysłanych w określonym celu przez jednego z sześciu pozostałych arystokratów, sprawujących władzę w Prythianie. Nie miał on wówczas czasu bądź też ochoty na zagłębianie się w sekrety skrywane przez tę cudowną krainę kwiatów i drzew, będąc zajętym sprawami o charakterze dyplomatycznym, od których przebiegu zależał ład, porządek i harmonia ludności zamieszkującej podlegające mu obszary. Wiele się jednak zmieniło wraz z jej pojawieniem, przede wszystkim pogląd monarchy na świat.
       Zjawienie się na Dworze Wiosny tej anielskiej dziewczyny odcisnęło się wyraźnym piętnem na późniejszych losach ponurego wówczas, przytłoczonego obowiązkami księcia, który z powodu przedwczesnej śmierci ojca, w zbyt młodym wieku musiał przejąć odpowiedzialność za rozległą krainę pełną fae wyższych rodów, pozbawionych swych nadprzyrodzonych mocy w wyniku klątwy, za krainę przygotowującą się do nieuchronnie nadciągającej wojny. Mężczyzna, początkowo sceptycznie nastawiony do przyjazdu kapłanki, w niesamowicie wręcz krótkim czasie zrozumiał, jak wiele mógłby się nauczyć od tej pozornie bezbronnej kobiety i zdał sobie sprawę z tego, iż jedynie ona będzie w stanie znaleźć sposób na zdjęcie straszliwego uroku, nękającego od miesięcy mieszkańców jego ziem. Dlatego też dał jej pozwolenie na przebywanie w jego ogrodzie i wertowanie wiekowych, zakurzonych ksiąg pełnych zapomnianych z biegiem czasu zaklęć, z dala od wszelkich konfliktów, rozpraszającej wrzawy i nieproszonych gości, których przybywanie na Dwór Wiosny stało się w ostatnim czasie pewnego rodzaju rutyną, trudną do wyplenienia.

       Któregoś deszczowego wieczoru, Seongwoo zdał sobie sprawę z tego, że dziewczyna nie wróciła jeszcze ze swojego posiedzenia w ogrodzie, dlatego też mając na względzie nie tylko bezpieczeństwo podniszczonych, sfatygowanych ksiąg, niezbędnych do zdjęcia klątwy, ale i również zdrowie urokliwej kapłanki. Czarnowłosy książę postanowił więc udać się po nią samodzielnie i sprowadzić ją do rezydencji, nim rozpocznie się nadchodząca niechybnie burza, toteż owinął się dokładniej swym misternie zdobionym płaszczem i przeszedł przez potężne, szklane drzwi prowadzące ku terenowi poświęconemu roślinom. I zdawać by się mogło, że wówczas aż zachłysnął się nadzwyczajnym widokiem, rozciągającym się przed jego szeroko rozwartymi oczyma – jego ogród zdawał się płonąć feerią barw, a zamieszkujące go magiczne stworzenia opuściły swe zwyczajowe kryjówki, by wśród powszechnego rozradowania nacieszyć się życiodajnymi kroplami deszczu. A wśród setek maleńkich wróżek, cudownych, niebotycznych kwiatów, malowniczo ubarwionych krzewów, monumentalnych drzew dumnie wyciągających swe korony ku ciemniejącemu niebu, wirowała jedna, roześmiana ludzka istota, przyciskając do siebie podniszczone woluminy, której widok sprawił, że książę mimowolnie zadrżał.      

Mam nadzieję, że się spodobało
Mile widziane będą komentarze
Taeyeon <3

piątek, 7 grudnia 2018

tears

Hejka :)
I po raz kolejny zaczynam od napisania, że dzisiejszy post jest inspirowany światem przedstawionym w serii książek Sarah J. Maas, ale to już przedostatni o tej tematyce, więc nie musicie się raczej przyzwyczajać xD
I jak po wczorajszych Mikołajkach? ;D Dostaliście coś fajnego od rodziny? Albo może organizowaliście Mikołajki w klasie i w ten sposób zgarnęliście jakiś trafiony prezent, hahahh xD Klasa Rim i moja miała zamiar początkowo robić właśnie klasowe Mikołajki, ale w końcu uznaliśmy, że lepszym pomysłem będzie wyjazd do kina, więc niedługo jedziemy na zaproponowany przez panią "Dywizjon 303" - na co nie narzekam, bo sama bardzo chciałam obejrzeć ten film, a nie miałam okazji, kiedy jeszcze był w kinach xD Może ktoś z czytających oglądał? A jeżeli tak, to jakie wrażenia po obejrzeniu? :")
Miłego czytania :)

miniaturka | Choi Hansol | Seventeen | łzy

You think I can't lie through pain
You think I haven't done it a thousand times?



     Amarantowe krople książęcej krwi skapywały nieprzerwanie na wypolerowaną skwapliwie przez służbę posadzkę, tworząc na niej makabryczny, nieregularny wzór, będący namacalnym śladem cichej męki młodego arystokraty. Wydawać by się mogło, iż w miejscu tak zacisznym i uporządkowanym, do rzadkości należał widok umierających bądź śmiertelnie zranionych fae wysokiego rodu – nic bardziej mylnego. Osobliwe stworzenia, zamieszkujące w Dworze Świtu lub też usługujące w nim, były przyzwyczajone do niemal codziennego widywania ledwie oddychających istot, próbujących za wszelką cenę utrzymać w sobie resztki magicznej mocy. Jednak widok tak barbarzyńsko pokiereszowanej twarzy stałego bywalca zamku, wprawiła ich w stan niesamowitego przygnębienia oraz obezwładniającego szoku. 

czwartek, 6 grudnia 2018

the truth untold

Hejka :)
Więc po raz kolejny rozpocznę adnotację od stwierdzenia, że opowiadanie jest zainspirowane światem przedstawionym w książce "Dwór Mgieł i Furii" xD A konkretniej - jak można się domyślić, miastem Velaris stworzonym przez Rhysanda xD Przez cały czas, gdy pisałam tę miniaturkę, musiałam się sama poprawiać, bo ciągle myliła mi się nazwa Velaris z nazwą Veritas, hahahh :") Podobne, obie zaczynają się na "ve" i kończą na "s", więc chyba mam jakieś usprawiedliwienie xD W ogóle to nie mogę się doczekać, aż zacznę czytać trzecią część tej serii, ale jak na razie czekam, aż przyjaciółka, od której pożyczałam poprzednie części, skończy czytać ją jako pierwsza xD Więc pewnie w najbliższym czasie jej nie dostanę w swoje łapki, ale cóż poradzić xD
Miłego czytania :)

miniaturka | Kim Taehyung | BTS | prawda niepowiedziana

Słyszałaś kiedyś legendy o śpiących królach?


     Uśpione Velaris, rozświetlone jedynie tu i ówdzie nikłym, wielobarwnym światłem ulicznych latarni, prezentowało się w hipnotyczny wręcz, porywająco zniewalający sposób, zapadający na długie lata w pamięć każdego, kto był w stanie natrafić na noc w tym tajemnym, urokliwym mieście, gdy milkły wszelkie odgłosy codziennej wrzawy, hałaśliwej muzyki, tańca, ożywionych rozmów, a ciszy nie przerywał choćby jeden wybuch zaraźliwego śmiechu. Można by podziwiać ogrom i majestat tej zapierającej dech w piersiach stolicy sztuki oraz rozgwieżdżonych wieczorów przez wieczność i nie nadszedłby moment, gdy piękno mieściny przestałoby powodować mimowolny nawet zachwyt. Velaris odpowiadało za zwycięstwo harmonii i równowagi w myślach mieszkańców, dając im całkowite bezpieczeństwo, na które zasłużyli po wielu latach spędzonych w bólu i krwawo odznaczających się bojach.

środa, 5 grudnia 2018

at the edge of the forest

Hejka :)
Oto przed Wami kolejna miniaturka, chociaż tym razem nie mogę powiedzieć, że jest czymkolwiek inspirowana, hahahh xD Adnotację piszę ze sporym wyprzedzeniem, więc nie mam jak się wypowiedzieć odnośnie mojej obecnej sytuacji z nadążeniem z pisaniem postów, ale biorąc pod uwagę te wszystkie zapowiedziane sprawdziany i zadania z matematyki, co do których już teraz wiem, że będzie masa XDD To mam nadzieję, że ja z przyszłości sobie jakoś radzi :"") 
A jak Wam leci w szkole? Też taki natłok wszystkiego przed świętami? :'D
Miłego czytania :)

miniaturka | Lee Dongmin | Astro | na skraju lasu

powstań przyjaciółko ma,
piękna ma i pójdź.
bo oto minęła już zima,
deszcz ustał i przeszedł.



     Niezmącony spokój jednej z pierwszych grudniowych nocy udzielił się mieszkańcom niewielkiego miasteczka, którzy ukołysani przez symboliczne podmuchy mroźnego wiatru, tonęli w odmętach baśniowych krain, oferowanych przez ich własne sny, przenosząc się do zachwycających, wyimaginowanych światów, w których mogli wieść lepsze, doskonalsze życie bez trosk i zmartwień. Dzięki sprzyjającym urokom pogody wymizerowany młodzieniec, odziany w powłóczystą, jaśniejącą szatę, skrojoną z najkosztowniejszych materiałów, sprowadzanych zza Muru, otrzymał fantastyczną okazję do spełnienia ciążącego na nim od kilkunastu dni obowiązku. Charyzmatyczny, pociągający wygląd, który tego wieczoru przybrała zjawa, przemieniając się w niezwykle urodziwego mężczyznę, miał na celu jedynie ułatwienie pomyślnego przebiegu, wyznaczonego mu przed laty zadania.

wtorek, 4 grudnia 2018

birth of star

Hejka :)
Zanim zacznę narzekać na to, że obecnie jest mało opowiadań (przynajmniej polskich) o Monsta X, chciałabym wspomnieć, że dzisiejsza miniaturka jest inspirowana światem przedstawionym w książce "Dwór Mgieł i Furii", którą swoją drogą kocham - Azriel, Rhysand i Kasjan życiem <3 Ale wracając, bo ja nie o tym chciałam pisać xD No więc szkoda, że nie ma wielu opowiadań z Monsta X :c Osobiście bardzo lubię ten zespół i chociaż nie jest to mój ulubiony zespół, to często słucham piosenek chłopaków. Naprawdę wielka szkoda, że nie są bardziej doceniani przez koreańskich słuchaczy, ale cóż poradzić :c Zakończę w tym miejscu wyrażanie swojej opinii, bo jeszcze przemieni się w tyradę, a tego nie chcemy, hahahh xD
Miłego czytania :)

miniaturka | Lee Hoseok | Monsta X | narodziny gwiazdy

Za gwiazdy, które słuchają.
I marzenia, które się spełniają.


     Majaczący na horyzoncie niebosiężny zarys majestatycznego pałacu niemal zupełnie niknął w ciemności, która spowijała go niczym nieprzenikniona zasłona, w kilku miejscach jedynie poznaczona lekkim lśnieniem blasku gwiazd. Przebłyski wielobarwnych świateł zatańczyły na rozłożystych skrzydłach Ilyryjki, kiedy złączyła ich pierzaste końce, przybierając pozycję odpowiednią do wylądowania na jednym z zatłoczonych przez wysłanników nocy tarasów Domu Wiatru. Kraniec jej obszernej sukni w kolorze gwieździstego pyłu zafalował w podmuchu wiatru, gdy mknęła przez nieme przestworza, obniżając coraz bardziej wysokość swego lotu.
     Obecni na danym tarasie widokowym fae wysokiego rodu, zajęci przyjacielskimi pogawędkami i popijaniem musującego wina, nie zaszczycili wojowniczki choćby pobieżnym spojrzeniem, kiedy podeszwy jej płaskich, lśniących kruczą czernią butów dotknęły szklanej posadzki balkonu. Dziewczyna nieszczególnie się tym przejęła, nie zjawiła się na uroczystości z okazji Święta Spadających Gwiazd, by zacieśniać więzy łączące ją z tymi nieśmiertelnymi, próżnymi stworzeniami, patrzącymi na nią z góry jedynie z tego powodu, że była jedną z nielicznych kobiet, które przeciwstawiły się panującej wieki tradycji i zachowały swe skrzydła. Powód, dla którego przemierzyła setki kilometrów podniebnych przestworzy, właśnie zauważył jej przybycie i powolnym, eleganckim krokiem pieśniarza cieni zaczął zmierzać w jej kierunku, torując sobie przejście wśród rozchichotanych panienek, posyłających za nim tęskne spojrzenia i postawnych, barczystych fae, mierzących taksującym wzrokiem szykownie skrojony garnitur mężczyzny. 
     Zatrzymał się w nikłej odległości od zachwycającej Ilyryjki, lustrując roziskrzonymi z oczarowania oczami jej smukłą sylwetkę, podkreśloną umiejętnie dobraną kreacją, delikatne rysy podkreślonej lekkim makijażem twarzy oraz atramentową czerń włosów opadających kaskadą na odsłonięte ramiona dziewczyny. Nie wyraził swojego zachwytu na głos, ale błyśniecie białych zębów zaprezentowanych w okalającej świat ciemności oraz spojrzenie pieśniarza cieni mówiło samo za siebie, powodując miłe zaskoczenie u wojowniczki niespodziewającej się tak pełnej aprobaty reakcji młodzieńca. Pozwoliła mu ująć swoją poznaczoną charakterystycznymi ilyryjskimi tatuażami dłoń i poprowadzić się przez tłum milczących nagle gości, zaproszonych przez księcia Dworu Nocy, którzy odprowadzali tę dwójkę z zaciekawieniem wyraźnie wypisanym na twarzach.
     Czarnowłosy mężczyzna przeprowadził dziewczynę przez labirynt udekorowanych ozdobnym oświetleniem korytarzy i zatrzymał się dopiero wówczas, gdy znaleźli się pod gołym niebem, otoczeni przez gromadę gustownie wystrojonych Ilyrów, prezentujących swe potężne, rozkoszujące się wolnością skrzydła. Spójrz w górę, polecił swojej towarzyszce Wonho, głosem aksamitnym niczym nieskończony mrok, łagodzący wszelkie troski, owiewając ciepłym oddechem szyję pięknej wojowniczki. Srebrzyste oczy Ilyryjki spojrzały na nocny firmament w wyśmienitym momencie, by bez trudu dostrzec mknącą przez niebo spadającą gwiazdę, dającą wrażenie, jak gdyby wystarczyło wyciągnąć ramię, żeby jej dotknąć. 
     Zgromadzeni w rozległym ogrodzie Dworu Wiatru jednocześnie unieśli kieliszki z musującym krwistoczerwonym winem, wznosząc toast, gdy tylko gwiazda zniknęła za odległym horyzontem. Po jej wyparowaniu na nieboskłonie pojawiły się kolejne ciała niebieskie w tak licznej ilości, iż policzenie ich wszystkich zakrawało na szaleństwo, Ilyrowie śmiali się i wiwatowali do momentu, gdy z oddali nadciągnęła skoczna, harmonijna melodia, wręcz namawiająca do tańca. Ciężko było się oprzeć pokusie zatańczenia z przyjaciółmi, znajomymi bądź ukochanymi dlatego też, po upływie zaledwie kilku minut wszyscy zgromadzeni w ogrodzie kiwali się do wesołej muzyki, przekazując swe umiłowanie do dźwięku, życia i ruchu. 
     Mroczny pieśniarz cieni również nie zwlekał długo z zaproszeniem swej czarującej towarzyszki do tańca i już wkrótce wirowali wśród krzyczącego tłumu, spleceni w silnym uścisku pełnym uczucia, a nad nimi gwiazdy rodziły się i umierały, kończąc swą wędrówkę gdzieś za widnokręgiem.

Mam nadzieję, że się spodobało
Mile widziane będą komentarze
Taeyeon <3

poniedziałek, 3 grudnia 2018

stormy night

Hejka :)
Oto i przed Wami kolejna miniaturka do kalendarza xD Jak już wspominałam we wczorajszym poście, opowiadanie jest zainspirowane światem przedstawionym w książce pod tytułem "Czerwona królowa", więc mam nadzieję, że ten klimat przypadnie Wam do gustu tak bardzo jak mi hahahh xD Ogólnie to czytał ktoś tutaj tę książkę? xD Bo ja aktualnie jestem w trakcie czytania trzeciej części - "Królewskiej klatki", równocześnie z dwiema innymi książkami (dla ciekawych: Magnus Chase. Młot Thora a druga to Mitologia, bo omawiamy na lekcjach polskiego xD). Będę musiała wybrać się do biblioteki przed świętami, żeby mieć co czytać, bo do końca grudnia chciałabym przeczytać 52 książki, a jak na razie skończyłam 49 :") Więc nie jest źle, ale mogłoby być lepiej xD Dobrze, nie będę już Was dłużej zatrzymywać przy adnotacji, hahahh.
Miłego czytania :)

miniaturka | Hong Jisoo | Seventeen | burzowa noc 

not all crowns are worn
where people can see


     Materiał prostej, niewyszukanej sukni, której czasy świetności przeminęły dawno temu, ociera się o bose stopy służącej, przemykającej niczym cień przez pałacowe korytarze. Chłodna posadzka z barwionego marmuru nie pierwszy raz daje się jej we znaki, stając się jakby na złość jeszcze bardziej, wręcz zdradliwie, śliską niż zazwyczaj. Serce dziewczyny bije jak oszalałe, gdy nagle do jej uszu docierają stłumione głosy dam dworu, eskortujących królową do sali biesiadnej, gdzie miała ona spożyć wieczerzę w towarzystwie swego męża i jego brata przybyłego specjalnie na tę okazję z najdalszego krańca sąsiedniego królestwa. Nastoletnia służka zamiera w bezruchu, przyległszy do najbliższej, kamiennej ściany korytarza i wstrzymując oddech, czeka, aż kobiety przejdą sąsiednią odnogą przejścia. Dopiero gdy ich głosy nikną w oddali, pozwala sobie na kontynuowanie niebezpiecznej, nocnej eskapady na ukryty w mroku dziedziniec zamku.

niedziela, 2 grudnia 2018

stars were dancing

Hejka :)
No więc dzisiejszym postem chciałabym rozpocząć serię, która pojawiła się już kiedyś w czasie zeszłorocznych świąt na tym blogu, a mianowicie swego rodzaju "świąteczny kalendarz" w formie codziennych miniaturek-opowiadań ^^ Mam nadzieję, że uda mi się napisać post na każdy dzień, ale niczego nie mogę zagwarantować, bo zapowiadają się naprawdę ciężkie dwa tygodnie i z pisaniem na bieżąco może być spory problem. Ale mimo wszystko postaram się wykonać swoje zadania, hahahh xD 
Miniaturki, które pojawią się w tym tygodniu, będą inspirowane światami przedstawionymi w "Czerwonej królowej" i w "Dworze Mgieł i Furii" - tiaaa, nie zgadniecie, jakie książki ostatnio czytałam :") 
Miłego czytania :)

miniaturka | Kim Mingyu | Seventeen | gwiazdy tańczyły 

ale problem w tym, że nawet gdybym mógł wrócić,
już dłużej nie należałbym do tamtego miejsca


     Kunsztowność, z jaką lodowe ściany tej obszernej komnaty zostały wyrzeźbione, poznaczone bajecznymi, oszałamiającymi ornamentami o płynnym, głównie roślinnym, charakterze, nie przestała zapierać dech w piersi młodzieńca za każdym razem, gdy otwierał monumentalne wrota do tego misternie zdobionego pomieszczenia, mimo iż mógł je podziwiać codziennie od kilkunastu lat. Sklepienie sali niknęło w gwiezdnych odmętach nocy, otwierającej swe czeluści pełne tajemnic, by dać możliwość mieszkańcom pałacu na zanurzenie się w ich głębi, gdy tylko będą czuli ku temu potrzebę. Marmurowa posadzka komnaty stawała się z wolna coraz bardziej przyprószona śniegiem, dając złudzenie przebywania na nieograniczonej przestrzeni w arkadyjski, przejmująco mroźny wieczór. Ale młodzieniec nie odczuwał zimna.

wtorek, 27 listopada 2018

HM #IG Baekhyun




ryzoznawca_w_swiecie
💗 432 polubienia
ryzoznawca_w_swiecie Kkaebsong 🌷#kwiateczki #przystojniacy #friends
Zobacz wszystkie komentarze: 128
Chan_Brother_Of_Your_Sister Czego #przystojniacy skoro mnie tam brakuje? 😕😒
8_animag_m Gdy przechodzi loszka 10/10 i próbujecie zachowywać się naturalnie 👌👊
ColorMyWorld A jeszcze wczoraj to bawiło się w piaskownicy :") P.S. Sami pierzecie sobie rzeczy z piachu. 👐


ryzoznawca_w_swiecie

   

💗 546 polubień
ryzoznawca_w_swiecie Przyszedł list z Hogwartu 🙏 #Hogwart #bede_czarodziejem #superro
Zobacz wszystkie komentarze: 122
nooonaaa22 Wygląda jak laurka 5-letniego dziecka 😕
HUNger_Games_Guy Bo to laurka od Taehyunga 😂
Terminator_rozowych_kotkow_z_planety_wscieklych_mrowek @nooonaaa22 @HUNger_Games_Guy Co wam się w niej nie podoba!? 😑😥


ryzoznawca_w_swiecie


💗 554 polubienia
ryzoznawca_w_swiecie Ja i mój JJ, tu z boku po lewej! (...) 🐕🐾 #doggo #kocham #wdomciu
Zobacz wszystkie komentarze: 355
gyugyu Jaki pan, takie pieso 🐐
Terminator_rozowych_kotkow_z_planety_wscieklych_mrowek Iwona znalazła swoje alterego w Corgi!!! 😍
Chan_Brother_Of_Your_Sister Co mnie z psem zdradzasz, Pokemonie jeden?! 😶😶


ryzoznawca_w_swiecie


💗 342 polubienia
ryzoznawca_w_swiecie Najlepsze urodziny ever!!! Dziękuję wszystkim 😇💪 #bday #friends #bestdayever
Zobacz wszystkie komentarze: 201
Kai_the_braineater O matku, czym to ja sobie zasłużyłem na bycie na zdjęciu? Jejciu, jejciu 👀
ColorMyWorld Ej, miałeś mnie oznaczyć! XDD
LittleKiller Jejusz Mariusz, ale ty stary już jesteś X'DDD Seta Baek! 🎉


ryzoznawca_w_swiecie


💗 352 polubienia
ryzoznawca_w_swiecie 🌸🌸🌸 #flower #coolpic #goodmorning
Zobacz wszystkie komentarze: 78
ColorMyWorld Tylko mi tego nie zjedz 🙊
Kai_the_braineater Moją kuchnią gardzi, ale kwiatki to jak najbardziej będzie sobie wpitalał xD
2qbee1 Anioł 💋💞


ryzoznawca_w_swiecie



💗 556 polubień
ryzoznawca_w_swiecie Najbardziej fotogeniczny facet świata 💌 O, patrzcie - Kai też tu jest! XDD
Zobacz wszystkie komentarze: 325
HUNger_Games_Guy Jaki desperat 😂
Terminator_rozowych_kotkow_z_planety_wscieklych_mrowek @HUNger_Games_Guy Iwonkę mi tu atakujesz??? Wyjechać ci z gonga? 😒😠
real_sheep Jesteś taki przystojny, że chyba dla ciebie zostanę gejem 🙏💞


ryzoznawca_w_swiecie



431 polubień
ryzoznawca_w_swiecie Poranny spacerek po parku~!
Zobacz wszystkie komentarze: 129
Chan_Brother_Of_Your_Sister Po PARKu, powiadasz? Za dużo ważysz, bekonie! Nie pozwolę po sobie chodzić! XDD
cherysievic Bo wsystkie dzewa moje so!
Kai_the_braineater Patrzcie, kto się z kuchni ruszył Jutro zabierasz moje skarby na wspólny spacerek!

Mamy nadzieję, że się spodobało
Mile widziane będą komentarze
Team Sernikoluby

środa, 21 listopada 2018

HM #17 [2/2] Zostaniemy koleżankami

Hello!
Taeyeon: Rim kazała mi napisać adnotację, ale w sumie to nie mam nic do napisania, więc przejdźmy od razu do jej części xD 
Sangrim: Dawno mnie tu nie było jakby nie patrzeć. Kto się za mną stęsknił? :D Nikt? Wybornie xD Po roku pełnym zmian miałabym wiele do powiedzenia - opowiedziałabym o tym, jak to się przyznałam do pierwszego crusha, o zmianie szkoły, moich nowych cudownych przyjaciołach (Pozdrawiam Madzię i Szymka! ♥ Chociaż na 100% nigdy tego nie przeczytają xD), nowych znajomości z innymi osobami, jak z ogromnej sieroty w społeczeństwie stałam się nieco mniejszą sierotą. Ale naprawdę nie ma na to czasu XD Dzisiaj adnotacja będzie taka dłuższa jak widzicie, jednak muszę się wygadać :") Mówiąc bardziej na temat, to wspomnę że ta część HM była skończona dużo wcześniej, ale z Tae jak chomiki robimy zapasy, by znowu nie  robić rocznej przerwy :") Naprawdę, zaszło u nas wiele pozytywnych zmian, ale pewne rzeczy zaczęły zjadać nam jeszcze więcej czasu. Więc może to pora przestać pisać o tym, że brakuje nam czasu - każdemu zawsze brakuje, a oprócz tego to nie mamy w sumie innych motywów naszych przestoi literackich xD (Przeważnie towarzysze, przeważnie.) Naprawdę, mogłabym napisać adnotację dłuższą niż wszystkie dotychczas powstałe części HM razem, ale rozumiem, że chyba chcielibyście jak najszybciej zabrać się za czytanie xD Zatem czego by tu przedłużać? Zapraszam do czytania! ♥

HM #17 [2/2] | Zostaniemy koleżankami | 7.236 słów
    Po zniknięciu Taeyeon z parteru ich wspólnego domu, pozostała w kuchni część Drużyny Pierścienia zaczęła po sobie spoglądać z niemałym zdumieniem, poszukując najwidoczniej kogoś, kto potrafiłby wytłumaczyć reszcie powód zdenerwowania wcześniej wspomnianej dziewczyny. Znaczy owszem, pojechali do domu bez niej i nie poczekali na nią z obiadem, ale to raczej nie mogło być przyczyną jej poirytowania, gdyż brunetka sama kazała im to zrobić. Coś więc musiało się stać podczas powrotu Tae do domu bądź w czasie jej ponoć ważnej rozmowy telefonicznej. Tylko nie sposób odgadnąć, co takiego mogło to być.

środa, 31 października 2018

whisper of the grass

Hejka :)
Swego rodzaju coroczna tradycja nakazuje mi na dodanie dzisiaj opowiadania o tematyce nadającej się na Halloween xD Ale nie miałam za bardzo czasu na napisanie czegoś dłuższego, dlatego prezentuję Wam jedynie miniaturkę *nie krzyczcie :c* 
I w sumie to nie mam nic więcej do dodania, ale nie chcę być mało kreatywnym człowiekiem o nudnych adnotacjach, dlatego dodam, że miałam dzisiaj sprawdzian z chemii. I tak naprawdę konkretnie go zawaliłam xD Znaczy kurczę, tyle się uczyłam, a na napisanie sprawdzianu pani dała nam z piętnaście minut, podczas których cały czas rozmawiała na głos z mamą innego ucznia. I to było tak rozpraszające :'( Cóż poradzić, może nie będzie źle, najwyżej się poprawi, hahahh XD
Strasznego Halloween!

miniaturka | one shot | Kim Jungwoo | NCT | szept trawy
Jak wtedy, kiedy się boisz
i nie możesz oddychać ani mówić.
Poczułem, że patrzy na mnie coś złego.


      Tego wieczoru srebrzystobiała poświata, zsyłana na kulę ziemską przez księżyc, wydawała się niczym innym od fanaberii, wyszukanego dziwactwa w najlepszym tego słowa znaczeniu. Światło w noc pełni niebieskiego satelity zdawało się żyć własnym życiem, pulsując, załamując się, przeplatając jak w bliżej nieokreślonym wzorze, mogącym trwać w nieskończoność. I tak właśnie zwieńczenie tego dnia zostało zapamiętane - jako zapętlająca się noc, nie mająca końca.

wtorek, 16 października 2018

theory of perfection

Hejka :)
Woow, ostatni post był tu w połowie czerwca, a mamy październik, co daje.. z cztery miesiące nieobecności. Dużoo. Zdecydowanie zbyt dużo xD No cóż, nie powiem, że teraz będzie systematycznie, ale przynajmniej się z Rim postaramy. Prawda, Rim? *musicie sobie w tym miejscu wyobrazić dramatyczny szept gdzieś w tle, który krzyczy "Taaak! Prawda!" xD
A tak z aktualizacji z mojego życia? Mam nowego pieska od 19 lipca, zacną małą kluskę o imieniu Cookie, hahahh. Poza tym to ogólnie nowa szkoła, nowa klasa, nowi nauczycieli, dużo zadań i jeszcze więcej nauki, ale jak na razie nie narzekam za bardzo xD Oprócz nauki na historię, na to to narzekam codziennie, ale ja przepraszam bardzo, nie mam rozszerzonej historii, a czuję się jakbym ją miała :'( 
Miłego czytania :)

one shot | Zhong Chenle | NCT Dream | teoria perfekcji |  1.739 słów

chciałbym tylko wiedzieć
czy ty też czasami o mnie śnisz


     Henrietta była jednym z tych niewielkich miasteczek, w których nigdy nie działo się nic ciekawego, a po których opuszczeniu świat wydawał się nie mieć końca. Żyło się tam stosunkowo dobrze, o ile nie powodowało się kłopotów, za które należało odpowiadać przed policją, bieda rzadko kiedy zaglądała do domów, a do kradzieży bądź drobnych przestępstw dochodziło sporadycznie, raz na jakiś czas. Mieszkańcy starali się pomagać sobie nawzajem i wspierali się w wymagających tego sytuacjach, a atmosferę panującą między sąsiednimi domostwami poprawiały liczne popołudnia spędzone razem, w ogródkach bądź na werandach, w towarzystwie niezbędnej do pogaduszek herbatki. 
     Jak powszechnie wiadomo, w niedużych miejscach z tak przyjaźnie nastawionymi do siebie ludźmi, wszelkie nowe informacje rozchodziły się z prędkością błyskawicy, a dotrzymanie powierzonej przez kogoś łatwowiernego tajemnicy graniczyło z cudem. Z tego powodu należało liczyć się z tym, że każde lekkomyślnie wypowiedziane zdanie w mgnieniu oka zostanie powtórzone w znacznej części sąsiedztwa. Łatwo więc było rozpoznać osoby, które ukrywały coś przed resztą społeczeństwa, gdyż nie wypowiadały się one zbyt często w towarzystwie, a rozmawiając, podawały jedynie niezbędne informacje o swoim jestestwie. Ahn Yujin należała do tego rodzaju osób.
     Jej sekret był nietypowy, a tym samym stawał się niezwykle niebezpieczny dla niej samej. Koniecznym wydawało się niewspominanie na jego temat chociażby nawet najbardziej zaufanym przyjaciołom lub, co gorsza, rodzinie. Utrzymanie w tajemnicy nadzwyczajnej zdolności, którą została obdarzona - lub której obecność zarejestrowała, w dniu swoich trzynastych urodzin, po ukończeniu siedemnastu lat stało się niemożliwe. Dwudziestego czwartego czerwca bieżącego roku po raz pierwszy objawiły się jej Koszmary.
      Dziewczyna była Śniącą. Potrafiła materializować najwymyślniejsze nawet przedmioty, o ile pojawiały się one w jej snach - często budziła się, trzymając w dłoni zdumiewające obiekty, których zastosowanie z pewnością wprawiłoby w osłupienie niejednych producentów rzeczy codziennego użytku obecnego świata. Ograniczała ją jedynie jej własny umysł - jeżeli tylko umiała wyobrazić sobie strukturę przedmiotu, jego budowę, wygląd, ciężar, miała szansę ukraść go ze swoich sennych marzeń. Ze zdolności tej korzystała nieczęsto, nie chcąc ściągać na siebie zbytniej uwagi, jedynie od czasu do czasu, robiła młodszemu rodzeństwu niespodzianki, rodzicom tłumacząc później, że te jakże interesujące przedmioty udało jej się wyszukać w jednym z pobliskim sklepów.
     Sprawa skomplikowała się jednak pamiętnego dwudziestego czwartego czerwca, kiedy to okazało się, że być może jej ponadprzeciętne umiejętności w rzeczywistości nie były darem, a przekleństwem, niebezpiecznym nie tylko dla niej, ale i dla jej bliskich, a nawet nieznajomych znajdujących się akurat w jej pobliżu. Pierwszy Koszmar zaskoczył ją tak bardzo, ponieważ nigdy wcześniej nie przypuszczała, że jej zdolności obejmują również istoty żywe - stojąc przed monstrualną kreaturą przypominającą na pierwszy rzut oka cień olbrzymiego latającego stworzenia o siejącym trwogę, potężnym, zakrzywionym okrutnie dziobie, wiedziała jednak, że w jakiś sposób to właśnie ona powołała go do życia. Aczkolwiek pytanie brzmiało, jak się go pozbyć, przeżyć, nie pozwolić mu na skrzywdzenie jej kilkuletniej siostrzyczki, śpiącej w tym samym pomieszczeniu, a przy tym nie obudzić rodziców, którzy nawet nie podejrzewali, że ich ukochana córeczka skrywa tak cenny sekret?
     Sytuacja, z jakiejkolwiek perspektywy by na nią nie spojrzeć, wydawała się fatalna, a noc z pewnością przyniosłaby ze sobą tragiczne skutki - makabryczne stworzenie nieuchronnie się do niej zbliżało, ukazując szereg swych olbrzymich kłów, jego motywy były niezwykle proste do oczytania. Yujin została uratowana z powodu braku gracji olbrzymiego stwora, który podchodząc w jej stronę, strącił swym mocarnym ogonem lampkę nocną z szafki. Dźwięk zaniepokoił mamę siedemnastolatki, która czym prędzej zjawiła się w pokoju i zapaliła światło. W pomieszczeniu nastała jasność, a jedynym śladem, który Koszmar zostawił po sobie, była uszkodzona lampka nocna i kilka połyskujących metalicznie na jasnych panelach, szmaragdowych łusek.
        Od tamtego czasu Koszmary zjawiały się jeszcze kilkukrotnie, a dziewczyna, nie znając innego sposobu walki z innymi, zawsze co sił w nogach biegła do włącznika światła, nim istoty zdołały się do niej zbliżyć. Kreatura prześcignęła ją jedynie raz. Nie zaatakowała swojej stworzycielki, tylko chyłkiem przemknęła przez otwarte okno i już wkrótce zniknęła w ciemnościach nocy - Yujin obserwowała ją długi czas, dopóki ta nie zniknęła jej z oczu, a do jej uszu nie dotarł rozdzierający krzyk jakiejś kobiety. Jak wyczytała później w lokalnej gazecie - ofiara uszła z życiem, chociaż jej lewą rękę ledwie doprowadzono do porządku, a o atak obwiniała olbrzymiego, bezpańskiego psa, który rzekomo rzucił się na nią, gdy wracała z przyjęcia urodzinowego do swojego domu.
     Dręczona wyrzutami sumienia dziewczyna, nie była w stanie zasnąć przez kilka dni - nie pozwalała sobie zamknąć oczu na dłużej na kilkanaście sekund, z obawy, że Koszmary, nie będące pod jej kontrolą, pojawią się ponownie i tym razem wyrządzą komuś nieodwracalną krzywdę, czyniąc go kaleką lub co gorsza, pozbawią jakiegoś niewinnego przechodnia życia. Na szczęście, niedługo potem w skrzynce pocztowej przy domu państwa Ahn zawitał list od dalszej cioci Yujin, która zapraszała ją na wakacje do swojego domku, by tam nastolatka odpoczęła trochę od zgiełku wielkiego miasta i pomogła jej w niewielkiej kwiaciarni. W ten sposób dziewczyna znalazła się w Henrietcie.
      Wyjazd, szczerze powiedziawszy, okazał się dla niej prawdziwym wytchnieniem - z dala od kłótni rodziców, krzyków rodzeństwa i w pokoju przeznaczonym jedynie dla niej, w towarzystwie dwóch cudownych piesków cioci, nareszcie mogła wypocząć. Jej samopoczucie poprawiała również myśl, że tutaj, domy nie były ulokowane jedne przy drugich, dlatego w razie pojawienia się Koszmarów, istniała szansa na obezwładnienie ich, nim obca jej osoba ucierpiałaby z powodu umiejętności nastolatki. Praca w kwiaciarni nie była ciężka, a ciocia płaciła jej za pomoc, co również odpowiadało dziewczynie, która z pomocą zarobionych pieniędzy mogła chociaż trochę się usamodzielnić. Wydawało się, że spokoju, który odczuwała w Henrietcie, nie było w stanie zakłócić absolutnie nic. A potem pojawił się Zhong Chenle.
      W momencie, gdy przekroczył próg kwiaciarni, Yujin, instruowana przez ciocię, układała własną kompozycję z kwiatów, na wzór tych, które starsza kobieta ulokowała w ozdobnych wazonikach na wystawie sklepu. Usłyszawszy dźwięk otwieranych drzwi, podniosła wzrok znad wiązanki roślin, którą właśnie tworzyła i zamarła w bezruchu, lustrując wzrokiem potencjalnego klienta - a mówiąc najprościej jak się da, było na co patrzeć. Młodzieniec wyglądał jak model, pomimo swojego niewyróżniającego się wzrostu, a jego delikatny typ urody, kruczoczarne włosy układające się w modną fryzurę, mocno zarysowane brwi i długie rzęsy, których mogłaby pozazdrościć mu niejedna dziewczyna, sprawiły, że Yujin nie potrafiła oderwać od niego oczu. Chłopak odezwał się bezpośrednio do starszej kobiety, zaszczycając siedemnastolatkę jedynie przelotnym spojrzeniem ciemnobrązowych tęczówek - prosił o możliwość skorzystania z telefonu.
     Na dosyć oschłe pytanie właścicielki kwiaciarni, z jakiego powodu potrzebuje pomocy, odpowiedział, że przed wyjazdem z domu nie sprawdził stanu technicznego swojego motoru i ten zepsuł się dokładnie przed sklepem. Dziewczyna dopiero wtedy zdała sobie sprawę z tego, że chłopak ma na sobie skórzaną kurtkę, podobną do tych często noszonych przez motocyklistów, a dzięki przeszklonej wystawie niewielkiego budynku była w stanie dostrzec zadbany, czarny motor typu cross, na który uwagę zwracały jaskrawopomarańczowe naklejki. Ciocia poprosiła Yujin, żeby pożyczyła swój telefon komórkowy nieznajomemu, a ta z chęcią na to przystała, wyjmując z kieszeni smartphone'a - ich palce otarły się o siebie, kiedy przekazywała brunetowi przedmiot, a chłopak posłał jej uśmiech, w którym zakochać mogłaby się każda dziewczyna. Wybrał numer, a gdy połączenie zostało nawiązane, przedstawił się rozmówcy. I w ten sposób poznała jego imię. Zhong Chenle.
        Od tamtego czasu często zdarzało się jej myśleć o perfekcyjnym nieznajomym i każdego dnia z większym zapałem wstawała rano, by jak najszybciej znaleźć się w kwiaciarni i nie ominąć przypadkiem powtórnego pojawienia się tam motocyklisty. Tylko problem w tym, że chłopak nigdy więcej się tam nie zjawił. I dopiero z czasem dotarło do niej, że Zhong Chenle to chińskie imię i nazwisko - młodzieniec nie był tutejszy, toteż prawdopodobnym było, iż mieszka z dala od Henrietty, kilometry od dziewczyny, której zawrócił w głowie w tak niebywale krótkim czasie.
      W jej snach panowała, jak sama lubiła to określać, teoria perfekcji - każde wydarzenie, które miało tam miejsce, było idealne, nikt nie byłby w stanie sprawić, by stało się piękniejsze, toteż gdy jeden jedyny raz w jej śnie pojawił się nieznajomy motocyklista, historia ich związku, który nigdy nie mógłby zaistnieć w realnym świecie, również nie miała żadnej, choćby najmniejszej skazy.
         Sen, jak wszystkie inne, rozpoczął się na rozległej łące pełnej wysokich kwiatów o rozłożystych, wielobarwnych kielichach, gdzie jej odzwierciedlenie, siedząc wygodnie na trawie, plotło mieniące się różnorodnymi barwami wianki w towarzystwie dwóch cudownych piesków, które były niezbędnym elementem każdego snu Yujin. Owczarek niemiecki o posturze znacznie zbliżonej do wilka, leżał wygodnie obok dziewczyny, co jakiś czas podnosząc jasnobrązowe oczy na swoją właścicielkę, domagając się odrobiny uwagi. Nastolatka podała mu więc pospiesznie sklecony bukiecik kwiatów, które ten z niezwykłą dla psa delikatnością zabrał do pyszczka i położył przed swoimi łapkami. Yujin nie wróciła od razu do tworzenia wianków, zamiast tego zaczynając głaskać kruczoczarną sierść drugiego, dużo mniejszego pieska, który zasnął zwinięty w kłębek na jej kolanach.
      W tym momencie owczarek gwałtownie podniósł się do pozycji siedzącej i podniósł uszy, wytężając słuch, co zwróciło natychmiastowo uwagę dziewczyny i sprawiło, że ona również zaczęła nasłuchiwać niepokojących dźwięków. Jako iż cała sytuacja miała miejsce w jej sennych marzeniach, odgłos pracującego silnika motoru nie powinien wywołać jej choćby krzty zaskoczenia, ale tak właśnie się stało. Nie chodziło nawet o samą postać czarnowłosego młodzieńca pochylającego się nad kierownicą, świetnie zapamiętanego przez dziewczynę crossa – po prostu nagle Yujin zdała sobie sprawę, że jest w stanie wyśnić ich spotkanie w świecie realnym. O ile tylko uda się jej utrwalić w swojej pamięci każdy, pozornie nieznaczny szczegół, który zapewni nastolatce możliwość do wykorzystania w pełni swych nadzwyczajnych umiejętności.
       Teoria perfekcji została potwierdzona i podczas tego snu. Chłopak prezentował się nieskazitelnie, zachowywał się dokładnie w sposób, jakiego mogłaby oczekiwać Śniąca, tematy rozmów dobierał na tyle dobrze, że konwersację należałoby określić jako niezobowiązującą, lecz niesłychanie przyjemną. Każdy jego gest, nawet najdrobniejszy, jak nieznaczny uśmiech, odgarnięcie z czoła niesfornego kosmyka włosów, wyglądał na niezwykle wyszukany i powodował, że patrząc na niego, dziewczyna zapominała o wszystkim wokół i chyba pierwszy raz od bardzo dawna, czuła się prawdziwie szczęśliwa. Jakby do momentu spotkania tego młodzieńca, nie zdawała sobie sprawy, że czegoś brakowało w jej życiu, a teraz, gdy już to sobie uświadomiła, nie wyobrażała sobie powrotu do normalności.
      Sen ten, jak i wszystkie inne, skończył się zbyt szybko i w zbyt nieodpowiednim momencie, by obejść się bez poczucia straty oraz niezliczonej ilość pytań „Co by było, gdyby…?” pojawiających się mimowolnie w myślach. Tym razem jej umiejętności okazały się niewystarczające – jedynym wspomnieniem po domniemanym spełnieniu marzeń była niezmierna tęsknota, powodująca niemalże fizyczny ból. Czas Yujin i Chenle dobiegł końca, nim jeszcze miał szansę na dobre się rozpocząć. Sen, owszem, był przepiękny. Ale był tylko iluzją.

Mam nadzieję, że się spodobało
Mile widziane będą komentarze
Taeyeon

wtorek, 19 czerwca 2018

never trust a mirror

one shot | Wong Yukhei | NCT |  1.056 słów 

Może nie żyłem - tylko trwałem - wrzucony bez mojej woli
w coś - nad czym trudno panować i nie sposób pojąć
jak cień na ścianie
więc nie było to życie


Pogoda tego dnia wyjątkowo nie dopisywała, toteż pani Wong po dłuższej chwili namysłu postanowiła zaprowadzić swoje dzieci do niewielkiego domu po drugiej stronie ulicy, który należał do jej matki, teraz już wątłej kobiety w podeszłym wieku, zamiast iść w deszczu, by dotrzeć na czas do przedszkola. Staruszka nie miała serca odmówić swojej jedynej córce, toteż postanowiła przyjąć ośmioletniego Yukheia i jego młodszą o trzy lata siostrzyczkę, Jieqiong, pod swój dach na kilka godzin, które mieli spędzić na wspólnej zabawie.

wtorek, 12 czerwca 2018

TW #6 Fragments of another world


W innym życiu będziemy stali obok siebie, śmiejąc się z tego,
że w tym nie jesteśmy razem

      Sehun pamiętał twarz ojca. Jego jasnobrązowe tęczówki, w których pewnego popołudnia odbijała się tafla spokojnego jeziora, trzy szwy na pozornie niewielkim, ale bardzo głębokim przecięciu na prawym policzku, ledwie dostrzegalną bliznę na górnej wardze, która powstała jeszcze przed narodzinami jego pierwszego dziecka.

wtorek, 5 czerwca 2018

melancholy sky

Hejka :)
Dzisiaj trochę zdecydowanie krócej, gdyż aż ponieważ chciałam napisać miniaturkę z kimś z EXO. A że pierwsze pomyślałam o Kaiu, także oto przed Wami miniaturka z Kaiem :") 
Jeszcze tylko dwa tygodnie do końca roku szkolnego i w sumie trochę się z tego powodu cieszę, a trochę się boję i jeszcze trochę jest mi smutno, bo z tyloma osobami już się nie zobaczę w najbliższym czasie :c "Gdy twój crush i jego zajebiści koledzy idą do innej szkoły niż ty" - #najgorzej :c Ale cóż xD Nic na to nie poradzę :/ Także nie zanudzam Was szczegółami z mojego życia i możecie przejść do sedna tego posta xD Tak, owszem, otrzymaliście moje pozwolenie :")
Miłego czytania :)

one shot | Kim Jongin | EXO | melancholijne niebo | 1.088 słów

“he wasn’t sure he belonged
 to these melancholy skies;
a sunset, not a supernova,
he found peace in the burning,
but no relief in the fall“


     Podmuch wiatru wraz z upływem kolejnych sekund przybierał na sile i stawał się coraz bardziej porywisty, stanowił coraz większe zagrożenie dla pozostawionego na szpitalnym parkingu, nieopodal sięgającego nieba drzewa iglastego, bladoniebieskiego samochodu osobowego. Podenerwowany mężczyzna w średnim wieku przemierzający nieustannie odcinek korytarza przed konkretnymi drzwiami prowadzącymi do jedynej liczącej się w tym momencie sali, przechodząc w pobliżu okna, niejednokrotnie kierował zaniepokojony wzrok w kierunku pospiesznie zaparkowanego pojazdu i wznoszącego się nad nim monumentalnego świerku. Wyglądając przez szybę po raz kolejny, dostrzegł ledwie widocznego, atramentowego ptaszka, który przysiadł na samym szczycie drzewa, starając się zachować swoją pozycję pomimo przyginającego gałęzie pędu powietrza.

wtorek, 29 maja 2018

close to the end

Hejka :)
Jak pewnie zauważyliście, poprzedni post nie miał adnotacji, bo kompletnie zapomniałam o tym, że ustawiłam publikację, a dodatkowo byłam na wycieczce i rozładował mi się telefon, także... xD Ale ten będzie ją miał, bo obudziłam się w niedzielę i właśnie ją piszę :") 
Także nie mam w sumie Wam nic ciekawego do powiedzenia.. Naprawdę, to aż smutne, że moje życie jest tak nudne :"") Nie było mnie tu parę miesięcy, powinnam mieć milion tematów :"") Ogólnie ostatnio wpadłam na pomysł, że chciałabym mieć crossa, takiego czarno-czerwonego (ewentualnie czarno-pomarańczowego, bo jest taki jeden, który mi się mega podoba xD), więc kto kupuje ze mną motor xD? Rim też chce mieć, także ten, będziemy sobie śmieszkowym teamem od crossów XD
Miłego czytania ;)

one shot | Jeon Jungkook | Park Jimin | BTS | 2.083 słowa

Dlaczego nie wszystkich da się uratować?
Nie wiem.

     Ciemnowłosy chłopak wydał z siebie ciche mruknięcie, by zasygnalizować mówiącemu przyjacielowi, że nawet przez chwilę nie przestał go słuchać, odłożył swój telefon na szafkę nocną, po czym zmienił pozycję na półleżącą i po oparciu pleców o ścianę zaczął rozglądać się po tym niewielkim pomieszczeniu, służącym Jiminowi za pokój w czasie roku szkolnego. O ile był dobrze poinformowany, jego przyjaciel zeszłego roku mieszkał ze współlokatorem, którego imienia Jungkook jednak nie znał, ale ten z również nieznanych młodszemu powodów musiał zrezygnować z edukacji w tej placówce. Toteż Park od początku roku mógł poszczycić się tym, że zajmował to ponure pomieszczenie samotnie.

wtorek, 22 maja 2018

TW #5 Stigma




Moment, w którym najlepszy przyjaciel okazuje się największym wrogiem.

    Trzynaście wilków. Początkowo w stadzie było ich właśnie tyle. I nawet gdyby Yifan starał się ze wszystkich sił, nie potrafiłby zapomnieć o tym, że w chwili rozpadu na dwie mniejsze watahy zostało ich tylko dwanaście. Myśl o tym jednym wilku nie dawała mu spokoju od ponad roku.

piątek, 18 maja 2018

underground

Hejka :)
Hm. Któż decyduje się na powrót po... *próbuje oszacować, ile minęło dni od Walentynek* *nie wychodzi jej to* bardzo wielu dniach :") Na swoje usprawiedliwienie mam jak zwykle ogrom nauki, zadań i sprawdzianów, ale w sumie co to za usprawiedliwienie, znaczna większość osób, które prowadzą blogi, jest w wieku szkolnym xD Ale cóż, bierzemy się z Rim za siebie, a przynajmniej ja się postaram o to, żeby ona też się wzięła :") 
Także poniżej przedstawiam pierwszą z planowanych trzech części opowiadania inspirowanego serią książek "Tunele". Nie przedłużając:
Miłego czytania

 Lee Taeyong | NCT | Pod ziemią | 2.078 słów
Ta noc bez pożegnania, noc bez gwiazd, noc bez ruchu,
Długo mi wiatr histeryczny tłumaczył epilog najprostszy.

     Ręcznie dmuchane szkło w oknie wystawowym zniekształcało nieco odbicie młodzieńca przemierzającego chodnik spokojnym krokiem - ale on jedynie zerknął w kierunku witryny "Tekstyliów u Jacobsona". Szybkim, ukradkowym spojrzeniem omiótł swoją fryzurę i jak zawsze, otrzymując niezadowalający jego zdaniem obraz pojedynczych kosmyków o platynowym kolorze, opadających na blade czoło, wprawnym ruchem dłoni przeczesał włosy palcami. Poły ciemnego płaszcza, którego kołnierzyk machinalnie poprawiał co kilka minut, powiewały za nim, poruszane przez wiejący w kierunku przeciwległym do jego marszu podmuch wiatru, niosący ze sobą wszechobecny zapach wilgoci i stęchlizny.
     Czekoladowe tęczówki omiatające nieuważnym spojrzeniem szeroką ulicę nagle z niemałym zdumieniem zarejestrowały obecność przerażającej postaci, wymieniającej przyciszonym tonem głosu słowa w języku pełnym dziwnie piskliwych i niepokojących dźwięków z postawnym mężczyzną w średnim wieku. Surowe oblicze Styksa odzianego w charakterystyczny, sztywny, sięgający ziemi skórzany płaszcz z nieskazitelnie białym kołnierzem, zwróciło się w jego kierunku, gdy próbując ukryć zdenerwowanie, zacisnął mocniej szczupłe palce na papierowej torbie i przyciągnął ją ciaśniej do klatki piersiowej. Bladolicy mężczyzna zmierzył go uważnie spojrzeniem czarnych jak węgiel oczu, aż młodzieniec poczuł, jak ze strachu przechodzi go delikatny dreszcz.
     Wysoki młodzieniec przeszedł jak najdalej od rozmawiających, stawiając pozornie pewne kroki na skraju brukowanego chodnika. Czuł na swojej twarzy chłodny, taksujący wzrok Styksa, który przyglądał się podejrzliwie ściskanej gorączkowo papierowej torbie i dopiero gdy minął zakręt, zdał sobie sprawę z tego, że do tej pory mimowolnie wstrzymywał oddech. Obecność jednego z tych przerażających osobników nie była w Ćwiartce codziennością i wręcz przeciwnie - jasnowłosy nigdy wcześniej nie miał tej nikłej przyjemności zobaczenia któregoś z nich na własne oczy.
      Taeyong jeszcze przez kolejnych kilka minut szedł z duszą na ramieniu, spodziewając się, że w którymś momencie usłyszy za swoimi plecami odgłos stawiania na bruku ciężkich butów i z jakiegokolwiek błahego powodu trafi do Newgate, nim zdąży wypowiedzieć choćby jedno słowo. Poczuł się bezpiecznie dopiero w chwili, gdy dostrzegł znajomy budynek wykuty w ścianie jaskini, którego dach łączył się z łukowatym sklepieniem groty. Szybkim krokiem pokonał odległość dzielącą go od drzwi wejściowych do rodzinnego domu, przechodząc obok sześciu ulokowanych w stałej odległości, wysokich latarni - zwabione światłem dostarczanym przez leniwie poruszający się w umieszczonych na nich kulach zielonkawy płyn, śnieżnobiałe ćmy obijały się wzorzystymi skrzydłami o szklaną powierzchnię. 
      I gdyby jasnowłosy młodzieniec, najmłodszy z rodziny Lee, zamieszkującej dom numer sto trzydzieści osiem, nie zatrzymałby się na pół minuty, by spojrzeć na te nocne motyle, jego dzień zakończyłby się tak, jak każdego innego wieczoru. Oddałby starszej siostrze papierową torbę ze składnikami niezbędnymi do przyrządzenia kolacji dla gości, których się spodziewali, przywitałby ojca krótkim skinieniem głowy i w ekspresowym tempie ukryłby się w swoim niewielkim, lecz przytulnym i zacisznym pokoju, by nie mieć konieczności wzięcia udziału w jednym z tych przeraźliwie nudnych spotkań biznesowych swojego taty. 
     Tego dnia w budynku należącym do państwa Lee, mieli zjawić się przedstawiciele sklepu spożywczego "Clarke Bros", którzy prowadzili na powierzchni Ziemi dwaj bracia - Clarke Junior i Clarke Middling. Taeyong nie przepadał zwłaszcza za pierwszym z wyżej wymienionych - miał on około czterdziestu lat, nieciekawe poczucie humoru i przeważnie przychodził na spotkania biznesowe w koszmarnie jaskrawych marynarkach, które w żaden sposób nie pasowały do małego, przygotowanego na przyjęcie gości saloniku domu numer sto trzydzieści osiem. 
      Jasnowłosy młodzieniec jednak popełnił błąd tego wieczoru, który miał obrócić znany mu świat o trzysta sześćdziesiąt stopni i zatrzymał się na dosłownie krótką chwilkę, przyglądając się ćmom zaaferowanym obijaniem się o szklane źródło światła misternie wyrzeźbionej latarni. Właśnie wtedy do jego nozdrzy dotarł intensywny zapach, który Taeyong od razu zidentyfikował jako pochodzący z górnoziemskiego świata. Na powierzchni Ziemi, podczas swojego siedemnastoletniego życia, jak dotąd był tylko raz, towarzysząc ojcu, który prowadził go przez miasto wyłącznie bocznymi uliczkami, by nie zwracać uwagi przechodniów na ich niecodziennie prezentujące się czarne płaszcze do kostek, ciemne, nieprzejrzyste okulary i filcowe kapelusze, które musieli nosić, gdyż światło słoneczne stanowiło zbyt duże zagrożenie dla ich przyzwyczajonych do ciemności oczu i pozbawionej melatoniny skóry. Jednak po kilku godzinach spędzonych na tym wypadzie nieprzyjemną woń powietrza zatrutego smogiem i spalinami samochodowymi, a także zbyt mocne perfumy charakterystyczne dla ziemskich ludzi potrafiłby rozróżnić dosłownie wszędzie.
       Nie powinien być więc zdziwiony, gdy jego oczom ukazała się pochylona postać gnanego siłą rozpędu górnoziemskiego chłopaka, który starał się odzyskać równowagę i nie przewrócić się. Dopiero gdy się wyprostował, jego oczom ukazała się okazała ulica główna prowadząca przez samo centrum Ćwiartki i kilka mniejszych uliczek, wskazujących poboczne dróżki, w które Taeyong wolał się nie zapuszczać, o ile nie było to konieczne. Młodzieniec wydawał się oszołomiony, niczym w transie obracał się dookoła, starając się objąć chciwym spojrzeniem, jak najwięcej fascynujących szczegółów związanych z podziemnym światem, do którego właśnie, prawdopodobnie przez najzupełniejszy przypadek, trafił. Jeszcze nie zauważył jasnowłosego, więc ten, korzystając z okazji, starał się na palcach wspiąć po schodach prowadzących do wejścia budynku, przed którym stał. Gwałtowny ruch w okolicach najbliższej latarni zwrócił jednak uwagę Górnoziemca i właśnie rozszerzył on szeroko oczy ze zdumienia i opuścił delikatnie dolną szczękę w dół, nie otwierając przy tym ust.
      Stali tak naprzeciw siebie, jakby świat się zatrzymał, oboje zszokowani swoim widokiem, nie potrafiący zrozumieć, w jaki sposób drugi z nich się tam znalazł. Taeyong czuł spojrzenie nieznajomego, lustrujące jego niecodzienny na powierzchni Ziemi strój, dość groteskową pozycję, w której zamarł, prawie białe włosy, które podmuch wiatru po raz kolejny przemieścił na czoło młodzieńca, szczupłe nogi i twarz o niebywale ostrych rysach. Sam natomiast przyglądał się ze swego rodzaju zaciekawieniem delikatnie opalonej skórze Górnoziemca, umięśnionej, wysportowanej sylwetce, ciemnobrązowej czuprynie, ubrudzonym błotem jeansom i podkoszulkowi, dzięki któremu widoczne były liczne zadrapania i drobne rany na przedramionach młodzieńca. Chłopak nie pasował do podziemnego świata, Taeyong czuł więc, że to jedynie kwestia czasu, aż któryś mieszkaniec Ćwiartki zawiadomi o całej sytuacji policjantów, a wtedy... A więc dlatego spotkał Styksa! Mieszkańcy Ćwiartki najwidoczniej spodziewali się nieproszonego gościa.
     Blondyn usłyszał za sobą stanowcze, dosadne kroki i potrafił wyobrazić sobie przeraźliwą postać Styksa, którego ciężki, skórzany płaszcz ciągnął się po bruku w takt stawiania eleganckich, zapewne niewygodnych butów na chodniku. Górnoziemski chłopak nie zasłużył na spotkanie z Ciemnym Światłem, a jeżeli trafi do więzienia Newgate prawdopodobnie przeżyje je nie jeden, lecz kilkanaście razy, dopóki policjanci nie zyskają wszystkich, w ich mniemaniu niezbędnych, informacji. O ile w ogóle przeżyje..
     Młodzieniec również usłyszał kroki, przez chwilę wyglądał na spłoszonego i toczył wzrokiem dookoła siebie, jakby zastanawiając się, gdzie może się ukryć, jednak finalnie podjął złą decyzję i zaczął dosyć wolnym biegiem przemieszczać się w stronę Taeyonga. Mieszkaniec Ćwiartki ledwie zmusił samego siebie, by nie krzyknąć, nie ostrzec w jakikolwiek sposób nieznajomego, by błagać go o opuszczenie Podziemia - wiedział, że Styks jest już blisko i gdyby pomógł Górnoziemcowi, zostałby prawdopodobnie skazany za utrudnianie pracy funkcjonariuszom policji. Zdobył się więc jedynie na spojrzenie prosto w oczy być może starszego o kilka lat mężczyzny i delikatnie pokręcił głową, przekazując mu wzrokiem, że powinien uciekać i to najszybciej, jak tylko potrafi. Tamten zatrzymał się, jakby rozumiejąc niecodzienną sytuację, w której się znalazł i rzucił się do biegu w kierunku, z którego nadszedł. 
          Jasnowłosy natomiast pokonał w niebywale krótkim czasie odległość dzielącą go od drzwi wejściowych swojego domu, szybko odnalazł klucz w obszernej kieszeni ciemnego płaszcza i już po chwili stał w niewielkim, zagraconym przedpokoju, opierając ciężko plecy i ramiona na ścianie i głośno wypuszczając z ust powietrze z niewysłowioną ulgą, że udało mu wejść do środka, nim Styks miałby okazję go zauważyć. W pomieszczeniu pojawiła się platynowowłosa dwudziestolatka niskiego wzrostu, która odgarniając z czoła niesforną grzywkę, zmierzyła młodszego brata uważnym, przeciągłym spojrzeniem, jak gdyby spodziewała się wyjaśnienia, dlaczego młodzieniec zwlekał z powrotem. On jednakże był zbyt zaaferowany wydarzeniami, w których brał udział zaledwie kilka minut temu, bez słowa więc podał jej papierową torbę z zakupami, poszperał chwilę w kieszeni i wysypał na jej otwartą dłoń drobne, które zostały z kwoty przeznaczonej na wizytę w sklepie spożywczym, po czym słysząc nagle czyjś podniesiony ton głosu dochodzący z zewnątrz, natychmiast podbiegł do okna w salonie i nie odsuwając zasłony, wyjrzał na ulicę, starając się dostrzec źródło krzyku.
      Ze zlokalizowaniem go nie miał większych trudności, ponieważ tak, jak przypuszczał, spanikowane okrzyki wydobywały się z ust nieznajomego górnoziemskiego młodzieńca, któremu najwidoczniej nie udało się uciec przed policjantami. Taeyong nie mógł zrozumieć, dlaczego choćby na chwilę uwierzył w to, że jego pojedynczy akt odwagi w postaci krótkiego, stanowczego ruchu głowy będzie w stanie uratować tego chłopaka. Nie znał tego Górnoziemca, ale nie wyglądał on na osobę, która mogłaby spowodować jakiekolwiek zagrożenie dla mieszkańców Ćwiartki i sam nigdy nie wezwałby funkcjonariuszy policji, a już zwłaszcza Styksów, by zajęli się tą sprawą. Starałby się prawdopodobnie przekonać młodego mężczyznę, że powinien możliwie jak najszybciej wrócić tam, skąd przyszedł, po czym zablokować przejście do podziemnego świata, żeby mieć pewność, iż nikt nie będzie starał się go postawić przed sądem za zbytnią ciekawość, której teoretycznie nie powinno się uznawać za przestępstwo. Wymiar sprawiedliwości wyglądał jednak w Ćwiartce odrobinę inaczej niż na powierzchni Ziemi, o czym ojciec wielokrotnie opowiadał swojemu synowi.
    Starsza siostra Taeyonga, Chaeyeon, przechodziła właśnie przez salon do sporych rozmiarów kuchni, by tam dokończyć przygotowywanie kolacji, jednak zainteresowało ją podenerwowanie i wyraźny niepokój, których jej brat nawet nie starał się ukryć, wyglądając przez okno, toteż podeszła do niego bezszelestnie, po czym zajęła miejsce obok niego, by zobaczyć, co działo się za podzielonym na dwanaście części oknem. Nie widziała jednak zbyt wiele, gdyż grube, haftowane zasłony znacząco jej to utrudniało, toteż delikatnie odchyliła skraj jednej z nich, przyglądając się z zaciekawieniem niezwykle urokliwemu młodemu mężczyźnie, który najprawdopodobniej pochodził z Górnoziemia, o czym świadczył przede wszystkim jego ubiór tak bardzo odróżniający się od strojów w podziemnym świecie, a także opalona skóra.
     Jego ramię było uwięzione w silnym uścisku funkcjonariusza policji ubranego w zwyczajowy ciemnoniebieski mundur z szorstkiego materiału, który szeleścił przy każdym jego ruchu. Górnoziemski chłopak  robił wszystko, co w jego mocy, by się uwolnić, jednakże mimo muskularnie zbudowanym ramionom nie był w stanie wyszarpnąć się policjantowi, który stawał się coraz bardziej poirytowany zachowaniem młodzieńca, co, jak wiedzieli prawie wszyscy mieszkańcy Ćwiartki, mogło skończyć się agresją z jego strony, gdyż Drugiego Oficera cechowała wybuchowość.  Taeyong zastanawiał się, dlaczego funkcjonariusz nie zaprowadził od razu Górnoziemca do więzienia, tylko stał na środku ulicy, jakby tylko czekał, by zauważyło to więcej ludzi i mogło odbyć się widowisko, jakich w Ćwiartce nie brakowało ostatnimi czasy. Prawdopodobnie właśnie taki był jego zamiar, o czym mogły świadczyć wzmożone okrzyki, gdy tylko z sąsiednich domów zaczęły wychylać się zaciekawione głowy, spragnione historii, które mogłyby przekazać dalej.
      Drugi Oficer, chcąc jakby zaprezentować swoją kontrolę nad górnoziemskim młodzieńcem, odepchnął go od siebie z niebywałą siłą, sprawiając, że ten wylądował ciężko na plecach, prawdopodobnie na chwilę tracąc dech. Funkcjonariusz schylił się, gdy ten zbyt długo nie wstawał i brutalnie poderwał go z ziemi, ku uciesze gapiów, przyglądających się całej tej sytuacji zimnymi oczami. Starszy mężczyzna założył Górnoziemcowi kajdanki i popchnął przed siebie nieznajomego, który nagle już nie robił wrażenia muskularnego i wysportowanego – przy potężnej, zwalistej sylwetce policjanta wydawał się wątły, niski i niezdolny do oporu. Taeyong przez chwilę obserwował z zaciśniętymi zębami, jak chłopak potknął się na nierównej powierzchni ulicy, a oficer, chcąc zmusić go do ponowienia marszu, kopnął go ciężkim butem w bok, sprawiając, że nieznajomy mimowolnie zwinął się z bólu. Tego było za wiele dla najmłodszego z rodziny Lee.
     Ignorując niewielką dłoń siostry, która próbowała złapać go za nadgarstek, nim przebiegł do przedpokoju, Taeyong zamaszystym ruchem otworzył drzwi wejściowe domu numer sto trzydzieści osiem i ściągając na siebie uwagę zgromadzonego na chodnikach po obu stronach ulicy tłumu, wybiegł na zewnątrz, starając się zbliżyć do funkcjonariusza, jednak skutecznie utrudniali mu to gapie. Nieznajomy rozglądał się gorączkowo dookoła, oszołomiony, jakby mając nadzieję, że uda mu się uciec lub że ktoś z mieszkańców Ćwiartki zlituje się nad nim i stanie w jego obronie. Nagle jego czekoladowe tęczówki zatrzymały się na jasnowłosym młodzieńcu, który starał się przepchnąć w jego kierunku i Taeyong dostrzegł w jego oczach, że ten go rozpoznał. Górnoziemca wyszeptał bezgłośnie jakąś niezrozumiałą dla blondyna prośbę i natychmiast ożywił się, gdy tylko zobaczył, że nieznajomemu udało się przedostać na ulicę.
     Jednak już po chwili twarz młodego mężczyzny zrobiła się bledsza, gdy zauważył wysokiego mężczyznę, który krzycząc coś, czego ten nie mógł usłyszeć, odciągnął szarpiącego się z nim Taeyonga z powrotem na chodnik, a następnie najwidoczniej naprawdę podirytowany zachowaniem młodszego chłopaka skierował się do wejścia jednego ze stojących przy ulicy budynków, mocno trzymając blondyna za ramię. Jaehyun poczuł, jak opuszczają go resztki nadziei  - jedynie ten młodzieniec wydawał się doń przyjaźnie nastawiony spośród wszystkich ludzi znajdujących się na ulicy, a teraz, gdy został odciągnięty z miejsca zdarzenia, młody mężczyzna uświadomił sobie powagę sytuacji. Nie był już pewien czy kiedykolwiek uda mu się opuścić to miejsce.

Mam nadzieję, że się spodobało
Mile widziane będą komentarze
Taeyeon

wtorek, 16 stycznia 2018

HM #IG Krystal

Ladies and Gentleman...
Sangrim: Właśnie się dowiedziałam, że jutro są zdj klasowe xD No i jest też sprawdzian z chemii... Może akurat zrobią to wszystko na drugiej lekcji? :') Nieeee, wątpię. O mały włos a byśmy przespały ten Wthorek (zagadka: znajdź w tym wyrazie ulubionego Avenger Sangrim), ale na straży pokoju i bezpieczeństwa stanęła Tae. Także ja teraz zjem z tej rozpaczy trochę chrupek, a Wam życzę miłego przeglądania xD
Taeyeon: Moja nauka na ten sprawdzian wyglądała w ten sposób, że przejrzałam w 3 minuty zeszyt, stwierdziłam "Dobra, trudno" i zamknęłam go XDDD A teraz czekam, żeby Rim mi wysłała lekcje z matmy, ale nieeeee, bo po co ;-; No. To tyle XD




krystalusion



💗 941 polubień
krystalusion Just a flawless photo that makes your day better 🌹 #flower #perfectjawline #purebeauty
Zobacz więcej komentarzy: 112
strange_hatter Oooh, red hair? Tell me what it's like to be single 😜
shyunnie Krok bliżej do serca Kaia 😸👌
Kai_the_braineater @shyunnie Czekaj, co? 😕


krystalusion








💗 529 polubień
krystalusion Dab on them haters 🎠⚡🎊 #me #myself #and #i
Zobacz więcej komentarzy: 173
jakepaulernr1 Motto Jake'a? 😏 Obserwuję 🙌
rockstar25 "They see me rollin', they hatin'..." 🚗
okey1dokey2yo3 Biedni kitowcy 😐 Power Rangersi zawsze wracają. Blobloblo 😖


krystalusion

💗 1910 polubień
krystalusion Charismatic gaze 💘💥🍓 #kocham #czerwony #kolor
Zobacz więcej komentarzy: 217
ryzoznawca_w_swiecie Te włosy wyglądają strasznie nienaturalnie 😕 Są sztuczne? 😮
LittleKiller @ryzoznawca_w_swiecie Są.
ColorMyWorld @LittleKiller Awww, to takie słodkie 😸 Starała się dopasować włosy do osobowości 😈


krystalusion

💗 823 polubienia
krystalusion Nareszcie czerwone włosy 🔥🔥🔥 #fire #hotaf #queen
Zobacz więcej komentarzy: 416
skipper2091 "Just smile and wave, boys. Smile and wave" 🐧🐧🐧🐧
trumpdonaldofficial Make America great again! 💢
ColorMyWorld Ten moment, kiedy tak bardzo starasz się nie śmiać 😂😂😂


krystalusion

💗 928 polubień
krystalusion Princess vibes 👑 #natural #upcomingchange #Cinderella
Zobacz więcej komentarzy: 192
zoyaaa4 @krystalusion Jeżeli Ty chcesz być Kopciuszkiem, to ja będę Roszpunką 👑👑👑
Terminator_rozowych_kotkow_z_planety_wscieklych_mrowek @zoyaaa4 @krystalusion To ja jestem Śnieżką! 👑🙌🍎
krystalusion @Terminator_rozowych_kotkow_z_planety_wscieklych_mrowek Czyli twoja twarz jest rezultatem zjedzenia zatrutego jabłka? To wiele wyjaśnia... 👌


krystalusion

💗 2187 polubień
krystalusion I'll be your medicine 🍭🍰🍪#pro #model #perfectshot
Zobacz więcej komentarzy: 506
Chan_Brother_Of_Your_Sister To wyjaśnia, czemu nadal jestem chory 😒
cookiemonster895 Pięknie 💕 Skąd ciuszki? 👚👟🔥
LittleKiller @cookiemonster895 Zgaduję, że z lumpeksu


krystalusion

💗 1420 polubień
krystalusion Jeżeli kiedykolwiek szukałbyś pięknej dziewczyny, to wiedz, że tutaj jest jedna 😘💞🌸 #beauty #słabyfotograf #dobramodelka
Zobacz więcej komentarzy: 253
Terminator_rozowych_kotkow_z_planety_wscieklych_mrowek Gdzie niby? 😝
ColorMyWorld @Terminator_rozowych_kotkow_z_planety_wscieklych_mrowek Hahahah, jestem z Ciebie dumna 😁😁😁
zoyaaa4 #słabyfotograf!? 😤😬😠

Mamy nadzieję, że się spodobało
Mile widziane będą komentarze
Team Sernikoluby :")